Moje rodzinne dylematy

31.03.09, 14:44
Moj starszy brat.Kontaktow towarzyskich nie utrzymujemy , bo kazde
jest z innej bajki.On mieszka ze swoja pania i jej nastoletnim
dzieckiem.Pracuje tylko on, pani dysponuje tylko renta po zmarlym
ojcu jej dziecka, a jej mezu.Moj brat placi alimenty na swojego
syna, ktorego widzial ze 2 razy w zyciu, bo jego byla zona tak
skutecznie wyperswadowala mu jakiekolwiek kontakty.

Brat- typowy przedstawiciel klasy robotniczej, za kolnierz nie
wylewajacy.Od dziecinstwa nie zapowiadal sie na mistrza intelektu,
no ale szkole skonczyl, pracuje juz prawie 20 lat w 1
zakladzie.Osobnik bierny, bez wiekszych ambicji, taki ktorego prad
zycia sam niesie.

No i do rzeczy- od jakiegos czasu sluze bratu za kase zapomogowo-
pozyczkowa.Nie sa to kwoty odczuwalne dla mnie, oddaje- nie w
terminie, ale oddaje.

Jednakze zaczyna mnie lekko to w.rwiac, a najbardziej fakt, ze jego
pani ani mysli o zarobkowaniu.Wisi na nim, a on po opłaceniu
alimentow ma tyle, ze widocznie im na zycie brakuje, skoro nigdy nie
ma kasy, chocby na styk.
Wzial kredyt, bo na cos tam potrzebowali.Na 8 lat.Kurde, przez 8 lat
bedzie ciagle ledwie finansowo zipał, bo raty splacac trzeba.

Jaki by nie byl, to moj brat i po chwili w.rwu mieknie mi serce-
pozyczam.Ale mam ochote to uciac, głownie po to, by ona odczula, ze
zrodelko sie wyczerpalo.Moze cos zakuma?
No ni cholery nie potrafie pojac,jak mozna w takiej sytuacji
siedziec w domu i pierdzic w stolek, zamiast zaczac po prostu
pracowac?

Pozyczac kase i nie komentowac, czy wrecz przeciwnie?
    • hellious Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 14:54
      Ja mysle, ze nie pozyczac, ale tez nie komentowac jakos bardzo. Powiedziec ew.
      bratu to co widzisz i tyle,. Niech sami rozwiazuja swoje sprawy.
      • dlania Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 14:57
        Robisz za darmową karte kredytową.
        Najgorzej, że nie możesz powiedzieć: niestety, nie mamwink
        • hellious Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 14:58
          Ale moze powiedziec, ze nie pozyczy, bo ma przeznaczone na cos. I ze skoro non
          stop im brakuje, to niech pani moze pomysli o zarobkowaniu.
      • ib_k Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 14:59
        jego partnerka może nie wiedzieć że pożycza, więc nie osądzaj jej za wcześnie, a z bratem porozmawiaj i powiedz szczerze co siedzi ci na sercu i że nie sądzisz abyś dalej mogła mu pomagać, ale może pomożesz mu lub jej znaleźć dodatkową pracę (pomoc w ogrodzie, sprzątanie itp)
        • przeciwcialo Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:03
          A pani nadal bedzie nastolatka niańczyc.
          Pozycz od czasu do czasu, skoro oddaje to znaczy ze nie chce
          darmochy ale jednak delikatnie zapytaj dlaczego tylko on utrzymuje
          dom.
        • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:04
          Ona doskonale wie.I wie,ze maja za malo kasy na 3 osoby.I nic z tym
          nie robi.
          Co do szukania pracy-ja jej nie zatrudnie i polecac nikomu nie
          bede,zeby oczami nie swiecic jakby co.
    • ipola Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:02
      A taki przypadek: mąż pracuje , żona nie pracuje (dzieci nastoletnie, żona
      zdrowa, zdolna do pracy), on narzeka, bo kryzys w firmie i mało zarabia, i
      będzie musiał zrezygnować z pewnych spraw, bo im nie starczy. Nie biorą w ogóle
      pod uwagę, by żona podjęła pracę. Wkurzam się, jak słyszę takie gadki.
      • eilian Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:12
        ale dlaczego się wkurzasz? Może niektórym taki układ właśnie odpowiada, znam
        kilka takich domów, gdzie kobieta nie pracuje zawodowo (mimo różnych dołków i
        górek finansowych), z resztą mnie i mojemu mężowi takie rozwiązanie też pasuje
        najbardziej. W niektórych rodzinach gdy dwoje ludzi pracuje to mało jest z tego
        korzyści, za to problemów się mnoży co nie miara. U nas tak właśnie jest, bo mąż
        pracuje długo, nie ma kiedy niczego załatwić, zwykłe zakupy są kłopotem,
        zorganizowanie takiego domu jest naprawdę męczące, dlatego oboje czujemy, że
        jest znacznie lepiej, gdy jest podział - on zarabia, ja zajmuję się domem. Proste.
        • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:06
          I tez rozumiem non stop pozyczacie kase od czlonka rodziny?

