Dodaj do ulubionych

Do Trzebnicy do szpitala?

11.09.05, 22:18
Cześć. Jestem z Wrocławia, i planuję rodzić w Trzebnicy w tym nowym szpitalu.
Czy któraś z Was dziewczyny może mi coś napisać, doradzić na ten temat. Jeśli
bym nie zdążyła do Trzebnicy, to jaki ewentualnie polecacie szpital we
Wrocławiu.
Obserwuj wątek
    • mama_blizniakow Re: Do Trzebnicy do szpitala? 12.09.05, 10:02
      cześć

      ja też jestem z Wrocławia i tez początkowo chciałam rodzić w Trzebnmicy-bo tam
      ładnie,tak nowosmile
      Poczytałam posty na forum i zrezygnowałam.Trzebnica nie ma zaplecza dla
      malutkich dzieciaczków-jeżeli coś nie tak się dzieje z dzieckiem wiozą je do
      Wrocławia,często trzeba czekać na karetkę-to wszystko wydłuża czas,którey jest
      tak cenny jeżeli chodzi o życie dziecka,człowieka.
      Później szukałam szpitala nie patrząć poprzez pryzmat własnej osoby a patrząc
      na wyposażenie oddziału noworodków.
      W sumie miałam cc na Dyrekcyjnej i dobrze że tam właśnie.Dzieci odrazu zostały
      popodpinane do aparatury-mała do respiratora.
      Gdybyś chciała o coś zapytać-służe pomocą.
      Pozdrawiam
      Anna
      • ewa054 Re: Do Trzebnicy do szpitala? 12.09.05, 18:21
        Cześć mamo blizniaków. Napisz mi ilu osobowe są sale na ul. Dyrekcyjnej, jaki
        jest personel. I czy przy blizniakach lekarze częściej decydują się na cc. Czy
        trzeba podpłacić?. U mnie od lipca jeden maluszek jest ułożony główką w dół,a
        drugi miednicowo, prostopadle do pierwszego. Wiem że mogą się jeszcze poobracać
        w każdym momencie. Narazie jestem w połowie 32 t.c. Maluchy są bardzo ruchliwe,
        brzuch faluje w różne strony.
        • mama_blizniakow Re: Do Trzebnicy do szpitala? 13.09.05, 14:31
          Cześć Ewo!!!

          jeżeli chodiz o sale-ja leżałam w połowie ciąży na oddziale zaburzeń rozwoju
          płodu czy jakoś tak na 7 osobowej sali,podobnie podczas zatrucia-ta sama
          sala.PO cesarce przez ponad dobę w sali wybudzeń-2 osobowa a póżniej
          przewieziono mnie na 2 piętro na położnictwo również do 2 osobowej sali.Ale
          było to jedna z 2 dwuosobowych sal-reszta to chyba 4-osobowe.
          Nie wiem jak jest z podpłacaniem cc na Dyrekcyjnej-ja od połowy ciązy
          wiedziałam że będę miała cc a gdy wystąpił stan przedrzucawkowy to nawqet nie
          było mowy o innym rozwiązaniu-liczył się czas.
          Podczas mojego 2 tyg pobytu w szpitalu (po cc) przyszły na świat 2 razy
          bliźnięta(oprócz moich) i raz trojaczki-wszystkie rozwiązane przec cc
          właśnie.Teraz ten sposób rozwiążania ciąży mnogiej staje się coraz
          bardziej"popularniejszy"
          Nawet jeżeli dzieci są ułożone główkowo w ostatniej chwili któreś z nich może
          sie odwrócić i istnieje jakieś ryzyko,również takie że pierwsze dziecko
          zachaczy o drugie-jest tego trochę-ja dużo czyttałam o ciązach mnogich i
          porodach będąc w ciąży z moimi bąblami.
          Gdybym ja nie miała"predyspozycji" do cc zdecydowała bym się na opłaconą
          cesarkę-właśnie ze wględu na maluchy i ich zdrowie.

          Jeżeli chodzi o personel-na 2 piętrze tam gdzie ja leżałam-położne
          fantastyczne,Pani ordynator,profesor -również.Mam zastrzeżenia co do opieki nad
          moimi dziećmi-trzeba poprostu wziąść sprawy w swoje ręcesmile
          Niejednokrotnie zdarzało się że dzieci były obsrane i obrzyganesad gdybym ja nie
          przyszła leżały by tak do następnego karmienia-czyli następne 3 godziny.
          Mimo wszystko polecam Dyrekcyjną-myślę że kolejnym razem też tam będę rodzić.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki abyś jak najdłużej chodziła w ciąży-każdyb dzień
          dla bliźniąt jest ważny.

          Anna

          ps.u kogo prowadzisz ciążę?
          • ewa054 Re: Do Trzebnicy do szpitala? 13.09.05, 16:48
            Cześć Aniu.
            Dzięki za wszystkie informacje. Zaczynam już poważnie rozmawiać z mężem o tym
            szpitalu, o jego zaletach dla dobra maluszków. Jak narazie to spokojnie siedzę
            sobie w domu, jestem na zwolnieniu. Brzdące ruszają się często, dają o sobie
            znać. Mój mąż jest awaryjnie pod telefonem, żeby zawieść mnie do szpitala. Na
            szczęście nic się nie dzieje, niech rosną małe w brzuszku. Prowadzi mnie dr
            Aneta Kos-Położyńska. Pozdrowienia dla Twojej Rodzinki.
          • ewa054 Do mamy Ani. 14.09.05, 16:24
            Chciałabym jeszcze się dowiedzieć, jak wygląda sprawa zabrania ciuszków,
            pieluszek dla dzieci do szpitala na Dyrekcyjną. Czy tylko przy odbiorze do domu
            ubiera się w swoje ciuszki, a podczas pobytu dzieci w szpitalne. I czy można
            mieć swoją koszulę nocną.
            • mama_blizniakow Re: Do mamy Ani. 14.09.05, 19:55
              Witaj

              Pieluszki musisz mieć swoje,chusteczki teżsmile
              Natomiast ciuszki-hmm dzieci sa zawijane w pieluszki.Gdy moje dzieci były już
              większe zanosiłam swoje ciuszki,ale musiałam pilnować aby nie trafiły do pralni
              (zginęły) no i niestety nie były szanowane przez pielęgniarki.
              Zyczę Ci aby Twoje dzieci urodziły się o czasie i aby wszystko było ok ale
              jeżeli będą wcześniaczkami tak jak moje będą też potrzebne butelki-najlepiej
              NUK do nauki ssania,jedzenia(w przypadku wcześniaków).No i wtedy też laktator-
              moje dzieci nie ssały piersi więc pokarm ściągałam laktatorem właśnie.
              Chętnie służę pomocą gdybyś miała jakieś jeszcze pytania.
              Jeżeli w miarę dobrze się czujesz możesz się przejść na Dyrekcyjną na oddział
              położniczy i o wszysto wypytać pielęgniarki-ja tak właśnie zrobiłam będąć w
              ciąży.
              Pozdrawiam
              Anna


