enter_enter
21.03.09, 18:49
Jesteśmy z sobą od kilku lat. Mamy wspólne dziecko. Starsze mam z poprzedniego
związku. Teraz siedzę w domu, bo córeczka jest jeszcze mała. Często myślałam o
małżeństwie, ale niemąz wciąż powtarzał, że to zbędne, że przeciez to nic nie
zmienia, ze i tak się kochamy. Trochę mnie to bolało. Teraz nagle widzę, że
coraz bardziej odsuwamy się od siebie. On pracuje, bywa dużo poza domem, ja w
domu z dziećmi. Finansowo stoimy dobrze. Czuję, ze on odejdzie, że mnie
zostawi. Kiedyś nawet spytał niby nigdy nic: "Czy nadal chcesz być ze mną, czy
jesteś szczęśliwa, czy tylko przyzwyczajona..."
Dlaczego zakochany mężczyzna nie chce ślubu? Czy to znaczy, ze się waha? A
teraz, czemu takie pytania zadaje? Boję się.