jakos tak sie nie moglam dlugo przekonac do tej oslawionej naszej
klasy ale poddalam sie i zarejestrowalam.sporo znajomych sie
odezwalo z roznych zakatkow ziemii.ale wiecie co mnie najbardziej
rozsmieszylo?rozdziawione paszcze moich znajomych z klasy ze szkoly
sredniej.w szkole sredniej bylam taka szara myszka.niczym sie nie
wyroznialam mimo to bylam lubiana.i tu teraz prosze pisza do mnie
ludzie z tak zwanej "elity klasowej",ktorzy w owym czasie w szkole
zamienili ze mna zaledwie kilka slow w ciagu czterech lat.mile
komentarze pod zdjeciami,gratulacje(pod katem corki),ochy i ahy,mdle
maile.fakt zmienilam sie pod wzgledem wizualnym(choc
zawsze dbalam o siebie) ale to na tyle.urodzilam dziecko,zmienilam
fryzure,inaczej sie ubieram i maluje a na mojej wizytowce widnieje
kilka liter przed nazwiskiem,mamy z mezem fajny domek i samochodzik
maz jest kierownikiem,a ja jestem taka jak bylam(a nigdy nie
brakowalo mi pewnosci siebie,humoru,zawsze bylam mila i pomocna).i
jakos nikt z tamtej grupy nie mial ochoty wtedy sie ze mna blizej
poznac.a tu prosze wystarczy powklejac kilka zdjec i napisac troche
o sobie i proponuja spotkania przy kawce aby powspominac stare dzieje
(skusilam sie naiwnie dwa razy na takie wspominki i skonczylo sie
proba przeskanowania mojego zycia na wskros ).teraz smieje im sie
prosto w twarz i pytam o jakich dziejach mowa?przeciez wy w liceum
nawet nie wiedzieliscie jak ja mam na imie!!!
na ostatnim takim spotkaniu klasowym(gdzie siedzialam znudzona
sluchajac o imprezach na ktorych oczywiscie nie bywalam) nie
wytrzymalam i wyszlam w
momencie gdy nasmiewano sie z nieudanego zycia kilkorga kolegow z
naszej klasy licealnej.oczywiscie ich tam nie bylo gdyz nie zostali
na to spotkanie zaporszeni.zasczyt ten mieli tylko ludzie ktorzy
osiagneli jakis status majatkowy lub spoleczny.
no to wlasnie sie przekonalam jacy sa moi pseudoznajomi z liceum.i
wiecie co ciesze sie ze nie chcieli sie ze mna zaprzyjaznic w
szkole

bo pewnie bylabym teraz taka jak oni