Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, pracujecie?

02.05.12, 12:43
Hej,

No właśnie, to moje kolejne pytanie.
Pracujecie zawodowo?
Ja przed ciążą pracowałam jak dzikus i już od dawna mi tego brakuje.
Tylko że pogodzenie trojaczków, męża, domu i wszystkiego co jeszcze robię z pracą zawodową to trochę trudne.
Mam też parę pomysłów na pracę w domu. Robi to któraś z Was?
Napiszcie, jak to u Was wygląda, jak sobie radzicie.

Pozdrawiam,

Karolcia
Obserwuj wątek
    • cytrusowa Re: Dziewczyny, pracujecie? 02.05.12, 12:59
      cos Ty, nie wiem zbytnio jak mialabym pracowac majac do ogarniecia dom i trojke dzieci plus pies. wszystko jest na mojej glowie, na M zbytnio nie moge liczycsad

      chyba, ze znajde cos max. dwa razy w tygodniu badz wymysle cos, co moglabym robic z domu. ale wolalabym jednak wyjsc do ludzi, dosc juz siedzenia w domu, czuje jakbym zyla w bance, zamknietej i w powietrzu....
      brakuje mi - zycia!

      moje corcie ida do szkoly rok pozniej, sa z grudnia 2006 wiec nie bylo problemu ale my miezskamy w Niemczech i tu sa ciut inne zasady. nawet jesliw rocimy do Pl, to mlode pojda z rocznym poslizgiem.
      no i zdecydownaie ja je daje do dwoch osobnych klassmile
      • s_alander Re: Dziewczyny, pracujecie? 02.05.12, 14:18
        cytrusowa napisała:

        > cos Ty, nie wiem zbytnio jak mialabym pracowac majac do ogarniecia dom i trojke
        > dzieci plus pies. wszystko jest na mojej glowie, na M zbytnio nie moge liczyc:
        > -(


        no prosze Cie, ten pies to chyba najwiekszy problem suspicious kurcze musisz byc niezorganizowana kobieta wink


        a wracajac do tematu tak pracuje zawodowo, przy trójce dzieci (6 lat i 2x po 3 lata), mam do ogarniecia dom i wszystko na glowie, psa brak wink i nie mam nikogo bliskiego do pomocy bo mieszkamy za granica.
        Logistyke mam w malym paluszku big_grin
        Czasami chcialabym posiedziec w domu z dziecmi i troche sie poobijac tzn majac na glowie tylko i wylacznie sprawy domowe ale tez tylko czasami mi przychodzi taka mysl i jednak nadal pracuje smile
    • mommy_of_twins Re: Dziewczyny, pracujecie? 06.05.12, 12:11
      Hej smile
      Też przed ciążą pracowałam "jak dzikus"
      Teraz zwolniłam i powoli wracam do życia zawodowego.
      Chciałabym znów nabrać tempa ale nie jest to łatwe.
      Bo np. zaplanowałam sobie cały dzień w pracy na ważne sprawy i spotkania a tu dzieci się pochorowały i musiałam pędzić z nimi do lekarza. Albo kiedyś często wieczorami odpalałam komputer i nadrabiałam nieprzeczytane maile a teraz wieczorami piorę, sprzątam w najlepszym wypadku dochodzę do siebie po całym dniu bo zwyczajnie nie mam siły (lub nie chce mi się). Mentalnie też mi się odmieniło bo dużo myślę o dzieciach czego im potrzeba, co im ugotować czy prawidłowo je karmię, czy może powinniśmy już zmienić zabawki, czego nowego ich nauczyć, kiedy na nocniki, a kiedy wizyta kontrolna u lekarza, jak niania ma je ubrać na spacer itd itp.
      Kiedyś moje myśli kręciły się wokół pracy, jak poprawić to czy tamto, jak zrobić prezentację, z kim się spotkać.
      Za to teraz w pracy odpoczywam i mogę zatęsknić za dziećmi.