              Swoją koszulę można mieć-jak najbardziej.
              • ewa054 Re: Do mamy Ani. 14.09.05, 21:16
                Cześć Aniu.
                Dzięki za nowe wiadomości. Najprędzej mogę podjechać na Dyrekcyjną w niedzielę
                z mężem samochodem. Ja od siebie mam kawałek do przystanku tramwajowego i
                autobusowego. Zanim do niego dojdę to mija spokojnie 20 minut. W dodatku nie
                mam bezpośredniego połączenia. Chodzę jak kaczka, zwłaszcza kiedy przyspieszam
                kroku. Poza tym czuję się w miarę. Puchnące nogi, ręce to już codzienność. Rano
                łapią mnie też skurcze łydek, biorę magnez z B6. To nie należy do przyjemności.
                Pozdrowionka.Życzę dużo zdrówka maluchom i rodzicom.
                • ewa054 Re: Do mamy Ani. 15.09.05, 10:39
                  Zapomniałam napisać, że dość wczesnie zaczeła mi dokuczać rwa kulszowa. Na
                  koniec trzeciego miesiąca strasznie bolało mnie w okolicach nerek. Póżniej ból
                  przesunął się na lewy pośladek. Robiłam badania moczu, i nic nie wykazało.
                  Potem zaczynałam lekko kulawić, bo mnie tak bolało. Poszłam do internistki i od
                  razu skierowała mnie na konsultację do pana rehabilitanta. Za co jestem jej
                  wdzięczna. Pokazał mi on jak wstawać z łóżka, że należy sobie podłożyć ręcznik
                  w rulonik pod nerki itp. Przez kilka tygodni to w nocy płakałam z bólu przy
                  każdym wstaniu do toalety. Pomagał mi podnosić się mąż, jednak on mnie zginał w
                  pół, co bardziej odczuwałam. Nie mogłam nawet złapać równowagi na nogach, żeby
                  dojść do toalety. Teraz jest o wiele lepiej. Odczuwam ją zwłaszcza w nocy.
                  Doskwiera mi też na leżąco ból w pachwinach, jakbym miała ostre zakwasy po
                  gimnastyce. Dziś w nocy prawie wcale nie spałam, wszystko mnie bolało.
                  Pocieszam się tylko że niedługo spotkam się z maluszkami, i o bólu zapomnę.
                  Myslę ze wiekszość kobiet ma podobne dolegliwości, i jakoś to przeżyły, więc i
                  ja muszę. Pozdrowienia.
    • aglask Re: Do Trzebnicy do szpitala? 12.09.05, 10:15
      A dlaczego chcesz rodzić w Trzebnicy? W przypadku ciąży wysokiego ryzyka (którą
      jest niewątpliwie ciąża bliźniacza) lepiej szukać szpitala, który posiada
      najlepszy sprzęt do ratowania wcześniaków. Z tego co się orientuję, to
      najlepiej wyposażony jest szpital przy ul. Dyrekcyjnej we Wrocławiu. Szpital w
      Trzebnicy jest nowym szpitalem, zresztą w rankingu fundacji "Rodzić po ludzku"
      zajął chyba 1 miejsce w woj. dolnośląskim, jako najbardziej przyjazny matce i
      dziecku. Ale w tym rankingu uwzględniano różne rzeczy, wyposażenie sal,
      życzliwość personelu itd., a przecież najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci.
      pozdrawiam
      Agnieszka
      • pia_ Re: Do Trzebnicy do szpitala? 13.09.05, 13:04
        W przypadku ciąży bliźniaczej raczej nie polecałabym Trzebnicy, choć jeśli
        chodzi o przewiezienie chorego dziecka to jest to organizowane błyskawicznie -
        dowiadywałam się dokładnie na ten temat. Ale lepiej nie ryzykować. Natomiast
        jeśli chodzi o "normalny" poród to Trzebnica jest świetna - wiem bo tam rodziłam smile
    • ewa054 Re: Do Trzebnicy do szpitala? 12.09.05, 13:23
      Dlatego, ponieważ w tamtym roku byłam w ciąży pojedyńczej 11 tygodni. Pęcherzyk
      ciążowy wcale się nie rozwijał. Dostałam skierowanie do szpitala
      na ,,łyżeczkowanie''. To było dla mnie koszmarem, ponieważ pragneliśmy dziecka.
      Pojechałam najpierw z tym skierowaniem na Dyrekcyjną, lekarz zbadał mnie i
      potwierdził to wszystko, ale nie zostałam przyjęta z powodu braku miejsc.
      Później pojechałam na 1-go maja, tam to wogóle była porażka. Siedziały dwie
      lekarki i jeden lekarz. Jedna układała sobie pasjansa. Młody lekarz chciał mnie
      już przyjąć do szpitala, a ta co układała pasjansa oderwała sie od komputera,
      zbadała mnie i stwierdziła, że nie ma sensu rozszerzać mi wszystko, co jest
      bardzo bolesne itd. Lepiej będzie jak zacznie się samoistne poronienie. Tylko
      że ja ciągle pracowałam na trzy zmiany, ogólnie dobrze się czułam, ale ta myśl
      że muszę usunąć moje dzieciątko przybiła mnie. Dopiero po dalszej znajomości,
      po prośbach przyjeli mnie w Trzebnicy, i tam praktycznie pod narkoza miałam ten
      zabieg. Dzieki dziewczyny za informacje, może rzeczywiście lepiej na Dyrekcyjną
      dla dobra dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka