l.e.a
15.04.08, 12:50
czuję tylko żal, rozpacz, złość i goromny ból... 2 lata walki o
zdrowie wujka , wspaniałego cżłowieka, który zrobił w życiu bardzo
dużo, jeden z najwspanialszych ludzi, jakiego miałam okazję
poznać ...
walczyliśmy z całych sił, z zaniedbaniami lekarskimi w szpitalach X
i Y i nieboję się tego napisać, mógł być leczony w centrum
onkologii w Warszawie ale koniecznie chcieli wycinek z węzła
Szpital w X za 1 razem wydał tkankę tłuszczową, a za 2x wycinek
innego cżłowieka !!! wujek stracił 2 miesiące potem stan się
poprawiał, a bez badań i skierowania Warszawa nie chciała go
przyjąć. Mijały miesiące stan wujka się pogarszał. W szpitalu Y
leczyli go objawowo na chłoniaka, nie mniej w czasie konsultacji w
Warszawie, lekarka stwierdziła, że raczej to nie jest chłoniak ale
potrzebuje tego wycinka. W lutym zaczęło byc źle, cały czas temp 40C
w X podawali "tylko" pyralginę, krew, sterydy ( miał chyba 2 dawki
chemii w ciagu 2 lat. Zaczęłam szukać pomocy w innym miejscu,
pomogła foremka z innego forum, wujek miał zostać przyjęty w
Z... za późno... ledwo dojechał do X, nie miał sił
oddychać, podali krew, ciocia pełna żalu i złości pojechała robić
raban do Y,ż e gdzie wycinek, że człowiek umiera itd. Dopiero
niedawno zdecydowali się zrobić konkretne badanie w konkretnym
kierunku - dla mnie to skandal,bo TO badanie miało być zrobione
dawno temu... 2 lata temu !!!
znamy już diagnozę, wujek umiera na białaczkę... 2 lata bez
diagnozy... jest w śpiączce, leży na IOMIE. a mi serce pęka ......
wybaczcie ale jestem sama w domu, a nie radzę sobie z tym
bólem...musiałam to z siebie wyrzucić...
wkurzają mnie reklamy o badaniach profilaktycznych, bo kiedy
człowiek chce się leczyć, zamykają mu drzwi przed nosem, wujek jest
młodym cżłowiekiem, po 40stce. Nie napisałam o jakie szpitale
chodzi, nie teraz... jeżeli ciocica zechce, czeka nas Walka, nie
mamy zamiaru tego tak zostawić...
byc może jestem nieobiektywna, być może, zbyt wiele żalu ale mam
prawo tak własnie to odczuwać