czy ktos ma takiego pecha jak ja...
dlugo oczekiwany weekend, przyjaciolka ktora mieszka w londynie zaprosila mnie
do sibie bym odpoczela od pracy meza i dziecka. dzis mialam odlot, powrot
21.04. dzis pojechalam na lotnisko a tu co... lot odwolany.
bez zadnych tlumaczen wyjasnien itp.....
kumpela ktora placuje w biurze podrozy probowala mi cos znalezc na dzis ale
wizzair (tymi liniami mialam leciec) nie mial nic dostepnego. a ja caas
ograniczony-urlop , praca, opieka nad dzieckiem. ten weekend byl idealny,
gdyz-maz ma I zmaine wiec mlodego zabierze z przedszkola, ja odbieram zalegly
urlop-bo od 01.05 zmieniam prace. nastawiona psychicznie ze lece odpoczac,
zabawic sie, a tu niespodzianka....
napilam sie w samoochodzie z zalu, tzn najpierw skoczylam na bielany na zakupy
-1 bluizka i 1 para butow, niestety moj humor nadal kiepski

uuuuuuuuuuuuu