Dodaj do ulubionych

Kupne jedzenie na świątecznym stole

23.03.08, 12:48
Czy na świątecznych stołach macie kupne jedzenie czy własnoręcznie
zrobione? Czy trochę tego, trochę tego?
Trudno mi zrozumieć, jak można zastawiać wielkanocny stół tylko i
wyłącznie jedzeniem z hipermarketu - lepkie, już pokrojone wędliny z
paczki, gotowe sałatki i obrzydliwe kupne ciasto.. Żeby jeszcze z
porządnej cukierni, ale z hipermarketu... A znam takie stoły...

Nie każę nikomu stać trzy dni przy garach, ja sama jestem od tego
daleka, ale przygotowanie własnego: schabu na zimno, ciasta
czekoladowego, sałatki warzywnej i domowego majonezu naprawdę nie
zabrało nam dużo czasu. Wszystko wyszło pyszne. Wydaje mi się, że
nie ma nic przyjemniejszego niż częstowanie gości własnoręcznie
przygotowanym jedzeniem i patrzenie, jak wszystko znika.. ale może
się mylę.
Oprócz jeszcze jednego domowego ciasta tylko my
przynieśliśmy "domowe" jedzenie. Smutne.

U mojej siostry np. jeśli jesteś zaproszona na obiad dostajesz tylko
i wyłącznie gotowe żarcie z "Klifa". W całości. Siostra gotować nie
lubi i nie będzie, więc przyzwyczailiśmy się, że tam domowych
smakołyków raczej się spodziewać nie można.
Zaraz się pewnie oburzą te niegotujące, bo sporo tu takich, ale
naprawdę uważam, że zaproszenie gości na obiad i nie podanie choćby
JEDNEJ własnoręcznie przygotowanej rzeczy to pójście po najmniejszej
linii oporu i lekceważenie gościa. Taka jestem staromodna. Howgh wink
Obserwuj wątek
    • wobbler Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:01
      Najlepiej to osobiście wyhodować kury,które zniosą jajka,krowę i świnię na
      mięsiwo,upolować zająca na pasztet,zboże wysiać zawczasu na mąkę do wypieków i
      soli osobiście nakopać w Wieliczce...
      Ech,drzewiej to byli czasy...
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:07
        Ech, nie pierdziel, wobbler, wyraźnie napisałam, że nie chodzi mi o
        zrobienie wszystkiego od a do z, więc najpierw może przeczytaj
        posta, a potem się do niego odnoś.
        Miałam na myśli przygotowanie choć dwóch, tzrech rzeczy, to chyba
        nie jest wysiłek ponad miarę?
        • wobbler Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:11
          Morgen,ja się z Tobą zgadzam!
          Jasne,że im więcej własnego na stole,tym lepiej.
          Niedługo na placku z marktu przeczytamy "Made in China"...
          Precz z gniotami spożywczymi! smile
        • kropkacom Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:15
          Ciasta zdarzają się kupne. Ale dania nie na słodko tylko własne (oprócz pierogów
          i knedlików).
    • sebaga Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:15
      wychowałam się w domu w którym zawsze było wyłącznie domowe jedzenie. Mama
      zaczyna przygotowania do świąt kilka dni wcześniej i zawsze przesadza z ilością
      wszystkiego, ale nikt nie ma jej tego za złe, bo gotuje bosko. Tak więc nie
      wyobrazam sobie świąt z hipermarketu.
      Natomiast ja sama zaczęłam gotować kilka tygodni temu, a mam latek 30. Wczesniej
      nie gotowałąm, bo nie lubiłam i myślałam, ze nie będę umiala.. Ale w zyciu nie
      zaprosiłabym rodziny czy znajomych na obiad kupiony w sklepie. Jak się nie chce
      czy nie umie gotowac to się zaprasza na ..kawę. Albo się prosi mamusię ładnie o
      przygotowanie czegoś. Tak ja zrobiłam po chrzcinach malego, ale to był jedyny
      taki przypadek. Teraz się uczę dzielnie a podobno mam talent niewiarygodny(wg
      meza), więc na obiady zacznę zapraszać big_grin
    • agni71 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:27
      W sumie zgadzam sie z tobą. osobiscie nie cierpie wiekszości kupnych
      ciast, choc mamy taką ulubioną cukiernię, gdzie robia boskie torty i
      pyszna szarlotkę smile i jesli kupujemy, to staramy sie tam.
      Natomiast, jak idę w gości i jestem częstowana wyłacznie kupnymi
      ciastami, w dodatku niesmacznymi, to po prostu nie jem i tyle, i tez
      uważam, ze to przegięcie.
      Na BN bylismy u rodziny i były same kupne ciasta, tylko my
      przywiżlismy domowa strucle makową i wiecie co? Wszyscy zajadali sie
      strucla, która po chwili zniknęła, a te kupne "cuda" jak stały tak
      stały... Na wielkanoc namowiłam męża na upieczenie sernika (pycha!)
      i babek drożdżowych. I tyle mamy ciast (ale spędzamy swieta we
      własnym fronie 2+3) - wole mniej, a dobre! Jesli chodzi o konkrety,
      czyli miesa, wędliny to mieso sami przygotowujemy, a wędliny kupne,
      ale takie lepsiejsze smile prawdziwe szynki, jak to kiedys bywały. Nie
      umiem robic wędlin, kiedys próbowałam i mi nie wyszlo.
      na duze imprezy rodzinne, typu chrzciny, zazwyczaj na obiad
      zapraszam rodzinę do restauracji, lub zamawiam catering chocby
      częściowy (mięsa), a np. zupę i dodatki typu ziemniaki, surówki
      robimy sami.
    • rita75 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 13:32
      Kupne jedzenie wywoluje we mnie obrzydzenie. Wszystko robie sama.
    • elza78 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:27
      no ja np to jestem len patentowany pod wzgledem gotowania, ale kurcze pieczen ze
      schabu czy z karkowki to nie jest zadna robota poprostu natrzec ziolami do
      brytfanny i sie robi samo, to samo bigos i galareta z nozek, troche roboty jest
      przy salatce warzywnej ale jakos nikt nie narzeka - majonezu sami nei robimy,
      na stole kroluja winiary, ale mysle morgen jestes w tej nielicznej grupie ktora
      jeszcze majonez sama robi wink
      poza tym u nas z kupnych rzeczy na stole jest dzisiaj rolada z kaczki w
      plastrach i nie z hipermarketu wink
      nie wyobrazam sobie stolu zastawionego kupnymi hipermaketowymi syfami...
      to jest wlasnie to co nazywamy obciachem smile
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:44
        Majonez to mąż kręci wink Ja schab i ciasto. Mąż jeszcze sałatkę.
        • elza78 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:57
          u nas wlasnie tez standard to pieczen z karkowki i schabu bigos, salatka
          warzywna i galareta smile o majonezie cholerka nigdy nie myslalam nawet we
          wszystkich poradnikach pisza ze to strasznie trudne do zrobienia zeby sie nie
          zwarzyl wink
          zo do tematu jeszcze tak po krotkim zastanowieniu wydaje mi sie ze jesli sie
          kogos zaprasza na obiad i na stole powjawiaja sie tylko kupne rzeczy to jest
          taki nie wiem zebyscie sie nei obsmiewali, brak troche szacunku do goscia, na
          takiej zasadzie ze ktos przychodzi i czlowiek chociaz ta jedna rzecz sie postara
          zrobic sam to od razu tak sie milej robi smile to nie musi byc jakis super specjal
          nad ktorym sie stoi nie wiadomo ile, bo sa rzeczy ktore "robia sie same" a
          smakuja zajebiscie, to taki tylko szczegol mily jesli chodzi o kontakty
          miedzyludzkie smile
          poprostu milo sie chodzi gdzies gdzie wiesz ze komus zalezy na twoim przyjsciu :0
          • chicarica Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:38
            Nie ma nic prostszego niż zrobienie majonezu w domu, zajmuje to 3 minuty,
            blenderem w wysokim słoiku. Na dno żółtko, potem (dobry) olej z pierwszego
            tłoczenia np. kujawski w ilości ok. 1 szklanki, łyżeczka musztardy, trochę soli.
            Trzeba delikatnie włożyć końcówkę blendera na samo dno, włączyć, przytrzymać
            chwilę na dnie i powolutku jechać do góry. Żółtko ofkors musi być z jajca
            sparzonego wrzątkiem przed rozbiciem. Spróbuj, w razie czego ryzykujesz
            niewiele, raptem jajko i trochę oleju.
            • moofka Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:41
              no niby teorie znam, ale wydaje mi sie ze warunkiem sa jajka wiejskie prawdziwie
              nie farmiane
              ale sprobuje jak dobre kupie
              po swietach, bo teraz i tak mam lodowke pelna w tym salatek na winiarach smile
            • elza78 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 22:05
              dzieki, wyprobuje przepis wink faktycznie nie wyglaa na mega trudny
    • maurra Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:43
      żadna siła nie zmusi mnie do marnowania cennego wolnego czasu na kręcenie
      makowców czy innych pasztetów. Wolę iść z dziećmi na spacer
      • elza78 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:59
        ja tez wole maurra, ale jak dzieci juz spia ja siedze na forum, to bigos moze
        sie gotowac a w piekqarniku moze piec sie pieczeni prawda smile
        przygotowania do gotowania tych rzeczy to jakies 15 minut wlaczywszy kupno miesa
        hihi smile
        rzeczywiscie wysilek niesamowity smile
        a efekt gfantastyczny smile
        • maurra Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:34
          kiedy mnie nie kręci ani wesoło pyrkoczący na kuchence bigosik ani serniczek w
          piekarniku
          jak dzieci zasną wolę się walnąć obok jednej czy drugiej złotowłosej i
          najzwyczajniej w świecie odespać
          praca na 1,5 etatu i zajmowanie się od progu dwójką malutkich dzieci daje mi
          nieźle w dupę, pod koniec tygodnia jadę z nosem przy ziemi

          Dlatego wolnego w pracy nie zamienię za żadne skarby na wesołą krzątaninkę w
          kuchni;P
    • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 14:52
      morgen_stern napisała:

      > Czy na świątecznych stołach macie kupne jedzenie czy własnoręcznie
      > zrobione? Czy trochę tego, trochę tego?
      > Trudno mi zrozumieć, jak można zastawiać wielkanocny stół tylko i
      > wyłącznie jedzeniem z hipermarketu - lepkie, już pokrojone wędliny
      z
      > paczki, gotowe sałatki i obrzydliwe kupne ciasto..



      Nie tykam takich rzeczy, nawet nie ze wzgledu na smak, ale na to ze
      to nie jedzenie a g...o ladnie opakowane.
      Ale potraw "swiatecznych " nie gotuje. Ja nie jestem od garow.
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:11
        A kto gotuje zatem, czy małżonek? smile
        • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:14
          morgen_stern napisała:

          > A kto gotuje zatem, czy małżonek? smile


          Nie. A jest jakis przymus gotowania potraw swiatecznych?
          • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:21
            Nie, po prostu jestem ciekawa - nie gotujecie, kupnych nie jesz, ale
            coś na stole chyba jest? wink
            • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:25
              morgen_stern napisała:

              > Nie, po prostu jestem ciekawa - nie gotujecie, kupnych nie jesz,
              ale
              > coś na stole chyba jest? wink


              Napisalam ze nie gotujemy "swiatecznie". Innymi slowy mowiac,
              gotujemy dokladnie tak, jak w kazdy inny dzien. Dzisiaj na przyklad
              mam czas wiec ugotuje a nawet chleb wlasny upieke (mam
              nadzieje big_grinD) ale jutro ide do pracy wiec gototwac nie bede smile
              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:31
                Tośmy się dogadały jak głuchy ze ślepym wink
    • semida Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 15:37
      U nas jest tylko i wyłącznie domowe żarcie.Tak wyniosłam z domu i
      tak musi byc.No,ale ja jestem kura domowa,więc mam na wszystko czassmile
      • andaba Kupne - nie zniosłam jajek, nie wykroiłam 23.03.08, 15:40
        sobie szynki. Tylko kupionej świni smile
        Ale sałatki i ciasta robię sama (w większości z kupionych produktów, bo tylko jarzyny, ziemniaki i mąkę mam swoją).
    • brak.polskich.liter Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:06
      Uwazam, ze sa gorsze rzeczy, niz poczestowanie gosci kupnym jadlem.

      Pisze to osoba, ktora lubi i potrafi gotowac. Oburzanie sie, ze ktos, dla
      odmiany, nie lubi, w zwiazku z czym - zamiast masochistycznie robic majonez czy
      inny bigos - posilkuje sie kupionym, jest IMO cipciowate.

      BTW Zwracam uwage, ze "domowej roboty" nie zawsze znaczy "smaczne". Najgorszy
      szajs, jaki kiedykolwiek zdarzylo mi sie jesc, to byly knedle w wykonaniu mojej
      sp. babci. Wyrob niewatpliwie domowej roboty, a slowo daje, ze gorsze byloby
      chyba tylko zjedzenie glutow.
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:15
        Widzisz, a ja mogłabym ci wiele opowiedzieć o kupnym szajsie, jaki
        zdarzało mi się jeść... więc może nie ma się co licytować.
        I wybacz, jeśli jedząc taki szajs rosnący w ustach słyszysz od
        gospodyni, że to jedzenie "takie pyszne", a jej się nie chce stać
        przy garach, bo ma inne ciekawsze zajęcia (tak było), to ja dziękuję
        za takie wizyty...
        • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:24
          a jej się nie chce stać
          > przy garach, bo ma inne ciekawsze zajęcia (tak było), to ja
          dziękuję
          > za takie wizyty...


          Idziesz do kogos sie najesc? Nie dla przyjemnosci bycia z kims?
          A jesli ktos nie umie gotowac?
          • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:28
            Rozumiem, że nie skumałaś nietaktu gospodyni?
            • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:31
              morgen_stern napisała:

              > Rozumiem, że nie skumałaś nietaktu gospodyni?
              >

              Jak na razie skumalam, ze jedzenie jest dla Ciebie sednem wizyty.
              Bez obrazy.
              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:40
                Heh, jeśli jestem zaproszona na obiad, przychodzę głodna i dostaję
                coś, co się nie nadaje do jedzenia okraszone informacją, że
                gospodyni się nie chce gotować to tak, owszem, cała wizyta zostaje
                zdegradowana do talerza. Ponieważ już wiem, jakie jest podejście
                gospodarzy do gości, do mnie i zaczynam się zastanawiać, czy
                konieczność umycia po mnie talerzy również nie będzie dla gospodarzy
                zbyt męcząca.

                I nie, nie przychodzę się nażreć. Ale fajnie jest ugościć kogoś
                czymś smacznym, nie? Dlatego zawsze się dziwię, że ktoś może to mieć
                gdzieś.
                • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:46
                  morgen_stern napisała:

                  > Heh, jeśli jestem zaproszona na obiad, przychodzę głodna i dostaję
                  > coś, co się nie nadaje do jedzenia okraszone informacją, że
                  > gospodyni się nie chce gotować to tak, owszem, cała wizyta zostaje
                  > zdegradowana do talerza.


                  Czemu "nie nadaje" do jedzenia? Zgnile czy jakie? No ja na przyklad
                  gotowcow unikam, ale bynajmniej nie ze wzgledu na smak (smak jest
                  nawet bardzo dobry nierzadko) ale ze wzgelu na moje holdowanie
                  zdrowemu zywieniu.
                  Natomiast w dzisiejszych czasach wiekszosc posilkow to jednak
                  gotowce, zwlaszca w powszednie dni. Kto ma czas na gotowanie obiadow
                  pracujac do 19-20?
                  • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:54
                    Luuudziee!! Trzymajcie mnie! czy ty w ogóle rozumiesz, co piszę?

                    Tak, akurat podczas obiadu o którym wspomniałam, dostałam gotowca,
                    który zjadłam tylko dlatego, że byłam głodna. Dostałam kawałek do
                    domu dla męża, naprawdę nie wybrzydzającego. Wyrzucił do kibla, nie
                    zdzierżył.

                    > Natomiast w dzisiejszych czasach wiekszosc posilkow to jednak
                    > gotowce, zwlaszca w powszednie dni. Kto ma czas na gotowanie
                    obiadow
                    > pracujac do 19-20?


                    Dżizas. Myślisz, że ja gotuję w tygodniu? Czy ktoś tu pisze o
                    obiedzie w czwartek o 18? Mam na myśli zapraszanie gości w
                    niedzielę, od wielkiego dzwonu, a właśnie taka to była wizyta.
                    Ja też kupuję garmażerkę, mam wypatrzony dobry sklep, ale myślałam,
                    że oczywistym jest, że mówimy o WYJĄTKOWYCH OKAZJACH, nie wiem, ile
                    razy mam to jeszcze napisać...
                    • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:02
                      Rozumiem o czym piszesz i zauwazylam ze piszesz o okazjach
                      swiatecznych. Ale mnie chodzi bardziej o to, ze twierdzisz ze
                      jedzenie ktore podano, bylo tak obrzydliwe ze nie dalo sie zjesc.
                      Jednoczesnie piszesz ze na codzien korzystasz z gotowcow.
                      Wiec jak? Jak sobie sama kupisz gotowca to smakuje i da sie zjesc,a
                      jak podadza na wizycie to obrzydliwe i zjesc sie nie da?

                      No chyba ze na wizycie podano garmazerke przeterminowana od kilku
                      dni. To faktycznie przesada tongue_outPP
                      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:15
                        A czy uprzejmie przyjemiesz do wiadomości, że jest garmażerka
                        smaczna i niesmaczna? Że można znaleźć naprawdę zjadliwe produkty
                        jak i kupić w hipermarkecie (nawet takim zajebistym Klifie) szajs?

