Jestem mamą dwóch 8 latków.Kiedyś stałą bywalczynią forum, szukajacą wsparcia w trudnych chwilach, zrozpaczoną i przerażoną podwojnymi obowiazkami, wcześniactwem i wszystkim, co wiąże się z byciem młodą mamą bliźniaków.
Wczoraj przez kilka godzin oglądałam z mężem filmy video z czasów, kiedy chłopcy mieli rok, dwa, trzy, cztery... i dotarło do nas, jakimi jestesmy szczęściarzami. Tak bardzo, że aż się popłakałam. Patrzyłam jak się naśladują w gestach, jak powtarzają po sobie zdania, jak biegają za sobą po całym domu, jak jeden przez drugiego próbują zwrócić na siebie moją uwagę. Jak bardzo się kochali, jak bardzo byli razem szczęśliwi. Nie widziałam tego wtedy, zobaczyłam to dopiero teraz. To truizm, ale takiej więzi między rodzeństwem tylko pozazdrościć....
Długo nie byłam dumną mamą bliźniąt. Nie pozwalały mi na to ciągłe zmagania z chorobami, obowiązkami (nie miałam pomocy ze strony mam), finansami. Ciągle miałam wrażenie, że dłużej nie dam już rady, często miałam dość i czekałam tylko kiedy ten czas się skończy. Tak naprawdę może od dwóch lat dopiero mówię, że miałam szczęście, że urodziłam od razu dwójkę. Uśmiecham się, jak to mówię i nie rozpaczam jak to bywało kiedyś, że jest mi ciężko.
Myślę sobie, że teraz, gdybym urodziła ponownie bliźniaki, byłabym przeszczęsliwa.
Piszę o tym, bo wiem, że nadal są tu mamy zmęczone, załamane, przepracowane i zastanawiające się, kiedy będzie łatwiej. Dziewczyny - to kolejny truizm, co napiszę, ale naprawdę będzie lepiej. Wcześniej czy później, ale będzie. Starajcie się spoglądać na problemy dnia codzinnego z dystansem, nie tracąc czasu na sprawy, które jutro mogą się okazać błahe.
Czas zmienia wszystko. Dlatego czasami warto się zatrzymać i spojrzeć na to podwójne macierzyństwo pod innym kątem.
Pozdrawiam podwójne mamy