Spotkałam się dziś z Nim...Było wszystko w porządku,gadaliśmy
normalnie,przytulaliśmy itp....W pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o
Dzidziusiu i opowiadałam Mu że poznałam dziewczynę w moim wieku co ma 2
letnie dziecko i na lato bierze ślub..Dlaczego to powiedziałam?!Mateusz
zaczął się unosić"dumą"i zaczął gadać że specjalnie to mówię byśmy też wzięli
ślub..Zamurowało mnie i powiedziałam mu że nie chcę wcale ślubu w tym czasie
a on powiedział że za szybko by gadać o takich rzeczach jak wesele i wspólne
mieszkanie...Poszłam z tego **** parku z płaczem.Coś tam mi gadał że wcale
tak nie myśli ale nie słuchalam go...Od tej kłótni minęły 2 godziny a on ani
razu nie zadzwonił...Nie wiem co mam myśleć...W końcu noszę jego dziecko
powinnyśmy o czymś myśleć ja chcę dziecku stworzyć Dom gdzie będzie Miało
Dobrze-Mamę i Tatę,którzy bedą Go kochali a nie Mamę pomieszkującą kątem u
własnych rodziców

Może Mati ma rację że za szybko by u takich rzeczach
myślecą ale moja siostra mówi że "jak spłodził to niech teraz myśli o tych
rzeczach"...Boję się strasznie że nie bedziemy razem...Mówił mi często że
mnie kocha,dziś mi to powtarzał 1000 razy ale kiedy poruszyłam temat ślub i
mieszkanie już była sprzeczka...Z tego wszystkiego w brzuchu mnie kuje nie
wiem czy ja za dużo wymagam?!