                        Ta właśnie była obrzydliwa. Nie tylko moim zdaniem, nie tylko mojego
                        męża, ale także mojej teściowej, która również nie dała rady tego
                        zjeść.
                        • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:17
                          morgen_stern napisała:

                          > A czy uprzejmie przyjemiesz do wiadomości, że jest garmażerka
                          > smaczna i niesmaczna? Że można znaleźć naprawdę zjadliwe produkty
                          > jak i kupić w hipermarkecie (nawet takim zajebistym Klifie) szajs?
                          >
                          > Ta właśnie była obrzydliwa.


                          A wiec problemem nie byla sama kwestia podania gotowcow tylko ich
                          jakosc. tak?
                          • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:18
                            ps.
                            a mozna wiedziec kto ci podal ten szajs? Znienawidzona bratowa?
                            tongue_outPPPPP
                            • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:22
                              Tak mi przykro, że muszę cię rozczarować... Wie, że opcja bratowej
                              najbardziej by ci odpowiadała ;P
                              To moja rodzona siostra, którą bardzo kocham, ale pod tym względem
                              jest niereformowalna..
                          • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:28
                            I to, i to.
                            Wiecie co? Chyba się mnie czepnęłyście, a ja się gupia dałam
                            wciągnąć, więc żegnam, bo juz mnie zmęczyło tłumaczenie wszystkiego
                            po 5 razy jak krowie na rowie.
                            Jak jedna emama z drugą chcą się przypier.. to się i tak przypierd..
                            szkoda moich nerwów hehehe
                            Nara
                            • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:35
                              morgen_stern napisała:

                              >a ja się gupia dałam
                              > wciągnąć, więc żegnam, bo juz mnie zmęczyło tłumaczenie
                              wszystkiego
                              > po 5 razy


                              Widzisz kochana, to byl blad. Chcac byc traktowanym powaznie nie
                              tlumaczy sie bez konca. Tyle jestes na forum, a jeszcze nie
                              zauwazylas tej prawidlowosci?

                              tongue_outPP
                              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:39
                                No widocznie tu mnie doświadczenie zawiodło wink
                                Muszę sobie wdrukować, żeby ci na posty nie odpowiadać, bo czepiasz
                                się dla zasady tongue_out
                                • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:43
                                  morgen_stern napisała:


                                  > Muszę sobie wdrukować, żeby ci na posty nie odpowiadać, bo
                                  czepiasz
                                  > się dla zasady tongue_out


                                  Z zasady sie nie czepiam dla zasady, ale Ty sie az o to prosilas tongue_outPP
                                  pozdrawiam
                                  juz bede grzeczna tongue_outP
                • brak.polskich.liter Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:56
                  Wiesz co, komus, prezentujacemu podobne nastawienie, z dzika przyjemnoscia
                  zaserwowalabym smazona kaszanke, serwowana wprost na gazecie (zeby nie musial
                  sie, biedaczek, martwic o stan talerzy i koniecznosc ich umycia tongue_out). Mimo ze
                  jestem fanka gotowania i - gdy zapraszam gosci na obiad - na ogol z wielka
                  frajda gotuje.
                  • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:59
                    Dzięki Bogu, twoim gościem nie będę wink
                    • brak.polskich.liter Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:01
                      morgen_stern napisała:

                      > Dzięki Bogu, twoim gościem nie będę wink

                      Nigdy nie wiadomo, nigdy nie wiadomo wink
                      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:05
                        Swoją drogą ciekawe podejście - można podać gościowi byle co
                        informując go, że nie chce nam się stać przy garach, a ja powinnam
                        być wdzięczna i cieszyć się miłą, gościnną atmosferą wink hehehe
                        • brak.polskich.liter Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:12
                          Hmm, w naiwnosci swojej sadzilam, ze goscinnosc mozna wyrazac na wiele sposobow,
                          zas mila atmosfera nie jest zarezerwowana dla konsumpcji pieciodaniowego obiadu
                          produkcji wlasnej.
                          • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:20
                            Jak zwykle na forum są tylko dwie skrajnośći - albo full wypas
                            garmażerka albo "pięciodaniowy obiad produkcji własnej", niczego
                            pośrodku nie ma...
                            I niestety, już nie wiem który raz to napiszę, ale po info o męce
                            stania przy garach przy gotowaniu dla gości miła atmosfera nieco
                            siadła... No sorry, ale są pewne rzeczy, które się gościom po prostu
                            nie mówi..
                            • vibe-b Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:22
                              morgen_stern napisała:

                              > Jak zwykle na forum są tylko dwie skrajnośći - albo full wypas
                              > garmażerka albo "pięciodaniowy obiad produkcji własnej", niczego
                              > pośrodku nie ma...
                              > I niestety, już nie wiem który raz to napiszę, ale po info o męce
                              > stania przy garach przy gotowaniu dla gości miła atmosfera nieco
                              > siadła... No sorry, ale są pewne rzeczy, które się gościom po
                              prostu
                              > nie mówi..


                              Morgen juz nie pisz nic wiecej, bo sobie wstyd przynosisz tongue_out;
                              rodzina serwujaca goscoim szajs, strzelajaca gafy...wspolczujemy ci
                              zbiorczo tongue_out
                              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:25
                                Och, o mój wstyd się nie martw, poradzę sobie z tym ciężarem..
                                Raczej o swój się martw.. współczucie również zbędne wink nie
                                rozumiem tylko, czemu w imieniu całego forum się wypowiadasz,
                                rzeczniczka prasowa samozwańcza?
            • dlania Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:38
              Ja nie gotuję. Zrobiłam sałatke z majonezem kieleckim, a na obiady i jeździmy w
              świeta do rodziców. jajka ugotowałam na sniadaniewink
              Gości wczoraj miałam - pili wódkę, piwo, zagryzali kiełbasa , ogórkami kiszonymi
              i orzeszkami, nie wyglądali na niezadowolonych, skoro siedzieli od 16 do 1 w
              nocy i chcą jutro zrobic powtórkę.
              Nienawidze siedzenia przy zastawionych stołach, fuj. Nie chodze do takie imprezy
              (z jednym wyjątkiem - koleznki geniusza kulinarnego), sama takich nie urządzam.
              Nie rozumiem twierdzenia Morgen, że przeciez to takie proste cos ugotowac czy
              ukręcić w domu, więc każdy to powinien umieć. A niby dlaczego?
              Chyba bym zawału ze stresu dostała, jakbym Cie miała zaprosić do siebie,
              Morgenwink))))
              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:07
                > Chyba bym zawału ze stresu dostała, jakbym Cie miała zaprosić do
                siebie,
                > Morgenwink))))


                Nie stresuj się - nie przyjadę smile))
                • dlania Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 20:11
                  morgen_stern napisała:

                  > > Chyba bym zawału ze stresu dostała, jakbym Cie miała zaprosić do
                  > siebie,
                  > > Morgenwink))))
                  >
                  >
                  > Nie stresuj się - nie przyjadę smile))
                  >

                  Ależ kochana, przyjedź, szarpne sie i zaproszę Cie do restauracji - chyba
                  wchodzi w grę?wink
    • fajka7 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:32
      Kupuje owszem- kapuste kiszona i tarte buraczki. Majonez tez kupuje.
      Jesli chodzi o ciasta - zazwyczaj jedno pieke od zera, a drugie
      robie z pomoca lekarza.
      Zawsze mam problem z bozym narodzeniem, bo nie chce mi sie lepic
      pierogow ani uszek i staram sie skads wydebic, chocby od kucharza z
      zaprzyjaznionej restauracji smile
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:43
        O rany, przeciez wiadomo, że nie każę nikomu piec własnoręcznie
        chleba i prażyć kawy wink nie róbcie ze mnie jakiegoś potwora.
        Uszek nie robię (przynajmniej na razie), ale barszcz gotuję pyszny.
        Żeby choć ten akcent był..
    • escribir Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:42
      W Święta ma być miło, ma być radośnie, bo Jezus zmartwychwstał- a w
      tym nasza nadzieja. Przed rodzinnym spotkaniem przy stole ma być
      czas na Triduum Paschalne i na Rezurekcję. Całą reszta to tylko
      dodatek. Nie ważne co jest NA stole ale to co PRZY stole- czyli my
      wszyscy: radośni prawdziwą radością.
      I nic nie może wpłynąć na zmianę naszego nastroju. Jeśli wiem że
      babcia Zofia wrzuca do bigosu tłustą wędzonkę- nie jemy po prostu
      tego bigosu. Jeśli wujek Zenek kupuje gotowy, pieczony schab w tak
      znienawidzonym przez nas hipermarkecie- nie jemy. Itp., itd. Ubędzie
      nam czegoś?
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 16:48
        escribir napisała:

        > W Święta ma być miło, ma być radośnie, bo Jezus zmartwychwstał- a
        w
        > tym nasza nadzieja. Przed rodzinnym spotkaniem przy stole ma być
        > czas na Triduum Paschalne i na Rezurekcję. Całą reszta to tylko
        > dodatek. Nie ważne co jest NA stole ale to co PRZY stole- czyli my
        > wszyscy: radośni prawdziwą radością.


        Ino widzisz, ja niewierząca, więc uniesień duchowych na tę okazję
        nie posiadam - tylko ten stół mi został wink)))
        A poważnie - ja też staram się omijać to, co mi nie smakuje, nie
        wybrzydzam, zresztą uchodzę za wdzięcznego konsumenta - chude to i
        żarłoczne smile ale smak swój mam i basta, wypowiedzieć się mogę.

        Tak coś czułam, że nie zostanę zrozumiana.
        • gardeniaa Re: tylko własnorecznie zrobione 23.03.08, 16:50

        • fajka7 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 17:42
          E tam niezrozumiana. Ja Cie zrozumialam doskonale, przeciez
          napisalam, ze nie kupuje calych potraw smile
          Z jednym malym wyjatkiem, o ktorym zapomialam: makowiec Sowy - nigdy
          takiego nie upieke, wiec nie ma sie co babrac ani wysilac.
          Abstrahujac od religijnych aspektow Swiat, z rzeczy przyziemnych
          jedzenie jest bardzo istotne i nie lubie miec na stole zarcia na
          poziomie szkolnej stolowki.
        • tosina Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:54
          Zrozumienie, tolerancja i to forum to naprawde sprzeczne rzeczy.
          Ale przyznam Ci ze moze nie uwierzysz, moze inaczej zinterpretujesz
          ale osobiscie rozumiem Ciebie.I wcale nie dlatgo ze naleze do
          frakcji gotujacej ale dlatego ze szanuje swoich gosci. I Jak
          zapraszam na obiad to im nie wypominam ile czasu ile poswiecen
          przeszlam by zdobyc ladna poledwice albo ile czasu spedzilam w
          kuchni.No dla mnie konsekwencja zaproszenia gosci na obiad jest jego
          przygotowanie. TAk samo jak wiem ze jesli zaprosze jarosza to
          gotuje cos dla niego a jesli zaprosze miesozerce to gotuje cos dla
          niego. To samo dziala w druga strone .Jesli zapraszona zostaje na
          obiad to oczekuje obiadu a nie paluszkow. A juz wywody o poswieceniu
          gospodyni sa poprostu malo taktowne. Po co zaprasza jak to dla niej
          taka katorga i juz.

          Nie robie wszystkiego sama ,czesto korzystam z gotowcow, np. sosow
          chinskich pudliszek , badz majonezow albo rzeczonych buraczek
          tartych na wiorki ale pozostale robie tak by bylo zjadliwe.BYl czas
          gdy intensywnie pracowalam glownie w soboty i niedziel wtedy
          korzystalam z gotowcow przygotowanych przez kolezanke
          kucharke.Placilam bo chcialam by bylo smaczne a ze nie mialam czasu
          no to kupowalam gotowe ale sprawdzone .

          No coz osobiscie zapraszam na obiadki tylko tych ktorych chce
          ugoscic a na to nie szkoda ni czasu ni kasy.
    • marminia Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:13
      Lubię gotować i piec, jest to dla mnie trochę sposób na
      odstresowanie, a trochę chęć zachowania smaku świąt z mojego
      dzieciństwa. W przygotowaniu świątecznych potraw pomagają mi
      najczęściej moje dzieci, więc jest to też okazja do wspólnego
      pobycia razem i wspólnej zabawy. Ale nic na siłę - w ubiegłym roku
      pracowałam do ostatniej chwili po 10 godzin każdego dnia, tak więc
      poza mazurkiem kajmakowym wszystko miałam kupne. A gdy tej nocy
      sąsiadka z góry do 5 rano piekła (mikser!), robiła pasztety
      (maszynka do mielenia!), sprzątała (odkurzacz!) to wolałabym, żeby
      była mniej "tradycyjna"!!!
    • moofka Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:13
      gotuje sama, ale dlatego, ze lubie i u mnie w domu lubią
      natomiast mnie jako gościu jest jedno
      nie czulabym sie urazona gdyby mi ukroili kupnego ciasta smile
      ale u siebie wole upiec sama
      chetnie gotuje, chociaz sie nie zazynam i z przyjemnoscia korzystam z gotowych
      sprawdzonych produktow jak na przyklad wspomniany majonez - no chocbym sto lat
      krecila to mi winiary nie wyjdzie smile
      moja rodzina tez lubi co im nagotuje, chociaz moje napoleonki na przyklad na oko
      nie wygladaja lepiej niz cukierniane smile
      na codzien gotuje szybko i bez wydziwnien, na swieta robie tradycyjne potrawy
      lubie tez wspolne przygotowania
      pieczenie z dzieckiem na przyklad to swietna zabawa smile
    • malgra Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:20
      a mi smakują ciasta z hipermarketu.
      Widocznie trafiałam do tej pory na wyjątkowo dobre.
    • tosina Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:22
      No to i ja czegos nie rozumiem. NA forum masa byla postow o jedzeniu
      z garmazerki i o tym jakie to malo zdrowe jest jedzenie w mc
      donaldach i innych masowych jadlodajniach .A z drugiej strony
      negujecie post M_S ktora raczyla wyrazc swoje zdanie ze jak ja juz
      ktos zaprosil na obiad to malo taktowne sa komentarze gospodyni o
      staniu przy garach i o tym ze jest do celow wyzszych.No sorry ale
      jesli mnie zaprosila to po "ch" te komentarze?|Kto jej kazał?? Nie
      lubi gotowac woli gotowce OKi ale to sie zastrzega ,zaproszonemu
      chodzby wesola wspominka. "zapraszam na obiadek jakbys chciala ale
      wiele sie nie spodziewaj bo gotuje społłem.".

      NO inie rozumiem jak mozna o syto nastawionyms tole pisac fuj.Nie o
      jakosci ale o ilosci. CZepiacie sie .Oki wolicie masowke ,
      doroblyscie swoja teori e oki , ale i M_s ma prawo do wlasnego
      zdania. Inne nie znaczy zle. Tez nie robie majonezow ,kupuje
      buraczki ogori ale miecha,rosol czy inne ciasta robie sama .Robie bo
      lubie i jak zapraszam na obiaad to ma byc obad a nie pseldo sucha
      karma dla psa.
    • kawka74 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 18:46
      Dlatego nie robię imprez rodzinnych - mnie się nie chce nawet palcem kiwnąć,
      nienawidzę grzebania w garach. Rozumiem, że ktoś może oczekiwać żarcia domowej
      roboty, ale ja nie jestem w stanie mu go zapewnić, bo mi się nie chce, nie
      umiem, nie potrafię, nie lubię.
      • aga-agata Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 19:10
        Ja też sie zgadzam z Morgen - co prawda lubię gotować, robie to nieźle i chętnie
        słucham pochwał gości wink, ale tu chodzi raczej o zasadę, a nie zamiłowanie do
        garów. Jak mam podły nastrój i zapraszam psiapsióły na pogaduchy to podaję
        herbatkę i krakersy, ale jak zapraszam na obiad, kolację czy imprezę typowo
        kulinarną to gotuję i sprawia mi to przyjemność. I nigdy nie opisuję męczarni
        przy garach - to po prostu niekulturalne. Jak się nie lubi gotować to się
        zaprasza do knajpy i goście mają jasność!
        • jola9932 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 19:23
          morgen ja cię rozumiemsmile majonezu nie robiłam ale chleb owszemsmile
          wystawny obiad nie może być z marketu i tekst gospodyni że jej się nie chciało
          przy garach stać, w takim wypadku to już chyba lepiej byłoby zaprosić gości do
          knajpy
    • czajkax2 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 20:04
      A ja cie mOrgen rozumiem w 100%.

      Dla mnie świąteczny stól to pyszności domowej roboty, nie do
      kupienia w sklepie.
      Pyszne mięsa, sałatki, ciacha.

      Nie powiem mam cukiernie za której ciacha dałabym sie pokroic, tak
      samo jeden sklep z mięsiwem gdzie mają obłędnie pyszna garmażerkę.

      i na moim stole bywaja gotowce, ale jednak częściej gotuję sama.
      Gotowce kupuję jak nie mam czasu ugotowac albo wybitnie sie lenietongue_out


      Ale kiedy zapraszam gości to lubie ich ugościc własnymi wyrobami.

      I nie jestem fanatyczką co wszystko robi sama, nie kręce majonezu,
      nie piekę chleba. Ale zrobic salatke, upiec mięcho i jakies ciacho
      to podstawa kiedy kogos zapraszam.

      Ale ja lubie gotowac i uwazam ze robię to naprawde nieźle.
      • wieczna-gosia Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 21:20
        a ja nie lubie gotowac i uwazam ze jestem w tym beznadziejna. MOja rodzina w
        pelni sie z tym zgadza. Dlatego o ile dla domownikow jeszcze gotuje to dla
        gosci- w zyciu smile
      • agni71 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 22:03
        Acha, jeszcze o tej potwornej udrece gotowania - podkreślę, że JA
        wole byc ugoszczona 1 prostą, szybką i smaczną potrawą (nad która
        nie trzeba się trudzic godszinami) niz 15 niejadalnymi, kupionymi
        byle było DUŻO. Nie miałabym nic przeciw gotowcom, choćby z meltemi
        czy innej przyzwoitej restaueracji (jesli sie pogorszyli to
        wybaczcie, dawno nie byłam) smile
    • fleurette Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 22:16
      nikogo do niczego zmuszać nie będę, niech sobie stawia na stole co chce,
      najwyżej nie tknę. ale sama lubię gotować, a jeszcze bardziej piec i robić inne
      słodkie przysmaki. toteż co roku na święta (i BN i wielkanoc) przynoszę słodkie
      (makowiec, piernik, pierniczki na BN, mazurki, baby i pascha na wielkanoc).
      zaczęłam piec bo miałam dosć koszmarnych ulepnych, przearomatyzowanych i
      zalukrowanych ciast w dodatku w kosmicznych cenach. u nas jest podział prac,
      każdy coś przynosi właśnie dlatego, żeby sie nie zaharować. z kupnych to bywają
      pierogi (znajoma kucharka), część ryb (takoż), czekoladowe jajka i owoce.
      u teściów teściowa ciasta z proszku - więc nei jem bo niedobre. no i niestety
      mam przekichane - mam bunt jak nie wypiekę co i ile trzeba. no i te zamówienia
      na torty... gdybym nie lubiła robic tych smakołyków byłoby strasznie ciężko
      smakoszom rodzinnym (tak twierdzą mile łaskocząc moje ego)
    • sakada Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 23.03.08, 23:12
      Ja gotuję jak mi się chce. A jak mi się nie chce to kupuję. Coś się
      komuś nie podoba? Do domu - samemu siedzieć przy garach a nie
      marudzić.
    • mma_ramotswe Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 09:33
      Robię tylko jedno ciasto (ulubione mojej rodziny) i jakieś sałatki
      do obiadu. Reszta kupiona. Nad gary przedkładam rolki, książkę,
      wyjście do kościołasmile
      • sympatyczna1980 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 10:01
        ja przygotowuje potrawy sama, nie lubie tych kupnych bo wedlug mnie sa
        kompletnie bez smaku. Lubie gotowac i zawsze lubilam wiec nie jest to dla mnie
        problemem. Chociaz mam swoja ulubiona cukiernie w ktorej zdarza mi sie kupic
        kawalek ciasta smile
        • mma_ramotswe kupne = bez smaku 24.03.08, 18:25
          Tak, oczywiście, to powszechna opinia tych, które to musza wszytsko
          zrobić same i gardzą tymi, które kupują w sklepie. Kupne jest BEZ
          SMAKU. Doprawdywink)))
          • kali_pso Re: kupne = bez smaku 24.03.08, 18:30
            Ale dziewczyna napisała, że "według niej/dla niej" są bez smaku,
            więc o co chodzi? Nie ma prawa do takiego odbioru?

            Ktoś uogólniający w drugą stronę mógłby stwierdzić, że te, które tak
            zachwalają kupne jedzenie, usprawiedliwiają tak własne
            nieróbstwo..... miłe?winkP

            Chyba nie, więc po co te ataki?
            • mma_ramotswe Re: kupne = bez smaku 25.03.08, 09:49
              kali_pso napisała:

              > Ale dziewczyna napisała, że "według niej/dla niej" są bez smaku,
              > więc o co chodzi? Nie ma prawa do takiego odbioru?
              Ma. A mnie ma prawo ten odbiór śmeiszyć. Jasne, może nie smakować mi
              to czy tamto, ale żeby nie miało smaku w ogóle?smile Bułka jak
              makowiec, a to wszystko jak kurczak?smile


              >
              > Ktoś uogólniający w drugą stronę mógłby stwierdzić, że te, które
              tak
              > zachwalają kupne jedzenie, usprawiedliwiają tak własne
              > nieróbstwo..... miłe?winkP
              Nie wiem, czy miłe. Wcale nie mówię, żem pracowita - przeciwnie -
              jak mam możliwość ułatwić sobie zycie to ułatwiam. Piorę w pralce a
              nie w balii, mam zmywarkę do naczyń, wiele potraw kupuję. No i tyle.
              Inne priorytety - jak już napisałam wcześniej - wolę "tracić" czas
              na inne rzeczysmile

          • arioso1 Re: kupne = bez smaku 24.03.08, 18:40
            JA ROBIE WSZYSTKO SAMA- NIE MUSZĘ A CHCE- KOCHAM GOTOWAĆ PIEC DUSIĆ
            PEKLOWAC SMAZYĆ i bynajmniej daleko mi od kury domowej, bynajmniej
            nia nie jestem , jestem poprostu domatorką która wyniosła z
            rodzinnego domu tradycje i umiejetnosc gotowania- kocham miesc w
            domu czyściutko , zero kurzy a mój dom zawsze pachnie ciastem i
            momo trójki dzieci zadne nie jest zaniedbane, i mimo trójki
            bałaganiarzy ja ZAWSZE mam czysto -poprostu nie zasne jak wiem ze
            gdzuieś po katach coś sie wala tak samo mam z gotowaniem nie
            zniosłabym świadomości ze na moim stole i czy to świateczny czy
            powszedni jest stół , musi być wszystko domowej roboty- od słoików
            po soki i ciasta , pierogi knedelki rogaliki -nawet kurczajka
            identycznego jak w KFC umiem zrobić, wszystkie menu kuchni chińskiej
            i seczuańskiej kaczki po tonkińsku i kurczaka po wietnamsku tez
            umiem - ba posiadam nawet zeliwne krowy ala gorace polmiski.
            zurek tez sama kiszę i ogórki i kapustę poprostu to uwielbiam
            sprawia mi to przyjemnośc i satysfakcję mnie a reszta sie nie liczy
            jak komus nie smakuje to won do baru...
            babcia mojego męza za zycia twierdziła że kobieta co nie umie
            gotować jest bezwartosciowa -ja dodam do tego ze kobieta nie
            umiejaca gotować i niezważajaca na bajzel w mieszkaniu to kobieta
            nie tylko bezwartościowa ale i niedbała. ale to moje zdanie
            • maxxt Re: kupne = bez smaku 24.03.08, 18:46
              "babcia mojego męza za zycia twierdziła że kobieta co nie umie
              gotować jest bezwartosciowa -ja dodam do tego ze kobieta nie
              umiejaca gotować i niezważajaca na bajzel w mieszkaniu to kobieta
              nie tylko bezwartościowa ale i niedbała. ale to moje zdanie" -
              bozeszzzzzzz...............
              a moje zdanie jest takie: współczuje ludziom mającym taki sposób wartosciowania
              drugiego człowieka. i zeby nie było: nie znosze gotowac i uwielbiam ład i
              porzadek wokół siebie. wszystko czynione niekoniecznie (a nawet rzadko!tongue_out) moimi
              rękami.
              • morgen_stern Re: kupne = bez smaku 24.03.08, 18:50
                Eeeee.. arioso, trochę pojechałaś smile odcinam się od takich
                radykalnych poglądów tongue_outP
            • sir.vimes Biedna ta babcia 25.03.08, 08:05
              "babcia mojego męza za zycia twierdziła że kobieta co nie umie
              gotować jest bezwartosciowa"

