optymist1
02.06.10, 14:36
czy Wy tez macie czasem wrażenie, że zajmowanie się dziecmi to orka na ugorze
???? czy tylko mi czegoś brakuje

?
na starsza córke nie moge narzekac, jest poukładana (w miarę

, jak na swoje
5 lat) ale bliźniaki ! - 2 lata i 8 miesięcy - 10 szatańskich pomysłów na
godzinę

((((
mam wrażenie, że przebywanie z nimi to ciagła walka z czasem .... czy zdążę
zrobić śniadanie zanim wdrożą w życie jeden se swoich pomysłów (np. obgryzanie
liści od kwiatów i wysypywanie ziemi z doniczki albo sikanie w majtki dla
zabawy czy odrywanie od sciany listw przypodłogowych .....itt ....), jak
myjemy ręcę, siadamy do obiadu albo wychodzimy na spacer to przynajmniej jeden
zgłasza votum separatum, łącznie z rzutami na podłogę i histeryzacją w pełnym
wymiarze

((((
ciągle boli mnie gardło, bo mówię raz (a nie mam mimozowatego głosu, tylko
donośny, zdecydowany), jakby byli głusi, mówie drugi raz, trzeci, w końcu
krzyczę i tak w kółko, daje im mozliwośc wyboru i w miare konsekwentnie
pilnuję, alby spotkały ich konsekwencje tych wyborów - czasem stoja w kącie,
czasem np. tracą obiad, jesli go rozrzucali itp.
to ciagłe użeranie sie z nimi powoduje, ze czuję, jak moje nerwy wydają
cienkie dzwięki - od nadmiernego napięcia,
stres jak dla mnie, zwykły, codzienny stres,
kocham ich nad zycie wiec czego mi brakuje ???????? może za bardzo zadaniowo
podchodze do życia, może jestem zbyt wymagająca ?
dziewczyny (i nie tylko) poradzcie coś sensownego