Dodaj do ulubionych

Lekarze? Już im nie ufam

    • ania.ania1 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:05
      A ja poszłam całkiem niedawno do dermatologa (na NFZ więc za darmo)
      z prośbą o coś na poprawę cery. Mówię przy tym, że kupuję te różne
      antybakteryjne środki do mycia i smarowania i nic nie pomaga. A co
      na to pan doktor? "To tylko strata pieniędzy! Lepiej by dała parę
      złotych (w trzeciej osobie a mam 35 lat) i poszła prywatnie do
      dobrego lekarza!" Chciał przepisać środki antykoncepcyjne. Nie
      chciałam więc z obrażoną miną przepisał antybiotyk. Właściwie to
      obraził się już wcześniej jak mu odpowiedziałam, że byłam pewna że
      właśnie przyszłam do dobrego lekarza ale widać się pomyliłam. I że
      jeśli myśli, że teraz zadam pytanie gdzie przyjmuje prywatnie to się
      myli. Nawet słowem się nie odezwał... Nic dodać nic ująć.
      • kisielki Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:53
        Ania, ale Ty nie poszłaś za darmo!!! Płącisz składki, lekarz dostaje pensje...smileJa pamiętam moja wizytę u pani ginekolog , pierwsza wizyta w ciązy, mnóstwo pytań, musiałam wtedy wybrac nowego lekarza , bo mój poprzedni wyjechał. Pani doktor nawet nie pozwoliła mi się rozebrac w łązience, musiałam to zrobić przy niej, nie pozwoliła wejść mojemu mężowi, i skwitowałą całą sytuację zdaniem: jak Pani przyjdzie do mnie prywatnie to będe miała dla pani czas, teraz Pani nie płaci a ja mam inne pacjentki... Fajnie co nie? Nie musze chyba dodawać , że lekarza zmieniłam, ciąże prowadziła w tej samej przychodni inna Pani doktor, chodziłam również z NFZ, nigdy nie było z tym żadnego problemu, traktowała wszystkie pacjentki tak samo, zawsze miała czas na wszystkie pytania itd...Można ? Można smile To zależy tylko od tego jakim się jest człowiekiem smile
        • ania.ania1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 21:22
          Wiem, zapomniałam dać cudzysłów przy "za darmo". Po prostu cała ta
          wizyta to była żenada, tak samo zresztą jak Twoja. Pozdrawiam.
    • scorpios1 Uwagi 24.08.09, 21:05
      Jestem lekarzem więc siłą rzeczy moja opinia jest tendencyjna.
      pragnę poruszyć parę kwestii poruszonych w artykule i komentarzach.
      1. Poziom wykształcenia lekarzy to krzywa Gausa - jednostki wybitne,
      garstka bardzo dobrych, olbrzymia większość to średniacy, garstka
      słabeuszy i jednostki, które cudem dostały się i ukończyły AM (6 w
      Lotto też się zdarza). Jeśli jest tak fatalny, jak twierdzi duża
      część forumowiczów, to jak wytłumaczycie Państwo dosłowny zalew
      ogłoszeń z propozycjami pracy w całej EU? Przecież miernot chyba by
      nie brali? I dlaczego leczy się u mnie duża grupa rodaków legalnie
      pracujących w Irlandii, UK, Niemiec i Szwajcarii. Przylatują się
      nawet prywatnie operować. Dlaczego? Proponuję sprawdzić jak trzeba
      było zdać maturę w br. żeby dostać się na AM.
      2. Finanse. Ochrona zdrowia jest niedofinasowana od zawsze. Nakłady
      na jednego pacjenta mamy 2x mniejsze niż Czesi. O starej EU nawet
      nie wspomnę. Jakie tego są przyczyny? a) Niskie stawki
      ubezpieczeniowe. Tu podniesie się chór osób które płacą wysokie w
      ich mniemaniu stawki na NFZ a jedyne co ich spotkało to np. katar.
      Ale te osoby nie zdają sobie sprawy, że np. doba pobytu na OIOMIE
      (wypadek komunikacyjny, pobicie, udar, sepsa - to może nas trafić w
      każdej chwili) to koszt 3-4 tys.PLN. b) Mała ilość płatników!
      Realnie na NFZ płacą tylko płatnicy podatku PIT. Nie płacą: dzieci,
      bezrobotni i rolnicy. Wychodzi, że na leczenie 100% płaci około 35%
      społeczeństwa. Pieniędzy musi zabraknąć!
      3. Personel. Jeszcze kilka lat temu plasowaliśmy się w średniej
      europejskiej co do ilości lekarzy na 1 tys. mieszkańców. Obecnie
      spadliśmy na szmo dno. Mamy najmniej lekarzy na 1 tys. ludności w
      całej EU (dane po przyłączeniu Bułgarii i Rumunii) - dane dostępne w
      necie. Przyczyną była emigracja lekarzy do EU - ilościowa i
      jakościowa. Wyjechali głownie młodzi absolwenci i młodzi
      specjaliści. Doprowadziło do drastycznego podwyższenia wieku lekarzy
      pracujących w Polsce. Średni wiek pediatry to około 60 lat, chirurg
      (Mazowsze) po 50! Podobnie wygląda sutuacja z pielęgniarkami -
      średni wiek ok.46 lat! Za parę lat czeka nas katastrofa - starzy
      odejdą emerytury, część na wieczą służbę, kto nas (też będę
      pacjentem) będzie leczył? A młodzi nadal wyjeżdżają. W EU brakuje
      ponad 20 tys. lekarzy - pracę zawsze znajdą. Chętnych do przyjazdu
      do Polski jakoś niewidać. A praca jest - w samych szpitalach jest
      nieobsadzonych 4,5 tys. etatów (to są ponad dwa roczniki AM w
      Polsce).
      4. Organizacja pracy. Jeden z powodów emigracji. Jak to możliwe, że
      mój kolega będąc lekarzem rodzinnym w Szwecji przyjmuje dziennie 15
      pacjentów a nasi po 70? Jakoś Szwedzi nie umierają na ulicach. To
      nie tylko braki lekarzy są przyczyną takiego stanu rzeczy, ale
      zbytnia dostępność lekarzy - brak sita jakim jest symboliczna opłata
      za wizytę, no i mentalność (przecież się należy!). Z innej strony,
      lekarz który dziennie przyjmuje 70 pacjentów powinien być
      potraktowany jako psychopata i odsunięty od pracy. Stanowi
      zagrożenie dla pacjentów! Przy 30 szumi w głowie, około 40 przestaje
      się rozumieć co pacjent mówi, potewm ma się ochote rzucić do gardła
      za każdą głupią odzywkę, potem już tylko płakać. Jak ten lekarz ma
      być miły, kompetentny i współczujący po przerzuceniu takiego tłumu.
      On ma problem z przypomnieniem sobie gdzie mieszka.
      Na zakonczenie, uprzejmie proszę, żeby nawiązując do przysięgi
      Hipokratesa najpierw ją sobie przeczytać. Naprawdę nie zawiera tego
      wszystkiego co Państwo sobie wyobrażacie.
      • frigg Re: Uwagi 24.08.09, 21:27
        czy polska służba zdrowia była kiedyś w dobrej kondycji? To, że jest źle to
        jakaś wiedza tajemna dla adeptów medycyny, czy co? Trzeba było iść na farmację i
        ucierać maści, zamiast pakować się na studia medyczne po to, żeby olewać
        pacjentów i narzekać.
        A lekarzom, którzy nie widzą potrzeby bycia uprzejmymi życzę serdecznie
        podobnego traktowania od wszystkich grup zawodowych.
      • wireshark Re: Uwagi 25.08.09, 10:53
        Nareszcie pierwsza wypowiedź lekarza, z którą mogę się w całości zgodzić...

        > 1. Poziom wykształcenia lekarzy to krzywa Gausa

        I tu leży sedno całej sprawy - jednostki wybitne powinny zarabiać wybitnie,
        średniacy średnio, a konowały...

        Niestety - jak to zwykle u nas bywa - lekarze jako środowisko zawsze walczą o
        podwyżki dla wszystkich, za samą obecność w pracy.

        Tak samo w całej tej dyskusji dotychczas czytałem tylko wypowiedzi lekarzy
        oburzonych święcie na to, że ktokolwiek może środowisko krytykować... Używając
        metafory pani dr Protozoa - to tak jakby mechanicy samochodowi obruszyli się, że
        klient ośmielił się narzekać na słabego mechanika smile))

        Lekarza złego można skrytykować - i nie jest to nagonka, tylko normalna ocena
        jakości pracy.

        Na pewno dr Protozoa od razu zakrzyknęłaby - won, nie masz podstaw do oceniania
        mojej pracy smile

        Co do szczegółowego oceniania - owszem, nie ośmieliłbym się, ale są pewne rzeczy
        łatwe do oceny nawet dla laika, np. przepisywanie tego samego antybiotyku
        niezależnie od rodzaju dolegliwości...
        • g.b Re: Uwagi 25.08.09, 13:27
          > Co do szczegółowego oceniania - owszem, nie ośmieliłbym się, ale są pewne rzecz
          > y
          > łatwe do oceny nawet dla laika, np. przepisywanie tego samego antybiotyku
          > niezależnie od rodzaju dolegliwości...

          Widze jednak ze nie powinienes oceniac LAIKU bo jeden antybiotyk "dzialh
          szczepów bakterii, takze jeden i ten sam moze byc stosowany na różnego typu
          zakażenia, różnymi bakteriami i różnych narządów...
          Do tego oczywiście trzeba mieć wiedze...

          Lekarzy słabych należy krytykować, zgasdzam sie ale nie można tak jak w tym
          przypadku robić tego zupełnie bez świadomości tego o czym się mówi
          pozdrawiam
          pozdrawiamą
          • wireshark Re: Uwagi 25.08.09, 13:33
            > Widze jednak ze nie powinienes oceniac LAIKU bo jeden antybiotyk "dzialh
            > szczepów bakterii, takze jeden i ten sam moze byc stosowany na różnego typu
            > zakażenia, różnymi bakteriami i różnych narządów...
            > Do tego oczywiście trzeba mieć wiedze...

            Oj, wiedziałem, że ktoś się przyczepi smile

            Chodzi mi o najzwyklejszą sytuację, gdzie idąc do lekarza, niezależnie, czy z
            bólem gardła, czy z grypą lekarz przepisuje zawsze to samo... Zapewniam, że są
            tacy lekarze.
          • e.day Re: Uwagi 09.11.10, 18:48
            Z całym szacunkiem, ale zgodnie z zasadami sztuki antybiotyki powinno przepisywać się po zrobieniu antybiogramu. I kwestie typu "zawsze ten sam antybiotyk" vs. "na każdą dolegliwość inny antybiotyk" są bezprzedmiotowe...
    • big_mateo Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 21:41
      Recepta jest prosta - traktuj lekarza, jak i on Ciebie traktuje. Skargi sobie
      odpuść - tak jak w każdej firmie\instytucji w POLSCE nic one nie znaczą.

      A jeśli odnosi się do Ciebie w podobny sposób, jak to podane jest w artykule,
      dorzuć mu parę zgryźliwości ("Może i tak, ale i tak Pan ma bardziej
      pochrzanione życie ode mnie.") i pozdrowienie ode mnie! Zresztą czego
      oczekiwać od ludzi zatrudnionych w państwowych szpitalach.

      Zawsze można spróbować sposobu "na CBA" ;p

      PS: Przysięga Hipokratesa to teraz fikcja...
    • no_kto_to Winni są pacjenci 24.08.09, 21:44
      Tak, sami sobie jesteśmy winni. To my uczyniliśmy z lekarzy nieomylne święte
      krowy które zawsze mają rację i mogą nami pomiatać. Wszelkie błędy uchodzą im
      na sucho, bo o winie decyduje sąd koleżeński. A ten jak sama nazwa wskazuje
      nie może być surowy. Sam padłem ofiarą błędu lekarskiego 2 razy a mój dziadek
      po "pomyłce" lekarza przez 2 tygodnie umierał w męczarnia. Jakie konsekwencje
      poniósł lekarz? Odebrano mu premię. Za nieumyślne zabójstwo!
      Ale znosimy to wszystko bo prawie każdy z nas prędzej czy później trafi pod
      nóż, więc po co się narażać? A nasi książęta w białych kitlach rosną w pychę..
      • st.lucas Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 11:02
        Poniewaz o ksztalcie opieki zdrowotnej w Polsce decyduja nie
        lekarze, a politycy.
        A tych politykow wybiera cale spoleczenstwo (a wiec glownie nie-
        lekarze).

        Spoleczenstwo szanuje gornika, a nie szanuje lekarza.
        No to ma na co zasluguje.

        Moze sie leczyc u gornikow.
        • wireshark Re: Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 11:45
          Miałem ochotę napisać coś złośliwego, ale nie ma to sensu, choć ciśnie się samo
          na usta...

          Napiszę tylko - sami pracujecie sobie na opinię, nie eliminując złych lekarzy,
          kryjąc ich, i żądając, aby każdy lekarz, niezależnie od kwalifikacji i wyników
          pracy, zarabiał dużo więcej od reszty obywateli.

          Może i średnie zarobki lekarzy powinny być wyższe od średniej pozostałych
          pracowników wysoko wykwalifikowanych. Ale nie zarobki każdego lekarza.

          I dlatego dobrzy lekarze stąd uciekają - nigdy nie zaczną dobrze zarabiać, bo
          pospolite miernoty zaczną wrzeszczeć, że tamci mają lepiej...
          • mordehajm Re: Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 14:03
            u nas w Jaffie jest paru, no kilka lekarzy z Polski
            mysle, ze zatrzymalyby ich w Polsce dobre zarobki
    • antonmed Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:11
      Jestem lekarzem pediatrą z ponad 25 letnią praktyką, czyli już
      niemłodym. Niestety średnia wieku lekarzy tej specjalności wynosi
      ponad 50 lat. Z powodu zaniedbań w trybie szkolenia wytworzyła się
      dziura pokoleniowa. Młodych w tej dziedzinie jest jak na lekarstwo.
      Tu pierwszy krok do zmęczenia materiału. W systemie najważniejsi byli
      medycy rodzinni. Oczywiście wstyd mi zachowań niektórych kolegów ale
      w oceanie nieszczęść z których w dni powszednie, niedziele i święta,
      staramy się pomagać dzieciom i ich rodzicom, znajdzie się czarna
      otchłań. Sam zastanawiałem się dlaczego tak jest mimo,że staram się
      być niezmienny i pomocny na każde zawołanie. System opieki zdrowotnej
      jest w Polsce niedoskonały, choć wielu rodziców przebywajacych za
      granicą porównując angielski lub skandynawski model służby zdrowia
      wypowiada się o naszym bardzo pozytywnie. Zwróćmy uwagę na usługi
      stomatologiczne, całkowicie sprywatyzwoane. Pacjenci mają cały
      wachlarz usług od wyboru do koloru, oczywiście o płatnych, nikt
      przeważnie nie narzeka i obie strony są zadowolone. Dobry lekarz
      pediatra, pracujący na kontrakcie NFZ szybko wie,że ma powodzenia.
      Ponieważ jest uprzejmy, miły, kompetentny zyskuje rzesze nowych
      pacjentów. Przyjmuje, załatwia w ramach kasy chorych, cieszy się,że
      jest skuteczny, ale po paru latach, przychodzi moment refleksji,
      dlaczego ja tak ciężko pracuję a inni do których nikt nie
      chodzi,śmieją się ze mnie, mając te same pieniądze i spokój duszy.
      Czy warto tyrać. Tu brakuje elementu motywacyjnego choćby książeczek
      z kuponami, które wyrywa lekarz za wizytę, im lepszy tym sterta
      kuponów, zamienionych w gratyfikację finansową od właściciela
      placówki zdrowotnej lub NFZ jest satysfakcją obopólną. System taki
      pozwoliłby wynagradzać dobrych i pracujących ciężko lekarzy, ponieważ
      obecny, zależny od stopnia specjalizacji, funkcji nie jest adekwatny
      do jakości udzielanych usług. Polacy doskonale znają się na polityce,
      medycynie ale niestety teoretycznie. Instrukcje obsługi samochodów
      maja w jednym palcu ale ,,instrukcje obsługi dziecka" już mało kto
      zna. Dlatego przepraszam za wyrażenie byle pierdołą pędzą do
      szpitala, przychodni, budząc kolejna frustrację personelu ze swojej
      niekompetencji. Nie wiedząc jak postąpić z dzieckiem w prostych
      przypadkach, gdzie niejednokrotnie, czytając prasę, oglądając
      poradniki można zaradzić sobie samemu. Nie potrafią obniżyć gorączki,
      gdzie w ekstremalnych sytuacjach dochodzi do drgawek gorączkowych,
      czyli sytuacji zagrażajacych życiu. Jeżeli mamy małe dziecko w domu
      to musimy wiedzieć,że w szczególności w sezonie zachorowań, oprócz
      piwa w lodówce i oleju do samochodu, musimy posiadać środki na
      gorączkę w domu. na każdym opakowaniu widnieje sposób podania.Z
      powodu niewiedzy, przychodzą do szpitali izb przyjęć z paniką w
      oczach bo dziecko ma 38, 39, 40 stopni, katar od kilku dni, kaszle od
      kilku dni. Przychodzą o rożnej porze dnia i szczególnie nocy. Na moje
      pytanie, czy im nie żal wyciagać taki ziąb po nocy chore dziecko,
      często otrzymuje ripostę, ato co do dziecka sie panu nie chce wstać?.
      Przecież płacę podatki to mi się należy. często są to zachowania
      bardzo agresywne, dlatego zazwyczaj nie komentuję takich sytuacji.
      Pies drapał takiego lekarza, niech wstaje kilka razy w nocy, mając 8-
      10 dyżurów w miesiącu to na pewno wystapi u niego znaczny zespół
      niecheci do tego co czyni tym bardziej,ze z powodu braku pediatrów
      wiekszośc z nich jest na kontraktach aby móc oszukać(ominąć) przepisy
      unijne dotyczące czasu pracy. Brakuje pediatrów, dyrektorzy placówek
      proponują rozwiązania kontraktowe bo wtedy lekarz po dyżurze nie musi
      iść na odpoczynek tylko zostaje w pracy i udaje przyjemnego do
      zakończenia normalnego dnia pracy, to kolejny mechanizm wywołujący
      czasami spięcia na linii lekarz - pacjent. Na zakończenia zauważmy
      jaki model lekarza przedstawiają masowe środki przekazu. Łapownik,
      nieuk, oszust, sprawca zła nieszczęść, wypadków, wyprowadzany w
      kajdanach. Jest tak czasami jak w każdym zawodzie ale to nie może być
      uogólniane na całe środowisko lekarskie!. Dzień w dzień odbywa się
      tysiące zabiegów ratujących życie nie tylko w serialach i wżyciu. Nie
      chwalimy się tym bo jest to nasza praca, obowiazek powołanie
      rzeczywistość każdego dnia. Nie oczekujemy piesni i peanów,
      rzeczywiście w tej machinie nawalic może jaiś tryb i wtedy robi się z
      lekarzy bohaterów negatywnych, budue się podświadomie i świadonmie
      agresję i niecheć do słuzby zdrowia
      Z wyrazami szacunku i zdrowia dla wszystkich pacjentów
      Kazimierz Antonowicz
      • trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:51
        Panie Kazimierzu!
        Serdecznie dziękuję za tę wypowiedź!
        Pozdrawiam
      • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:52
        > Czy warto tyrać. Tu brakuje elementu motywacyjnego choćby książeczek
        > z kuponami, które wyrywa lekarz za wizytę, im lepszy tym sterta
        > kuponów, zamienionych w gratyfikację finansową od właściciela
        > placówki zdrowotnej lub NFZ jest satysfakcją obopólną. System taki
        > pozwoliłby wynagradzać dobrych i pracujących ciężko lekarzy,
        Bardzo trafna uwaga. Jestem w stanie zapłacić za każdą wizytę z własnej
        kieszeni, jeśli tylko będę mogła zaufać lekarzowi. Niestety, w moim miasteczku
        mam za pieniądze dostęp do pediatry niezwykle sympatycznej, ale nie mam do niej
        zaufania. Moja dwójka u lekarza była ostatnio ponad dwa lata temu, więc wyszłoby
        mnie to nawet taniej, niż celowanie z kilkoma lekarstwami i tym samym
        wspomaganie firm farmaceutycznych zamiast właściwego leczenia. Nie wymagam od
        lekarza, aby był alfą i omegą. Lekarz też człowiek i bywa, że czegoś nie wie.
        Jednak w takich sytuacjach chciałabym jasnego przyznania się do niewiedzy, niż
        celowania lekami "a może się uda".
        Prawdą jest, że wiele matek z gorączką 38 stopni bez innych objawów jest w
        stanie gnać do szpitala i zrobić awanturę (wątki z niemowlaka się kłaniają).
        Pacjenci też bywają bardzo męczący, ale skoro środowisko lekarskie tak broni
        lekarzy pisząc, że zdarzają się czarne owce, tak i ja będę bronić pacjentów -
        zdarzają się czarne owce.
        • antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 23:24
          Poruszyła Pani jeszcze jedną bardzo ważną kwestię tak zwanej
          skuteczności diagnozy jaki również skuteczności leczenia, ale w tym
          wypadku rodzice mają doskonały wywiad i dobrego nosa i zazwyczaj
          kontakt z lekarzem, który nie spełnia oczekiwań rodziców kończy się
          szybko. czasami nie jest to łatwe bop w małych miejscowościach nie zbyt
          dużego wyboru
          • lizbetka Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 02:26
            Ja nawet nie wymagam od lekarza by był miły - po latach bliskich kontaktów ze
            służbą zdrowia modlę się tylko by wiedział jak leczyć.

            Powiedzcie, jak możliwe jest by ordynator oddziału leczenia gruźlicy umieścił w
            tym samym pokoju pacjentkę prątkującą oraz podejrzaną o gruźlicę (po badaniach
            okazało się że zdrową ) -twierdząc przy okazji że pacjentka kaszląca,
            gorączkująca, odkrztuszjąca dzień cały flegmę i z olbrzymim odczynem po próbie
            tuberkulinowej na 100% nie zaraża bo na pewno nie ma gruźlicy ).

            Jak to możliwe by lekarz endokrynolog mierzył dziecko zeszytem przy ścianie i
            zbywał matkę , która sygnalizuje nieprawidłowości w rozwoju dziecka, krótko "
            przesadza pani "i "na pewno urośnie ". Poradni było kilka, zachowanie lekarzy
            podobne. I dziecko nie urosło. Ma ponad 7 lat i SDS -2,8. A w wieku dwóch lat
            było na 50 centylu.I co teraz ?

            Następny kwiatek - przyjeżdżam na umówiona wizytę (wyrwanie zęba), pani dr wita
            mnie słowami: "a pani musi dzisiaj rwać tego zęba ? bo mi się nie chce ".

            Następny przypadek : pacjentka z ostrymi objawami niedrożności dróg żółciowych.
            Przez 3 dni badało ją 3 lekarzy , w tym jeden na pogotowiu. Efekt : pyralgina,
            no-spa. " I niech zrobi sobie USG". Niestety nie udało jej "sobie" zrobić USG
            bo trzeba było kroić, ponieważ kamień zatkał drogi żółciowe.
            To tak na szybko.
            I powiedzcie jeszcze gdzie są CI biedni lekarze, bo w moim miasteczku każdy
            lekarz z powiatowego szpitala ma prywatną praktykę ( ale mimo to siedzi na
            państwowej posadce ), piękny dom i wypasiony wóz.
            • antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 09:12
              na prawdę jest mi przykro i wstydzę się ,że są takie przypadki. te
              przejaskrawienia pamięta się najbardziej ale niech one nie rzutują na
              cały obraz służby zdrowia bo nie możemy mieszać wszystkiego w jednym
              worze
              • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:34
                Drogi Kolego,
                Tak samo jak pani X, Y, czy Z pamięta błędy czy niekompetencje lekarza tak samo
                my pamietamy chamskich, roszczeniowych, głupich pacjentów nierzadko mijających
                sie z prawdą.
                Sama po ponad 20 latach pracy, a więc staz mamy zblizony, mogę sypac
                opowieściami co zrobił taki czy inny pacjent.
                Sama staram sie słuchac(!), oglądać i zbierać dokładny wywiad czasem zadając
                pytania pozornie bez związku z choroba, z która zgłosił sie pacjent.
                Nie podlizuje sie do chorych i ich rodzin, ale staram się wyznawac zasade mojego
                Nauczyciela i Mistrza - "tracisz głowę, tracisz pacjenta" i nie tracic głowy.
                Nigdy nie przekazuje złych wiadomości na korytarzu, proszę, aby rodzina usiadła,
                proponuje cos do picia. Ale równiez bardzo nie lubie, i tu bywam niegrzeczna,
                kiedy pacjenci lub rodzina łapia mnie za rękaw na korytarzu lub idą za mna. W
                skrajnych przypadkach nawet do...... ubikacji ( dobrze, że żona pacjenta nie
                weszła za mną do tzw. "oczka", i była uprzejma zaczekać przy umywalce). Bywa, że
                proszę, aby rodziny przyszły np. na 7.30, abym miała czas na spokojna rozmowę.
                Przyjeżdżam, czekam i..... słyszę, że nie mogli byc punktualnie, bo dziecko
                zaczyna lekcje o 8.00 i żądaja juz i natychmiast, abym wszystko rzuciła i
                znalazła czas na rozmowę. Bywa, że wchodzą do pokoju lekarskiego gdy juz
                wychodzę do domu. Bo wtedy było im wygodnie przyjść. Zdarzyło sie, że przy
                pewnym panu zaczęłam się rozbierać z mundurka, bo nie docierały do niego żadne
                argumenty. Są tacy pacjenci i rodziny.
                Ale większość to ludzie fajni, sympatyczni, potrafiący wyrazic swoja wdzięcznośc
                i to nie kopertą - wiedzą, że w moim przypadku wylecieliby za drzwi- czy
                flaszką, ale choćby pisząc listy do mojego szefa, pamiętając o świętach czy
                moich imieninach.
                • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:25
                  protozoa napisała:

                  > Drogi Kolego,
                  > Tak samo jak pani X, Y, czy Z pamięta błędy czy niekompetencje lekarza tak samo
                  > my pamietamy chamskich, roszczeniowych, głupich pacjentów nierzadko mijających
                  > sie z prawdą.
                  Nie widzisz różnicy między brakiem kompetencji lekarza, a chamstwem pacjenta ?
                  Lekarzom powierzamy nasze zdrowie i życie, a więc jego niekompetencja może
                  doprowadzić nas do utraty zdrowia bądź życia. Na chamstwo pacjenta można
                  odpowiedzieć chamstwem i po sprawie. Błędna diagnoza to jeszcze pół biedy, ale
                  niech lekarz przyzna, że nie jest pewny, czy jego diagnoza jest trafna i niech
                  wyśle pacjenta na przebadanie przez innego lekarza. Gorzej, kiedy lekarz
                  zadufany w sobie nie chce się przyznać, że nie jest pewien co do rodzaju choroby
                  i przepisuje pacjentowi leki, które mogą zaszkodzić i w skrajnych wypadkach
                  doprowadzić do śmierci. W całym swoim życiu spotkałam kilku dobrych lekarzy.
                  Dobry znaczy dla mnie - jestem pewien, przepisuję leki najmniej szkodliwe, ale
                  skuteczne o ile oczywiście się da. Zły znaczy - pewny nie jestem, ale będę
                  celować z lekami, żeby pacjent nie pomyślał, że nieuk jestem.
                  • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:41
                    Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa całe pola
                    widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba NATYCHMIAST
                    wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum? Ulubionym przez
                    lekarza? Na A, B,C? Ruletka.
                    A ile pacjenci szkodzą sobie sami tyle chyba nie jest wstanie zaszkodzic żaden
                    lekarz.
                    Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą "chirurgiczną"), który od
                    paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie podobał mi sie,
                    zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty. Podpisał w
                    Historii Choroby i co ja moge zrobić? Nic. Jak dostanie udaru to rodzina pewnie
                    będzie psioczyc na lekarzy, ale ja jestem kryta. Mówiłam, tłumaczyłam,
                    rysowałam, w końcu wzięłam podpis.
                    • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 15:36
                      > Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa całe pola
                      > widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba NATYCHMIAST
                      > wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum? Ulubionym przez
                      > lekarza? Na A, B,C? Ruletka.
                      To jest sytuacja w której należy działać szybko i niestety na czuja, bo nie ma
                      czasu na nic, więc lepiej zaryzykować podaniem silnego antybiotyku w szpitalu,
                      niż czekać być może na śmierć z założonymi rękoma. Sytuacja jak w wypadku -
                      wybiera się mniejsze zło, które może uratować człowieka.
                      Przypadek mojego kuzyna, lekarze w Bydgoszczy. Kuzyn zaczyna się bardzo źle czuć
                      w pracy, więc zwalnia się przed czasem i już z gorączką i potwornym bólem głowy
                      jedzie do domu, przebiera się i już z bólem mięśni idzie do przychodni obok
                      swojego bloku. Lekarz rodzinny bada go, każe opisać co czuje podczas badania.
                      Pada diagnoza "podejrzenie zapalenia opon mózgowych" i lekarz rodzinny wzywa
                      karetkę. Mieli mu zrobić tomografię. W szpitalu kuzyna bada lekarka i stwierdza,
                      że to tylko grypa, przepisuje leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe. Tomografia
                      jest nie potrzebna i odsyłają go do domu (komunikacją miejską rzecz jasna).
                      Dzień następny - kuzyn nie spał całą noc z bólu. Idzie ponownie do przychodni.
                      Kawałek który zwykle zajmował mu 2 minuty drogi, pokonuje w 20 minut. Jest inny
                      lekarz niż dnia poprzedniego, bada go i stwierdza, że przepisze mu silniejsze
                      środki przeciwbólowe, ma wypoczywać w łóżku i za trzy dni będzie już w formie.
                      Nafaszerowany lekami przesypia nockę, ale następnego dnia chodzi jak pijany i
                      ból głowy i mięśni ciężko już stłumić lekami. W nocy majaczy w gorączce, żona
                      wzywa pogotowie - mąż ciężko przechodzi grypę (taka diagnoza) i odjeżdżają bez
                      kuzyna. Kolejny dzień w domu, w nocy znowu majaki, ale skoro grypa, to trzeba
                      wyleżeć, wypocząć i minie. Po południu kuzyn próbuje postawić szklankę na stole,
                      ale nie trafią nią na stół. Ma zawroty głowy. Żona idzie do przychodni prosić
                      lekarza o wizytę domową, lekarz rodzinny ten sam, co podejrzewał zapalenie opon
                      mózgowych. Przychodzi i opierdziela kuzyna, dlaczego wrócił ze szpitala ? Lekarz
                      sam dzwoni po karetkę i zostaje z kuzynem do jej przyjazdu. W szpitalu zakaźnym
                      ta sama lekarka, która stwierdziła, że tomografia nie potrzebna pyta się go,
                      dlaczego nie zgłosił się wcześniej do szpitala, dlaczego doprowadził się do
                      takiego stanu (kuzyn nie potrafił już wycelować palcem do własnego nosa) - pani
                      nie chciała mnie zatrzymać, bo mnie pani przyjmowała tu kilka dni temu. Miesiąc
                      w szpitalu, kuzyn do pracy wrócić już nie może (ciężka praca fizyczna).
                      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:41
                        Zbyt długo dyżuruje w Izbie Przyjęć, zeby uwierzyć, że tak było. W Izbie Przyjęć
                        obowiązuje zasada RWD i jesli jeden lekarz przysłał chorego z podejrzeniem
                        zapalenia opon mózgowych, to nawet jeśli drugi 9 ten izbowy) byłby przekonany,
                        że to grypa przyjąłby pacjenta do szpitala.
                        To po pierwsze, a po drugie, jest cos takiego jak objawy oponowe, które są
                        bardzo, ale to bardzo charakterystyczne. Pacjent z podejrzeniem rozpoznania
                        zapalenia opon mózgowych ma "sztywny kark", tak więc o pomyłke trudno. Nikt z
                        nas nie jest samobójca.
                        • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:19
                          Protozoa, objawy rozpoznał lekarz rodzinny już pierwszego dnia i wysłał kuzyna
                          do szpitala (właśnie sztywny kark i uczucie ciągnięcia). Tam jednak pewna
                          lekarka była "mądrzejsza" i stwierdziła, że tomografia nie jest potrzebna.
                          Przebadała go bez tomografu i odesłała do domu. To, że Ty nie wierzysz nie ma tu
                          żadnego znaczenia, bo fakty są jakie są. Sztywny kark przypisano grypie (kuzyn
                          był w Afganistanie i uznano, że organizm po szczepieniach i pobycie tam, tak
                          ostro zareagował na grypę). Gdyby nie lekarz rodzinny (i tu ukłon w stronę tego,
                          który nie zignorował opisanych przez pacjenta objawów), być może kuzyn już by
                          nie żył.
                          Nikt z
                          > nas nie jest samobójca.
                          Nie przesadzaj. Nie pierwszy to przypadek niekompetencji lekarza bez
                          wyciągniętych wobec niego konsekwencji.
                          Aby nie było samego wieszania psów na lekarzach, składam pokłon w stronę pani
                          psychiatry Krystyny O. z Inowrocławia, która przyjmując na kasę chorych ma
                          cudowne podejście do swoich pacjentów ( w przeciwieństwie do dwóch panów którzy
                          tam też przyjmują), a także wielkie podziękowania dla pani ginekolog Danuty Z.
                          również z Inowrocławia za nie usłużne, ale fachowe i ludzkie podejście do
                          pacjentek.
                        • atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 09:38
                          protozoa napisała:

                          > Zbyt długo dyżuruje w Izbie Przyjęć, zeby uwierzyć, że tak było. --


                          No oczywiście !!!! jakżeby inaczej. Pani protozoa znów w cos nie
                          wierzy ... wink))))

                          Moje Potwory smile
                          fotoforum.gazeta.pl/u/atena12345.html
                    • abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:33
                      protozoa napisała:

                      > Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa
                      całe pola
                      > widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba
                      NATYCHMIAST
                      > wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum?

                      Posiew. W tzw. międzyczasie podanie antybiotyku przypuszczalnie
                      najskuteczniejszego i monitorowanie stanu pacjenta. Być może podanie
                      dwóch antybiotyków jednocześnie jeżeli to możliwe, albo antybiotyku i
                      jakaś inna chemioteriapia. (Nie każdy lek antybakteryjny to
                      antybiotyk.)

                      Jako lekarz wiesz doskonale, że te uwagi o kontynuowaniu terapii
                      danym antybiotykiem dotyczą leczenia się przez pacjentów zapisanymi
                      lekami. Więc odstawienie nieskutecznego antybiotyku - jeżeli wyjdzie
                      to z posiewu - i wprowadzenie skutecznego jeżeli będzie konieczne.

                      Także sprawdzenie jak rozległe jest zakażenie - nerki? Wydolność
                      nerek będzie miała duże znaczenie nawet dla ustalania dawek. A tak
                      przy okazji to może to nie zakażenie bakteryjne - ale nowotwór? Też
                      możliwe. Choć pewnie są pewne inne przesłanki za tym że to zakażenie.

                      Leki łagodzące objawy itd. itp. - ale po co ja oczywiste rzeczy piszę
                      takiej Protozoa? Aha... możliwe że "nic nie da się zrobić" - w końcu
                      paskudztwa bywają odporne na wszystko - i wtedy można jeszcze poza
                      modlitwą konsultować się z innym lekarzami - Internet, telefon, fax
                      co tam jeszcze macie. Może coś się uda zrobić. Może uda się ocalić
                      czyjeś życie. Trzeba tylko chcieć.

                      Jak widzisz - nie ruletka, w ruletkę to się gra w Monte Carlo.

                      > Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą
                      "chirurgiczną"), który od
                      > paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie
                      podobał mi sie,
                      > zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty.

                      No to trzeba było zaprosić internistę do siebie. Też tak można. Czy
                      pacjent tuż przed eksplozją wewnątrz czachy ma biegać po piętrach bo
                      panom lekarzom dup...y do krzeseł przyrosły? Że pacjent głupi - jego
                      prawo - mógł nawet nie ukończyć podstawówki, mieć IQ<10 i jeszcze być
                      nieprzytomnym. Ale dochtory powinny i takim umieć się zająć.

                      Co do ciśnienia - jak tak duże to sprawdzić czy aparat się nie popsuł
                      i czy pomiar jest prawidłowy. Pamiętać też że niektórym ciśnienie
                      rośnie przy kobietach i od samego mierzenia.

                      Chyba go rozumiem. Pyk i po krzyku. A jak mu obniży się ciśnienie -
                      to owszem, pożyje jeszcze trochę - ale na wpół przytomny. Dlaczego?
                      Dlatego że problemem nie jest ciśnienie - lecz przepływ krwi.
                      Ciśnienie u niego duże bo organizm broni się przed uduszeniem. Rurki
                      się mu zatkały (jeżeli to od sklerozy) i pompka pracuje na maksa.
                      Obniż ciśnienie - a będzie senny i nieprzytomny. A jak myślisz - po
                      co ludzie piją kawę? Można próbować obniżać ciśnienie i zmniejszyć
                      lepkość krwi... no, ale to się nie może długo udawać sad .