              Może sama do nieczego innego się nie nadawała? I zrobiła z tego torię? A może
              skrzywdzono ją wbijaniem do głowy takich głupot?

            • mma_ramotswe bezwartościowa kobieta:) 25.03.08, 09:50
              podoba mi się mierzenie wartości człowieka tym, czy kurczaka opieka
              sam, czy kupuje w sklepiesmile))
    • adsa_21 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 10:39
      u mnie na swieta jest wszystko przygotowywane w domu.
      no prawiesmile
      wyjatek stanowi majonez i krem czekoladowegy do mazurkasmile

      robie salatki, pieke kaczke, mama piecze wedliny (min tez schab),
      robi jajka feszorowane, zurek itp.
      Nie wyobrazam sobie na swietecznym stole ciast z supermarketow i
      zurku z torebki.
    • smx Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 13:34
      Dołącze sie....
      jestem poczatkujaca kucharka i przyznam szczerze ze nie lubie gotowac,ale jak
      juz wpadne w ten wir to wychodza mi całkiem fajne potrawki i tak np.bigosik
      wyszedł palce lizac,zjadł nawet tesc,ktory chwile wczesniej mowil tesciowej ze
      nie jest głodny a maz najchetniej na sniadanie,obiad i kolacje
      jadłby...bigos(bynajmniej nie z braku innych potraw).Sałatki w te swieta były
      trzy...przepisy sciagniete z internetu i musze przyznac ze z sałatek słyne w
      rodzinie(za kazdym razem inna).Jajka faszerowane,panierowane ,ogoreczek w
      plasterki a na tym pasta jajeczna.Ciast nie umie piec,pare razy probowałam i
      musiałam wyzucic.Tak wiec wole wczesniej zamowic w zaprzyjaznoionej
      cukierni.Osobiscie uwielbiam cukierniane,choc rzeczywiscie te nie ktore ciasta z
      marketu,pakowane,lezace od nie wiadomo kiedy sa czasem wstretne(ale moze ja
      akurat na takie trafilam).Moja tesciowa nie moze przebolec ze nie pieke ale jak
      widze te jej upieczone" samemu"na swoich jajeczkach,rozwalajace sie gnioty
      ktorymi tak bardzo sie chwali a ktorych ja nigdy bym nie podala na stol to
      pozbywam sie kompleksow.W tym roku podjełam postanowienie ze w przyszłym roku
      upieke sama pasztet(sproboje)i zrobie zurek
      No to tyle na poczatkujaca kucharke...nikogo nie potepiam ,kazdy robi tak jak
      lubi i umie.Na obiadki nie zaprasza choc moja rodzina uwaza ze super gotuje ale
      tesciowej nigdy nie czestuje,raz poczestowałam i załowałam...dla niej zawsze
      jest kolor nie ten ,zapach nie ten,zreszta jej ciezko dogodzic(przyklad
      gospodyni co wszystko jej jest najlepsze) POZDRAWIAM
    • 18_lipcowa1 Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 14:53
      a ja uwazam ze jak nie lubi to nie musi
      jak mi sie cos u kogos nie podoba to nie chodze
      a stanie przy garach tylko po to bo tak wypada?????????
      mam lepsze rzeczy do roboty
    • magaretka Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 16:41
      ...mam wrazenie,ze dla ciebie swieta rownaja sie "domowe zarcie"
      a slow "nikomu nie kaze" lepiej nie komentowac,
      dzieciom mozesz kazac i to swoim,
      a obcy ludzie maja swoje upodobaia i swoje zwyczaje,
      wcale nie obrazam sie,jak ktos mnie czestuje kupna salatka,
      czy plackiem,bardziejdla mnie przykre,jak ktos potrafi obgadac .
      • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 18:52
        magaretka napisała:

        > ...mam wrazenie,ze dla ciebie swieta rownaja sie "domowe zarcie"

        To masz złe wrażenie.
        A dziecioków ni mom tongue_out
        • magaretka Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 24.03.08, 19:24
          ... nie sadze,ze zle,
          chyba,ze wypijesz ze mna herbate nie z supermarketu,
          a wlasnorecznie przygotowana,specjalnie na swieta ...

          a dzieci nie masz,
          to sie nie dziwie teraz,skad ten post samowychwalajacy,
          siostra twoja pewnie ma...
          • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 25.03.08, 07:52
            Eee, nie czepiaj się bez sensu, wymodziłaś z tą herbatą. Tak
            myślałam, że się harpie zaraz na mnie rzucą i zrozumieją z tego , co
            napisałam tylko to, so sobie same dośpiewają.
            • iwles Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 25.03.08, 09:25

              > Eee, nie czepiaj się bez sensu, wymodziłaś z tą herbatą.



              Można np. Liptonka ice tea podgrzać w mikrofali wink
              • morgen_stern Re: Kupne jedzenie na świątecznym stole 25.03.08, 09:35
                Można! Ale tu chyba chodziło o pretensję, że sama herbaty nie
                zbieram i nie suszę, skorom taka gospodyni tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka