ania.ania1 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:05 A ja poszłam całkiem niedawno do dermatologa (na NFZ więc za darmo) z prośbą o coś na poprawę cery. Mówię przy tym, że kupuję te różne antybakteryjne środki do mycia i smarowania i nic nie pomaga. A co na to pan doktor? "To tylko strata pieniędzy! Lepiej by dała parę złotych (w trzeciej osobie a mam 35 lat) i poszła prywatnie do dobrego lekarza!" Chciał przepisać środki antykoncepcyjne. Nie chciałam więc z obrażoną miną przepisał antybiotyk. Właściwie to obraził się już wcześniej jak mu odpowiedziałam, że byłam pewna że właśnie przyszłam do dobrego lekarza ale widać się pomyliłam. I że jeśli myśli, że teraz zadam pytanie gdzie przyjmuje prywatnie to się myli. Nawet słowem się nie odezwał... Nic dodać nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
kisielki Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:53 Ania, ale Ty nie poszłaś za darmo!!! Płącisz składki, lekarz dostaje pensje...Ja pamiętam moja wizytę u pani ginekolog , pierwsza wizyta w ciązy, mnóstwo pytań, musiałam wtedy wybrac nowego lekarza , bo mój poprzedni wyjechał. Pani doktor nawet nie pozwoliła mi się rozebrac w łązience, musiałam to zrobić przy niej, nie pozwoliła wejść mojemu mężowi, i skwitowałą całą sytuację zdaniem: jak Pani przyjdzie do mnie prywatnie to będe miała dla pani czas, teraz Pani nie płaci a ja mam inne pacjentki... Fajnie co nie? Nie musze chyba dodawać , że lekarza zmieniłam, ciąże prowadziła w tej samej przychodni inna Pani doktor, chodziłam również z NFZ, nigdy nie było z tym żadnego problemu, traktowała wszystkie pacjentki tak samo, zawsze miała czas na wszystkie pytania itd...Można ? Można To zależy tylko od tego jakim się jest człowiekiem Odpowiedz Link Zgłoś
ania.ania1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 21:22 Wiem, zapomniałam dać cudzysłów przy "za darmo". Po prostu cała ta wizyta to była żenada, tak samo zresztą jak Twoja. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
scorpios1 Uwagi 24.08.09, 21:05 Jestem lekarzem więc siłą rzeczy moja opinia jest tendencyjna. pragnę poruszyć parę kwestii poruszonych w artykule i komentarzach. 1. Poziom wykształcenia lekarzy to krzywa Gausa - jednostki wybitne, garstka bardzo dobrych, olbrzymia większość to średniacy, garstka słabeuszy i jednostki, które cudem dostały się i ukończyły AM (6 w Lotto też się zdarza). Jeśli jest tak fatalny, jak twierdzi duża część forumowiczów, to jak wytłumaczycie Państwo dosłowny zalew ogłoszeń z propozycjami pracy w całej EU? Przecież miernot chyba by nie brali? I dlaczego leczy się u mnie duża grupa rodaków legalnie pracujących w Irlandii, UK, Niemiec i Szwajcarii. Przylatują się nawet prywatnie operować. Dlaczego? Proponuję sprawdzić jak trzeba było zdać maturę w br. żeby dostać się na AM. 2. Finanse. Ochrona zdrowia jest niedofinasowana od zawsze. Nakłady na jednego pacjenta mamy 2x mniejsze niż Czesi. O starej EU nawet nie wspomnę. Jakie tego są przyczyny? a) Niskie stawki ubezpieczeniowe. Tu podniesie się chór osób które płacą wysokie w ich mniemaniu stawki na NFZ a jedyne co ich spotkało to np. katar. Ale te osoby nie zdają sobie sprawy, że np. doba pobytu na OIOMIE (wypadek komunikacyjny, pobicie, udar, sepsa - to może nas trafić w każdej chwili) to koszt 3-4 tys.PLN. b) Mała ilość płatników! Realnie na NFZ płacą tylko płatnicy podatku PIT. Nie płacą: dzieci, bezrobotni i rolnicy. Wychodzi, że na leczenie 100% płaci około 35% społeczeństwa. Pieniędzy musi zabraknąć! 3. Personel. Jeszcze kilka lat temu plasowaliśmy się w średniej europejskiej co do ilości lekarzy na 1 tys. mieszkańców. Obecnie spadliśmy na szmo dno. Mamy najmniej lekarzy na 1 tys. ludności w całej EU (dane po przyłączeniu Bułgarii i Rumunii) - dane dostępne w necie. Przyczyną była emigracja lekarzy do EU - ilościowa i jakościowa. Wyjechali głownie młodzi absolwenci i młodzi specjaliści. Doprowadziło do drastycznego podwyższenia wieku lekarzy pracujących w Polsce. Średni wiek pediatry to około 60 lat, chirurg (Mazowsze) po 50! Podobnie wygląda sutuacja z pielęgniarkami - średni wiek ok.46 lat! Za parę lat czeka nas katastrofa - starzy odejdą emerytury, część na wieczą służbę, kto nas (też będę pacjentem) będzie leczył? A młodzi nadal wyjeżdżają. W EU brakuje ponad 20 tys. lekarzy - pracę zawsze znajdą. Chętnych do przyjazdu do Polski jakoś niewidać. A praca jest - w samych szpitalach jest nieobsadzonych 4,5 tys. etatów (to są ponad dwa roczniki AM w Polsce). 4. Organizacja pracy. Jeden z powodów emigracji. Jak to możliwe, że mój kolega będąc lekarzem rodzinnym w Szwecji przyjmuje dziennie 15 pacjentów a nasi po 70? Jakoś Szwedzi nie umierają na ulicach. To nie tylko braki lekarzy są przyczyną takiego stanu rzeczy, ale zbytnia dostępność lekarzy - brak sita jakim jest symboliczna opłata za wizytę, no i mentalność (przecież się należy!). Z innej strony, lekarz który dziennie przyjmuje 70 pacjentów powinien być potraktowany jako psychopata i odsunięty od pracy. Stanowi zagrożenie dla pacjentów! Przy 30 szumi w głowie, około 40 przestaje się rozumieć co pacjent mówi, potewm ma się ochote rzucić do gardła za każdą głupią odzywkę, potem już tylko płakać. Jak ten lekarz ma być miły, kompetentny i współczujący po przerzuceniu takiego tłumu. On ma problem z przypomnieniem sobie gdzie mieszka. Na zakonczenie, uprzejmie proszę, żeby nawiązując do przysięgi Hipokratesa najpierw ją sobie przeczytać. Naprawdę nie zawiera tego wszystkiego co Państwo sobie wyobrażacie. Odpowiedz Link Zgłoś
frigg Re: Uwagi 24.08.09, 21:27 czy polska służba zdrowia była kiedyś w dobrej kondycji? To, że jest źle to jakaś wiedza tajemna dla adeptów medycyny, czy co? Trzeba było iść na farmację i ucierać maści, zamiast pakować się na studia medyczne po to, żeby olewać pacjentów i narzekać. A lekarzom, którzy nie widzą potrzeby bycia uprzejmymi życzę serdecznie podobnego traktowania od wszystkich grup zawodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
wireshark Re: Uwagi 25.08.09, 10:53 Nareszcie pierwsza wypowiedź lekarza, z którą mogę się w całości zgodzić... > 1. Poziom wykształcenia lekarzy to krzywa Gausa I tu leży sedno całej sprawy - jednostki wybitne powinny zarabiać wybitnie, średniacy średnio, a konowały... Niestety - jak to zwykle u nas bywa - lekarze jako środowisko zawsze walczą o podwyżki dla wszystkich, za samą obecność w pracy. Tak samo w całej tej dyskusji dotychczas czytałem tylko wypowiedzi lekarzy oburzonych święcie na to, że ktokolwiek może środowisko krytykować... Używając metafory pani dr Protozoa - to tak jakby mechanicy samochodowi obruszyli się, że klient ośmielił się narzekać na słabego mechanika )) Lekarza złego można skrytykować - i nie jest to nagonka, tylko normalna ocena jakości pracy. Na pewno dr Protozoa od razu zakrzyknęłaby - won, nie masz podstaw do oceniania mojej pracy Co do szczegółowego oceniania - owszem, nie ośmieliłbym się, ale są pewne rzeczy łatwe do oceny nawet dla laika, np. przepisywanie tego samego antybiotyku niezależnie od rodzaju dolegliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
g.b Re: Uwagi 25.08.09, 13:27 > Co do szczegółowego oceniania - owszem, nie ośmieliłbym się, ale są pewne rzecz > y > łatwe do oceny nawet dla laika, np. przepisywanie tego samego antybiotyku > niezależnie od rodzaju dolegliwości... Widze jednak ze nie powinienes oceniac LAIKU bo jeden antybiotyk "dzialh szczepów bakterii, takze jeden i ten sam moze byc stosowany na różnego typu zakażenia, różnymi bakteriami i różnych narządów... Do tego oczywiście trzeba mieć wiedze... Lekarzy słabych należy krytykować, zgasdzam sie ale nie można tak jak w tym przypadku robić tego zupełnie bez świadomości tego o czym się mówi pozdrawiam pozdrawiamą Odpowiedz Link Zgłoś
wireshark Re: Uwagi 25.08.09, 13:33 > Widze jednak ze nie powinienes oceniac LAIKU bo jeden antybiotyk "dzialh > szczepów bakterii, takze jeden i ten sam moze byc stosowany na różnego typu > zakażenia, różnymi bakteriami i różnych narządów... > Do tego oczywiście trzeba mieć wiedze... Oj, wiedziałem, że ktoś się przyczepi Chodzi mi o najzwyklejszą sytuację, gdzie idąc do lekarza, niezależnie, czy z bólem gardła, czy z grypą lekarz przepisuje zawsze to samo... Zapewniam, że są tacy lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Re: Uwagi 09.11.10, 18:48 Z całym szacunkiem, ale zgodnie z zasadami sztuki antybiotyki powinno przepisywać się po zrobieniu antybiogramu. I kwestie typu "zawsze ten sam antybiotyk" vs. "na każdą dolegliwość inny antybiotyk" są bezprzedmiotowe... Odpowiedz Link Zgłoś
big_mateo Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 21:41 Recepta jest prosta - traktuj lekarza, jak i on Ciebie traktuje. Skargi sobie odpuść - tak jak w każdej firmie\instytucji w POLSCE nic one nie znaczą. A jeśli odnosi się do Ciebie w podobny sposób, jak to podane jest w artykule, dorzuć mu parę zgryźliwości ("Może i tak, ale i tak Pan ma bardziej pochrzanione życie ode mnie.") i pozdrowienie ode mnie! Zresztą czego oczekiwać od ludzi zatrudnionych w państwowych szpitalach. Zawsze można spróbować sposobu "na CBA" ;p PS: Przysięga Hipokratesa to teraz fikcja... Odpowiedz Link Zgłoś
no_kto_to Winni są pacjenci 24.08.09, 21:44 Tak, sami sobie jesteśmy winni. To my uczyniliśmy z lekarzy nieomylne święte krowy które zawsze mają rację i mogą nami pomiatać. Wszelkie błędy uchodzą im na sucho, bo o winie decyduje sąd koleżeński. A ten jak sama nazwa wskazuje nie może być surowy. Sam padłem ofiarą błędu lekarskiego 2 razy a mój dziadek po "pomyłce" lekarza przez 2 tygodnie umierał w męczarnia. Jakie konsekwencje poniósł lekarz? Odebrano mu premię. Za nieumyślne zabójstwo! Ale znosimy to wszystko bo prawie każdy z nas prędzej czy później trafi pod nóż, więc po co się narażać? A nasi książęta w białych kitlach rosną w pychę.. Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 11:02 Poniewaz o ksztalcie opieki zdrowotnej w Polsce decyduja nie lekarze, a politycy. A tych politykow wybiera cale spoleczenstwo (a wiec glownie nie- lekarze). Spoleczenstwo szanuje gornika, a nie szanuje lekarza. No to ma na co zasluguje. Moze sie leczyc u gornikow. Odpowiedz Link Zgłoś
wireshark Re: Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 11:45 Miałem ochotę napisać coś złośliwego, ale nie ma to sensu, choć ciśnie się samo na usta... Napiszę tylko - sami pracujecie sobie na opinię, nie eliminując złych lekarzy, kryjąc ich, i żądając, aby każdy lekarz, niezależnie od kwalifikacji i wyników pracy, zarabiał dużo więcej od reszty obywateli. Może i średnie zarobki lekarzy powinny być wyższe od średniej pozostałych pracowników wysoko wykwalifikowanych. Ale nie zarobki każdego lekarza. I dlatego dobrzy lekarze stąd uciekają - nigdy nie zaczną dobrze zarabiać, bo pospolite miernoty zaczną wrzeszczeć, że tamci mają lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
mordehajm Re: Tak, jestescie sami sobie winni. 25.08.09, 14:03 u nas w Jaffie jest paru, no kilka lekarzy z Polski mysle, ze zatrzymalyby ich w Polsce dobre zarobki Odpowiedz Link Zgłoś
antonmed Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:11 Jestem lekarzem pediatrą z ponad 25 letnią praktyką, czyli już niemłodym. Niestety średnia wieku lekarzy tej specjalności wynosi ponad 50 lat. Z powodu zaniedbań w trybie szkolenia wytworzyła się dziura pokoleniowa. Młodych w tej dziedzinie jest jak na lekarstwo. Tu pierwszy krok do zmęczenia materiału. W systemie najważniejsi byli medycy rodzinni. Oczywiście wstyd mi zachowań niektórych kolegów ale w oceanie nieszczęść z których w dni powszednie, niedziele i święta, staramy się pomagać dzieciom i ich rodzicom, znajdzie się czarna otchłań. Sam zastanawiałem się dlaczego tak jest mimo,że staram się być niezmienny i pomocny na każde zawołanie. System opieki zdrowotnej jest w Polsce niedoskonały, choć wielu rodziców przebywajacych za granicą porównując angielski lub skandynawski model służby zdrowia wypowiada się o naszym bardzo pozytywnie. Zwróćmy uwagę na usługi stomatologiczne, całkowicie sprywatyzwoane. Pacjenci mają cały wachlarz usług od wyboru do koloru, oczywiście o płatnych, nikt przeważnie nie narzeka i obie strony są zadowolone. Dobry lekarz pediatra, pracujący na kontrakcie NFZ szybko wie,że ma powodzenia. Ponieważ jest uprzejmy, miły, kompetentny zyskuje rzesze nowych pacjentów. Przyjmuje, załatwia w ramach kasy chorych, cieszy się,że jest skuteczny, ale po paru latach, przychodzi moment refleksji, dlaczego ja tak ciężko pracuję a inni do których nikt nie chodzi,śmieją się ze mnie, mając te same pieniądze i spokój duszy. Czy warto tyrać. Tu brakuje elementu motywacyjnego choćby książeczek z kuponami, które wyrywa lekarz za wizytę, im lepszy tym sterta kuponów, zamienionych w gratyfikację finansową od właściciela placówki zdrowotnej lub NFZ jest satysfakcją obopólną. System taki pozwoliłby wynagradzać dobrych i pracujących ciężko lekarzy, ponieważ obecny, zależny od stopnia specjalizacji, funkcji nie jest adekwatny do jakości udzielanych usług. Polacy doskonale znają się na polityce, medycynie ale niestety teoretycznie. Instrukcje obsługi samochodów maja w jednym palcu ale ,,instrukcje obsługi dziecka" już mało kto zna. Dlatego przepraszam za wyrażenie byle pierdołą pędzą do szpitala, przychodni, budząc kolejna frustrację personelu ze swojej niekompetencji. Nie wiedząc jak postąpić z dzieckiem w prostych przypadkach, gdzie niejednokrotnie, czytając prasę, oglądając poradniki można zaradzić sobie samemu. Nie potrafią obniżyć gorączki, gdzie w ekstremalnych sytuacjach dochodzi do drgawek gorączkowych, czyli sytuacji zagrażajacych życiu. Jeżeli mamy małe dziecko w domu to musimy wiedzieć,że w szczególności w sezonie zachorowań, oprócz piwa w lodówce i oleju do samochodu, musimy posiadać środki na gorączkę w domu. na każdym opakowaniu widnieje sposób podania.Z powodu niewiedzy, przychodzą do szpitali izb przyjęć z paniką w oczach bo dziecko ma 38, 39, 40 stopni, katar od kilku dni, kaszle od kilku dni. Przychodzą o rożnej porze dnia i szczególnie nocy. Na moje pytanie, czy im nie żal wyciagać taki ziąb po nocy chore dziecko, często otrzymuje ripostę, ato co do dziecka sie panu nie chce wstać?. Przecież płacę podatki to mi się należy. często są to zachowania bardzo agresywne, dlatego zazwyczaj nie komentuję takich sytuacji. Pies drapał takiego lekarza, niech wstaje kilka razy w nocy, mając 8- 10 dyżurów w miesiącu to na pewno wystapi u niego znaczny zespół niecheci do tego co czyni tym bardziej,ze z powodu braku pediatrów wiekszośc z nich jest na kontraktach aby móc oszukać(ominąć) przepisy unijne dotyczące czasu pracy. Brakuje pediatrów, dyrektorzy placówek proponują rozwiązania kontraktowe bo wtedy lekarz po dyżurze nie musi iść na odpoczynek tylko zostaje w pracy i udaje przyjemnego do zakończenia normalnego dnia pracy, to kolejny mechanizm wywołujący czasami spięcia na linii lekarz - pacjent. Na zakończenia zauważmy jaki model lekarza przedstawiają masowe środki przekazu. Łapownik, nieuk, oszust, sprawca zła nieszczęść, wypadków, wyprowadzany w kajdanach. Jest tak czasami jak w każdym zawodzie ale to nie może być uogólniane na całe środowisko lekarskie!. Dzień w dzień odbywa się tysiące zabiegów ratujących życie nie tylko w serialach i wżyciu. Nie chwalimy się tym bo jest to nasza praca, obowiazek powołanie rzeczywistość każdego dnia. Nie oczekujemy piesni i peanów, rzeczywiście w tej machinie nawalic może jaiś tryb i wtedy robi się z lekarzy bohaterów negatywnych, budue się podświadomie i świadonmie agresję i niecheć do słuzby zdrowia Z wyrazami szacunku i zdrowia dla wszystkich pacjentów Kazimierz Antonowicz Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:51 Panie Kazimierzu! Serdecznie dziękuję za tę wypowiedź! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 22:52 > Czy warto tyrać. Tu brakuje elementu motywacyjnego choćby książeczek > z kuponami, które wyrywa lekarz za wizytę, im lepszy tym sterta > kuponów, zamienionych w gratyfikację finansową od właściciela > placówki zdrowotnej lub NFZ jest satysfakcją obopólną. System taki > pozwoliłby wynagradzać dobrych i pracujących ciężko lekarzy, Bardzo trafna uwaga. Jestem w stanie zapłacić za każdą wizytę z własnej kieszeni, jeśli tylko będę mogła zaufać lekarzowi. Niestety, w moim miasteczku mam za pieniądze dostęp do pediatry niezwykle sympatycznej, ale nie mam do niej zaufania. Moja dwójka u lekarza była ostatnio ponad dwa lata temu, więc wyszłoby mnie to nawet taniej, niż celowanie z kilkoma lekarstwami i tym samym wspomaganie firm farmaceutycznych zamiast właściwego leczenia. Nie wymagam od lekarza, aby był alfą i omegą. Lekarz też człowiek i bywa, że czegoś nie wie. Jednak w takich sytuacjach chciałabym jasnego przyznania się do niewiedzy, niż celowania lekami "a może się uda". Prawdą jest, że wiele matek z gorączką 38 stopni bez innych objawów jest w stanie gnać do szpitala i zrobić awanturę (wątki z niemowlaka się kłaniają). Pacjenci też bywają bardzo męczący, ale skoro środowisko lekarskie tak broni lekarzy pisząc, że zdarzają się czarne owce, tak i ja będę bronić pacjentów - zdarzają się czarne owce. Odpowiedz Link Zgłoś
antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 23:24 Poruszyła Pani jeszcze jedną bardzo ważną kwestię tak zwanej skuteczności diagnozy jaki również skuteczności leczenia, ale w tym wypadku rodzice mają doskonały wywiad i dobrego nosa i zazwyczaj kontakt z lekarzem, który nie spełnia oczekiwań rodziców kończy się szybko. czasami nie jest to łatwe bop w małych miejscowościach nie zbyt dużego wyboru Odpowiedz Link Zgłoś
lizbetka Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 02:26 Ja nawet nie wymagam od lekarza by był miły - po latach bliskich kontaktów ze służbą zdrowia modlę się tylko by wiedział jak leczyć. Powiedzcie, jak możliwe jest by ordynator oddziału leczenia gruźlicy umieścił w tym samym pokoju pacjentkę prątkującą oraz podejrzaną o gruźlicę (po badaniach okazało się że zdrową ) -twierdząc przy okazji że pacjentka kaszląca, gorączkująca, odkrztuszjąca dzień cały flegmę i z olbrzymim odczynem po próbie tuberkulinowej na 100% nie zaraża bo na pewno nie ma gruźlicy ). Jak to możliwe by lekarz endokrynolog mierzył dziecko zeszytem przy ścianie i zbywał matkę , która sygnalizuje nieprawidłowości w rozwoju dziecka, krótko " przesadza pani "i "na pewno urośnie ". Poradni było kilka, zachowanie lekarzy podobne. I dziecko nie urosło. Ma ponad 7 lat i SDS -2,8. A w wieku dwóch lat było na 50 centylu.I co teraz ? Następny kwiatek - przyjeżdżam na umówiona wizytę (wyrwanie zęba), pani dr wita mnie słowami: "a pani musi dzisiaj rwać tego zęba ? bo mi się nie chce ". Następny przypadek : pacjentka z ostrymi objawami niedrożności dróg żółciowych. Przez 3 dni badało ją 3 lekarzy , w tym jeden na pogotowiu. Efekt : pyralgina, no-spa. " I niech zrobi sobie USG". Niestety nie udało jej "sobie" zrobić USG bo trzeba było kroić, ponieważ kamień zatkał drogi żółciowe. To tak na szybko. I powiedzcie jeszcze gdzie są CI biedni lekarze, bo w moim miasteczku każdy lekarz z powiatowego szpitala ma prywatną praktykę ( ale mimo to siedzi na państwowej posadce ), piękny dom i wypasiony wóz. Odpowiedz Link Zgłoś
antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 09:12 na prawdę jest mi przykro i wstydzę się ,że są takie przypadki. te przejaskrawienia pamięta się najbardziej ale niech one nie rzutują na cały obraz służby zdrowia bo nie możemy mieszać wszystkiego w jednym worze Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:34 Drogi Kolego, Tak samo jak pani X, Y, czy Z pamięta błędy czy niekompetencje lekarza tak samo my pamietamy chamskich, roszczeniowych, głupich pacjentów nierzadko mijających sie z prawdą. Sama po ponad 20 latach pracy, a więc staz mamy zblizony, mogę sypac opowieściami co zrobił taki czy inny pacjent. Sama staram sie słuchac(!), oglądać i zbierać dokładny wywiad czasem zadając pytania pozornie bez związku z choroba, z która zgłosił sie pacjent. Nie podlizuje sie do chorych i ich rodzin, ale staram się wyznawac zasade mojego Nauczyciela i Mistrza - "tracisz głowę, tracisz pacjenta" i nie tracic głowy. Nigdy nie przekazuje złych wiadomości na korytarzu, proszę, aby rodzina usiadła, proponuje cos do picia. Ale równiez bardzo nie lubie, i tu bywam niegrzeczna, kiedy pacjenci lub rodzina łapia mnie za rękaw na korytarzu lub idą za mna. W skrajnych przypadkach nawet do...... ubikacji ( dobrze, że żona pacjenta nie weszła za mną do tzw. "oczka", i była uprzejma zaczekać przy umywalce). Bywa, że proszę, aby rodziny przyszły np. na 7.30, abym miała czas na spokojna rozmowę. Przyjeżdżam, czekam i..... słyszę, że nie mogli byc punktualnie, bo dziecko zaczyna lekcje o 8.00 i żądaja juz i natychmiast, abym wszystko rzuciła i znalazła czas na rozmowę. Bywa, że wchodzą do pokoju lekarskiego gdy juz wychodzę do domu. Bo wtedy było im wygodnie przyjść. Zdarzyło sie, że przy pewnym panu zaczęłam się rozbierać z mundurka, bo nie docierały do niego żadne argumenty. Są tacy pacjenci i rodziny. Ale większość to ludzie fajni, sympatyczni, potrafiący wyrazic swoja wdzięcznośc i to nie kopertą - wiedzą, że w moim przypadku wylecieliby za drzwi- czy flaszką, ale choćby pisząc listy do mojego szefa, pamiętając o świętach czy moich imieninach. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:25 protozoa napisała: > Drogi Kolego, > Tak samo jak pani X, Y, czy Z pamięta błędy czy niekompetencje lekarza tak samo > my pamietamy chamskich, roszczeniowych, głupich pacjentów nierzadko mijających > sie z prawdą. Nie widzisz różnicy między brakiem kompetencji lekarza, a chamstwem pacjenta ? Lekarzom powierzamy nasze zdrowie i życie, a więc jego niekompetencja może doprowadzić nas do utraty zdrowia bądź życia. Na chamstwo pacjenta można odpowiedzieć chamstwem i po sprawie. Błędna diagnoza to jeszcze pół biedy, ale niech lekarz przyzna, że nie jest pewny, czy jego diagnoza jest trafna i niech wyśle pacjenta na przebadanie przez innego lekarza. Gorzej, kiedy lekarz zadufany w sobie nie chce się przyznać, że nie jest pewien co do rodzaju choroby i przepisuje pacjentowi leki, które mogą zaszkodzić i w skrajnych wypadkach doprowadzić do śmierci. W całym swoim życiu spotkałam kilku dobrych lekarzy. Dobry znaczy dla mnie - jestem pewien, przepisuję leki najmniej szkodliwe, ale skuteczne o ile oczywiście się da. Zły znaczy - pewny nie jestem, ale będę celować z lekami, żeby pacjent nie pomyślał, że nieuk jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:41 Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa całe pola widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba NATYCHMIAST wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum? Ulubionym przez lekarza? Na A, B,C? Ruletka. A ile pacjenci szkodzą sobie sami tyle chyba nie jest wstanie zaszkodzic żaden lekarz. Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą "chirurgiczną"), który od paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie podobał mi sie, zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty. Podpisał w Historii Choroby i co ja moge zrobić? Nic. Jak dostanie udaru to rodzina pewnie będzie psioczyc na lekarzy, ale ja jestem kryta. Mówiłam, tłumaczyłam, rysowałam, w końcu wzięłam podpis. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 15:36 > Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa całe pola > widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba NATYCHMIAST > wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum? Ulubionym przez > lekarza? Na A, B,C? Ruletka. To jest sytuacja w której należy działać szybko i niestety na czuja, bo nie ma czasu na nic, więc lepiej zaryzykować podaniem silnego antybiotyku w szpitalu, niż czekać być może na śmierć z założonymi rękoma. Sytuacja jak w wypadku - wybiera się mniejsze zło, które może uratować człowieka. Przypadek mojego kuzyna, lekarze w Bydgoszczy. Kuzyn zaczyna się bardzo źle czuć w pracy, więc zwalnia się przed czasem i już z gorączką i potwornym bólem głowy jedzie do domu, przebiera się i już z bólem mięśni idzie do przychodni obok swojego bloku. Lekarz rodzinny bada go, każe opisać co czuje podczas badania. Pada diagnoza "podejrzenie zapalenia opon mózgowych" i lekarz rodzinny wzywa karetkę. Mieli mu zrobić tomografię. W szpitalu kuzyna bada lekarka i stwierdza, że to tylko grypa, przepisuje leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe. Tomografia jest nie potrzebna i odsyłają go do domu (komunikacją miejską rzecz jasna). Dzień następny - kuzyn nie spał całą noc z bólu. Idzie ponownie do przychodni. Kawałek który zwykle zajmował mu 2 minuty drogi, pokonuje w 20 minut. Jest inny lekarz niż dnia poprzedniego, bada go i stwierdza, że przepisze mu silniejsze środki przeciwbólowe, ma wypoczywać w łóżku i za trzy dni będzie już w formie. Nafaszerowany lekami przesypia nockę, ale następnego dnia chodzi jak pijany i ból głowy i mięśni ciężko już stłumić lekami. W nocy majaczy w gorączce, żona wzywa pogotowie - mąż ciężko przechodzi grypę (taka diagnoza) i odjeżdżają bez kuzyna. Kolejny dzień w domu, w nocy znowu majaki, ale skoro grypa, to trzeba wyleżeć, wypocząć i minie. Po południu kuzyn próbuje postawić szklankę na stole, ale nie trafią nią na stół. Ma zawroty głowy. Żona idzie do przychodni prosić lekarza o wizytę domową, lekarz rodzinny ten sam, co podejrzewał zapalenie opon mózgowych. Przychodzi i opierdziela kuzyna, dlaczego wrócił ze szpitala ? Lekarz sam dzwoni po karetkę i zostaje z kuzynem do jej przyjazdu. W szpitalu zakaźnym ta sama lekarka, która stwierdziła, że tomografia nie potrzebna pyta się go, dlaczego nie zgłosił się wcześniej do szpitala, dlaczego doprowadził się do takiego stanu (kuzyn nie potrafił już wycelować palcem do własnego nosa) - pani nie chciała mnie zatrzymać, bo mnie pani przyjmowała tu kilka dni temu. Miesiąc w szpitalu, kuzyn do pracy wrócić już nie może (ciężka praca fizyczna). Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:41 Zbyt długo dyżuruje w Izbie Przyjęć, zeby uwierzyć, że tak było. W Izbie Przyjęć obowiązuje zasada RWD i jesli jeden lekarz przysłał chorego z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych, to nawet jeśli drugi 9 ten izbowy) byłby przekonany, że to grypa przyjąłby pacjenta do szpitala. To po pierwsze, a po drugie, jest cos takiego jak objawy oponowe, które są bardzo, ale to bardzo charakterystyczne. Pacjent z podejrzeniem rozpoznania zapalenia opon mózgowych ma "sztywny kark", tak więc o pomyłke trudno. Nikt z nas nie jest samobójca. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:19 Protozoa, objawy rozpoznał lekarz rodzinny już pierwszego dnia i wysłał kuzyna do szpitala (właśnie sztywny kark i uczucie ciągnięcia). Tam jednak pewna lekarka była "mądrzejsza" i stwierdziła, że tomografia nie jest potrzebna. Przebadała go bez tomografu i odesłała do domu. To, że Ty nie wierzysz nie ma tu żadnego znaczenia, bo fakty są jakie są. Sztywny kark przypisano grypie (kuzyn był w Afganistanie i uznano, że organizm po szczepieniach i pobycie tam, tak ostro zareagował na grypę). Gdyby nie lekarz rodzinny (i tu ukłon w stronę tego, który nie zignorował opisanych przez pacjenta objawów), być może kuzyn już by nie żył. Nikt z > nas nie jest samobójca. Nie przesadzaj. Nie pierwszy to przypadek niekompetencji lekarza bez wyciągniętych wobec niego konsekwencji. Aby nie było samego wieszania psów na lekarzach, składam pokłon w stronę pani psychiatry Krystyny O. z Inowrocławia, która przyjmując na kasę chorych ma cudowne podejście do swoich pacjentów ( w przeciwieństwie do dwóch panów którzy tam też przyjmują), a także wielkie podziękowania dla pani ginekolog Danuty Z. również z Inowrocławia za nie usłużne, ale fachowe i ludzkie podejście do pacjentek. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 09:38 protozoa napisała: > Zbyt długo dyżuruje w Izbie Przyjęć, zeby uwierzyć, że tak było. -- No oczywiście !!!! jakżeby inaczej. Pani protozoa znów w cos nie wierzy ... )))) Moje Potwory fotoforum.gazeta.pl/u/atena12345.html Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:33 protozoa napisała: > Wyobraź sobie sytuację: leukocyty w moczu pokrywaja grubą warstwa całe pola > widzenia. Ewidentna infekcja bakteryjna dróg moczowych. Trzeba NATYCHMIAST > wkroczyć z antybiotykiem tylko jakim? O największym spektrum? Posiew. W tzw. międzyczasie podanie antybiotyku przypuszczalnie najskuteczniejszego i monitorowanie stanu pacjenta. Być może podanie dwóch antybiotyków jednocześnie jeżeli to możliwe, albo antybiotyku i jakaś inna chemioteriapia. (Nie każdy lek antybakteryjny to antybiotyk.) Jako lekarz wiesz doskonale, że te uwagi o kontynuowaniu terapii danym antybiotykiem dotyczą leczenia się przez pacjentów zapisanymi lekami. Więc odstawienie nieskutecznego antybiotyku - jeżeli wyjdzie to z posiewu - i wprowadzenie skutecznego jeżeli będzie konieczne. Także sprawdzenie jak rozległe jest zakażenie - nerki? Wydolność nerek będzie miała duże znaczenie nawet dla ustalania dawek. A tak przy okazji to może to nie zakażenie bakteryjne - ale nowotwór? Też możliwe. Choć pewnie są pewne inne przesłanki za tym że to zakażenie. Leki łagodzące objawy itd. itp. - ale po co ja oczywiste rzeczy piszę takiej Protozoa? Aha... możliwe że "nic nie da się zrobić" - w końcu paskudztwa bywają odporne na wszystko - i wtedy można jeszcze poza modlitwą konsultować się z innym lekarzami - Internet, telefon, fax co tam jeszcze macie. Może coś się uda zrobić. Może uda się ocalić czyjeś życie. Trzeba tylko chcieć. Jak widzisz - nie ruletka, w ruletkę to się gra w Monte Carlo. > Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą "chirurgiczną"), który od > paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie podobał mi sie, > zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty. No to trzeba było zaprosić internistę do siebie. Też tak można. Czy pacjent tuż przed eksplozją wewnątrz czachy ma biegać po piętrach bo panom lekarzom dup...y do krzeseł przyrosły? Że pacjent głupi - jego prawo - mógł nawet nie ukończyć podstawówki, mieć IQ<10 i jeszcze być nieprzytomnym. Ale dochtory powinny i takim umieć się zająć. Co do ciśnienia - jak tak duże to sprawdzić czy aparat się nie popsuł i czy pomiar jest prawidłowy. Pamiętać też że niektórym ciśnienie rośnie przy kobietach i od samego mierzenia. Chyba go rozumiem. Pyk i po krzyku. A jak mu obniży się ciśnienie - to owszem, pożyje jeszcze trochę - ale na wpół przytomny. Dlaczego? Dlatego że problemem nie jest ciśnienie - lecz przepływ krwi. Ciśnienie u niego duże bo organizm broni się przed uduszeniem. Rurki się mu zatkały (jeżeli to od sklerozy) i pompka pracuje na maksa. Obniż ciśnienie - a będzie senny i nieprzytomny. A jak myślisz - po co ludzie piją kawę? Można próbować obniżać ciśnienie i zmniejszyć lepkość krwi... no, ale to się nie może długo udawać . Odpowiedz Link Zgłoś
maga_luisa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:41 Naczytałeś się trochę książek. Trochę wiesz. Ze wskazaniem na "trochę". I z pełnym przekonaniem o własnej nieomylności ferujesz osądy, które dla lekarza praktyka są po prostu wyrazem zupełnej arogancji popartej kompletnym brakiem doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
antonmed Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 23:31 Tu zaczyna się jedno z ogniw nieszczęść ludzkich. wielu z nas lekarzy nie szanuje opinii kolegów, ba podważa ich opinie i kompetencje w obecności pacjentów, wykazując czasami swoją niewiedzę i brak sumienności jak opisany przypadek z zapaleniem opon mózgowych, który cierpiąc, odsyłany był od Izby do izby choć jego lekarz prawidłowo rozpoznał chorobę. Podważając opinię kolegów i ośmiesząc ich w obecności pacjentów postępujemy nieetycznie i uczymy takich samych zachowań tych, których leczymy Zapomniałem dodać w pierwszej części wystąpienia,że niechęć do lekarzy oprócz mediów, władz buduje NFZ. W tym systemie opieki zdrowotnej nie liczą się już chorzy tylko złotówki!!!!, ściśle zaszeregowane złotóweczki. Im mniej wydamy na wszystko tym lepiej! To NFZ kontraktuje jakość i ilość usług medycznych. To przez system chorzy czekają po pół roku na konsultację i dłużej na zabiegi planowane! o Zgrozo, a jeżeli, krew nam się ze złości w żyłach zagotuje kto jest winny?- lekarz bo nie załatwił, nie skonsultował. NFZ zawsze umyje rączki Kilka lat temu za nim reforma służby zdrowia zaskoczyła nas jak stan wojenny, która przygotowywali politycy a nie fachowcy istniał dobry model opieki pediatrycznej, stomatologicznej itp , który zniszczono bezpowrotnie. Lekarz pediatra jako przedstwiciel ludu pracującego miast i wsi był i trwał na posterunku w szkołach, przedszkolach, żłobkach. Chodząc do tych placówek skutecznie wyławiał zaburzenia rozwojowe, wady postawy, wady wrodzone, szczepił dzieci. Dzisiaj opiekę wypropwadzono skutecznie z tych placówek. Mamom, którym zależy na zdrowiu dzieci nic się nie stało. dadzą sobie radę. Mamom, które nie znają się na chorobach i z racji swojej niewiedzy, nieporadnośći braku dbałości narasta problem i wreszcie takim rodzicom a są na prawdę mających wszystko w d..... końmi ich do lekarza nie zaciągniesz co skutecznie można było wyłapać w szkole, przedszkolu, żłobku. Nie pomagają wezwania z Sanepidu na obowiązkowe szczepienia. To następne ważne ogniwo w łańcuchu ewolucji. Wspomniałem o nim nie przez miłość do systemu ale po to aby ukazać,że istniał system państwa opiekuńczego, gzdie oskrżeń i pretensji było mniej Innym nie mniej ważnym elementem wyznaczającym niporozumienia śą kompetencje lekarzy rodzinnych ściśle zaszeregowane przez NFZ. dzisja nie możemy jak w kiosku albo sklepie mówić,że chceto i to i dokładkę badanie USG przezcimiaczkowe głowki i EEG oraqz tomografię itd. Część wykonywanych badań ogranicza system finansowy, część reguluje lekarz ze swoją wiedząi doświadzczeniem oraz część NFZ. Lekarz Może skierować na YSG brzucha, ale na Usg gówki już tylko neurol;og na którego wizytę wg listy czeka się nieraz 6 miesięcy, czyli nawet po zarośnięciu ciemiaczka nkiedy badanie jest nie do wykonania. Podobnych paranoi jest dużo ale sam ich niestety nie dam rady naprawić choć staramsię byc miły igrzczny w zwariowanym systemie złotóweczek, oszczędności i wzajemnych animozji oraz narastajacej agresji w stosunku do lekarzy. Ot przed chwilą zadzwoniła kobitka 23.00 co dać dziecku na ból zęba bo rano była u dentysty i ząb dziecko boli a jest późno to ten dentysta nie odbierze telefonu. Ja odebrałem i udzieliłem porady. Bywa też,że dzwonią o różnej porze nocy do domu kiedy chcę odpocząć po dyżurze. a przecież nie jestem ze stali. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 17:48 do abc...! Boze widzisz i nie grzmisz!!PRzeciez to jakis geniussz on ma recepte na wszsytko,lekarz ma zamknac sie sluzyc panstwu i jeszcze nie ma praw miec pensji,ale bo kiszonkowe,caly dzien w szpitalu i biegac za panstwem w kazda noc zostawic swoja rodzine i biec czym predzej bo go spoleczenstwo potrzebuje.lekarz to chlop panszczyzniany.a pan panie abac to masz chyba jakies wszechstronne wyksztalcenie podziwiam taki z pana znawca lekow,medycyny,budownctwa.rece opadaja,Pan chyab tylko musi sie wykrzyczec i negowac wszsytko co powie Pani Protozoa. Odpowiedz Link Zgłoś
dr01 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 09:27 Więc odstawienie nieskutecznego antybiotyku - jeżeli wyjdzie > to z posiewu - i wprowadzenie skutecznego jeżeli będzie konieczne. > > Także sprawdzenie jak rozległe jest zakażenie - nerki? Wydolność > nerek będzie miała duże znaczenie nawet dla ustalania dawek. A tak > przy okazji to może to nie zakażenie bakteryjne - ale nowotwór? Też > możliwe. może zakażenie, może nowotwór - jak widzisz - sam pogrywasz w ruletkę nie w każdym miejscu jest możliwość zrobienia posiewu, chociaz wydaje się że to proste badanie >Choć pewnie są pewne inne przesłanki za tym że to zakażenie. > > Leki łagodzące objawy itd. itp. - ale po co ja oczywiste rzeczy piszę > takiej Protozoa? Aha... możliwe że "nic nie da się zrobić" - w końcu > paskudztwa bywają odporne na wszystko - i wtedy można jeszcze poza > modlitwą konsultować się z innym lekarzami - Internet, telefon, fax > co tam jeszcze macie. Może coś się uda zrobić. Może uda się ocalić > czyjeś życie. Trzeba tylko chcieć. > może żaba a chcieć można przy 10 pacjentach dziennie a nie przy 70/8h > Jak widzisz - nie ruletka, w ruletkę to się gra w Monte Carlo. > życie to ruletka, medycyna to ruletka (sam dałeś przykład powyżej), małżeństwo to ruletka (albo się dobrze ożenisz albo dopiero poznasz żonę po ślubie), dzieci to ruletka (albo będzie geniusz albo menel - zresztą jedno nie wyklucza drugiego) itd... > > Przed kilkoma godzinami miałam pacjenta ( z chorobą > "chirurgiczną"), który od > > paru lat (!!!) nie chce leczyc rozpoznanego nadcisnenia. Nie > podobał mi sie, > > zmierzyłam 230/100. Odmówil pójścia na Izbę Przyjęć do internisty. > > No to trzeba było zaprosić internistę do siebie. Też tak można. Internista ma na głowie oddział i 100 pacjentów na Izbie i nie ma czasu łazić do pacjentów którym się nic nie dzieje a ich głównym problemem jest brak możliwości zrozumienia tego co im się łopatologicznie tłumaczy >Czy > pacjent tuż przed eksplozją wewnątrz czachy ma biegać po piętrach bo > panom lekarzom dup...y do krzeseł przyrosły? Że pacjent głupi - jego > prawo - mógł nawet nie ukończyć podstawówki, mieć IQ<10 i jeszcze być > nieprzytomnym. Ale dochtory powinny i takim umieć się zająć. > powinny albo i nie - zwłaszcza jak mają na głowie bardziej potrzebujących > Chyba go rozumiem. Pyk i po krzyku. A jak mu obniży się ciśnienie - > to owszem, pożyje jeszcze trochę - ale na wpół przytomny. Dlaczego? > Dlatego że problemem nie jest ciśnienie - lecz przepływ krwi. > Ciśnienie u niego duże bo organizm broni się przed uduszeniem. Rurki > się mu zatkały (jeżeli to od sklerozy) i pompka pracuje na maksa. > Obniż ciśnienie - a będzie senny i nieprzytomny. A jak myślisz - po > co ludzie piją kawę? no sorry, ale to jest po prostu bełkot. Rzeczywiście przed wieloma laty był pogląd, by osobom w podeszłym wieku nie obniżać ciśnienia, ale jest już nieaktualny. Liczne badania udowodniły, że należy ciśnienie obniżać do poziomów prawidłowych (najwyżej robić to stopniowo) a senność jest przejściowa do czasu gdy organizm nie przyzwyczai się do leków. Wykonanie zabiegu operacyjnego z ciśnieniem 230 skurczowym jest groźne dla pacjenta - ryzyko udaru mOŻE JEDNAK WARTO ZAPYTAĆ SIĘ LEKARZA, ZANIM SIĘ WYPOWIESZ NA TEMAT MEDYCZNY ja tam nie wypowiadam się na temat budowy mostów Można próbować obniżać ciśnienie i zmniejszyć > lepkość krwi... no, ale to się nie może długo udawać . > może może jak pacjent jest zdyscyplinowany i przestrzega zaleceń Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 10:41 A nie zaproponujesz mi, zebym wezwała policje, skuła pacjenta i dowiozła go do internisty w celu leczenia nadcisnienia? Tez pomysł. Lekarz z oddziału nie ma obowiązku konsultowania chorych poza oddziałem swoim i tym, w którym jest konsultantem. lekarz z Izby Przyjęć NIE MOŻE RUSZYC 4 LITER POZA IZBĘ, gdy cos się dzieje pacjent musi być dowieziony na Izbę albo tam dojść. W tym przypadku pacjent miał mozliwość udania sie do Izby Przyjęć do dyzurnego internisty. Miał tez zaproponowany transport wózkiem do specjalisty. Odmówił. Przymusu leczenia jeszcze nie ma, wiec zrobiłam to co mogłam zrobic - uświadomiłam zagrożenie, zaproponowałam konsultację i/lub hospitalizację i...po odmowie pacjenta wzięłam stosowny podpis pod formułka, która pacjent własnoręcznie napisała. A brzmiała ona mniej więcej tak : "Poinformowany w sposób zrozumiały przeze mnie o zagrożeniu zdrowia/życia nie wyrażam zgody na proponowane leczenie i konsultacje lekarza internisty w Izbie Przyjęć". Data, godzina, podpis. Jesli pacjent jest nieprzytomny i nie może o sobie decydować to wtedy my decydujemy, jesli nie to pacjent. Co do spraw merytorycznych to, wybacz, bredzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:07 nie wiem czy jest sens polemizowac z przemalowanym areczkiem on i tak wie swoje, jest najmadrzejszy, i jest zupelnie zaimpregnowany na logiczna argumentacje Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 16:34 Bogu dziekuję, ze mimo mniemania o swojej rozległej i głebokiej wiedzy medycznej mimo wszystko ani mnie, ani moich bliskich, ani moich pacjentów leczyc nie bedziesz wybacz, ale wypisujesz w tym wątku pseudomerytoryczne głupoty Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 10:42 protozoa z twoich wypowiedzi na forum wynika ze w kontaktach z pacjentami mozesz byc chamska i arogancka a to prowokuje Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 02:00 Byłam przerażona Pani wypowiedziami z poniedziałku. Dzisiejsze są dużo bardziej rozsądne wyważone. Może była Pani niewyspana, zmęczona dyżurem. Przepraszam, jeśli naskoczyłam za bardzo i niesprawiedliwie. Są ludzie, którzy mało mówią i pomniejszają swoje działania, a robią dużo. Może Pani, mimo deklarowanej nieuprzejmości (tak na przekór?), jest na co dzień po prostu dobrą lekarką fachowo wykonującą swój zawód. Życzę powodzenia i mniej frustracji Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:09 no prosze, ludzie potrafia jeszcze powiedziec przepraszam po zreflektopwaniu sie moze jako spoleczenstwo jednak nie zginiemy Odpowiedz Link Zgłoś
tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:55 Mnie martwi co innego... Słowo przepraszam padło ze strony pacjentki, nikt z lekarzy na to się nie odważył. Dlaczego? Ciekawe, że przy wypowiedzi Pana Kazimierza, który z szacunkiem wypowiadał się o swoich pacjentach, żadnych złośliwych komentarzy nie było, tylko pozdrowienia i życzenia. Szacunek - może trzeba iść tym tropem? Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 13:11 to ja w imieniu wszystkich lekarzy, przyszlych lekarzy, przepraszam bardzo mocno pacjentow,ze wyrazam opinie na temat tego,na czym sie znam.prosze o wybaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 13:28 Zdecydowanie mnie nie zrozumiałaś. Zdecydowanie. Nie chodzi mi o merytorykę, ale o to, że na tym forum oprócz gorzkich słów pod adresem lekarzy, to również oni mało parlamentarnie wypowiadali się o pacjentach. I skoro jedną stronę stać na przeprosiny, to może i drugą? Przywołany Pan Kazimierz dostał tylko wyrazy poparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:02 ok nie zrozumiałam.Miło z Twojej strony,że negatywnie oceniasz postawe niektorych pacjentow.Owszem jak w każdym zawodzie bywają nieodpowiedzilni,niemili,aroganccy,nieuprzejmi ludzie.Ale gdy czyta sie taki bełkot o probie leczenia,o stawianiu diagnozy przez zupełnych laików to flaki sie przewracają.Opluwa się panią doktor,ktora podaje rożne informacje,a jakis czlowiek niemajacy zupelnei pojecia proboje ja uczyc swojego zawodu.no prosze panstwa az sie flaki przewracają.Albo jak sie czyta,ze lekarze przyczyniaja sie do smierci pacjenow,nie twierdze,ze nie ma takich przypadkow,ale to nie wystepuje nagminnie jak niektorzy tu twierdza.zaznaczam nei kieruje tego personalnie ale do wielu wypowiedzi wystewpujacych w tym temacie(napisane przez rozne osoby).nie tyczy sie to Ciebie trinite,ktora tak na mnie tu powarkuje i sypie zlosliwosciami. Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:08 > Opluwa się panią > doktor,ktora podaje rożne informacje, Nie wiem czy opluwa, raczej reaguje na wyraźną niechęć do pacjentów, widoczną w jej postach. "Won do znachora" nie tylko mnie mocno zaszokowało. Nikt przy tym raczej nie kwestionował jej konkretnie kompetencji (no, oprócz chyba jednej wypowiedzi pana, który naooglądał się dra House'a) Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:28 Ale gdy czyta > sie taki bełkot o probie leczenia,o stawianiu diagnozy przez > zupełnych laików to flaki sie przewracają.Opluwa się panią > doktor,ktora podaje rożne informacje,a jakis czlowiek niemajacy > zupelnei pojecia proboje ja uczyc swojego zawodu.no prosze panstwa > az sie flaki przewracają. Przeczytałam o diagnozie laików, a gdzie tu miejsce na błędne diagnozy lekarzy ? Co powiesz na słowa "uczulenie, świerzb, w całej swojej karierze nigdy z czymś takim się nie spotkałem (w tym ostatnim przypadku lekarz z ponad 20 letnim stażem)". O ile rozumiem, że można się z takim przypadkiem nie spotkać, to nie bardzo rozumiem jak można pomylić świerzb z uczuleniem (tylko dolna część ciała od pośladków do stóp) gdzie są nie tylko czerwone plamy, ale i w bardziej delikatnych miejscach (wewnętrzna strona ud i dół pośladków) siniaczki od brązowych do sino fioletowych w ciągu JEDNEGO wieczora wraz z wędrującym bólem stawów. Można jak najbardziej powiedzieć "nie wiem co to może być", ale nie stwierdzić "świerzb" z całym przekonaniem i machnąć długopisem na recepcie Jacutin ze wskazaniem "smarować chorobowo zmienione miejsca" u trzyletniego dziecka. fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1945690 Siniaczki zaczynają się powyżej kostki jak przechodziły w bardziej wrażliwe miejsca, były coraz ciemniejsze. Tu jeden z linków opisu choroby, który znalazłam jako pierwszy: resmedica.pl/archiwum/zdart12999.html drążąc temat dalej, aż dotarłam do niemieckich stron z fotkami. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Panie Kazimierzu 25.08.09, 15:17 Zgadzam się z Panem i dziękuję za wyważoną i mądrą wypowiedź. Muszę zaznaczyć, że jako matka 3 dzieci z dużym dość stażem lat w matkowaniu, spotkałam się również ze wspaniałymi lekarzami. Z takimi, którzy mieli czas, którym się chciało wysłuchać, pomyśleć, poszukać... Fakt, że Ci najbardziej godni zaufania są po sześćdziesiątce. I przykro mi, gdy słyszę, ze ten czy owy idzie już na emeryturę. Bardzo bym chciała, by przyszli po nich następni, równie mili, ale i kompetentni, mający czas i odpowiednie podejście do dziecka i matki. Nie traktujący matki jako wroga, ale jako sprzymierzeńca w leczeniu dziecka. Mój wspaniały dr Domański (przepraszam, jeśli jest już profesorem), który pracuje nadal mimo zaawansowanego wieku w USD w Prokocimiu, zawsze siadał i słucha matki. Do końca, aż skończyła mówić. Sama się go kiedyś spytałam, czemu tak robi, bo to niespotykane. A on mi powiedział, że zawsze słucha matki uważnie, bo to połowa diagnozy, bo matka zna swoje dziecko lepiej niż on i to co mówi, jest bardzo istotne... Są więc wspaniali lekarze, do których idzie się z ufnością. Szkoda, że ich wiek nie pozwala im na dalszą pracę. Od stycznia ucieka nam znów dr Domański z POZu w USD Prokocim. Też na emeryturę. On rozpoznał udar niedokrwienny mózgu u mojej córki, podczas, gdy neurolodzy nawet spojrzeć nie chcieli... On dzwonił do nich, żeby ją przyjęli, ze coś jest nie tak. A znów młoda lekarka Ilona Kopyta z Katowic to dla mnie pociecha, ze może znajdą się nowi zapaleńcy, pasjonaci, którzy będą traktować nasze dzieci/nas indywidualnie, a nie jak kolejny numerek. I nawet, jeśli przyjdziemy z z rzadką chorobą, pochylą się nad tym i nie odeślą nas z niczym, lub co gorsza z byle jaką diagnozą, byle się pozbyć kłopotów. Odpowiedz Link Zgłoś
maman3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 20:10 Panie Doktorze! Jest nadzieja..., chylę czoła Odpowiedz Link Zgłoś
hummer_my_vehicle A mnie ta sytuacja juz w... 25.08.09, 03:27 Bo mnie w tym kraju nie ma . Jako GP w usa wyciagne jakies 150 000 - 200 000$ rocznie za 36 godzin tygodniowo . Zycie tu tansze i podobno Burak Obama ma GP podniwesc kase. A tak to slyszalbym ze ci paskudni lekarze chca ciagle wiecej kasy. Bedeac w Polsce slyszaalem ciagle wypisz pan recepte a wtedy takiemu mowilem to wez pan dlogopis i se wypisz, a jak mechanik powie 500 to trza dac 500 . Odpowiedz Link Zgłoś
listeczki Re: A mnie ta sytuacja juz w... 25.08.09, 13:48 Zawsze ten ostatni jest najmądrzejszy, w związku z tym pragnę zwrócić uwagę na kilka tematów. Ponieważ znam sytuację w USA, więc zacznę od tego. W tamtejszej telewizji podano, że rodzi się coraz więcej dzieci z autyzmem.Jako przyczynę rozważa się szczepienia, nie muszę dodawać,że do szczepień rodzicie i lekarze podchodzą z rozwagą. Od wysokości ubezpieczenia są uzależnione możliwości leczenia. Za każdy zabieg pacjent dostaje rachunek do domu. (np. zwykły poród z 2-dniowym pobuytem w szpitalu ok. 18000$) Jeśli pacjent jest wystarczajaco ubezpieczony kasa pokrywa zabiegi w całości, ale bardzo pilnuje celowości zabiegów np. co 3 misięczne badanie bioder noworodka USG byłoby zakwestionowane. Z drugiej strony każdy pacjent wie za jaki zabieg jest obciążony i mozliwość przekrętów (np.że facetowi wycięto macicę jest niemożliwa). Prawnicy podburzają pacjentów do odszkodowań i dlatego składki na ubezpieczenie są wysokie, a co za tym idzie drogie są usługi medyczne. Lekarz pragnący pracować spokojnie patrzy na mapę roszczeń, w których stanach sa najniższe i z tego powodu w niektórych stanach jest drastyczny niedobór ginekologów.Może nie "won", ale kulturalnie roszceniowym pacjentom doradza się zmianę lekarza. Kulturalnie,bo wszędzie obowiązuje uprzejmość zawodowa, nawet w stosunku do panienki na poczcie grzebiącej się niemożliwie. A co z nieubezpieczonymi? Lecza się w państwowych szpitalach, gdzie muchy wlatują na salę operacyjną lecz sprzęt jest znakomity. Jeśli pacjent umie się wykazać,że nic nie posiada i nie może zarobkować jest leczony na koszt państwa. Znam jedną panią,która zapadła na nowotwór i wymaga bardzo kosztownego leczenia zamknęła swój gabinet kosmetyczny i leczy się będąc na zasiłku. Inni załapują się na programy badawcze. Trzeba tu przypomnieć,że obywatelom USA powyżej 65 roku życia przysługuje bezpłatna opieka medycvzna. W każdym bądź razie znam wiele osób z Polonii i nikt z powodu drogiego leczenia raczej Stanów opuszczać nie chce. W Stanach i na Zachodzie jest wypracowany tryb postępowania. Jak schorzenie to lekarz rodzinny, ostre zachorowanie to szpital i ew. pogotowie (karetka bez lekarza). NATOMIAST SCHORZENIA SKOMPLIKOWANE KONSULTUJE SPECJALISTA, oczywiście za większą kasę. Też czeka się w kolejkach. Znamy pcjentkę,której bardzo nie odpowiadała w Polsce wizyta u kardiologa co pół roku. Wyprowadziła się do Szwecji tam stwierdzono,że sprawa nie jest ostra, więc wyznaczono wizytę za dwa lata. Teraz tej pani opłaci się co pół roku przyjeżdżać na badania do Polski. Tym co płacą na ZUS pragnę przypomnieć,że z sumy wpłacenej tylko stosunkowo niewielki procent wpływa na ochronę zdrowia, reszta to emerytura, nieszczęśliwe wypadki, fundusz bezrobotny etc.Za te usługi ZUS pobiera 5 000 000 zł miesięcznie. Zreszta to wszystko można znaleźć na stronie ZUS-u. Za bardzo nie rozumię tryumfalnych wypowiedzi - płacę składki to mi się należy. Przecież twoja mikroskładka nie idzie bezpśrednio do przychodni,czy szpitala gdzie się leczysz, a z uwzględnieniem zawiłego algorytmu wędruje gdzieś daleko w Polskę, albo siedzi w coraz to nowych murach NFZ-u.Dlaczego nie rozumiem ,bo zdrowie jest to najważniejszy biznes, jeśli będziesz zdrowy to zarobisz na rodzinę, lekarza,zielarza i jeszcze tam kogoś. Trzeba o nie walczyć nawet robiąc badania laboratoryjne,szukając w internecie,czy znajdując odpowiadającego Ci lekarza. Zresztą z powodu kryzysu NFZ ma coraz mniej pieniędzy i w dalszych miesiącach tego roku przyjęcia i zabiegi będą coraz bardziej limitowane. Więc abyśmy zdrowi byli, a nie dajmy się wypuszczać ani na lekarzy, an i też na skołowanych przez nadmiar informacji pacjentów. Studenci pierwszych lat ucząc się o pasożytach odkrywają w sobie objawy zakażenia kazdego z nich i patrzą podejżliwie na każdą potrawę. Polecam doksztłcać się wtym kierunku choćby z internetu, może to dobry sposób na odchudzanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zinfandel30 kredyt na szczepionki? 25.08.09, 08:59 to trzeba mieć dopiero papkę zamiast mózgu... Odpowiedz Link Zgłoś
maminka-2 Re: kredyt na szczepionki? 25.08.09, 09:02 szczególne brawa dla "światłej" mamusi, która bohatersko, wbrew pediatrze, szczepiła dziecko na WSZYSTKO, bo tak lepiej ku chwale firm farmaceutycznychDDDDD trza wziąć kredyt i zaszczepić na pneumokoki, menigokoki, sroki i pierdokiDDD Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 10:02 Powinna byc lustracja majatkowa polskich lekarzy plus reedukacja moralna. Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Precz z KRUS(owcami) - zlodziejami! 25.08.09, 11:08 To przez KRUSowcow i gornikow brak w Polsce pieniedzy na ochrone zdrowia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
czesikova Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 11:01 Ta... To wszystko prawda... niestety Nasza pediatra niby miła i fachowa, ale Broń Boże się odezwać, że zasięgneło się informacji w książce albo w necie! Od razu cyniczny ton: no tak słucham?, albo bez wysłuchania komentarz w stylu: "Proszę Panią jedyną osobą kompetentną do wystawiania diagnoz jest lekarz" po czym powtórzyła dokładnie to co wyczytałam w necie... Odpowiedz Link Zgłoś
enigm-a Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:19 Moja mama poszła do lekarza - prywatny gabinet dermatologiczny uważany za bardzo dobry. Miała na nosie zgrubienie. Lekarz obejrzał: pani ma raka. I od razu przedstawił cały plan usunięcia zgrubienia za duże pieniądze. Na szczęście żaden rak to nie był, kolejny lekarz - nie prywatny zajął sie mamą i usunął to zgrubienie w panstwowej przychodni. Odpowiedz Link Zgłoś
mordehajm Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:01 no to po co on usunal tego narosla jak to nie byl rak? czy ta narosla byla badana? mne to interesuje, bo terz mam taka Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Lekarze? Już im nie ufam 30.08.09, 13:32 No weź sie zdecyduj? Ta narośla? Ten narośl? Bo rozumiem, że ta narośl nie przyszła ci do głowy? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna1982 Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:38 I ja mam również całkiem niezłą historię i to nie jedną.... Bawią mnie teksty : na to jest pani za młoda a na to za stara... Jako 13 latka trafiłam do specjalistów z bardzo silnymi bólami głowy, nikt zadnych badan mi nie robił a tomografie komputerowa miałam robioną dopiero po 14 latach choroby. I olewactwo lekarzy, bo ja sie nie znam i tylko mi sie wydaje, że z dzieckiem coś nie tak. Niby sprawa błaha no bo to tylko 3-latek który nie mówi. A że sie nie słucha, bawi sie tylko po swoejmu, unika ludzi - wyrośniez tego, że nie zna strachu i nie rozumie, że czegoś nie wolno, że jak sie złości to uderza głową w podłoge? - to przeciez nic innego jak błąd wychowawczy.... Dopiero po roku mojej upierdliwości doczekalismy badania słuchu no bo moze dziecko nie słyszy ale ze juz duzy dosyc to od razu do kliniki i tam seria badan. Wyniki : słuch prawidłowy, dziecko z bardzo wrażliwą sferą emocjonalną, opóźniony rozwój mowy, opóźniony rozwój psycho- ruchowy, nadpobudliwość, opóźniony rozwój psycho-społeczny, dziecko z silnymi cechami autyzmu. Gdyby ktoś z łaski swojej choć raz się przyjrzał sprawie jak należy i słuchał tego co mówie, może by zauważył, nawet 2 psychologów nie zauważyło i twierdzili, że tylko nie mówi ale napewno zacznie. A teraz każdy oczy robi szerokie ze zdziwienia, że to aż tyle dziecko ma wypisane w diagnozie. Najgorsze w tym wszystkim jestto ze od roku dziecko mogło mieć juz odpowiednią terapię wprowadzoną a tak jesteśmy rok do tyłu przez to, że matka nie ma pojecia o czym mówi. Mam jeszcze takich kilka ale to akurat najświeższe i najbardziej mnie dotknęło....ale cóż....pozostaje mi teraz tylko sprawy w sądzie pozakładać tym niedouczonym psychologom i neurologopedzie (bo tu tez doktorka twierdziła że wszystko dobrze i to było dużo ponad rok temu. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:26 Kilka historii o sluzbie "zdrowia" 1. Wroclaw - dziecko 15 miesiecy ma 40 stopni goraczki. Rano matka idzie do lekarza - nie ma go, trzeba poszukac innego pediatry. Idzie do innej przychodni, pani w recepcji informuje, ze owszem, lekarz przyjmie, ale recepty nie wystawi, bo matka musialaby zlozyc deklaracje, ze chce nalezec do tej przychodni!!! ta sama pani radzi, zeby isc na pogotowie po 18...na pogotowiu inna "mila" pani, z laska wola lekarke, ktora radzi, zeby jednak isc do pediatry, ale przepisuje leki ostrzegajac, ze lepiej nie spac w nocy i obserwowac dziecko, bo lek moze miec bardzo drastyczne skutki uboczne. dziecku matka leku nie podaje. 2. woj. lubuskie - kobieta rodzi. na szkole rodzenia i przed porodem dowiaduje sie, ze jezeli po porodzie, podczas pobytu w szpitalu ,bedzie chciala odpoczac, to pielegniarki zajma sie jej dzieckiem. Zawsze oczywiscie jest tak, ze po samym porodzie, mama ma czas sie wyspac, a dziecko jest w tyym czasie badane, wazone etc. W tym przypadku mama po porodzie szybko dochodzi do siebie i sama udaje sie po dziecko, gdzie poirytowana pielegniarka mowi, ze jak je juz teraz tak bardzo chce zabrac, to "juz na zawsze". WTF sie pytam? Na bezdusznosc ludzi w sluzbie zdrowia brakuje slow. Pacjent w wiekszosci przypadkow jest traktowany jak agresor. Za malo zarabiaja? - to zmienic zawod lub do UK na zmywak. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:34 Ad 1. Chyba cos pokręciłeś. Jesli nie jesteś pacjentem przychodni X a chcesz się w niej leczyć to masz dwa wyjścia - albo złozyc deklarację i zostać już pacjentem tej przychodni albo zapłacić za wizytę. Leki sa wypisywane na ogólnych zasadach. W tej sytuacji lekarz mógł przyjąć GRZECZNOŚCIOWO ZA DARMO, ale wtedy nie ma mozliwości wypisania recept refundowanych. Jesli tak było to lekarzowi, który nie dostał za swoja prace złamanego grosza nalezy sie grzeczne podziękowanie a nie pyskowanie na forum. Ad 2. A co sie stanie jesli matka po urodzeniu zrobi dziecku krzywdę? Zapewne wyprze sie tego i wina obarczy pielegniarki. Znam taki przypadek z opowiadania. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:53 > Znam taki przypadek z opowiadania. Ja z opowiadania to też wiele rzeczy znam, np. bajkę o krasnoludkach. Mama opowiadała. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:19 ad 1. nic nie pokrecilem, tak bylo, absurd takiej sytuacji jest oczwisty. jak nie ma mojego lekarza to mam przychodnie zmieniac, zeby dostac recepte? ad 2. a co to ma wspolnego z zachowaniem pioelegniarki, ktora tak czy inaczej przynioslaby dziecko po 2 godzinach? Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:13 > ad 1. nic nie pokrecilem, tak bylo, absurd takiej sytuacji jest oczwisty. jak > nie ma mojego lekarza to mam przychodnie zmieniac, zeby dostac recepte? > Czy za to odpowiada lekarz, czy system, który by go ścigał po wystawieniu takiej sytacji? I jeszcze jedno, w Polsce ta pani z dzeckiem została przyjęta, mimo biurokratycznych ograniczeń. W Wielkiej Brytanii czy USA nikt by palcem nie ruszył, żeby dziecku pomóc. Ugryzienie skorpiona? To proszę brać aspirynę, pańska firma ubezbieczeniowa już nie pracuje (piątek wieczór), prosze zgłosić się w poniedziałek. To nie jest z filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 13:23 O jakim systemie mówisz? Powiedz czy jakby poszła z dzieckiem prywatnie, to dostałaby receptę? Tak! Chodzi tylko o bezduszności i pieniądze. Co do innych krajów - za to w bliższych nam Austrii czy Niemczech, przy 40 stopniach gorączki karetka przyjeżdża do dziecka ww 5 minut, a każdy lekarz ma swojego oficjalnego zastępcę, a każdy szpital ma całodobowy dyżur ze specjalistami. W szpitalu na położnictwie dzieci z uśmiechem zabierają mamom, żeby się wyspały, a lekarze przyjmują w gabinetach opłacanych przez system codziennie, co drugi dzień do 19. Moze to inaczej wyglądać? Moze, tylko ludzie są zepsuci - zarówno decydenci, ale przede wszystkim lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.08.09, 18:38 Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie opłacany lekarz. Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet tez w krótkim czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke ubezpieczeniową - srednio ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko. Wszystko "sienależy". A tak nie jest. Kolejki do specjalistów bedą coraz większe, bo specjalistów jest coraz mniej. Młodzi nie pchają się na medycyne, a ci, którzy ja skończą nie kwapią się, zeby leczyć rodaków. Średnie - moje- pokolenie zaczyna się cenic i nie ma ochoty tyrać na państwowych posadach. Wielu z nas ma prywatne gabinety i tam przyjmuje. Połoznictwo, w Damianie tez położne z usmiechem, i za odpowiednim wynagrodzeniem, zajmują sie kulturalnymi i czystymi pacjentkami Przemęczona położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce, która myła sie ostatnio na Wielkanoc. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 02:15 Przemęczona > położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce, która myła sie > ostatnio na Wielkanoc. Nie ma obowiązku być przemęczoną położną. Można pracować w Damianie albo zmienić zawód. Oczywiście jeśli nie potrafi się być co najmniej neutralną położną, nie mówię nawet: grzeczną, ot, nie chamską. Położna w szpitalu państwowym to odpowiedzilne i stresujące zajęcie. Jeśli ktoś nie potrafi mu podołać, powinien zmienić zawód. To naprawdę jest proste. Zarówno w przypadku położnych, jak i budowlańców, górników, stoczniowców, architektów itd. Można i należy walczyć o podwyżki, ale nie można zapominać, że zawód wybrało się sobie samemu i wziąć za to odpowiedzialność. Rodziłam na Inflanckiej, w lutym. Położna opłacona super, poród rodzinny opłacony super. Ale dzień przed porodem byłam na teście oksytocynowym obok tej normalnej porodówki. Darmowej znaczy. Gdybym nie słyszała tego na własne uszy, nie uwierzyłabym, że takie traktowanie rodzącej jest możliwe po akcjach typu Rodzic po ludzku, w srodku Europy, w dobie rankingów internetowych... Lekarz położnik tak oto zachęcał rodzącą nierodzinnie do zwiększenia siły skurczów partych: " No, słuchaj, Małgośka, czego cię uczyli w szkole rodzenia?! Nie gadaj głupot, że nie dasz rady, cholera, więcej zaangażowania, no mówię przecież do ciebie (sic!)!!! Spałaś w tej szkole rodzenia?! Niczego cię nie nauczyli!!! Wszystkie przez to przechodzą, a mało która taki cyrk urządza jak ty..." Jeden szpital, jeden czas, dwa porody, jeden opłacony, drugi nie. Mnie połozna mówiła, że jestem super, świetnie idzie, jeszcze tylko kilka minut, jestem dzielna itd. A jęczałam dokładnie jak tamta babka. Po porodzie salowa obmyła mi krocze, dostałam herbatę i kanapki, mąż zasnął w fotelu obok mnie i dziecka i spał tak do rana. Kosmiczna różnica. Czy za brak chamskiego tekstu należy dodatkowo płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:00 Czy wiesz dlaczego operacje spadają z planu jedna za drugą? Bo nie ma kto znieczulać i kto operować. Niedługo nie będzie planowych operacji tylko te pilne ze wskazań życiowych. A wiesz dlaczego? Ano dlatego, że większośc z nas albo zmienia zawód ( co radzisz połoznek, która ośmieliła sie byc zmęczona po n-tym przyjętym porodzie), albo wyjezdża za granicę ( argument, że musimy odpracowac studia sobie daruj, mamy te same prawa i obowązki w tym zakresie co architekci, prawnicy, ekonomiści itd). Jest dramatycznie a będzie jeszcze gorzej. Pozostaje średnie pokolenie, które zaraz nie będzie miało ani siły ani ochoty pracować na 2 etatach. I kto Was będzie leczył? Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:33 nie ma kto znieczulać, bo klika lekarska zamknęła drogę do specjalizacji w obawie o swoja niezbędność. ot rzeczywistość. ile było miejsc na specjalizacji z anestezjologi w tym roku? Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:50 wystarczy poszukac, to nie są tajne dane www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b2&ms=0&ml=pl&mi=0&mx=0&mt=&my=459&ma=012213 Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 07:24 Tak, Ty chyba jesteś powaznie chory - nęka Cie nienawiśc i spiskowa teoria dziejów. MY CHCEMY MIEC NASTEPCÓW, MŁODSZYCH KOLEGÓW- czy nie jesteś wstanie pojąć, ze 8-9 dyżurów zabiegowych to bardzo dużo i bierzemy je tylko dlatego, ze nie ma kto. A jasniej - gdybyśmy nie podpisali stosownych klauzul zamykane by były kolejne oddziały, bo nie miał by kto pracowac, dyżurować. Ilość miejsc na specjalizacjach jest niewielka, ale nie my o tym decydujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 15:02 > Tak, Ty chyba jesteś powaznie chory - nęka Cie nienawiśc i spiskowa teoria dziejów. stwierdzasz to po kilku zdaniach? moze zacznij online pacjentow przyjmowac, przynajmniej nie bedzie cie brzydzil ich zapach. ale jak się nie ma argumentów, to się używa epitetów. Ciśnienia nie trzymasz? znam znam te tłumaczenia w stylu "my byśmy chcieli, ale ...", "to nie od nas zależy", no popatrz jacy wy uciśnieni przez system jesteście, a jacy szlachetni. Darmowe dyżury bierzecie, czy coś tam jednak płacą za nadgodziny? A w ogóle to w kogo imieniu się wypowiadasz pisząc "MY"? Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Lekarze? Już im nie ufam 04.09.09, 01:11 I kto Was > będzie leczył? Mnie i tak leczą prywatnie. Inaczej pewnie nie urodziłabym zrowego dziecka, bo z tarczycą w ciąży nie można czekac, a państwowo wizyta przypadła na... 7 miesiąc. Kto teraz dałby mi pieniądze na rehabilitację dziecka, gdyby urodziło sie chore? Zęby - prywatnie, ortopeda - prywatnie. Położna - prywatna. Płacę bardzo dobrze, więc się nie boję że nie znajdę lekarza. Smutno mi tylko z powodu tych, którzy nie mają pieniędzy. Pozostaje im znosić chamstwo i niekopetencję, bo jak nie, to się ich postraszy nieleczeniem i wyjazdem do Irlandii. To straszne, ale sama potwierdzasz, że wybór jest tylko taki: znoś chamstwo przemęczonej położnej albo nikt cię nie będzie leczył. Półożna ma prawo byc zmęczona po 20 porodzie, ale ja mam prawo jako pacjent nie martwić się tym, bo za to nie odpowiadam, nie ustalam jej grafiku i nie namawiałam jej do studiów pielegniarskich. tylko oczekiwać godnej opieki i martwić sie swoim zdrowiem, bo z tego powodu trafiłam do szpitala. Czy chamski mechanik samochodowy jest usprawiedliwiony, bo naprawia 20 samochód? przecież wszyscy płacimy obowiązkowe składki. Naprawdę smutne. Położne i lekarze mają możliwości walki o godne zarobki - i z tego co wiem, walczą, i dobrze. Ale niech walczą argumentami z systemem, a nie chamstwem z pacjentami. A jesli nie potrafią, niech odejdą z zawodu - lekarze z Ukrainy chętnie zajmą ich miejsce. Zresztą, to nie położne są zwykle chamskie, tylko lekarze. Poród prowadzony przez położną zazwyczaj jest o niebo lepszy, bardziej przyjazny i profesjonalny niż ten prowadzony przez lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 04.09.09, 11:05 bardzo dobre argumenty. niestety nawet takie nie trafiają na zrozumienie Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 09:00 protozoa napisała: > Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie opłacany lekarz > . > Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet tez w krótkim > czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke ubezpieczeniową - sredni > o > ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko. Rany... coz za pogarda wyziera z tego tekstu! Jakie panisko???? Nalezy sie mu rzetelna obsługa, bo to własnie ma zagwarantowane poprzez placenie składek. Jeśli ktos tu jest panisko - to chyba TY. Wszystko "sienależy". A tak > nie jest. Kolejki do specjalistów bedą coraz większe, bo Tak, bo czesto gęsto specjaliści przyjmują "prywatnie" poza kolejką, w godzinach swojej pracy w przychodni. specjalistów jest cora > z > mniej. Młodzi nie pchają się na medycyne, a ci, którzy ja skończą nie kwapią > się, zeby leczyć rodaków. Średnie - moje- pokolenie zaczyna się cenic i nie ma > ochoty tyrać na państwowych posadach. Wielu z nas ma prywatne gabinety i tam > przyjmuje. > Połoznictwo, w Damianie tez położne z usmiechem, i za odpowiednim > wynagrodzeniem, zajmują sie kulturalnymi i czystymi pacjentkami Przemęczona > położna nie będzie się uśmiechała przy 20 porodzie i pacjentce, która myła sie > ostatnio na Wielkanoc. ehhh.... rece opadają... Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 14:11 w 100% masz racje, ręce opadają. jak można być tak wypranym, żeby z taka pogarda mówić o ludziach. stawiam na pracowniczkę służby "zdrowia" Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:04 Jezeli znajdziesz specjalistę ptzyjmującego prywatnie w godzinach pracy poinformuj szefa placówki, jeżeli nie, tylko Ci się tak wydaje - to jest to wyłącznie pomówienie. Po kolejnym takim tekście nie mam zamiaru przyjmować ani jednego nadprogramowego pacjenta. Mam zgodnie z normami NFZ przyjąc 4 na godzinę. Przyjmuje w poradni 3 godziny czyli 12 chorych. Nie zdarzyło sie, zebym przyjęła mniej niz 15, bo sie lituję - kolejki kilkumiesięczne, stawki prywatne wysokie, emerytury niskie. Po takich tekstach przestaje mnie to obchodzić. Jest pomoc 24 godzinna w Izbie Przyjęc, sa prywatne gabinety, a jak ktoś nie ma pieniędzy - niech czeka. W tym czasie moge poczytać gazete. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 21:57 hmm, raz piszesz o brudnych i chamskich pacjentach, raz jak bardzo ich kochasz i się nad nimi litujesz - nie ogarniasz już chyba emocji. ja proponuje ci jednak zmywak w UK z takim podejsciem. jeżeli naprawdę jesteś lekarzem, to zwalniając swoje miejsce, może zrobisz raz coś dobrego i dasz szanse komuś normalnego. za swoja "litość", wystąp o medal do prezydenta Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 08:19 Ależ Ty masz kompleksy lekarzy. słowo daję trzeba było iść na medycynę, ale pewnie zabrakło zddolności, pracowitości i samozaparcia. To, że NIEKTÓRZY pacjenci są chamscy, ordynarni, prymitywni, brudni nie oznacza, że nie współczuje chorym. W przeciwieństwie do Ciebie i paru innych na tym forum, nie wrzucam wszystkich do jednego worka. O mnie sie nie martw. Pracy dla mnie nie zabraknie, w ofertach moge dowolnie przebierać. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 11:17 > Ależ Ty masz kompleksy lekarzy. słowo daję trzeba było iść na medycynę, ale pew > nie zabrakło zddolności, pracowitości i samozaparcia. kolejne pogardliwe slowa o ludziach, o ktorych nie masz pojecia. sa inne dziedziny w ktorych sie spelniam, a nawet jezeli chcialbym pojsc na medycyne, to pewnie zabraklo by mi plecow. klika trzyma sie razem, jak prawnicy. mam nadzieje, ze juz niedlugo znajdzie sie ktos odwazny i na tyle silny, zeby te wszystkie patologie wyleczyc. > W przeciwieństwie do Ciebie i paru innych na tym f > orum, nie wrzucam wszystkich do jednego worka. znam paru lekarzy osobiscie, wiem co mowia miedzy soba. chodze do lekarza, tak jak moja rodzina i znajomi, wiem jak sa zazwyczaj traktowani, szczegolnie w szpitalach, widze na jakie trudnosci napotykaja. trudno nie miec bardzo krytycznego zdania. wiele dziedzin w PL potrzebuje przeciagu, zeby wywiac PRLowskie nawyki przchodzace z pokolenia na pokolenie. ustawy nie pomoga. > O mnie sie nie martw. Pracy dla mnie nie zabraknie, w ofertach moge dowolnie pr > zebierać. martwie sie o siebie i swoja rodzine Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 22:19 ppysznik napisał: > martwie sie o siebie i swoja rodzine otóż to! ale pani protozoa zaraz Ci odpisze, że jak masz zastrzeżenia, to mozesz skargę napisać. Tak szczególnie, gdy lekarz np. Twój bliski leży w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 07:41 Wyjść masz kilka: 1. Zgłosic już teraz - gdy jesteś zdrowy i nikt bliski nie lezy w szpitalu -do Sejmu inicjatywę ustawodawczą ( sądząc po ilości głosów krytykujących lekarzy ze znalezieniem 100 000 podpisów nie będzie problemu)dotyczącą zmiany zasad finansowania ochrony zdrowia. Zero składek na NFZ. Dobrowolny ubezpieczyciel ( lub jego brak) i pełne finansowanie leczenia w prywatnych szpitalach. A prywatny właściciel po pierwsze dobierze sobie personel po drugie będzie leczył tak, żeby mu się to opłacało. Tak więc jeśli masz dobra polise ( a będzie Cie na to stac, bo nie będziesz płacił składek na NFZ) to masz 1 osobową sale z pielęgniarką ( usmiechniętą), lekarza na żądanie ( dobrze opłacany lekarz przyjdzie, bo każde wejście do sali odnotuje system w dokumentacji i zwiększy się wpływ na konto), wysokospecjalistyczne zabiegi i badania bez kolejek. Jesli nie masz pieniędzy - to pozostaje samoleczenie, bo nawet za lazaret i 10 osobową sale będą pobierane jakieś opłaty. No, ale mamy zamożne społeczeństwo więc nie ma problemu. 2. Jesli nie ma jeszcze nowatorskiej ustawy zgłaszać przełozonemu niewłasciwe zachowania i będy lekarzy. Nagłaśniac, informowac media, dawać sprawy do sądu, podawać nazwiska i......brać za to pełną odpowiedzialność. Jesli lekarz zawini - płaci odszkodowanie, które zrujnuje go finansowo na całe zycie. Jesli jednak dojdzie do pomówienia lekarza, oskarżenia okażą sie nieprzwdziwe liczyć się z tym, że będą procesy o naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia. Znajdą się adwokaci, którzy poprowadzą procesy lekarzy ( sorry konowałów). I jesli okaże sie , ze ktos z nas wygra proces niesłusznie skarżący bulnie odszkodowanie, które zniszczy jego finansowo. Bez zmiłuj sie, dzieci, choroba, samotna matka, staruszek. Trudno, za słowa i/lub czyny trzeba płacic. 3. Mozna także zrezygnowac z usług lekarzy i leczyc sie we własnym zakresie. Jesli komus nie ufam, unikam go. Ale wtedy sprawa prosta - bierze się odpowiedzialność za swoje postępowanie. A jeżeli nie ma się odwagi, jest sie leniwym ( inicjatywa ustawodawcza) i tchórzliwym ( lek o swoje zdrowie) to warto uruchomić szare komórki o ile sie je ma lub pogodzić się ze stanem faktycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 02.09.09, 08:30 twoja bezczelność i pogarda dla ludzi nie maja granic. Podaj mi proszę swoje nazwisko i nr uprawnienia do wykonywania zawodu lekarko, nawet na priva - domagasz się skargi, masz ja jak w banku. Zobaczymy czy ROZ uzna twoje wypowiedzi za etyczne (KEL się kłania). Masz na tyle odwagi? > 1. Zgłosić już teraz - do Sejmu inicjatywę ustawodawczą > dotyczącą zmiany zasad > finansowania ochrony zdrowia. Zero składek na NFZ. > Dobrowolny ubezpieczyciel ( > lub jego brak) i pełne finansowanie leczenia w prywatnych > szpitalach. każda zmiana w tym kraju jest bojkotowana przez związki, które powodują, ze lekarze i pielęgniarki odchodzą od łózek pacjentów - ot rzeczywistość > 2. Jesli nie ma jeszcze nowatorskiej ustawy zgłaszać przełozonemu niewłasciwe > zachowania i będy lekarzy. Nagłaśniac, informowac media, dawać sprawy do sądu, > podawać nazwiska i......brać za to pełną odpowiedzialność. > Jesli lekarz zawini właśnie to zrobię jeżeli podasz mi swoje dane. problem w tym, ze kliki się w tym kraju skutecznie bronią, bo same są sobie sądem > 3. Mozna także zrezygnowac z usług lekarzy > i leczyc sie we własnym zakresie. > Jesli komus nie ufam, unikam go. Ale wtedy sprawa prosta > - bierze się > odpowiedzialność za swoje postępowanie. nie, na szczęście od czasu do czasu trafiam na przyzwoitych lekarzy i u tych będę się leczył. miejsce wszystkich innych jest na zmywaku. > lub pogodzić się ze stanem faktycznym. niedoczekanie twoje! Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 07:36 PPyszniku, jeśli zadasz sobie trochę trudu bez trudności mnie zidentyfikujeesz. Począwszy od IP komputera poprzez informacje o mnie, których w kilku( nastu) watkach na emamie i w Słuzbie Zdrowia jest bardzo dużo. Tak więc do roboty i powodzenia! Juz jakies dwa lata temu jakiś domorosły bojownik straszył mnie skargą i zapewniał, ze zostane wyrzucona z pracy. Skargi nie widać, a ja od tego czasu mam 2-3 dyzury w miesiącu więcej. On poniósł klęskę, moze Tobie się uda. Czy ktos, a jeżeli to kiedy - wniósł do Sejmu inicjatywę ustawodawczą w proponowanej przeze mnie sprawie? Jesli nikt i nigdy to ani my ani pielęgniarki nie mielismy okazji z tego powodu odchodzić od łóżek. Związki zawodowe, których osobiście nie lubie, i których nigdy nie byłam członkiem, daja nam takie samo prawo do strajków/protestów jak górnikom, nauczycielom, stoczniowcom. Z małą róznicą- my nie blokujemy miast, nie rzucamy łańcuchami, nie niszczymy publicznego mienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 03.09.09, 14:56 tak właśnie myślałem, odwagi za grosz, a pluć zza komputera potrafi każdy frustrat. w każdym razie znamienne jest to, ze ktoś miał już podobne do mnie zdanie i zamiary. jest takie powiedzenie - jak ci jeden mówi, ze jesteś pijany, to możesz się nie przejmować, ale jak już piec osób to powtarza to idź się połóż. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 14:30 > Tak? Może przyjeżdża, ale nie karetka pogotowia, tylko solidnie opłacany lekarz nie masz pojęcia o czym piszesz > Wszystko zależy od ubezpieczenia. Jeśli wykupisz prywatny pakiet tez w krótkim > czasie przyjedzie lekarz. kolejne bzdury i agresja. w wymienionych przez mnie krajach, wszystko co napisałem odbywa się w ramach ubezpieczenia obowiązkowego. co do skladki - na zachodzie skladki sa wyzsze, ale wyzsze sa tez zarobki, bo znacznie wyższe są koszty życia. Nakłady netto (po odjęciu pensji) na sluzbe zdrowia sa tylko nieco większe niż w PL. inna rzecz to podejście wiecznie roszczeniowych pielęgniarek, lekarzy. u nas jest PRL, pacjent to petent. to jest największy problem. > czasie przyjedzie lekarz. Ale nie, Polak płaci składke ubezpieczeniową - sredni > ok 300 pln miesięcznie i już czuje się jak panisko. za 300 złotych nie czuje się paniskiem, chce żeby wyleczyli moje dziecko. jeżeli za mało place, niech składka zostanie podwyższona - nie będę miał możliwości dyskusji, będę płacił więcej. > Wszystko "się należy". to słyszę wiecznie tylko od pracowników szpitali podczas niekończących się strajków kulturalnego rodzenia i mycia się pacjentek nie będę komentował. to, co napisałeś(-aś) to poziom rynsztoka. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 16:06 Zawsze moderator może to skasować. Podsuń mu to. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 31.08.09, 21:51 nie, nie będę tego zgłaszał. niech ludzie czytają, nie wiedza,co o nich sadzi i co o nich mówi służba "zdrowia" Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 15:05 Ale to sa tylko przykłady na idiotyczny system NFZ, który zawdzięczasz poprzednim rządom (AWS, SLD, PIS) oraz na głupotę matki, a także niemiły charakter pielęgniary. Sama spadaj na zmywak. Odpowiedz Link Zgłoś
ppysznik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 14:22 uderz w stol... - polityka nie ma z tym nic wspolnego, nie mysle tez, ze ktos komus zabrania wypisac recepte, skoro prywatnie mozna ja dostac u ktoregokolwiek lekarza, czy nie? - matka, ktora chce byc z dzieckiem jest glupia? lecz sie - ja jestem ze swojej pracy zadowolony, nie potrzebuje zmywakow, sluzba zdrowia tak Odpowiedz Link Zgłoś
irmaaa Komu ufacie? 26.08.09, 16:02 No właśnie, czy jesteście w stanie powiedzieć : "ufam nauczycielom, prawnikom, kierowcom.... matkom, dzieciom itp"? Błąd tkwi w samym założeniu, że jakiejś grupie zawodowej można ufać (czy w ogóle grupie ludzi). Ufać można konkretnemu człowiekowi. W każdym zespole znajdzie się ktoś, komu można "nawrzucać", słusznie, albo i nie. Ale jaka z tego satysfakcja, mmmm.... Odpowiedz Link Zgłoś
pyteasz Lekarze? Już im nie ufam 27.08.09, 01:28 "w słuchawce zdenerwowany głos pediatry wrzeszczał, czemu do cholery nie odbieramy dziecka ze szpitala, skoro mamy czas do godziny 12" a potem co? bachor wędruje do kotła w spalarni piżam? Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 przykłady 02.09.09, 14:35 Czytam protozo... i nie mogę, bo krew sie we mnie gotuje. Pogarda dla pacjetów: jak oczytani - to niech sie sami leczą, jak zadają "głupie" pytania - to do podstawówki niech sie wrocą...Wogole brudni, głupi, upierdliwi... No a lekarze przeciez życie ratują. O wlasnie i tu jest rożnica między złym hydraulikiem, plytkarzem, malarzem..itp. Lekarzom BEZPOŚREDNIO powierzamy swoje zdrowie i zycie. I dlatego czasem zadajemy "głupie" pytania itp. Podam kilka przykladow z mojej rodziny, choć protozoa i tak w nie nie uwierzy, bo przeciez wszystkie pokolenia lekarzy z jej rodziny (to tez daje do myślenia) niczego takiego nie wiedzieli i nie słyszeli. 1. Jako dziecko 5-6 letnie ciągle potwornie bolaly mnie nogi, matka jeździla po lekarzach - diagnoza: dziecko udaje, bo chce zwrócić na siebie uwagę. Ból pamietam do dziś...kupowalam sobie sama takie rozgrzewajace maści w kiosku, bo to trochę pomagało 2. Na studiach rozbolal mnie ząb. Udałam sie do stomatologa: Lekarz: ząb jest zdrowy! ja: boli! L: niemożliwe, przeciez zaplombowany ja: boli ! Rozwiercił, wyczyścił, włożył co tam trzeba i kazał za 3 tyg. przyjść. Z bólu spac nie moglam, poszłam więc do niego po kilku dniach. ja: ząb boli! Lekarz: niemożliwe, bo zatruty ja: boli ! L: niemożliwe ja: boli !!!!! Rozwiercił, wyczyścił, powsadzal co trzeba i za 3 tyg. kazał przyjść BÓL !!!!! Lekarz: no niemożliwe, bo teraz to na pewno zatruty! ja: BOLI !!!!!!! lekarz wypisał karteczke i wysłał mnie na prześwietlenie. w między czasie okazalo sie, że zamias szóstki prześwietlono mi czwórkę, więc musialam badanie powtórzyć. Lekarz ogląda zdjęcie: hmmmmm.... Wzywa drugiego na konsultacje, gdzie ten w mig stwierdza; ZAPALENIE OKOSTNEJ. Pytam się co ten pierwszy stomatolog robil w przychodni??? 3. Moja mam wykryła sobie guza w piersi. Zrobili badania. Siedzie u lekarza. Lekarz: ma pani nowotwór piersi i to zlośliwy. Wogóle cód, że go sobie pani wymacała w tak wczesnym stadium. Proszę przyjść za dwa miesiące. 4. Tata mój trafił do szpitala ze zlana nogą. Złamanie wymagało operacji. Ze szpitala wyszedł z gronkowcem kości... 5. Młoda osoba w rodzinie cierpi na bole głowy. Idzie do neurologa. Ten mowi, że przemeczona i nic jej nie jest. Pewnego dnia traci przytomność. Udar. 6. Moją 82-letnią babcię lekarz na obchodzie budzi kopniakiem w łóżko. 7. Będąc w ciąży trafiam do lekarza z mocno zwapnionym lożyskiem. Diagnoza: paliła pani papierosy. ja: nie palilam i nie palę L: palila pani, dziecko będzie niedotlenione, bo pani palila. Wie pani co to znaczy niedotlenienie??? Myślę sobie: Boze wiem.... pracowałam w ośrodku z osobami upośledzonymi... Łzy... Panie doktorze, ja nie paliłam.... Lekarz: wszystkie tak mowią. Prosze wrócić na salę. na korytarzu pusciły mi nerwy i sie rozryczalam. Przechodzi polozna: czego ryczysz XXXXtu nazwiskoXX ??? itp...itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: przykłady 02.09.09, 15:04 Droga Ateno podałaś 7 zebranych z zycia i po rodzinie przykładów niekompetentnego i/lub chamskiego zachowania pracowników słuzby zdrowia mogłabym tu przytoczyć wiecej kulturalnych inaczej zachowań pacjentów z 1 dyżuru z IP tylko po co? nie rozumiem po co ta licytacja? kto gorszy? masz wybór, wybierz lekarza któremu ufasz (bo zdaje się o zaufaniu była mowa pierwotnie), WSZYSCY będą zadowoleni mnie osobiscie męczy sytuacja, gdy pacjent od progu traktuje mnie jako wroga od którego musi cos wyszarpac i probuje podwazac moje kompetencje stety czy niestety, ja nie mam wyboru pacjentów, mogę się tylko dziwić, po co osoba z takim nastawieniem do mnie przychodzi (kolejki są wystarczajace długie, by każdy zainteresowany mógł sie dowiedzieć who is who, bynajmniej nie jestem jedyna w takiej specjalizacji w okolicy, wiec jakis wybór jest) żeby było sympatyczniej uczciwie mogę przyznać, że wiekszość moich pacjentów prezentuje zachowania które mozna uznac za norme w cywilizowanym swiecie (inna sprawa, ze juz dawno nie dyzuruje w IP tam bywało naprawde hardcorowo) z drugiej strony mimo różnych doswiadczeń pacjentów traktuję uprzejmie tak długo, jak jest to możliwe (tzn. nie pozwalam się obrażać) a to co sobie czasami pomysle to juz zupełnie inna sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: przykłady 02.09.09, 15:25 boziaj napisała: > tylko po co? nie rozumiem po co ta licytacja? kto gorszy? powiem Ci po co. Ja nie twierdze, ze sa tylko źli lekarze. mam np. swietnego pediatrę, super ginekologa i chirurga. Ale wkurza mnie podejscie protozy. No poczytaj posty swojej kolezanki po fachu. pisze to, bo ciagle spotykam sie z postawą zaprzeczania faktów przez lekarzy, tłumaczenia, ze "to nie mozliwe". To mnie wkurza! > masz wybór, wybierz lekarza któremu ufasz (bo zdaje się o zaufaniu > była mowa pierwotnie), tak wlasnie robie. > mnie osobiscie męczy sytuacja, gdy pacjent od progu traktuje mnie > jako wroga od którego musi cos wyszarpac i probuje podwazac moje > kompetencje > stety czy niestety, ja pracowalam z klientami i wiem o czym mowisz, bo ludzie potrafia być wredni niestety. Ale musiałm się usmiechać i rzetelnie wypełniac obowiazki, bo taka moja praca. Zdarzyło mi się, ze wkuzony klient rzucil we mnie krzeslem Nigdy nie traktuję nikogo z gory, nawet jak jest gorzej wykształcony i nie umie sie swobodnie wypowiedzieć. Lekarze maja w swoich rekach zycie ludzkie, dlatego szacunek dla tego życia jest tak ważny. Pozdrawiam i dziękuję za spokojny i rzeczowy ton wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: przykłady 02.09.09, 16:29 co do zaprzeczania (i interpretacji) faktów: faktom zaprzeczac nie nalezy, chamy, pijaki i nieuki zdarzaja się w każdej grupie zawodowej i społecznej, nie sądzę zeby akurat lekarze byli wolni od takowych patologii ALE kiedyś zataczając koło wróciła do mnie opowieść o zachowaniu lekarza w sytuacji, której byłam ŚWIADKIEM; opowieśc ta była szokująco zmieniona na niekorzyść lekarza; gdyby nie nazwisko lekarza i dość charakterystyczne dane dot. choroby pacjenta to chyba bym nie uwierzyła, że chodzi o tą sama sytuację kazdy z moich kolegów moze przytoczyc jedną lub wiecej podobnych opowieści, wiec przyznaję uczciwie, ze nie emocjonuję się różnymi opowieściami dot. zachowan kolegów po fachu, chyba że byłam ich świadkiem (lub zostało to w jakis sposób udowodnione) Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: przykłady 03.09.09, 07:54 Podałaś 7 przykładów 1. Były to najprawdopodobniej bóle wzrostowe, nic groźnego, zwłaszcza jeśli pomagała maść rodem z kiosku. Wcale nie mam pewności czy nie usłyszała takiej własnie diagnozy tylko albo jej nie zrozumiała albo czekała na inna. 2.Nie jestem stomatologiem, ale byc może lekarz popełnił błąd. 3."Cód"?????? Bez komentarza. A długie kolejki nie zależą od lekarzy. Winnych nalezy szukac wśród decydentów. 4. Są, niestety, zakażenia wewnątrzszpitalne na które też nie mamy wpływu. I tez lekarze, szczególnie zabiegowcy, sa na nie narażeni. Czy tata został dobrze zoperowany? Czy chodzi? Pewnie tak, bo bys krzyczała. Ale o dobrze przeprowadzonej operacji juz nie jesteś uprzejma wspomniec. 5. Udary u młodych ludzi sa niezwykle rzadkie. Byc może lekarz popełnił błąd. Mamy zbyt skąpa baze diagnostyczna. 99% chorych , młodych chorych z bólami głowy, ma nadcisnienie, ćpa, ma kaca lub cierpi na chroniczne przemęczenia. Gdyby każdemu robic CT na badanie u tych z krwiakiem, tętniakiem, nowotworem czekałoby sie kilka miesięcy. 6. Opowieść o kopniaku w łóżko znamy juz z poprzednich postów. Dlaczego nie składałaś skarg aż do skutku???? 7. Tu tez , niestety, winni sa pacjenci bo notorycznie kłamią!!! Pytam czy pacjent pali, nie i swięte oburzenie. Śmierdzi od niego jak z przepełnionej petami popielniczki. Proszę, aby rozebrał sie do badania, a z kieszeni wypada paczka papierosów i zapalniczka. Ja moge się zrewanzować przykładami zachowań pacjentów z 2-3 ostatnich dyżurów, a nie kilku lat. Pacjenci są, w zastraszającej większości, brudni ( i nie chodzi mi o obłoznie chorych czy robotnika przywiezionego z wypadku na budowie, ale o zgłaszającego się planowo do lekarza). Bardzo wielu chorych kłamie: w sprawie przyjmowania leków, palenia, diety, wystapienia pierwszych objawów. Czy rozmowa przez telefon komórkowy w czasie obchodu świadczy o wysokiej kulturze. Pacjenci łapią lekarza za rękaw naruszając nietykalność cielesną. Rodziny pacjentów chca wszystko zaraz i natychmiast. Wobec nas są troche grzeczniejsi bo się boja, ale współczuje pielęgniarkom, które nierzadko są traktowane jak służące. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: przykłady 03.09.09, 08:28 protozoa napisała: > Podałaś 7 przykładów > 1. Były to najprawdopodobniej bóle wzrostowe, nic groźnego, zwłaszcza jeśli > pomagała maść rodem z kiosku. Wcale nie mam pewności czy nie usłyszała takiej > własnie diagnozy tylko albo jej nie zrozumiała albo czekała na inna. wiem, ze były to bóle wzrostowe- moja córka ma to samo. I nie tłumacz mi co usłyszała i czego nie zrozumiała! > 2.Nie jestem stomatologiem, ale byc może lekarz popełnił błąd. Tu akurat, na pewno popełnil błąd i to taki, który wynikał z jego dyletanctwa. Ponieważ kosztowało mnie to sporo bólu, utratę zęba i 60zł (leczenie kanałowe). Złożyłam skargę. Skończyło sie zwrotem pieniędzy, a lekarz pracuje w tej przychodni nadal. > 3."Cód"?????? Bez komentarza. A długie kolejki nie zależą od lekarzy. Winnych > nalezy szukac wśród decydentów. Twoje "bez komentarza" też pozostawię bez komentarza... > 4. Są, niestety, zakażenia wewnątrzszpitalne na które też nie mamy wpływu. I te > z > lekarze, szczególnie zabiegowcy, sa na nie narażeni. Czy tata został dobrze > zoperowany? Czy chodzi? Pewnie tak, bo bys krzyczała. Ale o dobrze > przeprowadzonej operacji juz nie jesteś uprzejma wspomniec. Nie będę opisywać szczegółów tej historii. Skończyła się w sądzie. Mamy dwa wyroki o winie lakarza i szpitala. Tata przeszedł potem 5 operacji, wykonanych przez cudownego lekarza, któremu wielokrotnie dziękowaliśmy i który niestety juz nie zyje. > 5. Udary u młodych ludzi sa niezwykle rzadkie. Byc może lekarz popełnił błąd. > Mamy zbyt skąpa baze diagnostyczna. 99% chorych , młodych chorych z bólami > głowy, ma nadcisnienie, ćpa, ma kaca lub cierpi na chroniczne przemęczenia. > Gdyby każdemu robic CT na badanie u tych z krwiakiem, tętniakiem, nowotworem > czekałoby sie kilka miesięcy. Wiem, że część z zaniechań jest winą systemu. Ale chodzi o to, ze jeżeli lekarz nie ma możliwości skierować szybko na badania, to powinien to powiedzieć. Być może moja kuzynka poszła by dalej prywatnie i wszystko dużo lepiej by się skończyło. > 6. Opowieść o kopniaku w łóżko znamy juz z poprzednich postów. Dlaczego nie > składałaś skarg aż do skutku???? Znamy, ale nie wierzymy. Reakcja z naszej strony była. Spotkala sie z wielokrotnymi zaprzeczeniami co jest również charakterystyczne dla Ciebie. > 7. Tu tez , niestety, winni sa pacjenci bo notorycznie kłamią!!! Rozumiem, że ja nie mogę generalizować na temat: wszyscy lekarze sa tacy, ale lekarz może na temat: wszyscy pacjenci kłamią... > Pacjenci są, w zastraszającej większości, brudni ( i nie chodzi mi o obłoznie > chorych czy robotnika przywiezionego z wypadku na budowie, pewnie i często są brudni. Mnie też denerwuje, że ludzie śmierdzą potem w tramwajach, potem, który na ich skórze jest od dni czy tygodni. Ale taka macie pracę. Choć faktycznie czasem współczuję. > Czy rozmowa przez telefon komórkowy w czasie obchodu świadczy o wysokiej kultur > ze. ja piszę o życiu i zdrowiu - Ty o telefonie komorkowym... > Pacjenci łapią lekarza za rękaw naruszając nietykalność cielesną. o naruszaniu nietykalności mi nie mów. Rodziłam w obecności rzeszy studentów. Prosiłam przed porodem, by nie przywiącywać mi nóg, ale tego nie uszanowano. Lekarze wielokrotnie zwracaja sie do nas per Ty. Nawiasem mowiąc, mój ginekolog też, więc zaczęłam do nie go mówić też po imieniu. Na początku trochę się zdziwil, ale nic nie powiedział i tak zostalo. Poza tym jest świetnym lekarzem. Ja nie chce nikogo obrażać, chce by lekarze przestali milczeć i zaczęli patrzeć na ręce swoim kolegom. Wtedy dużo się zmnieni. Że system jest zły - to inna sprawa. Ale ja płacę kilkanaście tysięcy rocznie na składkę zdrowotną, a do lekarzy i tak najczęściej z braku innego wyjścia chodzę prywatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: przykłady 03.09.09, 12:54 I co się takiego stało, że miałaś bóle wzrostowe, które występują u 50-60% dzieci? Nic. Leczenie proste, objawowe. Nie widzę powodu, aby winić lekarza. Ząb, lekarz oddał pieniądze i co miał jeszcze zrobić? Zostac powieszony publicznie na rynku, zbiczowany? Mechanik samochodowy tez cos schrzanił z hamulcami w moim samochodzie. Też pisałam skarge i też udowodniono, że miałam rację. Z tą róznicą, że nie dostałam ani zlotówki zwrotu. Ty straciłaś ząb, ja mogłam życie i pozabijac przy okazji kilka osób. Czy mam więc pisać, że większość mechanikow samochodowych to złodzieje? Czy żądać kary smierci dla winnego? Szkoda, że nie piszesz o cudownym lekarzu tylko o zakażeniach wewnątrzszpitalnych. Sa wszędzie i nie jest to nasza wina. Gdyby ordynatorzy chcieli pracować zgodnie z przepisami to 4/5 albo i więcej placówek byłoby nieczynnych. A wtedy ci ludzie, którym ratuje się życie poszliby do piachu. I raz jeszcze o udarze - tak, gdyby kuzynka poszła prywatnie i prywatnie miała zrobione CT nie czekałaby w kolejce. A tak, niestety, nie my generujemy kolejki. Z uporem maniaka będziesz drążyć sprawe kopnięcia lekarza w łóżko Twojej babci. Ty wierzysz pacjentom z sali, ja lekarzowi - tak więc słowo przeciwko słowie. Czasem mam wielką ochotę zastrajkować po włosku. Pracować idealnie zgodnie z NFZ owskimi przepisami, nie śpieszyć się, wychodzić z pracy równo z wybiciem godziny jej zakończenia. Wtedy załatwiłabym 1/3 zapisanych pacjentów, a jesli operacja by sie przeciągnęła pacjenci byliby przepisywani na inny dzień. A ostre przypadki do IP. Marzy mi sie, abysmy raz przez miesiąc nie wyrazili zgody na pracę ponad 12 godzin z obowiązującą przerwą. Oddział zostałby pod opieką stazysty...... Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: przykłady 03.09.09, 13:37 protozoa napisała: > I co się takiego stało, że miałaś bóle wzrostowe, to się stało, że learz tego nie powiedział. Mówił przy dziecku, do jego matki, że ono udaje !!!! > Ząb, lekarz oddał pieniądze i co miał jeszcze zrobić? lekarz pieniędzy nie oddał tylko przychodnia - lekarz nie poniosł konsekwencji mimo, iż to kretyn do potęgi, który pacjęta ma za nic !!! > Szkoda, że nie piszesz o cudownym lekarzu tylko o zakażeniach > wewnątrzszpitalnych. No pewnie, można pisać tylko o pozytywach tak? >> Z uporem maniaka będziesz drążyć sprawe kopnięcia lekarza w łóżko Twojej babci. a Ty z uporem lekarza będziesz temu zaprzeczać > Ty wierzysz pacjentom z sali, ja lekarzowi - tak więc słowo przeciwko słowie. ja wierze tacie > Czasem mam wielką ochotę zastrajkować po włosku. Pracować idealnie zgodnie z NF > Z > owskimi przepisami, nie śpieszyć się, wychodzić z pracy równo z wybiciem godzin> y baaaardzo bym chciała, zeby tak było tak poza tym szkoda mi juz energii na dyskusje z Toba Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: przykłady 03.09.09, 19:54 Niezmordowana i nieprzemakalna... Łał... Jestem pod wrażeniem... p.s. błędy ortograficzne u Olencji (Twojej koleżanki po fachu) jakoś Cię nie raziły, a u pacjentki rażą, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
kubicki4ever Re: przykłady 03.09.09, 21:18 Moja droga koleżanko po fachu ! Mam pewien dylemat. Z jednej strony tak samo jak i Ty oceniam pewne zachowania pacjentów w Polsce (jako były lekarz pogotowia, pierwszego kontaktu i asystent na oddziale kardiologicznym mam bogaty zbiór anegdot wywołujących dreszcze), z drugiej strony rozumiem brak zrozumienia pacjentów i przedmówców na tym forum dla opryskliwości, niekompetencji pokrywanej bezczelnoscią i innych przywar cechujących szanownych kolegów lekarzy. O niekompetencji i błedach w sztuce robionych przez kolegów po fachu z głupoty, nieuctwa i braku rzetelności w wykonywaniu obowiązków mozna napisać książki. 1. Znam faceta co sobie sam nie rozpoznał zawału w ekg (książkowy zapis ekg a kolega miał specj. z interny 1 stopnia). 2. Moją pacjentkę z chorobą Gravesa-Basedowa i ciężką oftalmopatią "kolega" leczył mieszaniną methizolu z L-Thyroksyną. Po skierowaniu na endokrynologię we Wrocławiu po 2-tyg. Pacjentka wróciła bez tarczycy za to z kwiatami i mówiła mi że: "uratowałem jej życie". A ja naprawdę nie zastosowałem żadnej medycyny z wyższej półki tylko zdrowy rozsądek. 3. Mojemu własnemu dziadkowi w moim "własnym" szpitalu ortopedzi przy przezkrętarzowym złamaniu kosci udowej zastosowali druty Endera. Złamanie było dalej niestabilne, dziadek dostał po dwóch miesiącach męk odleżyn, zapalenia płuc i zmarł. Czuję sie winny, bo nie przeczytałem w porę jak sie standardowo leczy takie złamanie i ZAUFAŁEM ortopedom z mojego szpitala. Dziś wiem, że należało zastosować płytę kątową lub protezę stawu z długim trzpieniem i ewentualnie dodatkowo "cerclage" i dziadek by żył dalej - a fajny facet z niego był. I wiesz co ? Ja będąc lekarzem raczej nie najgłupszym byłem bezradny w sytuacji dotyczącej mojej rodziny. Więc rozumiem rozgoryczonych pacjentów i wiem, że niestety ZBYT często mają rację. A przygodę z polskim lecznictwem skończyłem - pracuję w Niemczech. I dobrze mi tu. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 kubicki4ever 04.09.09, 07:13 Bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten post i pozdrawiam. Chciałbym by lekarze wstydzili się tak za swoje błedy i dyletanctwo jak ja za swoje błędy ortograficzne. Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: przykłady 04.09.09, 08:03 Drogi Kolego ale przykład nr 1 mnie powalił: czego oczekujesz od człowieka w stanie zagrozenia zycia? jesli jestes lekarzem, a nawet mniemam inernistą, to wiesz z jakim stanem PSYCHOfizycznym wiąże się zawał (zwłaszcza taki z książkowym zapisem) wobec wszystkich pacjentów jestes taki wymagajacy czy tylko dla kolegi po fachu? co do pktu 2 to sie nie wypowiadam, bo się na tym nie znam ad 3. medycyna to sztuka, równiez sztuka wyboru; druty Endera nie są złą alternatywą w złamaniach okołokretarzowych, zwłaszcza u ludzi w podeszłym wieku i to z kilku powodów być moze po operacji endoprotezy dziadek miałby swietne biodro, ale głowe nienajlepszą co jednak nie zmienia przykrego faktu, ze leczenie jednak skonczylo sie niepowodzeniem i jako człowiek i jako lekarz rozumiem twój ból i zal moja osobista prosba: napisz prosze troche o swoich zawodowych potknieciach, skoro taki wylewny jestes bo ponoc kazdy popełnia błęby, a najgorszy lekarz to taki, który nie zdaje sobie z nich sprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
kubicki4ever Re: przykłady 05.09.09, 16:01 ad. 1. > wobec wszystkich pacjentów jestes taki wymagajacy czy tylko dla kolegi po fachu? Oczywiście stress + panika zawężają postrzeganie rzeczywistości. Nie mniej w wyżej wymienionym przypadku: - kolega upierał się, że nic mu nie jest i sam, własnym samochodem jako kierowca !!! pojechał do domu skąd zabrała go Erka. Następnie PTCA + 5 Stentów. Postępując w ten sposób naraził na śmiertelne niebezpieczeństwo dużą ilośc osób, która poruszała sie po drodze pomiędzy przychodnią a jego mieszkaniem. Takie działanie dyskwalifikuje go jako: a. kierowcę b. lekarza. Nawet jeśli miał zawał i był w stresie bowiem..... - postępowanie opisane powyżej odradzał mu kierownik przychodni, który EKG obejrzał oraz pielęgniarka, która mu EKG zrobiła. Więcej naprawdę nie dało się zrobić. Można go było jedynie zastrzelić ale nie mieliśmy broni w przychodni. ad.3 > ad 3. medycyna to sztuka, równiez sztuka wyboru; druty Endera nie są złą alternatywą w złamaniach okołokretarzowych, zwłaszcza u ludzi w podeszłym wieku i to z kilku powodów być moze po operacji endoprotezy dziadek miałby swietne biodro, ale głowe nienajlepszą Jakie kompetencje Pani posiada by wypowiadać te słowa ? - Mój dziadek był inżynierem budownictwa dróg i mostów, przed swoim wypadkiem jeździł jako kierowca samochodem i prowadził aktywne jak na 78 latka życie. Mentalnie był w bardzo dobrym stanie i należało go ratować wszelkimi dostępnymi środkami. - Jestem obecnie lekarzem anestezjologiem tuż przed zakończeniem specjalizacji. Standardowo operujemy 70, 80, 90 - latków ze złamaniami przezkrętarzowymi. Widziałem DHS, protezy stawu biodrowego, płyty kątowe ale NIGDY przez ostatnie 5 lat na ostatnie ok. 300 zabiegów, które znieczulałem nie widziałem, zeby ktoś stosował druty Endera. W 2003 roku - niestety po operacji, kiedy dziadek w ciężkim stanie, nie mogąc sie ruszyć, walczył z odleżynami - konsultowałem jego przypadek z kilkoma ortopedami, szukając tego który by sie podjął reoperacji. Wszyscy stwierdzili, że druty Endera to fatalny pomysł w tym przypadku (złamanie przezkrętarzowe z odłamem pośrednim) i prehistoria medycyny w ogóle. Stąd moje pytanie o PANI kompetencje. A medycyna proszę Pani to rzemiosło - trudne, odpowiedzialne ale rzemiosło. Sztukę robił Renoir. > moja osobista prosba: napisz prosze troche o swoich zawodowych potknieciach, skoro taki wylewny jestes bo ponoc kazdy popełnia błęby, a najgorszy lekarz to taki, który nie zdaje sobie z nich sprawy... To jest klasyczna uwaga ad personam - nie wnosząca nic do dyskusji - oczywiście jak każdy lekarz popełniałem i pewnie popełnię błędy, choć wątpię, że tego kalibru. Natomiast na pewno byłem opryskliwy w stosunku do pacjentów na n-tym z kolei dyżurze, a przyjmując 80-tego pacjenta w przychodni byłem gburem. I tu dotykamy sedna dyskusji: Nie mozna się usprawiedliwiać zmęczeniem i nadmiarem obowiązków. Ja stwierdziłem, że rola woła roboczego utrzymującego na swoich barkach system opieki zdrowotnej w Polsce mi nie odpowiada i dlatego nauczyłem się w 3 miesiące języka niemieckiego i zmieniłem warunki pracy. Bo wiedziałem, że prędzej czy później w tych warunkach w jakich pracowałem w Polsce - kogoś przez moje zmęczenie lub nieuwagę - zabiję. Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: przykłady 05.09.09, 17:49 ad1 moim zdaniem kolega w tej sytuacji to był przede wszystkim pacjent, który głupio upierał sie przy swoim szczerze uwazam, ze po trzeba bylo R wezwac zamiast tracic cenny czas na zbedne dyskusje i obrabiac go teraz na publicznym forum jakby nie zechcial, to najwyzej by nie pojechal, ale sumienie mialabym czyste ad3 bynajmniej nie sugerowalam, ze dziadka nie nalezalo ratowac, nie wiem skąd to przypuszczenie obecnie Endery nie sa standardem (maja niewatpliwa wadę dajac duże ryzyko deformacji konczyny ) i stosowane sa rzadko, ale nadal maja swoje zalety (minimalna utrata krwi, symetryczne obciążanie od I doby)trzeba tez pamietac, że technika stosowania pretów Endera jest bardzo łatwa w porównaniu chciazby do protezoplastyki a wiadomo - brak umiejetnoisci operatora jest istotnym przeciwwskazaniem do zabiegu czy akurat w tym konkretnym przypadku to byl najlepszy wybor nie wiem, ale na pewno nie był zły z załozenia przeciez pan jako lekarz wie, ze mamy za malo danych aby to jednoznacznie stwierdzic cytat z Reh i Ortopedii rok 2002 (a wiec z czasu, gdy dotyczylo to Panskiego dziadka): Stabilizacja złamań przezkrętarzowych elastycznymi prętami Endera jest metodą z wyboru w leczeniu chorych w podeszłym wieku, obciążonych osteoporozą i schorzeniami internistycznymi. Najlepsze wyniki leczenia operacyjnego uzyskano u chorych operowanych w I dobie po urazie, o wysokiej sprawności fizycznej i umysłowej przed urazem. a, i jeszcze teraz Pan dopisal o odlamie... na koniec jeszcze chcialam zapewnic, ze ja bynajmniej nie zamierzam nikogo usprawiedliwiac, tylko brzydzi mnie bicie sie w nie swoje piersi Odpowiedz Link Zgłoś
kubicki4ever Re: przykłady 06.09.09, 00:28 ad1. Nie piszemy nazwiskami więc traktujmy to nadal anonimowo. Nie byłem w tym momencie na miejscu i nie wiem czemu nie wezwano karetki. Pewnie dlatego, że nie można leczyć człowieka wbrew jego woli. Był doskonale uświadomiony co do konsekwencji swojego postępowanie więc potraktujmy sprawę tak jak ona wygląda. Jeżeli facet nie słucha swojego własnego osądu, ani swoich, niegłupich kolegów lekarzy to jak może SŁUCHAĆ i ROZUMIEĆ pacjentów ? A o tym jest artykuł o którym dyskutujemy. Proszę mi wierzyć, mimo wyjątkowości tej akurat sprawy postępowanie w przypadku pacjentów tego Pana nie było diametralnie różne. ad.3. Dyskusja nie wróci życia mojemu dziadkowi i jest akademicka. Przykład podałem by zademonstrować, że jako lekarz byłem bezradny w tej sytuacji i zaufałem kolegom - jak się okazało niesłusznie. Więc rozumiem co czują pacjenci, kiedy będąc w stanie zagrożenia ich życia, spotykają się z opryskliwością, brakiem empatii a muszą w końcu komuś zaufać. > trzeba tez pamietac, że technika stosowania pretów Endera jest bardzo łatwa w porównaniu chciazby do protezoplastyki a wiadomo - brak umiejetnoisci operatora jest istotnym przeciwwskazaniem do zabiegu > obecnie Endery nie sa standardem (maja niewatpliwa wadę dajac duże ryzyko deformacji konczyny ) Lekarz operujący zdawał sobie sprawę, że metoda jest zła. Innej nie mieli lub nie potrafili zastosować. Niestety, nikt mi tego tak nie przedstawił. Gdybym otrzymał taką informację: mamy tylko druty Endera, to gó...ana metoda zabieraj pan dziadka do innego szpitala gdzie go porządnie zoperują - nie miałbym do nikogo żalu. Sprawa by się potoczyła inaczej, dziadek by być może żył - koszty w tym wypadku nie grały roli. Prosze sobie też odpowiedzieć na pytanie, czy Pani matce dałaby Pani zastosować w takim przypadku druty Endera? Z ręką na sercu, również w roku 2003. Zaś cytowanie prehistorycznej książki dla studentów medycyny o archaicznych metodach operacyjnych przypadkowo wydanej w 2002 roku mija się z celem. Nikt tak nie operuje, nigdzie. > Stabilizacja złamań przezkrętarzowych elastycznymi prętami Endera jest metodą z wyboru w leczeniu chorych w podeszłym wieku, obciążonych osteoporozą i schorzeniami internistycznymi. Brednie. > na koniec jeszcze chcialam zapewnic, ze ja bynajmniej nie zamierzam nikogo usprawiedliwiac, tylko brzydzi mnie bicie sie w nie swoje piersi Skończmy tą dyskusję o niczym. Istotne jest, że ludzie w Polsce czują się źle leczeni, źle informowani, traktowani jako intruzi w przychodniach i szpitalach. O tym jest ten artykuł. I mają rację. Proszę nie udawać, że z medycyną w Polsce jest wszystko w porządku. Nie jest. Proszę pojechać do Niemiec, Francji, Czech, Holandii. Gdzieś w kierunku cywilizacji. Następnie anonimowo pójść do przychodni i zobaczyć na czym polega różnica w standardzie usług medycznych. Nie twierdzę, że np. w Niemczech nie ma problemów z lecznictwem, ale sytuacja pacjenta w Polsce jest krańcowo odmienna niż po drugiej stronie Odry. Tutaj pacjent to mój klient. I muszę o niego dbać. W Polsce pacjent jest petentem - a szpitale i przychodnie byłyby całkiem fajnym miejscem gdyby nie ci cholerni pacjenci - to nastawienie jest jeszcze żywo obecne w kraju nad Wisłą. Odpowiedz Link Zgłoś
boziaj Re: przykłady 06.09.09, 09:17 króciutko, bo zaraz wyjeżdzam; cytowalam czasopismo specjalistyczne z 2002, nie ksiazke medycyna i lekarze w Polsce sa zdecydowanie niedoskonali i ja sie pacjentom nie dziwie, ze psioczą na system i niektorych lekarzy odstreczajcy jest dla mnie tylko fakt, ze jako lekarz zamiast sam posypac sobie glowe popiolem posypuje ją pan kolegom, ktorzy tutaj zapewne nie zajrza i nie zabiora glosu w sprawie Odpowiedz Link Zgłoś
sparkley Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:05 ot taki przykład z wczoraj: poszedłem wreszcie do lekarza , po tygodniu gorączkowania , chrypienia i smarkania , bo ewidentnie samo nie przechodzi. kolejka jak stopięćdziesiąt , płaczące bachorki i kaszlący emeryci , normalnie piekło , i co dostałem? paracetamol. i tabletki do ssania . po co mi lekarz skoro paracetamol to sobie mogę sam w aptece kupić?? po prostu nie ma sensu do nich chodzić , śmiech na sali. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle76 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:37 dlatego ja nie chodze do lekarza, jak jestem juz mocno chora to lecze sie sama, mam w rodzinie lekarza wiec prosze o odpowiednia recepte i juz. Wolę wziąć raz w roku antybiotyk niz doprowadzic sie do powikłań. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 14:48 Większość infekcji wirusowych, a takich jest teraz bardzo dużo leczy się....właśnie w taki sposób. Chwała lekarzowi, że nie poszedł po najmniejszej linii oporu i nie wypisał recepty na antybiotyk. Gabrielle bierze raz w roku antybiotyk, ja brałam chyba 20-25 lat temu ( a może nawet więcej) - serio. Teraz infekcji dużo, kolejki długie, ale to nie pretensje do lekarza ale do systemu. Odpowiedz Link Zgłoś
tusiaczek12 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 15:04 A zwolnienie chociaż dał? Ja tam też bym się cieszyła z takiego lekarza co antybiotyku na byle przeziębienie nie wypisuje Mam chorowite dziecko i antybiotyk raz w miesiącu u naszego pediatry to standard, ręce opadają... Lekarzem nie jestem, ale nikt mi nie powie że to jest dobre dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
rwaca_rzeka Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.09.09, 12:43 ZNAJDŹ lekarza homeopatę to Ci wyprowadzi dziecko. Może mieć rozstrojony układ immunologiczny prze antybiotyki i florę bakteryjną w jelitach. Tych bakterii u dorosłej osoby jest ok. kilograma w jelitach więc to całkiem sporo. Nasza wątroba chyba tyle waży. Homeopatią można doskonale wzmocnić organizm, tak, że nie bedą potrzebne antybiotyki. U małego dziecka system odpornościowy dopiero uczy się bronić organizm. jeśli daje się wciąż antybiotyki, to on nie ma szans by coraz lepiej pracować. Antybiotyk działa jakby "za jego plecami". Lekarstwa takie jak Panadole działają na trzustkę, która m.innymi reguluje temp. ciała. Organizm (głównie trzustka i jedna z nerek) podnosi temp. ciała, by zwalczyć bakterie, czy wirusy. My ją obniżamy, a cały system wariuje. Efektem tego jest to, że wiele dzieci obecnie nie potrafią gorączkować. ciało nie może się wypocić i pozbyć "śmieci". Organizm oducza się samemu zwalczania wroga. Choroba bez gorączki trwa dłużej, "ślimaczy się" bardziej wyniszcza organizm. Dłużej człowiek wraca do formy. Mam 3 dzieci. przez 16 ostatnich lat Tylko najstarszemu (16lat)raz dałam antybiotyk na zapalenie ucha - za późno się zorientowałam. Dobrze że są antybiotyki, ale jak sama nazwa wskazuje to anty-życie. Antybiotyk to powinna być ostateczność. Teraz wielu jest lekarzy jak to nazywam z "otwartą głową", czyli lekarzy mądrych. Warto poszukać. Odpowiedz Link Zgłoś
dariafuria Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 09:23 Zmień lekarza. Wiem że dobrego to ze świecą szukać, ale warto. A jeśli cię stać to najlepiej prywatnie, ciągną kasę ale przynajmniej nie wypisują taśmowo lekarstw. A antybiotyki, jak pisze rwaca_rzeka, to już ostateczność, zresztą przeczytaj tutaj interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/myslisz-ze-jestes-dobra-matka-pomysl-jeszcze-raz,26090 Ciekawe czy kiedyś w naszym pięknym kraju doczekamy się jakiejś sensownej reformy służby zdrowia.... Odpowiedz Link Zgłoś
rozbojniczekk Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 11:06 Widze że każdy tutaj mądrzejszy od lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
my-bubele Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 12:42 mądrzejszy, nie mądrzejszy, trzeba uważać, wiadomo jak jest. a że niektórzy lekarze nie mogą przełknąć oczekiwań pacjentów co do bardziej partnerskich relacji w leczeniu to już inna kwestia. Odpowiedz Link Zgłoś
agatunia_2 Re: Lekarze? Już im nie ufam 28.09.09, 14:53 partnerskich relacji....... czasem chodzi o najzwyklejszy w świecie szacunek........... Odpowiedz Link Zgłoś
rwaca_rzeka Lekarze? Już im nie ufam 25.09.09, 15:32 Po wnikliwej lekturze wyników badań nad skutecznością szczepionek i długą litanią skutków ubocznych -Postanowiłam nie szczepić mojego 3-ciego dziecka. najstarszy syn po jednej ze szczepionek dostał oczopląsu, który po jakimś czasie został zdiagnozowany jako ataki padaczki typu "petit male".(takie nietypowe ataki czasem trudno zauważalne trwające kilka do kilkunastu sekund - jednak bardzo wyniszczające mózg. Pierwszy zgłoszony atak bezpośrednio po szczepieniu lekarz zignorowała. Następne kilka lat lekarze przekonywali mnie, że dziecko się zamyśla i tyle. Teraz ma 16 lat i nie szczepię go już na nic. Zmieniając przychodnię pielęgniarka tylko bąknęła, że to dobrze, bo psułam im statystyki. cały ciężar wychowywania chorego dziecka spada na matkę. Nikt mi wczesniej nie mówił, że w szczepionkach jest rtęć, formaldechyd i wiele innych szkodliwych dla niedojrzałego układu nerwowego niemowlaka substancji. cdn. c.dn. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle76 Protozoa 25.09.09, 16:56 Ja nie biore antybiotyku co roku, napisałam ze wolałabym mniejsze zło jakim jest antybiotyk raz w roku, niz powikłania. Ja brałam rok temu a wcześniej długie lata tez nie chorowałam. Super że Tobie udało sie az tyle lat nie brać antybiotyku zwłaszcza ze pracujesz w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui przedstawiciele handlowi, zwani lekarzami 09.11.10, 10:28 zadaniem lekarza od czasów Hipokratesa było zapobiegać chorobom. niestety współcześni lekarze zamienili się w handlowców, sprzedają środki maskujące objawy dla koncernów Big Pharmy. im więcej zbędnych, przesadnie drogich pigułek, tym więcej kasy i bonusów. nic więc dziwnego, że Polacy, którzy zawsze najszybciej wykrywają nadużycia swoich systemów, olewają konowałów. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatko Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 10:30 Upada wiara w racjonalne podejście, zaprasza wszystko co alternatywne. Kuszący irracjonalizm. buntskrzata.blogspot.com/2010/05/karma-cola-napoj-wspoczesnego-czowieka.html Odpowiedz Link Zgłoś
iruuu Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 12:33 Nie zgodzę się, że jeśli w UK ktoś nie jest ubezpieczony, to nie ma zapewnionej opieki (nie wiem, skąd pani doktor zaczerpnęła ten pogląd). Przyjechaliśmy z mężem do Londynu 3 miesiące temu. Ja prawie od razu złapałam zapalenie jajników, nie byliśmy nigdzie zarejestrowani, ledwo wynajeliśmy mieszkanie, nie opłaciliśmy jeszcze podatków. Pojechaliśmy do szpitala - wystarczyło podać tylko imię i nazwisko oraz adres - nie było pytań o zatrudnienie czy opłatę tzw. council tax - podatku miejskiego. Dostałam antybiotyk i zrobiono mi wszystkie badania podstawowe na miejscu. Tu jest tak, że jeśli ktoś ma poważne problemy ze zdrowiem, to nikt nie pyta o opłaty, bo taka opieka należy się każdemu. Inna sprawa, że do tutejszej służby zdrowia trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości, bo na wszystko bardzo długo się czeka - na wizytę, na badania, na skierowanie do specjalisty. I czasami trzeba dzwonić i umawiać się 10 razy i powtarzać, że wizyta ma być dzisiaj, a nie za 2 tygodnie. Nigdzie nie ma lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
tw52 Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 13:39 bezplatne leczenie przysluguje w UK kazdemu, kto mieszka w UK, nawet jesli wlasnie zamieszkal niedawno - nie ma to zadnego zwiazku z obywatelstwem, praca czy placeniem skladek National Insurance. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 14:08 Od tego, że średni wiek lekarza specjalisty wynosi ok 60 lat, od tego,że sporo tzw. młodych lekarzy kraj opuszcza, bo specjalizacje zamknięte, bo nie chce harować za grosze, bo na obczyznie oferuje się świetne warunki szkoleniowe - kursy i studia o jakich tutaj można tylko pomarzyć , bo ma dosyć cuchnących i aroganckich polskich pacjentów, bo nie może normalnie leczyć (CT to jakiś luksus, zresztą co ja mówię, czasami z ilości zleconych morfologii trzeba się rozliczać ) i tak dalej.Powodów jest multum. Jaki widać wprowadzenie nowego, kapitalistycznego ustroju nie zdołało wykorzenić z mentalności Polaczków zamiłowania do komunistycznej propagandy.Bardzo to smutne, zwłaszcza,że dotknie biednych, ''szarych'' i to nie tylko od brudu) ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 15:36 "Sredni wiek speckalisty-60 lat" Matko świeta--chyba oszlalaś Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 17:04 Przykro mi ,ale tak jest. .Statystyki są nieubłagalne i w naszym środowisku trąbi się o tym już od dawna. Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 20:24 Chciałabym poznac te statystyki. 60 lat--gruba przesada!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 09.11.10, 20:59 Prosze kilka linków: www.temi.pl/archiwum/2010/2010-03-17/04_publicystyka2.php www.studencimedycyny.pl/a/Rewolucja_w_ksztalceniu_lekarzy-470 umwo.opole.pl/docs/luka_pokoleniowa_wsrod_ka.pdf itd... Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 11:03 Linki super-po pierwsze dotycza tylko lekarzy z okreslonego obszaru Po drugie tylko w jednej specjalnosci (ginekologia)-znalazłam słupek zahaczający o 60 lat(od 51-60).Pozostałe 40-50. A przepraszam -w innych dziedzinach medycznych-to w jakim wieku można się dochrapać specjalizacji i doktoratu.----Dokładnie taki sam przedział wiekowy --Powyżej 40 lat.Tak to już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 13:23 Ja nie zamierzam ci szukać linków do tych artykułów, ale dla potwierdzenia zapytaj kogoś z OIL z danego województwa .Każdy OIL ma pełen spis lekarzy wykonujących swój zawód w danym województwie łącznie z danymi ,w tym datą urodzenia, tak więc sporządzenie tego typu rachunku jest rzeczą banalną. Poszperaj w jakiś numerach Gazety Lekarskiej lub w czymś takim, to te dane znajdziesz.A to że w to nie wierzysz..to nie moja sprawa, aczkolwiek tak jest i mówię ci to jako lekarz.Porządnie to na swojej skórze odczujesz, o ile ty bądz ktoś z twojej rodziny rozchoruje się w najbliższych latach, czego NIE życzę oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 13:55 Absolutnie nie mam zamairu szperac w ksiegach OIL,ani innych danych.Na szczęście moje osobiste (lokalne)obserwacje sa inne.I tez nie życzę sobie chorować. A jak juz napisalam-inne zawody medyczne -tez musza sie ksztalcić ustawicznie,robić doktoraty,specjalizacje,zbierac punkty-To zabiera cenny czas i wbija w lata-tak to juz jest Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 18:11 "harować za grosze" ---a to dobre!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 18:54 powiem taką anegdotę- jestem z 2 letnią córką u gastrologa (2 dni temu) pani doktor zapisuje debridat na brzuszek, ja- córka wcześniej piła debridat i jej nic nie pomógł, dr.-niech wypije jeszcze raz, ja- ale strasznie ją od tego brzuszek bolał, dr.- i tak ją boli to co za różnica?? Odpowiedz Link Zgłoś
malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:08 leżę z dzieckiem (2 miesięcznym wtedy) w szpitalu z dziewczynką 1,5 roczną z wysypką alergiczną. Komentarze pielęgniarek typu matka zaniedbuje małą bo wystarczy ją smarowac a wszystko po mału jakoś schodzi ale pewnie matce się nie chciało itp. (mama na wsi mieszkała i do małej przyjeżdżała co ok 3 dni). Wyszłyśmy do domu, no cóż mała dostała ospę Odpowiedz Link Zgłoś
malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:33 wyszłyśmy świeżo ze szpitala po 8 dniach idę do pediatry i mówię: mamy problem bo córka od tygodnia nic nie je, jest słaba i ma znów krew w kupce i śluz, pediatra- pierwszy raz to nie jest więc do gastrologa pani pójdzie. Dzwonię do gastrolog: ja- pani dr. mamy problem bo mała nic nie je, jest ogólnie słaba, ma znów krew w kupce i śluz itp. dr.- kiedy ma wizytę? ja- za tydzień, dr.- pije? ja- nie chce ale wmuszam jej strzykawką... dr.- to co pani myśli, że ja ją zmuszę?!!! ja- nie, miałam nadzieję że coś pani poradzi...... dr.- jak uzna pani że jest odwodniona to pani idzie na Izbę Przyjęc to weźmiemy ją do szpitala na kroplówki nawadniające. ja- aż taka odwodniona to nie jest! Myślałam że po prostu uzyskam poradę lub umówimy się na wcześniejszą (pilną) wizytę... dr.- już pani poradziłam, jak będzie odwodniona to do szpitala a jak nie wizyta za tydzień. Nikoluś 27.10.2008 Odpowiedz Link Zgłoś
malwisul Re: odwracanie uwagi od rzeczy zasadniczych 10.11.10, 19:49 idziemy do przyszpitalnej poradni gastrologicznej z córką, idę do recepcji i mówię córka zrobiła kupkę z bardzo dużą ilością świeżej krwi (większosc kupki to była krew) musimy porozmawiac z panią doktor... odp. pani pójdzie się spytac czy pani doktor panią przyjmie. Idziemy do pani doktor, wchodzimy i mówię mamy poważny problem bo.... pani doktor przerywa wypowiedź i mówi: widzi pani te papiery??! Muszę je wypełnic...... Ja- pani doktor, ale..... nie zrozumiała pani czegoś??! Nie mam czasu!!! Poszłyśmy do szpitala dziecięcego (bez oddziału gastrologicznego) Pani doktor z ogólnej IP mówi- ale co my możemy zrobic?? Pani idzie do Jurasza, ja- już tam byłyśmy, pani doktor nie ma czasu.... Dr.- Na izbę przyjęc (do Jurasza) dam pani skierowanie... na IP od razu nas przyjęli i pytanie, a rozmawiała pani z gastrologiem w poradni? ja-nie miał czasu... dr. z IP- no to wyboru nie ma, na oddział młoda musi iśc... ja- super 9-ty raz dr. z IP- pani się cieszy lepiej, tam lekarze mają więcej czasu hehe :-0 Odpowiedz Link Zgłoś
szpil1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 22:08 tw52 napisał: > bezplatne leczenie przysluguje w UK kazdemu, kto mieszka w UK, nawet jesli wlas > nie zamieszkal niedawno - nie ma to zadnego zwiazku z obywatelstwem, praca czy > placeniem skladek National Insurance. Ja też mieszkam w UK i od niedawna widzę w moim szpitalu wywieszone informacje, ze pacjenci - cudzoziemcy maja przedstawić dowód, że mieszkają przynajmniej rok. Fakt, czeka się na badania, ale ja akurat nigdy nie czekałam zbyt długo max miesiąc - biopsja tarczycy. Dla porównania - mój tata na biopsję tarczycy czekał w Polsce 3 miesiące. Jeśli chodzi o podejście lekarzy i pielęgniarek - oj, polski personel mógłby uczyć się kultury. Moja ostatnia wizyta u polskiego lekarza - trzy lata temu - usłyszałam, że jak mi wytłumaczy jak brać leki to i tak g....o z tego zrozumiem. To była prywatna wizyta, zapłaciłam 100 zł za prawie godzinne spóźnienie lekarza i opinię, ze jestem zbyt głupia by jego mądrości pojąć. Od tamtej pory zdecydowałam, ze jednak czas na lekarzy w Anglii. I nie żałuję. Teraz moja koleżanka ma fatalne wyniki badań i jej GP skierował ją na kompleksowe badania - USG ginekologiczne, jamy brzucha, pełną morfologię itp. Wszystko ma rozpisane w ciągu dwóch tygodni, tak więc długo chyba nie czeka? Odpowiedz Link Zgłoś
moorsoldaten Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 14:13 "Odtąd szczepimy dziecko prywatnie - na szczepionki obowiązkowe i nieobowiązkowe. Koszt? Pierwsza seria - 3 zastrzyki co 6 tygodni, każdy: 750 zł. Następna seria - szczepienie na pneumokoki, 3 zastrzyki co 6 tygodni, każdy 500 zł. Wzięliśmy kredyt". Nie wiedziałem że ludzie potrafią być tak głupi ! Odpowiedz Link Zgłoś
abrzozowska1 ostrożnie ze szczepieniami 09.11.10, 14:22 Matko szczepiąca dziecko na wszystko co się da (czytaj na wszystko co wymyślą koncerny farmaceutyczne) poczytaj w necie jak szkodliwe mogą być szczepienia, jakie występują powikłania poszczepienne. Pediatra, który nie zapisze ci wszystkich szczepień reklamowanych przez firmy farmaceutyczne - to nie jest zły pediatra tylko rozważny i mądry lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 15:13 Jeśli się nie ufa lekarzowi należy go zmienić na takiego który budzi nasze zaufanie. Diagnoz oraz informacji na temat stanu zdrowia dziecka nie należy konsultować (zwłaszcza bez wyraźnej potrzeby z kilkunastoma innymi specjalistami). Co do przypadków opisanych w artykule to ja akurat mam odmienne doświadczenia - kiedy sama byłam dzieckiem omal nie przeszłam operacji z powodu urojonego niedorozwoju stawów biodrowych stwierdzonego przez znanego lekarza - sławę ortopedii. Kiedy poszliśmy z córką na usg usłyszeliśmy że panewki sa niedorozwinięte (bez dalszych wyjaśnień) - na nasze pytanie jakie powinny być - lekarz dopiero wyjaśnił ze na tym etapie to normalne i zlecił badanie kontrolne w ok. 6 miesiąca (które zignorowaliśmy, bo nie mieliśmy zadnych powodów do niepokoju). Dziwią mnie zale matek jeśli chodzi o brak rozeznania w kwestii szczepień. naprawdę trzeba nie lada wysiłku by nie zetknąć sie z informacją na temat szczepień obowiązkowych i dodatkowych. Nam 1 ulotkę przyniosła połozna na pierwszej wizycie kilka dni po urodzeniu córeczki, druga dała pani doktor kolejnych kilka przesłano wraz z różnymi ulotkami i prezentami od firm typu Gerber, Hipp itp. W gazetach o dzieciach roi się od takich informacji. My przed wizytą w przychodni się oczytaliśmy zeby nie zadawać głupich pytań. Zaszczepiliśmy obowiązkowe chociaż w wersjach 5 w 1. Mamy jeszcze w planach pneumokoki i meningokoki zanim mała pójdzie do przedzszkola. Ja nie mam problemów z zadawaniem pytań lekarzom bo uważam ze mam prawo do informacji ale też uważam ze żeby dyskutować z lekarzem nalezy wcześniej posiaść jakieś minimum wiedzy, a nie kwestionować decyzje lekarza zaleznie od własnego widzimisię Odpowiedz Link Zgłoś
anussa Już dawno im nie ufam 09.11.10, 16:44 Oczywiście że nie ufam.Naszym nie ufam.Wystarczy poczytać historię Martynki Kruk.Wystarczyło posłuchać komentarze polskich lekarzy podczas słynnego rozdzielenia polskich blizniaczek syjamskich w Dubaju czy gdzieś tam. Wystarczyło mi jak lekarz wysyłał pacjentkę chorą na wątrobę do hospicjum. Pacjentkę 40 -letnią. Lekarz w Niemczech-"jest pani za młoda aby umierać" Pyta sie pacjentki dlaczego się nie leczy w Polsce-ta mu odpowiada-dopóki mu nie dałam kasy nawet mnie nie chciał zbadać,a potem twierdził że pozostaje mi tylko hospicjum. Ta sama pacjentka jest leczona teraz w Niemczech-każdy lekarz badający ją ( a musi mieć kompleksowe badania bo czeka na przesczep wątroby) starannie,cierpliwie wyjaśnia co bada,jeśli nie rozumie -rysuje,jeśli dalej nie wie o co chodzi daje prospekty ,ulotki gdzie o danej chorobie można przeczytać.nie oczekuje żadnej materialnej gratyfikacji.Poleca internet,artykuły o chorobach,chce aby pacjentka wiedziałą jak najwięcej.Jest niesamowicie uprzejmy,podaje rękę na powitanie....Klasa,po prostu Wielka klasa i WIEDZA. Ja naszym już dawno nie ufam ,zdarza się ze nie mogę na nich patrzeć.... Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Lekarze? Już im nie ufam 09.11.10, 19:13 Przebrnęłam przez ten wątek. Poza kwestiami oczywistymi (takimi jak myśl, że sama spotkałam się ze wspaniałymi lekarzami, wspaniałymi zarówno z medycznego, jak i czysto ludzkiego punktu widzenia, ale również z "lekarzami", z którymi mam nadzieję nigdy nie będę miała niczego do czynienia), przyszła mi do głowy kwestia mniej oczywista. Byłam przez rodziców z racji zainteresowań mocno wypychana na medycynę. Cóż, kiedy sercem duszą i intelektem chciałam robić coś innego - medycyna tak, ale pod warunkiem, że bez zbytniej styczności z pacjentem. Nie mam empatii, nie lubię ludzi. Tego brakowało, nie zdolności i chęci do nauki. Szczęśliwie mogłam podjąć studia inne niż medyczne. Gdybym się ugięła pod naciskami, pewnie bym te studia skończyła, pewnie nawet specjalizację bym zrobiła... to nie jest czarna magia, wymaga tylko wielu lat nauki i pracy... ale jakim bym była człowiekiem dla pacjenta..! Zdecydowanie nieprzyjemne i bulwersujące posty niektórych Forumowiczów, przedstawiających się jako lekarze, uświadomiły mi, jak wredną suką byłabym, gdybym stała się jednym z nich. Zdecydowanie to nie zawód dla każdego. A umiejętność zdobycia zaufania pacjenta jest jednym z kluczy do wyleczenia choroby. Co wie każdy, kto kiedykolwiek leczył istotę bardziej złożoną niż pantofelek. Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Lekarze? Już im nie ufam 10.11.10, 09:01 zaufanie do lekarza już samo w sobie jest śmiertelną chorobą. Jak można wierzyć, że zdrowie przywróci wielokrotny zabójca zbijający dziecięcą gorączkę paracetamolem lub ibuprofenem albo wstrzykujący dzieciom szczepionki z rtęcią lub fenolem? Odpowiedz Link Zgłoś
kocio_007 Re: Lekarze? Już im nie ufam 10.11.10, 15:25 Zaufanie mam b. ograniczone przez złe doświadczenia. Co ciekawe, sami lekarze nie mają zaufania do swoich kolegów po fachu. Mój przyjaciel, lekarz w dużym i znanym szpitalu mawia "nie daj boże, żebym się tam znalazł jako pacjent". Do protozoa - nie ma ludzi niezastąpionych, a natura nie znosi próżni. Wyjeżdżajcie na zdrowie - zastąpią was szybko i chętnie lekarze z Czech i Ukrainy, Rosji. Miałam z nimi do czynienia jako pacjentka - fachowoscią nie ustępują nikomu, życzliwością i poziomem szacunku do pacjenta ZNACZNIE was przewyższają, o bogowie . Tak więc droga wolna. Odpowiedz Link Zgłoś
anussa a tu przykład niedouczenia ,partactwa!jak im ufac? 17.11.10, 11:48 przecież to konowały! wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8673487,Szwedka_miala_operacje_plastyczna_w_Polsce__Od_trzech.html Odpowiedz Link Zgłoś