                      • maga_luisa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:41
                        Naczytałeś się trochę książek. Trochę wiesz. Ze wskazaniem na "trochę".
                        I z pełnym przekonaniem o własnej nieomylności ferujesz osądy, które dla lekarza
                        praktyka są po prostu wyrazem zupełnej arogancji popartej kompletnym brakiem
                        doświadczenia.
                        • antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 23:31
                          Tu zaczyna się jedno z ogniw nieszczęść ludzkich. wielu z nas lekarzy
                          nie szanuje opinii kolegów, ba podważa ich opinie i kompetencje w
                          obecności pacjentów, wykazując czasami swoją niewiedzę i brak
                          sumienności jak opisany przypadek z zapaleniem opon mózgowych, który
                          cierpiąc, odsyłany był od Izby do izby choć jego lekarz prawidłowo
                          rozpoznał chorobę. Podważając opinię kolegów i ośmiesząc ich w
                          obecności pacjentów postępujemy nieetycznie i uczymy takich samych
                          zachowań tych, których leczymy
                          Zapomniałem dodać w pierwszej części wystąpienia,że niechęć do
                          lekarzy oprócz mediów, władz buduje NFZ. W tym systemie opieki
                          zdrowotnej nie liczą się już chorzy tylko złotówki!!!!, ściśle
                          zaszeregowane złotóweczki. Im mniej wydamy na wszystko tym lepiej!
                          To NFZ kontraktuje jakość i ilość usług medycznych. To przez system
                          chorzy czekają po pół roku na konsultację i dłużej na zabiegi
                          planowane! o Zgrozo, a jeżeli, krew nam się ze złości w żyłach
                          zagotuje kto jest winny?- lekarz bo nie załatwił, nie skonsultował.
                          NFZ zawsze umyje rączki
                          Kilka lat temu za nim reforma służby zdrowia zaskoczyła nas jak stan
                          wojenny, która przygotowywali politycy a nie fachowcy istniał dobry
                          model opieki pediatrycznej, stomatologicznej itp , który zniszczono
                          bezpowrotnie.
                          Lekarz pediatra jako przedstwiciel ludu pracującego miast i wsi był i
                          trwał na posterunku w szkołach, przedszkolach, żłobkach. Chodząc do
                          tych placówek skutecznie wyławiał zaburzenia rozwojowe, wady postawy,
                          wady wrodzone, szczepił dzieci. Dzisiaj opiekę wypropwadzono
                          skutecznie z tych placówek. Mamom, którym zależy na zdrowiu dzieci
                          nic się nie stało. dadzą sobie radę. Mamom, które nie znają się na
                          chorobach i z racji swojej niewiedzy, nieporadnośći braku dbałości
                          narasta problem i wreszcie takim rodzicom a są na prawdę mających
                          wszystko w d..... końmi ich do lekarza nie zaciągniesz co skutecznie
                          można było wyłapać w szkole, przedszkolu, żłobku. Nie pomagają
                          wezwania z Sanepidu na obowiązkowe szczepienia. To następne ważne
                          ogniwo w łańcuchu ewolucji. Wspomniałem o nim nie przez miłość do
                          systemu ale po to aby ukazać,że istniał system państwa opiekuńczego,
                          gzdie oskrżeń i pretensji było mniej
                          Innym nie mniej ważnym elementem wyznaczającym niporozumienia śą
                          kompetencje lekarzy rodzinnych ściśle zaszeregowane przez NFZ. dzisja
                          nie możemy jak w kiosku albo sklepie mówić,że chceto i to i dokładkę
                          badanie USG przezcimiaczkowe głowki i EEG oraqz tomografię itd. Część
                          wykonywanych badań ogranicza system finansowy, część reguluje lekarz
                          ze swoją wiedząi doświadzczeniem oraz część NFZ. Lekarz Może
                          skierować na YSG brzucha, ale na Usg gówki już tylko neurol;og na
                          którego wizytę wg listy czeka się nieraz 6 miesięcy, czyli nawet po
                          zarośnięciu ciemiaczka nkiedy badanie jest nie do wykonania.
                          Podobnych paranoi jest dużo ale sam ich niestety nie dam rady
                          naprawić choć staramsię byc miły igrzczny w zwariowanym systemie
                          złotóweczek, oszczędności i wzajemnych animozji oraz narastajacej
                          agresji w stosunku do lekarzy. Ot przed chwilą zadzwoniła kobitka
                          23.00 co dać dziecku na ból zęba bo rano była u dentysty i ząb
                          dziecko boli a jest późno to ten dentysta nie odbierze telefonu. Ja
                          odebrałem i udzieliłem porady. Bywa też,że dzwonią o różnej porze
                          nocy do domu kiedy chcę odpocząć po dyżurze. a przecież nie jestem ze
                          stali.
                      • olencjamat Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:48
                        do abc...!
                        Boze widzisz i nie grzmisz!!PRzeciez to jakis geniussz on ma recepte
                        na wszsytko,lekarz ma zamknac sie sluzyc panstwu i jeszcze nie ma
                        praw miec pensji,ale bo kiszonkowe,caly dzien w szpitalu i biegac za
                        panstwem w kazda noc zostawic swoja rodzine i biec czym predzej bo
                        go spoleczenstwo potrzebuje.lekarz to chlop panszczyzniany.a pan
                        panie abac to masz chyba jakies wszechstronne wyksztalcenie
                        podziwiam taki z pana znawca lekow,medycyny,budownctwa.rece
                        opadaja,Pan chyab tylko musi sie wykrzyczec i negowac wszsytko co
                        powie Pani Protozoa.
                      • dr01 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 09:27
                        Więc odstawienie nieskutecznego antybiotyku - jeżeli wyjdzie
                        > to z posiewu - i wprowadzenie skutecznego jeżeli będzie konieczne.
                        >
                        > Także sprawdzenie jak rozległe jest zakażenie - nerki? Wydolność
                        > nerek będzie miała duże znaczenie nawet dla ustalania dawek. A tak
                        > przy okazji to może to nie zakażenie bakteryjne - ale nowotwór? Też
                        > możliwe.
                        może zakażenie, może nowotwór - jak widzisz - sam pogrywasz w ruletkę
                        nie w każdym miejscu jest możliwość zrobienia posiewu, chociaz wydaje się że to
                        proste badanie

                        >Choć pewnie są pewne inne przesłanki za tym że to zakażenie.
                        >
                        > Leki łagodzące objawy itd. itp. - ale po co ja oczywiste rzeczy piszę
                        > takiej Protozoa? Aha... możliwe że "nic nie da się zrobić" - w końcu
                        > paskudztwa bywają odporne na wszystko - i wtedy można jeszcze poza
                        > modlitwą konsultować się z innym lekarzami - Internet, telefon, fax
                        > co tam jeszcze macie. Może coś się uda zrobić. Może uda się ocalić
                        > czyjeś życie. Trzeba tylko chcieć.
                        >
                        może żaba a chcieć można przy 10 pacjentach dziennie a nie przy 70/8h

                        > Jak widzisz - nie ruletka, w ruletkę to się gra w Monte Carlo.
                        >
                        życie to ruletka, medycyna to ruletka (sam dałeś przykład powyżej), małżeństwo
                        to ruletka (albo się dobrze ożenisz albo dopiero poznasz żonę po ślubie), dzieci
                        to ruletka (albo będzie geniusz albo menel - zresztą jedno nie wyklucza
                        drugiego) itd...
                        > > Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą
                        > "chirurgiczną"), który od
                        > > paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie
                        > podobał mi sie,
                        > > zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty.
                        >
                        > No to trzeba było zaprosić internistę do siebie. Też tak można.

                        Internista ma na głowie oddział i 100 pacjentów na Izbie i nie ma czasu łazić do
                        pacjentów którym się nic nie dzieje a ich głównym problemem jest brak możliwości
                        zrozumienia tego co im się łopatologicznie tłumaczy
                        >Czy
                        > pacjent tuż przed eksplozją wewnątrz czachy ma biegać po piętrach bo
                        > panom lekarzom dup...y do krzeseł przyrosły? Że pacjent głupi - jego
                        > prawo - mógł nawet nie ukończyć podstawówki, mieć IQ<10 i jeszcze być
                        > nieprzytomnym. Ale dochtory powinny i takim umieć się zająć.
                        >
                        powinny albo i nie - zwłaszcza jak mają na głowie bardziej potrzebujących

                        > Chyba go rozumiem. Pyk i po krzyku. A jak mu obniży się ciśnienie -
                        > to owszem, pożyje jeszcze trochę - ale na wpół przytomny. Dlaczego?
                        > Dlatego że problemem nie jest ciśnienie - lecz przepływ krwi.
                        > Ciśnienie u niego duże bo organizm broni się przed uduszeniem. Rurki
                        > się mu zatkały (jeżeli to od sklerozy) i pompka pracuje na maksa.
                        > Obniż ciśnienie - a będzie senny i nieprzytomny. A jak myślisz - po
                        > co ludzie piją kawę?
                        no sorry, ale to jest po prostu bełkot. Rzeczywiście przed wieloma laty był
                        pogląd, by osobom w podeszłym wieku nie obniżać ciśnienia, ale jest już
                        nieaktualny. Liczne badania udowodniły, że należy ciśnienie obniżać do poziomów
                        prawidłowych (najwyżej robić to stopniowo) a senność jest przejściowa do czasu
                        gdy organizm nie przyzwyczai się do leków. Wykonanie zabiegu operacyjnego z
                        ciśnieniem 230 skurczowym jest groźne dla pacjenta - ryzyko udaru
                        mOŻE JEDNAK WARTO ZAPYTAĆ SIĘ LEKARZA, ZANIM SIĘ WYPOWIESZ NA TEMAT MEDYCZNY
                        ja tam nie wypowiadam się na temat budowy mostów

                        Można próbować obniżać ciśnienie i zmniejszyć
                        > lepkość krwi... no, ale to się nie może długo udawać sad .
                        >
                        może może jak pacjent jest zdyscyplinowany i przestrzega zaleceń
                      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 10:41
                        A nie zaproponujesz mi, zebym wezwała policje, skuła pacjenta i dowiozła go do
                        internisty w celu leczenia nadcisnienia? Tez pomysł.
                        Lekarz z oddziału nie ma obowiązku konsultowania chorych poza oddziałem swoim i
                        tym, w którym jest konsultantem. lekarz z Izby Przyjęć NIE MOŻE RUSZYC 4 LITER
                        POZA IZBĘ, gdy cos się dzieje pacjent musi być dowieziony na Izbę albo tam
                        dojść. W tym przypadku pacjent miał mozliwość udania sie do Izby Przyjęć do
                        dyzurnego internisty. Miał tez zaproponowany transport wózkiem do specjalisty.
                        Odmówił. Przymusu leczenia jeszcze nie ma, wiec zrobiłam to co mogłam zrobic -
                        uświadomiłam zagrożenie, zaproponowałam konsultację i/lub hospitalizację i...po
                        odmowie pacjenta wzięłam stosowny podpis pod formułka, która pacjent
                        własnoręcznie napisała. A brzmiała ona mniej więcej tak : "Poinformowany w
                        sposób zrozumiały przeze mnie o zagrożeniu zdrowia/życia nie wyrażam zgody na
                        proponowane leczenie i konsultacje lekarza internisty w Izbie Przyjęć". Data,
                        godzina, podpis.
                        Jesli pacjent jest nieprzytomny i nie może o sobie decydować to wtedy my
                        decydujemy, jesli nie to pacjent.
                        Co do spraw merytorycznych to, wybacz, bredzisz.
                        • off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:07
                          nie wiem czy jest sens polemizowac z przemalowanym areczkiem

                          on i tak wie swoje, jest najmadrzejszy, i jest zupelnie
                          zaimpregnowany na logiczna argumentacje
                      • boziaj Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 16:34
                        Bogu dziekuję, ze mimo mniemania o swojej rozległej i głebokiej
                        wiedzy medycznej mimo wszystko ani mnie, ani moich bliskich, ani
                        moich pacjentów leczyc nie bedziesz
                        wybacz, ale wypisujesz w tym wątku pseudomerytoryczne głupoty
                    • annvangier Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 10:42
                      protozoa z twoich wypowiedzi na forum wynika ze w kontaktach z pacjentami mozesz byc chamska i arogancka a to prowokuje
                • e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 02:00
                  Byłam przerażona Pani wypowiedziami z poniedziałku. Dzisiejsze są dużo
                  bardziej rozsądne wyważone. Może była Pani niewyspana, zmęczona
                  dyżurem. Przepraszam, jeśli naskoczyłam za bardzo i niesprawiedliwie.
                  Są ludzie, którzy mało mówią i pomniejszają swoje działania, a robią
                  dużo. Może Pani, mimo deklarowanej nieuprzejmości (tak na przekór?),
                  jest na co dzień po prostu dobrą lekarką fachowo wykonującą swój
                  zawód. Życzę powodzenia i mniej frustracji smile
                  • off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:09
                    no prosze, ludzie potrafia jeszcze powiedziec przepraszam po
                    zreflektopwaniu sie
                    moze jako spoleczenstwo jednak nie zginiemy
                    • tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:55
                      Mnie martwi co innego... Słowo przepraszam padło ze strony pacjentki, nikt z
                      lekarzy na to się nie odważył. Dlaczego?

                      Ciekawe, że przy wypowiedzi Pana Kazimierza, który z szacunkiem wypowiadał się o
                      swoich pacjentach, żadnych złośliwych komentarzy nie było, tylko pozdrowienia i
                      życzenia.
                      Szacunek - może trzeba iść tym tropem?
                      • izi_easy Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 13:11
                        to ja w imieniu wszystkich lekarzy, przyszlych lekarzy, przepraszam
                        bardzo mocno pacjentow,ze wyrazam opinie na temat tego,na czym sie
                        znam.prosze o wybaczenie.
                        • tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 13:28
                          Zdecydowanie mnie nie zrozumiałaś. Zdecydowanie.

                          Nie chodzi mi o merytorykę, ale o to, że na tym forum oprócz gorzkich słów pod
                          adresem lekarzy, to również oni mało parlamentarnie wypowiadali się o
                          pacjentach. I skoro jedną stronę stać na przeprosiny, to może i drugą?
                          Przywołany Pan Kazimierz dostał tylko wyrazy poparcia.
                          • izi_easy Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:02
                            ok nie zrozumiałam.Miło z Twojej strony,że negatywnie oceniasz
                            postawe niektorych pacjentow.Owszem jak w każdym zawodzie bywają
                            nieodpowiedzilni,niemili,aroganccy,nieuprzejmi ludzie.Ale gdy czyta
                            sie taki bełkot o probie leczenia,o stawianiu diagnozy przez
                            zupełnych laików to flaki sie przewracają.Opluwa się panią
                            doktor,ktora podaje rożne informacje,a jakis czlowiek niemajacy
                            zupelnei pojecia proboje ja uczyc swojego zawodu.no prosze panstwa
                            az sie flaki przewracają.Albo jak sie czyta,ze lekarze przyczyniaja
                            sie do smierci pacjenow,nie twierdze,ze nie ma takich przypadkow,ale
                            to nie wystepuje nagminnie jak niektorzy tu twierdza.zaznaczam nei
                            kieruje tego personalnie ale do wielu wypowiedzi wystewpujacych w
                            tym temacie(napisane przez rozne osoby).nie tyczy sie to Ciebie
                            trinite,ktora tak na mnie tu powarkuje i sypie zlosliwosciami.
                            • e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:08
                              > Opluwa się panią
                              > doktor,ktora podaje rożne informacje,

                              Nie wiem czy opluwa, raczej reaguje na wyraźną niechęć do pacjentów,
                              widoczną w jej postach. "Won do znachora" nie tylko mnie mocno
                              zaszokowało. Nikt przy tym raczej nie kwestionował jej konkretnie
                              kompetencji (no, oprócz chyba jednej wypowiedzi pana, który naooglądał
                              się dra House'a)
                            • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:28
                              Ale gdy czyta
                              > sie taki bełkot o probie leczenia,o stawianiu diagnozy przez
                              > zupełnych laików to flaki sie przewracają.Opluwa się panią
                              > doktor,ktora podaje rożne informacje,a jakis czlowiek niemajacy
                              > zupelnei pojecia proboje ja uczyc swojego zawodu.no prosze panstwa
                              > az sie flaki przewracają.
                              Przeczytałam o diagnozie laików, a gdzie tu miejsce na błędne diagnozy lekarzy ?
                              Co powiesz na słowa "uczulenie, świerzb, w całej swojej karierze nigdy z czymś
                              takim się nie spotkałem (w tym ostatnim przypadku lekarz z ponad 20 letnim
                              stażem)". O ile rozumiem, że można się z takim przypadkiem nie spotkać, to nie
                              bardzo rozumiem jak można pomylić świerzb z uczuleniem (tylko dolna część ciała
                              od pośladków do stóp) gdzie są nie tylko czerwone plamy, ale i w bardziej
                              delikatnych miejscach (wewnętrzna strona ud i dół pośladków) siniaczki od
                              brązowych do sino fioletowych w ciągu JEDNEGO wieczora wraz z wędrującym bólem
                              stawów. Można jak najbardziej powiedzieć "nie wiem co to może być", ale nie
                              stwierdzić "świerzb" z całym przekonaniem i machnąć długopisem na recepcie
                              Jacutin ze wskazaniem "smarować chorobowo zmienione miejsca" u trzyletniego
                              dziecka.
                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1945690
                              Siniaczki zaczynają się powyżej kostki jak przechodziły w bardziej wrażliwe
                              miejsca, były coraz ciemniejsze.
                              Tu jeden z linków opisu choroby, który znalazłam jako pierwszy:
                              resmedica.pl/archiwum/zdart12999.html
                              drążąc temat dalej, aż dotarłam do niemieckich stron z fotkami.
      • zebra12 Panie Kazimierzu 25.08.09, 15:17
        Zgadzam się z Panem i dziękuję za wyważoną i mądrą wypowiedź. Muszę zaznaczyć,
        że jako matka 3 dzieci z dużym dość stażem lat w matkowaniu, spotkałam się
        również ze wspaniałymi lekarzami. Z takimi, którzy mieli czas, którym się
        chciało wysłuchać, pomyśleć, poszukać... Fakt, że Ci najbardziej godni zaufania
        są po sześćdziesiątce. I przykro mi, gdy słyszę, ze ten czy owy idzie już na
        emeryturę. Bardzo bym chciała, by przyszli po nich następni, równie mili, ale i
        kompetentni, mający czas i odpowiednie podejście do dziecka i matki. Nie
        traktujący matki jako wroga, ale jako sprzymierzeńca w leczeniu dziecka. Mój
        wspaniały dr Domański (przepraszam, jeśli jest już profesorem), który pracuje
        nadal mimo zaawansowanego wieku w USD w Prokocimiu, zawsze siadał i słucha
        matki. Do końca, aż skończyła mówić. Sama się go kiedyś spytałam, czemu tak
        robi, bo to niespotykane. A on mi powiedział, że zawsze słucha matki uważnie, bo
        to połowa diagnozy, bo matka zna swoje dziecko lepiej niż on i to co mówi, jest
        bardzo istotne...
        Są więc wspaniali lekarze, do których idzie się z ufnością. Szkoda, że ich wiek
        nie pozwala im na dalszą pracę. Od stycznia ucieka nam znów dr Domański z POZu w
        USD Prokocim. Też na emeryturę. On rozpoznał udar niedokrwienny mózgu u mojej
        córki, podczas, gdy neurolodzy nawet spojrzeć nie chcieli... On dzwonił do nich,
        żeby ją przyjęli, ze coś jest nie tak. A znów młoda lekarka Ilona Kopyta z
        Katowic to dla mnie pociecha, ze może znajdą się nowi zapaleńcy, pasjonaci,
        którzy będą traktować nasze dzieci/nas indywidualnie, a nie jak kolejny numerek.
        I nawet, jeśli przyjdziemy z z rzadką chorobą, pochylą się nad tym i nie odeślą
        nas z niczym, lub co gorsza z byle jaką diagnozą, byle się pozbyć kłopotów.
      • maman3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 20:10
        Panie Doktorze! Jest nadzieja..., chylę czołasmile
    • hummer_my_vehicle A mnie ta sytuacja juz w... 25.08.09, 03:27
      Bo mnie w tym kraju nie ma . Jako GP w usa wyciagne jakies 150 000 - 200 000$
      rocznie za 36 godzin tygodniowo . Zycie tu tansze i podobno Burak Obama ma GP
      podniwesc kase.
      A tak to slyszalbym ze ci paskudni lekarze chca ciagle wiecej kasy.
      Bedeac w Polsce slyszaalem ciagle wypisz pan recepte a wtedy takiemu mowilem
      to wez pan dlogopis i se wypisz, a jak mechanik powie 500 to trza dac 500 .
      • listeczki Re: A mnie ta sytuacja juz w... 25.08.09, 13:48
        Zawsze ten ostatni jest najmądrzejszy, w związku z tym pragnę
        zwrócić uwagę na kilka tematów. Ponieważ znam sytuację w USA, więc
        zacznę od tego. W tamtejszej telewizji podano, że rodzi się coraz
        więcej dzieci z autyzmem.Jako przyczynę rozważa się szczepienia,
        nie muszę dodawać,że do szczepień rodzicie i lekarze podchodzą z
        rozwagą.
        Od wysokości ubezpieczenia są uzależnione możliwości leczenia. Za
        każdy zabieg pacjent dostaje rachunek do domu. (np. zwykły poród z
        2-dniowym pobuytem w szpitalu ok. 18000$) Jeśli pacjent jest
        wystarczajaco ubezpieczony kasa pokrywa zabiegi w całości, ale
        bardzo pilnuje celowości zabiegów np. co 3 misięczne badanie bioder
        noworodka USG byłoby zakwestionowane. Z drugiej strony każdy
        pacjent wie za jaki zabieg jest obciążony i mozliwość przekrętów
        (np.że facetowi wycięto macicę jest niemożliwa). Prawnicy
        podburzają pacjentów do odszkodowań i dlatego składki na
        ubezpieczenie są wysokie, a co za tym idzie drogie są usługi
        medyczne. Lekarz pragnący pracować spokojnie patrzy na mapę
        roszczeń, w których stanach sa najniższe i z tego powodu w
        niektórych stanach jest drastyczny niedobór ginekologów.Może
        nie "won", ale kulturalnie roszceniowym pacjentom doradza się
        zmianę lekarza. Kulturalnie,bo wszędzie obowiązuje uprzejmość
        zawodowa, nawet w stosunku do panienki na poczcie grzebiącej się
        niemożliwie.
        A co z nieubezpieczonymi? Lecza się w państwowych szpitalach, gdzie
        muchy wlatują na salę operacyjną lecz sprzęt jest znakomity. Jeśli
        pacjent umie się wykazać,że nic nie posiada i nie może zarobkować
        jest leczony na koszt państwa. Znam jedną panią,która zapadła na
        nowotwór i wymaga bardzo kosztownego leczenia zamknęła swój gabinet
        kosmetyczny i leczy się będąc na zasiłku. Inni załapują się na
        programy badawcze. Trzeba tu przypomnieć,że obywatelom USA powyżej
        65 roku życia przysługuje bezpłatna opieka medycvzna. W każdym bądź
        razie znam wiele osób z Polonii i nikt z powodu drogiego leczenia
        raczej Stanów opuszczać nie chce.
        W Stanach i na Zachodzie jest wypracowany tryb postępowania. Jak
        schorzenie to lekarz rodzinny, ostre zachorowanie to szpital i ew.
        pogotowie (karetka bez lekarza). NATOMIAST SCHORZENIA SKOMPLIKOWANE
        KONSULTUJE SPECJALISTA, oczywiście za większą kasę. Też czeka się w
        kolejkach. Znamy pcjentkę,której bardzo nie odpowiadała w Polsce
        wizyta u kardiologa co pół roku. Wyprowadziła się do Szwecji tam
        stwierdzono,że sprawa nie jest ostra, więc wyznaczono wizytę za dwa
        lata. Teraz tej pani opłaci się co pół roku przyjeżdżać na badania
        do Polski. Tym co płacą na ZUS pragnę przypomnieć,że z sumy
        wpłacenej tylko stosunkowo niewielki procent wpływa na ochronę
        zdrowia, reszta to emerytura, nieszczęśliwe wypadki, fundusz
        bezrobotny etc.Za te usługi ZUS pobiera 5 000 000 zł miesięcznie.
        Zreszta to wszystko można znaleźć na stronie ZUS-u.
        Za bardzo nie rozumię tryumfalnych wypowiedzi - płacę składki to mi
        się należy. Przecież twoja mikroskładka nie idzie bezpśrednio do
        przychodni,czy szpitala gdzie się leczysz, a z uwzględnieniem
        zawiłego algorytmu wędruje gdzieś daleko w Polskę, albo siedzi w
        coraz to nowych murach NFZ-u.Dlaczego nie rozumiem ,bo zdrowie jest
        to najważniejszy biznes, jeśli będziesz zdrowy to zarobisz na
        rodzinę, lekarza,zielarza i jeszcze tam kogoś. Trzeba o nie walczyć
        nawet robiąc badania laboratoryjne,szukając w internecie,czy
        znajdując odpowiadającego Ci lekarza. Zresztą z powodu kryzysu NFZ
        ma coraz mniej pieniędzy i w dalszych miesiącach tego roku
        przyjęcia i zabiegi będą coraz bardziej limitowane. Więc abyśmy
        zdrowi byli, a nie dajmy się wypuszczać ani na lekarzy, an i też na
        skołowanych przez nadmiar informacji pacjentów. Studenci pierwszych
        lat ucząc się o pasożytach odkrywają w sobie objawy zakażenia
        kazdego z nich i patrzą podejżliwie na każdą potrawę. Polecam
        doksztłcać się wtym kierunku choćby z internetu, może to dobry
        sposób na odchudzanie.
    • zinfandel30 kredyt na szczepionki? 25.08.09, 08:59
      to trzeba mieć dopiero papkę zamiast mózgu...
      • maminka-2 Re: kredyt na szczepionki? 25.08.09, 09:02
        szczególne brawa dla "światłej" mamusi, która bohatersko, wbrew pediatrze,
        szczepiła dziecko na WSZYSTKO, bo tak lepiej ku chwale firm
        farmaceutycznychbig_grinDDDDD trza wziąć kredyt i zaszczepić na pneumokoki,
        menigokoki, sroki i pierdokibig_grinDDD
    • aron2004 Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 10:02
      Powinna byc lustracja majatkowa polskich lekarzy plus reedukacja
      moralna.
      • st.lucas Precz z KRUS(owcami) - zlodziejami! 25.08.09, 11:08
        To przez KRUSowcow i gornikow brak w Polsce pieniedzy na ochrone
        zdrowia!!!
    • czesikova Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 11:01
      Ta... To wszystko prawda... niestetysad Nasza pediatra niby miła i fachowa, ale
      Broń Boże się odezwać, że zasięgneło się informacji w książce albo w necie! Od
      razu cyniczny ton: no tak słucham?, albo bez wysłuchania komentarz w stylu:
      "Proszę Panią jedyną osobą kompetentną do wystawiania diagnoz jest lekarz" po
      czym powtórzyła dokładnie to co wyczytałam w necie...
      • enigm-a Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:19
        Moja mama poszła do lekarza - prywatny gabinet dermatologiczny
        uważany za bardzo dobry. Miała na nosie zgrubienie. Lekarz obejrzał:
        pani ma raka. I od razu przedstawił cały plan usunięcia zgrubienia
        za duże pieniądze.
        Na szczęście żaden rak to nie był, kolejny lekarz - nie prywatny
        zajął sie mamą i usunął to zgrubienie w panstwowej przychodni.
        • mordehajm Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:01
          no to po co on usunal tego narosla jak to nie byl rak?
          czy ta narosla byla badana?
          mne to interesuje, bo terz mam taka
          • truscaveczka Re: Lekarze? Już im nie ufam 30.08.09, 13:32
            No weź sie zdecyduj? Ta narośla? Ten narośl?
            Bo rozumiem, że ta narośl nie przyszła ci do głowy?
    • joanna1982 Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:38
      I ja mam również całkiem niezłą historię i to nie jedną.... Bawią
      mnie teksty : na to jest pani za młoda a na to za stara...
      Jako 13 latka trafiłam do specjalistów z bardzo silnymi bólami głowy,
      nikt zadnych badan mi nie robił a tomografie komputerowa miałam
      robioną dopiero po 14 latach choroby.

      I olewactwo lekarzy, bo ja sie nie znam i tylko mi sie wydaje, że z
      dzieckiem coś nie tak. Niby sprawa błaha no bo to tylko 3-latek który
      nie mówi. A że sie nie słucha, bawi sie tylko po swoejmu, unika ludzi
      - wyrośniez tego, że nie zna strachu i nie rozumie, że czegoś nie
      wolno, że jak sie złości to uderza głową w podłoge? - to przeciez nic
      innego jak błąd wychowawczy....
      Dopiero po roku mojej upierdliwości doczekalismy badania słuchu no bo
      moze dziecko nie słyszy ale ze juz duzy dosyc to od razu do kliniki i
      tam seria badan. Wyniki : słuch prawidłowy, dziecko z bardzo wrażliwą
      sferą emocjonalną, opóźniony rozwój mowy, opóźniony rozwój psycho-
      ruchowy, nadpobudliwość, opóźniony rozwój psycho-społeczny, dziecko z
      silnymi cechami autyzmu.
      Gdyby ktoś z łaski swojej choć raz się przyjrzał sprawie jak należy i
      słuchał tego co mówie, może by zauważył, nawet 2 psychologów nie
      zauważyło i twierdzili, że tylko nie mówi ale napewno zacznie.

      A teraz każdy oczy robi szerokie ze zdziwienia, że to aż tyle dziecko
      ma wypisane w diagnozie. Najgorsze w tym wszystkim jestto ze od roku
      dziecko mogło mieć juz odpowiednią terapię wprowadzoną a tak jesteśmy
      rok do tyłu przez to, że matka nie ma pojecia o czym mówi.

      Mam jeszcze takich kilka ale to akurat najświeższe i najbardziej mnie
      dotknęło....ale cóż....pozostaje mi teraz tylko sprawy w sądzie
      pozakładać tym niedouczonym psychologom i neurologopedzie (bo tu tez
      doktorka twierdziła że wszystko dobrze i to było dużo ponad rok temu.
    • ppysznik Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:26
      Kilka historii o sluzbie "zdrowia"

      1. Wroclaw - dziecko 15 miesiecy ma 40 stopni goraczki. Rano matka idzie do
      lekarza - nie ma go, trzeba poszukac innego pediatry. Idzie do innej
      przychodni, pani w recepcji informuje, ze owszem, lekarz przyjmie, ale recepty
      nie wystawi, bo matka musialaby zlozyc deklaracje, ze chce nalezec do tej
      przychodni!!! ta sama pani radzi, zeby isc na pogotowie po 18...na pogotowiu
      inna "mila" pani, z laska wola lekarke, ktora radzi, zeby jednak isc do
      pediatry, ale przepisuje leki ostrzegajac, ze lepiej nie spac w nocy i
      obserwowac dziecko, bo lek moze miec bardzo drastyczne skutki uboczne. dziecku
      matka leku nie podaje.

      2. woj. lubuskie - kobieta rodzi. na szkole rodzenia i przed porodem dowiaduje
      sie, ze jezeli po porodzie, podczas pobytu w szpitalu ,bedzie chciala
      odpoczac, to pielegniarki zajma sie jej dzieckiem.
      Zawsze oczywiscie jest tak, ze po samym porodzie, mama ma czas sie wyspac, a
      dziecko jest w tyym czasie badane, wazone etc.
      W tym przypadku mama po porodzie szybko dochodzi do siebie i sama udaje sie po
      dziecko, gdzie poirytowana pielegniarka mowi, ze jak je juz teraz tak bardzo
      chce zabrac, to "juz na zawsze".

      WTF sie pytam?
      Na bezdusznosc ludzi w sluzbie zdrowia brakuje slow. Pacjent w wiekszosci
      przypadkow jest traktowany jak agresor.
      Za malo zarabiaja? - to zmienic zawod lub do UK na zmywak.
      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:34
        Ad 1. Chyba cos pokręciłeś. Jesli nie jesteś pacjentem przychodni X a chcesz się
        w niej leczyć to masz dwa wyjścia - albo złozyc deklarację i zostać już
        pacjentem tej przychodni albo zapłacić za wizytę. Leki sa wypisywane na ogólnych
        zasadach. W tej sytuacji lekarz mógł przyjąć GRZECZNOŚCIOWO ZA DARMO, ale wtedy
        nie ma mozliwości wypisania recept refundowanych. Jesli tak było to lekarzowi,
        który nie dostał za swoja prace złamanego grosza nalezy sie grzeczne
        podziękowanie a nie pyskowanie na forum.
        Ad 2. A co sie stanie jesli matka po urodzeniu zrobi dziecku krzywdę? Zapewne
        wyprze sie tego i wina obarczy pielegniarki. Znam taki przypadek z opowiadania.
        • trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:53
          > Znam taki przypadek z opowiadania.

          Ja z opowiadania to też wiele rzeczy znam, np. bajkę o krasnoludkach.
          Mama opowiadała.
        • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:19
          ad 1. nic nie pokrecilem, tak bylo, absurd takiej sytuacji jest oczwisty. jak
          nie ma mojego lekarza to mam przychodnie zmieniac, zeby dostac recepte?

          ad 2. a co to ma wspolnego z zachowaniem pioelegniarki, ktora tak czy inaczej
          przynioslaby dziecko po 2 godzinach?
          • e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:13

            > ad 1. nic nie pokrecilem, tak bylo, absurd takiej sytuacji jest
            oczwisty. jak
            > nie ma mojego lekarza to mam przychodnie zmieniac, zeby dostac
            recepte?
            >
            Czy za to odpowiada lekarz, czy system, który by go ścigał po
            wystawieniu takiej sytacji?
            I jeszcze jedno, w Polsce ta pani z dzeckiem została przyjęta, mimo
            biurokratycznych ograniczeń. W Wielkiej Brytanii czy USA nikt by
            palcem nie ruszył, żeby dziecku pomóc. Ugryzienie skorpiona? To
            proszę brać aspirynę, pańska firma ubezbieczeniowa już nie pracuje
            (piątek wieczór), prosze zgłosić się w poniedziałek. To nie jest z
            filmu.
            • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 13:23
              O jakim systemie mówisz? Powiedz czy jakby poszła z dzieckiem prywatnie, to
              dostałaby receptę? Tak! Chodzi tylko o bezduszności i pieniądze.

              Co do innych krajów - za to w bliższych nam Austrii czy Niemczech, przy 40
              stopniach gorączki karetka przyjeżdża do dziecka ww 5 minut, a każdy lekarz ma
              swojego oficjalnego zastępcę, a każdy szpital ma całodobowy dyżur ze
              specjalistami. W szpitalu na położnictwie dzieci z uśmiechem zabierają mamom,
              żeby się wyspały, a lekarze przyjmują w gabinetach opłacanych przez system
              codziennie, co drugi dzień do 19.
              Moze to inaczej wyglądać? Moze, tylko ludzie są zepsuci - zarówno decydenci, ale
              przede wszystkim lekarze.
              • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 18:38
                Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie opłacany lekarz.
                Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet tez w krótkim
                czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke ubezpieczeniową - srednio
                ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko. Wszystko "sienależy". A tak
                nie jest. Kolejki do specjalistów bedą coraz większe, bo specjalistów jest coraz
                mniej. Młodzi nie pchają się na medycyne, a ci, którzy ja skończą nie kwapią
                się, zeby leczyć rodaków. Średnie - moje- pokolenie zaczyna się cenic i nie ma
                ochoty tyrać na państwowych posadach. Wielu z nas ma prywatne gabinety i tam
                przyjmuje.
                Połoznictwo, w Damianie tez położne z usmiechem, i za odpowiednim
                wynagrodzeniem, zajmują sie kulturalnymi i czystymi pacjentkami Przemęczona
                położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce, która myła sie
                ostatnio na Wielkanoc.
                • ahhna Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 02:15
                  Przemęczona
                  > położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce,
                  która myła sie
                  > ostatnio na Wielkanoc.

                  Nie ma obowiązku być przemęczoną położną. Można pracować w
                  Damianie albo zmienić zawód.
                  Oczywiście
                  jeśli nie potrafi się być co najmniej neutralną położną, nie mówię
                  nawet: grzeczną, ot, nie chamską.
                  Położna w szpitalu państwowym to odpowiedzilne i stresujące zajęcie.
                  Jeśli ktoś nie potrafi mu podołać, powinien zmienić zawód. To
                  naprawdę jest proste. Zarówno w przypadku położnych, jak i
                  budowlańców, górników, stoczniowców, architektów itd. Można i należy
                  walczyć o podwyżki, ale nie można zapominać, że zawód wybrało się
                  sobie samemu i wziąć za to odpowiedzialność.

                  Rodziłam na Inflanckiej, w lutym. Położna opłacona super, poród
                  rodzinny opłacony super. Ale dzień przed porodem byłam na teście
                  oksytocynowym obok tej normalnej porodówki. Darmowej znaczy. Gdybym
                  nie słyszała tego na własne uszy, nie uwierzyłabym, że takie
                  traktowanie rodzącej jest możliwe po akcjach typu Rodzic po ludzku,
                  w srodku Europy, w dobie rankingów internetowych... Lekarz położnik
                  tak oto zachęcał rodzącą nierodzinnie do zwiększenia siły skurczów
                  partych: " No, słuchaj, Małgośka, czego cię uczyli w szkole
                  rodzenia?! Nie gadaj głupot, że nie dasz rady, cholera, więcej
                  zaangażowania, no mówię przecież do ciebie (sic!)!!! Spałaś w tej
                  szkole rodzenia?! Niczego cię nie nauczyli!!! Wszystkie przez to
                  przechodzą, a mało która taki cyrk urządza jak ty..."
                  Jeden szpital, jeden czas, dwa porody, jeden opłacony, drugi nie.
                  Mnie połozna mówiła, że jestem super, świetnie idzie, jeszcze tylko
                  kilka minut, jestem dzielna itd. A jęczałam dokładnie jak tamta
                  babka. Po porodzie salowa obmyła mi krocze, dostałam herbatę i
                  kanapki, mąż zasnął w fotelu obok mnie i dziecka i spał tak do
                  rana. Kosmiczna różnica. Czy za brak chamskiego tekstu należy
                  dodatkowo płacić?

                  • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:00
                    Czy wiesz dlaczego operacje spadają z planu jedna za drugą? Bo nie ma kto
                    znieczulać i kto operować. Niedługo nie będzie planowych operacji tylko te pilne
                    ze wskazań życiowych. A wiesz dlaczego? Ano dlatego, że większośc z nas albo
                    zmienia zawód ( co radzisz połoznek, która ośmieliła sie byc zmęczona po n-tym
                    przyjętym porodzie), albo wyjezdża za granicę ( argument, że musimy odpracowac
                    studia sobie daruj, mamy te same prawa i obowązki w tym zakresie co architekci,
                    prawnicy, ekonomiści itd).
                    Jest dramatycznie a będzie jeszcze gorzej. Pozostaje średnie pokolenie, które
                    zaraz nie będzie miało ani siły ani ochoty pracować na 2 etatach. I kto Was
                    będzie leczył?
                    • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:33
                      nie ma kto znieczulać, bo klika lekarska zamknęła drogę do specjalizacji w
                      obawie o swoja niezbędność. ot rzeczywistość.
                      ile było miejsc na specjalizacji z anestezjologi w tym roku?
                      • boziaj Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:50
                        wystarczy poszukac, to nie są tajne dane wink
                        www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b2&ms=0&ml=pl&mi=0&mx=0&mt=&my=459&ma=012213
                      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 07:24
                        Tak, Ty chyba jesteś powaznie chory - nęka Cie nienawiśc i spiskowa teoria
                        dziejów. MY CHCEMY MIEC NASTEPCÓW, MŁODSZYCH KOLEGÓW- czy nie jesteś wstanie
                        pojąć, ze 8-9 dyżurów zabiegowych to bardzo dużo i bierzemy je tylko dlatego, ze
                        nie ma kto. A jasniej - gdybyśmy nie podpisali stosownych klauzul zamykane by
                        były kolejne oddziały, bo nie miał by kto pracowac, dyżurować.
                        Ilość miejsc na specjalizacjach jest niewielka, ale nie my o tym decydujemy.
                        • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 15:02
                          > Tak, Ty chyba jesteś powaznie chory - nęka Cie nienawiśc i spiskowa teoria
                          dziejów.

                          stwierdzasz to po kilku zdaniach? moze zacznij online pacjentow przyjmowac,
                          przynajmniej nie bedzie cie brzydzil ich zapach.

                          ale jak się nie ma argumentów, to się używa epitetów. Ciśnienia nie trzymasz?

                          znam znam te tłumaczenia w stylu "my byśmy chcieli, ale ...", "to nie od nas
                          zależy", no popatrz jacy wy uciśnieni przez system jesteście, a jacy szlachetni.
                          Darmowe dyżury bierzecie, czy coś tam jednak płacą za nadgodziny? A w ogóle to w
                          kogo imieniu się wypowiadasz pisząc "MY"?
                    • ahhna Re: Lekarze? Już im nie ufam 04.09.09, 01:11
                      I kto Was
                      > będzie leczył?

                      Mnie i tak leczą prywatnie. Inaczej pewnie nie urodziłabym zrowego
                      dziecka, bo z tarczycą w ciąży nie można czekac, a państwowo wizyta
                      przypadła na... 7 miesiąc. Kto teraz dałby mi pieniądze na
                      rehabilitację dziecka, gdyby urodziło sie chore? Zęby - prywatnie,
                      ortopeda - prywatnie. Położna - prywatna. Płacę bardzo dobrze, więc
                      się nie boję że nie znajdę lekarza.
                      Smutno mi tylko z powodu tych, którzy nie mają pieniędzy. Pozostaje
                      im znosić chamstwo i niekopetencję, bo jak nie, to się ich postraszy
                      nieleczeniem i wyjazdem do Irlandii. To straszne, ale sama
                      potwierdzasz, że wybór jest tylko taki: znoś chamstwo przemęczonej
                      położnej albo nikt cię nie będzie leczył. Półożna ma prawo byc
                      zmęczona po 20 porodzie, ale ja mam prawo jako pacjent nie martwić
                      się tym, bo za to nie odpowiadam, nie ustalam jej grafiku i nie
                      namawiałam jej do studiów pielegniarskich. tylko oczekiwać godnej
                      opieki i martwić sie swoim zdrowiem, bo z tego powodu trafiłam do
                      szpitala. Czy chamski mechanik samochodowy jest usprawiedliwiony, bo
                      naprawia 20 samochód? przecież wszyscy płacimy obowiązkowe składki.
                      Naprawdę smutne. Położne i lekarze mają możliwości walki o godne
                      zarobki - i z tego co wiem, walczą, i dobrze. Ale niech walczą
                      argumentami z systemem, a nie chamstwem z pacjentami. A jesli nie
                      potrafią, niech odejdą z zawodu - lekarze z Ukrainy chętnie zajmą
                      ich miejsce. Zresztą, to nie położne są zwykle chamskie, tylko
                      lekarze. Poród prowadzony przez położną zazwyczaj jest o niebo
                      lepszy, bardziej przyjazny i profesjonalny niż ten prowadzony przez
                      lekarza.
                      • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 04.09.09, 11:05
                        bardzo dobre argumenty. niestety nawet takie nie trafiają na zrozumienie
                • atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 09:00
                  protozoa napisała:

                  > Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie
                  opłacany lekarz
                  > .
                  > Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet
                  tez w krótkim
                  > czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke
                  ubezpieczeniową - sredni
                  > o
                  > ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko.

                  Rany...sad coz za pogarda wyziera z tego tekstu!
                  Jakie panisko???? Nalezy sie mu rzetelna obsługa, bo to własnie ma
                  zagwarantowane poprzez placenie składek. Jeśli ktos tu jest panisko -
                  to chyba TY.

                  Wszystko "sienależy". A tak
                  > nie jest. Kolejki do specjalistów bedą coraz większe, bo

                  Tak, bo czesto gęsto specjaliści przyjmują "prywatnie" poza kolejką,
                  w godzinach swojej pracy w przychodni.

                  specjalistów jest cora
                  > z
                  > mniej. Młodzi nie pchają się na medycyne, a ci, którzy ja skończą
                  nie kwapią
                  > się, zeby leczyć rodaków. Średnie - moje- pokolenie zaczyna się
                  cenic i nie ma
                  > ochoty tyrać na państwowych posadach. Wielu z nas ma prywatne
                  gabinety i tam
                  > przyjmuje.
                  > Połoznictwo, w Damianie tez położne z usmiechem, i za odpowiednim
                  > wynagrodzeniem, zajmują sie kulturalnymi i czystymi pacjentkami
                  Przemęczona
                  > położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce,
                  która myła sie
                  > ostatnio na Wielkanoc.


                  ehhh.... rece opadają...
                  • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 14:11
                    w 100% masz racje, ręce opadają.
                    jak można być tak wypranym, żeby z taka pogarda mówić o ludziach. stawiam na
                    pracowniczkę służby "zdrowia"
                  • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:04
                    Jezeli znajdziesz specjalistę ptzyjmującego prywatnie w godzinach pracy
                    poinformuj szefa placówki, jeżeli nie, tylko Ci się tak wydaje - to jest to
                    wyłącznie pomówienie. Po kolejnym takim tekście nie mam zamiaru przyjmować ani
                    jednego nadprogramowego pacjenta. Mam zgodnie z normami NFZ przyjąc 4 na
                    godzinę. Przyjmuje w poradni 3 godziny czyli 12 chorych. Nie zdarzyło sie, zebym
                    przyjęła mniej niz 15, bo sie lituję - kolejki kilkumiesięczne, stawki prywatne
                    wysokie, emerytury niskie. Po takich tekstach przestaje mnie to obchodzić. Jest
                    pomoc 24 godzinna w Izbie Przyjęc, sa prywatne gabinety, a jak ktoś nie ma
                    pieniędzy - niech czeka. W tym czasie moge poczytać gazete.
                    • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 21:57
                      hmm, raz piszesz o brudnych i chamskich pacjentach, raz jak bardzo ich kochasz i
                      się nad nimi litujesz - nie ogarniasz już chyba emocji.
                      ja proponuje ci jednak zmywak w UK z takim podejsciem.
                      jeżeli naprawdę jesteś lekarzem, to zwalniając swoje miejsce, może zrobisz raz
                      coś dobrego i dasz szanse komuś normalnego.

                      za swoja "litość", wystąp o medal do prezydenta
                      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 08:19
                        Ależ Ty masz kompleksy lekarzy. słowo daję trzeba było iść na medycynę, ale pewnie zabrakło zddolności, pracowitości i samozaparcia.
                        To, że NIEKTÓRZY pacjenci są chamscy, ordynarni, prymitywni, brudni nie oznacza, że nie współczuje chorym. W przeciwieństwie do Ciebie i paru innych na tym forum, nie wrzucam wszystkich do jednego worka.
                        O mnie sie nie martw. Pracy dla mnie nie zabraknie, w ofertach moge dowolnie przebierać.
                        • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 11:17
                          > Ależ Ty masz kompleksy lekarzy. słowo daję trzeba było iść na medycynę, ale pew
                          > nie zabrakło zddolności, pracowitości i samozaparcia.

                          kolejne pogardliwe slowa o ludziach, o ktorych nie masz pojecia.
                          sa inne dziedziny w ktorych sie spelniam, a nawet jezeli chcialbym pojsc na
                          medycyne, to pewnie zabraklo by mi plecow. klika trzyma sie razem, jak prawnicy.
                          mam nadzieje, ze juz niedlugo znajdzie sie ktos odwazny i na tyle silny, zeby te
                          wszystkie patologie wyleczyc.

                          > W przeciwieństwie do Ciebie i paru innych na tym f
                          > orum, nie wrzucam wszystkich do jednego worka.

                          znam paru lekarzy osobiscie, wiem co mowia miedzy soba. chodze do lekarza, tak
                          jak moja rodzina i znajomi, wiem jak sa zazwyczaj traktowani, szczegolnie w
                          szpitalach, widze na jakie trudnosci napotykaja. trudno nie miec bardzo
                          krytycznego zdania. wiele dziedzin w PL potrzebuje przeciagu, zeby wywiac
                          PRLowskie nawyki przchodzace z pokolenia na pokolenie. ustawy nie pomoga.

                          > O mnie sie nie martw. Pracy dla mnie nie zabraknie, w ofertach moge dowolnie pr
                          > zebierać.

                          martwie sie o siebie i swoja rodzine
                          • atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 22:19
                            ppysznik napisał:

                            > martwie sie o siebie i swoja rodzine

                            otóż to! ale pani protozoa zaraz Ci odpisze, że jak masz
                            zastrzeżenia, to mozesz skargę napisać. Tak szczególnie, gdy lekarz
                            np. Twój bliski leży w szpitalu
                            • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 07:41
                              Wyjść masz kilka:
                              1. Zgłosic już teraz - gdy jesteś zdrowy i nikt bliski nie lezy w szpitalu -do
                              Sejmu inicjatywę ustawodawczą ( sądząc po ilości głosów krytykujących lekarzy ze
                              znalezieniem 100 000 podpisów nie będzie problemu)dotyczącą zmiany zasad
                              finansowania ochrony zdrowia. Zero składek na NFZ. Dobrowolny ubezpieczyciel (
                              lub jego brak) i pełne finansowanie leczenia w prywatnych szpitalach. A prywatny
                              właściciel po pierwsze dobierze sobie personel po drugie będzie leczył tak, żeby
                              mu się to opłacało. Tak więc jeśli masz dobra polise ( a będzie Cie na to stac,
                              bo nie będziesz płacił składek na NFZ) to masz 1 osobową sale z pielęgniarką (
                              usmiechniętą), lekarza na żądanie ( dobrze opłacany lekarz przyjdzie, bo każde
                              wejście do sali odnotuje system w dokumentacji i zwiększy się wpływ na konto),
                              wysokospecjalistyczne zabiegi i badania bez kolejek. Jesli nie masz pieniędzy -
                              to pozostaje samoleczenie, bo nawet za lazaret i 10 osobową sale będą pobierane
                              jakieś opłaty. No, ale mamy zamożne społeczeństwo więc nie ma problemu.
                              2. Jesli nie ma jeszcze nowatorskiej ustawy zgłaszać przełozonemu niewłasciwe
                              zachowania i będy lekarzy. Nagłaśniac, informowac media, dawać sprawy do sądu,
                              podawać nazwiska i......brać za to pełną odpowiedzialność. Jesli lekarz zawini -
                              płaci odszkodowanie, które zrujnuje go finansowo na całe zycie. Jesli jednak
                              dojdzie do pomówienia lekarza, oskarżenia okażą sie nieprzwdziwe liczyć się z
                              tym, że będą procesy o naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia. Znajdą się
                              adwokaci, którzy poprowadzą procesy lekarzy ( sorry konowałów). I jesli okaże
                              sie , ze ktos z nas wygra proces niesłusznie skarżący bulnie odszkodowanie,
                              które zniszczy jego finansowo. Bez zmiłuj sie, dzieci, choroba, samotna matka,
                              staruszek. Trudno, za słowa i/lub czyny trzeba płacic.
                              3. Mozna także zrezygnowac z usług lekarzy i leczyc sie we własnym zakresie.
                              Jesli komus nie ufam, unikam go. Ale wtedy sprawa prosta - bierze się
                              odpowiedzialność za swoje postępowanie.
                              A jeżeli nie ma się odwagi, jest sie leniwym ( inicjatywa ustawodawcza) i
                              tchórzliwym ( lek o swoje zdrowie) to warto uruchomić szare komórki o ile sie je
                              ma lub pogodzić się ze stanem faktycznym.
                              • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:30
                                twoja bezczelność i pogarda dla ludzi nie maja granic.
                                Podaj mi proszę swoje nazwisko i nr uprawnienia do wykonywania zawodu lekarko,
                                nawet na priva - domagasz się skargi, masz ja jak w banku. Zobaczymy czy ROZ
                                uzna twoje wypowiedzi za etyczne (KEL się kłania). Masz na tyle odwagi?

                                > 1. Zgłosić już teraz - do Sejmu inicjatywę ustawodawczą
                                > dotyczącą zmiany zasad
                                > finansowania ochrony zdrowia. Zero składek na NFZ.
                                > Dobrowolny ubezpieczyciel (
                                > lub jego brak) i pełne finansowanie leczenia w prywatnych
                                > szpitalach.

                                każda zmiana w tym kraju jest bojkotowana przez związki, które powodują, ze
                                lekarze i pielęgniarki odchodzą od łózek pacjentów - ot rzeczywistość

                                > 2. Jesli nie ma jeszcze nowatorskiej ustawy zgłaszać przełozonemu niewłasciwe
                                > zachowania i będy lekarzy. Nagłaśniac, informowac media, dawać sprawy do sądu,
                                > podawać nazwiska i......brać za to pełną odpowiedzialność.
                                > Jesli lekarz zawini

                                właśnie to zrobię jeżeli podasz mi swoje dane. problem w tym, ze kliki się w tym
                                kraju skutecznie bronią, bo same są sobie sądem

                                > 3. Mozna także zrezygnowac z usług lekarzy
                                > i leczyc sie we własnym zakresie.
                                > Jesli komus nie ufam, unikam go. Ale wtedy sprawa prosta
                                > - bierze się
                                > odpowiedzialność za swoje postępowanie.

                                nie, na szczęście od czasu do czasu trafiam na przyzwoitych lekarzy i u tych
                                będę się leczył. miejsce wszystkich innych jest na zmywaku.

                                > lub pogodzić się ze stanem faktycznym.

                                niedoczekanie twoje!
                                • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 07:36
                                  PPyszniku, jeśli zadasz sobie trochę trudu bez trudności mnie zidentyfikujeesz.
                                  Począwszy od IP komputera poprzez informacje o mnie, których w kilku( nastu)
                                  watkach na emamie i w Słuzbie Zdrowia jest bardzo dużo. Tak więc do roboty i
                                  powodzenia! Juz jakies dwa lata temu jakiś domorosły bojownik straszył mnie
                                  skargą i zapewniał, ze zostane wyrzucona z pracy. Skargi nie widać, a ja od tego
                                  czasu mam 2-3 dyzury w miesiącu więcej. On poniósł klęskę, moze Tobie się uda.
                                  Czy ktos, a jeżeli to kiedy - wniósł do Sejmu inicjatywę ustawodawczą w
                                  proponowanej przeze mnie sprawie? Jesli nikt i nigdy to ani my ani pielęgniarki
                                  nie mielismy okazji z tego powodu odchodzić od łóżek.
                                  Związki zawodowe, których osobiście nie lubie, i których nigdy nie byłam
                                  członkiem, daja nam takie samo prawo do strajków/protestów jak górnikom,
                                  nauczycielom, stoczniowcom. Z małą róznicą- my nie blokujemy miast, nie rzucamy
                                  łańcuchami, nie niszczymy publicznego mienia.
                                  • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 14:56
                                    tak właśnie myślałem, odwagi za grosz, a pluć zza komputera potrafi każdy frustrat.
                                    w każdym razie znamienne jest to, ze ktoś miał już podobne do mnie zdanie i
                                    zamiary.
                                    jest takie powiedzenie - jak ci jeden mówi, ze jesteś pijany, to możesz się nie
                                    przejmować, ale jak już piec osób to powtarza to idź się połóż.
                • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 14:30
                  > Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie opłacany lekarz

                  nie masz pojęcia o czym piszesz

                  > Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet tez w krótkim
                  > czasie przyjedzie lekarz.

                  kolejne bzdury i agresja.
                  w wymienionych przez mnie krajach, wszystko co napisałem odbywa się w ramach
                  ubezpieczenia obowiązkowego.
                  co do skladki - na zachodzie skladki sa wyzsze, ale wyzsze sa tez zarobki, bo
                  znacznie wyższe są koszty życia. Nakłady netto (po odjęciu pensji) na sluzbe
                  zdrowia sa tylko nieco większe niż w PL.
                  inna rzecz to podejście wiecznie roszczeniowych pielęgniarek, lekarzy. u nas
                  jest PRL, pacjent to petent. to jest największy problem.

                  > czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke ubezpieczeniową - sredni
                  > ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko.

                  za 300 złotych nie czuje się paniskiem, chce żeby wyleczyli moje dziecko. jeżeli
                  za mało place, niech składka zostanie podwyższona - nie będę miał możliwości
                  dyskusji, będę płacił więcej.

                  > Wszystko "się należy".

                  to słyszę wiecznie tylko od pracowników szpitali podczas niekończących się strajków

                  kulturalnego rodzenia i mycia się pacjentek nie będę komentował. to, co
                  napisałeś(-aś) to poziom rynsztoka.
                  • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:06
                    Zawsze moderator może to skasować. Podsuń mu to.
                    • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 21:51
                      nie, nie będę tego zgłaszał. niech ludzie czytają, nie wiedza,co o nich sadzi i
                      co o nich mówi służba "zdrowia"
      • ledzeppelin3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 15:05
        Ale to sa tylko przykłady na idiotyczny system NFZ, który zawdzięczasz
        poprzednim rządom (AWS, SLD, PIS) oraz na głupotę matki, a także niemiły
        charakter pielęgniary.
        Sama spadaj na zmywak.
        • ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:22
          uderz w stol...
          - polityka nie ma z tym nic wspolnego, nie mysle tez, ze ktos komus zabrania
          wypisac recepte, skoro prywatnie mozna ja dostac u ktoregokolwiek lekarza, czy nie?
          - matka, ktora chce byc z dzieckiem jest glupia? lecz sie
          - ja jestem ze swojej pracy zadowolony, nie potrzebuje zmywakow, sluzba zdrowia tak
    • irmaaa Komu ufacie? 26.08.09, 16:02
      No właśnie, czy jesteście w stanie powiedzieć : "ufam nauczycielom, prawnikom,
      kierowcom.... matkom, dzieciom itp"? Błąd tkwi w samym założeniu, że jakiejś
      grupie zawodowej można ufać (czy w ogóle grupie ludzi). Ufać można konkretnemu
      człowiekowi.
      W każdym zespole znajdzie się ktoś, komu można "nawrzucać", słusznie, albo i
      nie. Ale jaka z tego satysfakcja, mmmm....
    • pyteasz Lekarze? Już im nie ufam 27.08.09, 01:28
      "w słuchawce zdenerwowany głos pediatry wrzeszczał, czemu do cholery nie
      odbieramy dziecka ze szpitala, skoro mamy czas do godziny 12"


      a potem co? bachor wędruje do kotła w spalarni piżam?
      • atena12345 przykłady 02.09.09, 14:35
        Czytam protozo... i nie mogę, bo krew sie we mnie gotuje. Pogarda
        dla pacjetów: jak oczytani - to niech sie sami leczą, jak
        zadają "głupie" pytania - to do podstawówki niech sie wrocą...Wogole
        brudni, głupi, upierdliwi...
        No a lekarze przeciez życie ratują. O wlasnie i tu jest rożnica
        między złym hydraulikiem, plytkarzem, malarzem..itp. Lekarzom
        BEZPOŚREDNIO powierzamy swoje zdrowie i zycie. I dlatego czasem
        zadajemy "głupie" pytania itp.
        Podam kilka przykladow z mojej rodziny, choć protozoa i tak w nie
        nie uwierzy, bo przeciez wszystkie pokolenia lekarzy z jej rodziny
        (to tez daje do myślenia) niczego takiego nie wiedzieli i nie
        słyszeli.

        1. Jako dziecko 5-6 letnie ciągle potwornie bolaly mnie nogi, matka
        jeździla po lekarzach - diagnoza: dziecko udaje, bo chce zwrócić na
        siebie uwagę. Ból pamietam do dziś...kupowalam sobie sama takie
        rozgrzewajace maści w kiosku, bo to trochę pomagało sad

        2. Na studiach rozbolal mnie ząb. Udałam sie do stomatologa:
        Lekarz: ząb jest zdrowy!
        ja: boli!
        L: niemożliwe, przeciez zaplombowany
        ja: boli !
        Rozwiercił, wyczyścił, włożył co tam trzeba i kazał za 3 tyg.
        przyjść.
        Z bólu spac nie moglam, poszłam więc do niego po kilku dniach.
        ja: ząb boli!
        Lekarz: niemożliwe, bo zatruty
        ja: boli !
        L: niemożliwe
        ja: boli !!!!!
        Rozwiercił, wyczyścił, powsadzal co trzeba i za 3 tyg. kazał przyjść
        BÓL !!!!!
        Lekarz: no niemożliwe, bo teraz to na pewno zatruty!
        ja: BOLI !!!!!!!
        lekarz wypisał karteczke i wysłał mnie na prześwietlenie. w między
        czasie okazalo sie, że zamias szóstki prześwietlono mi czwórkę, więc
        musialam badanie powtórzyć.
        Lekarz ogląda zdjęcie: hmmmmm.... Wzywa drugiego na konsultacje,
        gdzie ten w mig stwierdza; ZAPALENIE OKOSTNEJ.
        Pytam się co ten pierwszy stomatolog robil w przychodni???

        3. Moja mam wykryła sobie guza w piersi. Zrobili badania. Siedzie u
        lekarza.
        Lekarz: ma pani nowotwór piersi i to zlośliwy. Wogóle cód, że go
        sobie pani wymacała w tak wczesnym stadium. Proszę przyjść za dwa
        miesiące.


        4. Tata mój trafił do szpitala ze zlana nogą. Złamanie wymagało
        operacji. Ze szpitala wyszedł z gronkowcem kości...

        5. Młoda osoba w rodzinie cierpi na bole głowy. Idzie do neurologa.
        Ten mowi, że przemeczona i nic jej nie jest.
        Pewnego dnia traci przytomność. Udar.

        6. Moją 82-letnią babcię lekarz na obchodzie budzi kopniakiem w
        łóżko.

        7. Będąc w ciąży trafiam do lekarza z mocno zwapnionym lożyskiem.
        Diagnoza: paliła pani papierosy.
        ja: nie palilam i nie palę
        L: palila pani, dziecko będzie niedotlenione, bo pani palila. Wie
        pani co to znaczy niedotlenienie???
        Myślę sobie: Boze wiem.... pracowałam w ośrodku z osobami
        upośledzonymi...
        Łzy... Panie doktorze, ja nie paliłam....
        Lekarz: wszystkie tak mowią. Prosze wrócić na salę.
        na korytarzu pusciły mi nerwy i sie rozryczalam. Przechodzi polozna:
        czego ryczysz XXXXtu nazwiskoXX ???


        itp...itd....
        • boziaj Re: przykłady 02.09.09, 15:04
          Droga Ateno
          podałaś 7 zebranych z zycia i po rodzinie przykładów
          niekompetentnego i/lub chamskiego zachowania pracowników słuzby
          zdrowia
          mogłabym tu przytoczyć wiecej kulturalnych inaczej zachowań
          pacjentów z 1 dyżuru z IP
          tylko po co? nie rozumiem po co ta licytacja? kto gorszy?
          masz wybór, wybierz lekarza któremu ufasz (bo zdaje się o zaufaniu
          była mowa pierwotnie), WSZYSCY będą zadowoleni
          mnie osobiscie męczy sytuacja, gdy pacjent od progu traktuje mnie
          jako wroga od którego musi cos wyszarpac i probuje podwazac moje
          kompetencje
          stety czy niestety, ja nie mam wyboru pacjentów, mogę się tylko
          dziwić, po co osoba z takim nastawieniem do mnie przychodzi (kolejki
          są wystarczajace długie, by każdy zainteresowany mógł sie dowiedzieć
          who is who, bynajmniej nie jestem jedyna w takiej specjalizacji w
          okolicy, wiec jakis wybór jest)
          żeby było sympatyczniej uczciwie mogę przyznać, że wiekszość moich
          pacjentów prezentuje zachowania które mozna uznac za norme w
          cywilizowanym swiecie (inna sprawa, ze juz dawno nie dyzuruje w
          IP wink tam bywało naprawde hardcorowo)
          z drugiej strony mimo różnych doswiadczeń pacjentów traktuję
          uprzejmie tak długo, jak jest to możliwe (tzn. nie pozwalam się
          obrażać)
          a to co sobie czasami pomysle to juz zupełnie inna sprawa...
          • atena12345 Re: przykłady 02.09.09, 15:25
            boziaj napisała:


            > tylko po co? nie rozumiem po co ta licytacja? kto gorszy?

            powiem Ci po co.
            Ja nie twierdze, ze sa tylko źli lekarze. mam np. swietnego
            pediatrę, super ginekologa i chirurga. Ale wkurza mnie podejscie
            protozy. No poczytaj posty swojej kolezanki po fachu. pisze to, bo
            ciagle spotykam sie z postawą zaprzeczania faktów przez lekarzy,
            tłumaczenia, ze "to nie mozliwe". To mnie wkurza!


            > masz wybór, wybierz lekarza któremu ufasz (bo zdaje się o zaufaniu
            > była mowa pierwotnie),

            tak wlasnie robie.

            > mnie osobiscie męczy sytuacja, gdy pacjent od progu traktuje mnie
            > jako wroga od którego musi cos wyszarpac i probuje podwazac moje
            > kompetencje
            > stety czy niestety,


            ja pracowalam z klientami i wiem o czym mowisz, bo ludzie potrafia
            być wredni niestety. Ale musiałm się usmiechać i rzetelnie wypełniac
            obowiazki, bo taka moja praca. Zdarzyło mi się, ze wkuzony klient
            rzucil we mnie krzeslem wink
            Nigdy nie traktuję nikogo z gory, nawet jak jest gorzej wykształcony
            i nie umie sie swobodnie wypowiedzieć.
            Lekarze maja w swoich rekach zycie ludzkie, dlatego szacunek dla
            tego życia jest tak ważny.
            Pozdrawiam i dziękuję za spokojny i rzeczowy ton wypowiedzi.
            • boziaj Re: przykłady 02.09.09, 16:29
              co do zaprzeczania (i interpretacji) faktów:
              faktom zaprzeczac nie nalezy, chamy, pijaki i nieuki zdarzaja się w
              każdej grupie zawodowej i społecznej, nie sądzę zeby akurat lekarze
              byli wolni od takowych patologii
              ALE kiedyś zataczając koło wróciła do mnie opowieść o zachowaniu
              lekarza w sytuacji, której byłam ŚWIADKIEM; opowieśc ta była
              szokująco zmieniona na niekorzyść lekarza; gdyby nie nazwisko
              lekarza i dość charakterystyczne dane dot. choroby pacjenta to chyba
              bym nie uwierzyła, że chodzi o tą sama sytuację uncertain
              kazdy z moich kolegów moze przytoczyc jedną lub wiecej podobnych
              opowieści, wiec przyznaję uczciwie, ze nie emocjonuję się różnymi
              opowieściami dot. zachowan kolegów po fachu, chyba że byłam ich
              świadkiem (lub zostało to w jakis sposób udowodnione)


        • protozoa Re: przykłady 03.09.09, 07:54
          Podałaś 7 przykładów
          1. Były to najprawdopodobniej bóle wzrostowe, nic groźnego, zwłaszcza jeśli
          pomagała maść rodem z kiosku. Wcale nie mam pewności czy nie usłyszała takiej
          własnie diagnozy tylko albo jej nie zrozumiała albo czekała na inna.
          2.Nie jestem stomatologiem, ale byc może lekarz popełnił błąd.
          3."Cód"?????? Bez komentarza. A długie kolejki nie zależą od lekarzy. Winnych
          nalezy szukac wśród decydentów.
          4. Są, niestety, zakażenia wewnątrzszpitalne na które też nie mamy wpływu. I tez
          lekarze, szczególnie zabiegowcy, sa na nie narażeni. Czy tata został dobrze
          zoperowany? Czy chodzi? Pewnie tak, bo bys krzyczała. Ale o dobrze
          przeprowadzonej operacji juz nie jesteś uprzejma wspomniec.
          5. Udary u młodych ludzi sa niezwykle rzadkie. Byc może lekarz popełnił błąd.
          Mamy zbyt skąpa baze diagnostyczna. 99% chorych , młodych chorych z bólami
          głowy, ma nadcisnienie, ćpa, ma kaca lub cierpi na chroniczne przemęczenia.
          Gdyby każdemu robic CT na badanie u tych z krwiakiem, tętniakiem, nowotworem
          czekałoby sie kilka miesięcy.
          6. Opowieść o kopniaku w łóżko znamy juz z poprzednich postów. Dlaczego nie
          składałaś skarg aż do skutku????
          7. Tu tez , niestety, winni sa pacjenci bo notorycznie kłamią!!! Pytam czy
          pacjent pali, nie i swięte oburzenie. Śmierdzi od niego jak z przepełnionej
          petami popielniczki. Proszę, aby rozebrał sie do badania, a z kieszeni wypada
          paczka papierosów i zapalniczka.
          Ja moge się zrewanzować przykładami zachowań pacjentów z 2-3 ostatnich dyżurów,
          a nie kilku lat.
          Pacjenci są, w zastraszającej większości, brudni ( i nie chodzi mi o obłoznie
          chorych czy robotnika przywiezionego z wypadku na budowie, ale o zgłaszającego
          się planowo do lekarza).
          Bardzo wielu chorych kłamie: w sprawie przyjmowania leków, palenia, diety,
          wystapienia pierwszych objawów.
          Czy rozmowa przez telefon komórkowy w czasie obchodu świadczy o wysokiej kulturze.
          Pacjenci łapią lekarza za rękaw naruszając nietykalność cielesną.
          Rodziny pacjentów chca wszystko zaraz i natychmiast.
          Wobec nas są troche grzeczniejsi bo się boja, ale współczuje pielęgniarkom,
          które nierzadko są traktowane jak służące.
          • atena12345 Re: przykłady 03.09.09, 08:28

            protozoa napisała:

            > Podałaś 7 przykładów
            > 1. Były to najprawdopodobniej bóle wzrostowe, nic groźnego,
            zwłaszcza jeśli
            > pomagała maść rodem z kiosku. Wcale nie mam pewności czy nie
            usłyszała takiej
            > własnie diagnozy tylko albo jej nie zrozumiała albo czekała na
            inna.


            wiem, ze były to bóle wzrostowe- moja córka ma to samo. I nie
            tłumacz mi co usłyszała i czego nie zrozumiała!

            > 2.Nie jestem stomatologiem, ale byc może lekarz popełnił błąd.

            Tu akurat, na pewno popełnil błąd i to taki, który wynikał z jego
            dyletanctwa. Ponieważ kosztowało mnie to sporo bólu, utratę zęba i
            60zł (leczenie kanałowe). Złożyłam skargę. Skończyło sie zwrotem
            pieniędzy, a lekarz pracuje w tej przychodni nadal.

            > 3."Cód"?????? Bez komentarza. A długie kolejki nie zależą od
            lekarzy. Winnych
            > nalezy szukac wśród decydentów.

            Twoje "bez komentarza" też pozostawię bez komentarza...

            > 4. Są, niestety, zakażenia wewnątrzszpitalne na które też nie mamy
            wpływu. I te
            > z
            > lekarze, szczególnie zabiegowcy, sa na nie narażeni. Czy tata
            został dobrze
            > zoperowany? Czy chodzi? Pewnie tak, bo bys krzyczała. Ale o dobrze
            > przeprowadzonej operacji juz nie jesteś uprzejma wspomniec.

            Nie będę opisywać szczegółów tej historii. Skończyła się w sądzie.
            Mamy dwa wyroki o winie lakarza i szpitala. Tata przeszedł potem 5
            operacji, wykonanych przez cudownego lekarza, któremu wielokrotnie
            dziękowaliśmy i który niestety juz nie zyje.

            > 5. Udary u młodych ludzi sa niezwykle rzadkie. Byc może lekarz
            popełnił błąd.
            > Mamy zbyt skąpa baze diagnostyczna. 99% chorych , młodych chorych
            z bólami
            > głowy, ma nadcisnienie, ćpa, ma kaca lub cierpi na chroniczne
            przemęczenia.
            > Gdyby każdemu robic CT na badanie u tych z krwiakiem, tętniakiem,
            nowotworem
            > czekałoby sie kilka miesięcy.

            Wiem, że część z zaniechań jest winą systemu. Ale chodzi o to, ze
            jeżeli lekarz nie ma możliwości skierować szybko na badania, to
            powinien to powiedzieć. Być może moja kuzynka poszła by dalej
            prywatnie i wszystko dużo lepiej by się skończyło.

            > 6. Opowieść o kopniaku w łóżko znamy juz z poprzednich postów.
            Dlaczego nie
            > składałaś skarg aż do skutku????

            Znamy, ale nie wierzymy. Reakcja z naszej strony była. Spotkala sie
            z wielokrotnymi zaprzeczeniami co jest również charakterystyczne dla
            Ciebie.


            > 7. Tu tez , niestety, winni sa pacjenci bo notorycznie kłamią!!!

            Rozumiem, że ja nie mogę generalizować na temat: wszyscy lekarze sa
            tacy, ale lekarz może na temat: wszyscy pacjenci kłamią...

            > Pacjenci są, w zastraszającej większości, brudni ( i nie chodzi mi
            o obłoznie
            > chorych czy robotnika przywiezionego z wypadku na budowie,

            pewnie i często są brudni. Mnie też denerwuje, że ludzie śmierdzą
            potem w tramwajach, potem, który na ich skórze jest od dni czy
            tygodni. Ale taka macie pracę. Choć faktycznie czasem współczuję.



            > Czy rozmowa przez telefon komórkowy w czasie obchodu świadczy o
            wysokiej kultur
            > ze.

            ja piszę o życiu i zdrowiu - Ty o telefonie komorkowym...

            > Pacjenci łapią lekarza za rękaw naruszając nietykalność cielesną.

            o naruszaniu nietykalności mi nie mów. Rodziłam w obecności rzeszy
            studentów. Prosiłam przed porodem, by nie przywiącywać mi nóg, ale
            tego nie uszanowano.
            Lekarze wielokrotnie zwracaja sie do nas per Ty. Nawiasem mowiąc,
            mój ginekolog też, więc zaczęłam do nie go mówić też po imieniu. Na
            początku trochę się zdziwil, ale nic nie powiedział i tak zostalo.
            Poza tym jest świetnym lekarzem.

            Ja nie chce nikogo obrażać, chce by lekarze przestali milczeć i
            zaczęli patrzeć na ręce swoim kolegom. Wtedy dużo się zmnieni.
            Że system jest zły - to inna sprawa. Ale ja płacę kilkanaście
            tysięcy rocznie na składkę zdrowotną, a do lekarzy i tak najczęściej
            z braku innego wyjścia chodzę prywatnie.
            • protozoa Re: przykłady 03.09.09, 12:54
              I co się takiego stało, że miałaś bóle wzrostowe, które występują u 50-60%
              dzieci? Nic. Leczenie proste, objawowe. Nie widzę powodu, aby winić lekarza.
              Ząb, lekarz oddał pieniądze i co miał jeszcze zrobić? Zostac powieszony
              publicznie na rynku, zbiczowany?
              Mechanik samochodowy tez cos schrzanił z hamulcami w moim samochodzie. Też
              pisałam skarge i też udowodniono, że miałam rację. Z tą róznicą, że nie dostałam
              ani zlotówki zwrotu. Ty straciłaś ząb, ja mogłam życie i pozabijac przy okazji
              kilka osób. Czy mam więc pisać, że większość mechanikow samochodowych to
              złodzieje? Czy żądać kary smierci dla winnego?
              Szkoda, że nie piszesz o cudownym lekarzu tylko o zakażeniach
              wewnątrzszpitalnych. Sa wszędzie i nie jest to nasza wina. Gdyby ordynatorzy
              chcieli pracować zgodnie z przepisami to 4/5 albo i więcej placówek byłoby
              nieczynnych. A wtedy ci ludzie, którym ratuje się życie poszliby do piachu.
              I raz jeszcze o udarze - tak, gdyby kuzynka poszła prywatnie i prywatnie miała
              zrobione CT nie czekałaby w kolejce. A tak, niestety, nie my generujemy kolejki.
              Z uporem maniaka będziesz drążyć sprawe kopnięcia lekarza w łóżko Twojej babci.
              Ty wierzysz pacjentom z sali, ja lekarzowi - tak więc słowo przeciwko słowie.
              Czasem mam wielką ochotę zastrajkować po włosku. Pracować idealnie zgodnie z NFZ
              owskimi przepisami, nie śpieszyć się, wychodzić z pracy równo z wybiciem godziny
              jej zakończenia. Wtedy załatwiłabym 1/3 zapisanych pacjentów, a jesli operacja
              by sie przeciągnęła pacjenci byliby przepisywani na inny dzień. A ostre
              przypadki do IP. Marzy mi sie, abysmy raz przez miesiąc nie wyrazili zgody na
              pracę ponad 12 godzin z obowiązującą przerwą. Oddział zostałby pod opieką
              stazysty......
              • atena12345 Re: przykłady 03.09.09, 13:37
                protozoa napisała:

                > I co się takiego stało, że miałaś bóle wzrostowe,


                to się stało, że learz tego nie powiedział. Mówił przy dziecku, do
                jego matki, że ono udaje !!!!


                > Ząb, lekarz oddał pieniądze i co miał jeszcze zrobić?

                lekarz pieniędzy nie oddał tylko przychodnia - lekarz nie poniosł
                konsekwencji mimo, iż to kretyn do potęgi, który pacjęta ma za
                nic !!!
                > Szkoda, że nie piszesz o cudownym lekarzu tylko o zakażeniach
                > wewnątrzszpitalnych.


                No pewnie, można pisać tylko o pozytywach tak?

                >> Z uporem maniaka będziesz drążyć sprawe kopnięcia lekarza w łóżko
                Twojej babci.

                a Ty z uporem lekarza będziesz temu zaprzeczać

                > Ty wierzysz pacjentom z sali, ja lekarzowi - tak więc słowo
                przeciwko słowie.

                ja wierze tacie

                > Czasem mam wielką ochotę zastrajkować po włosku. Pracować idealnie
                zgodnie z NF
                > Z
                > owskimi przepisami, nie śpieszyć się, wychodzić z pracy równo z
                wybiciem godzin
                > y

                baaaardzo bym chciała, zeby tak było

                tak poza tym szkoda mi juz energii na dyskusje z Toba
          • trinte Re: przykłady 03.09.09, 19:54
            Niezmordowana i nieprzemakalna...
            Łał...
            Jestem pod wrażeniem...

            p.s. błędy ortograficzne u Olencji (Twojej koleżanki po fachu) jakoś Cię nie
            raziły, a u pacjentki rażą, ciekawe...

          • kubicki4ever Re: przykłady 03.09.09, 21:18
            Moja droga koleżanko po fachu !

            Mam pewien dylemat. Z jednej strony tak samo jak i Ty oceniam pewne zachowania pacjentów w Polsce (jako były lekarz pogotowia, pierwszego kontaktu i asystent na oddziale kardiologicznym mam bogaty zbiór anegdot wywołujących dreszcze), z drugiej strony rozumiem brak zrozumienia pacjentów i przedmówców na tym forum dla opryskliwości, niekompetencji pokrywanej bezczelnoscią i innych przywar cechujących szanownych kolegów lekarzy.
            O niekompetencji i błedach w sztuce robionych przez kolegów po fachu z głupoty, nieuctwa i braku rzetelności w wykonywaniu obowiązków mozna napisać książki.
            1. Znam faceta co sobie sam nie rozpoznał zawału w ekg (książkowy zapis ekg a kolega miał specj. z interny 1 stopnia).
            2. Moją pacjentkę z chorobą Gravesa-Basedowa i ciężką oftalmopatią "kolega" leczył mieszaniną methizolu z L-Thyroksyną. Po skierowaniu na endokrynologię we Wrocławiu po 2-tyg. Pacjentka wróciła bez tarczycy za to z kwiatami i mówiła mi że: "uratowałem jej życie". A ja naprawdę nie zastosowałem żadnej medycyny z wyższej półki tylko zdrowy rozsądek.
            3. Mojemu własnemu dziadkowi w moim "własnym" szpitalu ortopedzi przy przezkrętarzowym złamaniu kosci udowej zastosowali druty Endera. Złamanie było dalej niestabilne, dziadek dostał po dwóch miesiącach męk odleżyn, zapalenia płuc i zmarł. Czuję sie winny, bo nie przeczytałem w porę jak sie standardowo leczy takie złamanie i ZAUFAŁEM ortopedom z mojego szpitala. Dziś wiem, że należało zastosować płytę kątową lub protezę stawu z długim trzpieniem i ewentualnie dodatkowo "cerclage" i dziadek by żył dalej - a fajny facet z niego był.
            I wiesz co ?
            Ja będąc lekarzem raczej nie najgłupszym byłem bezradny w sytuacji dotyczącej mojej rodziny.
            Więc rozumiem rozgoryczonych pacjentów i wiem, że niestety ZBYT często mają rację.
            A przygodę z polskim lecznictwem skończyłem - pracuję w Niemczech. I dobrze mi tu.
            • atena12345 kubicki4ever 04.09.09, 07:13
              Bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten post i pozdrawiam.
              Chciałbym by lekarze wstydzili się tak za swoje błedy i dyletanctwo
              jak ja za swoje błędy ortograficzne.
            • boziaj Re: przykłady 04.09.09, 08:03
              Drogi Kolego
              ale przykład nr 1 mnie powalił: czego oczekujesz od człowieka w
              stanie zagrozenia zycia? jesli jestes lekarzem, a nawet mniemam
              inernistą, to wiesz z jakim stanem PSYCHOfizycznym wiąże się zawał
              (zwłaszcza taki z książkowym zapisem)
              wobec wszystkich pacjentów jestes taki wymagajacy czy tylko dla
              kolegi po fachu?
              co do pktu 2 to sie nie wypowiadam, bo się na tym nie znam
              ad 3. medycyna to sztuka, równiez sztuka wyboru; druty Endera nie są
              złą alternatywą w złamaniach okołokretarzowych, zwłaszcza u ludzi w
              podeszłym wieku i to z kilku powodów
              być moze po operacji endoprotezy dziadek miałby swietne biodro, ale
              głowe nienajlepszą
              co jednak nie zmienia przykrego faktu, ze leczenie jednak skonczylo
              sie niepowodzeniem i jako człowiek i jako lekarz rozumiem twój ból
              i zal
              moja osobista prosba: napisz prosze troche o swoich zawodowych
              potknieciach, skoro taki wylewny jestes
              bo ponoc kazdy popełnia błęby, a najgorszy lekarz to taki, który nie
              zdaje sobie z nich sprawy...


              • kubicki4ever Re: przykłady 05.09.09, 16:01
                ad. 1.
                > wobec wszystkich pacjentów jestes taki wymagajacy czy tylko dla
                kolegi po fachu?

                Oczywiście stress + panika zawężają postrzeganie rzeczywistości. Nie mniej w
                wyżej wymienionym przypadku:
                - kolega upierał się, że nic mu nie jest i sam, własnym samochodem jako kierowca
                !!! pojechał do domu skąd zabrała go Erka. Następnie PTCA + 5 Stentów.
                Postępując w ten sposób naraził na śmiertelne niebezpieczeństwo dużą ilośc osób,
                która poruszała sie po drodze pomiędzy przychodnią a jego mieszkaniem. Takie
                działanie dyskwalifikuje go jako: a. kierowcę b. lekarza. Nawet jeśli miał zawał
                i był w stresie bowiem.....
                - postępowanie opisane powyżej odradzał mu kierownik przychodni, który EKG
                obejrzał oraz pielęgniarka, która mu EKG zrobiła. Więcej naprawdę nie dało się
                zrobić. Można go było jedynie zastrzelić ale nie mieliśmy broni w przychodni.

                ad.3
                > ad 3. medycyna to sztuka, równiez sztuka wyboru; druty Endera nie są
                złą alternatywą w złamaniach okołokretarzowych, zwłaszcza u ludzi w
                podeszłym wieku i to z kilku powodów
                być moze po operacji endoprotezy dziadek miałby swietne biodro, ale
                głowe nienajlepszą

                Jakie kompetencje Pani posiada by wypowiadać te słowa ?
                - Mój dziadek był inżynierem budownictwa dróg i mostów, przed swoim wypadkiem
                jeździł jako kierowca samochodem i prowadził aktywne jak na 78 latka życie.
                Mentalnie był w bardzo dobrym stanie i należało go ratować wszelkimi dostępnymi
                środkami.
                - Jestem obecnie lekarzem anestezjologiem tuż przed zakończeniem specjalizacji.
                Standardowo operujemy 70, 80, 90 - latków ze złamaniami przezkrętarzowymi.
                Widziałem DHS, protezy stawu biodrowego, płyty kątowe ale NIGDY przez ostatnie 5
                lat na ostatnie ok. 300 zabiegów, które znieczulałem nie widziałem, zeby ktoś
                stosował druty Endera. W 2003 roku - niestety po operacji, kiedy dziadek w
                ciężkim stanie, nie mogąc sie ruszyć, walczył z odleżynami - konsultowałem jego
                przypadek z kilkoma ortopedami, szukając tego który by sie podjął reoperacji.
                Wszyscy stwierdzili, że druty Endera to fatalny pomysł w tym przypadku (złamanie
                przezkrętarzowe z odłamem pośrednim) i prehistoria medycyny w ogóle. Stąd moje
                pytanie o PANI kompetencje.

                A medycyna proszę Pani to rzemiosło - trudne, odpowiedzialne ale rzemiosło.
                Sztukę robił Renoir.


                > moja osobista prosba: napisz prosze troche o swoich zawodowych
                potknieciach, skoro taki wylewny jestes bo ponoc kazdy popełnia błęby, a
                najgorszy lekarz to taki, który nie zdaje sobie z nich sprawy...

                To jest klasyczna uwaga ad personam - nie wnosząca nic do dyskusji - oczywiście
                jak każdy lekarz popełniałem i pewnie popełnię błędy, choć wątpię, że tego
                kalibru. Natomiast na pewno byłem opryskliwy w stosunku do pacjentów na n-tym z
                kolei dyżurze, a przyjmując 80-tego pacjenta w przychodni byłem gburem. I tu
                dotykamy sedna dyskusji:

                Nie mozna się usprawiedliwiać zmęczeniem i nadmiarem obowiązków. Ja
                stwierdziłem, że rola woła roboczego utrzymującego na swoich barkach system
                opieki zdrowotnej w Polsce mi nie odpowiada i dlatego nauczyłem się w 3
                miesiące języka niemieckiego i zmieniłem warunki pracy. Bo wiedziałem, że
                prędzej czy później w tych warunkach w jakich pracowałem w Polsce - kogoś przez
                moje zmęczenie lub nieuwagę - zabiję.
                • boziaj Re: przykłady 05.09.09, 17:49
                  ad1 moim zdaniem kolega w tej sytuacji to był przede wszystkim
                  pacjent, który głupio upierał sie przy swoim
                  szczerze uwazam, ze po trzeba bylo R wezwac zamiast tracic cenny
                  czas na zbedne dyskusje i obrabiac go teraz na publicznym forum
                  jakby nie zechcial, to najwyzej by nie pojechal, ale sumienie
                  mialabym czyste
                  ad3 bynajmniej nie sugerowalam, ze dziadka nie nalezalo ratowac, nie
                  wiem skąd to przypuszczenie
                  obecnie Endery nie sa standardem (maja niewatpliwa wadę dajac duże
                  ryzyko deformacji konczyny ) i stosowane sa rzadko, ale nadal maja
                  swoje zalety (minimalna utrata krwi, symetryczne obciążanie od I
                  doby)trzeba tez pamietac, że technika stosowania pretów Endera jest
                  bardzo łatwa w porównaniu chciazby do protezoplastyki
                  a wiadomo - brak umiejetnoisci operatora jest istotnym
                  przeciwwskazaniem do zabiegu
                  czy akurat w tym konkretnym przypadku to byl najlepszy wybor nie
                  wiem, ale na pewno nie był zły z załozenia
                  przeciez pan jako lekarz wie, ze mamy za malo danych aby to
                  jednoznacznie stwierdzic
                  cytat z Reh i Ortopedii rok 2002 (a wiec z czasu, gdy dotyczylo to
                  Panskiego dziadka): Stabilizacja złamań przezkrętarzowych
                  elastycznymi prętami Endera jest metodą z wyboru w leczeniu chorych
                  w podeszłym wieku, obciążonych osteoporozą i schorzeniami
                  internistycznymi. Najlepsze wyniki leczenia operacyjnego uzyskano u
                  chorych operowanych w I dobie po urazie, o wysokiej sprawności
                  fizycznej i umysłowej przed urazem.
                  a, i jeszcze teraz Pan dopisal o odlamie...

                  na koniec jeszcze chcialam zapewnic, ze ja bynajmniej nie zamierzam
                  nikogo usprawiedliwiac, tylko brzydzi mnie bicie sie w nie swoje
                  piersi
                  • kubicki4ever Re: przykłady 06.09.09, 00:28
                    ad1.
                    Nie piszemy nazwiskami więc traktujmy to nadal anonimowo. Nie byłem w tym
                    momencie na miejscu i nie wiem czemu nie wezwano karetki. Pewnie dlatego, że nie
                    można leczyć człowieka wbrew jego woli. Był doskonale uświadomiony co do
                    konsekwencji swojego postępowanie więc potraktujmy sprawę tak jak ona wygląda.
                    Jeżeli facet nie słucha swojego własnego osądu, ani swoich, niegłupich kolegów
                    lekarzy to jak może SŁUCHAĆ i ROZUMIEĆ pacjentów ? A o tym jest artykuł o którym
                    dyskutujemy. Proszę mi wierzyć, mimo wyjątkowości tej akurat sprawy postępowanie
                    w przypadku pacjentów tego Pana nie było diametralnie różne.

                    ad.3.
                    Dyskusja nie wróci życia mojemu dziadkowi i jest akademicka. Przykład podałem by
                    zademonstrować, że jako lekarz byłem bezradny w tej sytuacji i zaufałem kolegom
                    - jak się okazało niesłusznie. Więc rozumiem co czują pacjenci, kiedy będąc w
                    stanie zagrożenia ich życia, spotykają się z opryskliwością, brakiem empatii a
                    muszą w końcu komuś zaufać.

                    > trzeba tez pamietac, że technika stosowania pretów Endera jest bardzo łatwa w
                    porównaniu chciazby do protezoplastyki a wiadomo - brak umiejetnoisci operatora
                    jest istotnym przeciwwskazaniem do zabiegu

                    > obecnie Endery nie sa standardem (maja niewatpliwa wadę dajac duże ryzyko
                    deformacji konczyny )

                    Lekarz operujący zdawał sobie sprawę, że metoda jest zła. Innej nie mieli lub
                    nie potrafili zastosować. Niestety, nikt mi tego tak nie przedstawił. Gdybym
                    otrzymał taką informację: mamy tylko druty Endera, to gó...ana metoda zabieraj
                    pan dziadka do innego szpitala gdzie go porządnie zoperują - nie miałbym do
                    nikogo żalu. Sprawa by się potoczyła inaczej, dziadek by być może żył - koszty w
                    tym wypadku nie grały roli. Prosze sobie też odpowiedzieć na pytanie, czy Pani
                    matce dałaby Pani zastosować w takim przypadku druty Endera? Z ręką na sercu,
                    również w roku 2003. Zaś cytowanie prehistorycznej książki dla studentów
                    medycyny o archaicznych metodach operacyjnych przypadkowo wydanej w 2002 roku
                    mija się z celem. Nikt tak nie operuje, nigdzie.

                    > Stabilizacja złamań przezkrętarzowych elastycznymi prętami Endera jest metodą
                    z wyboru w leczeniu chorych w podeszłym wieku, obciążonych osteoporozą i
                    schorzeniami internistycznymi.

                    Brednie.

                    > na koniec jeszcze chcialam zapewnic, ze ja bynajmniej nie zamierzam nikogo
                    usprawiedliwiac, tylko brzydzi mnie bicie sie w nie swoje piersi

                    Skończmy tą dyskusję o niczym. Istotne jest, że ludzie w Polsce czują się źle
                    leczeni, źle informowani, traktowani jako intruzi w przychodniach i szpitalach.
                    O tym jest ten artykuł. I mają rację.
                    Proszę nie udawać, że z medycyną w Polsce jest wszystko w porządku. Nie jest.
                    Proszę pojechać do Niemiec, Francji, Czech, Holandii. Gdzieś w kierunku
                    cywilizacji. Następnie anonimowo pójść do przychodni i zobaczyć na czym polega
                    różnica w standardzie usług medycznych. Nie twierdzę, że np. w Niemczech nie ma
                    problemów z lecznictwem, ale sytuacja pacjenta w Polsce jest krańcowo odmienna
                    niż po drugiej stronie Odry. Tutaj pacjent to mój klient. I muszę o niego dbać.
                    W Polsce pacjent jest petentem - a szpitale i przychodnie byłyby całkiem fajnym
                    miejscem gdyby nie ci cholerni pacjenci - to nastawienie jest jeszcze żywo
                    obecne w kraju nad Wisłą.
                    • boziaj Re: przykłady 06.09.09, 09:17
                      króciutko, bo zaraz wyjeżdzam; cytowalam czasopismo specjalistyczne
                      z 2002, nie ksiazke
                      medycyna i lekarze w Polsce sa zdecydowanie niedoskonali i ja sie
                      pacjentom nie dziwie, ze psioczą na system i niektorych lekarzy
                      odstreczajcy jest dla mnie tylko fakt, ze jako lekarz zamiast sam
                      posypac sobie glowe popiolem posypuje ją pan kolegom, ktorzy tutaj
                      zapewne nie zajrza i nie zabiora glosu w sprawie
    • sparkley Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:05
      ot taki przykład z wczoraj: poszedłem wreszcie do lekarza , po tygodniu
      gorączkowania , chrypienia i smarkania , bo ewidentnie samo nie przechodzi.
      kolejka jak stopięćdziesiąt , płaczące bachorki i kaszlący emeryci , normalnie
      piekło , i co dostałem? paracetamol. i tabletki do ssania . po co mi lekarz
      skoro paracetamol to sobie mogę sam w aptece kupić?? po prostu nie ma sensu do
      nich chodzić , śmiech na sali.
      • gabrielle76 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:37
        dlatego ja nie chodze do lekarza, jak jestem juz mocno chora to lecze sie sama,
        mam w rodzinie lekarza wiec prosze o odpowiednia recepte i juz. Wolę wziąć raz w
        roku antybiotyk niz doprowadzic sie do powikłań.
      • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:48
        Większość infekcji wirusowych, a takich jest teraz bardzo dużo leczy
        się....właśnie w taki sposób. Chwała lekarzowi, że nie poszedł po najmniejszej
        linii oporu i nie wypisał recepty na antybiotyk.
        Gabrielle bierze raz w roku antybiotyk, ja brałam chyba 20-25 lat temu ( a może
        nawet więcej) - serio. Teraz infekcji dużo, kolejki długie, ale to nie pretensje
        do lekarza ale do systemu.
      • tusiaczek12 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 15:04
        A zwolnienie chociaż dał? smile Ja tam też bym się cieszyła z takiego lekarza co
        antybiotyku na byle przeziębienie nie wypisuje uncertain Mam chorowite dziecko i
        antybiotyk raz w miesiącu u naszego pediatry to standard, ręce opadają...
        Lekarzem nie jestem, ale nikt mi nie powie że to jest dobre dla dziecka.
        • rwaca_rzeka Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.09.09, 12:43
          ZNAJDŹ lekarza homeopatę to Ci wyprowadzi dziecko. Może mieć rozstrojony układ
          immunologiczny prze antybiotyki i florę bakteryjną w jelitach. Tych bakterii u
          dorosłej osoby jest ok. kilograma w jelitach więc to całkiem sporo. Nasza
          wątroba chyba tyle waży. Homeopatią można doskonale wzmocnić organizm, tak, że
          nie bedą potrzebne antybiotyki. U małego dziecka system odpornościowy dopiero
          uczy się bronić organizm. jeśli daje się wciąż antybiotyki, to on nie ma szans
          by coraz lepiej pracować. Antybiotyk działa jakby "za jego plecami". Lekarstwa
          takie jak Panadole działają na trzustkę, która m.innymi reguluje temp. ciała.
          Organizm (głównie trzustka i jedna z nerek) podnosi temp. ciała, by zwalczyć
          bakterie, czy wirusy. My ją obniżamy, a cały system wariuje. Efektem tego jest
          to, że wiele dzieci obecnie nie potrafią gorączkować. ciało nie może się wypocić
          i pozbyć "śmieci". Organizm oducza się samemu zwalczania wroga. Choroba bez
          gorączki trwa dłużej, "ślimaczy się" bardziej wyniszcza organizm. Dłużej
          człowiek wraca do formy.
          Mam 3 dzieci. przez 16 ostatnich lat Tylko najstarszemu (16lat)raz dałam
          antybiotyk na zapalenie ucha - za późno się zorientowałam. Dobrze że są
          antybiotyki, ale jak sama nazwa wskazuje to anty-życie. Antybiotyk to powinna
          być ostateczność. Teraz wielu jest lekarzy jak to nazywam z "otwartą głową",
          czyli lekarzy mądrych. Warto poszukać.
        • dariafuria Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 09:23
          Zmień lekarza. Wiem że dobrego to ze świecą szukać, ale warto. A jeśli cię stać
          to najlepiej prywatnie, ciągną kasę ale przynajmniej nie wypisują taśmowo
          lekarstw. A antybiotyki, jak pisze rwaca_rzeka, to już ostateczność, zresztą
          przeczytaj tutaj
          interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/myslisz-ze-jestes-dobra-matka-pomysl-jeszcze-raz,26090
          Ciekawe czy kiedyś w naszym pięknym kraju doczekamy się jakiejś sensownej
          reformy służby zdrowia....
          • rozbojniczekk Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 11:06
            Widze że każdy tutaj mądrzejszy od lekarza smile
            • my-bubele Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 12:42
              mądrzejszy, nie mądrzejszy, trzeba uważać, wiadomo jak jest. a że niektórzy
              lekarze nie mogą przełknąć oczekiwań pacjentów co do bardziej partnerskich
              relacji w leczeniu to już inna kwestia.
              • agatunia_2 Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 14:53
                partnerskich relacji....... czasem chodzi o najzwyklejszy w świecie
                szacunek...........
    • rwaca_rzeka Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 15:32
      Po wnikliwej lekturze wyników badań nad skutecznością szczepionek i długą
      litanią skutków ubocznych -Postanowiłam nie szczepić mojego 3-ciego dziecka.
      najstarszy syn po jednej ze szczepionek dostał oczopląsu, który po jakimś
      czasie został zdiagnozowany jako ataki padaczki typu "petit male".(takie
      nietypowe ataki czasem trudno zauważalne trwające kilka do kilkunastu sekund -
      jednak bardzo wyniszczające mózg. Pierwszy zgłoszony atak bezpośrednio po
      szczepieniu lekarz zignorowała. Następne kilka lat lekarze przekonywali mnie,
      że dziecko się zamyśla i tyle.
      Teraz ma 16 lat i nie szczepię go już na nic. Zmieniając przychodnię
      pielęgniarka tylko bąknęła, że to dobrze, bo psułam im statystyki. cały ciężar
      wychowywania chorego dziecka spada na matkę. Nikt mi wczesniej nie mówił, że w
      szczepionkach jest rtęć, formaldechyd i wiele innych szkodliwych dla
      niedojrzałego układu nerwowego niemowlaka substancji.
      cdn.
      c.dn.
      • gabrielle76 Protozoa 25.09.09, 16:56
        Ja nie biore antybiotyku co roku, napisałam ze wolałabym mniejsze zło jakim jest
        antybiotyk raz w roku, niz powikłania. Ja brałam rok temu a wcześniej długie
        lata tez nie chorowałam. Super że Tobie udało sie az tyle lat nie brać
        antybiotyku zwłaszcza ze pracujesz w szpitalu.
    • aarvedui przedstawiciele handlowi, zwani lekarzami 09.11.10, 10:28
      zadaniem lekarza od czasów Hipokratesa było zapobiegać chorobom.
      niestety współcześni lekarze zamienili się w handlowców, sprzedają środki maskujące objawy dla koncernów Big Pharmy.
      im więcej zbędnych, przesadnie drogich pigułek, tym więcej kasy i bonusów.

      nic więc dziwnego, że Polacy, którzy zawsze najszybciej wykrywają nadużycia swoich systemów, olewają konowałów.
    • skrzatko Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 10:30

      Upada wiara w racjonalne podejście, zaprasza wszystko co alternatywne. Kuszący irracjonalizm.



      buntskrzata.blogspot.com/2010/05/karma-cola-napoj-wspoczesnego-czowieka.html
    • iruuu Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 12:33
      Nie zgodzę się, że jeśli w UK ktoś nie jest ubezpieczony, to nie ma zapewnionej opieki (nie wiem, skąd pani doktor zaczerpnęła ten pogląd). Przyjechaliśmy z mężem do Londynu 3 miesiące temu. Ja prawie od razu złapałam zapalenie jajników, nie byliśmy nigdzie zarejestrowani, ledwo wynajeliśmy mieszkanie, nie opłaciliśmy jeszcze podatków. Pojechaliśmy do szpitala - wystarczyło podać tylko imię i nazwisko oraz adres - nie było pytań o zatrudnienie czy opłatę tzw. council tax - podatku miejskiego. Dostałam antybiotyk i zrobiono mi wszystkie badania podstawowe na miejscu. Tu jest tak, że jeśli ktoś ma poważne problemy ze zdrowiem, to nikt nie pyta o opłaty, bo taka opieka należy się każdemu.

      Inna sprawa, że do tutejszej służby zdrowia trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości, bo na wszystko bardzo długo się czeka - na wizytę, na badania, na skierowanie do specjalisty. I czasami trzeba dzwonić i umawiać się 10 razy i powtarzać, że wizyta ma być dzisiaj, a nie za 2 tygodnie.

      Nigdzie nie ma lekko.
      • tw52 Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 13:39
        bezplatne leczenie przysluguje w UK kazdemu, kto mieszka w UK, nawet jesli wlasnie zamieszkal niedawno - nie ma to zadnego zwiazku z obywatelstwem, praca czy placeniem skladek National Insurance.
        • sonic84 odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 14:08
          Od tego, że średni wiek lekarza specjalisty wynosi ok 60 lat, od tego,że sporo tzw. młodych lekarzy kraj opuszcza, bo specjalizacje zamknięte, bo nie chce harować za grosze, bo na obczyznie oferuje się świetne warunki szkoleniowe - kursy i studia o jakich tutaj można tylko pomarzyć , bo ma dosyć cuchnących i aroganckich polskich pacjentów, bo nie może normalnie leczyć (CT to jakiś luksus, zresztą co ja mówię, czasami z ilości zleconych morfologii trzeba się rozliczać big_grin) i tak dalej.Powodów jest multum. Jaki widać wprowadzenie nowego, kapitalistycznego ustroju nie zdołało wykorzenić z mentalności Polaczków zamiłowania do komunistycznej propagandy.Bardzo to smutne, zwłaszcza,że dotknie biednych, ''szarych'' i to nie tylko od brudu) ludzi.
          • 1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 15:36
            "Sredni wiek speckalisty-60 lat"

            Matko świeta--chyba oszlalaś

            • sonic84 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 17:04
              Przykro mi ,ale tak jest. smile .Statystyki są nieubłagalne i w naszym środowisku trąbi się o tym już od dawna.
              • 1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 20:24
                Chciałabym poznac te statystyki. 60 lat--gruba przesada!!!!!
                • connie1 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 20:59
                  Prosze kilka linków:
                  www.temi.pl/archiwum/2010/2010-03-17/04_publicystyka2.php
                  www.studencimedycyny.pl/a/Rewolucja_w_ksztalceniu_lekarzy-470
                  umwo.opole.pl/docs/luka_pokoleniowa_wsrod_ka.pdf
                  itd...
                  • 1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 11:03
                    Linki super-po pierwsze dotycza tylko lekarzy z okreslonego obszaru
                    Po drugie tylko w jednej specjalnosci (ginekologia)-znalazłam słupek zahaczający o 60 lat(od 51-60).Pozostałe 40-50.
                    A przepraszam -w innych dziedzinach medycznych-to w jakim wieku można się dochrapać specjalizacji i doktoratu.----Dokładnie taki sam przedział wiekowy --Powyżej 40 lat.Tak to już jest.
                    • sonic84 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 13:23
                      Ja nie zamierzam ci szukać linków do tych artykułów, ale dla potwierdzenia zapytaj kogoś z OIL z danego województwa big_grin big_grin big_grin.Każdy OIL ma pełen spis lekarzy wykonujących swój zawód w danym województwie łącznie z danymi ,w tym datą urodzenia, tak więc sporządzenie tego typu rachunku jest rzeczą banalną. Poszperaj w jakiś numerach Gazety Lekarskiej lub w czymś takim, to te dane znajdziesz.A to że w to nie wierzysz..to nie moja sprawa, aczkolwiek tak jest i mówię ci to jako lekarz.Porządnie to na swojej skórze odczujesz, o ile ty bądz ktoś z twojej rodziny rozchoruje się w najbliższych latach, czego NIE życzę oczywiście.
                      • 1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 13:55
                        Absolutnie nie mam zamairu szperac w ksiegach OIL,ani innych danych.Na szczęście moje osobiste (lokalne)obserwacje sa inne.I tez nie życzę sobie chorować.
                        A jak juz napisalam-inne zawody medyczne -tez musza sie ksztalcić ustawicznie,robić doktoraty,specjalizacje,zbierac punkty-To zabiera cenny czas i wbija w lata-tak to juz jest
          • 1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 18:11
            "harować za grosze"
            ---a to dobre!!!
            • malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 18:54
              powiem taką anegdotę- jestem z 2 letnią córką u gastrologa (2 dni temu) pani doktor zapisuje debridat na brzuszek,
              ja- córka wcześniej piła debridat i jej nic nie pomógł,
              dr.-niech wypije jeszcze raz,
              ja- ale strasznie ją od tego brzuszek bolał,
              dr.- i tak ją boli to co za różnica??
              • malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:08
                leżę z dzieckiem (2 miesięcznym wtedy) w szpitalu z dziewczynką 1,5 roczną z wysypką alergiczną. Komentarze pielęgniarek typu matka zaniedbuje małą bo wystarczy ją smarowac a wszystko po mału jakoś schodzi ale pewnie matce się nie chciało itp. (mama na wsi mieszkała i do małej przyjeżdżała co ok 3 dni). Wyszłyśmy do domu, no cóż mała dostała ospę wink
                • malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:33
                  wyszłyśmy świeżo ze szpitala po 8 dniach idę do pediatry i mówię: mamy problem bo córka od tygodnia nic nie je, jest słaba i ma znów krew w kupce i śluz, pediatra- pierwszy raz to nie jest więc do gastrologa pani pójdzie. Dzwonię do gastrolog:
                  ja- pani dr. mamy problem bo mała nic nie je, jest ogólnie słaba, ma znów krew w kupce i śluz itp.
                  dr.- kiedy ma wizytę?
                  ja- za tydzień,
                  dr.- pije?
                  ja- nie chce ale wmuszam jej strzykawką...
                  dr.- to co pani myśli, że ja ją zmuszę?!!!
                  ja- nie, miałam nadzieję że coś pani poradzi......
                  dr.- jak uzna pani że jest odwodniona to pani idzie na Izbę Przyjęc to weźmiemy ją do szpitala na kroplówki nawadniające.
                  ja- aż taka odwodniona to nie jest! Myślałam że po prostu uzyskam poradę lub umówimy się na wcześniejszą (pilną) wizytę...
                  dr.- już pani poradziłam, jak będzie odwodniona to do szpitala a jak nie wizyta za tydzień.


                  Nikoluś 27.10.2008
                  • malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:49
                    idziemy do przyszpitalnej poradni gastrologicznej z córką, idę do recepcji i mówię córka zrobiła kupkę z bardzo dużą ilością świeżej krwi (większosc kupki to była krew) musimy porozmawiac z panią doktor... odp. pani pójdzie się spytac czy pani doktor panią przyjmie. Idziemy do pani doktor, wchodzimy i mówię mamy poważny problem bo.... pani doktor przerywa wypowiedź i mówi: widzi pani te papiery??! Muszę je wypełnic...... Ja- pani doktor, ale..... nie zrozumiała pani czegoś??! Nie mam czasu!!!
                    Poszłyśmy do szpitala dziecięcego (bez oddziału gastrologicznego) Pani doktor z ogólnej IP mówi- ale co my możemy zrobic?? Pani idzie do Jurasza, ja- już tam byłyśmy, pani doktor nie ma czasu.... Dr.- Na izbę przyjęc (do Jurasza) dam pani skierowanie...
                    na IP od razu nas przyjęli i pytanie, a rozmawiała pani z gastrologiem w poradni? ja-nie miał czasu... dr. z IP- no to wyboru nie ma, na oddział młoda musi iśc... ja- super 9-ty raz uncertain
                    dr. z IP- pani się cieszy lepiej, tam lekarze mają więcej czasu hehe :-0
        • szpil1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 22:08
          tw52 napisał:

          > bezplatne leczenie przysluguje w UK kazdemu, kto mieszka w UK, nawet jesli wlas
          > nie zamieszkal niedawno - nie ma to zadnego zwiazku z obywatelstwem, praca czy
          > placeniem skladek National Insurance.

          Ja też mieszkam w UK i od niedawna widzę w moim szpitalu wywieszone informacje, ze pacjenci - cudzoziemcy maja przedstawić dowód, że mieszkają przynajmniej rok.
          Fakt, czeka się na badania, ale ja akurat nigdy nie czekałam zbyt długo max miesiąc - biopsja tarczycy. Dla porównania - mój tata na biopsję tarczycy czekał w Polsce 3 miesiące. Jeśli chodzi o podejście lekarzy i pielęgniarek - oj, polski personel mógłby uczyć się kultury. Moja ostatnia wizyta u polskiego lekarza - trzy lata temu - usłyszałam, że jak mi wytłumaczy jak brać leki to i tak g....o z tego zrozumiem. To była prywatna wizyta, zapłaciłam 100 zł za prawie godzinne spóźnienie lekarza i opinię, ze jestem zbyt głupia by jego mądrości pojąć. Od tamtej pory zdecydowałam, ze jednak czas na lekarzy w Anglii. I nie żałuję. Teraz moja koleżanka ma fatalne wyniki badań i jej GP skierował ją na kompleksowe badania - USG ginekologiczne, jamy brzucha, pełną morfologię itp. Wszystko ma rozpisane w ciągu dwóch tygodni, tak więc długo chyba nie czeka?
    • moorsoldaten Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 14:13
      "Odtąd szczepimy dziecko prywatnie - na szczepionki obowiązkowe i nieobowiązkowe. Koszt? Pierwsza seria - 3 zastrzyki co 6 tygodni, każdy: 750 zł. Następna seria - szczepienie na pneumokoki, 3 zastrzyki co 6 tygodni, każdy 500 zł. Wzięliśmy kredyt".

      Nie wiedziałem że ludzie potrafią być tak głupi !
    • abrzozowska1 ostrożnie ze szczepieniami 09.11.10, 14:22
      Matko szczepiąca dziecko na wszystko co się da (czytaj na wszystko co wymyślą koncerny farmaceutyczne) poczytaj w necie jak szkodliwe mogą być szczepienia, jakie występują powikłania poszczepienne. Pediatra, który nie zapisze ci wszystkich szczepień reklamowanych przez firmy farmaceutyczne - to nie jest zły pediatra tylko rozważny i mądry lekarz.
    • annubis74 Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 15:13
      Jeśli się nie ufa lekarzowi należy go zmienić na takiego który budzi nasze zaufanie. Diagnoz oraz informacji na temat stanu zdrowia dziecka nie należy konsultować (zwłaszcza bez wyraźnej potrzeby z kilkunastoma innymi specjalistami). Co do przypadków opisanych w artykule to ja akurat mam odmienne doświadczenia - kiedy sama byłam dzieckiem omal nie przeszłam operacji z powodu urojonego niedorozwoju stawów biodrowych stwierdzonego przez znanego lekarza - sławę ortopedii. Kiedy poszliśmy z córką na usg usłyszeliśmy że panewki sa niedorozwinięte (bez dalszych wyjaśnień) - na nasze pytanie jakie powinny być - lekarz dopiero wyjaśnił ze na tym etapie to normalne i zlecił badanie kontrolne w ok. 6 miesiąca (które zignorowaliśmy, bo nie mieliśmy zadnych powodów do niepokoju). Dziwią mnie zale matek jeśli chodzi o brak rozeznania w kwestii szczepień. naprawdę trzeba nie lada wysiłku by nie zetknąć sie z informacją na temat szczepień obowiązkowych i dodatkowych. Nam 1 ulotkę przyniosła połozna na pierwszej wizycie kilka dni po urodzeniu córeczki, druga dała pani doktor kolejnych kilka przesłano wraz z różnymi ulotkami i prezentami od firm typu Gerber, Hipp itp. W gazetach o dzieciach roi się od takich informacji. My przed wizytą w przychodni się oczytaliśmy zeby nie zadawać głupich pytań. Zaszczepiliśmy obowiązkowe chociaż w wersjach 5 w 1. Mamy jeszcze w planach pneumokoki i meningokoki zanim mała pójdzie do przedzszkola. Ja nie mam problemów z zadawaniem pytań lekarzom bo uważam ze mam prawo do informacji ale też uważam ze żeby dyskutować z lekarzem nalezy wcześniej posiaść jakieś minimum wiedzy, a nie kwestionować decyzje lekarza zaleznie od własnego widzimisię
    • anussa Już dawno im nie ufam 09.11.10, 16:44
      Oczywiście że nie ufam.Naszym nie ufam.Wystarczy poczytać historię Martynki Kruk.Wystarczyło posłuchać komentarze polskich lekarzy podczas słynnego rozdzielenia polskich blizniaczek syjamskich w Dubaju czy gdzieś tam.
      Wystarczyło mi jak lekarz wysyłał pacjentkę chorą na wątrobę do hospicjum.
      Pacjentkę 40 -letnią.
      Lekarz w Niemczech-"jest pani za młoda aby umierać"
      Pyta sie pacjentki dlaczego się nie leczy w Polsce-ta mu odpowiada-dopóki mu nie dałam kasy nawet mnie nie chciał zbadać,a potem twierdził że pozostaje mi tylko hospicjum.
      Ta sama pacjentka jest leczona teraz w Niemczech-każdy lekarz badający ją ( a musi mieć kompleksowe badania bo czeka na przesczep wątroby) starannie,cierpliwie wyjaśnia co bada,jeśli nie rozumie -rysuje,jeśli dalej nie wie o co chodzi daje prospekty ,ulotki gdzie o danej chorobie można przeczytać.nie oczekuje żadnej materialnej gratyfikacji.Poleca internet,artykuły o chorobach,chce aby pacjentka wiedziałą jak najwięcej.Jest niesamowicie uprzejmy,podaje rękę na powitanie....Klasa,po prostu Wielka klasa i WIEDZA.

      Ja naszym już dawno nie ufam ,zdarza się ze nie mogę na nich patrzeć....
    • e.day Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 19:13
      Przebrnęłam przez ten wątek. Poza kwestiami oczywistymi (takimi jak myśl, że sama spotkałam się ze wspaniałymi lekarzami, wspaniałymi zarówno z medycznego, jak i czysto ludzkiego punktu widzenia, ale również z "lekarzami", z którymi mam nadzieję nigdy nie będę miała niczego do czynienia), przyszła mi do głowy kwestia mniej oczywista.
      Byłam przez rodziców z racji zainteresowań mocno wypychana na medycynę. Cóż, kiedy sercem duszą i intelektem chciałam robić coś innego - medycyna tak, ale pod warunkiem, że bez zbytniej styczności z pacjentem. Nie mam empatii, nie lubię ludzi. Tego brakowało, nie zdolności i chęci do nauki. Szczęśliwie mogłam podjąć studia inne niż medyczne. Gdybym się ugięła pod naciskami, pewnie bym te studia skończyła, pewnie nawet specjalizację bym zrobiła... to nie jest czarna magia, wymaga tylko wielu lat nauki i pracy... ale jakim bym była człowiekiem dla pacjenta..!
      Zdecydowanie nieprzyjemne i bulwersujące posty niektórych Forumowiczów, przedstawiających się jako lekarze, uświadomiły mi, jak wredną suką byłabym, gdybym stała się jednym z nich.
      Zdecydowanie to nie zawód dla każdego. A umiejętność zdobycia zaufania pacjenta jest jednym z kluczy do wyleczenia choroby.
      Co wie każdy, kto kiedykolwiek leczył istotę bardziej złożoną niż pantofelek.
    • coppermind Lekarze? Już im nie ufam 10.11.10, 09:01
      zaufanie do lekarza już samo w sobie jest śmiertelną chorobą.

      Jak można wierzyć, że zdrowie przywróci wielokrotny zabójca
      zbijający dziecięcą gorączkę paracetamolem lub ibuprofenem
      albo wstrzykujący dzieciom szczepionki z rtęcią lub fenolem?
      • kocio_007 Re: Lekarze? Już im nie ufam 10.11.10, 15:25
        Zaufanie mam b. ograniczone przez złe doświadczenia. Co ciekawe, sami lekarze nie mają zaufania do swoich kolegów po fachu. Mój przyjaciel, lekarz w dużym i znanym szpitalu mawia "nie daj boże, żebym się tam znalazł jako pacjent".
        Do protozoa - nie ma ludzi niezastąpionych, a natura nie znosi próżni. Wyjeżdżajcie na zdrowie - zastąpią was szybko i chętnie lekarze z Czech i Ukrainy, Rosji. Miałam z nimi do czynienia jako pacjentka - fachowoscią nie ustępują nikomu, życzliwością i poziomem szacunku do pacjenta ZNACZNIE was przewyższają, o bogowie wink.
        Tak więc droga wolna.
        • anussa a tu przykład niedouczenia ,partactwa!jak im ufac? 17.11.10, 11:48
          przecież to konowały!


          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8673487,Szwedka_miala_operacje_plastyczna_w_Polsce__Od_trzech.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka