Gość: prawnik
IP: *.gdynia.mm.pl
20.03.05, 20:49
Gdyby to nie chodziło Meringa - nie byłoby sprawy. W tej sprawie jest
okolicznością znaną wielu tym, którzy są związani z sądem gdańskim, że Socha
od początku był bardzo kontrowersyjny. Sędziowie wiedzą, że Socha się nie
nadawał, ale z drugiej strony wielu się cieszy, że wreszcie ktoś się dobrał
"wąglikowi" do d.... Jest nie lubiany przez wielu i mało kto staje w jego obronie.
To śmieszne, że Meringa próbuje się wkręcić w Stella Maris - że rzekomo coś
tam komuś obiecał. Wszyscy, którzy go znają, wiedzą doskonale, że on by nie
szedł na żadne tego typu układy - nie zrobiłby niczego, co mogłoby być
kiedykolwiek przeciwko niemu wykorzystane, a tym bardziej ... adwokatom. A tym
bardziej nie pozwoliłby na to, żeby ktokolwiek powoływał się na jego
protekcję. Trzeba być idiotą, żeby wierzyć, że Mering obiecał coś adwokatom.
No i ponadto trzeba wierzyć w to, że ktoś z Kurii był zainteresowany tym, aby
nie aresztować jakichś przekręciarzy zamieszanych w Stella Maris (np. jedną z
pań, wiceprezeskę Doraco). Tym byli zainteresowani być może oni sami, ich
adwokaci (np. mecenas W., ojciec jednego z podejrzanych), ale nie Kuria.