Ten wątek powinien się znależć na zdrowiu dziecka,ale jakoś tak wolę
tutaj

Przyjechałam sobie do rodziców na tydzień.Miało być fajnie,piękna
pogoda,spotkania ze znajomymi itp...
Tak było do wczoraj.
Dziesiejszą noc spędziłam z moją Mamą na zmienianiu pościeli co 5
min.po konwulsjach mojego Dziecka...
Wymiotowała dosłownie z 7 razy jednej nocy.Do tego rano doszła tak
straszna biegunka,że ledwo zmieniłam pieluchę-już szła następna.
Byłam u lekarza-oczywiście rotawirus.Młoda nic nie je,jest
senna,osowiała...Dobrze że chociaż chce pić.
Jest mi smutno po prostu.Mała się męczy,pogoda piękna,a ona nawet na
plac zabaw nie może

Teraz śpi,a ja sobie siedzę i myślę aby zostać naukowcem i
wyeliminować wszystkie choroby tego świata.Na pierwszym miejscu
byłyby choroby dzieci,które ni ch..a nie kumają dlaczego tak
potwornie się czują...