      Dodam że mam bliźniaki i chylę czoła dla każdej mamy która ma więcej niż dwoje dzieci.
      • bamalu Re: Dziewczyny, pracujecie? 06.05.12, 18:13
        Hej Wróciłam do pracy jak młodzi mieli 10 miesięcy niestety nie dałam rady troje dzieci wszystko na mojej głowie bo mąż wiecznie w pracy od dwóch miesięcy siedzę w domu i nietęsknie za pracą bo w domu nie wiem w co ręce włożyć i podziwiam te mamy które przy trójce dzieci pracująsmile
    • anna_sla Re: Dziewczyny, pracujecie? 06.05.12, 17:22
      hej.. ja od 3,5 roku robię to samo, czyli opiekuję się dodatkowymi dziećmi u mnie w domu (nie zawodowo, ale za opłatą). Mam zamiar jeszcze max 1,5 roku tak, póki bliźniaki do szkoły nie pójdą, a potem szukać innej pracy.
      • idalilka Re: Dziewczyny, pracujecie? 07.05.12, 09:31
        Hej Anna.
        Jaką ilością dzieci dodatkowo zajmujesz się i jaką pobierasz za to opłatę, jeśli nie jest to tajemnica. Myślałam o otwarciu takiego "biznesu", tylko, że miasto nieduże, zarobki też nieduże..
        • anna_sla Re: Dziewczyny, pracujecie? 11.05.12, 21:40
          ilość dzieci jest zależna od samych dzieci, od stopnia ich samodzielności i temperamentów. Jeśli mam w gronie ze dwa niezłe harpagany to za dużo nie mogę mieć chyba, że reszta to same aniołki. Jestem w stanie ogarnąć jedno niemowlę do max 10 m-cy i dwójkę do max 2 lat na raz, chyba, że któreś jest wyjątkowo samodzielne (np. teraz mam takie maleństwo), wtedy pozostali muszą mieć powyżej 3ch lat abym dała radę. Wszystko to ma duże znaczenie, ponieważ poruszam się z nimi po schodach na 3cie piętro. W tej chwili mam 5ro, ale mało które przychodzi codziennie i każde o innej godzinie przychodzi i o innej wychodzi. Rodzice pracują różnie, a skoro nie oferuję usług przedszkolno-pedagogicznych i nie prowadzę z dziećmi żadnych zajęć, więc i opłata jest jak wynagrodzenie za nianię, czyli za godzinę opieki. Moje zarobki sa uzależnione od ilości tych godzin za każde dziecko, stawkę mam stosunkowo niższą niż za nianię indywidualną, bo konkurencję mam dużą a i tak dużo osób mówi, że jestem za droga. Dlatego by zarobić tyle co każda inna niania musiałabym mieć dwójkę dzieci codziennie na 8 godzin przez cały miesiąc, a nie mam. Moi sąsiedzi myślą, że skoro u nas tłum dzieci to zarabiamy kokosy, a tu nic bardziej mylnego. Naprawdę dobrym miesiącem jest gdy wyciągam od 1000zł wzwyż. Mam dziecko na którym zarabiam ok 100-200zł miesięcznie. Na innym zarabiam 200-300zł (czasem więcej), pod warunkiem, że nie jest to zima, wtedy potrafi go nie być 3 m-ce, bo tata budowlaniec wtedy nie pracuje.. itd.. a gdy wypadają urlopy letnie, uuuuu... dlatego ja nie mam urlopu od dwóch lat a o tygodniu wolnego mogę pomarzyć, bo ja owszem mam urlop. W tym miesiącu od tego, a w przyszłym od tamtego dziecka, a żyć i płacić czynsz trzeba jednak przez oba te miesiące. Wiesz kiedy miałam ostatnio 3 tygodniowy urlop? Jak moje dzieci przytargały w zeszłym roku ospę tongue_outbig_grinbig_grin, bo wówczas wszystkie dzieci ją złapały.

          Ja kieruję się w tym co robię takim wyznacznikiem: aby miało sens to co robię to muszę zarobić 300-400zł miesięcznie (tyle zostałoby mi z najniższej krajowej po opłaceniu przedszkola dla synów i obiadów córki w szkole gdybym poszła do pracy). Minimum potrzebne do wyżycia to 600zł. Jak zarobię powyżej 800zł to już luksus.

          Moje miasto liczy ok. 30tys. mieszkańców, duże bezrobocie, bez perspektyw, niań tu od zatrzęsienia. W dodatku w moim mieszkaniu i w moim bloku nie mogę prowadzić żadnego biznesu, ludzie by mnie zjedli. Już i tak nieźle kąsają, bo tylko u mnie słychać, że w ogóle w naszej wspólnocie są jakieś dzieci, a dla sąsiadów dobre dziecko to takie, którego nie słychać.
          • cytrusowa Re: Dziewczyny, pracujecie? 12.05.12, 23:04
            s_alander, obrazilas mnie
            nie znasz mnie i nie mozesz oceniac. co jak co ale organizacje mam w malym paluszku i jest to moj powod do dumy ale nie jestem chyba gotowa na dodatkowy stres, skoto ten, ktory juz mam od kilku lat doprowadzil mnie do kiepskiej formy.

            poza tym uwierz wreszcie ze trudno jest zograzizowac zajecia dodatkowe dla trojki, kazde w innym miejscu a zajecia najczesciej o podobnej porze.
            • s_alander Re: Dziewczyny, pracujecie? 13.05.12, 00:02
              nie przesadzasz trochę?
              nie czyta sie tylko tekstu ale też powinnaś zwracać uwagę na
              Emotikony w nim zawarte jak chociażby ten " wink ".
              z Twoich postów jednak wynika że ta logistyka chyba w ciut większym jednak paluszku skoro aż taki stres big_grin
              wyluzuj trochę bo złość i stres też piękności szkodzi smile
          • idalilka Re: Dziewczyny, pracujecie? 14.05.12, 13:02
            Podziwiam Cię, że za tak niewielkie pieniądze wykonujesz ciężką, odpowiedzialną i wymagającą dużo poświęcenia pracę. Trudno jest wszystkim dogodzić, nie masz problemów z rodzicami "swoich" dzieci?
            Według mnie jesteś bardzo tania. Chyba lepiej wyszłabyś na tym jakbyś miała pod opieką jedno dziecko, które codziennie przychodziłoby na te 8-9 godzin i dostawałabyś za to powiedzmy 600-800 zł miesięcznie, miałabyś wtedy też więcej siły, żeby czytać, uczyć i ogólnie rozwijać to konkretne dziecko. Nie myślałaś nad takim rozwiązaniem? Teraz nie masz takiej stabilności finansowej, dzieci raz przyjdą raz nie przyjdą i jest lipa.
            Aha, zarobki, które podajesz to są tzw. na czysto? Tzn. odliczasz od tego wyżywienie dzieci, bo chyba jedzą one z Wami? Niby ile dziecko zje.. ale piątka dzieci potrafi zjeść całkiem sporo.
            • anna_sla Re: Dziewczyny, pracujecie? 18.05.12, 14:23
              > Według mnie jesteś bardzo tania. Chyba lepiej wyszłabyś na tym jakbyś miała pod
              > opieką jedno dziecko, które codziennie przychodziłoby na te 8-9 godzin i dosta
              > wałabyś za to powiedzmy 600-800 zł miesięcznie, miałabyś wtedy też więcej siły,
              > żeby czytać, uczyć i ogólnie rozwijać to konkretne dziecko.

              chciałabym, ale się takie nie trafiają za często. Wiesz punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, Ci co mi dzieci nie oddają jak słyszą ile sobie życzę za godzinę (3zł +100zł opłata stała m-czna) to mówią, że to bardzo mało, natomiast Ci co chcą mi dziecko powierzyć mówią, że drogo, dlatego, że traktują opiekę u mnie jak przedszkole, a w przedszkolu zapłaciliby max 400zł. Rodzice kombinują jak to zrobić by dziecko siedziało u mnie jak najkrócej. Albo deklarują się, że będzie przez 8 godzin a przychodzi jakaś inna ciocia/babcia i odbiera po 4-6ciu, albo potem dziecko znika na kilka tygodni/miesięcy. I wtedy zostaję na lodzie kompletnie. Dlatego mam tyle dzieci by wyjść na swoje. Jak jednego zbraknie to przynajmniej jest jeszcze drugie i trzecie i nie będę stratna, bo to czy dziecko chore jedno czy kilka to i tak nie zostanie żadne przyprowadzone, bo do chorego dziecka to już trzeba pójść do domu, a ja nie mam takiej możliwości ze względu na własne dzieci.

              Wcześniej łatwiej było mi jakkolwiek z dziećmi pracować, bo wszystkie były w podobnym wieku i żadne z moich nie chodziło do przedszkola i poza tym większość przychodziła o podobnej porze. A w chwili obecnej to jest tak, że każde jest w innym wieku (20mcy, 2 lata, 3lata, 5lat, 3x6 lat, 8lat), no i jak tu wypośrodkować i coś zrobić? Jedno przychodzi o 5:40, o 8 zaprowadzam swoje dzieci z tym jednym do zerówki i szkoły, drugie i trzecie przychodzi o 9, czwarte o 11:40, piąte mąż odbiera z innego przedszkola o 15 i to raz na jakiś czas. Do 13 muszę odebrać synów z zerówki, w środy odbieram z całą bandą córę ze szkoły o 13:30, w domu jesteśmy po 14 i zawsze po powrocie usypiam te dwa najmłodsze. We wtorki i czwartki czekam na córy powrót do 12:50 w domu. I teraz wkomponować w to spacer/podwórko z dziećmi z rana, potem wyjście popołudniowe z moimi dziećmi. To się tak wydaje, ale jesteśmy ciągle w biegu i to własnie dlatego, że wszystko jest o innej porze. I wkomponuj w to np. niemowlę, bo i tak się zdarza... wszystko się wtedy rozsypuje.

              > Aha, zarobki, które podajesz to są tzw. na czysto? Tzn. odliczasz od tego wyżyw
              > ienie dzieci, bo chyba jedzą one z Wami?

              nie odliczam wyżywienia, bo nie umiem wyliczyć ile kosztuje wyżywienie każdego z dzieci w danym dniu/tygodniu. Ja wiem ile przeznaczam na całą spożywkę włącznie z nami i jest to kwota rzędu 800-900zł. Czasem mniej jak jest mniej dzieci.

              > Trudno jest wszystkim dogodzić, nie masz problemów z rodzicami "swoich" dzieci?

              Nie mam raczej problemów. Trafiają mi się na ogół bardzo fajni rodzice, ale wiadomo nie wszyscy i nie zawsze. Bywają rodzice bardzo nieufni (zwłaszcza gdy mieli złe doświadczenia z inną nianią). Ze wszystkimi na ogół przechodzimy na "TY", z niektórymi przyjaźnimy się i m.in. kontynuujemy znajomość nawet po rozstaniu. Zawsze na początku wyjaśniamy sobie wszystkie szczegóły "kontraktu" big_grin, że np. w awaryjnych sytuacjach dzieci zostają z moim mężem lub babcią, ciocią, koleżanką lub sąsiadką (np. gdy jestem pilnie wezwana powiedzmy do szkoły czy zerówki a mąż się urwać nie może), zerówkę mam prawie pod nosem, 5minut i jestem na miejscu. Od tego roku "dyżur" z dziećmi od godziny 17-18 do 20-21 pełni mój mąż, który jest np. zwolniony z obowiązku kontynuacji odpieluchowywania któregokolwiek z dzieci, on je tylko przewija i wykonuje inne podstawowe czynności opiekuńcze. Ja mam przerwę i wychodzę z domu, bo od przebywania z taką gromadą od 5:40 do 22 idzie kociokwiku dostać. O której jest drzemka, co dzieci jadają, jakie zastrzeżenia itd.
              • anna_sla Re: Dziewczyny, pracujecie? 18.05.12, 14:30
                dodam tylko że to nie jest tak, że te dzieci się w ogóle nie uczą niczego u mnie. One się cudownie rozwijają, nabierają niezastąpionej i trudnej do nabycia w domu empatii, rozwijają się fizycznie, bardzo szybko z resztą. Było np. takie niemowlę, które było zbyt leniwe do obracania się na brzuszek i odwrotnie, miało już 7 m-cy, zdrowe niemowlę. Ćwiczyłam z nim te obroty, bo mam doświadczenie po rehabilitacji swoich dzieci. Nie minęły 3 tygodnie jak zaczął się obracać i wtedy ruszył taki pęd rozwoju fizycznego u niego, bardzo szybko chciał zacząć biegać za dziećmi i zrobił się z leniuszka bardzo ambitnym chłopcem i rzeczywiście szybko stanął na nogi i zaczął biegać. Aż mama śmiała się narzekając, że zbyt szybko i nie nadąża przyswajać zmian by za nim podążyć smile. Dużo spacerujemy, ucza się grzecznie chodzić w grupie i nie uciekać, stymuluję ich na placach zabaw, ucze jak wchodzić, jak zjeżdżać, jak się bawić, jak rozwiązywać konflikty. To też jest ważne, a literek i cyferek to się w zerówce/szkole nauczą albo z rodzicami smile. Ja mam najczęściej dzieci jedynaków, więc to czego nabywają u mnie jest naprawdę nieocenione.
    • agulle Re: Dziewczyny, pracujecie? 06.05.12, 20:17
      Ja jestem na urlopie wychowawczym, od początku planowaliśmy, że tak będzie. Bardzo fajnie spędziliśmy ten czas i cieszę się, że miałam tę możliwość.
      Teraz kończy mi się urlop i czas wracać do pracy, ale dzieci nie dostały się do przedszkola. Złożyłam odwołania ale czy to coś pomoże, do września tkwimy w niepewności. Jestem strasznie zdołowana. Nie wiem co to będzie dalej. Płacić za prywatne za dwójkę wychodzi bardzo drogo, podliczając rachunek zysków i strat właściwie pracowałabym tylko dla samej idei.
    • karolcia65 S_alamander, jesteś moją bohaterką 07.05.12, 14:01
      Hejka,

      Jak Was czytam, to widzę, że nie jest ze mną aż tak źle.
      Choć powiem szczerze, jak tylko poważniej zabiorę się za szukanie stałej pracy, zaraz któraś z moich córeczek jest chora. Albo wszystkie.

      S_alamander, chylę przed Tobą czoła.
      Napisz, jak Ty to robisz, gdy dzieci Ci chorują? Zwolnienie, niania, sąsiadka?
      Ja też żyję z dala od rodziny, nikt nam nie pomaga, żadne tam babcie albo ciocie.
      Zdradź trochę, jak to się robi, jak konkretnie sobie radzisz.

      Ja cały czas myślę nad pracą w domu. Zdradzę, że już się za coś zabrałam. Pochwalę się, jak nabierze kolorów.

      Pozdrawiam,

      Karolcia

      • s_alander Re: S_alamander, jesteś moją bohaterką 08.05.12, 23:24
        ale nie ma co chylicz czola ot samo życie i tyle smile

        jak dzieciaki chorują (tfu tfu odpukać bo już dłuuuugo był spokoj) to kombinuję, jak się da to trochę wolnego (u nas nie ma zwolnien na dziecko trzeba korzystać z własnego urlopu), albo próbuję załatwić opiekę, czasami się złoży że mąż ma wolne.

        Większość (jak nie wszystko) mam zawsze zaplanowane i trzymam się tego planu, jak wypada coś niespodziewanie wtedy cała logistyka pracuje na bieżąco wink Czasami babci baaardzo nam brakuje ale trzeba sobie radzić bez niej.
        Jak nie mam ochoty lub czasu sprzątać to nie sprzątam i wtedy nie zapraszam gości big_grin, gotowaniem dzielimy się z mężem raz on, raz ja albo po połowie.

        Nie jest źle i czas dla dzieci też zawsze znajdę smile
    • ciri_77 Re: Dziewczyny, pracujecie? 07.05.12, 14:14
      Wróciłam do pracy, gdy dziewczyny miały 1,5 roku, zatrudniłam opiekunkę, potem dziewczynki poszły do przedszkola. Mam normalny dom, w nim koty, psy it nieraz chciałabym spędzać w nim trochę więcej czasu smile, ale jest ok smile
      Szczerze mówiac nie bardzo sobie wyobrażam opcje zostania w domu - 2 dzieci to nie ejst jakaś tragedia smile
    • badziul Re: Dziewczyny, pracujecie? 07.05.12, 16:49
      Witajcie smile
      Karolciu - jak miło Cię znowu widzieć!!!

      ja jestem chyba taką mamą co właściwie na początku z konieczności (brak innych opcji opieki nad dziećmi, jedno z nich urodziło się chore) a potem z zadowoleniem z nimi siedziała 3 lata na wychowawczym. Kiedy dzieci poszły do przedszkola - czyli 3 lata temu - wróciłam do pracy.
      Nie powiem, czasu brakuje na wszystko (pracuję w trybie zmianowym), nie jestem jakoś specjalnie zorganizowana - dużo rzeczy to raczej improwizacja niż zaplanowane działania. Nawet po sporządzeniu planu - i tak najczęściej bierze on szybko "w łeb". Staramy się jak możemy jak najwięcej czasu spędzać z dziećmi. Daliśmy im wolną rękę w wyborze zajęć pozaprzedszkolnych - co nas cieszy wybrali po jednym - dlatego mamy trochę wspólnego czasu w ciągu tygodnia.
      To jednak wszystko o tak nie oddaje chaosu rodzinnego, kiedy dzieci (bądź jedno z nich) choruje. Bierzemy na zmianę z mężem zwolnienia lekarskie, na które wiadomo jak pracodawcy patrzą sad

      Jakoś to się toczy smile Najważniejsze to zachować zimną krew w sytuacjach stresowych i mieć poczucie humoru. Reszta się ułoży.
      • zeb1 Re: Dziewczyny, pracujecie? 07.05.12, 20:16
        hey Karolcia, pamiętam Cie jak dziewczynki były małe, jakoś zapamiętam Cie pełna optymizmu i radoścismile)

        ja wróciłam do pracy jak moja Trójca miał 4 lata. Sama nie wiem jak ja to wszytko ogarniam, szczególnie teraz jak dzieci poszły do szkoły. Na początku nie mogłam się przestawić, ciągle miałam (i nadal mam) poczucie, ze zaniedbuje dzieci, ze za mało poświęcam im czasu. Ale takie życie.

        Najgorszy był pierwszy rok pracy, bo był to tez pierwszy rok przedszkola, choroby właściwie co 2 tygodnie. Nie wiem dlaczego mnie nie wywalili z pracy. Ale jakoś przetrwaliśmy.

        Szczerze podziwiam rodziców, którzy decydują się na różne klasy. Nie wyobrażam sobie logistycznie, dodatkowe zajęcia, różne godziny zajęć lekcyjnych.
    • nikoosia Re: Dziewczyny, pracujecie? 08.05.12, 21:36
      To ja jakims wyjatkiem jestem.... Wrocilam do pracy jak dziewczyny skonczyly 10 miesiecy, pracuje na etat i do tego dyzury w nocy kilka razy w miesiacu. Od niedawna jeszcze dodatkowo na umowe zlecenie w innej pracy dwa razy w tygodniu po 5 godzin. Takie sa realia - mam zawod ktory pozwala mi wiecej zarobic niz mezowi. No i mam cudowna tesciowa ktora opiekuje sie dziecmi - dwa razy w tygodniu nie ma mnie po 12 h, bywaja takie dni ze pracuje ciegiem 36 godzin, no i niestety czasem tez w weekendy. Mam swiadomosc ze umyka mi wiele cennych chwil, chetnie siedzialabym w domu gdyby mi za to zaplacono - ale jedyna mozliwoscia jest ciaza i macierzynski a na to jakos nie moge sie zdecydowac smile
      • zandaria03 Re: Dziewczyny, pracujecie? 10.05.12, 19:28
        Ooooo...Nikoosia,czyżby koleżanka po fachu?Ja też etat,dyżury,w weekendy umowa zlecenie.Do pracy wrócilam,jak dziedzic z dziedziczką mieli 7 miesięcy.Fakt,ze względu na maluchy biorę teraz mniej dyżurów niż przed ciążą (wcześniej 7,teraz 3).Dyżury muszę brać,czy tego chcę,czy nie chcę,cieszę sie,że nie zmuszają mnie do większej ilości.Mam nianię do południa,kiedy mam dyżur dziećmi zajmuje się mąż z pomocą swojej mamy(ciekawe,że kiedy on ma dyżur to mi nikt nie pomagawink)W moim środowisku szybki powrót do pracy i dyżurów to norma i nikogo to nie dziwi,nie slyszałam też ,żeby któraś z moich koleżanek byla na wychowawczym.Chylę czoła przed wszystkimi mamami,które zostają w domu-nawet po najcieższym dyżurze nie jestem tak padnięta,jak po samotnym dniu z bliźniętami.
    • rianon Re: Dziewczyny, pracujecie? 14.05.12, 21:11
      Kocham swoją pracę ale... w pracy. Tak mi się poukładało, że po ciąży zaczęłam pracować w domu i cóż nie polecam. W skrócie to wygląda tak od rana (wczesnego) pogoń za dziećmi (nie mam nikogo do pomocy) więc zbiorowo załatwiamy sprawy zawodowe niemożliwe do wykonania w nocy , jak mąż łaskawie wróci z pracy trochę ogarnę dom i już czas na kąpanie i spanie, a dla mnie czas na odpalenie kompa i jak już się położę spać to towarzystwo wstaje. Cóż jeszce rok i pójdą do przedszkola (tym się pocieszam smile)
      • grzalka Re: Dziewczyny, pracujecie? 21.05.12, 17:54
        oczywiście, że pracuję, wróciłam, jak bliźniaki miały 10 miesięcy (a starsza córka niecałe 4 lata), teraz już cała trójka w szkole, ogarniam (wspólnie z mężem) wszystkie zajęcia dodatkowe, chociaż łatwo nie jest, ale do bycia jedynie matką i żoną to ja się niestety nie nadaję zupełnie
    • karolcia65 Słuchajcie, odważyłam się! 21.05.12, 23:20
      Dziewczyny,

      Po pierwsze dziękuję Wam za tyle odpowiedzi.
      Poczytałam i stwierdziłam, że nie jest ze mną aż tak źle. Wprawdzie trochę sponiewierała mnie choroba, potem terapia ale zawsze mówiłam, że to tłumaczenie dla leniuchów.
      Teraz zachęciły mnie posty wszystkich pracujących mam, przede wszystkim (nie ukrywam) s_alamander. Ty też mieszkasz z dala od rodziny i nie masz pod ręką nikogo, kto pomoże nawet w gardłowych sprawach. I odważyłam się. Zabrałam się za coś, co chciałam zawsze zrobić. W ogólniaku nawet zapoczątkowałam ale potem odstawiłam. A teraz przyszedł ten właściwy czas. Trochę mi to zajmie i wybaczcie, na razie nie zdradzę tajemnicy, co to. Jak trochę rozwinę skrzydła, to chętnie opowiem.
      I wiecie co, czuję się FANTASTYCZNIE.
      Po prostu trzeba zrobić tej jeden, malutki pierwszy krok. A potem iść za ciosem.

      Do „zobaczenia” za parę dni,

      Karolcia
      • blizniaki14 Re: Słuchajcie, odważyłam się! 22.05.12, 08:57
        Świetnie, powodzenia!
        Ja pracowałam jak jeszcze mieszkaliśmy w innym mieście, sami, daleko (500km od całej rodziny). Bliźniaki miały wtedy 1,5 roku, starszy 3 latek poszedł wtedy do przedszkola, ja do pracy na pełny etat w przedszkolu państwowym. Fajnie było i pracowałabym tam nadal,ale musieliśmy się przeprowadzić. Od 3 lat szukam pracy, powoli tracę nadzieję... ciężko jest tu gdzie mieszkamy. Pracowałam 5 m-cy w prywatnej "przechowalni", ale to była masakra, trzeba było się prosić o umowę, o pieniądze... tak więc obecnie szukam dalej i baaardzo bym chciała już pracę mieć. Mimo,że i bez tego mam co robić. Ale ogólnie jestem dobrze zorganizowaną osobą, więc dam radę smile
        pozdrawiam!!!
      • s_alander Re: Słuchajcie, odważyłam się! 28.05.12, 23:43
        super Karolcia smile
        trzymam za Ciebie kciuki, na pewno na początku będzie ciężko ale jak już wpadniesz w rytm dom-praca to poleci wink
    • aga-g76 Re: Dziewczyny, pracujecie? 28.05.12, 16:29
      Wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim. Niestety choroby i częste "wykruszanie" się niań zmusiły mnie do powrotu na łono rodziny smile
      Posiedziałam sobie z nimi prawie 2 lata i wróciłam do pracy.
      Połączenie pracy zawodowej z domem bliźniakami, mężemi i psem jest nie lada wyczynem! Szacun dla Was wszystkich pracujących zawodowo mam bliźniaków - tym bardziej trojaczków!!
      Często padam z wyczerpania, szczególnie pod koniec tygodnia. W domu już nie króluje błysk, ale już mie to nie przeszkadza, bo wolę ten czas poświęcić dzieciom.
      Praktycznie nie mam czasu na nic co nie jest związane z DOMEM. W kinie byłam chyba 3 lata temu, nie wspominając o innych przyjemności smile U nas problemem są przewlekłe choróbska, które nie odpuszczają nam od 4 lat. Pewnie gdyby nie ciągłe latanie po lekarzach mielibyśmy trochę lżej. Poza tym brak pomocy ze strony rodziny, którą posiadamy 250 km od miejsca zamieszkania.
      Mimo wszystkich przeciwności jakoś dajemy sobie radę. Mąż się mocno angażuje, zazwycza gdy dzieci chorują to on dzielnie się nimi opiekuje.
      Nie żałuję, że wróciłam do pracy. Dzięki pracy zawodowej mam dystans do spraw rodzinnych a dzięki dzieciom mam dystans do pracy.
      • beciatwin Re: Dziewczyny, pracujecie? 24.09.12, 16:29
        witaj Karolcia ,jak Ci idzie rozwijanie skrzydeł? pochwal się troszeczkę.ja też sie zbieram i zbieram-pomysł jest ...tylko z pierwszym krokiem trudno-ale myslę ,ze niebawem ruszę.pozdrawiam.
    • maddaa Re: Dziewczyny, pracujecie? 27.09.12, 22:00
      Czesć Dziewczyny!
      Jestem jedyną Mamą Bliźniacza w naszej rodzinie i środowisku znajomych i każdy chyli czoła, że tak sobie dajemy rade z naszymi 1,5 rocznymi dziewuchami. Ale Ja chylę czoła przed Wami MAmusiami 2 + więcej dzieci. Wiem że dobra organizacja to podstawa,ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce,bo na dniach wracam do pracy, małe już zaczeły chodzić do żlobka, torche chorowały,ale zdaje sobie sprawe ze wszystko przed nami...Wracam do starej pracy, wiec mam nadzieje ze jakoś ten okres chorób zrozumie moj pracodawca..ZObaczymy..JAk byłam na macierzynskim to mialam pewne plany co do swojego biznesu..ale rzeczywistość płata figle,więc marzenia musialam schować do szuflady..Pozdrawiam Wszystkie Double MAmy i życzę powodzonka
      • aggy80 Re: Dziewczyny, pracujecie? 05.10.12, 12:28

        pracuje od 9 do 17-18
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka