Dodaj do ulubionych

bliźniaki po latach

18.12.11, 18:51
moje już stosunkowo duże łobuzy, dziś widziałam parę z malusimi całkiem świeżutkimi i pierwszy raz od dłuższego czasu nie rozpływałam się nad nimi, a w głowie pojawiła się myśl "no to teraz Wam współczuję. Powodzenia!" wink. Chyba jestem już zmęczona big_grin
Obserwuj wątek
    • piegoosek Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 18:56
      hej Ania! moje tez juz duze smile w styczniu skonczymy 5 lat... tez jestem zmeczona wink ale dzieciaki sa coraz fajniejsze, coraz wiecej rozumieja, ale tez coraz bardziej nie sluchaja mamy sad raz powiedziec nie wystarczy...
      • mommy_of_twins Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 19:12
        Czy faktycznie jest trudniej z bliźniakami niż z dwójką dzieci w różnym wieku?
        Czy może zmęczenie wynika właśnie z racji posiadania dwójki maluchów?
        Myślicie że rodzice rodzeństwa w różnym wieku mają łatwiej?
        Tak się zastanawiam, bo ostatnio koleżanka która ma dzieci w różnym wieku też mówiła że jest wykończona...
      • blizniaki14 Re: bliźniaki po latach 20.12.11, 15:52
        hej dziewczyny smile a ja tam bym chciała smile gdyby nie bardzo chory kręgosłup i brak pracy...
    • pamplemousse1 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 19:13
      moje wprawdzie 2,8 l, ale uważam, że każdy okres ma swoje plusy.
      To był cudowny czas, teraz jest fajnie i myślę, że będzie jeszcze lepiej.
      Zawsze dodaję otuchy młodym rodzicom na starcie, bo z bliźniakami jest supersmile
      • zandaria03 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 19:22
        A ja już padam na ryjka ze zmęczenia.Właśnie czytałam bloga pani,która ma bliźniaki i trojaczki(!).Bóg mi świadkiem-nie wiem ,jak ludzie (i wy dziewczyny) dają sobie radę mając oprócz bliźniaków inne szkraby.Mam bogatą wyobraźnię,ale nie ogarniam tego...
        • anulla1 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 19:33
          Nie powinnam czytać tego wątku. Mam 6latkę i 2,5latka a w marcu urodzą nam się bliźniaki, na chwilę obecną pozostaje mi tylko pozytywne nastawienie i usamodzielnianie 2,5latka.
          Przyznam się że uczucie współczucia dopadało mnie wielkorotne gdy widziałam kobiety w wysokiej ciąży, lub z noworodkami i nawet przez myśl mi niegdy nie przemknęło że bedę miała bliźniaki jako 3 i 4 dziecko.
          • asia-81 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 20:08
            Ja mam synka 4 letniego i spodziewamy się bliźniąt. Wszyscy czekamy na nie z niecierpliwością i nie możemy się doczekać kiedy pojawią się na świecie smile)
          • anna_sla Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 20:15
            nie bój nic, na początku jest super, naprawdę. Pierwsze 3 lata moich bliźniaków nie zamieniłabym na nic innego smile I mniej się przy nich narobiłam jak pierwsze 2 lata starszej córki. Potem im bardziej te dzieci rosną robią się nieco trudniejsze w zapanowaniu nad nimi. To są te same pomysły na tym samym poziomie, ale razy dwa! Kiedy starsze już dziecko nawet i o 2 lata nie robi już tego samego co oni, nie psoci tak samo (co nie znaczy, że nie psoci wcale wink ale psoty sa inne). To prawda, że komunikacja z dziećmi się poprawia, coraz więcej można wytłumaczyć i one to zrozumieją i nawet jest szansa, że zakodują tongue_out. Ja nie mówię, że im starsze bliźniaki tym coraz mniej pozytywów wink wcale nie. Wciąż stosunek pozytywów do negatywów jest podobny jak wcześniej tylko teraz to dopiero musisz być mądrzejsza od nich wink. Nie umiem opisać dlaczego teraz jest trudniej niż wcześniej smile
    • makl3 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 20:44
      Moje dziewczynki mają już 4,5 roku i teraz jest naprawdę super. Koleżanki, które mają jedno dziecko, zazdroszczą mi, że dzieci bawią się ze sobą a one muszą same zabawiać swoje jedynaki. Ale przyznaję, że wcześniej nie było łatwo.
      I też tak się zastanawiam, czy my-mamy bliźniaków, mamy trudniej niż mamy dzieci w różnym wieku. Moja koleżanka urodziła właśnie drugie dziecko, starsze ma niecałe 2 latka. I teraz jej naprawdę nie jest lekko. Obie córeczki potrzebują jej opieki i uwagi ale innej. Musi zabawiać dwulatkę i walczyć z kolkami noworodka. Raczej bym się z nią nie zamieniła smile
      • nochalopagus82 Re: bliźniaki po latach 18.12.11, 21:04
        To ja też się podzielę moimi spostrzeżeniami smile

        Moi chłopcy miesiąc temu skończyli 5 lat. I jak mi z tym? Przyznam, że różnie...
        Są dni, kiedy nie mogę wyjść z podziwu jakich mam fajnych, mądrych i kochanych synków. Świetnie się dogadują, mają super pomysły na zabawy. Są usłużni, pomocni i można z nimi pogadać jak z białym.

        Ale bywają momenty, kiedy mam ochotę siąść i płakać. Bo ciągle się kłócą, robią sobie na złość, skarżą... Trudno nad nimi zapanować. Mają już swoje zdanie, które nierzadko głośno manifestują. Już nie mogę ich ubrać w to co chcę, pójść z nimi gdzie akurat JA mam ochotę... I niestety, po 5 latach trudnej pracy nad wychowaniem ich na ludzi, coraz częściej widać gołym okiem, gdzie i jakie popełniłam błędy.

        I tak czasami siadam sobie i przeglądam stare zdjęcia- jak byli maleńcy, jak uczyli się chodzić i mówić i nie ukrywam- brakuje mi ich takich.

        A zmęczenie?
        Jest- ale już inne. Bo teraz już nie wystarczy odespać zarwaną noc, czy wysłać ich na spacer z tatą żeby odreagować. Bo problemy nie znikają tak jak kiedyś- po wyrżnięciu kolejnego ząbka, albo zwalczeniu męczącej kolki. Teraz problemy są ciągle z nami, co chwilę inne i niestety coraz częściej trudniejsze niż się spodziewamy.

        Ale i tak uważam, że te bliźniaki, to największy cud jaki mnie spotkał. Bo co tu kryć- czuję się w jakiś sposób wyróżniona i wyjątkowa, że to właśnie mi przypadł zaszczyt bycia mamą bliźniaków. I jak tak czasem zamykam oczy i wracam do momentu, gdy dowiedziałam się, że noszę pod sercem dwoje, a nie jedno dziecko, to łezka się w oku kręci i duma rozpiera piersi smile
        • piegoosek nochalopagus! 18.12.11, 22:38
          wiesz, tak sobie mysle, bo ja tez tak mam, ze z rozzewnieniem ogladam fotki moich dzieci jak byly takie malenkie i slodkie smile i wiesz, co? ja po prostu mam ochote na jeszcze jedno takie slodkie malenstwo big_grin moze i Ty?? wink
          • nochalopagus82 Re: nochalopagus! 18.12.11, 22:55
            Piegoosek!

            Ty lepiej nie kuś big_grin

            Chociaż muszę Ci powiedzieć, że jakby mnie ktoś zapewnił:

            a) że będzie dziewczynka
            b) że ciąża przebiegnie bez powikłań i dzieciątko urodzi się zdrowe
            i co najważniejsze:
            c) ŻE BĘDZIE JEDNO!

            to kto wie- może bym i rozważała taką ewentualność wink

            A tak na poważnie, to musiałabym chyba najpierw zmienić męża, bo ten obecny nawet nie chce słyszeć o kolejnym dziecku. Nie to, żeby miał jakąś traumę. Chodzi o to, że przez 4 lata siedziałam z chłopakami w domu i momentami, to już mi się nieźle na głowę rzucało wink

            Poza tym, mój mąż ma na mnie haka. Jak tylko zaczynam coś przybąkiwać o słodkim maleństwie, takiej kochanej, różowiutkiej dziewczyneczce, to mój ślubny stwierdza zaraz:

            "Dobra, ale to od razu dwie. Wiesz- ja inaczej nie umiem" smile

            No i tu mnie ma- momentalnie po takim tekście odchodzi mi ochota na kolejne potomstwo... wink
            • piegoosek Re: nochalopagus! 19.12.11, 00:45
              smile u mnie w ciazy z moimi bylo ok, biegalam praktycznie do konca, ale teraz coraz bardziej sie boje, ze jakby jednak cos, to w moim wieku nie bedzie juz tak rozowo...
              • nochalopagus82 Re: nochalopagus! 19.12.11, 08:55
                Moja ciąża też była wzorcowa- zero mdłości ani żadnych powikłań.

                Dlatego wychodzę z założenia, że wykorzystałam już swój limit szczęścia w tej materii, więc po co znowu kusić los wink

                Co do wieku- no u mnie jeszcze nie jest z tym tak najgorzej wink
                Chłopców urodziłam w wieku 24 lat. Ale przed 30 już raczej nie zdecyduję się na kolejne dziecko.
                • bluemka78 Re: nochalopagus! 19.12.11, 12:29
                  Ja to chyba mam dosyć. Czasami mąż właśnie mnie kusi, a może jeszcze jedno, na pewno nie bedą blizniaki i będzie łatwo, na chwile sie rozaniele, ale zaraz potem myśle, no way wink
                  Dziwie sie mu, bo ja tez przy dzieciach zrobiłam sie bardzo nerwowa, mimo ze nie siedzę z nimi na co dzień. Ale tez sporo było i jest problemów, wczesniaki, ciąża pod koniec zagrożona, pozniej miesiąc na patologii noworodka. Pozniej problemy z brzuszkami, karmieniem, refluks u jednej dosyć poważny, ogólnie dzieci z charakterkami wink
                  Może własne jakbym miała pewność, ze będzie jedno, zdrowe, bezproblemowe jeśli chodzi o jedzenie i spanie to ok, ale tego nikt mi nie zagwarantuje niestety.
                  • bluemka78 Re: nochalopagus! 19.12.11, 12:30
                    No i u mnie wiek tez już nie mlody, bo 34 na karku wink może jestem za stara na kolejne hehe
                    • nochalopagus82 Re: nochalopagus! 19.12.11, 12:50
                      Ja się czuję nieco wyeksploatowana jako mama wink

                      Zaszłam w ciążę na piątym roku studiów. Obroniłam dyplom (będąc w 4 m-cu ciąży) i od tamtej pory całe moje życie kręciło się już tylko wokół dzieci.

                      Tak do 3 r.ż jeszcze było zabawnie.
                      Później było już tylko gorzej. Jak już myślałam, że zaraz odsapnę, pójdę do pracy, pomyślę o sobie, to nagle okazało się, że musimy przeprowadzić się do Stolicy- czyli wywrócić całe nasze dotychczasowe życie do góry nogami... I znowu moje plany wzięły w łeb!

                      Na chwilę obecną mam już trochę dość. Od niedawna pracuję- jestem obecnie na okresie próbnym i może to o mnie źle świadczy, ale dobrze mi z tym pracowaniem jak nie wiem co big_grin

                      Gdy myślę o kolejnym dziecku, kolkach, ząbkach, codziennych spacerkach, to aż mnie zimny pot oblewa... No more big_grin

                      Ale mam jeszcze trochę czasu i kto wie- może za jakiś czas, jak zechcę odpocząć od pracy, to znowu pomyślę o kolejnym dziecku... Chwilowo jestem zbyt dużą egoistką wink
                      • bluemka78 Re: nochalopagus! 19.12.11, 13:23
                        No to Ci sie nie dziwie, ja po studiach zdążyłam trochę pozyc, pozwiedzac świat, zając sie kariera zawodowa. Dzieci urodziłam będąc już na tym stabilnym etapie życia. Pracuje, a mimo to tez jestem zmęczona wink
                        • nochalopagus82 Re: nochalopagus! 19.12.11, 13:48
                          Ja z perspektywy czasu zrobiłabym teraz tak jak Ty.
                          Najpierw praca, korzystanie z życia, a później ciąża, dzieci...

                          Ale wtedy wydawało mi się, że tak będzie lepiej. Odchowam DZIECKO i zajmę się sobą...
                          No ale jak się okazało, że będą bliźniaki, to cały mój misterny plan wziął w łeb big_grin

                          Z drugiej strony- dużym plusem jest to, że zdecydowałam się na dzieci w tak młodym wieku. Chyba mam spory luz dzięki temu i całkiem fajny kontakt z Chłopcami. No ale jednak, trochę nie mogę odżałować, że ten fajny czas- ten dwudziestoparoletni poświęciłam wyłącznie na wychowywanie dzieci...

                          Ale jak ja to sobie często powtarzam- widocznie tak miało być smile
                          • bluemka78 Re: nochalopagus! 19.12.11, 14:40
                            My plany mieliśmy inne, zaraz po ślubie w 2005 roku staraliśmy sie o dziecko, ale niestety zeszło nam trochę. Czy lepiej czy gorzej, nie wiem, tak wyszło, ale ja cały czas zazdroscilam innym dzieci, mimo ze pewnie oni mi zazdroscili innych rzeczy wink
                          • anna_sla Re: nochalopagus! 19.12.11, 21:35
                            a ja zrobiłabym (na Waszym, na swoim miejscu wink) znów tak samo smile. Ja potrzebowałam rodziny do samorealizacji, bo moje korzenie zawiodły i musiałam zapuścić własne. Będę pewnie jedną z tych babć co to realizuje się po 50-tce choć mogły jako 20-stki. I nie zdziwcie się jeśli faktycznie bliżej 40-50 pojadę na Love Parade albo Mayday i będę TAŃCZYĆ!
        • anna_sla makl3, nochalopagus82 19.12.11, 10:10
          o widzisz trochę bardziej trafnie opisałaś to co sama miałam na myśli tylko nie potrafiłam wyrazić.

          Ja mam dodatkowo córkę o 2 lata starszą, ale to jest najsłodsze, najkochańsze i najmądrzejsze dziecię pod słońcem suspicious, hehe ale posłodziłam. Nie no prawda jest taka, że oprócz oczywistego buntu spowodowanego pojawieniem się braci i takiej jakby lekkiej detronizacji nie mam z nią większych problemów. Na początku faktycznie było ciężko, bo nie mogłyśmy wrócić z placu zabaw wtedy kiedy ona chciała (jak wczesniej) tylko wtedy kiedy wiedziałam, że jej bracia będą głodni itd. Kładła mi się na ziemi i krzyczała jak opętana i moja była w tym głowa by dotargać to dziecię jakoś do domu pchając jednocześnie podwójny wózek, w którym nie rzadko już któreś płakało bo głodne itp. Nieraz sadzałam ją na barana sobie, załatwiłam sobie kręgosłup. Potem kolejna scena na schodach kiedy nie chciała wejść, a mi zabrakło 3-ciej ręki. I szczerze naprawdę czasami musiałam ją na tych schodach zostawić, pobiec z niemowlakami na 3-cie piętro i wrócić po nią, bo innego wyjścia nie było. Czasami tylko mi sąsiadka pomogła ją przypilnować lub przyprowadzić. W domu był bunt kiedy ja karmiłam maluchy piersią a ona szalała. Na szczęście nie trwało to długo i tylko w tych momentach było ciężko. Potem z czasem zaczęło się wszystko układać powoli. Czytałyśmy książeczki podczas karmienia, albo jak już całkowicie przestałam karmić piersią (przez nią właśnie) to zawsze ja karmiłam jednego z butli a ona drugiego. I mało kiedy ją zabawiałam, ona uczestniczyła we wszystkim co działo się w domu i dookoła bliźniaków. Karmienie, przewijanie, sprzątanie, mycie naczyń ona robiła to ze mną. Potem bawiła się sama w bliźniaki lalkami. Woziła któregoś braciszka wózkiem dla lalek albo dużym wózkiem, lulała w leżaczkach, a potem nawet zabawiała im starsi byli. Zawsze była roztropna, opiekuńcza i pomocna, wystarczyło z nią na jakiś temat pogadac i problem był rozwiązany, taka stara maleńka była i do wszystkiego się garnęła. Drzwi balkonowe "myła" mi co 2 dni tongue_out (takie mycio-brudzenie, ale miała chęć to myła, ja raz w tygodniu poprawiałam wink). Dlatego trudno mi się wypowiadać co jest trudniejsze: dzieci w różnym wieku czy bliźniaki, bo to starsze mam aniołkowate. Dziewczyny padłybyście gdybyście widziały jak ona teraz zabawia dzieci. W przedszkolu będąc potrafiła wciągnąć do zabawy większość grupy i np. zorganizować zabawę w wesele a dzieci chętnie uczestniczyły itd. Ona uczy bliźniaki pisania, odrabiania lekcji (wiara, że oni chcą mnie słuchać czy ze mną robić cokolwiek!! Chociaż czasem chcą, ale jeszcze nie dawno wcale nie chcieli), rozwijania zdolności manualnych, zachowania dyscypliny podczas prac. Czasami mi głupio, że ja stara tak nie umiem do nich dotrzeć a tu 7,5-latka robi za nauczycielkę z taką wprawą. Jak ja jej powiem, że trzeba posprzątać czy iść spać to ona na ogół wstaje i idzie to robić, często po skwaszeniu wcześniej buźki, czasem próbuje dyskutować, ale nie trwa to długo, ja się przy niej prawie wcale nie denerwuję. Nie wiem, może to moja zasługa a może ona taka po prostu jest a może i jedno i drugie. Podejrzewam, że z innym modelem lub z chłopcem nie byłoby już kolorowo. A bliźniaki?? Mają po 5,5 roku i non stop trzeba im o czymś przypominać, znosić fochy przed, w trakcie i po, sprzątać nie będą jeśli nie ma mnie w pokoju, a i to czasami już tak przyzwyczajają się do mojego widoku, że zaczynają się bawić zamiast sprzątać póki ich nie upomnę. Wszystko muszę tłumaczyć po tyle razy i jeszcze po dwa aby ich rozumki jednakowe wiekowo zrozumiały. Z dziećmi w różnym wieku jest inaczej, im starsze to pewien etap ma za sobą i to co tłumaczy się 5-latkowi, 7latek już wie i umie itd. Mając dzieci w różnym wieku to pewien stopień machiny pt. wychowanie nakręca się sam, część rzeczy młodsze łapią od starszych, mniej rzeczy trzeba tłumaczyć, albo nie zawsze muszę produkować się sama, czasem lepiej coś wyjaśni starsze rodzeństwo niż mama/tata. A to młodsze ciągnie za starszym. Mając tylko bliźniaki nie mają tego wzoru już w starszym rodzeństwie, idą swoim właściwym tylko dla siebie torem mogą co najwyżej brać przykład z siebie, ale to drugie wcale nie aż tak dużo więcej umie od tego pierwszego (jak to bywa w przypadku starszego rodzeństwa). Poza tym mało kiedy dziecko czuje autorytet w osobie w tym samym wieku. Tak, że czasami wydaje mi się, że to jacy są moi synowie 5,5-letni to córcia chyba była taka w wieku 2-3ch lat tylko mniej wyraźnie mówiła big_grin Serio. Dla mnie to bardzo podobny poziom intelektualny.

          Moi się prawie wcale nie kłócą, kochają się i bardzo za sobą przepadają, dbają o siebie itd. Nieraz kiedy mam wolny weekend sami sobie zrobią śniadanie, starsza siostra pomoże w tym w czym bliźniaki radzą sobie średnio albo poda miskę z wyższej półki. Radzą sobie. To nie znaczy, że nie kłócą się nigdy. Czasami się pokłócą czasem sprzedadzą sobie kuksańca, ale generalnie zdarza się to bardzo rzadko i nie wyrządzają sobie krzywdy. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona. Ja z moim bratem tak darłam koty dla sportu (jak to opisujesz) i byłam w tych relacjach nieszczęśliwa, bezsilna, rozdarta nerwowo, płakałam, nie czułam i nadal nie mam takiej więzi z bratem, a rodzeństwo musi współpracować, dbać o siebie i dogadać się w sytuacjach gdy np. rodziców nie ma, bo nie zawsze i non stop przy nich będziemy. Nieraz będą musieli sami wrócić ze szkoły i wierz mi, że nie chcę doczekać się dnia kiedy pod moją nieobecność pobiją się, zrobią sobie krzywdę w tej złości itp. Nie chcę by kiedykolwiek moje dzieci czuły się ze sobą tak jak ja ze swoim bratem (który nie jest bynajmniej złym człowiekiem). Mój mąż ze swoim bratem tak się lali, aż kiedyś brat wylądował głową na kaloryferze. Dlatego jak nas nie ma, moi siedzą blisko siebie jak kurczaczki i nie kłócą się.... i bynajmniej na co dzień wcale nie ma miejsca na nudę, oj nie big_grinbig_grin..
    • badziul Re: bliźniaki po latach 19.12.11, 04:19
      moje prawie 6 latki to dzieci:
      z trudnej ciąży
      i z różnego rodzaju powikłaniami zdrowotnymi (po dziś dzień)
      ale przy okazji to najukochańsze maluchy świata
      nie planuję następnych i nie tęsknię za bobaskami
      cieszę się z całego serca z mojej uroczej, mądrej, empatycznej, dorastającej parki
      ale może ja mam inaczej, bo moja młodzież prawie nigdy się nie kłóci i (z własnego wyboru) prawie nie rozstaje smile
      • nochalopagus82 Re: bliźniaki po latach 19.12.11, 08:58
        To musi być u Was straaasznie nudno wink

        Sama mam rodzeństwo i nie wyobrażam sobie, że można nie pokłócić się choć od czasu do czasu smile
        Tak przynajmniej dla sportu.

        Dlatego jak moje Urwisy drą koty, to oprócz złości czuję również ulgę... że są normalni big_grin

        Bo wiadomo, że kto się lubi ten się czubi. No i myślę, że u nas ta zasada działa w 100 %
        • badziul Re: bliźniaki po latach 19.12.11, 11:30
          To musi być u Was straaasznie nudno wink

          ani trochę smile
          kreatywni są aż nadto, tylko to co wymyślają (i broją - a broją na potęgę) realizują w pełnej zgodzie. Córa to "władza ustawodawcza" a syn "wykonawcza"
          wesoło mamy smile
          • bluemka78 Re: bliźniaki po latach 19.12.11, 12:44
            Czasami wolałabym nudę niż te krzyki. Moje jak jedno spi to aniolki, a jak są obie to non stop jedna drugiej coś wydziera, jedna druga podrapie, popchnie itp. Oczywiście tez potrafią ładnie sie pobawić, chętnie dają sobie cześć, buziaki, karmią sie nawzajem, ale ile czasami mi nerwów zszargaja przez kłótnie i bijatyki to tylko ja wiem i mąż.
            Mamy nadzieje, ze jak podrosna to sie zmieni jak trochę zmadrzeja.
    • agulle Re: bliźniaki po latach 19.12.11, 11:01
      Moi chłopcy mają 2L8M i to są moje jedyne dzieci. Z moich doświadczeń jako mamy bliźniaków i obserwacji rodziców jednego dziecka lub dwójki z większą różnicą wieku doszłam do wniosku, ze z bliźniakami poza tymi wszystkimi zaletami, jednak jest jeden mankament: trudniej ich utrzymać w ryzach, bo mają towarzystwo i widownię do wariacji.
      Myślę, ze jednak jedno dziecko łatwiej jest ustawić do pionu w sytuacjach niesubordynacji.
      Jednak ten mankament nie przesłania innych zalet bycia mamą bliźniaków a dodam jeszcze, ze patrząc na moich synów zazdroszczę im, ze ja nie mam siostry / brata bliźniaka.
      • mommy_of_twins Re: bliźniaki po latach 20.12.11, 23:01
        Macie rację, chyba dzieci w różnym wieku łatwiej "postawić do pionu".
        Ale ja póki co będę bronić opinii że bliźniaki są super. Moja mają na razie tylko 11 miesięcy ale są kochane, bawią się razem, śmieją do siebie, trochę psocą ale to słodkie. Dzisiaj np. jedna zawinęła się cała w matę edukacyjna, drugą ją odwijała i tak im zeszło ze 20 min smile
        Pomimo zmęczenia, podwójnych obowiązków jestem szczęśliwą "posiadaczką" bliźniaczek.
        Myślę też że kluczowe jest to jakie charakterki i temperamenty nam się trafią. Wychowanie wychowaniem ale geny też robią swoje smile
        Pozdrawiam wszystkie mamuśki smile)

        P.S. Na trzecie dziecko raczej się nie zdecyduję pomimo mojego szczęścia wink
        • meggi502 Re: bliźniaki po latach 22.12.11, 01:38
          a ja napiszę zupełnie inaczej, bo przyznam szczerze, że nie rozumiem Waszego toku rozumowania, że jesteśmy wyróżnione, trafiło nam się wielkie szczęście, że bliźniaki są super... owszem są, ale to chyba nie do konca tak. moje mają 2,5 roku. myślałam, że najgorsze za mną, ale to nie prawda. teraz to potrafią dać takiego jazzu, że szkoda gadać.
          jak były mniejsze i mniej mobilne to było zabawnie i łatwo i również rozpływałam się jaka to ze mnie szczęściara jak koleżanka powyżej. teraz jak rozbiegują się w sklepie w róznych kierunkach i nie wiem za kim biec to już tak wesoło mi nie jest. takich sytuacji, w których moje nerwy i siły są napięte na maximum jest sporo i wiem, ze nie ma innej rady jak to, że z tego wyrosną i starając się nie myśleć o tym, że jedno minie, przyjdzie kolejne. jak spotykam kogoś rozpływającego się "ale masz super, bliźniaki ci się trafiły, wielka z ciebie szczęściara" to jestem w stanie udusić. dlaczego uparcie twierdzicie że to tak cudownie? ciąża od drugiej połowy tragiczna, poród również. popisy jeden przed drugim, publika i widownia wzajemna, która tylko głupie pomysły nakręca. teraz już po ich wzajemnych spojrzeniach potrafię doskonale wyczytać, że zaraz będzie "wesoło"
          nie wiem, może jestem dziwna, może już zmęczona, bo praktycznie ciągle z nimi sama. wiadomo, że nigdy bym ich nie zamieniła i nie oddała, ale gdybym mogła wybierać wolałabym je mieć rok po roku .pozdrawiam
          • anna_sla Re: bliźniaki po latach 22.12.11, 14:04
            jesteś zmęczona. Może nie masz porównania jak to jest mieć jedno a jak dwoje na raz. Bliźnięta naprawdę wywołują w człowieku zupełnie odmienny zestaw emocji. Wyjątkowych emocji, których nie dostarczą nawet dzieci z 9m-czną różnicą wieku wink. Ja też jestem zmęczona, ale jeszcze pamiętam co takiego wyjątkowego w nich widziałam/widzę. Twoje jeszcze są w słodkim wieku, moje już mają coraz mniej słodyczy z tego, że są bliźniętami smile po prostu są dwoma chłopcami.
          • badziul będzie lepiej :) 22.12.11, 14:50
            dla mnie jako matki przebywającej cały czas z dziećmi (byłam 3 lata na urlopie wychowawczym) to właśnie czas między 2 a 3 rokiem życia bliźniąt był tym najbardziej męczącym. Może dlatego, że wszyscy wzajemnie uczyliśmy się swoich "charakterków" smile

            teraz jest naprawdę fajnie, choć jakby mniej "bliźniaczo" bo dzieci nie są do siebie podobne ani wizualnie ani charakterologicznie - jednak trochę szkoda..... Za to ich wzajemny związek psychiczny budzi nawet moją zazdrość (jestem jedynaczką)

            Będzie lepiej, naprawdę!
            Bliźnięta to naprawdę podwójna radość
            • meggi502 Re: będzie lepiej :) 22.12.11, 16:24
              dzięki za zrozumienie. mam porównanie jak to jest z jednym, bo mam starszaka już w gimnazjum. w kwietniu będzie 3 lata jak siedzę w domu i widzę że im dalej w las tym zdecydowanie trudniej. i uważam, że o wiele łatwiej jest wszystko zorganizować z nawet wiszącym bez przerwy u nogi jednym dzieckiem. łatwiej upilnować w domu/ spacerze/sklepie/placu zabaw. łatwiej wyjść gdziekolwiek, po cokolwiek i zrobić cokolwiek nawet jeśli jęczy i buczy przy uchu. łatwiej pertraktować również. ja mam parkę, całkowicie od siebie różną. są cudowne, ale potrafią zaleźć za skórę, że aż boli. staram się być spokojna ale często gęsto się nie da. chyba faktycznie jestem zmęczona...
              pocieszam sie tylko że nie było ich więcej, bo chyb bym oszalała, bynajmniej nie ze szczęścia...
              • zandaria03 Re: będzie lepiej :) 22.12.11, 19:24
                Rozumiem cię.Wszyscy dziwili mi się,że po macierzyńskim nie biorę jeszcze wychowawczego (czułam się,jak wyrodna matka),a dla mnie te 7 godzin poza domem,kiedy mogę porozmawiać z dorosłymi,których nie muszę przewijaćwink to prawdziwe wybawienie.Ja często w chwilach zwątpienia wchodzę na forum dla mam trojaczków i na blogi mam trojaczych,a w polsat cafe oglądam reality show "wychowując sześcioraczki"-wówczas przychylniejszym okiem patrzę na moją dwójeczkę.Moje na razie nie prawie nie bawią się ze sobą,rywalizują niesamowicie o mnie,są zazdrosne o każde spojrzenie,czasami martwię się,że się nie lubiąsad Ale ja jako jedyna wśród koleżanek,kuzynek mam dwoje dzieci i wszystkie mi zazdroszą,bo każda chce miec dwójkę...Ja więcej dzieci nie planuję,więc mam już ciąże i poród z bańkismile
                • pamplemousse1 Re: będzie lepiej :) 23.12.11, 09:41
                  Ja należę do grona mam,które zawsze się dziwią, że można zostawić takie 6-7 mies. dzieciaczki z kimś obcym albo w żłobku, no chyba, że naprawdę nie ma wyjścia i jedna pensja nie wystarcza. To są najpiękniejsze chwile, nie wrócą.
                  Nie osądzam oczywiście, ale mamy nie wiedzą co tracą.
                  • zandaria03 Re: będzie lepiej :) 23.12.11, 12:32
                    Ja też innych mam nie osądzam.Kocham moje szkraby bardzo,ale oprócz bycia mamą jestem także kobietą,pracownikiem lubiącym swoją pracę i żoną fajnego faceta i chcę się spełniać także w tych rolach.Nie żałuję wczesnego powrotu do pracy,wręcz cały czas twierdzę,ze uratowało mnie to przed całkowitym zdziczeniem i utratą zmysłów.Dziś postąpiłabym tak samo.Przy kolejnych bliźniakach postąpię również tak samowink.Ale z całego serca podziwiam i szanuję mamy,które dokonały wręcz przeciwnego wyboru...smile
                    • bluemka78 Re: będzie lepiej :) 27.12.11, 13:24
                      Ja sobie nie wyobrażam bycia z dziećmi w domu przez trzy lata, jak nic bym zwariowala. Nie byłoby to bynajmniej korzystne dla dzieci. Mam tak samo jak Zandaria. Mam świetna prace, która niejako jest moim pierwszym dzieckiem (własna działalność), męża, psie hobby, to wszystko tez jest ważne bym czuła sie szczęśliwa, może jestem egoistka. Mimo, ze dziewczynki są dla mnie najważniejsze to chce tez "żyć". Może mi łatwiej, bo niania jest moja siostra, ktora kocha moje dziewczynki, często przyjezdza razem z moja mama wiec nie mam oporów zostawiania dzieci z obcymi.
          • bluemka78 Re: bliźniaki po latach 27.12.11, 13:17
            Ja tez myśle, ze jakbym je miała np. W odstępie 2 lat to byłoby o wiele łatwiej i mniej nerwów. Nawet wiem, która by sie nadawała lepiej na starsza siostrę, ale tego sie nie wybiera wiec cieszę sie ze w ogóle ma kto do mnie mama powiedzieć wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka