Dodaj do ulubionych

Czy to prawda?

12.04.06, 13:02
Przeczytajcie cytat z *kobiecej polonii*, watek *w jakim kraju najlepiej
wychowywac dzieci* :
Re: W jakim kraju najlepiej jest...
Autorka pisze ze abso;utnie NIE Holandia,bo :

"Autor: kasia157
Data: 12.04.06, 12:23


------------------------------------------------------------------------------
--
-Bardzo krotkie urlopy wychowawcze ( od dnia porodu 10-12 tygodni)
-Bardzo drogie przedszkola lub opiekunki (1300 EUR na miesiac)
-Zero pomocy panstwa ( zero becikowego, ulg, pomocy dla rodzin- jedynie 50
EUR
na dziecko na miesiac)
-Pracodawcy malo elastyczni, nie ma chorobowego na dzieci itp.
-Wszedzie bardzo tloczno (zapisywac dzieci nalezy do przedszkola, szkoly
najlepiej z paro-letnim wyprzedzeniem do dobrych szkol tuz po narodzeniu,
zapisanie dziecka na basen graniczy z cudem (wszedzie listy oczekujacych)
- Dosc niebezpieczny kraj ( w miastach nalezy dzieci odprowadzac,
przyprowadzac
ze szkoly nawet do tych znajdujacych sie blisko)"
***********
Cos mi sie nie zgadza.... A przynajmniej nie wszytskie dane:) Mozecie
ewentualnie skorygowac?
Obserwuj wątek
    • martaj7 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 13:25
      Ja bym dodala do tego jeszcze kilka rzeczy Blue. Miedzy innymi to ze jak juz
      zaplace to 1200 euro za przedszkole, to moje dziecko dostaje tam do picia wode
      z kranu i pasztetowke.
    • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 13:52
      Czlowiek to juz nigdzie nie jest bezpieczny, wszedzie beda go jego poglady
      scigac:)
      No wlasnie. Jak sie skonczy dramat z drogim przedszkolem to sie zaczyna dramat
      ze szkola. Konczy sie ok. godz. 15, pozniej dziecko musi isc do "naschoolse
      opvang", a to nie dosc ze drogie to jeszcze zwykle nie w szkole i wlasciwie to
      trzeba by bylo zaplacic za opiekunke, ktora zaprowadzi dziecko ze szkoly
      do "naschoolse opvang", inaczej to jedzie taki 4-latek sam albo z innymi 4-
      latkami taksowka.
      A jak sie jeszcze ma jedno dziecko w przedszkolu, a drugie w szkole to
      wlasciwie caly dzien mozna spedzic na odprowadzaniu-przyprowadzaniu, tylko ja
      niby kiedy mam pracowac? Za 6 miesiecy to mnie sie zacznie prawdziwy "sajgon",
      albo zrezygnuje z pracy. Niestety tak to tu jest swietnie zorganizowane:(
      • blue_ice1 Re: Czy to prawda?-kasiu:) 12.04.06, 13:59
        Pytalam tu o potwierdzenie (lub weryfikacje) Twojej opinii, poniewaz zabrzmialo
        to naprawde paskudnie,niezachecajaco dla chcacych miec dzieci.... Ja co prawda-
        mam core, ale juz 16 letnia, wiec o wielu rzeczach nie mam bladego pojecia (Ida
        przyjechala tu jako 9-latka)..... Och- dobrze,ze nie zdecydowalam sie tu w NL
        na maluszka:)))
        • beba3 Re: Czy to prawda?-kasiu:) 12.04.06, 14:14
          A jesli nie w Holandii to gdzie? Zreszta nie dla kazdego jest to wybor pt "c
          Chce urodzic dziecko i je milo, bezpiecznie wychowac. Gdzie to zrobic?"Ciekawa
          jestem ile osob milo taki wybor. Moja rodzina trafila do Holandii za praca meza.
          Dostosowalismy sie do panujacych warunkow (no, staramy sie). Dla mnie jest
          lepiej wszystko zorganizowane niz w Polsce. Wiecej krajow nie znam i nie ma
          porownania.
          Bronie ta Holandie i system nie tylko dlatego, ze jestem tu gosciem ale
          naprawde wiele rzeczy mi najzwyczajniej w swiecie odpowiada.
          Godziny szkoly sa bardzo dobrze przystosowane. przypomnijcie sobie jak jest w
          Polsce. Dzieci chodza jednaego dnia na 3 godziny lekcji, innego na 7. Nie masz
          najmniejszej szansy dopasowania godzin swojej pracy do godzin dziecka. Zreszta
          ktorego, jesli masz tych dzieci dwoje lub troje?
          Tu jest dla wszystkich tak samo. Sroda od 12 wolna i czas na dodatkowe zajecia.
          Piatki albo co dwa tygodnie pelen dzien albo co piatek polowe dnia.
          Nawet ja widze jak matki sobie organizuja pomoc. Jedna samotna i nie pracujaca
          mama musi zrobic trzy miesieczny kurs. Umowila sie z innaze ta zajmie sie jej
          synem w srode po poludniu a ona jej cora w inny dzien.
          Jesli ktos pracuje to musie sie liczyc z kosztami. Ja nie pracuje ale nie mam
          nawet odrobiny dodatkowych docodow. Cos za cos.
          Tez caly czas pomykam na rowerze, deszcz, nie deszcz. We wtorki mini teatr, w
          srode balet, w czwartek nauka plywania. Jak mam pojechac sobie pocwiczyc to
          mnie odzuca bo znowu musze krecic pedalami...
          I tak uwazam ze jest mi znacznie wygodniej niz byloby w Polsce.
          • martaj7 Re: Czy to prawda?-kasiu:) 12.04.06, 14:53
            Bardzo to ladnie zabrzmialo, Beba, ze jak ktos pracuje to musi sie liczyc z
            kosztami. Szkoda tylko ze nie mozna wplynac na jakosc tego przybytku. Ja musze
            bulic, a oni moga sobie dowolnie interpretowac "dobro dziecka". I mam siedziec
            cicho, bo co ja wiem o dobru dziecka, z Polski pochodze...

            Marta
            • nesla Re: Czy to prawda?-kasiu:) 12.04.06, 15:19
              Ja juz pisalam o tym gdziez na "Mieszkam w Holandii" w temacie Emancypacja
              Holenderek. Wszystko sie zgadza i jestem gleboko rozczarowana anty(a nie pro!)
              rodzinnym podejsciem rzadu w szczegolnosci w sytuacji gdzie panstwo nie ma
              praktycznie deficytu budzetowego, dlugow miedzynarodowych, w panstwie bogatym a
              rownoczesnie zagrozonym powaznie starzeniem sie spoleczenstwa i ujemnym
              bilansem przyrostu demograficznego. WCALE sie nie dziwie ze coraz wiecej par
              holenderskich decyduje sie NIE posiadac dzieci i MUSI wybierac miedzy kariera a
              rodzicielstwem. To bardzo przykre jest i odczuwam na wlasnej skorze te
              utrudnienia. Kombinuje jak moge zeby sie zorganizowac, szczescie mam wspaniala
              nianie i plusem jest dla mnie legalny system "gastouders" bez niani nie dalabym
              rady.
    • diuna22 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 15:17
      Ja tu tez nie zadlugo, jedno w szkole, drugie 2 razy w tyg w Peuterspeelzaal.
      Na moje oko niby wszystko sie zgadza ale no wlasnie, w Pl tez trzeba dzieci
      odprowadzac i przyprowadzac, maluchy tylko do poludnia i co potem? Swietlica -
      siedlisko zla jak dla mnie. I tak ktos jest potrzebny zeby dziecko odebral ze
      szkoly i z nim posiedzial do 15.30-16.00. Bezpieczenstwo - ciekawe w jakim
      miescie w Polsce jest bezpiecznie? Jak sie komus nie podoba przedszkole - za
      1300 zatrudnia opiekunke np z Polski - taniej wyjdzie ;) albo starsza Pania -
      Holenderke sprawna, z autem - znam u nas kilka mam ktore tak robia. A jeszcze
      posprzata, dzieciom jesc da. Dla mnie to takie wyszukiwanie dziury w calym. A z
      ta pomoca tez nie do konca tak - kinderbijslag daja bez wzgledu na dochody - w
      PL otrzymujesz ok 44 zlote/mies jak masz dochod malutki przy wiekszym nic nie
      dostajesz. Urlopy krotkie troszke - ale zwykle potem pracuja kobiety w
      niepelnym wymiarze pracy - 2-3 razy w tyg po kilka godzin. No nie wiem czy
      tutaj az tak nie dobrze? Kazdy kraj ma swoje plusy i minusy i tyle. Ale zeby az
      tak generalizowac?
      • martaj7 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 15:31
        Diuna, mi sie bardzo nie podoba to przedszkole za 1200, ale wybacz zatrudnienie
        starszej pani? Dziecko musi miec kontakty z innymi dziecmi, musi sie
        usocjalnic. Starsza pani z Polski nie nauczy mojego dziecka mowic po
        holendersku. Dlatego wlasnie nie mam wyboru i bule.
        • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 16:13
          martaj, jesli jestes tak bardzo niezadowolona z tego przedszkola to dlaczego
          nigdy nie skorzystalas z gastouders? Jest i normalna rodzina i kontakt z
          dziecmi i indywidualne podejscie, opiekunow dobiera sie do wymagan i potrzeb wg
          twoich kryteriow, jedzenie mozesz dawac a mozesz kazac robic, WSZYSTKO do
          dogadania (wlacznie z przegotowywaniem wody do picia), dogodne godziny,
          spacery, szkolenia pedagogiczne i pierwszej pomocy i cenowo taniej niz zlobki i
          z tego co widze przedszkola tez (a czym sie rozni przedszkole od zlobka
          wlasciwie???)
          Ja naprawde jestem zachwycona moja niania i chociaz zdaje sobie sprawe z tego
          ze ludzie sa rozni to uwazam ze forma opieki jaka jest "gastouders" jest
          stanowczo warta wziecia pod uwage przez mamy, szczegolnie te ktore sa
          niezadowolone ze zlobkow / przedszkoli.
      • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 15:58
        "Swietlica jest siedliskiem zla i i tak trzeba zatrudnic opiekunke'' - To Twoje
        zdanie, znam duzo rodzicow ktorzy tak robili i nic sie dzieciom nie stalo.
        Panstwo przynajmniej oferuje jakies rozwiazania, a jak sie niepodoba to mozna
        inaczej.

        W Polsce tez jest niebezpiecznie. - Ja nie porownywalam Holandii do Polski
        tylko pisalam jak jest w Holandii (ktos byl zainteresowany jak to wyglada w
        innych krajach")


        Jak sie komus niepodoba to niech zatrudni pania z Polski albo opiekunke.
        Do Pani z Polski trzeba miec warunki mieszkaniowe, a starsze panie Holenderki
        wcale nie sa takie tanie. Z reguly trzeba zaplacic 7-8 eur za godzine wiec jak
        sie zsumuje nieweile taniej niz przedszkole
        • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 17:33
          Moze i niewiele taniej ale mozesz wiecej wymagac a o tym tez ktos pisal.
          Swietlica w Polsce jest do 16, wiem bo mialam praktyki. :-)
          Moja kolezanka w poniedzilek jedzie na caly dzien sie doszkalac i dzieckiem w
          wieku przedszkolnym i chlopcem w wieku szkolnym po 15 zajmuje sie opiekunka z
          polski. We wtorek mlodszy idzie do przedszkola, w srode w domu zostaje chyba
          tata, w czwartek przedszkole a piatek w domu jest mama. Czy jaokos tak. Maja to
          szczescie ze mogli dopasowac swoje grafiki do potrzeb i ojciec podoklejal swoje
          godziny do innych dni po to aby jeden miec wolny. Mama pracowala trzy dni, jako
          ze sie doksztalca ma zajete dni cztery. Sa swietnym przykladem na to ze jednak
          mozna to zorganizowac. Przedszkole holenderskie a opiekunka na jeden dzien jest
          Polka.
          Ja tez sie wkurzam, ze maz nie przychodzi mi na 18 na obiad jak robia to
          podobno Holnedrzy. Jemy pozno, kladziemy dzieci pozno, mamy malo czasu dla
          siebie a rano wszyscy sa niedospani. A jak sobie pomysle o tym ze moja mama
          pracowala na dwa etaty i widzialam ja po 21 ale blizej 22 lub przed 7 rano, to
          mi sie wydaje ze jestem w luksusowej sytuacji.
          Oczywiscie zawsze moze byc lepiej i czlowiek dazy do tego lepiej. To naturalne.
          Chodzi tylko o to aby nie czuc sie nieszczesliwym i narzekac kiedy dzieje sie
          dobrze. I dziwe sie ze narzekaja takie osoby jak Nesla czy Kasia! To mnie
          najbardziej dziwi!
          Nesla!
          No wlasnie o to chodzi ze Ci 'rodzice w zastepstwie' sa po kursach, legalnie a
          w Polsce szukasz na czarno opiekunki. I ty i ona jest niezadowolona. Placisz
          jej zazwyczaj malo, ona nawala bo jej nie zalezy. Moze Cie okrasc. Zdazaja sie
          sytuacje ze przeciaga sie pensje opiekunce i jej w koncu nie placi a potem
          zwalnia i zatrudnia nowa. Dziecko ma opieke za darmo. Czy to dobry pomysl z
          Polski?
          Czemu tu sie dziwic? Za opieke nad cudzym dzieckiem sie placi. Kto sie
          zdecydowal na prace musi sie z tym liczyc. Tez posylalismy mala Jagode do
          przedszkola na dwie polowki dnia aby miala kontakt z dziecmi. Wytrzymalismy pol
          roku. Potem zaostrzyli przepisy i nie wyrobilibysmy finansowo. Znalazlismy inna
          forme opieki. Dwie i pol godziny dwa razy dziennie a dla cudzoziemcow nawet 4
          razy w tygodniu. Mysle, ze to wystarczy.
          Zreszta to wlasnie wydaje mi sie jest takie polskie myslenie: Mi za przezucanie
          papierow musza placic niezle a ja za opieke nad swoim dzieckiem w tym samym
          wymiarze godzin bede komus placic grosze. A ta osoba _za_co_ ma utrzymac swoja
          rodzine?
          • martaj7 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 18:55
            O ile dobrze pamietam Beba bylas jedna z tych osob narzekajacych na to ze
            dzieci nie znaja jezyka i trudno im sie potem zintegrowac w szkole....Wiec
            twoje zdanie: " Mysle ze to wystarczy" jest tu dla mnie forma choragiewki...
            Ja nie twierdze ze Polsce jest lepiej, na pewno nie.
            Opiekunka z Polski to dla mnie nie opcja. Nie zniose nikogo obcego w domu.
            Gastouders- tak zastanowie sie nad tym. Na razi probuje naprawic sprawe w
            przedszkolu, wyjasnic, pytac.
            Stac mnie na przedszkole. Stac mnie na 10 takich przedszkoli, ale to nie ma nic
            do rzeczy. Jesli place to wymagam, i prosze nie mowcie mi ze byscie wywalily
            1200 miesiecznie i siedzialy z woda w ustach. Zreszta te pieniadze nie
            przekladaja sie na jakos uslug. I o to mi wlasnie idzie.
            I jeszcze na koniec czuje sie bardzo szczesliwa. Nie rozumiem co ma to do
            rzeczy.
            I jeszcze a'propos przerzucania papierow. Beba, zlituj sie i zastanow co
            piszesz.
            • zuzka71 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 19:28
              rozpislaam sie na amen, wysylam iiiimi zezarlo...;(
              zatem teraz krotko. cena to jedno a jakos uslug wydaje mi sie wyzsza tu, mimo
              np braku tylu posilkow co w pl przedszkolu (tam i tak sie duzo marnuje...ciezko
              sprostac roznym gustom i smakom dzieci..( poza tym jedna opiekunka na 20 dzieci
              w grupie.....mowi zamo za siebie...
              p.z
            • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 19:47
              Martaj!
              Napisze moze tak: Mysle ze to wystarczy dla holenderskich dzieci. A nawet i dla
              dzieci z rodzin mieszanych.
              Dla mnie, Polki mowiacej po polsku z mezem Polakiem, nie utrzymujacej wlasciwie
              zadnych kontaktow z Holendrami, i dla moich dzieci przy tym, nie bylo to
              wystarczajace. Patrycja miala ciezkie poczatki w przedszkolu _prawdopodobnie_
              glownie ze wg na jezyk. Jestes pewna ze w polskim przedszkolu byloby duzo
              lepiej? Ja tej pewnosci nie mam a tylko zakladam, ze zapewne byloby troche
              latwiej.
              Czy system ktory krytykujemy (tak, ja tez to robie) musi jakos szczegolnie
              zadbac o osoby takie jak ja? Dawac im wiecej niz Holendrom? Jedyny bonus jaki
              moge sobie przyponiec to sa te dwa dodatkowe dni. _Bardzo_ sie z nich ciesze!
              Chce napisac, ze jesli dziecko bedzie pod opieka, obojetnie, mlodej czy
              starszej osoby, baci, cioci czy 'rodzica zastepczego' to wyjscie na dwie i pol
              godziny dwa razy w tygodniu powinien zaspokic dziecka potrzebe kontaktu z inymi
              dziecmi.
              Opiekunka moze tez je przeciez zabierac do parku, sklepu, placu zabaw itp.
              Robic to co robilaby mama bedac z dzieckiem. Mysle, ze to _wystarczy_.
              Martaj!
              Mnie nie stac na jedno takie przedszkole i na 10 tez nie. Ubolewam nad tym i
              coraz bardziej sklaniam sie do pozazdroszczenia sytuacji jaka Ty masz.
              Na swoja sama zapracowalam, jak i Ty na swoja i pretensje czy zale moge miec do
              siebie. Ciebie to nie dotyczy.
              Co do "przerzucania papierow" to nie chcialabym nikogo urazic ale moj akurat
              zawod to "wtykanie" dziecku smoczka, podawanie pasztetowki i wody z kranu. I to
              za bardzo marne pieniadze, jesli oczywiscie znajde prace. Na 'dziekuje' nie
              powinnam liczyc a na wieczna krytyke ze strony matek, i owszem. ;-)
              Jezeli placisz to oczywiste jest, ze wymagasz. Pomijajac kwote, oddajesz komus
              swoje dziecko do opieki i masz prawo decydowac co sie z nim dzieje i to Ty
              jestes osoba odopiedzialna za dziecko. Rozmawiac, pytac, krytykowac jak
              najbardziej Ci wolno. Obawiam sie jednak, ze nie masz wiekszego wplywu na menu
              swojego dziecka w przedszkolu. Pamietam, ze Jaga miala jednak do wyboru nie
              tylko pasztet ale tez wedline, ser, dzem i cos jeszcze. Co do wody z kranu
              _wszedzie_ i _kazdy_ ja pije. Jesli Twojemu dzecku szkodzi czy tez po prostu
              uwazasz, ze nie powinno pic, tez powinnas to zglosic.
              Czasami nie jest latwo zmienic przedszklole. Sa listy oczekujacych i czas
              wypowiedzenia ale moze warto taka opcje tez przemyslec. To jesli chodzi o cos
              wiecej niz o pasztet i wode, bo dla _mnie_ to nie sa az tak bardzo istotne
              rzeczy i obawiam sie, ze w innych placowkach jest dokladnie tak samo.
              Nie zgadzam sie z twierdzeniem Kasi ze Holandia nie nadaje sie do wychowywania
              dzieci. Li i jedynie!
              Mi ten watek znowu na chwile usiadomil, ze jestem zadowolona ze swojej
              sytuacji. W 100%? Nie! Ale bardziej niz przed przeczytaniem tego watku.
              Zastanawiam sie czy moje dzieci beda jeszcze mialy tak 'luksusowe' warunki do
              wychowywania sie. Chcialabym aby tak bylo!
              Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. A poczucie szczescia czy tez
              zadowolenia zalezne jest jeszcze od ambicji i apetytow. Warto wysoko mierzyc
              ale zakladanie, ze sie bedzie mialo dziecko i panstwo czy system Ci jeszcze za
              to zaplaca, zarobisz na tym jest troche oderwane od rzeczwistosci.
          • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 19:27
            beba, mozesz sie dziwic, ale ja INACZEJ wyobrazalam sobie polityke pro-rodzinna
            w jednym z najbogatszych krajow na swiecie. Ty siedzisz w domu i ci wszystko
            gwizdze, a ja w poniedzialek musialam Milene z biegunka oddac niani bo jestem
            na okresie probnym a gdy mnie szef przyjmowal to zaznaczyl z gory ze mam sobie
            zorganizowac back-up opieki na wypadek choroby dziecka bo jak sie bede zwalniac
            z pracy z tego powodu to nici z przedluzenia umowy. A moze mam od poczatku
            opowiadac historie mojego zwolnienia z pracy po urodzeniu dziecka gdy chcialam
            skorzystac z "prawa" skrocenia etatu? A moze mam ponownie opisac jak rznelam
            nadgodziny w 8-mym miesacu ciazy a szef zmykal do domu o 17-tej?
            Beba, prosze cie!!!
            • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 19:56
              Ale czemu tu sie dziwic? Bedziesz brala chorobowe, zostaniesz zwolniona. Ja to
              rozumiem. Nie dlatego ze uwazam, ze nie masz prawa do opieki nad chorym
              dzieckiem ale takie sa realia. Firma szukala osoby dyspozycyjnej i Ty
              twierdzilas, ze taka osoba jestes. Masz dziecko ale masz tez opiekunke ktorej
              mozesz powierzec nawet chore dziecko.
              Taki byl uklad na ktory przystalas!
              Nesla!
              A czy ja mam Ci przypomniec jak pisalas, ze jestes dumna bo Ty nie bralas
              zwolnienia i do konca siedzials w pracy? Ciaza to nie choroba i takie tam?
              Do konca bylas aktywna, spelniona i zaangazowana w swoja prace itp
              Ja sobie Nesla INACZEJ wiele rzeczy wyobrazalam a co do Twojej sytuacji to
              _naprawde_ wydaje mi sie (bo 'jestem pewna' to moze za wiele) ze jest ona
              bardzo dobra.
              Z 7 dni w tygodni pracujesz 3?
              • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:01
                Nesla: "WCALE sie nie dziwie ze coraz wiecej par
                holenderskich decyduje sie NIE posiadac dzieci i MUSI wybierac miedzy kariera
                a posiadaniem dzieci..."

                Rozmawialam co prawda z cudzoziemcami mieszkajacymi w Holandii ale nigdy nie
                padlo stwierdzenie, ze ktos nie ma, nie planuje czy nie bedzie miala dzieci ze
                wg na "kariere". Raczej chodzi o wygode, czerpanie z zycia, podroze, swobode itp
                Nesla ja _nie_widze_ abys Ty musiala takich wyborow dokonywac.
                Masz te dwie rzeczy. :-)
                • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:17
                  Beba, a swoboda to co innego jak mozliwosc wyboru? np pomiedzy kariera a
                  dziecmi.. nie kazdy otwarcie mowi co mysli szczegolnie w tak osobistych
                  sprawach, o pewnych rzeczach nie mowi sie w taki otwarty sposob.
                  Ja owszem musialam dokonac trudnego wyboru i dac sie zwolnic z powodu dziecka.
                  Widze ze wydaje ci sie ze wiele o mnie wiesz, a wiesz tylko rzeczy
                  powierzchowne.
                  • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 11:59
                    nesla napisała:

                    > Beba, a swoboda to co innego jak mozliwosc wyboru?

                    Ale w Holandii ta mozliwosc wyboru jednak jest wieksza niz w Polsce. W Holandii
                    jednak mozna wybrac, ze chce sie zostac w domu, bo mozna wyzyc z jednej pensji.
                    Oczywiscie, jest trudniej finansowo, ale takie sa konsekwencje tego wyboru.
                    Znam wiele kolezanek w Polsce, ktore chcialyby troche posiedziec w domu, ale
                    nie moga, bo ich na to nie stac. Wyboru praca/dom nie ma. A juz zupelnie
                    niepraktykowane sa takie rozwiazania polowiczne, jak praca na 1/2 czy 1/3 etatu.
              • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:04
                Ale czekaj, zebysmy sie nie zagalopowaly w osobiste wyliczanki to ja dodaje, ze
                ja nie narzekam na moja obecna sytuacje jako taka, robie co lubie i mam jak
                napisalam wspaniala nianie i jest ok ALE nie narzekajac tylko stwierdzajac F A
                K T Y, zgadzam sie z autorka tego watku, ze Holandia wcale nie jest krajem w
                ktorym latwo i wygodnie wychowuje sie dzieci. Ty to wolisz nazwac oderwaniem od
                rzeczywistosci a ja faktem utrudniajacym zycie.. jak kto woli..
                • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:08
                  Beba, a powiedz mi dlaczego ty nie pracujesz? skoro wszystko jest takie latwe
                  proste i przyjemne i na dodatek oplacalne to dlaczego nie spelniasz sie
                  zawodowo? Przeciez pisalas niejednokrotnie ze chcesz
                  • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:30
                    Nesla!
                    Dostalas darmowy kurs jezyka? Dostalas.
                    Mi nie przyslugiwal na poczatku, potem jak moze i bym sie zalapalam to konczyl
                    sie kontrakt, teraz mi _prawie_ przysluguje. Bylam na dwoch rozmowach, czekam
                    na decyzje i jestam na liscie oczekujacych. Od stacznia liczac to bedzie
                    _za_rok_. No ale my wczesniej wyjedziemy.....
                    Bez znajomosci jezyka prawdopodobnie kwalifikuje sie do sprzatania. Skoro nie
                    przymieramy glodem i nie ma palacej potrzeby, maz sie na to nie zgadza. Chyba
                    nie byl by ze mnie dumny, wiesz? Musiala to byc tez praca legalna. _Nie_
                    mozemy_sobie pozwolic aby _wydalono_ nas z tego kraju. Na kary pieniezne tez
                    nas nie stac.
                    Moj zawod to praca z dziecmi. _Ja_ nie wyobrazalam sobie tego, ze rodze dziecko
                    i komus je oddaje po to by zaopiekowac sie obcymi dziecmi. Od zawsze
                    wyobrazalam sobie ze jesli bede miala choc mala szanse na samodzielne
                    wychowanie dziecka, zrobie to. Pyska poszlaby od stycznia do szkoly i ja od
                    tego czasu jestem gotowa na prace na pelen etat w przedszkolu, szkole,
                    gdziekolwiek ale chetnie z dziecmi.
                    Chciec to ja sobie, Nesla moge duzo. :-) Moje realia sa inne niz Twoje.
                    • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:12
                      Bebo, pierwsza prace w Holandii dostalam 3 miesiace po przyjezdzie tutaj,
                      wczesniej zaczelam prace niz ten darmowy kurs jezyka.. wiec w czym sie nasze
                      realia tak bardzo roznia? Ciekawa jestem jak bys sobie to wszystko
                      zorganizowala tj opieke nad dwojka malych dzieci (jedno jeszcze nie w szkole) i
                      praca.. bardzo ciekawa co bys wtedy sadzila na temat tych "udogodnien"
                      holenderskich.
                      • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:48
                        Oj Nesla! Roznia, roznia! I kwalifikacje i charaktery mamy inne i pisalas, ze
                        bylas wczesniej w Holandii, opiekowalas sie dziecmi i liznelas jezyka.
                        Angielski bardzo dobrze znasz.
                        Mialam dostac wize po 3 miesiacach a dostalam chyba po osmiu. Zdazyalam dziecko
                        juz urodzic! A z dzieckiem, jak pislas powyzej, nie tak latwo szuka sie pracy.
                        Potem jeszcze Jagoda czekala dlugie miesiace na wize. Przez pewien czas bylismy
                        to nielagalne... Roznic jest sporo... No ale nie robimy przeciez porownan
                        _osob_!
                        Jesli by mi zalezalo na pracy to zapewne zrobilabym tak jak Ksia tzn placila
                        nawet cala albo prawie cala pensje na przedszkole dla dziecka. Zatrudnila
                        opiekunke holenderska, sciaglela kogos z Polski, wziela, jak Ty, 'zastepczego
                        rodzica'. Gdyby byla mozliwosc i mialaloby to rece i nogi, ograniczyla etat,
                        jak Ty. Gdybym znalazla prace w szkole, tam tez zapisalabym corke.
                        Dogadlabym sie chyba tez np z ta kolezanka ktora ma piatki wolne i podrzucala
                        jej moje dziecko a sama zaopiekowala sie jej w inny dzien.
                        Nic nowego nie wymyslilam, jak widzisz. To sa dobre rozwiazania.
                        Pewnie ze przydalaby sie osoba ktora zaopiekuje sie dzieckiem kiedy jest chore.
                        Najlepiej ktos kto zna dziecko. Rodzina odpada. Opiekunka? Znajoma sasiadka. Tu
                        konieczna zmiana domu i dzielnicy. ;-)
                        Mam tez kolezanke ktorej dzieci sa juz w szkole. Siedzi caly dzien w domu. Moze
                        chalaby troche zarobic?
                        Ja jestem naprawde osoba niezaradna. Kazdy kto tu pisze jest znacznie bardziej
                        obrotny i ma wieksze mozliwosci. Ja czuje ze czasmi to mnie ludzie nie
                        rozumieja bo odpowiadaja ni w piec ni w dziesiec, tzn ze nie zlapali o co
                        pytalam. ;-)
                        Sasiadki dzieciaki z naprzeciwka chodza do tej samej klasy. Mamy wymienialy sie
                        w doworzeniu dzieci, potem w odprowadzaniu. Przeprowadzilo sie jeszcze jedno
                        dziecko i doszedl mlodszy brat z tej parki. Czasmi czworo siedza w aucie. ;-)
                        Jedna z mam ostatnio caly dzien chodzila sobie w pizamie i nie miala cisnienia.
                        Generalnie to nalezy chyba zaoferowac cos w zamian. Jesli pracujesz na caly
                        etat i nie mozesz odwzajemnic opieki to placisz. Ale przeciez tez zarabiasz....
                        Nie twierdze, ze wszystko jest idealne ale sadze, ze jest dobrze zorganizowane.
                        Szkoda, ze ja taka nie jestem.
              • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:07
                To ja jeszcze raz przedstawie moj punkt widzenia.
                Nie uwazam i nigdzie nie pisalam, ze sytuacja w Polsce kobiet z dziecmi czy bez
                jest lepsza niz tu. Uwazam tylko i dalej to podtrzymuje, ze uregulowanie prawne
                dla kobiet sa w Polsce jednak duzo dalej idace i bardziej kobiecie przychylne
                niz w Holandii, a wynika to z tego ze kobiety w Polsce od zaawsze pracowaly, a
                tu wlasciwie dopiera pierwsza generacja zabiera sie za platna prace. Te lepsze
                uregulowania to: swietlica (moja kolezanka w Warszawie ma czynna do 18, obiady w
                szkole, darmowe przedszkole,chorobowe na dziecko, dodatkowe 2 dni w roku wolnego
                na kazde dziecko, jednak dluzszy urlop macierzynski, uropy wychowawcze itp. Nie
                mowie ze w praktyce to wszystko jest takie piekne, ale to tak jakby dyskutowac
                czy lepiej byc pieknym i bogatym, czy brzydkim i biednym. (Chyba kazdy wie o co
                mnie chodzi). A jak sobie poczytacie jak to wyglada w innych krajach to sie
                okaze, ze moze byc duuuuzo lepiej to wszystko zorganizowane.
                • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:21
                  Kasiu!
                  jak bede miala chwile czasu to chetnie popartze jak to jest w innych karajach.
                  nie ukrywam, ze mnie to interesuje.
                  Dla mnie to "lepiej" w Polsce jest tylko i wylacznie teoretycznie.
                  Swietlica za darmo a ta slono platatna w Holandii - widze roznice na plus dla
                  Polski.
                  _Nigdy_ nie slyszlam o darmowych przedszkolach. Moze jakies zakladowe na
                  niewielka skale??? Placisz tez zaleznie od zarobkow ale do pewnego pulapu. Moze
                  powinno sie porownywac to jakos procentowo? Poznac lepiej zasady odplatnosci w
                  Polsce, zaby oceniac. Nalezy tez pamietac, ze i pensje sa _nizsze_.
                  Chorobowe na dziecko, wolne dni, macierzynski, wychowawczy... Naprawde _roznie_
                  to wyglada w praktyce. Teoretycznie ti i nelsa mogalaby wziac chorobowe a
                  dziecko ale tego nie zrobila. Znam wiele matek ktorym dzieci choruja i nie
                  zostaja z nim w domu. Nagminnie tez wciskaja do zlobka czy przedszkola chore
                  dziecko a czopkiem w pupie. Wszystko w obawie o utrate pracy. Mozna sie tylko
                  zapytac o to z czym sie to bedzie wiazac. Nie biorac juz moze Nesli za przyklad
                  ale dla osoby w jej sytuacji nie bedzie to kwestja przezycia do nastepnego
                  miesiaca. Czy nie widzisz tej rozniy?
                  Dziewczyny! Wy pracujecie bo "chcecie sie realizowac" a kobiety, matki w Polsce
                  czesto po to by moc przezyc! Nie ma tu roznicy? Cos na plusik dla Polski?
                  • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:32
                    Beba,
                    Przeciez my nie dyskutujemy o tym, czy lepiej byc biednym czu bogatym. Przeciez
                    nie dyskutujemy gdzie (statystycznie) sie lepiej zyje w kraju biednym czy
                    bogatym. Przecie to kazdy wie. My dyskutuyjemy o regulacjach prawnych, a te sa
                    tu krotko mowiac do d...
                      • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:43
                        Ja porownuje do Polski regulacje prawne, a nie zycie.
                        Pisze o tym o czym wiem, a nie teoretyzuje.
                        Jak masz juz "srednie zarobki" to zaden toeslag Ci nie przysluguje, chyba sama
                        cos o tym wiesz.
                        • tere_tere Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:58
                          kasiu, a moglabys mi powiedziec, jak to jest w takim razie w polsce uregulowane?

                          bo powiem szeczerze, ze nie wiem. wyjechalam z polski, kiedy mnie sprawy dzieci
                          nie interesowaly i wiele na ten temat nie wiedzialam. jedyne co wiem, to 1000zl
                          becikowego.
                          • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 20:59
                            Powtarzam:

                            Te lepsze
                            uregulowania to: swietlica (moja kolezanka w Warszawie ma czynna do 18, obiady w
                            szkole, darmowe przedszkole,chorobowe na dziecko, dodatkowe 2 dni w roku wolnego
                            na kazde dziecko, jednak dluzszy urlop macierzynski, uropy wychowawcze itp
                            • tere_tere Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:10
                              kasia157 napisała:

                              > Powtarzam:
                              >
                              > Te lepsze
                              > uregulowania to: swietlica (moja kolezanka w Warszawie ma czynna do 18, obiady

                              a czym sie rozni swietlica od buitenschoolse opvang?

                              > w
                              > szkole, darmowe przedszkole,chorobowe na dziecko, dodatkowe 2 dni w roku wolneg
                              > o
                              > na kazde dziecko, jednak dluzszy urlop macierzynski, uropy wychowawcze itp


                              a to darmowe przedszkole to chyba tez uzaleznione od dochodow? bo moja kolezanka
                              w warszawie to placi chyba 1500 zlotych na dziecko. bez wyzywienia.

                              a wiesz, ile jest macierzynskiego i wychowawczego? ten drugi to bezplatny?
                              • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:15
                                To wysyla dziecko do prywatnego przedszkola. Normalnie placi sie gdzies 100-200
                                zl na miesiac.
                                Wychowawczy jest bezplatny, ale jest.
                                Za swietlice sie nie placi i jest na miejscu. Naschoolse opvang czesto w innym
                                miejscu i dzieci same musza dojezdzac ( czasami taksowkami, czasami jest
                                zorganizowamu bus). No i placi sie straaasznie duzo. Przeczytaj dokladnie caly
                                watek - juz o tym pisalam.
                                • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:19
                                  Kasia, w Holandii wychowawczy rowniez JEST.
                                  Dodam od siebie ze w Holandii NIE ma chorobowego na dziecko, w Polsce lekarz
                                  wypisuje opieke, w Holandii bierzesz urlop wypoczynkowy.
                                  Kobieta w ciazy w Polsce na zyczenie dostaje L-4 do konca ciazy, w Holandii
                                  nawet jak padasz ze zmeczenia i placzesz na biurku poloznej to zaswiadczenia o
                                  niezdolnosci do pracy nie dostaniesz.
                                • tere_tere Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:28
                                  moj syn siedzi w naschoolse opvang, wiec tutejsze szczegoly znam. jestem bardzo
                                  z niego zadowolona. ale nie mam pojecia jak wyglada swietlica w polsce, to mnie
                                  bardziej interesowalo.
                                        • kasia157 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 21:37
                                          No bo w Polsce bierze sie normalnie zwolnienie lekarskie czesto juz na poczatku
                                          ciazy i nikt nie wykorzystuje urlopu macierzynskiego przed.
                                          Jak Cie jeszcze cos interesuje to sie chetnie dowiem z pierwszej reki (od
                                          kolezanki w Polsce):)
                                            • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 22:02
                                              A ja nie rozumiem. To rowniez na podstawie tej miesiecznej roznicy w
                                              maciezynskim, Kasiu, twierdzisz, ze w Holandii _absolutnie_ nie ma warunkow do
                                              wychowywania dzieci?
                                              Prawnie i teoretycznie to moze i jest ale moze za duzo razy spotkalo mnie w
                                              zyciu 'na papierze jedno, a w zyciu co innego'.
                                              tak sie zastanawiam co zrobilibyscie gdybycie mialy godziny pracy od 7 rano do
                                              22? No nie caly ten wymiar ale tak z 10 godzin?
                                              Rano swietlica ale dopiero od ktorej? 7 z groszami? Potem szkola. Znowu
                                              swietlica ale tylko do 18. Co potem? Co do tej 22 i to z minutami?
                                              Nie jest to jakas wymyslona sytuacja. jak wiadomo w Polsce hipermarkety sa
                                              czynne od 8 do 22. Znam samotna matke ktora pracuje po 10 godzin. nikogo nie
                                              obchodzi co ma zrobic z dzieckiem. Acha i oficjalnie pracuje na 7/8 etatu.
                                              Ona nie moze skrucic etatu i przezyc do piewszego. I tak ma zreszta z tym
                                              trudnosci. Na wakacje nie ma pieniedzy i dostaje je w beznadziejnych
                                              miesiacach. pracuje przez caly tydzien wlacznie z sobota i niedziela. Wtedy
                                              swietlice sa zamkniete. Dzien wolny zazwyczaj ma w tygodniu, najczesciej w
                                              poniedzialek ale dziecko chodzi przeciez do szkoly.
                                              No tak, tylko pozazdroscic! To jest prawo, to jest swietny system!
                • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 11:45
                  > Uwazam tylko i dalej to podtrzymuje, ze uregulowanie prawne
                  > dla kobiet sa w Polsce jednak duzo dalej idace i bardziej kobiecie przychylne
                  > niz w Holandii, a wynika to z tego ze kobiety w Polsce od zaawsze pracowaly,

                  Nie wiem czy od zawsze, ale fakt, ze po wojnie na pewno. Tylko, ze komuny to
                  sie jednak inaczej pracowalo. Pamietam, u nas w klasie, chyba wszystkie nasze
                  matki pracowaly, ale wiekszosc z nich jednak ok. 16.00 czy 18.00 wracala do
                  domu. Byla to jednak stala godzina, nie bylo robienia kariery i siedzenia w
                  biurze do poznego wieczora.

                  > a
                  > tu wlasciwie dopiera pierwsza generacja zabiera sie za platna prace. Te lepsze
                  > uregulowania to: swietlica (moja kolezanka w Warszawie ma czynna do 18,
                  obiady
                  > w
                  > szkole, darmowe przedszkole,chorobowe na dziecko, dodatkowe 2 dni w roku
                  wolneg
                  > o
                  > na kazde dziecko, jednak dluzszy urlop macierzynski, uropy wychowawcze itp.
                  Nie
                  > mowie ze w praktyce to wszystko jest takie piekne

                  Tylko, ze te wszystkie dlugie urlopy macierzynskie, dodatkowe dni w Polsce w
                  praktyce powoduja to, ze pracodawcy nie chca zatrudniac kobiet w wieku
                  rozrodczym. Bo pojdzie taka na zwolnienie i tyle. A co sie tyczy uregulowan
                  prawnych, to wiele kobiet w Polsce jest wciaz pytanych na rozmowach
                  kwalifikacyjnych o dzieci, a w Holandii takie pytanie by nie przeszlo.
                  • kasia157 Re: Czy to prawda? 18.04.06, 11:53
                    Nie wiem czy pytanie o dzieci by nie przeszlo. Mnie osobiscie sie pytali czy
                    chce miec wiecej dzieci. Wiele moich kolezanek rowniez.
                    Od strony prawnej pytac mozna tylko nie musisz udzielic odpowiedzi. Moj szef
                    adwokat powiedzial, ze jak taka kandydatka mu nie udzieli odpowiedzi to on juz
                    wie wszystko.
                    W sumie pytanie bardzo glupie bo kazdy zaprzeczy (udzieli poprawnej odpowiedzi),
                    ale pytac sie pytaja i wiem to z autopsji.
                    • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 12:05
                      Mnie sie tutak nikt nie pytal, a w Polsce tak. Podobnie jak w Polsce bylam
                      pytana o dyspozycyjnosc, musialam zostawac po godzinach a tutaj ziemniaki na
                      stole o godzinie 18.00 sa rzecza swieta i praca po godzinach zdarzala mi sie
                      sporadycznie. Ale to oczywiscie tylko moje doswiadczenia.
        • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 12:26
          > Do Pani z Polski trzeba miec warunki mieszkaniowe, a starsze panie Holenderki
          > wcale nie sa takie tanie. Z reguly trzeba zaplacic 7-8 eur za godzine wiec
          jak
          > sie zsumuje nieweile taniej niz przedszkole

          A czy zajmowalabys sie cudzym dzieckiem za mniej niz 7-8 euro za godzine?
          W Polsce opiekunkom placi sie moim zdaniem po prostu za malo, na ogol zatrudnia
          sie je na czarno itd. Owszem, zawsze sie znajda chetni to ciezkiej pracy za
          marne pieniadze, ale czy to dobrze?
            • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 12:39
              kasia157 napisała:

              > Pisalam tylko, ze opcja opiekunki wcale nie musi byc tansza, jak to mnie
              > niektorzy sugerowali i dawali dobre rady.

              To moze... babcia? ;-)
              Zartuje, ale wiesz, pisalas o tych od pokolen pracujacych kobietach w Polsce.
              Co one by bez babc zrobily? Przeciez tak naprawde, w bardzo wielu przypadkach
              ich dziecmi opiekowaly sie babcie. Nie zadne zlobki, przedszkola, opiekunki
              itd, tylko tanie (darmowe), dyspozycyjne babcie, ktore nie tylko dziecmi sie
              zajma ale i obiad ugotuja. Holenderscy dziadkowie z reguly zyja swoim zyciem i
              mniej sie zajmuja wnukami. Jak juz porownujemy sytucje w obu krajach, to o tym
              nie zapominajmy, bo te bacie to kawal roboty czesto odwalaja.
      • anitax Re: Czy to prawda? 12.04.06, 22:23
        Zgadzam sie z Kasia i Nesla. W Holandii wyjatko trudno jest pogodzic prace i
        opieke nad dzieckiem. Bardzo krotki macierzynski – dla porownania w Norwegii
        przysluguje 10 miesiecy platne w 100% (lub 12 platne 80%), w Szwecji platny
        macierzynski wynosi 18 miesiecy! Nie wiem na ile dane dotyczace innych panstw
        sa wiarygodne, ale zalaczam informacje

        en.wikipedia.org/wiki/Parental_leave#Europe
        W Holandii bezplatny wychowawczy owszem jest w wymiarze 3 m-cy, ale pracodawcy
        patrza bardzo niechetnym okiem. Zlobki strasznie drogie, a jakosc …. same
        wiecie. U nas jak sie chce wode przegotowana to trzeba samemu przyniesc z domu
        w butelkach, bo jak nie to kranowa, nawet dla niemowlakow. Mleko i warzywa tez
        trzeba przyniesc z domu, bo ‘jest zbyt wiele rodzajow zeby zlobek byl w stanie
        zakupic dla kazdego’. Miedzy 7:30 i 9:30 oraz 16:30 i 18:00 nie ma karmienia
        ani przewijania, bo na 9 dzieci w wieku 0-2 jest tylko 1 pani. Do tego dzieci
        moga przyjsc nawet bardzo chore. Nawet jak Lisa miala zapalenie pluc, to nikt
        do nas nie zadzwonil zeby ja zabrac. Teraz panuje ospa wietrzna, wiec dziecko
        od razu ewakuowalam zeby nie zachorowalo. I placilam zlobek i opiekunke, bo ani
        ja, ani maz nie moglismy w tym czasie wziac urlopu. Cale szczescie jak Lisa
        wczesniej chorowala, moglam pracowac w domu, ale jest to raczej wyjatkowa
        sytuacja.

        Na miejsce w jakimkolwiek zlobku czekalismy rok, a na miejsce w wybranym 1,5.
        Lisa nawet nie zdazy do niego pojsc... Moze uda nam sie uda znalezc taka
        opiekunke, jak ma Nesla. Boje sie troche ‘gastouders’, ze dziecko bedzie u
        nich ‘na doczepke’ i bedzie wleczone na zakupy, do szkoly itp. Najlepsza bylaby
        dochodzaca niania, ale jak taka znalezc? Podobno opiekunka przez agencje
        kosztuje 10 euro za godzine.

        W Polsce panstwo co prawda nie doplaca, ale latwo jest znalezc dobra nianie w
        okolicy, przedszkola panstwowe sa niedrogie, rodzina pomoze. Ja sobie drugiego
        dziecka w Holandii po prostu nie wyobrazam. Moze by tak do Szwecji ...
        • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 22:32
          Tak sobie mysle, co moga mowic mamy niepracujace o godzeniu pracy z wychowaniem
          dzieci? Wyglada na to ze Beba najwiecej masz do powiedzenia i wyrobiona opinie
          a nigdy w Holandii nie pracowalas abstrahujac od powodow...
          • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 22:50
            Powody wazne i jak widac brak Ci argumentow Nesla ale zawesze mozna wtedy byc
            zlosliwym.
            Wchodzac w Twoj ton, Nesla.
            A co Ty mozesz powiedziec na temat godzin szkolnych, zajec pozaszkolnych,
            swietlicy skoro Twoje dziecko ledwo z niemowlectwa wyszlo?
            Co mozesz powiedziec o zyciu z jednej pensji czterech osob albo o wychowaniu
            dwojga dzieci?
            Pytanie retoryczne, nie fatyguj sie. Nie bede z Toba rozmawiala bo drazni mnie
            ton Twojej wypowiedzi.
            Zycze dobrej nocy.
            • nesla Re: Czy to prawda? 12.04.06, 23:06
              Beba, przeciez nie wypowiadam sie na temat swietlic i zycia 4 osob z jednej
              pensji... Nie mieszaj moich wypowiedzi z innymi. Wypowiedzialam sie na temat
              pierwotnego tematu tu zalozonego i jak do tej pory odpowiedzialam na wszystkie
              twoje posty kierowane do mnie od momentu kiedy zaczelo cie dziwic ze moge
              narzekac na tutejszy system, chociaz wcale nawet nie zaczelam nawet narzekac.
            • saraanna Re: Czy to prawda? 12.04.06, 23:15
              A ja podobnie jak beba uwazam ,ze w Holandii nie jest tak zle.W koncu kazdy ma
              prawo wyboru,mozna robic kariere,opiekowac sie dziecmi,albo pol na pol.Ja
              wybralam ta ostatnia opcje i jestem zadowolona.Pracuje tylko w godzinach szkoly
              Sary,a potem mam czas dla niej i nie musze ja targac po opiekunkach czy
              swietlicach.Wole pojsc z nia na zajecia dodatkowe - street dance,pilke nozna
              czy plywanie.Jak jest chora to dzwonie do szefa ,ze ja jestem chora i nie ide
              do pracy,co rzadko sie zdarza bo Sara malo choruje.Poza tym dostaje rozne
              dodatki albo z podatkowego jak np.kinderkorting albo z urzedu miasta np.dodatek
              do zajec dodatkowych dla dziecka.Gdybym stracila prace, to mam prawo do zasilku
              w wysokosci minimalnej pensji do ukonczenia przez dziecko 12 lat ,wiec nie
              musze sie martwic ,ze nie bede miala za co zyc.Im wyzsze dochody to
              oczywiscie,mniej dodatkow np.na przedszkole z podatkowego,ale to jest tez
              kwestia wyboru,czy wiecej pracowac i placic za przedszkole i miec mniej czasu
              dla dziecka,czy mniej i wtedy dostajemy wiecej doplat i mamy czas dla dziecka.
              A wiec kazdy robi jak uwaza .Ja robilam kariere przed urodzeniem Sary ,a teraz
              ona jest najwazniejsza,a pracuje dla przyjemnosci na pol etatu.
              • nesla Re: Czy to prawda? 13.04.06, 08:55
                saraanna napisała:
                > Gdybym stracila prace, to mam prawo do zasilku
                > w wysokosci minimalnej pensji do ukonczenia przez dziecko 12 lat ,wiec nie
                > musze sie martwic ,ze nie bede miala za co zyc.

                Saraanna, tu chyba wkradl sie jakis chochlik? Nie zaznaczylas ze ten zasilek to
                przysluguje ci przez taki dlugi okres tylko jesli twoj partner nie ma zadnych
                dochodow. Jesli nie to masz na mysli to bardzo bym byla prosila cie o podanie
                regulacji prawnej o jakiej piszesz bo to interesujace. O ile mi wiadomo to
                zasilek przysluguje przez iles tam miesiecy lub lat zaleznie od stazu pracy,
                potem przysluguje bijstaand pod warunkiem ze sie nie ma juz oszczednosci i
                nieruchomosci i pod warunkiem ze partner fiskalny nie ma wystarczajacych
                dochodow.
                • saraanna Re: Czy to prawda? 13.04.06, 21:23
                  Nesla ale ja pisze z pozycji tzw.samotnej matki,a takich w Holandii jest
                  wiele.Oczywiscie ,ze jak partner pracuje to nie ma mowy o zasilku ,chyba ze WW
                  po stracie pracy - ktory jest czasowy ewentualnie WAO.Dyskutujac o sytuacji w
                  Holandii powinno sie brac wszystkie mozliwosci,nie tylko malzenstw o wysokich
                  dochodach,ktorych stac na oplacenie np. opiekunki,ale tez osob o nizszych
                  dochodach,i w tym wypadku pomoc panstwa jest bardzo duza.Wszelkie
                  dodatki ,oprocz kinderbijslag zaleza od wysokosci dochodow,dlatego rowniez
                  wiele moich znajomych holenderek (mezatek),ktore maja dzieci pracuje na pol
                  etatu albo wcale,bo im sie nie oplaca ,wola czas spedzic z dziecmi niz wydawac
                  pieniadze,ktore zarobia na opieke,wystarcza im dochody mezow plus dodatki
                  np.kinderkorting z podatkowego itd.
            • nesla Re: Czy to prawda? 13.04.06, 09:13
              I przepraszam cie Beba jesli przesadzilam, trafilo na zly dzien i zdenerwowalas
              mnie piszac ze sie dziwisz ze ja moge narzekac na system w Holandii, a ja nie
              narzekalam tylko stwierdzilam, ze zgadzam sie z autorka watku ze Holandia nie
              jest krajem przyjaznym do wychowywania i w ogole posiadania dzieci. Wymienilam
              powody dlaczego tak uwazam, a ty zaczelas wyciagac polskie ekstremalne
              przyklady. Przeciez ja tez wiem ze w Polsce nie zyje sie latwo, ale w Holandii
              wcale nie zyje sie o tyle wygodniej na ile by MOZNA bylo wziawszy pod uwage
              mozliwosci budzetowe tego kraju. Rzad woli inwestowac w inne sprawy anizeli to
              co wazne dla mlodych rodzicow, szczegolnie w dobie nizu demograficznego (ale tu
              juz sie powtarzam). Ty wielu spraw nie dostrzegasz bo wychowujesz dzieci w
              domu, ale dostrzegasz juz fakt ze nie dalas rady pogodzic nauki z wychowaniem
              dzieci, nie udalo ci sie pojsc na kurs jezykowy i co za tym idzie znalezc pracy
              i dostrzegasz trudnosci w finansowym powiazaniu konca z koncem gdy jeden z
              rodzicow nie pracuje.
              • go.ga Ale, ale 19.04.06, 13:31
                Przeciez ja tez wiem ze w Polsce nie zyje sie latwo, ale w Holandii
                > wcale nie zyje sie o tyle wygodniej na ile by MOZNA bylo wziawszy pod uwage
                > mozliwosci budzetowe tego kraju. Rzad woli inwestowac w inne sprawy anizeli
                to
                > co wazne dla mlodych rodzicow,

                No dobrze, ale dlaczego rzad powinien pomagac mlodym rodzicom? I to na dodatek
                tylko tym _wybranym_, tzn. tym, ktorzy oboje chca pracowac. Dlaczego rodziny,
                ktore same zajmuja sie swoimi dziecmi, w ktorych jeden z rodzicow decyduje sie
                zostac w domu (z wszystkimi tego konsekwencjami finansowymi) maja
                wspolfinansowac przedszkole dla tych rodzicow, ktorzy oczekuja pomocy w
                zajmowaniu sie dziecmi od panstwa? Przeciez jesli przedszkola bylyby tansze, to
                ktos (czyli podatnicy) by do nich w tym celu musial dokladac.
                • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 14:02
                  A dlaczego panstwo ma wogole sponsorowac rodzicow i zapewnia na przyklad
                  darmowe szkoly? A wlasnie dlatego ze ogolny analfabetyzm nie jest w interesie
                  panstwa jako takiego. Tak samo w interesie ogolnym ( rowniez Twoim) byloby
                  tansze przedszkole. W ten sposob wiecej kobiet poszloby do pracy -tym samym
                  wiecej podatkow by wplywalo do kasy panstwa ( te zlobki by sie po 100-kroc
                  zwrocily), nie musialabys pracowac do 68-roku zycia i wszyscy by na tym
                  skorzystali.
                  Idac twoim tokiem rozumowania dlaczego ja bole na: darmowe kursy jezykowe dla
                  obcokrajowcow(sama za swoj zaplacilam), domy starcow ( nie mam tu rodzicow),
                  doplaty do czynszow (mamy wlasny dom), domy dla azylantow (nie jestem
                  uciekinierem z kraju objetego wojna), zapomogi i zasilki, doplaty na
                  ubezpieczenia zdrowotne ( zawsze placilam pelna stawke) itp.? Prosze odpowiedz
                  na to dreczace mnie pytanie:)
                  • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 14:56
                    > Tak samo w interesie ogolnym ( rowniez Twoim) byloby
                    > tansze przedszkole. W ten sposob wiecej kobiet poszloby do pracy -tym samym
                    > wiecej podatkow by wplywalo do kasy panstwa ( te zlobki by sie po 100-kroc
                    > zwrocily), nie musialabys pracowac do 68-roku zycia i wszyscy by na tym
                    > skorzystali.

                    Czy w moim interesie sa tez dluzsze (platne) urlopy macierzynskie, dni wolne na
                    choroby dzieci itp?
                    A bardzo mnie ciekawi, w jaki sposob dofinansownie zlobkow zwroci sie az 100-
                    krotnie.


                    > Idac twoim tokiem rozumowania dlaczego ja bole na: darmowe kursy jezykowe dla
                    > obcokrajowcow(sama za swoj zaplacilam), domy starcow ( nie mam tu rodzicow),
                    > doplaty do czynszow (mamy wlasny dom), domy dla azylantow (nie jestem
                    > uciekinierem z kraju objetego wojna), zapomogi i zasilki, doplaty na
                    > ubezpieczenia zdrowotne ( zawsze placilam pelna stawke) itp.? Prosze
                    odpowiedz
                    > na to dreczace mnie pytanie:)

                    Bolisz, bo tak w tym kraju ustalono. W koncu to podatnicy ustalaja (za
                    pomosrednictwem wybranych przez siebie przedstawicieli) na co ida ich podatki.
                    Wymienione przez Ciebie pozycje najwyrazniej uznano za wazne, a tansze
                    przedszkola juz nie. Jak widac nie bylo na nie spolecznego zapotrzebowania (za
                    kilka pokolen pewnie to sie zmieni). Wiele holenderskich kobiet nie pracuje, bo
                    NIE CHCE. I ich mezowie nie chca, aby nie dosc, ze utrzymuja swoje dzieci,
                    wspolutrzymywali cudze. (O ludziach bezdzietnych nie wspomne).
                    Przeciwnicy dofinansowywania przedszkoli, jako argumenty przedstawiaja
                    dokladnie to samo, co Ci napisalam. I jest ich w tym kraju na tyle duzo, ze
                    sytuacja wyglada jak wyglada.

                    • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:08
                      go.ga napisała:

                      > Czy w moim interesie sa tez dluzsze (platne) urlopy macierzynskie, dni wolne
                      na
                      >
                      > choroby dzieci itp?
                      > A bardzo mnie ciekawi, w jaki sposob dofinansownie zlobkow zwroci sie az 100-
                      > krotnie.

                      Zwrociloby sie w ten sposob jaki napisalam. Gdyby wydluzyli urlopy
                      macierzynskie, obnizyli oplaty za przedszkola wiecej kobiet poszloby do pracy.
                      Wiecej osob by pracowalo wiecej podatkow by placili, rodzina miala wiecej do
                      wydania - przez to firmy lepiej by prosperowaly itp. Teraz jest tak ze 1
                      pracujacy holender utrzymuje 4 innych. Proporcje moglyby sie zmienic na czym
                      kazdy by zyskal.


                      > Bolisz, bo tak w tym kraju ustalono. W koncu to podatnicy ustalaja (za
                      > pomosrednictwem wybranych przez siebie przedstawicieli) na co ida ich
                      podatki.
                      > Wymienione przez Ciebie pozycje najwyrazniej uznano za wazne, a tansze
                      > przedszkola juz nie. Jak widac nie bylo na nie spolecznego zapotrzebowania
                      (za
                      > kilka pokolen pewnie to sie zmieni). Wiele holenderskich kobiet nie pracuje,
                      bo
                      >
                      > NIE CHCE. I ich mezowie nie chca, aby nie dosc, ze utrzymuja swoje dzieci,
                      > wspolutrzymywali cudze. (O ludziach bezdzietnych nie wspomne).
                      > Przeciwnicy dofinansowywania przedszkoli, jako argumenty przedstawiaja
                      > dokladnie to samo, co Ci napisalam. I jest ich w tym kraju na tyle duzo, ze
                      > sytuacja wyglada jak wyglada.

                      Tutaj widze, ze sie calkowicie zgadzamy – lepiej tego bym nie ujela. Mieszkamy
                      w konserwatywnym spoleczenstwie w ktorym kobieta ma siedziec w domu przy kuchni
                      i dzieciach i dalej nosa nie wysciubiac.
                      Roznica miedzy nami jest tylko taka, ze Tobie to odpowiada, a mnie nie.

                      >
                      • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 15:15
                        >
                        > Zwrociloby sie w ten sposob jaki napisalam. Gdyby wydluzyli urlopy
                        > macierzynskie, obnizyli oplaty za przedszkola wiecej kobiet poszloby do
                        pracy.
                        > Wiecej osob by pracowalo wiecej podatkow by placili, rodzina miala wiecej do
                        > wydania - przez to firmy lepiej by prosperowaly itp. Teraz jest tak ze 1
                        > pracujacy holender utrzymuje 4 innych. Proporcje moglyby sie zmienic na czym
                        > kazdy by zyskal.

                        Wciaz nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz, ze zwrociloby sie ze az 100-
                        krotnie.

                        > Tutaj widze, ze sie calkowicie zgadzamy – lepiej tego bym nie ujela. Mies
                        > zkamy
                        > w konserwatywnym spoleczenstwie w ktorym kobieta ma siedziec w domu przy
                        kuchni
                        >
                        > i dzieciach i dalej nosa nie wysciubiac.
                        > Roznica miedzy nami jest tylko taka, ze Tobie to odpowiada, a mnie nie.

                        Po pierwsze, gdzie wyczytalas, ze mi to odpowiada???
                        Po drugie, nikt tu kobiety nie zmusza do siedzenia w kuchni i nie zakazuje jej
                        wysciubienia nosa dalej. Mozna to robic, jesli sie chce. Tyle tylko, ze na swoj
                        wlasny koszt.
                        • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:29
                          go.ga napisała:

                          > >
                          > > >
                          > Wciaz nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz, ze zwrociloby sie ze az 100-
                          > krotnie.
                          >
                          Nie wiem jak Ci to dokladniej wytlumaczyc (czy mam Ci to rozrysowac?), to sa
                          elementarne zasady ekonomii. A to, ze napisalam 100-krotnie to myslalam, ze dla
                          wszystkich bedzie jasne, ze nie o dokladna cyfre tu chodzi, ale o przeslanie.


                          >> Po pierwsze, gdzie wyczytalas, ze mi to odpowiada???
                          > Po drugie, nikt tu kobiety nie zmusza do siedzenia w kuchni i nie zakazuje
                          jej
                          > wysciubienia nosa dalej. Mozna to robic, jesli sie chce. Tyle tylko, ze na
                          swoj
                          >
                          > wlasny koszt.

                          Z Twoich postow wynika ze jak najbardziej odpowiada Ci pro-rodzinna polityka
                          holenderska. Wolisz utrzymywac darmozjadow niz wesprzec pracujaca matke ( sama
                          pisalas, ze nie bedziesz sie dokladac do czyjegos przedszkola).
                          A takie gadanie, ze kazdy moze pracowac to jest dobre na papierze. Moze
                          poczekam az bedziesz miec dzieci i zobaczymy na ile zostac lub nie zostac w
                          domu bedzie Twoim “wolnym” wyborem.


                          • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 15:45
                            > Z Twoich postow wynika ze jak najbardziej odpowiada Ci pro-rodzinna polityka
                            > holenderska. Wolisz utrzymywac darmozjadow niz wesprzec pracujaca matke (
                            sama
                            > pisalas, ze nie bedziesz sie dokladac do czyjegos przedszkola).

                            NIGDZIE tak nie napisalam. Podobnie jak nigdzie nie napisalam, ze wole
                            utrzymywac darmozjadow niz wesprzec pracujaca matka. Sama to sobie
                            dopowiedzialas.
                            Zadalam jedynie pytanie, dlaczego osoby niezainterseowane maja do do tego
                            doplacac. I przedstawilam argumenty przeciwnikow tych doplat. Na takie sprawy
                            warto spojrzec z roznych stron, nie tylko ze swojej.
                            O swoich pogladach nie pisalam WCALE. Moze Cie zaskocze, ale osobiscie wolabym
                            doplacac do przedszkoli czy zlobkow niz do huur- czy zorgtoeslag.


                            > A takie gadanie, ze kazdy moze pracowac to jest dobre na papierze.

                            Zgadzam sie. Myslam tylko, ze mowimy o regulacjach prawnych a nie o
                            rzeczywistosci:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=40176763&a=40201881

                            >Moze
                            > poczekam az bedziesz miec dzieci i zobaczymy na ile zostac lub nie zostac w
                            > domu bedzie Twoim “wolnym” wyborem.

                            No tak, wiedzialam, ze wczesniej czy pozniej moja bezdzietnosc zostanie uzyta
                            jako "argument".
                            Wciaz jednak uwazam, ze to wolny wybor. A dylemat w wydaniu holenderskim praca
                            czy kariera jest dylemate luksusowym. W Polsce do pracy w wiekszosci przypadkow
                            isc trzeba. Dylemt polega bardziej na tym, czy rodzic dzieci, bo mozna przez to
                            stracic prace.
                            A jesli nie rodzimy dzieci nie w Holandii, to gdzie? W Chinach? W Etiopi? Wiem,
                            w Szwecji, ale wszystkie sie tam nie zmiescimy.

                            • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:56
                              go.ga napisała:

                              >
                              >
                              > > A takie gadanie, ze kazdy moze pracowac to jest dobre na papierze.
                              >
                              > Zgadzam sie. Myslam tylko, ze mowimy o regulacjach prawnych a nie o
                              > rzeczywistosci:
                              >
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=40176763&a=40201881
                              >
                              No WLASNIE O REGULACJI PRAWNEJ a ta jest tu do niczego. O niczym innym tu nie
                              pisze.

                              > A takie gadanie, ze kazdy moze pracowac to jest dobre na papierze.
                              Piszac to ustosunkowywalam sie do Twojej wypowiedzi, ze kazdy moze pracowac.
                              Owszem nie jest to prawnie zabronione, ale w wielu wypadkach wlasnie PRZEZ
                              UREGOLOWANIA PRAWNE fizycznie niemozliwe.






                              • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 16:18
                                > A takie gadanie, ze kazdy moze pracowac to jest dobre na papierze.
                                > Piszac to ustosunkowywalam sie do Twojej wypowiedzi, ze kazdy moze pracowac.
                                > Owszem nie jest to prawnie zabronione, ale w wielu wypadkach wlasnie PRZEZ
                                > UREGOLOWANIA PRAWNE fizycznie niemozliwe.

                                Nie ukrywam, ze nie wiem wielu rzeczy i nie wiem jakie uregulowania prawne tak
                                bardzo przeszkadzaja w pracy. Najwiecej osob narzeka na ceny opieki nad
                                dzieckiem.

                                Ja mam naprawde mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem Cie. Naprawde. Z
                                drugiej strony mam bardzo zle doswiadczenia z pracy razem z mlodymi matkami, z
                                Polski jeszcze. O ile w ich wydaniu to w ogole byla praca. Spoznianie sie, bo
                                dziecko do zlobka. Wychodzenie wczesniej, bo dziecko trzeba odebrac. Zawalenie
                                czegos, bo dziecko chore. I generalnie podejscie typu, ze jestem matka, mam
                                dziecko wiec nalezy mi sie taryfa ulgowa. Rozumiem je, bo bedac matka pewnie
                                tez wazniejsze byloby dla mnie zdrowie mojego dziecka niz najtrudniejszy
                                problem w pracy. Pytanie, czy nalezy wtedy za wszelka cene pracowac.
                                Absolutnie nie pije do Ciebie ani do jakiejs innej piszacej tu mamy! Ani nie
                                uogolniam. Ale takich osob jest duzo i czasem wcale sie nie dziwie pracodawcom,
                                ze te pytania o plany rozrodcze jednak zadaja. Wiec jak slysze o kolejnych
                                dniach wolnych od pracy np. na chorobe dziecka to naprawde mam mieszane
                                uczucia. Bo niby dlaczego komus ma przyszlugiwac wolne na chorobe dziecka, a na
                                przyklad nie przysluguje wolne na chorobe matki czy wspolmazonka? W koncu i
                                jedno i drugie to jest prywatne zycie i mozna wziac urlop. Tylko nie najedz na
                                mnie znowu, ze przedstawiam inny punkt widzenia ;-)
                                • martaj7 Re: Ale, ale 19.04.06, 18:28
                                  Zgadzam sie w 100%. TYlko ze w Holandii nie ma wolnego na chorobe dziecka, o
                                  tym juz bylo w tym watku. I nie zgadzam sie na taryfe ulgowa z racji posiadania
                                  dziecka. Niby dlaczego ktos ma za mnie odwalac robote. Na choroby dziecka
                                  bierzemy urlopy, i dlatego nie ma juz miejsca na wakcaje czy inny odpoczynek.
                                  Go.ga ja moja kariere rozpoczynam o 5.30 zeby moc wyjsc wczesniej z pracy zeby
                                  moje dziecko nie siedzialo 10 h w przedszkolu....A skolei Michal zaczyna o 10,
                                  zeby Agate pozniej zaprowadzic. TAk sobie to zaplanowalismy i mamy taka
                                  mozliwosc, ze nie musismy siedziec w biurze od dziewiatej do piatej.
                                  I dla mnie pytanie o plany rozrodcze jest zupelnie naturalne.
                                • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 20:22
                                  Go.ga powiem szczerze, ze zaczynam sie gubic w Twojej logice.
                                  - Piszesz, ze tutaj jest duzo lepiej matce z dziecmi niz w Polsce ( nie ma
                                  nadgodzin), z drugiej strony piszesz jak to denerwowalo sie Cie w Polsce, ze
                                  matki zle pracowaly, wychodzily wczesniej, przychodzily pozniej. Wnioskuje z
                                  tego, ze bylo to tolerowane inzczej bys sie nie denerwowala (czyli w sumie
                                  dogodniej w Polsce)
                                  - Piszesz ze tu nikt sie nie zapyta o plany ropzrodcze (w domysle czytam
                                  cywilizowany kraj nikt sie w sprawy osobiste nie wtraca) co w Polsce jest
                                  nagminne - a tu prosze w nastepnym poscie, ze tez bys sie pytala bo to
                                  logiczne, ze pracodawca chce wiedziec?

                                  - Na koncu zalisz sie, ze uzywam jako argumentu to, ze nie masz dzieci, a na
                                  koncu sama piszesz, ze niewiele wiesz o regolacjach prawnych w Holandii
                                  dotyczacych tego tematu.( o czym jestz reszta caly watek)
                                  No to jak to jest, dyskutujesz o czyms o czym nie masz pojecia???

                                  • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 20:59
                                    kasia157 napisała:

                                    > Go.ga powiem szczerze, ze zaczynam sie gubic w Twojej logice.

                                    Kasiu, mniej sie pogubisz, jesli nie bedziesz sobie dopowiadala rzeczy, ktorych
                                    nie napisalam.

                                    > - Piszesz, ze tutaj jest duzo lepiej matce z dziecmi niz w Polsce
                                    ( nie ma
                                    > nadgodzin),

                                    O, to jest dobry przyklad. Bo nigdzie nie napisalam, ze jest tu duzo lepiej
                                    matce z dziecmi niz w Polsce. Sama to "wywnioskowalas" z postu o nadgodzinach.
                                    Az wkleje moj post, bo nie lubie, jak mi ktos wmawia rzeczy, korych nie
                                    napisalam:

                                    "Mnie sie tutak nikt nie pytal, a w Polsce tak. Podobnie jak w Polsce bylam
                                    pytana o dyspozycyjnosc, musialam zostawac po godzinach a tutaj ziemniaki na
                                    stole o godzinie 18.00 sa rzecza swieta i praca po godzinach zdarzala mi sie
                                    sporadycznie. Ale to oczywiscie tylko moje doswiadczenia."


                                    > z drugiej strony piszesz jak to denerwowalo sie Cie w Polsce, ze
                                    > matki zle pracowaly, wychodzily wczesniej, przychodzily pozniej. Wnioskuje z
                                    > tego, ze bylo to tolerowane inzczej bys sie nie denerwowala (czyli w sumie
                                    > dogodniej w Polsce)

                                    Wlasnie, nie dogodniej. Bo takie matki robia bardzo zla prase tym kobietom,
                                    ktore chca normalnie pracowac. Normalnie, czyli bez taryfy ulgowej. Kilka
                                    takich pracownic i szef juz nie zatrudni kobiety z dziecmi, bo bedzie sie bal
                                    takiego zachowania.


                                    > - Piszesz ze tu nikt sie nie zapyta o plany ropzrodcze (w domysle czytam
                                    > cywilizowany kraj nikt sie w sprawy osobiste nie wtraca) co w Polsce jest
                                    > nagminne - a tu prosze w nastepnym poscie, ze tez bys sie pytala bo to
                                    > logiczne, ze pracodawca chce wiedziec?

                                    I znowu moja wypowiedz przekrecasz. Napisalam "czasem wcale sie nie dziwie
                                    pracodawcom" a Ty piszesz "tez bys sie pytala".
                                    A w Polsce sie nie dziwie. W Holandii, jako ze jest podejscie twoje
                                    dziecko=twoja sprawa i nie ma powodu, aby ktos sie w te sprawy wtracal.

                                    > - Na koncu zalisz sie, ze uzywam jako argumentu to, ze nie masz dzieci, a na
                                    > koncu sama piszesz, ze niewiele wiesz o regolacjach prawnych w Holandii
                                    > dotyczacych tego tematu.( o czym jestz reszta caly watek)
                                    > No to jak to jest, dyskutujesz o czyms o czym nie masz pojecia???
                                    >

                                    I znowu to samo przekrecanie moich slow. Napisalam: "nie nie wiem jakie
                                    uregulowania prawne tak bardzo przeszkadzaja w pracy". Owszem, nie wiem KTORE
                                    regulacje prawne przeszkadzaja w pracy.

                                    • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 22:00
                                      go.ga napisała:

                                      Bo nigdzie nie napisalam, ze jest tu duzo lepiej
                                      > matce z dziecmi niz w Polsce. Sama to "wywnioskowalas" z postu o nadgodzinach.
                                      >
                                      A co powiesz na to

                                      > "Beba, a swoboda to co innego jak mozliwosc wyboru?
                                      Ale w Holandii ta mozliwosc wyboru jednak jest wieksza niz w Polsce. W Holandii
                                      jednak mozna wybrac, ze chce sie zostac w domu, bo mozna wyzyc z jednej pensji".

                                      "Wciaz jednak uwazam, ze to wolny wybor. A dylemat w wydaniu holenderskim praca
                                      czy kariera jest dylemate luksusowym. W Polsce do pracy w wiekszosci przypadkow
                                      isc trzeba. Dylemt polega bardziej na tym, czy rodzic dzieci, bo mozna przez to
                                      stracic prace".

                                      Jezeli ja nic nie rozumiem z tego co piszesz to moze prosze zajmij stanowisko
                                      tak jak to zrobila reszta z nas. Nie kryj sie za polsowkami, niedopowiedzeniami,
                                      porownaniami ktore ponoc nic nie mowia o Twoim zdaniu. Prosze napis co sadzisz o
                                      polityce "rodzinnej" w Holandi. Czarno na bialym. Cos bys zmienila, jest dobrze
                                      tak jak jest, powinno byc inaczej, jest lepiej to zorganizowane niz w gdzie
                                      indziej na przyklad w Polsce. Trudno dyskutowac z kims kto nie ma zdania.

                                      > >
                                      > Wlasnie, nie dogodniej. Bo takie matki robia bardzo zla prase tym kobietom,
                                      > ktore chca normalnie pracowac. Normalnie, czyli bez taryfy ulgowej. Kilka
                                      > takich pracownic i szef juz nie zatrudni kobiety z dziecmi, bo bedzie sie bal
                                      > takiego zachowania.
                                      >

                                      A od kiedy to szef moze tolerowac takie zachowanie jak spoznianie sie do pracy
                                      i wychodzenie wczesniej? Ja jakbym tak sobie powychodzila to bym i miesiaca nie
                                      przepracowala.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > I znowu moja wypowiedz przekrecasz. Napisalam "czasem wcale sie nie dziwie
                                      > pracodawcom" a Ty piszesz "tez bys sie pytala".
                                      > A w Polsce sie nie dziwie. W Holandii, jako ze jest podejscie twoje
                                      > dziecko=twoja sprawa i nie ma powodu, aby ktos sie w te sprawy wtracal.

                                      Prosze o wyjasnienie: To znaczy tez bys sie pytala o plany rozrodcze czy jednak
                                      by Cie to NIE interesowalo?
                                      Dlaczego w Polsce niby dobrze ze sie pytaja o to ( nie dziwie sie), a w Holandii
                                      dobrze ze nikt sie nie pyta??? Prosze wyjasnij bo nie rozumiem. To znaczy w
                                      Holandii jest inne podejscie, ale gdzie jest lepsze podejscie w Polsce czy Holandii?
                                      >
                                      • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 22:05
                                        Kasiu, niczym sie nie zaslaniam. Nie odpowiada mi Twoj styl dyskusji,
                                        polegajacy na przekrecaniu slow dyskutanta i personalnych atakach ("Trudno
                                        dyskutowac z kims kto nie ma zdania"). Znowu to zrobilas, ale tym razem nie mam
                                        juz zamiaru tego tlumaczyc. Dobranoc, Kasiu.
                                        • kasia157 Re: Ale, ale 19.04.06, 22:12
                                          Jezeli wszystko przekrecam to znaczy, ze myle sie co do Twoich opini. Co w tym
                                          zlego ze prosze Cie o wyjasnienie gdzie sie myle, na prawde chcialabym poznac
                                          Twoja opinie (widze ze jest inna niz to co sama sobie zinterpretuje).
                                          No ale jak chcesz zakonczyc rozmowe ze mna no to trudno.
                                          • go.ga Re: Ale, ale 20.04.06, 23:50
                                            Wlasciwie to chce zakonczyc rozmowe z Toba, bo nie lubie takiego stylu
                                            dyskusji.
                                            Zadalam sobie jednak trud, pewne rzeczy wyjsnilam, zwlaszcza jesli inni tez nie
                                            zrozumieli.
                                            Pytania do Ciebie sa retoryczne, bo naprawde to nie ma sensu dlasz dyskusja.

                                            Naprawde nie zrozumialas z tym pytaniem o plany prokreacyjne.
                                            Nie jest dobrze jak sie pytaja, bo to nie powinno miec znaczenia. Ale im wiecej
                                            ciezarna kobieta kosztuje pracodawce, tym mniej jest on sklonny ja taka kobiete
                                            zatrudnic. W Polsce kobiet prawnie maja wiecej przywilejow, wiec ryzyko
                                            zatrudnienia kobiety, ktora moze sie "zaciazyc" jest wieksze. Wiec dlatego
                                            pytaja o te plany czesciej niz pytaja o nie w Holandii.



                                            Co do reszty. Ja to widze w ten sposob. Uwazam, cos za cos. Decydujac sie na
                                            dziecko mozna wybrac:
                                            Wariant 1: Zostanie w domu i zajmowanie sie nim. Glownym minusem jest to, ze
                                            rodzina zyje wtedy z jednej pensji. Plusem mozliwosc zajmowania sie dzieckiem,
                                            wiecej czasu dla siebie i dla niego.
                                            Wariant 2: Praca. Wtedy pluseme jest to, ze ma sie dwie pensje a nie jedna.
                                            Ze mozna sie spelniac zawodowo. Minusem jest niestety to, ze nie mozna zostac
                                            po porodzie z dzieckiem tyle, ile by sie chcialo. I ze trzeba zorganizowac
                                            dziecku opieke na czas swojej pracy. I ze ta opieka kosztuje.
                                            Oczekiwanie roznorakich udogodnien jest proba, aby zjesc ciastko i je miec: to
                                            jest jednoczesnie miec dwie pensje i zapewniona opieke nad dziecmi.
                                            A kto ma te opieke zapewnic? Oczywsicie panstwo.
                                            Kazdy dokonuje swojego wyboru. Ja obydwa te wybory rozumiem i akceptuje. Tylko
                                            uwazam, ze kazdy powiniem ponosic konsekwencje takiego a nie innego wyboru.
                                            Wiec niech kobieta siedzaca w domu nie narzeka, ze maja za malo pieniedzy, bo
                                            moze isc do pracy. A niech kobieta pracuja nie marudzi, ze musi isc do pracy
                                            jak dziecko chore, bo moze przeciez moze nie pracowac. A najbardziej nie lubie,
                                            jak ludzie uwazaja, ze ich model zycia jest "jedynie sluszny" i powinien
                                            byc "promowany" przez panstwo w postaci roznych doplat, przywilei, ulg itd.
                                            Dla osob argumentujacych, ze nalezy wspierac przyrost naturalny: traydcyjne
                                            rodziny rozmnazja sie z reguly bardziej wydajnie niz nowoczesne, dlaczego wiec
                                            mamy wspierac te drugie?
                                            Dla osob nie umiejacych czytac ze zromumieniem: Powyzsza uwazga NIE oznacza, ze
                                            uwazam, ze nalezy wspierac rodzinny tradycjne.


                                            Teraz punkt po punkcie:


                                            -Bardzo krotkie urlopy wychowawcze ( od dnia porodu 10-12 tygodni)

                                            A jak dlugie powinny byc? Mowimy oczywscie o urlopach platnych. Nie rozmumiem,
                                            dlaczego ktos powinien dostawac
                                            miesiacami pensje, jesli NIE pracuje. W takim ukladzie nalezalo by tez wyplacac
                                            pensje "kurom domowym", bo robia dokladnie to samo, co kobiety na urlopie
                                            macierzynskim: zajmuja sie dzieckiem.

                                            -Bardzo drogie przedszkola lub opiekunki (1300 EUR na miesiac)

                                            Holandia to generalnie drogi kraj. Uslugi sa drogie. Widocznie taki jest koszt
                                            prowadzenia przedszkola.

                                            -Zero pomocy panstwa (zero becikowego, ulg, pomocy dla rodzin- jedynie 50
                                            EUR
                                            na dziecko na miesiac)

                                            Zapomnialas o darmowym ubezpieczniu zdrowotnym.

                                            -Pracodawcy malo elastyczni, nie ma chorobowego na dzieci itp.

                                            I slusznie. Choroba dzieci to prywatna sprawa. Poza tym to bylaby kolejna z
                                            ulg, ktora prowadzilaby do niechetnego zatrudniania kobiet. Zreszta, urlopy sa
                                            dlugie. Udalo Ci sie kiedys wszystkie dni w roku wykorzystac?
                                            Co do elastycznosci, to zalezy od pracodawcy. Jest duzo wiecej kobiet
                                            pracujacych w niepelnym wymiarze godzin niz w innych krajach.

                                            -Wszedzie bardzo tloczno (zapisywac dzieci nalezy do przedszkola, szkoly
                                            najlepiej z paro-letnim wyprzedzeniem do dobrych szkol tuz po narodzeniu,
                                            zapisanie dziecka na basen graniczy z cudem (wszedzie listy oczekujacych)

                                            Tu sie zgadzam. Pamietam szok po przyjezdzie tutaj, ze doslownie na wszystko
                                            trzeba sie bylo zapisywac na "wachtlijst". Wszedzie jest tu tloczno, nie tylko
                                            w szkolach.


                                            - Dosc niebezpieczny kraj ( w miastach nalezy dzieci odprowadzac,
                                            przyprowadzac
                                            ze szkoly nawet do tych znajdujacych sie blisko)"

                                            To juz subiektywne odczucia. Ja sie akurat w Holandii czuje bardzo bezpiecznie.
                                            Zalezy oczywiscie od tego, gdzie sie mieszka.
                                            Mam porownanie z Polska i Rosja. Wygrywa Holandia.


                                            Co sadze o polityce rodzinnej w Holandii? Jedyne, co bym zmienila to postarala
                                            sie zwiekszyc ilosc zlobkow i przedszkoli. Jesli bedzie wieksza konkurencja,
                                            pewnie wplynie tez to na ceny.
                                            Czy mi sie podejscie zmieni, jak bede miala swoje dziecko? Nie sadze. Uwazam,
                                            ze zapewnienie bytu i opieki mojemu dziecku bedzie przede wszystkim moim i
                                            mojego meza obowiazkiem. Jak to rozwiazemy? Nie wiem, na pewno taki, jaki
                                            bedzie w danej sytuacji dla nas optymalny.


                                            • kasia157 Re: Ale, ale 21.04.06, 09:26
                                              Ciesze sie, ze mimo iz nie lubisz mojego stylu dyskusji, wlasciwie nie chcesz
                                              ze mna rozmawiac i wdawac sie w dyskusje zadalas sobie trud wyjasnienia mnnie (
                                              no ba ja jedyna tu taka niekumata i nieczytajaca ze zrozumieniem) twojego
                                              punktu widzenia.
                                              Szanuje Twoje zdanie choc sama mam w wielu punktach inne, ale zaczynam rozumiec
                                              Twoje motywacje.
                                              Ja uwazam inaczej bo sama jestem pracujaca matka, ktora z trudem laczy te
                                              dwie "funkcje" i powiem szczerze nie wiem jeszcze jak dlugo. Widze na kazdym
                                              kroku jak mnie sie to utrudnia (na przyklad fiskalnie). Wiem, ze moje dzieci
                                              to moje zycie i moja odpowiedzialnosc, jednak widze rowniez ze w wielu innych
                                              krajach ( na przyklad skandynawskich, Kanadzie, Francji) jest to inaczej (
                                              lepiej) rozwiazane. Doprowadza mnie rowniez do "lekkiej"irytacji fakt, ze w
                                              kraju tak opiekunczym gdzie my z mezem musimy oddawac panstwu 40-50 % naszych
                                              zarobkow ida one na wszystko oprocz na to na czym nam wlasnie najbardziej
                                              zalezy ( nasze dzieci).
                                              • go.ga Re: Ale, ale 21.04.06, 10:19
                                                Kasiu, pewne Twoje sformulowania mnie dotknely. Ale niewazne juz, ciesze sie,
                                                ze zrozumialas moj punkt widzenia. Podzielac go nie musisz :-))))
                                                Jak to jest w innych krajach? Nie mieszkalam, poszlam wlasnie na Kobiecia
                                                Polnie poczytac watek, od ktorego to sie wszytsko zaczelo:
                                                Glos na temat Francji i Norwegii:

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=40036579&a=40468465
                                                Jestem na 100% przekonana, ze trudno laczyc prace z macierzysnstwem. Tylko
                                                obawiam sie, ze tego sie po prostu nie da zrobic tak, zeby wszystkie
                                                zainteresowane strony byly zadowolone. Fizycznie nie da sie np. w tym samym
                                                czasie siedziec w pracy i siedziec z chorym dzieckiem. Wiec narzaknie, ze nie
                                                mozna zostac z chorym dzieckiem to dla mnie to tak jakby marynarz narzekal, ze
                                                wiekszosc czasu spedza z dala od rodziny.


                                                >Doprowadza mnie rowniez do "lekkiej"irytacji fakt, ze w
                                                > kraju tak opiekunczym gdzie my z mezem musimy oddawac panstwu 40-50 % naszych
                                                > zarobkow ida one na wszystko oprocz na to na czym nam wlasnie najbardziej
                                                > zalezy ( nasze dzieci).

                                                Rozumiem. Ja sie tylko boje, ze jesli bedziemy dazyc do tego, aby to panstwo
                                                bylo jeszcze bardziej opiekuncze, moze sie okazac, ze bedzie trzeba oddawac mu
                                                na to jeszcze wieksza czesc zarobkow.
                                                Z Twojego tekstu : "Wolisz utrzymywac darmozjadow " wywnioskowalam (moze
                                                mylnie), ze tez nie odpowiada cie wiele z tych "toeslagow" i ludzi
                                                korzystajacych z socjala uwazasz za darmozjadow. Popraw mnie jesli sie myle. W
                                                takim razie oczekiwanie ulg dla pracujacych matek z dziecmi jest
                                                niekonsekwencja, bo wychodzi na to, ze odpowiadaja Ci ulgi ale tylko wtedy, gdy
                                                dotycza osob w Twojej sytuacji. Jesli jestes zwolenniczka panstwa opiekunczego,
                                                to doskonale rozumiem Twoja irytacje, ze opieka ta nie obejmuje Twoich dzieci
                                                (tylko nie rozumiem wtedy uwagi o darmozjadach).
                                                • kasia157 Re: Ale, ale 21.04.06, 10:37
                                                  Jezeli mieszkalibysmy w takim kraju jak USA to w 100% zgodzilabym sie z Twoim
                                                  rozumowaniem. Zarabia sie duzo, placi male podatki i kazdy ma obowiazek dbac
                                                  sam o siebie. Mieszkamy jednak w kraju bardzo opiekunczym, gdzie ja musze
                                                  placic na wszystkich "darmozjadow"sama zas nie otrzyymuje NIC w zamian od tego
                                                  opiekunczego panstwa. Jaka w tym jest niekonsekwencja? Co w tym dziwnego, ze
                                                  chce dla siebie (pracujacej i placacej podatki) choc w minimalnym stopniu
                                                  przywilejow jakie dostaja wszyscy inni niepracujacy i NIE-chcacy pracowac.
                                                  Wydaje mnie sie ze czasami chciec pracowac w tym kraju to "grzech".
                                                  Jezeli mielibysmy model amerykanski (ktory mnie osobiscie by odpowiadal) to
                                                  moze by byla niekonsekwencja ( chcialabym cofnac wszystkim przywileje, a dac
                                                  sobie). Ja nie pisze tu o reformach potrzebnych Holandii, ale o tym, ze mozna
                                                  by przesunac troche punkt ciezkosci i zamiast ladowac w "darmozjadow"dac troche
                                                  wiecej tym ktorzy jeszcze parcuja dla tego kraju.
                                                  • a.polonia Re: troche OT 21.04.06, 22:17
                                                    Wtrace swoje trzy grosze - zgadzam sie z Kasia i Nesla, ze troche kiepsko to
                                                    wszystko zorganizowane. Jesli mialabym wybierac na co maja isc moje podatki, to
                                                    wole dofinansowac przedszkola niz tych, ktorym nie chce sie pracowac. Ale
                                                    szczerze mowiac nie orientuje sie za bardzo w regulacjach prawnych, jednak
                                                    ciekawa jestem, czy zapowiadaja sie jakies zmiany w przeciagu kilku lat? Jak
                                                    myslicie, dziewczyny?
                                                    Jesli chodzi o mnie, to jesli kiedys zdecyduje sie na dziecko, to nie
                                                    chcialabym przez kilka lat siedziec w domu, mysle, ze mojemu dziecku nie
                                                    wyszloby to na dobre ;-), a z kolei wiekszosc pensji wydawac na przedszkole....
                                                    A nie mozna sobie chociaz czesciowo tych kosztow odpisac od podatku? Oswieccie
                                                    lajkonika ;-)
                                                  • go.ga No dobra 22.04.06, 11:16
                                                    1. Ile wedlug Was powinienno kosztowac przedszkole?
                                                    2. Czy realne jest oczekiwanie, aby kazda pracujaca kobiete bylo stac na
                                                    przedszkole lub opiekunke?
                                                    Byly narzekania na ceny opiekunek. Ale jesli jakas kobieta pracuje na marnym
                                                    stanowisku i ma kwalifikacje _nizsze_ niz opiekunka, powinna oczekiwac, ze
                                                    bedzie placic za opieke nad dzieckiem mniej niz placa jej?
                                                  • kasia157 Re: No dobra 22.04.06, 11:42
                                                    Przedszkole moze byc objeta takim samym systemem finansowania jak szkoly.
                                                    Jezeli nie palcic na przedszkola ( no bo to przeciez sparawa tylko i wylacznie
                                                    rodzicow) to wlasciwie dlaczego placic na szkoly czy studia?
                                                    Dlaczego te nie sa odplatne?
                                                  • go.ga Re: No dobra 22.04.06, 16:37
                                                    kasia157 napisała:

                                                    > Przedszkole moze byc objeta takim samym systemem finansowania jak szkoly.
                                                    > Jezeli nie palcic na przedszkola ( no bo to przeciez sparawa tylko i wylacznie
                                                    > rodzicow) to wlasciwie dlaczego placic na szkoly czy studia?
                                                    > Dlaczego te nie sa odplatne?

                                                    Po pierwsze, studia w Holandii sa platne.
                                                    Po drugie, szkoly sa dla dzieci a nie dla rodzicow i maja zapewniac im
                                                    edukacje. Przedszkola dzieci nie ksztalca, sa bardziej dla wygody rodzicow niz
                                                    dla dzieci.

                                                    Ale pomysl jest do rozwazenia. Nie mam nic przeciwko, o ile zainteresowane
                                                    przedszkolami rodziny z dziecmi dodatakowo sie na ten cel opodatkuje ;-)
                                                  • go.ga Re: No dobra 22.04.06, 17:38
                                                    kasia157 napisała:

                                                    > Widze, ze nie wiesz ile kosztuja studia. To co sie placiw Holandii to tylko
                                                    > ulamek tej kwoty.

                                                    Akurat swietnie wiem, ile kosztuja studia. I wcale nie twierdze, ze czesne
                                                    pokrywa caly koszt ksztalcenia. Ale nie one sa bezplatne, jak sugerowalas.
                                                  • go.ga Re: Ale, ale 22.04.06, 11:05
                                                    >Mieszkamy jednak w kraju bardzo opiekunczym, gdzie ja musze
                                                    > placic na wszystkich "darmozjadow"sama zas nie otrzyymuje NIC w zamian od
                                                    tego
                                                    > opiekunczego panstwa. Jaka w tym jest niekonsekwencja? Co w tym dziwnego, ze
                                                    > chce dla siebie (pracujacej i placacej podatki) choc w minimalnym stopniu
                                                    > przywilejow jakie dostaja wszyscy inni niepracujacy i NIE-chcacy pracowac

                                                    Nie slyszalam o _przywilejach_ dla osob, ktore nie _chca_ pracowac. Jest pomoc,
                                                    dla osob, ktore z roznych wzgledow pracowac nie moga (to, ze czasem sie na ta
                                                    nieodpowiednie osoby zalapuja, to juz inny problem. Wydaje mi sie, ze takie
                                                    ososby stanowia mniejszosc)
                                                    Jesli zas masz na mysli kobiety, ktore z wyboru nie pracuja, to TY do nich nie
                                                    doplacasz. Ich utrzymuja _dobrowolnie_ ich mezowie i maja chyba do tego prawo.


                                                    > > Wydaje mnie sie ze czasami chciec pracowac w tym kraju to "grzech".

                                                    To nie grzech, nikt Ci podjecia pracy nie utrudnia. Tylko Ci jej nie ulatwia w
                                                    taki sposob, w jaki bys chciala. Problem w tym, ze Twoja praca musi byc
                                                    oplacalna nie tylko dla Ciebie, ale i dla pracodawcy. Bo jesli "praca" ma
                                                    polegac na na siedzeniu w domu z dziecmi i jednoczesnym dostawaniu pensji (a
                                                    tak roumiem postulat dluzszych urlopow macierzynskich i extra wolnych dni) to
                                                    to nie jest praca, tylko zawracanie glowy.
                                                  • kasia157 Re: Ale, ale 22.04.06, 11:38
                                                    go.ga napisała:

                                                    > Jesli zas masz na mysli kobiety, ktore z wyboru nie pracuja, to TY do nich nie
                                                    > doplacasz. Ich utrzymuja _dobrowolnie_ ich mezowie i maja chyba do tego prawo.
                                                    >
                                                    Nie, takich kobiet Nie - mialam na mysli, bo jak slusznie zauwazylas utrzymuje
                                                    ich partner , rodzina, a nie panstwo ( czyli ja ze swoich podatkow)
                                                    >
                                                    >
                                                  • go.ga Re: Ale, ale 22.04.06, 16:31
                                                    kasia157 napisała:

                                                    > go.ga napisała:
                                                    >
                                                    > > Jesli zas masz na mysli kobiety, ktore z wyboru nie pracuja, to TY do nic
                                                    > h nie
                                                    > > doplacasz. Ich utrzymuja _dobrowolnie_ ich mezowie i maja chyba do tego p
                                                    > rawo.
                                                    > >
                                                    > Nie, takich kobiet Nie - mialam na mysli, bo jak slusznie zauwazylas
                                                    utrzymuj
                                                    > e
                                                    > ich partner , rodzina, a nie panstwo ( czyli ja ze swoich podatkow)
                                                    > >
                                                    > >

                                                    To dobrze. Spytalam, zeby sie upewnic.
                                                    Tylko, o czym juz pisalam, takie kobiety i ich mezowie niczego sie do Ciebie
                                                    nie domagaja. Ty natomiast oczekujesz od ich mezow, aby wspolfinansowli
                                                    przedszkola, ktorymi nie sa zainteresowani.
                            • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 19:54
                              Gogus, ale o to chodzi ze coraz mniej ludzi decyduje sie W OGOLE miec dzieci.
                              Jak tak dalej pojdzie to naprawde nie bedzie mial kto utrzymywac nas gdy
                              pojdziemy na emeryture. Dlatego uwazam, ze rzad powinien w pewien sposob
                              wspomagac polityke prorodzinna i ulatwiac zasadne ekonomicznie i przyszlosciowe
                              rozwiazania. Ale gdy slysze pomysly PvdA typu kary pieniezne dla matek
                              decydujacych sie zostac w domu i zrezygnowac dobrowolnie z aktywnosci zawodowej
                              to dla mnie juz przesada. Slyszalas o tym?
                              Co do reszty popieram Kasie w tym co tu napisala.
                              • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 20:34
                                nesla napisała:

                                > Gogus, ale o to chodzi ze coraz mniej ludzi decyduje sie W OGOLE miec dzieci.

                                Pytanie tylko, dlaczego? Wcale nie jest takie oczywiste, ze winna jest polityka
                                w stosunku do mlodych matek.

                                >Dlatego uwazam, ze rzad powinien w pewien sposob
                                > wspomagac polityke prorodzinna i ulatwiac zasadne ekonomicznie i
                                przyszlosciowe
                                >
                                > rozwiazania.

                                No dobrze, ale co to jest polityka prorodzinna? "Becikowe"? Danie tylu
                                przywilejow pracujacym kobietom, aby ich nikt nie chcial zatrudnic? W Polsce sa
                                duzo dluzsze te wszystkie urlopy, kobiety siedza na macierzysnkim az od
                                pocztakow ciazy i efekty tego sa naprawde takie, ze pracodawca woli zatrudnic
                                mezczyzne.

                                I przede wszystkim, jaki model rodziny nalezy promowac? Tego dotyczyla moja
                                pierwsza uwaga. Dlaczego rodzina, gdzie oboje rodzicow robi kariere, maja 1
                                gora 2 dzieci ma byc uprzywilejowana w stosunku do rodziny tradycyjnej, z
                                pracujacym ojcem i 4 dzieci?????

                                Ale gdy slysze pomysly PvdA typu kary pieniezne dla matek
                                > decydujacych sie zostac w domu i zrezygnowac dobrowolnie z aktywnosci
                                zawodowej
                                >
                                > to dla mnie juz przesada. Slyszalas o tym?

                                Mieszkam w tym kraju, wiec chyba trudno, zebym o tym nie slyszala. Na szczescie
                                tego pomyslu nikt nie bierze powaznie. Najbardziej mi sie podoba, ze te
                                pieniadze mialaby zwracac tylko kobiety. Mezczyzn decydujacych sie spelniac w
                                roli "koguta? domowego" to nie dotyczyloby ;-)


                                • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 20:45
                                  Wiesz, Goga, ja tez nie twierdze ze polityka wobec mlodych matek jest winna ze
                                  coraz mniej par decyduje sie na dzieci, ale to jeden z powodow. Nie twierdze
                                  tez ze naleza sie nam jakies specjalne przywileje, a jedynie UDOGODNIENIA np w
                                  postaci mozliwosci pracy w niepelnym wymiarze godzin. Np "duo baan" to swietny
                                  przyklad, szkoda ze tak niechetnie praktykowany przez pracodawcow, jakas
                                  zacheta ze strony fiskusa i byloby latwiej pracodawcy podjac decyzje. Zamiast
                                  jednej wyczerpanej do cna pracownicy bylyby dwie bardziej wydajne, lepiej
                                  zmotywowane i spelniajace sie i prywatnie i zawodowo. Huczy sie od lat ze
                                  Holendrzy pracuja za malo, ze musza pracowac wiecej aby utrzymac rozwoj
                                  ekonomiczny i nie zostac w tyle, a nie dostrzega sie calej rzeszy w ogole
                                  niepracujacych (gw kobiet wlasnie).
                                  Dobrze zauwazylas z tym kogutem ;)
                                  • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 21:14
                                    nesla napisała:

                                    > Wiesz, Goga, ja tez nie twierdze ze polityka wobec mlodych matek jest winna
                                    ze
                                    > coraz mniej par decyduje sie na dzieci, ale to jeden z powodow. Nie twierdze
                                    > tez ze naleza sie nam jakies specjalne przywileje, a jedynie UDOGODNIENIA np
                                    w
                                    > postaci mozliwosci pracy w niepelnym wymiarze godzin.

                                    Ale wlasnie w Holadnii taka mozliwosc jest jest. Bardzo duzy procent kobiet
                                    pracuje w niepelnym wymiarze godzin. Znam tez rodziny, gdzie oboje pracuja na
                                    3/5 etatu, kazde siedzi w dzieckiem 2 dni w tygodniu a raz w tygodniu dziecko
                                    idzie do przedszkola.

                                    >Np "duo baan" to swietny
                                    > przyklad, szkoda ze tak niechetnie praktykowany przez pracodawcow, jakas
                                    > zacheta ze strony fiskusa i byloby latwiej pracodawcy podjac decyzje. Zamiast
                                    > jednej wyczerpanej do cna pracownicy bylyby dwie bardziej wydajne, lepiej
                                    > zmotywowane i spelniajace sie i prywatnie i zawodowo.

                                    A na dodatek obie te osoby mialyby prace! ;-)

                                    Zgadzam sie. Nie pamietam statystyk, ale rowniez z moich obserwacji wsrod
                                    znajomych myslalam, ze praca w niepelnym wymiarze godzin jest powszechnie
                                    praktykowana. I porownujac teraz z Polska, tam jest mniej takich mozliwosci.
                                    Znajome albo pracuja od rana do wieczora albo nie pracuja wcale. Rozumiem, ze
                                    Ty napotkalas na problemy, gdy chcialas pracowac w niepelnym wymiarze godzin.
                                    Choc pewnie to bardzo zalezy od zawodu i stanowiska , na jakim sie pracuje.


                                    >Huczy sie od lat ze
                                    > Holendrzy pracuja za malo, ze musza pracowac wiecej aby utrzymac rozwoj
                                    > ekonomiczny i nie zostac w tyle, a nie dostrzega sie calej rzeszy w ogole
                                    > niepracujacych (gw kobiet wlasnie).

                                    Mysle, ze to sie samo rozwiaze. Sytuacja ekonomiczna zmusi kobiety, aby poszly
                                    do pracy. Bo czasy, kiedy z jednej pensji mozna bylo tutaj na przyzwoitym
                                    poziomie utrzymac rodzine juz minely. Tylko, czy wtedy tez bedzie mowa
                                    o "wolnym" wyborze?
                                    • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 21:28
                                      Goga, wiesz.. mnie zwolniono w momencie gdy zechcialam wyrazic chec skrocenia
                                      etatu i dano do zrozumienia ze nie podolam polaczyc obowiazkow mojego
                                      stanowiska z byciem mama. Ale zgodze sie, ze praca na niepelny etat jest w
                                      Holandii duzo bardziej praktykowana niz w Polsce. Tylko ze ja o ile pamietam
                                      nie porownuje Holandii do Polski tylko do krajow w ktorych regulacje pro-
                                      rodzinne sa LEPSZE. Cala dyskusja wziela sie bowiem z tezy ze Holandia nie jest
                                      wymarzonym krajem do wychowywania potomstwa.
                                      • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 21:44
                                        nesla napisała:

                                        > Goga, wiesz.. mnie zwolniono w momencie gdy zechcialam wyrazic chec skrocenia
                                        > etatu i dano do zrozumienia ze nie podolam polaczyc obowiazkow mojego
                                        > stanowiska z byciem mama.

                                        To faktycznie przykre. I naprawde jestem zaskoczona, ze sie tutaj zdarzylo.

                                        >Ale zgodze sie, ze praca na niepelny etat jest w
                                        > Holandii duzo bardziej praktykowana niz w Polsce. Tylko ze ja o ile pamietam
                                        > nie porownuje Holandii do Polski tylko do krajow w ktorych regulacje pro-
                                        > rodzinne sa LEPSZE. Cala dyskusja wziela sie bowiem z tezy ze Holandia nie
                                        jest
                                        >
                                        > wymarzonym krajem do wychowywania potomstwa.


                                        Dyskusja juz poszla w wielu roznych kierunkach ;-) Miedzy innymi tez w
                                        porownywaniu z Polska. No i jako minusy byl wymieniony brak "becikowego", co
                                        skojarzenie z Polska mi nasunelo od razu. Nie napisze juz, co mysle akurat
                                        o "becikowym", zeby nie zrobilo sie jeszcze bardziej goraco ;-)

                                        Nie wiem, czy jakis kraj jest wymarzony do wychowywania dzieci. Moze kraje
                                        skandynawskie, ale tam przeciez zimno :) Nie chce;)
                                        A przyznam, ze jak rozwazam kwestie posiadania potomstwa, to o rozwiazaniach
                                        prorodzinnych w ogole nie mysle. Tylko, o tym, czy na pewno chce, czy podolam,
                                        czy bede dobra matka itd. Urlopow macierzysnkich, wychowacznych, cen zlobkow
                                        nie biore w ogole pod uwage.
                                        • a.polonia Re: Ale, ale 19.04.06, 21:52
                                          Pozwole sobie wtracic swoje bezdzietne trzy grosze :P


                                          >> A przyznam, ze jak rozwazam kwestie posiadania potomstwa, to o rozwiazaniach
                                          > prorodzinnych w ogole nie mysle. Tylko, o tym, czy na pewno chce, czy
                                          podolam, > czy bede dobra matka itd.


                                          Do tej pory tez tylko te kwestie bralam pod uwage, ale po przeczytaniu tego
                                          watku dochodza mi wlasnie ponizsze problemy ;-):
                                          Urlopow macierzysnkich, wychowacznych, cen zlobkow nie biore w ogole pod uwage.


                                          A w ogole to witam po swietach, upasiona jak prosiak :P.
                                          • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 21:59
                                            a.polonia napisała:

                                            > Pozwole sobie wtracic swoje bezdzietne trzy grosze :P
                                            >
                                            >
                                            > >> A przyznam, ze jak rozwazam kwestie posiadania potomstwa, to o rozwi
                                            > azaniach
                                            > > prorodzinnych w ogole nie mysle. Tylko, o tym, czy na pewno chce, czy
                                            > podolam, > czy bede dobra matka itd.
                                            >
                                            >
                                            > Do tej pory tez tylko te kwestie bralam pod uwage, ale po przeczytaniu tego
                                            > watku dochodza mi wlasnie ponizsze problemy ;-):

                                            Za kilka lat, jak bedziesz w moim wieku, dojdzie Ci jeszcze pytanie: czy zdarze
                                            podjac decyzje zanim nie bedzie za pozno na jakiekolwiek rozmnazanie ;)

                                            > A w ogole to witam po swietach, upasiona jak prosiak :P.

                                            Pola, o zarciu to na watku o diecie. Ale skoro juz tu jestes, chcesz kawalek
                                            ciasta? Mam 3 rodzaje mazurka, babke, sernik i makowiec. Moja mama nam
                                            spakowala, starczy na wykarmienie calego forum.


                                            • nesla Re:Goga 19.04.06, 22:09
                                              Zaluje ze nie masz dostepu do Mieszkam w Holandii, tam zalozylam kiedys watek
                                              pt "Emancypacja Holenderek" i dosc ciekawie sie rozwinal, pewnie by cie
                                              zainteresowal
                                        • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 22:05
                                          Goga, ty nie bierzesz tego pod uwage, ale Holendrzy owszem (nie chce
                                          generalizowac, pewnie nie wszyscy), spotkalam sie wrecz z oszczedzaniem
                                          specjalnie na cel "dziecko" aby potem moc bez problemow finansowych zrobic
                                          sobie przerwe zawodowa.
                                          Mam wrazenie ze tutaj mniej mysli sie "jakos to bedzie" a wiecej planuje i
                                          przewiduje.
                                          Tu podejscie do macierzynstwa w ogole jest inne, poczynajac od ciazy na
                                          wychowaniu dzieci skonczywszy, ale to sie zauwaza dopiero bedac osobiscie
                                          skonfrontowanym z dana sytuacja.
                                          Ostatnio rozmawialam z kolezanka (bezdzietna) na jakis temat i otarlo sie o
                                          ciaze i o warunki pracy, o to ze w upaly kobieta w zaawansowanej ciazy duzo
                                          gorzej znosi 35-sopniowy upal w biurze bez klimatyzacji niz jej kolezanka nie
                                          bedaca w ciazy, a ta mi na to, ze przeciez kobieta ciezarna WIE ZANIM ZAJDZIE W
                                          CIAZE ze skazuje sie na rozne niedogodnosci i w niczym nie powinna byc
                                          traktowana ulgowo... hahaha :-))) Same mozecie sobie dopowiedziec inne sytuacje
                                          idac tym tokiem myslenia.. Pomijam juz fakt ze przeciez jest jakas temperatura
                                          maksymalna w biurze i jak jest cieplej to pracownik (nawet nie bedac w ciazy)
                                          moze opuscic miejsce pracy. To tylko dla delikatnego zobrazowania sposobu
                                          podejscia do ciazy.
                                          • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 22:26
                                            nesla napisała:

                                            > Goga, ty nie bierzesz tego pod uwage, ale Holendrzy owszem (nie chce
                                            > generalizowac, pewnie nie wszyscy), spotkalam sie wrecz z oszczedzaniem
                                            > specjalnie na cel "dziecko" aby potem moc bez problemow finansowych zrobic
                                            > sobie przerwe zawodowa.
                                            > Mam wrazenie ze tutaj mniej mysli sie "jakos to bedzie" a wiecej planuje i
                                            > przewiduje.

                                            Nesla, nie chce zebys mnie zle zrozumiala. Ja nie mam podejscia, ze "jakos to
                                            bedzie" i bardzo tego podejscia nie lubie. Mam raczej ten luksus, ze w mojej
                                            sytuacji nie musze sie bardzo martwic. Stac nas na moje ewentulane niepracownie
                                            i dziecko z jednej pensji. Oczywiscie, z czegos trezba w takiej sytuacji zawsze
                                            zrezygnowac, nie da sie zjesc ciastka i go miec. Ale podstawy bytu beda,
                                            bedziemy mieli gdzie mieszkac, co jesc i w co sie ubrac. A ze wakacje nie na
                                            Majorce tylko w Polsce pod namiotem, to coz, mysle, ze krzywda sie dzieciom z
                                            powodu takich niedogodnosci nie stanie.
                                            Pomysl oszczedzania wczesniej na "dziecko" bardzo mi sie podoba! To duzo
                                            bardziej odpowiedzialne, niz liczenie na "becikowe".

                                            > Tu podejscie do macierzynstwa w ogole jest inne, poczynajac od ciazy na
                                            > wychowaniu dzieci skonczywszy, ale to sie zauwaza dopiero bedac osobiscie
                                            > skonfrontowanym z dana sytuacja.

                                            Na pewno. Choc pewne rzeczy sie zauwaza nawet nie bedac rodzicem. Zwlaszcza to
                                            inne podejscie do wychowania dzieci.

                                            > Ostatnio rozmawialam z kolezanka (bezdzietna) na jakis temat i otarlo sie o
                                            > ciaze i o warunki pracy, o to ze w upaly kobieta w zaawansowanej ciazy duzo
                                            > gorzej znosi 35-sopniowy upal w biurze bez klimatyzacji niz jej kolezanka nie
                                            > bedaca w ciazy, a ta mi na to, ze przeciez kobieta ciezarna WIE ZANIM ZAJDZIE
                                            W
                                            >
                                            > CIAZE ze skazuje sie na rozne niedogodnosci i w niczym nie powinna byc
                                            > traktowana ulgowo... hahaha :-))) Same mozecie sobie dopowiedziec inne
                                            sytuacje
                                            >
                                            > idac tym tokiem myslenia.. Pomijam juz fakt ze przeciez jest jakas
                                            temperatura
                                            > maksymalna w biurze i jak jest cieplej to pracownik (nawet nie bedac w ciazy)
                                            > moze opuscic miejsce pracy. To tylko dla delikatnego zobrazowania sposobu
                                            > podejscia do ciazy.

                                            Dobre :) Moim zdaniem chyba najlepiej zachowac we wszystkim umiar. Jesli kiedys
                                            bede jednak miec dziecko, postaram sie wybrac wariant posredni miedzy tymi
                                            ekstremalnymi (holenderskim i polskim) podejsciami.
                                        • nesla Re: Ale, ale (Goga) 20.04.06, 09:59
                                          Zapomnialam dodac, Goga, ze taki sam los spotkal wszystkie (4 oprocz mnie)
                                          kobiety ktore zaszly w ciaze i urodzily dzieci w tej firmie, w okresie w ktorym
                                          tam pracowalam (4 lata) wiec to nie byl odosobniony moj przypadek.
                                            • nesla Re: Ale, ale (Goga) 20.04.06, 10:27
                                              To rowniez, tere, ale system na to zezwala, tak to postrzegam, gdyby stworzone
                                              zostaly przyjazne warunki (np wlasnie wspomniane juz subsydia na duo-baan) to
                                              pracodawy dostrzegaliby inne rozwiazania a nie tylko niewygode
                                              pracownikow "dzieciatych", wiele stanowisk DA sie podzielic na 2 osoby, ale
                                              pracodawca musi chcec, a chce jesli mu sie oplaca, aoplaca mu sie jesli system
                                              podatkowy jest tak uregulowany.
                                              :)
                                              • beba3 Re: Ale, ale Nelsa 21.04.06, 10:18
                                                Nesla ale Ty w koncu pracujesz 3 dni w tygodniu czy nie? Znalazlas taka Firme
                                                ktora Ci _ulatwia_ zlapanie dwoch rzeczy, czy nie? Laczysz bycie mama i prace w
                                                niepelnym wymiarze godzin?
                                                Twierdzisz, ze to zle czy dobre rozwiazanie?
                    • martaj7 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:12
                      go.ga napisała:

                      >Wiele holenderskich kobiet nie pracuje, bo
                      >
                      > NIE CHCE. I ich mezowie nie chca, aby nie dosc, ze utrzymuja swoje dzieci,
                      > wspolutrzymywali cudze. (O ludziach bezdzietnych nie wspomne).

                      Bez sensu. System pomaga niedorajdom. Znam ludzi ktorzy placa po niecale 100
                      euro miesiecznie za przedszkole i to JA i to KASIA do niech dokladamy, nie
                      bezdzietna go.ga.

                      Marta
                      • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 15:20
                        > Bez sensu. System pomaga niedorajdom.

                        Tu sie zgadzam. Bardzo wiele roznorakich doplat bym zlikwidowala. Bo w efekcie
                        osobom zarabiajcym srednio, ktore juz nie "zalapuja sie" na rozne dofinasowania
                        do czynszu czy do ubezpieczenia, zostaje po oplaceniu wszystkiego niewiele
                        wiecej (a czasem nawet mniej) niz osobom korzystajacym, z tych doplat. W takiej
                        sytuacji nie oplaca sie czasem wiecej zarabiac.

                        > to JA i to KASIA do niech dokladamy, nie
                        > bezdzietna go.ga.

                        Bezdzietna go.ga przypomina, ze rowniez placi podatki.
                        • martaj7 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:25
                          Ale gdyby bezdzietna go.ga zrobila sie dzietna placilaby znacznie wiecej. Tak
                          jak to placi dzietna martaj7. I zapewniam, ze wtedy zmienialby zdanie.
                          Bezdzietnej go.dze (?) zabiera sie powiezmy 42% jej dochodow. Dzietna martaj do
                          tych 42% juz zabranych doklada 60% z tego co jej zostaje.
                          • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 15:28
                            martaj7 napisała:

                            > Ale gdyby bezdzietna go.ga zrobila sie dzietna placilaby znacznie wiecej. Tak
                            > jak to placi dzietna martaj7. I zapewniam, ze wtedy zmienialby zdanie.
                            > Bezdzietnej go.dze (?) zabiera sie powiezmy 42% jej dochodow. Dzietna martaj
                            do
                            >
                            > tych 42% juz zabranych doklada 60% z tego co jej zostaje.

                            W Holandii rodzice musza placic wyzsze podatki?
                            • martaj7 Re: Ale, ale 19.04.06, 15:33
                              go.ga napisała:

                              >> W Holandii rodzice musza placic wyzsze podatki?

                              Naprawde mialm wrazenie, ze zabierasz glos na ten temat bo posiadasz jaka
                              wiedze. No ale niby skad?
                              Nie bede ci wykladac zasad finansowania przedszkola, bo to nie ma sensu.
                              • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 15:46
                                martaj7 napisała:

                                > go.ga napisała:
                                >
                                > >> W Holandii rodzice musza placic wyzsze podatki?
                                >
                                > Naprawde mialm wrazenie, ze zabierasz glos na ten temat bo posiadasz jaka
                                > wiedze. No ale niby skad?
                                > Nie bede ci wykladac zasad finansowania przedszkola, bo to nie ma sensu.

                                Szkoda, chetnie bym przeczytala.
                                >
                      • beba3 Re: Ale, ale 21.04.06, 10:29
                        Co trzeba zrobic aby placic 100 euro za przedszkole dla dziecka?
                        Moge byc i niedorajda ale jestem bardzo ciekawa.
                        Podobno na przedszkole stac ludzi pracujacych. Taka jest jego idea. Pracujesz i
                        oddajesz swoje dziecko pod jego opieke bo samo przeciez w domu nie moze
                        siedziec. Nie jest rozwiazaniem dla ukladu: jedna osoba pracuje a druga siedzi
                        w domu. Nie wiedzialam o istnieniu opieki na dwie i pol godziny dwa razy w
                        tygodniu i posyslalam swoje dziecko, na dwie polowy dnia do przedszkola. Bylo
                        to jeszcze kiedy istnialy wieksze doplaty ze strony pracodawcy i bylo to
                        _ponad_ 100 euro. I jak podkreslam, zaledwie za _jeden_ dzien w tygodniu.
                        No wiec co nalezy zrobic aby puscic dziecko do przedszkola za zaledwie 100 euro
                        miesiecznie?
                        Za niedorajde i tak jak widac jestem uwazana i nie wplynie to na moj wizerunek
                        w necie. Prosze o rade!
                • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 19:47
                  Goga, ty jeszcze pytasz??? Czy to nie jest oczywiste???
                  :-D
                  to w takim razie poczekajmy i zobaczymy kto bedzie pracowal nasze emerytury...
                  Gogus, ekonomie mialas w szkole?
                  • saraanna Re: Ale, ale 19.04.06, 19:58
                    Nesla,na nasze emerytury pracujemy my sami,odprowadzajac skladki na fundusz
                    emerytalny przez wiele lat.Ja dodatkowo oplacam emeryture prywatna,placac tez
                    niemale pieniadze co miesiac,wiec moje dziecko nie bedzie pracowalo na moja
                    emeryture tylko na swoja.
                  • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 20:05
                    > to w takim razie poczekajmy i zobaczymy kto bedzie pracowal nasze emerytury...

                    Nesla, MY pracujemy na nasze emerytury. Chyba, ze ktos nie pracuje i liczy na
                    marne AOW (ktore faktycznie moga do czasow naszej strarosci zlikwidowac).
                    • nesla Re: Ale, ale 19.04.06, 20:13
                      Odkladasz tylko na CZESC swojej emerytury, a sama oplacasz emeryture obecnym
                      emerytom, jak w przyszlosci beda to robic obecne dzieci dla ciebie, moze to
                      niewiele jest ale jak tak dalej pojdzie z przyrostem naturalnym to bedzie
                      jeszcze mniej i wszystkie domy starcow szlag wezmie
                      • go.ga Re: Ale, ale 19.04.06, 20:38
                        nesla napisała:

                        > Odkladasz tylko na CZESC swojej emerytury, a sama oplacasz emeryture obecnym
                        > emerytom, jak w przyszlosci beda to robic obecne dzieci dla ciebie, moze to
                        > niewiele jest ale jak tak dalej pojdzie z przyrostem naturalnym to bedzie
                        > jeszcze mniej i wszystkie domy starcow szlag wezmie

                        Przeciez pisalam, ze AOW moga nawet zlikwidowac. Z tym sie licze. Reszte
                        odkladam na _swoja_ emryture, dodatkowo podobnie jak saraanna oplacam rowniez
                        emeryture prywatna.
                        • tere_tere Re: Ale, ale 20.04.06, 09:46
                          kobiety,

                          oczywiscie nikt SAM nie zbiera na emeryture i (panstwowa) emerytura jest
                          oplacana z biezacych srodkow, czyli tego co MY w tym momencie wypracowujemy.
                          nesla ma w stu procentach racje. wyobrazcie sobie, ze za 20 lat wybuchnie
                          kolejna wojna swiatowa. to co zbieramy teraz na nasze emerytury po prostu szlag
                          trafi. ot co. i pieniadze dla emerytow beda zalezne od stanu gospodarki, czyli
                          tego co bedzie wypracowywane w tamtym momencie, czyli to co beda wypracowywac
                          nasze DZIECI...

                          nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze to nie jest w interesie panstwa, zeby dzieci
                          sie rodzily. dlaczefo rzady wielu krajow (np. wlochy, francja, rosja) glowkuja,
                          jak zwiekszyc/utrzymac przyrost naturalny? nie z sentymentow, chyba cos za tym
                          stoi...

                          jesli chodzi o prace kobiet - od lat juz w holandii sie mowi ze wiecej kobiet
                          powinno isc do pracy. wiec to MUSI sie panstwu oplacac. tylko, jesli o mnie
                          chodzi, to zabieraja sie za rozwiazanie tego problemu od zlej strony. zamiast
                          zwikszyc dostepnosc zlobkow i przedszkoli... ale juz dziesiatki postow na ten
                          temat byly, wiec nie zaczynam od nowa.

                          przy okazji: znakomity watek, nie sadzicie? ilosc postow stanowczo imponujaca, a
                          i ilosc pogladow tez....
        • beba3 Re: Czy to prawda? 12.04.06, 22:43
          Brzmi bajecznie i jest to na zachete dla osob aby zdecydowaly sie na
          rodzicielstwo. Rozmawialam z kolega, jego to nie zacheca.... Jego znajomych,
          rowniez nie. Da osob zdecydowanych to super miec placone przez rok.

          Mowila mi jedna holenderska mama, ze pracuje w niepelnym wymiarze godzin i niby
          pracuje w srode ale nie pracuje a pobiera jakas czesc pensji. Nie pamietam czy
          to bylo 70% czy cos takiego... To mnie zaskoczylo...

          Zgadzam sie po czesci z tym co piszesz i nawet z dziewczynami tez ale pamietam
          jak panie w autobusie opowiadaly, ze opiekunki w zlobku specjalnie otwieraja
          okna aby dzieci chorowaly. To oczywiscie polotki a Ty piszesz o faktach ale
          jakos tak mi sie przypomnialo. ;-) Jest w kazdym razie sporo osob
          niezadowolonych ze zlobkow, przedszkoli w Polsce. Co do znalezienia dobrej
          niani to moja bratowa nie ma najlepszych doswiadczen. Ona sama wziela kogos z
          dalszej rodziny ale jej znajome z osiedla (sporo ich jest) wiecznie narzekaja...

          Zreszta rozmowa robi sie troche przydluga i moze faktycznie nie ma sensu
          kontynlowac. Jezeli ja uwazam ze system jest najlepszy z mi znanych, a znam
          talko dwa ;-) a Wy sadzicie inaczej, to chyba wolno nam miec inne zdanie. ;-D
          Anitax!
          Nie szukalam ale moze przez prase? A jak inni szukaja opiekunek. Pytalas
          znajome mamy? mam kolezanki ktore szukaly tu pracy, przyjechaly za chlopakiem,
          narzeczonym, mezem. Jeszcze bez swoich dzieci, z poczatkami jezyka i chetne do
          zaopikowaniem sie dzieckiem.
          Nie udzielam sie wyznaniowo ale mozna dotrzec do takich osob wlasnie przez
          kosciol polski. Neta jesli nie wylapiesz od razu kogos na miejscu to wiesc
          pojdzie dalej....
          Ogloszenie w sklepie? Lokalnej gazecie?
          • anitax Re: Czy to prawda? 12.04.06, 23:55
            Saranna, nie zawsze to takie proste. Ja mam umowe na 4 dni w tygodniu, ale
            zdarza sie, ze pracuje duzo wiecej, z tym, ze czesciowo w domu wieczorami. O
            skroceniu etatu do 3 dni (co by mi odpowiadalo) nie ma mowy. No chyba, ze
            placiliby mi za 3 dni, a ja robilabym tyle, co do tej pory. Pracowac ponizej
            kwalifikacji nie zamierzam.

            Beba, dzieki za wskazowki. Na razie opowiadam wszystkim znajomym, ze szukamy
            niani. Duza akcje zrobie po powrocie z Polski. Nie szukam koniecznie Polki,
            moze byc Holenderka.

            A odnosnie porownan. W Polsce bym nawet nie pomyslala o zlobku. Jak
            zdecydowalismy zrezygnowac ze zlobka, mama znalazla mi opiekunke w ciagu 2 dni.
            A miala jeszcze inne kandydatki. Tutaj znajomi zatrudnili au-pair z Groningen,
            ktora po 2 dniach odeszla, bo sie stesknila za domem, a oni musieli niemowle
            zawiezc do tesciow (prawie 200km), bo z dnia na dzien zostali na lodzie, a o
            miejscu w zlobku mogli tylko pomarzyc.

            Zlobek to takie siedlisko zarazkow, ze nawet bez otwierania okna maluchy
            wszystko zlapia. Szczegolnie, ze dopuszcza sie chore dzieci. Nam wystarczy.
            Lisa juz raczej do zlobka nie pojdzie, przynajmniej przez najblizszy rok. Choc
            pewnie gdybym ja chciala poslac od 2008 r., to musze ja juz zapisac zeby dostac
            miejsce ...
            • beba3 Re: Czy to prawda? 13.04.06, 00:47
              A! Bo Ty Anitax mowisz o opiekunce ktora ma przyjechac z Polski tutaj a ja o
              opiekunce dochodzacej w Polsce. ;-) Opcja - opiekunka, zamiast zlobka.
              Naprawde ciezko znalazc kogos godnego zaufania.
              • kasia157 Re: Czy to prawda? 13.04.06, 08:18
                No to jeszcze raz ja, zanim sie mnie wklei opinie i poglady ktorych nie wyglaszalam.
                Ja nie twierdze, ze w Polsce sie zyje dobrze, a w Holandii zle. Ja tylko pisalam
                ( a to jest diametralna roznica) ze uregolowania prawne sa w Polsce lepsze, a
                pisalam o tym bo o tym wiem. Podalam przyklad Polski tylko po to, abu pokazac,
                ze NAWET w Polsce "TEORETYCZNIE" jest to lepiej zorganizowane, nie mowiac o
                krajach takich jak skandynawia i Kanada ( 52 tyg. macierzynskiego) czy Austria (
                400 EUR dodatku na dziecko).
                Beba Ty mnie nie musisz udawadniach, ze sie niektorym zle zyje w Polsce bo ja to
                wiem, a sama z wielu wzgledu nie chcialabym mieszkac w Polsce.
                Widze, ze ta dyskusja nie ma sensu bo kazdy pisze o czyms innym.
                • flucha Re: Czy to prawda? 13.04.06, 13:51
                  Piszę z Polski.Chcę Wam napisać jak to jest naprawdę i chyba wszedzie dobrze
                  gdzie nas nie ma.
                  Macierzyński wynosi w tej chwili 16 i 18 tygodni na drugie dziecko, chyba już
                  PiS zatwierdził, że w tym roku ma być 2 tygodnie a w przyszłym 4 tygodnie
                  macierzyńskiego więcej.
                  Jesli chodzi o zwolnienia to chyba też już nie jest kolorowo i raczej kobiety
                  na nie nie chodzą. Ja pracowałam jeszcze tydzien po terminie porodu bo szkoda
                  było mi dni a lekarze chcieli tylko wysyłać na macierzyński.
                  Średnie zarobki w Polsce wiadomo jakie są. Państwowe przedszkole kosztuje 200
                  zł - moje dziecko ostatnio b.dużo chrowało, ale za przedszkole musialam
                  płacić. Oczywiście dzieci chore to juz standard, wszyscy rodzice kombinują jak
                  mogą, każdemu zależy na pracy. Przedszkole prywatne od 300 do 500 zl i chociaż
                  nie uwazam się za osobę ubogą nie stać mnie na takie. Przedszkole czynne do 16
                  i nikogo nie obchodzi, że ja pracuje do 16 i dłużej a jeszcze trzeba dojechać
                  do przedszkola. Z chorobami to samo, w ogóle nie chodzę na zwolnienia ,
                  koleżanka ma 3 dzieci i jak wszystkie zaczęły chorować została wezwana na
                  rozmowe do szefa. Gdyby nie rodzice nigdy nie dałabym sobie rady.
                  I myślę, że czy to Polska czy to Holandia, jeżli musimy liczyc tylko na sibie
                  zawsze jest ciężko.
                  CHYBA NIE MA WYBORU I TRZEBA JECHAĆ DO SZWECJI :)
                  • tijgertje Re: Czy to prawda? 13.04.06, 14:38
                    Ja w sumie nie bardzo kumam, o co cala burza. Wiadomonie od dzis, ze Holandiaidealna nie jest, a mu sobie lubimy ponarzekac:-) Pewnie sa kraje, gdzie lepoiej jest to wszystko zorganizowane, nie orientuje sie, wiec sie nie wypowiadam. Z niektoryc wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze prawnie lepiej jest w Polsce niz w Holandii. Z tym sie nie bardszo zgodze. W Holandii kobiety maja mozliwosc wyboru, Holenderki poprostu chca pracowac, gdymy panstwo to umozliwilo, niektore wracalyby do pracy 2 tygodnie po porodzie. To, ze ktos inny im dzieci wychowuje wiekszosci wcale nie przeszkadza. W szoku bylam, jak jakis czas rtemu widzialam dyskusje w tv, zeby opieka w szkolach byla mozliwa dluzej, aby rdzicom ulatwic pogodzenie pracy i zdazenie odebrania dzieci. Decyzja o rezygnacji z pracy opiera sie czesto na wysokich kosztach zlobkow. W Polsce swietlice i szkolne swietlice wcale nie sa bezplatne. Moze w Warszawie czy innych duzych miastach jest to lepiej zorganizowane, ale sama mieszkalam w kilkunastotysiecznym miescie, w ktorym nie bylo zlobka! Na swietlice chodzilam, otwarta byla od 7.30 do 16.00, sluzyla ona jednoczesnie za stolowke i w czasie obiadow zostawalismy po prostu wywalani na korytarz. Zima nieraz kucharki si litowaly iwpuszczaly nas wczesniej do szkoly przez kuchnie, bo jak rodzice zaczynali prace o 7.00, mroz nie mroz, musialysmy z siostra czekac pod drzwiami.
                    Na wsiach swietlic wcale nie ma, w miastach tez to roznie wyglada, miaeszkalam w czasie studiow w bloku z ogromna ilosci mlodych rodzin. Nie wiem, czy macie pojecie, ile 7-8latkow chodzilo godzinami samoäs z kluczem na szyi? Tylko i wylacznie dlatego,ze rodzice nie mieli wyboru i MUSIELI pracowac, czesto na zmiany i nie bulo mozliwosci, zeby dziecko odprowadzic czy przyprowadzic. Pomagalam czasem sasiadom. Pracowali w tej samej fabryce, jedno wychodzilo z domu przed 14.00, drugie wracalo przed 16.00, w miedzyczesie dzieci przychodzily ze szkoly, kazda o innej porze, same sobie odgrzewaly przygotowany obiad. Jezeli jedna pensja nie wystarczala na pokrycie oplat, to rodzice wielkiego wyboru nie maja. A i z praca jest jak jest. Pracodawcom nie oplaca sie zatrudnianie na niepelby wymiar godzin. Czesto wybor jest prosty: albo sie pracuje 6 dni w tygodniu, albo wcale. Ja nie pracuje z kilku wzgledow, gdybym pracowala, pewnie tez bym sobie ponarzekala, ze ciezko zdazyc odebrac dziecko itp, ale przyznajcie uczciwie, istnieje tu jednak sporo mozliwosci, trzeba jednak dokonywac nie zawsze latwtych wyborow. Jednak te wybory mamy.
                    • kasia157 Re: Czy to prawda? 13.04.06, 14:57
                      Ja pisalam, ze PRAWNIE czyli TEORETYCZNIe a nie PRAKTYCZNIE jest to w Polsce
                      lepiej zorganizowanie i podawalam na to KONKRETNE przyklady. No ale ja swoje, a
                      reszta swoje. Ja o d..., a ty o pietruszce. Przeciez wiadomo, ze my mozemy tu
                      tylko rozmawiac na plaszczyznie teorii, jezeli ja bym byla sprytna, zaradna i
                      bogata to bym sobie sprowadzila opiekunke z Polski za 500 EUR i ulokowala ja w
                      domku goscinnym. Czy jednak to by swiadczylo o wyzszosci systemu holenderkiego
                      nad innymi. Nie- to by swiadczylo tylko i wylacznie o mojej zaradnosci.
                      • martaj7 Re: Czy to prawda? 13.04.06, 15:11
                        Kasia, chcialas chyba napisac, ze jak bys biedna byla, to bys sobie opiekunke
                        za 500 sprowadzila, no nie:)?
                        A tak? Nauczylas sie jezyka, znalazlas prace, spelniasz sie zawodowo i godzisz
                        to z opieka nad dziecmi i zyciem rodzinnym. Masz wszystko. Wiec plac! I nie
                        szemraj pod nosem :)
                        Zapomnialam dodac ze do tego jestes ladna i zadbana:)
                        • kasia157 Re: Czy to prawda? 13.04.06, 15:23
                          Dzieeki Marta, Dobrze wiedziec, ze ktos rozumie co pisze i do tego doceni moja
                          urode:)
                          Zaluje tylko, ze nie napisalas jeszcze o innych moich zaletach, co nie jest
                          bez znaczenia w tym temacie:)
                          • maxijo Re: Czy to prawda? 13.04.06, 18:17
                            sledze ten watek i zaczynam doceniac to, ze jednak mialam szanse poleniuchowac
                            z brzuchem w domu, a teraz moge zajac sie synkiem na caly etat;)
                            faktycznie z tego co tu czytam Holendrzy sa malo prorodzinni, a na pierwszy
                            rzut oka - sporo ciazowek na ulicy, co chwile zlobek lub przedzkole, a 3
                            dzieci w rodzinie wydaje sie tu standardem.
                            W ramach ciekawostki, w Polsce jeszcze przed zajsciem w ciaze mozna zaplanowac
                            sobie dlugoletnie dochody:
                            - zajsc w ciaze i 9 miesiecy byc na zwolnieniu lekarskim (zusowscy lekarze
                            orzecznicy raczej nie kontroluja ciazy albo niektore diagnozy lekarskie sa nie
                            do zweryfikowania)
                            -urlop macierzynski teraz 4 m-c (kiedys byl 6 m)
                            -wykorzystanie urlopu wypoczynkowego za co najmniej ostatni rok + za rok
                            biezacy, okolo 50 dni roboczych
                            - w trakcie urlopu najlepiej wziac zwolnienie lekarskie i wtedy urlop przesuwa
                            sie o kolejne dni, tygodnie
                            - po urlopie zasilek opiekunczy na dziecko
                            - zlozyc wniosek o bezplatny urlop wychowawczy nie dluzszy niz 3 m (wtedy nie
                            mozna zwolnic nawet z przyczyn lezacych po stronie prawcodawcy)
                            - wrocic do pracy, czekac na wypowiedzenie i w miedzyczasie zajsc w kolejna
                            ciaze i zaczac plan od nowa
                            Oczywsicie jest to dobre dla matek, ktore maja ochote zrobic sobie kilkuletnia
                            przerwe w pracy. Ale jakie wynagrodzenie;) (wszelkie urlopy i zasilki sa 100%
                            platne, nie mozna rozwiazac umowy podczas nieobecnosci).
                            Moj maz twierdzi, ze sytuacja zmieni sie wkrotce w Polsce (na gorsze) i nie
                            wyobraza sobie aby w Holandii kobiety mialy takie mozliwosci (huisvrouw +
                            zarobki). A moze jednak ciaza i macierzynstwo zawsze bedzie w Polsce pod lepsza
                            ochrona?


            • saraanna Re: Czy to prawda? 13.04.06, 21:36
              Anitax ja przed urodzeniem Sary pracowalam 12-14 godzin dziennie + w
              niedziele.W ciazy podobnie ,tylko odpuscilam sobie niedziele,bez zwolnienia.
              Znalezienie tej pracy zajelo mi troche czasu,ale wszystko jest mozliwe,dodam ze
              wykonuje ta sama prace w biurze,ale firma jest bardzo przyjazna pracownikom.
              Sa jeszcze takie firmy,tylko trzeba dobrze szukac,ale wszystko jest do
              zrobienia.
        • oleana Re: Czy to prawda? 13.04.06, 19:08
          – dla porownania w Norwe
          > gii
          > przysluguje 10 miesiecy platne w 100% (lub 12 platne 80%), w Szwecji platny
          > macierzynski wynosi 18 miesiecy! Nie wiem na ile dane dotyczace innych panstw
          > sa wiarygodne

          witam,

          rodzice w Norwegii (pod warunkiem, ze przed porodem przepracowali 6 z ostatnich
          10 m-cy) moga wybrac miedzy 42 tygodniowym urlopem platnym 100%, a 52
          tygodniowym platnym 80%. 9 tyg obowiazkowo przypadaja matce (3 przed i 6 po
          porodzie), 4 tyg ojcu, a reszta do dowolnego podzialu.

          oleana
    • nesla Re: Czy to prawda? 18.04.06, 14:25
      A ja wczoraj obejrzalam odcinek serialu "Rozengeur..." i sobie pomyslalam, ze
      bede czesciej ogladac to moze sie dowiem jak naprawde te wielkomijeskie
      Holenderki z mojej generacji lacza zycie prywatne z rodzinnym i... sie teraz
      zastanawiam ILE prawdy w tym serialu? Mamusia swiezo upieczona sedzina zostawia
      6-miesieczne dziecko w zlobku na 5 dni w tygodniu, a od szefa dwiaduje sie ze
      spraw nie dostanie i zeby lepiej szla do domu zajmowac sie dzieckiem, po czym
      mamusia zamiast do dziecka biegnie do... knajpy.. pozalic sie swoim kolezankom.
      Czy wy goladalyscie ktorys odcinek? Jest tam troche prawdy czy same bajki?
      • go.ga Re: Czy to prawda? 18.04.06, 17:42
        nesla napisała:

        > A ja wczoraj obejrzalam odcinek serialu "Rozengeur..." i sobie pomyslalam, ze
        > bede czesciej ogladac to moze sie dowiem jak naprawde te wielkomijeskie
        > Holenderki z mojej generacji lacza zycie prywatne z rodzinnym i... sie teraz
        > zastanawiam ILE prawdy w tym serialu?

        Kiedys obejrzalam jeden odcinek, ale jakos mnie to nie wciagnelo. A prawdy
        pewnie tyle, ile w wiekszosci tego typu serialach, czyli niewiele ;)
        Skoro o serialach mowa. We wtorki (dzisiaj) w Net5, po zdesperowanych kurach
        domowych idzie serial "Evelien". Polecam, mozna sie posmiac. Ale to o typowej?
        huisvrouw.
        • bibi1 Re: Czy to prawda? 18.04.06, 21:37
          widze,ze bylo dosc goraco na forum.
          dzisiaj przeczytalam caly watek i chcialam dodac cos z wlasnego doswiadczenia.
          Nigdy nie bylam zainteresowana jak wyglada sytuacja pracujacych matek w
          Holandii,ale zauwazylam ze dzieciom zyje sie latwiej.A przynajmniej moim
          dzieciom jest lepiej tu niz byloby w Polsce.
          Kiedy Pawel poszedl do szkoly,nie znal jezyka,a nauczyciele sami tak
          dostosowali material nauczania dla niego,zeby mogl go opanowac;sprowadzali
          specjalne programy koputerowe i inne pomoce dydaktyczne dla
          obcokrakowcow,chociaz szkola nie jest miedzynarodowa.Nigdy nie powiedzieli,ze
          mam zatrudnic prywatnego korepetytora do nauki jezyka,przeciwnie-kiedy o to
          pytalam,zawsze twierdzili,ze to ich obowiazek zeby go nauczyc mowic po
          holendersku.Ponadto odradzali mi uczenie po szkole,zeby dziecka nie przemeczac.
          Dziwilam sie strasznie,bo pamietam jak sama mialam 7 lat i po powrocie do domu
          sleczalam nad zadaniami domowymi do wieczora.Przeciez w Polsce kazdy
          pierwszoklasista musial umiec czytac!
          Pawel mial z tym problem,a nauczyciele mowili,ze widocznie jest jeszcze za
          wczesnie dla niego,byl wtedy w drugiej grupie.Teraz jest w trzeciej i bez mojej
          pomocy i stresu czyta po holendersku i po polsku.Szkola sama sobie z tym
          poradzila.
          Niedawno sie przeprowadzilismy,ale Pawel do wakacji bedzie chodzil do starej
          szkoly.Kiedy zapisalam go do nowej,dyrektor powiedzial,zebym go przyprowadzala
          na jeden dzien w miesiacu zeby poznal sie z dziecmi i nie mial pozniej takiego
          stresu kiedy zmieni juz szkole.Byl juz jeden raz i wrocil zachwycony.
          Powiedzcie mi czy w Polsce ktorys dyrektor zaproponowalby cos takiego?
          Inny przyklad-kiedy wrocilismy z ostatnich wakacji z Polski Pawel mial
          ospe,wiec nauczycielka przychodzila do domu go uczyc.
          Jest tak wiele roznic,ktore widze na codzien miedzy warunkami w Polsce a w
          Holandii.Teraz akurat to przyszlo mi do glowy.Moze dla niektorych to bez
          znaczenia,ale dla mnie wazne,bo i ja i moj M.jestesmy Polakami.Nie jestesmy
          mieszana rodzina,w ktorej jedno z nas czuje sie tu u siebie.Ale wlasnie dzieki
          temu,ze mozemy liczyc na taka pomoc mamy tu znacznie latwiejsze zycie niz w
          Polsce.