          Sek w tym, ze ich nie stac na to, by ona nie pracowala i ze nie ma
          zadnych ku temu argumentow- jest zdrowa, ma nastoletnie dziecko,
          brat pracuje do 14.00, to co niby ma przemawiac za tym, by ona
          siedziala w chalupie?Poza jej lenistwem?
      • zuzanna56 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 17:19
        ipola napisała:

        > A taki przypadek: mąż pracuje , żona nie pracuje (dzieci
        nastoletnie, żona
        > zdrowa, zdolna do pracy), on narzeka, bo kryzys w firmie i mało
        zarabia, i
        > będzie musiał zrezygnować z pewnych spraw, bo im nie starczy.



        Ja też nie pojmuję tego, że tej żonie nie przyjdzie do głowy aby iśc
        do pracy, skoro jest zdrowa, dzieci ma już nastoletnie. Jest OK
        jeśli ludzie się decydują aby tylko mąz pracował, ale jeśli
        narzekają, że im źle, wciąz im brakuje, to nie pojmuję dlaczego żona
        nie zarobi jakiś pieniędzy


    • myelegans Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:06
      Jestes "enabler" i dopoki bedziesz dawala, dopoty bedzie prosil o
      pozyczki. Sama widzisz jak sie z tym czujesz. Ech, te tzw. zwiazki
      rodzinne.
      Czasami dziecie wlasne trzeba wykopac z gniazdka zeby sie nauczylo.
    • volta2 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:10
      ale wam strasznie niepracujące żony przeszkadzają
      co do brata - on nie jest w jakiejś super niekomfortowej sytuacji z
      powodu niepracowania żony.
      weź pod uwagę, że mimo wszystko wycieka im kasa na JEGO alimenty,
      przy założeniu, że by alimentów nie było - kasy w domu byłoby więcej.

      cieszyć się należy, że do nastolatka się nie dokłada, bo skoro renta
      jest, to znaczy że kasa na czas(pewnie nieduża). a gdyby to były
      alimenty niewysokie lub nieściągalne?

      oczywiście, pani mogłaby iść do pracy, ale skoro nie chce - a jemu
      to nie przeszkadza, to się w ten układ lepiej nie mieszaj. najwyżej
      nie pożyczaj.

      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:10
        > ale wam strasznie niepracujące żony przeszkadzają

        Mnie nie przeszkadzaja, dopoki nie zyja na czyjs koszt.A ona i jej
        corka zyja na koszt mojego brata, bo renta, ktora maja jest na
        otarcie łez.
        >że mimo wszystko wycieka im kasa na JEGO alimenty,

        Ma dziecko, ona o tym wiedziala i na dziecko lozy.Nic jej do tych
        pieniedzy.On zarabia na 4 osoby, ona nawet nie na jedno, bo renta
        niska.W sumie czemu on ma utrzymywac nie swoje dziecko?

        a jemu
        > to nie przeszkadza

        Tu akurat mam watpliwosci.On jest po prostu pod pantoflem.
    • madameblanka Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:50

      brat ma swoją i pensję i rentę "swojej pani" /po ojcu dziecka/- wygląda na to że
      życ mają z czego tylko brat nie potrafi zarządzac budżetem, ot co.
      Ja tez nie pracujetongue_out mąż charuje na mnie, leniwą bździągwę, dużo kasy nie
      przynosi a i tak wygodniej jest jak właśnie jedno nie pracuje. Także to czy ona
      pracuje czy nie to chyba nie ma nic do rzeczy.

      Acha, nie pożyczać, skoro i tak kontakty słabe to możesz zaryzykować
      naciągnięcie relacji.
      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:21
        >tylko brat nie potrafi zarządzac budżetem, ot co

        No ja bym tez nie umiala, majac 1 pensje, niska rente i 4 osoby.Maja
        naprawde malo kasy i tylko jej dodatkowy dochod polepszylby ich
        sytuacje.
        Także to czy ona
        > pracuje czy nie to chyba nie ma nic do rzeczy.

        No wlasnie to postawowa rzecz w tej sytuacji- ona nie pracuje to im
        kasy brakuje i brat sie zadluza.A ona ma to w nosie.To on ma do
        splacania kredyt, ona nic nie ryzykuje.Ale z kasy korzysta.
    • bri Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:53
      Moim zdaniem komentować to czy jego partnerka pracuje czy nie prawa
      nie masz. Możesz najwyżej pożyczyć lub nie.
      • golfstrom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 21:43
        Miałam to samo napisać.
    • kicia031 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 15:58
      Rozumiem, ze ty pracujesz i szlag cie trafia, ze dokladasz do pani,
      ktora siedzi w domu?
      Nie dziwie sie.
      Nie pozyczac i powiedziec dlaczego.

      Post o kasie brata, co IM WYCIEKA NA ALIMENTY - curiosum do kwadratu.
      • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 17:30
        Za każdym razem dziwie się jak ludzi interesuje życie innych i ich układy
        rodzinne. Nie pożyczaj bratu jak nie chcesz. Jeśli w ogóle będziesz potrafiła to
        zrobić. I tyle.
        • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:24
          > Za każdym razem dziwie się jak ludzi interesuje życie innych i ich
          układy
          > rodzinne

          Kolo d.py mi to lata, o ile nie dotyczy mnie osobiscie.
          Ale mnie ta sytuacja dotyczy i dlatego mam chyba prawo cos w tej
          kwestii powiedziec.

          >Nie pożyczaj bratu jak nie chcesz.

          Gdyby to byl obcy, nie byloby problemu.Ale to moj brat i stad
          dylemat- jest mi go po prostu szkoda.
          • gryzelda71 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:28
            Lola,skoro to twój brat kasę z opóźnieniem,ale jednak oddaje,twój budżet tego
            nie odczuwa to pożyczaj.
            • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:38
              No tak, tyle ze :

              -oddaje po pol roku
              -on ciagle nie ma kasy ,mimo ze pracuje
              -ciagle pozyczajac zdejmuje im problem z glowy i byc moze jestem
              wspolwinna zaistnialej sytuacji- po co sie meczyc praca, jak bratowa
              pozyczy..
              Jakos niepedagogiczne mi sie to wydaje.
              • gryzelda71 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:39
                Uwierz,nie pożyczysz pójdzie np do matki.Nie wygonisz pani do pracy w ten sposób.
          • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:38
            > Kolo d.py mi to lata, o ile nie dotyczy mnie osobiscie.
            > Ale mnie ta sytuacja dotyczy i dlatego mam chyba prawo cos w tej
            > kwestii powiedziec.

            Moim skromnym znaniem to nie Twój problem ale brata. Twój problem jest tylko
            taki czy mu będziesz pożyczała.

            > Gdyby to byl obcy, nie byloby problemu.Ale to moj brat i stad
            > dylemat- jest mi go po prostu szkoda.

            No daruj, to dorosły facet który może chce aby żona była w domu. Jego sprawa.
    • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 20:57
      Pożyczać nie musisz, ale wtrącać się w ich życie też nie powinnaś. Obydwoje
      wiedzieli na co się piszą. Ona, że budżet zawsze będzie nadwyrężony alimentami,
      on, że związał się z kobietą z dzieckiem i tym samym zgodził się na podział kasy
      na CAŁĄ rodzinę, a nie tylko panią bez dziecka. Gdyby dziecko rentę miało dużo
      wyższą, też byłoby zupełnie oczywiste, że ta renta jest sumą ich wspólnej kasy.
      Coś mi się zdaje, że boli Cię dziecko tej pani. Nie tyle dziecko może, co ta
      kasa która na to dziecko również idzie bo to "OBCE".
      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 21:51
        Nie ,dziecko mnie "nie boli".Raczej ona- kobieta w pelni sil-
        darmozjad.
        • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:46
          Cytuję "Mnie nie przeszkadzaja, dopoki nie zyja na czyjs koszt.A ona i jej
          corka zyja na koszt mojego brata, bo renta, ktora maja jest na
          otarcie łez.
          >że mimo wszystko wycieka im kasa na JEGO alimenty,

          Ma dziecko, ona o tym wiedziala i na dziecko lozy.Nic jej do tych
          pieniedzy.On zarabia na 4 osoby, ona nawet nie na jedno, bo renta
          niska.W sumie czemu on ma utrzymywac nie swoje dziecko? "
          I jeszcze raz tongue_out
          "Ma dziecko, ona o tym wiedziala i na dziecko lozy.Nic jej do tych
          pieniedzy."
          Kontra
          "W sumie czemu on ma utrzymywac nie swoje dziecko? "
          Znaczy się, jak on płaci alimenty na nie jej dziecko, to wszystko OK. Jak on
          dokłada również do życia nie jego dziecka, to już jest źle. No to jak, pani
          boli, czy to obce dziecko które również z tej kasy żyje ?
          • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 11:39
            > Znaczy się, jak on płaci alimenty na nie jej dziecko, to wszystko
            OK. Jak on
            > dokłada również do życia nie jego dziecka, to już jest źle

            No jakby srednio jest to w porzadku- oplacanie wlasnego dziecka to
            oczywistosc- obcego juz niekoniecznie.Ale jak napisalam- to mnie nie
            rusza, stwierdzam tylko fakt.Rusza mnie natomiast, ze matka nie
            poczuwa sie do utrzymywania siebie i wlasnego dziecka.
    • fajka7 Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 21:19
      Poniewaz to brat, masz prawo skomentowac sytuacje. Nie mowie tu o
      wchodzeniu z butami w ich zycie i intensywnym naklanianiu do zmian,
      ale jak najbardziej uwazam za zasadne, zeby raz, slownie raz
      powiedziec co sie mysli i dlaczego sie odmawia dalszych pozyczek.
      Bo zrobienie sobie z regularnego pozyczania wiekszych i mniejszych
      sum sposobu na zycie to nie jest cos, co pozyczkodawca musi
      tolerowac.
      I niewazne, ze pojdzie do matki, kuzynki czy sasiadki - to juz jego
      sprawa i wybor co zrobi, ale Ty rzeczywiscie nie musisz przyklepywac
      takiego status quo, skoro Cie to meczy.
    • umasumak Piszesz, że za kołnierz nie wylwewa 31.03.09, 21:31
      Może to jest podstawą ich problemów finansowych?
      • mamamira Re: Piszesz, że za kołnierz nie wylwewa 31.03.09, 21:47
        Nie pożyczaj,niech sam rozwiązuje swoje problemy,jest dorosły.
      • lola211 Re: Piszesz, że za kołnierz nie wylwewa 31.03.09, 21:55
        To jest tez problem, jednakze wiem, ze on dorabia fuchami i pewnie
        czesc przeznacza na alkohol.Pensje w calosci po odliczeniu alimentow
        oddaje swojej kobiecie i to ona zarzadza kasa.
    • guderianka Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 21:55
      Nie mam rodzeństwa więc nie znam uczucia
      posiadania/kochania /wspierania kogoś .
      Ale myślę że jemu bym pożyczała
      A jej bym wygarnęła
      • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:04
        Ale z jakiej paki ma iść pani wygarnąć? Czy bratu odpowiada sytuacja że ona jest
        w domu? Jak już to z bratem porozmawiać.
        • guderianka Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:16
          Z takiej , że razem z bratem tworzą rodzinę. A jak mniemam kondycja
          finansowa taka a nie inna właśnie przez działanie a raczej jego brak-
          owej pani powstała.
          • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:30
            > Z takiej , że razem z bratem tworzą rodzinę.

            Ja mam rodzeństwo. W ich wybory i układy się nie wtrącam. A tym bardziej w to
            jakie mają układy w swoich związkach. Owszem mogę wysłuchać i pytana poradzić
            czy wyrazić opinie. Włazić do czyjegoś domu i opieprzać ich partnera? Nie.
            • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:32
              No może gdyby dochodziło do przemocy fizycznej/psychicznej to bym
              interweniowała. To tak samo jak z dorosłymi dziećmi. Pewnej granicy lepiej nie
              przekraczać.
              • guderianka Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:37
                Wierzę na słowo
                Jak napisałam doświadczenia w tej kwestii nie mam
                Możliwe więc że planowane przeze mnie potencjalne działania nie
                byłyby właściwymi
                A mozliwe że przyniosłyby pożądany skutek? wink
                • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:40
                  Jaki? Jeszcze brat by Cię przeklął na dokładkę (nie mówiąc o bratowej). Dorośli
                  są. Do dzieci czy dziecka też będziesz biegać i ustawiać do konta?
                  • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:41
                    No i jeszcze byka strzeliłam smile Kąta miało być oczywiście.
                  • guderianka Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:43
                    Kropka a skąd ty wiesz co by było w hipotetycznej sytuacji gdybym
                    miała hipotetycznego i potencjalnego brata, co wiesz o
                    hipotetycznych relacjach które by między nami były? NIc. Ja gdybam a
                    ty pewnikami walisz.Pozazdrości umiejętności jasnowidzenia wink


                    Do dzieci czy dziecka też będziesz biegać i ustawiać do konta?

                    Do jakich dzieci mam biegać i po grzyba mi ich konto ? tongue_out
                    • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:49
                      > Pozazdrości umiejętności jasnowidzenia wink

                      To nie jest jasnowidzenie ale odrobina znajomości ludzkiej psychiki.

                      > Do jakich dzieci mam biegać i po grzyba mi ich konto ? tongue_out

                      Śmieszne smile
                    • iwoniaw Guderianka, a uważasz, że gdyby Twój mąż 31.03.09, 22:55
                      poszedł do siostry/ kuzynki/ kogo tam jeszcze pożyczyć pieniędzy/ poprosić o
                      inna przysługę, a ta uznała, że ma prawo do komentowania faktu, że pracujesz/
                      nie pracujesz/ źle gospodarujesz pieniędzmi/ zaniedbujesz dzieci/ przesadzasz z
                      "kwoczeniem" nad dziećmi itd.,itp, to uznałabyś, że ma rację? I grzecznie
                      przyjęłabyś wszystkie uwagi i jeszcze się zastosowała do jej Jedynie Słusznych
                      Zaleceń? Bo ja uznałabym to za bezczelność pierwszej wody.
                      • lola211 Re: Guderianka, a uważasz, że gdyby Twój mąż 01.04.09, 12:14
                        Ja nie zamierzam w ogole z nia rozmawiac, a tym bardziej wydawac
                        jakies zalecenia.Po prostu moge w ramach dezaprobaty nie pozyczyc
                        ani grosza.Mysle, ze to bedzie dla niej duzo wieksza przykrosc niz
                        wygarniecie, co o niej mysle.
                        • guderianka Re: Guderianka, a uważasz, że gdyby Twój mąż 01.04.09, 17:28
                          Nie wiem iwoniaw. Poruszamy się w aspekcie całkowitego abstraktu i w
                          takiej konwencji się wypowiadam. W opisanej przez ciebie sytuacji
                          pewnie byłabym wściekła na maxa ale znając siebie-przystanęłabym nad
                          tymi słowami
      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 11:42
        Ja z nia rozmawiac nie mam zamiaru.Natomiast moja mama poruszyla ten
        problem no i z jej sttrony zapadła głucha cisza..Pani po prostu nie
        kwapi sie do pracy i juz.Woli wydawac cudza kase.
        • kropkacom Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 11:58
          > Woli wydawac cudza kase.

          Jeśli są małżeństwem to kasa jest wspólna. No i nadal nie doczytałam co Twój
          brat na to że ona nie pracuje?
          • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 12:25
            Nie, nie sa malzenstwem, dlatego tez kasa formalnie nie jest wspolna.
            co Twój
            > brat na to że ona nie pracuje?


            Moj brat to taka d. pa wołowa - jemu ta sytuacja nie odpowiada, ale
            ze nie ma siły przebicia to i nie jest w stanie wyegzekwowac od
            niej, by dokladala sie do budzetu.
            • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 13:16
              > Nie, nie sa malzenstwem, dlatego tez kasa formalnie nie jest wspolna.
              Jako rozliczająca się w związku konkubinackim napiszę Ci, że kasa JEST wspólna,
              o ile gospodarują w jednym mieszkaniu.
              • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 13:58
                W U.S. sie rozliczasz wspolnie? W swietle jakich przepisow jest to
                dochod wspolny?
                • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 18:26
                  Choćby w świetle otrzymania lub nie zasiłku rodzinnego, czy też statusu bycia
                  samotną matką. W związku konkubinackim nie jest się samotną matką (prawnie)
                  jeśli gospodaruje się wraz z konkubinem w jednym gospodarstwie domowym.
                  • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 19:25
                    I to ma byc argument przemawiajacy za tym, ze to sa WSPOLNE dochody?
                    Owszem, jesli chodzi o zasilki, o sprawy sadowe , to organy panstwa
                    traktuja konkubinat jako jednostke wspolnie sie utrzymujaca- bo
                    biora pod uwage stan faktyczny.Jednakze konkubinat nie jest podstawa
                    zadnych praw czy obowiazkow ludzi , ktorzy go tworza.Facet nie ma
                    obowiazku łozyc na konkubine, a jego dochody sa JEGO, nie
                    wspolne.Tak to jest w malzenstwie, jesli nie ma rozdzielnosci.
                    • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 19:55
                      Lola, ja akurat po rozprawach sądowych jestem i w sądzie kładą na te dochody
                      ogromny nacisk. Kiedy powiedziałam, że nie mam własnego portfela (bo nie mam,
                      korzystam do woli z jednego mojego faceta), sędzia z miejsca napadła na mojego
                      faceta, jakim prawem ja nie daje mi pieniędzy na utrzymanie rodziny. Źle sędzia
                      zrozumiała, bo z tym akurat problemu nie ma, ale sama widzisz, że żyjąc w
                      związku konkubinackim i gospodarując na wspólnym gospodarstwie domowym według
                      prawa jego pieniądze są moimi pieniędzmi.
                      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:04
                        Sad ma na mysli rodzine-wasze dzieci- na nie facet musi lozyc- czy
                        sa maleznskie czy nie.Ale gdybyscie byli bezdzietni to uwazasz, ze
                        sad nakazalby twojemu partnerowi dzielic sie kasa?
                        A niby z jakiego powodu? Nie ma malzenstwa, nie ma obowiazku
                        utrzymywania osoby, z ktora sie mieszka i byc moze wspolzyje.
                        według
                        > prawa jego pieniądze są moimi pieniędzmi.

                        Nie, nie sa.
                        • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:06
                          Twój brat nie jest bezrobotny. Ma pracę i ma rodzinę.
                    • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 19:57
                      Jako konkubina nie mam prawa do renty po nim ani do dziedziczenia gdyby zmarł
                      bez testamentu, a nie do dochodów, kiedy żyjemy w wspólnym gospodarstwie.
                      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:09
                        Fajnie by bylo.Miec prawo do dochodow, ale zadnych zobowiazan.
                        Np. zaciagnietych kredytow za niemeza mozna nie splacac, ale z kasy
                        pozyczonej skorzystac..
                        • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:18
                          Trochę na wyrost ta "zazdrość", gdyż w razie czego nic nie dziedziczę i nie mam
                          żadnego prawa do renty czy odszkodowania. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
                          • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:28
                            Figrut, ja rowniez zyje w zwiazku nieformalnym i stad dobrze wiem,
                            ze w swietle prawa moj partner nie ma wobec mnie zadnych zobowiazan,
                            ani ja wobec niego.Mamy za to wobec naszego dziecka i to tyle.
                            Nikt nie moglby mi nakazac oddawania moich zarobionych wlasnorecznie
                            pieniedzy na niego.Nasze zobowiazania wobec siebie sa umowne-
                            dobrowolnie sie zgadzamy na prowadzenie wspolnego budzetu.

                            Zeszta- nawet , gdyby oni byli malzenstwem, moja ocena bylaby taka
                            sama- jesli kasy brakuje, pracowac powinni oboje.
                            ----------------------------------------------

                            www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                            • figrut Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 20:47
                              Lola, w świetle prawa jest podobnie jak w małżeństwie ale z wyjątkami takimi jak
                              dziedziczenie, renta, zobowiązania kredytowe. Nie mniej jednak gdybym ja
                              zaciągnęła kredyt i nie spłaciła go, komornik przyszedł by do mieszkania ze
                              wspólnego dorobku i oszacowałby moje możliwości spłacenia kredytu opierając się
                              na NASZEJ WSPÓLNEJ kasie która nam musi zostać na życie. Niby ja powinnam kredyt
                              spłacić, ale ocena wypłacalności będzie również na zasadzie oceny wspólnego
                              dorobku i tego, czy łącznie z naszych dochodów będziemy mieli za co żyć.
                              • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 22:50
                                Tych wyjatkow jest wiecej- alimenty, obowiazek lozenia na malzonka,
                                w tym przekazywanie pensji do rak tegoz itd.Tego w konkubinacie nie
                                ma.A komornik moze zajac ruchomosci brata, siostry, matki ,jesli
                                znajduja sie pod adresem zamieszkania dluznika.

                                Podstawowa sprawa- nie ma obowiazku utrzymywania finansowo
                                konkubenta/konkubiny.
    • iwoniaw Czemu mieszasz w to tę kobietę? 31.03.09, 22:17
      Pracuje czy się leni - nie twoja sprawa. Ona nie przychodzi do ciebie po
      pożyczkę, prawda? Brat również nie pyta o rady jak zorganizować sobie życie
      rodzinne i wydatki, tylko prosi o pożyczkę, tak? No to albo pozyczaj mu dalej,
      albo odmów, jeśli ci tak ciężko przeżyć, że konkubina brata z tej forsy korzysta
      - pewnie wtedy on pójdzie pożyczyć gdzie indziej.

      Naprawdę nie pojmuję, skąd w tobie chęć nawracania obcej kobiety na Jedynie
      Słuszną Drogę Postępowania. Tak, wiem, "żal ci brata", biednego misia, co to
      "pod pantoflem" wrednej hetery siedzi big_grin Cóż, takie przekonanie jest po prostu
      śmieszne - facet jest dorosły i jest z nią dlatego, że tak mu z jakichś powodów
      _pasuje_. Uważam, że nie masz żadnego prawa się w to wtrącać. Możesz mu nie
      pożyczyć kasy i tyle. Ja bym pożyczyła, gdybym miała z czego i brat by oddawał -
      i nie uważałabym że przez fakt pożyczki nabywam prawo do pouczania i dawania
      nieproszonych rad.
      • lola211 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 19:28
        Czemu ja mieszam? Bo to przez nia ta cala sytuacja.
        • gryzelda71 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 19:34
          Nie przez nią.Gdyby brat nie chciał nie byłby z nią.
          I naprawdę,twoje grożenie paluszkiem,ze nie pochwalasz jej postępowania spływa
          po niej jak woda po kaczce.
          Nie chcesz nie pożyczaj.Tylko nie sądź,ze ją w ten sposób wychowasz.
          • lola211 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 19:49
            >Gdyby brat nie chciał nie byłby z nią.

            Oj, cos slabo zycie znasz.Otoz mnostwo par jest ze soba, mimo ze nie
            chce byc.Zyja jak pies z kotem, ale mieszkaja pod jednym dachem.
            Wniosek, ze jemu ta sytuacja odpowiada, bo ciagle z nia mieszka,
            jest doprawdy mylnie wyciagniety.
            Po niej nic nie splywa, bo ona mojego zdania nie miala okazji poznac
            i nie pozna.Co najwyzej odczuje finansowo, jak brat, wyslany do mnie
            po kase, odejdze z kwitkiem.Pozyczyc nie bardzo ma od kogo innego,
            kredytu tez wiecej nie wezmie.Coraz bardziej sklaniam sie ku opcji
            niepozyczania kasy.Tyle jest tu zrozumienia dla nieroba, widac to w
            spoleczenstwie normalne- zyc i praca sie nie kalać.
            • gryzelda71 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 20:20
              Sorki,widocznie mało życie znam.Jak brat dupa to nic nie poradzisz.
              Tylko widzisz,masz miętkie jak to mówią serce.Gdyby to ona pożyczała,to szybciej
              byś odmówiła,a tak...Co nie zrobisz,nie będziesz czuła się dobrze.
            • gryzelda71 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 20:40
              Ciekawi mnie,czy twój brat mieszka u niej,czy razem wynajmują mieszkanie.
              • lola211 Re: Czemu mieszasz w to tę kobietę? 01.04.09, 22:53
                To mieszkanie komunalne, gdzie ona jest glownym najemca.
        • iwoniaw Cóż, nie pojmę nigdy takiego sposobu myślenia... 02.04.09, 14:02
          > Czemu ja mieszam? Bo to przez nia ta cala sytuacja.

