Dodaj do ulubionych

Kochajmy nasze córki...

10.08.09, 13:40
zamieszczam takie moje nieuporzadkowane refleksje...

To juz kolejna ksiazka, kolejny koralik do moich rozmslan o tym,ze
czas przerwac bledne koło nieporozumien miedzy kobietami. Czas
przerwac genetyczne przekazywana nam rywalizacje i zawisc miedzy
kobietami, wyobcowanie, brak zufania do własnego ciala...I wreszcie
brak takiej naturalnej milosci do siebie, mezczyzny, innych
bliskich. a przede wszystkim dzieci. Przez lata kobieta zotala
odcieta od swojej kobiecosci. Zostalo to zastapione kobiecoscia, jak
to nazywam, zewnetrzna...wewnetrzna, pierwotna, zostala zmiazdzona i
wyparta.
Przede wszystkim, bo to mnie najbardzie intertesuje...przestalysmy
wierzyc w nasze macierzynstwo.poczawszy od zajscia w ciaze,ciaze ido
produ.Wszystko teraz jest tak wysterylizowane i utechnicznione,ze
przestalysmy wierzyc,iz same damy rade. Mamy wokolo piecset
superpomocy,supernian,superkrzeselek, supermlek na inteligencje
dziecka, bez miliona supermega gadzetow nie mozemy byc
matkami...Dzieci kosztuja i dzieci ciaza.A najwazniejsze jest-kochac
dziecko,przyjac i zaakcpetowac i kochac .
Cytat z ksiazki "dom augusty":
"W zyciu moze zdarzyc sie niemal wszystko i wiekszosc bledow daje
sie naprawic.ale nie wolno pochlac sie nad dzieckiem jak gorgona o
oczach weza i przemawiac do niego glosem pelnym nienawisci.to
zabronione. tego trzeba zabronic.jesli sie nie zabroni,swiat stanie
sie wkrotce miejscem niemozliwym do zycia".

A ksiazka jest o niechcianych dzieciach, o historii kobiet przez
pokolenia, ktore nie zaznaly milosci,albo ich rodzice nie umieli jej
okazac bo nikt im nie pomagal, albo dzieci przeszkadzaly ....a
najbardziej córki. ....
Sama doswiadczylam i widze w moim otoczeniu ciezkie relacje kobiet,
poczawszy od mojej prababci -na mnie i sioistrze skonczywszy. Nie
chce powielic schematu.Nie chce byc kolejna ,ktora "wolalabym,zebys
byla chlopcem" czy "z corkami to same problemy" ...


Chciałąbym kochac moje córki, byc dla nich oparciem, pokazac
kobiecosc....ktorej sama sie ucze....
Obserwuj wątek
    • echtom Re: Kochajmy nasze córki... 10.08.09, 13:47
      Ja nie mam problemów ze swoją relacją z córkami, z akceptacją ich
      płci (nigdy nie marzyłam o synu), młodości, atrakcyjności. To raczej
      one mają problem ze mną, ale zważywszy na ich młody wiek mogę mieć
      nadzieję, że z tego wyrosną smile
    • arnikaarnika Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 06:19
      czy w wieku 30 lat nata76 bo zakłada że druga część niku to twoja
      data urodzenia - człowiek zaczyna być swoją własną ciotką ?
    • mamongabrysi Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 08:58
      A ja gdzieś kiedys przeczytałam że dobrze jest gdy matka potrafi zachwycić się
      swoim dzieckiem - nie chodzi tu o głupi zachwyt i założenie sobie klapek na oczy
      o to prowadzi do głupawki - ale żeby zobaczyć w dziecku swoim to co jest w nim
      piękne i dobre i tym się zachwycać - w ten sposób mozna w dziecku umocnic
      poczucie własnej wartości a ono znowu jest potrzebne zeby w przyszlości nie
      pomiatano naszym dzieckiem/córką. No więc zachwycam się i to szczerze bo
      faktycznie moja córka jest śliczna - ma takie smiejące ciemne oczy, umie bawić
      się z dziećmi, ma siedem lat i czyta dużo konkretnych książek (teraz np czyta
      trzecia część opowieści z narnii oraz anię z zielonego wzgórza), w szkole jest
      pilna, wspaniale opiekuje sie psem, ślicznie śpiewa i niesamowicie śmieje się.
      pewnie ze dyscypline musze trzymac bo jest również szalonym, postrzelonym i
      hałaśliwym człowieczkiem. synkiem tez się zachwycam - ale wątek jest o córkach.
    • matysiaczek.0 Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 09:06
      a długo nad tym myslałaś? moze i oswiecone twe przemyślenia, ale tak chaotyczne, ze wyłuskać sens ciężko. No i właściwie to o co ci chodzi? apel to ma być do matek? czy przestroga? czy co?
      • echtom Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 09:16
        Ale autorka wyraźnie pisze, że to jej "nieuporządkowane refleksje",
        więc się nie czepiaj. Z tytułu wątku wynika, że to apel - by kobiety
        przełamały klątwę przenoszonych z pokolenia na pokolenie złych
        relacji z córkami. Był zresztą n/t artykuł w WO

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6705168,Kiedy_potwor_znika.html
    • nata76 Re: Echtom,dziekuje 11.08.09, 09:20
      wlasnie o to mi chodzilo.
      • donkaczka Re: Echtom,dziekuje 11.08.09, 10:03
        nata, przeczytaj jeszcze "ocalic ofelie", to poradnik nie powiesc
        to ksiazka o tym, co robia z kobietami wspolczesne "normy" zachowan
        mna poczochrala i rozmyslam do tej pory o tym co w niej bylo i wracam, bo wiele
        moich obaw i obserwacji ladnie bylo tam ujetych
        sama mam dwie corki, chce je wychowac na madre, pewne siebie kobiety, jaka ja
        moglam byc ale rodzice skaszanili sprawe wink

        no i to chyba nie jest dobre forum na taki temat hehe
        • matysiaczek.0 donkaczka 11.08.09, 10:06
          "skaszanili sprawę" czyli kaszana to Ty? napisz jak to się u ciebie objawia...w sensie w jaki sposób skrzywiona jesteś
          • donkaczka Re: donkaczka 11.08.09, 10:19
            wybacz, nie to forum, nie ci czytelnicy (skasznione dziecinstwo nie czyni ze
            mnie kaszany..), by takie intymne sprawy wywlekac smile
            mialam toksycznych rodzicow, matke, ktora chyba mi za zle istnienie miala a
            mojego brata mlodszego wielbila bezrozumnie
            dlugo mi zajelo niwelowanie kompleksow, braku poczucia wlasnej wartosci i
            wypracowanie lepszej postawy zyciowej niz "jestem beznadziejna i przepraszam, ze
            zyje"
            i wsio
            • bi_scotti It's complicated ;))) 11.08.09, 16:26
              Cos w tym jest, ze corke, szczegolnie juz dorosla, kochac jest
              trudniej niz doroslych synow. I "trudniej" nie znaczy "z wiekszym
              trudem" tylko "bardziej swiadomie". Bo chlopaki sa, mimo wszystko,
              zawsze jakby mniej skomplikowani "w obsludze" uczuciowej a
              dziewczyna no to dziewczyna - inna wrazliwosc na swiat i ludzi a
              szczegolnie inna wrazliwosc na mame i mamina milosc. Ja wiem, ze
              chlopcy nie rozkladaja na czesci pierwsze wszystkich moich odruchow,
              odpowiedzi, gestow, zachowan - biora je takimi, jakimi sa. Natomiast
              moja corka, jak wiekszosc kobiet wink , zawsze szuka tego drugiego
              dna "co poeta mial na mysli". Wiec i ja musze byc bardziej uwazna
              czy przypadkiem faktycznie nie ma tam gdzies tego drugiego i
              trzeciego dna, tej "tajnej" wiadomosci zakamuflowanej pod np.
              zwyczajna niby prosba "zadzwon jak dojedziesz" smile
              I cos w tym jest, ze np. na sukcesach mojej corki zalezy mi duzo
              bardziej niz na sukcesach moich chlopakow, bo Oni sami do swoich
              osiagniec (i porazek!) przywiazuja bez porownania mniejsza wage niz
              Ich siostra. I to nie jest kwestia ambicji czy jej braku ale
              stosunku do swiata, kobiecego stosunku do swiata. I oczywiscie nie
              jestem w stanie zdefiniowac tego, co to ma byc to "kobiece" a co
              pozostaje "meskie" ale moze kolezanki-emamy wyczuja...
            • nata76 Re: donkaczka 11.08.09, 17:37
              nowlasnie,donkaczka, nie to forum,nie Ci czytelnicy......jak to
              pieknie arnikaarnika ujela, za stetryczala jestem na to forum...
              wracam wiec ,donkaczka, na nasze zrzedliwe,nie-do-strawienia forum
              dla dla starych ciotek Sama-Wiesz-Gdzie....

              Powiem tylko...cały dzień mysle o tym moim watku tutaj, bo bardzo
              dawno na emamie nie pisłam....
    • maadzik3 Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 18:06
      Przykro mi ze masz takie doswiadczenia, ale uwierz - nie sa uniwersalne. Wokol
      jest masa kobiet (z roznych pokolen) kochajacych swoje corki i nigdy nie
      myslacych "gdybys byla chlopcem". Sa rodzice kochajacy i rodzice ktorym mimo
      niecheci dziecko sie przytrafilo. Z pewnoscia. Ale brak milosci do corek nie
      jest, Bogu dzieki, jakas prawidlowoscia.
      • bi_scotti Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 18:12
        maadzik3 napisała:

        > Ale brak milosci do corek nie
        > jest, Bogu dzieki, jakas prawidlowoscia.

        Mnie sie zdaje, ze to nie chodzi o BRAK milosci do corek tylko o to,
        ze ta milosc pomiedzy matka i corka, pomiedzy dwiema kobietami z
        roznych generacji bywa czesto trudna i ze szczegolnie dla wielu
        matek to wyzwanie "madrej milosci" jest bardziej skomplikowane w
        relacji z dziewczynka niz z chlopcem. Stad zreszta tyle
        nieporozumien na linii matka-corka, bo milosc JEST tylko jakby jakas
        taka nie taka ... wink

        • mik5 Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 18:40
          Tak mi przyszło do głowy, ze moze trudność tej miłości wynika ze
          zmieniającej się dosyć intensywnie społecznej roli kobiety, w czym
          często trudno jest się nam odnaleźć.
    • undomestic_goddess Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 22:13
      Dzieki, Nata. W koncu watek nie dowalajacy innym, a cos wnoszacy,
      chocby i nieuporzadkowane mysli. Ciekawsze niz tipsy czy jezdzenie po
      wielodzietnych.

      Tak, w wielu miejscach masz racje, relacja matka-corka jest trudna,
      tylko istnieje jakis spoleczny zakaz mowienia o tym otwarcie. I tak,
      zgadzam sie, zatracilysmy wiare we wlasne sily zachlystujac sie
      szkielkiem i okiem.

      Dzieki za tego posta.
    • lelabey Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 23:19
      watek ciekawy,ale jakos zginal w tlumie.sama mam ogromne problemy w relacjach z
      matka i siostra.chcialabym to zmienic,ale nie wiem jak.niestety w relacjach
      miedzy kobietami jest tyle zlych emocji,uczuc.albo nawet brak jakichkolwiek
      wiezi.co najgorsze to ja chyba nie potrafilabym sie juz zaprzyjaznic z mama i
      siostra-wszystkie jestesmy sobie wrogie.nie wiem dlaczego?macie jakies pomysly
      skad taka wrogosc wsrod najblizszych kobiet?
      • bi_scotti Re: Kochajmy nasze córki... 11.08.09, 23:48
        lelabey napisał:

        > niestety w relacjach
        > miedzy kobietami jest tyle zlych emocji,uczuc.albo nawet brak
        jakichkolwiek
        > wiezi.co najgorsze to ja chyba nie potrafilabym sie juz
        zaprzyjaznic z mama i
        > siostra-wszystkie jestesmy sobie wrogie.nie wiem dlaczego?macie
        jakies pomysly
        > skad taka wrogosc wsrod najblizszych kobiet?

        Mowiac szczerze, ja to mysle, ze jest wrecz odwrotnie. My - kobiety -
        mamy najczescie ZA DUZO dobrych checi. I tak strasznie chcemy, zeby
        bylo DOBRZE, dobrze za wszelka cene. Nie zadowalmy sie takim
        nonszalanckim "OK" jakie wystarcza facetom, chcemy zeby te uklady z
        matka, corka czy siostra byly WSPANIALE i spelnialy wszelkie mozliwe
        oczekiwania. Takie mam wrazenie. W zwiazku z tym ani sobie samym,
        ani tym innym kobietom nie jestesmy sklonne wybaczyc roznych
        normalnych niedociagniec. Tego, ze tamta nie zrozumiala albo, ze ja
        sama moze nie wyczulam, albo cos tam jeszcze .... I tak sie to
        zasupla i zapetla, ze potem to juz faktycznie tylko zostaje pieklo
        wybrukowane dobrymi checiami sad Moze po prostu nie trzbea za duzo
        chciec?
        • lelabey Re: Kochajmy nasze córki... 12.08.09, 00:19
          moze masz inne doswiadczenia.moja siostra mnie nie cierpi i rywalizuje ze mna na
          kazdym kroku.moja matka podobnie-typ falszywej zmiji,ktora potrafi sie
          przystosowac do kazdych warunkow.mnie owszem to boli,ale wiem ze musze sie z tym
          pogodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka