Witam wszystkich! Tak jak w temacie - chciałabym bardzo opowiedzieć Wam, co
dobrego zrobili dziś (nie pierwszy i z penością nie ostatni raz) moi Rodzice.
Mama rano znalazła w uliczce koło naszego domu gołębia, który nie odlatywał,
tylko próbował uciekać "na piechotę" - prawdopodobnie coś stało mu sie w
skrzydło. Przyszła więc moja Mama po Tatę, poszli razem łapać gołębia.
Bardzo szybko dał się złapać. Taki piękny, pocztowy gołąb, z obrączką. Mama
pojechała z nim do weterynarza (wiozła go w takiej podróżnej klatce naszego
kota). Weterynarz stwierdził, że gołąb ma zwichnięty obojczyk, trzeba go
unieruchomić na kilka dni. Mama oczywiście przywiozła gołębia do domu na te
kilka dni. Weterynarz był zszokowany - jak najbardziej pozytywnie -
powiedział, że gołąb miał szczęście, że trafił akurat na moją Mamę. Też tak
myślę! (No i że nie trafił na mojego kota...

)
Mama rozmawiała dziś z jednym znajomym, który należał kiedyś do Związku
Hodowców Gołębi (czy jak to się nazywa), podała mu numery, które gołąb ma na
obrączce. No i od razu znalazł się właściciel gołębia - mieszka dwie ulice
od nas. Jutro po ptaszka przyjdzie.
Życie bywa czasem miłe, prawda? Jestem dumna, że mam Rodziców, którzy
troszczą się o obce gołębie!
Wesołych Swiąt życzę wszystkim!!!
Ania