          Niby jak przez nią? Gdyby nie ona, brat by nie przychodził po pożyczkę? No
          proszę Cię, z tego co dotąd napisałaś (mieszkają w mieszkaniu komunalnym, na
          które przydział ma _ona_, on "za kołnierz nie wylewa") gdyby nie ona, faktycznie
          nie miałabyś problemów z bratem - pewnie by już dogorywał pod jakimś mostem w
          delirium.

          Jak napisałam wyżej - jeśli ci źle z powodu tych pożyczek, nie pożyczaj. Ale
          komentować tego, że obca w sumie kobita nie pracuje nie powinnaś, podobnie tego,
          na co brat z rodziną przeznaczają kasę. Rozumiem nie dokładanie się do czegoś,
          co mi się nie podoba, nie rozumiem dawania nieproszonych rad i komentarzy.
          • iwoniaw Poza tym czy to nie Ty założyłaś tu kiedyś wątek o 02.04.09, 14:05
            mężu - "dupie wołowej" i z pasją odpierałaś wszelkie sugestie, iż za nieciekawą
            sytuację przedstawianej rodziny jest odpowiedzialna także żona mało
            zaangażowanego w podnoszenie standardu życia pana?
            • gryzelda71 Re: Poza tym czy to nie Ty założyłaś tu kiedyś wą 02.04.09, 14:17
              Bo tu jest brat,a tamta żona była krewną.Na rodzinę zawsze inaczej się patrzy.
              • iwoniaw No coś Ty :-D 02.04.09, 16:14
                Przecież Lola to sam obiektywizm. Nieprzemakalny obiektywizm big_grin
    • anorektycznazdzira Re: Moje rodzinne dylematy 31.03.09, 22:38
      Pożyczasz- nie pożyczasz, zależnie od nastroju, posiadanych środków
      i tego czy wypadł orzeł czy reszka. I nic nikomu do tego, bo to
      Twoja kasa.
      Tylko nie pisz, błagam, że ona na nim wisi i powinna brać się do
      roboty, bo kobieta dostarcza do domu rentę, która jest jej dochodem.
      Brat "za kołnież nie wylewa" a do tego buli niewąsko na potomstwo z
      poprzedniego związku, więc nie komentuj tego, jakby ją brylantami
      zarzucał.
      • lola211 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 12:34
        Renta 600 zl to faktycznie dochod, po zbóju.
        Coz jej szkodzi, by wziac sie do pracy? Ano lepiej na d.pie siedziec
        i wykorzystywac innych.Tak to widze i juz.
      • kicia031 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 13:06
        Tylko nie pisz, błagam, że ona na nim wisi i powinna brać się do
        > roboty, bo kobieta dostarcza do domu rentę, która jest jej
        dochodem.

        To jest chyba renta dziecka, prawda? mamusia nierob lapy won od
        pieniedzy na utrzymanie wlsnego syna.
    • burza4 Re: Moje rodzinne dylematy 01.04.09, 19:08
      z jednej strony nie znoszę, jak ktoś się wtrąca w moje sprawy i sama
      trzymam się z daleka od uwag jak powinna żyć moja rodzina.

      tyle, że z drugiej strony - posiadanie bliskich osób - czy rodziny
      czy przyjacioł polega również na tym, że ktoś nam szczerze, prosto w
      oczy powie co i jak. Warto mieć kogoś, kto nami czasem potrząśnie,
      bo czy to aby na pewno takie fantastyczne jak wszyscy dookoła będą
      chować głowę w piasek?
      • iwoniaw Burza, masz wiele racji, jednak... 02.04.09, 16:19
        >
        > tyle, że z drugiej strony - posiadanie bliskich osób - czy rodziny
        > czy przyjacioł polega również na tym, że ktoś nam szczerze, prosto w
        > oczy powie co i jak. Warto mieć kogoś, kto nami czasem potrząśnie,

        Prawda. Tyle że Lola jakoś nie pali się do "potrząsania" bratem (który, jak sama
        pisze, pije, nie ma mieszkania i mało zarabia), tylko złości się na dającą mu
        dach nad głową konkubinę, że ta, wredna, zamiast zasuwać na utrzymanie
        braciszka, siedzi w chacie i czeka, aż chłop kasę przyniesie - a ten robi
        przykrość siostrzyczce, przyłażąc po pożyczkę. Która to pożyczka jako taka nie
        jest jakimś problemem, problemem Loli jest to, że konkubina brata za lekko ma w
        życiu big_grinDD
Inne wątki na temat:
Pełna wersja