Dodaj do ulubionych

przeszlosc mojego meza

28.11.03, 15:06
Czytalam na tym forum juz wiele watkow ale nikt nie poruszyl takiej sprawy
jak moja....moze poprostu ludzie nie maja takich problemow...dla mnie to
troche smieszne siedzenie przed komputerem i wyzalanie sie ale...coz mi
wiecej zostalo...moj synek ma teraz trzy miesiace ....przeprowadzilam sie do
miasta w ktorym nie mam przyjaciol i poprostu brakuje mi rozmow i
zrozumienia...bo moj maz jedyne co potrafi kiedy zaczynam mu tlumaczyc w
czym tkwi problem to wsciekac sie na mnie....a problem tkwi w rodzinie jego
bylej dziewczyny...zostawila go na kilka miesiecy zanim sie
poznalismy...wyjechala do Wiednia szukac szczescia z innym facetem tylko ze
do mojego meza nie dotarlo chyba to ze ona i jej rodzina to
przeszlosc...fakt maz prowadzi z jej bratem i ojcem interes i nie mozna sie
od tego calkowicie odizolowac tylko ze dla mnie interesy to jedno a zycie
prywatne to drugie..on strasznie sie angazuje w ich sprawy ...placi ich
rachunki...reperuje zepsute auto..martwi sie o psa kiedy trzeba isc z nim do
weterynarza no a przedewszystkim zdaje relacje z naszego zycia rodzinnego i
tlumaczy sie ze wszystkiego...dzisiaj we mnie juz cos bezpowrotnie
pękło..spakowalam swoje rzeczy i dziecka i bylam gotowa wyniesc sie do moich
rodzicow....jedyne co mnie powstrzymalo to to ze zal mi dziecka ktore
musialo by sie tulac w pociagu przez 4 godziny...maz mowi ze jestem
zazdrosna i zawistna i nie chce pomagac innym ludziom...ale czy to jest
normalne zycie w symbiozie z rodzina jego bylej dziewczyny?brat sylwii
przyjezdzajac do nas rzadzi sie jak u siebie...ja nie moge sie doprosic auta
a on ma je na kazde zawolanie ..pamietam takie zdarzenie bedac jeszcze w
ciazy...w zaawansowanej ciazy...brat tej bylej dziewczyny mojego meza nie ma
szczescia do kobiet no bo i nie ma dla nich szacunku,jezdzil do jakiejs
przez dluzszy czas po nocach a mial do niej daleko i pewnego razu o 3 w
nocy dzwoni u nas telefon a tam nikt inny tylko on...mial wypadek przez
wlasna glupote i moj maz musial za niego pozalatwiac wszystko...oczywiscie
zostalam w nocy sama na kilka dni przed porodem...a z drugiej strony patrzac
jaki to trzeba miec tupet zeby dzwonic do nas..choc auto jest ubezpieczone
od takich wypadkow wiec pomoc drogowa mogla go holowac...fakt ..mam duzo
zalu w sobie o to wszytko i byc moze nie jestem obiektywna...jego byla
dziewczyna przyjezdza do POlski co trzy miesiace..i za kazdym razem mi serce
podchodzi do gardla..nie potrafie normalnie zyc i cieszyc sie z tego co
mam...moze poprostu nie czuje sie przez mojego meza kochana ..i to jest
glowny problem...strasznie sie rozpisalam i w dodatku chce mi sie teraz
plakac..mialo ulzyc...ale nie ulzylo....
Obserwuj wątek
    • agata_edziecko Re: przeszlosc mojego meza 28.11.03, 16:04
      Wszystko zależy od tego, co mąż czuje do tej dziewczyny. Jeśli to ona go
      rzuciła, może on nadal ma dla niej jakies uczucia. W takiej sytuacji oczywiście
      obawiałabym się kontaktów z nią i jej rodziną. Ale tak naprawdę to nie byłby
      problem jej, jej rodziny. W takiej sytuacji ja nie zdobyłabym się na związek z
      mężczyzną, który żywi jakieś uczucia do byłej dziewczyny. To juz zupełnie inna
      sprawa, prawda?
      A jeśli jesteś pewna miłości męża i tego, że do tamtej już nic nie czuje, to
      daj spokój. Moja teściowa przyjaźni się z byłą dziewczyną mojego męża, nawet
      razem wyjeżdżają nad morze. Ta dziewczyna zresztą wyszła za mąz i rozwiodła
      się, teraz jest sama. Ale ja wiem, że dla męża jest to najzupełniej obca osoba
      i zwisa mi to. Teściowa nawet ją przyprowadziła do nas na parapetówę, pare osób
      sie zdziwiło, ale mnie to zupełnie nie przeszkadzało. Też ja widuję czasem,
      gadam normalnie i nie widzę w tym problemu.
      Zastanów się, czy gdyby ci ludzie nie byli rodziną tej dziewczyny, to też by Ci
      przeszkadzało zaangażowanie męża? Być może tak, być może problem nie twki w
      powiązaniach rodzinno - towarzyskich, tylko w tym, że dla kogokolwiek on
      zaniedbuje Ciebie i dziecko. Ale musisz te sprawy oddzielić, przemyśleć.
      Spróbuję usystematyzować
      1. czy mąz nadal darzy uczuciem tamtą? zapytaj. Jeśli tak, to ... ciężkie twoje
      życie. Ja bym chyba tak nie mogła żyć
      2. jeśli mężowi jest ona obojętna - nie drżyj przed każdym jej przyjazdem, a
      sprawy z rodziną przełóż do punktu 3
      3. czy mąż zaniedbuje Ciebie poświęcając czas tamtym ludziom? ale tak szczerze,
      nie że wyjdzie na godzinę z domu i cos dla nich załatwia, ale np. że nie
      zawiózł dziecka do lekarza albo nie przyjechał na noc, chociaż obiecywał. Jeśli
      tak, to pogadaj z nim, ale nie wspominając zupełnie o byłej.
      Tak to moim zdaniem powinno wyglądać.
      Pozdrawiam
      agata
    • katarzyna.br Re: przeszlosc mojego meza 28.11.03, 16:37
      A ja uważam, że powinnaś ze swoim mężem poważnie porozmawiać i zapytać jakie ma
      priorytety. Przecież dla mężczyzny, który jest jednocześnie mężem i ojcem
      najważniejsza powinna być jego najbliższa rodzina - czyli żona i dziecko.
      Jeżeli się nie dogadacie i on nie zrozumie swojego postępowania i twoich racji
      to może być między wami coraz gorzej - ty będziesz coraz bardziej cierpieć z on
      będzie się angażować w sprawy nie swojej rodziny.
      Jeżeli się jeszcze kochacie to na pewno nawzajem się zrozumiecie, czego wam
      życzę. Musicie się oboje postarać, bo przecież macie ukochane dziecko, które
      powinno mieć szczęśliwych, kochających się rodziców.

      Pozdrawiam
      • agata_edziecko Re: przeszlosc mojego meza 28.11.03, 16:50
        Ja tylko chcę zwrócić uwagę, że człowiek mający rodzinę to nie jest człowiek,
        którego nie obchodza inni ludzie, który nie ma żadnych innych spraw poza domem
        i sprawami domowymi. Dlatego podkreslałam w mojej wypowiedzi, że koleżanka
        powinna się zastanowić, czy mąż rzeczywiście zaniedbuje rodzinę, czy tylko
        poświęca nieco swojego czasu na pracę z tamtą rodziną i na pomoc im. Czasem
        mamy spojrzenie nieco wypaczone przez emocje, w tym przypadku empcje wiążą się
        z faktem, że to rodzina byłej dziewczyny. Nadal więc podtrzymuję, że należy
        zdiagnozować sprawę, czy tu chodzi o to, że mąż w ogóle komukolwiek pomaga, czy
        o to, że rodzina byłej, czy o to, że nie jest pewna uczuć męża do tamtej. To
        jest skomplikowana sytuacja.
        To, że priorytetem męża powinna byc własna rodzina to jeszcze nie znaczy, że
        innych ma mieć gdzieś. Nie wiadomo też dokładnie, jakie stosunki zawodowe ich
        łączą.
        pozdrawiam
        agata
        • katarzyna.br Re: przeszlosc mojego meza 28.11.03, 17:19
          A ja uważam, że, jeżeli kobiecie jest przykro, że jej mąż poświęca dużo czasu
          dla rodziny swojej byłej dziewczyny i ona zwróci mu na to uwagę to on powinien
          zaprzestać tych praktyk, po to żeby jego żonie nie było już przykro.
          Ponadto chciałam zwrócić uwagę na to, że jest to wyjątkowa sytauacja -
          pomaganie rodzinie swojej byłej dziewczyny to nie to samo co pomaganie jakimś
          innym ludziom, którzy są dla jego żony neutralni emocjonalnie.
          Ponadto mi w podobnej sytacji również byłoby przykro, a tak w ogóle to uważam,
          że myślący mężczyzna nie powinien angażować się w sprawy dotyczace rodziny
          swojej byłej dziewczyny bo to zwyczajnie nie na miejscu.

          Pozdrawiam
          • mrufkaa Re: przeszlosc mojego meza 28.11.03, 21:25
            Nie zyczylabym sobie za skarby swiata, zeby moj maz w srodku nocy jechal
            holowac kogokolwiek, a juz nie faceta, ktory ma to ubezpieczenie. Ani zabieral
            psa do wterynarza, ani zalatwial inne rzeczy... Ja bym sobie nie zyczyla gdyby
            to byla nawet jego wlasna rodzina! Dlaczego? bo moj maz bardzo duzo pracuje,
            czas wspolnie spedzony to dla nas towar deficytowy i przeznaczanie go dla
            kogokolwiek innego jest wymierzone przeciw najblizszej rodzinie. To wobec nas
            maz ma najwieksze zobowiazania, a dopiero po dopelnieniu tychze moze
            zastanowic sie czy starczy mu czasu na inne sprawy. Oczywiscie, ze sa sytuacje
            wyjatkowe, gdy inni nagle i w sposob nieunikniony potrzebuja naszej pomocy,
            ale, to chyba jasno wynika z postu poczatkowego, nie o takiej sytuacji tu
            mowa... Uwazam, ze sytuacja autorki postu jest chora i bardzo jej wspolczuje.
            Niestety, maz wyglada na osobe nie do konca dojrzala emocjonalnie i swiadoma
            odpowiedzialnosci, jakiej sie podjal. Mimo wszystko sadze jednak, ze to nie
            zaczelo sie po slubie, wiec chyba nie trudno bylo to przewidziec? Mysle, ze
            pracowal z niedoszlymi tesciami, gdy planowaliscie slub...
            Nie ma innej recepty jak rozmowa. Rozsadne sa argumenty o odlozeniu cienia
            bylej na polke i rozpatrywaniu problemu: maz - reszta rodziny - zaniedbania i
            obowiazki. ty sama najlepiej wiesz co do meza dotrze. Powiedz moze, jak bardzo
            Ci zle w takim zwiazku. jak na tym cierpi wasze dziecko. jak bardzo czujesz
            sie drugoplanowa bohaterka tego, najwazniejszego przeciez w twoim zyciu,
            filmu. I jak bardzo ci meza brakuje.... Przemysl sama co Cie najbardziej boli,
            a potem przetlumacz to na jezyk jego emocji.
            Wierze, ze Ci sie uda, trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka