ania61
10.10.09, 00:05
To pewnie temat nie tylko dla rodziców bliźniat, ale że nie mam czasu na inne
fora, wiec opisze w skrócie, co nam sie przydarzyło na wakacjach.
Byliśmy ze znajomymi na plazy, a nasze dzieci bawiły się w niewielkiej
odległości od nas. Było dość wcześnie,wiec nie było jeszcze duzo ludzi.
Rozmawialiśmy stojac w wodzie. Ja ciągle patrze na dziewczynki i co widzę ....
otóz w pewnym momencie dzieci zaczeły biegnąc i rozbierać sie. Wydawało sie,ze
maja niezła frajdę. A tu nagle widzę,ze jakiś typ zbliża sie do nich i wyciaga
komórke i chce robić zdjecie. Pobiegłam ile sił w nogach i zatrzymałam go
mówiąc,ze jesli zrobi zdjecie to dzwonie po policję. Ten zaczął sie
tłumaczyć,ze nic tam nie ma. Wtedy podbiegli nasi znajomi i ten gość zaczął
naciskać wszystkie przyciski w telefonie i udawać głupka,że nie ma żadnych
zdjec itp. Wyglądał całkiem normalnie. tzn nie podejrzewałabym go pedofilię.
Ciekawe ile zdjec dzieci zrobił wcześniej. Później dowiedziałam sie,ze zrobił
zdjęcie kilkunastoletniej dziewczynce, która leżała na ręczniku i czytała
gazete. Po prostu podszedł i zrobił zdjecie jej tyłka, a ona nie zdawala nawet
sobie z tego sprawy.
To było w Hiszpanii. Piszę,żeby Was troche uwrażliwic na to co sie dzieje w
otoczeniu. Jesteśy tak zajete obserwowaniem własnych dzieci,że nie widziemy co
sie dzieje obok.
Pisze to dziś o tej porze pod wpływem zasłyszanej dziś historii o porwaniach
dzieci w supermarketach (niektórzy twierdzą ,że to tzw miejsckie legendy) i
moja historia nie jest tak drastyczna, ale miejmy oczy szeroka otwarte.