Dodaj do ulubionych

o zmęczeniu

25.09.06, 10:01
Moje bliźniaki mają 2,5 miesiąca. Pytanie do bardziej doświadczonych mam:
kiedy przyzwyczailyscie sie (fizycznie i psychicznie) do ciągłgo zmęczenia i
spania po pare godzin dziennie z przerwami? Dla mnie jest to duży problem,
ponieważ przez to zmęczenie zle się czuję psychicznie, odczuwam napięcie i
stres przez 24h, kiedy zbliża sie wieczór i pora na 2 - 3 godz. spania ja już
sie boje nastepnego dnia, i uczucia permanentnego zmęczenia. Czy ktoś tak
miał , czy to ja jestem jakis ewenement, ze tylae juz czasu uplynelo, a moj
organizm nie moze sie jeszcze przyzwyczaic? A moze to wina braku kondycji, bo
cala ciąże spedzilam w domu spiąc i leżąc, a miesiąc przed porodem leżąc w
łóżku w szpitalu? Dodam, że moje zmęczenie często przeradza się w złośc a
nawet agresje, co mnie bardzo niepokoi. Napiszcie o swoich doswiadczeniach,
moze ktos tez to tak mocno przezywal?
Obserwuj wątek
    • gochap21 Re: o zmęczeniu 25.09.06, 11:14
      Czesc ja czuje sie podobnie. Moje maluchy skonczyły 7miesiecy a zmeczenie
      odczuwam tak jak przez pierwszy miesiac, a nawet bardziej. Oczywiscie to zalezy
      od dnia czasem chłopaki spia rownoczesnie, jedza ładnie bez marudzenia,wpadnie
      ktos i w czyms pomoze wtedy jest ok, jestem szczesliwa mama. Dzieciaki mam
      cudowne i daja mi duzo radosci ale... Czasem napawde warjuje, chłopaki daja
      popalic ja płacze, krzycze i wtedy jest niestety jeszce gorzej. Maluchy
      wyczuwaja twoj nastroj i tez sa rozdraznine. Marze o spokojnych nocach, bo
      zgadzam sie ze niewyspanie to przyczyna rozdraznienia, stresu i ja tez robie
      sie wtedy agresywna. Wczesniej nie kłociłam sie tak czesto z mezem a teraz to
      codziennosc.
      Wiem,ze cie niepocieszyłam,ale pomysl sobie zo to najwyej pare lat smile, to
      naprawde nie jest duzo, taki urok posiadania dzieci! Pozdrawiam
    • justinka2 Re: o zmęczeniu 25.09.06, 11:48
      witaj,
      nie pocieszę cię chyba bardzo....
      moje bliźniaczki mają teraz 19,5 mca i nadal jestem wykończona wieczorami....

      z pewnością będziesz się o wieeele lepiej czuła jak maluchy zaczną przesypiać
      noce. naucz ich tego jak najwcześniej (met. "uśnij wreszcie" lub zgodnie z
      poradami t.hogg).
      po drugie: jak uregulujesz małym dzień, tzn karmienie i drzemki o stałych
      porach to też będzie ci łatwiej. zarówno ty, jak i dzieci będzą wiedziały co i
      jak i o której. spróbuj też wykorzystać ich drzemki, żeby samej złapać oddech
      (ja wtedy leżałam i czytałam, albo spałam razem z nimi).
      ja długo robiłam ten błąd, że usypiałąm je w wózku podczas spaceru. efekt był
      taki, że moje kluski smacznie spały podczas gdy ja zasuwałam jak głupia po
      parku nawet ze 2-3 godz. potem wracałyśmy do domu. one wypoczęte i chętne do
      zabawy, ja zmęczona jak nie-boskie stworzenie bez sił na cokolwiek. odkąd śpią
      tylko w łóżeczkach ja mam ten czas na odpoczynek lub prace domowe.

      z czasem będzie nieco łatwiej, bo wszyscy się do siebie przyzwyczaicie i to, co
      teraz wydaje się nie do zniesienia, powoli stanie się normą.
      jedyne do czego mój organizm nigdy się nie przyzwyczaił to brak snu. daltego
      też wprowadziłam wymienione wyżej udoskonalenia, żeby nie zwariować.


      ja miałąm bardzo podobną sytuację do ciebie. też przez całą praktycznie ciążę
      leżałam plackiem, a potem nagle, z dnia na dzień, musiałam zacząć pracę na
      pełnych obrotach. zaowocowało to depresją, agresją, wiecznym niezadowoleniem,
      awanturami o byle co. nawet dziećmi nie umiałam się cieszyć bo non-stop byłam
      wykończona. dochodziło nawet do tego, że jak tylko dziewczyny się obudziły ja
      odliczałam godziny kiedy znowu pójdą spać i "dadzą mi spokój".

      teraz jest już znacznie lepiej, ale zmęczenie pozostaje nadal.....
      • gacek39 Re: o zmęczeniu 25.09.06, 13:37
        Będzie lepiej, jak zaczną przesypiać całe noce. Moje dziewczynki miały 3
        miesiące jak zaczęły przesypiać noce, a w wieku 3,5 miesiąca stało to się
        regułą i od tej pory a mają już prawie 13 miesięcy śpią całe noce.Postaraj sie
        nauczyć swoje dzieci przesypiać noce, a wtedy i ty odpoczniesz. Niektórzy
        mówią ,ze takie maluchy są za małe na naukę. mnie jednak się udało i było
        warto. Bo zmęczenie mamy odbija sie na dzieciach. A jeszcze bardziej
        odpoczniesz, kiedy wrócisz do pracy. O ile masz taką możliwość polecem. Głowa
        do góry. Wiem jak bywa ciężko, ale naprawdę nie zawsze tak bedzie. A jeśli już
        wszystko zawodzi proś o pomoc rodzinę znajomych, czasem zwykłe wyjście z domu
        na półtorej godziny daje taki power. A jak jest jakiś tatuś do dzieci to niech
        pobędzie tatusiem nie tylko z nazwy.. Pozdrawiam
    • asia889 Re: o zmęczeniu 25.09.06, 16:19
      I ja tak miałam - niesamowite zmęczenie, brak snu i rozdrażnienie. Teraz moje małe mają 3 i pół roku, i mam kolejne dziecko. Naprawdę nie ma porównania. Najgorsze jest pierwsze pół roku, po tym czasie dzieci zaczynają mniej płakać (dla mnie płacz był najgorszy). Z pewnością pomoże rutyna, spanie w domu a nie na spacerku (może być w wózku na balkonie), wyjście na trochę, pomoc drugiej osoby choćby na parę godzin. Jak moje miały rok już było dużo lżej mimo, że zaczął się moment włażenia wszędzie i nabijania guzów.
    • nemezja1 Re: o zmęczeniu 26.09.06, 08:07
      Rozumiem, że zmęczenie generalnie nie mija tylko człowiek się przyzwyczaja,
      ewentualnie jest lepiej jak dzieciaki zaczynają przesypiac noce. No właśnie....
      jak je tego nauczyc, gdy jest ich dwoje, i kiedy? Mi sie wydaje, ze jest za
      wczesnie ze wzgl. na to, ze strasznie duzo przybieraja na wadze i maja duze
      potrzeby. W wieku 2 miesiecy podwoily juz swoja wage urodzeniowa. Ale moze sie
      myle. Na dodatek od przedwczoraj synuś urządza straszne koncerty podczas spania
      w dzień - nie wiem co mu się stało. Zanosi się płaczem aż wezmę go na ręce,
      wtedy się uspokaja. Więc nici z odpoczynku podczas ich snu... Kiedyś myślałam,
      że w życiu nie wrócę do pracy zanim dzieci nie skończą 3 latek, teraz o tym
      marzę. Ale najbardziej szokuje mnie to, że odkąd urodziły się jeszcze ani razu
      nie poczułam się szczęśliwa i nie czuję wszechogarniającej radości z powodu
      pojawienia się MOICH tak wyczekiwanych dzieci....A myślałam, że to jest regułą
      • justinka2 Re: o zmęczeniu 26.09.06, 09:49
        nemezja1 napisała:

        > Rozumiem, że zmęczenie generalnie nie mija tylko człowiek się przyzwyczaja,
        > ewentualnie jest lepiej jak dzieciaki zaczynają przesypiac noce.



        dokładnie tak big_grin

        Kiedyś myślałam,
        > że w życiu nie wrócę do pracy zanim dzieci nie skończą 3 latek, teraz o tym
        > marzę.


        hihi! ja miałam podobnie. teraz moje dziewczyny mają 19,5 mca, a ja od
        poniedziałaku do pracy!



        Ale najbardziej szokuje mnie to, że odkąd urodziły się jeszcze ani razu
        >
        > nie poczułam się szczęśliwa i nie czuję wszechogarniającej radości z powodu
        > pojawienia się MOICH tak wyczekiwanych dzieci....A myślałam, że to jest regułą



        nie, nie jest to regułą. radość poczujesz jak troszkę odpoczniesz, wyśpisz się
        i dzieci przestaną tak często płakać.
        już niedługo!

        big_grin
    • mama.ramonka Re: o zmęczeniu 26.09.06, 09:51
      wszystkie mamy przechodzą chyba przez podobną sytuację,na początku byłam
      przerażona dziećmi,że sobie nie dam rady z nimi, sama po porodzie byłam
      wycieńczona,nie miałam czasu zjeść,przez co byłam bardzo osłabiona, wieczorami
      ztak samo jak ty, z przerażeniem myślałam o następnym dniu, już nie pamiętam
      jak długo ale również nie potrafiłam czerpać radości z posiadania dzieci,a tak
      bardzo czekałam na ich przyjście, robiłam wszystko by jak najdłużej ciąże
      utrzymać, urodziły się duże i zdrowe,a jednak przerosło to wszystko moje
      oczekiwania, nie wiedziałam że tak ciężko jest przy dzieciach,z czasem człowiek
      zapomina o ciężkich chwilach,z czasem zaczniesz się cieszyć każdą rzeczą
      związaną z twoimi dziećmi, moje szraby mają teraz 13 miesięcy, wyobraż sobie że
      od urodzenia ich nadal nie przespałam całej nocy, nadal się córeczka budzi
      zazwyczaj raz na jedzenie, nadal jestem zmęczona wieczorami i o 20 jestem już
      padnięta ale to na pewno nie to samo co na [początku,to pewnie i
      przyzwyczajenie i inne już zajęcia z dziećmi. Nie martw się, każda z nas
      niestety musi to przejść, przeżyć,ale zobaczysz ile jeszcze dadza ci szcześci i
      radości. Początki zawsze są trudne
      trzymamy kciuki za ciebie

      Mama Nadusi i Natanka
    • mathiola Re: o zmęczeniu 26.09.06, 13:13
      tez tak mialam i nawet nie wiem kiedy sie skonczylo - dzieciaczki koncza dzis 4
      miesiace a ja jestem wypoczeta i radosna. Wstaje w nocy raz, karmie i spimy do
      rana. U ciebie tez tak bedzie, nawet nie zauwazysz kiedy sie polepszy, tylko
      trzeba jeszcze troszke zacisnac zeby i ... przeczekac smile)
    • nemezja1 Re: o zmęczeniu 27.09.06, 09:17
      Wielkie dzięki za słowa otuchy, bardzo mi pomaga myśl, że jednak będzie lepiej,
      może nawet już niedługo - bo u innych mam robiło się lepiej. Dobrze jest się
      dowiedziec, że nie jestem zła czy nienormalna bo nie czuję radości z posiadania
      własnych dzieci... i że inne mamy też przeżywają podobne rozterki. Teraz
      odliczam dni do ukończenia 3-go m-ca, potem do 4-go, bo to jakaś magiczna data,
      troche zmieni sie mam nadzieje rozkład dnia i te dni nie beda tak podobne do
      siebie i nie beda sie tak dlużyły... A może maluchy zaczną przesypiac nocki?! W
      każdym razie dziękuję za wsparcie smile)
      • ewa054 Re: o zmęczeniu 27.09.06, 22:55
        Witaj. Wg mnie twoje maluszki są głodne dlatego ciągle budzą się w nocy. Mam 11
        miesięczne bąble i po skończeniu 4 miesiąca wprowadziłam kleik ryżowy, później
        kaszki. Najpierw dodawałam do swojego, czy sztucznego mleka do butelki. I
        zaczeły spać lepiej. Początki są trudne, też z mężem nie mogłam się dogadać.
        Musiałam wrócić do pracy, ale wolałabym zostać z dziećmi.Nie wyobrażam sobie
        życia bez nich. A zmęczenie pozostaje. Tymbardziej że obowiązki domowe
        pozostają tak naprawdę na głowie kobiety. Trzymaj się będzie lepiej.
    • ciri_77 Re: o zmęczeniu 28.09.06, 08:43
      Moje dziewczyny budza sę w nocy raz, rzadko kiedy dwa razy i tak jest
      praktycznie od początku smile więc zależy to chyba od dzieci. W trakcie ciąży
      nastwaiłam sie na to ze będzie bardzo ciężko i teraz jest tylko lepiej. Mam
      stały rytm dnia (dziewczyny śpia dość długimi ciągami), spacery wykorzystuję na
      nadrobienie kondycji i powrót do figury. Wieczorem bywa że padam i mąż zanosi
      mnie do łóżka, a bywa że siedze do północy i oglądam jakis film. A jak mam
      całkiem dość wysyłam na spacer teściową i układam pasjanse na kompie - po
      półgodzinie mi mija. I nie mogę się doczekac kiedy moje dziewczyny będa bardziej
      kontaktowe, na razie sobie gadamy "hę" i "gu", posyłają mi tak słodkie usmiechy
      że wszystko inne przestaje być ważne. To chyba faktycznie jest kwestia
      nastawienia psychicznego (bardzo chciałam miec bliźnięta)
    • nemezja1 Re: o zmęczeniu 28.09.06, 12:24
      Tak, moje brzdące są ciągle głodne, ale na to nic nie poradzę oprócz podania
      butli smileCzasem mam wrażenie, że synek to zjadłby konia z kopytami. Bardzo
      szybko przybieraja na wadze. Czekam aż skonczą 4 miesiące, żeby móc dac im coś
      treściwszego, może wtedy będą na dłużej się najada. A marzeniem moim jest dac
      im po kanapce... smile
      Długo walczyłam o to żeby mie dziecko, dostałam od losu dwoje naraz i jestem
      szczęśliwa z tego powodu, ale nie nastawiłam ię na TAKIE zmęczenie. Myślałam,
      że będzie ciężko ale dam sobie spokojnie radę, nie przewidzialam kryzysów
      emocjonalnych z powodu zmęczenia. A brak w perspektywie jakiegoś dnia
      odpoczynku, przynajmniej dla mnie, dołuje mnie. Poza tym, są napewno mamy,
      które mają lepszą kondycję i fizyczną i psychiczną i tylko im pozazdrościc.
    • anna_sla Re: o zmęczeniu 29.09.06, 21:01
      Pocieszę Cię, że wbrew pozorom bardzo dużo kobiet przechodzi takie kryzysy.. I
      to właśnie w większości po pierwszej ciąży. Ja przy swojej córeczce miałam
      dokładnie to samo, mimo, że była chyba bardziej wyczekiwana niż owoce drugiej
      ciąży.. Miałam depresję przez 9 m-cy.. Teraz jest inaczej. Za 3 dni moje
      maluszki skończą 2 m-ce i początkowo byłam dwa razy bardziej wykończona
      niespaniem jak za pierwszym razem.. a potem nagle zaczęłam w miarę dobrze się
      czuć. Cieszę się swoimi maluszkami od pierwszych chwil, ale głównie od chwil
      kiedy sama już mogłam i musiałam się nimi zajmować (tydzień czasu w
      inkubatorze).. Najbardziej jednak wykańcza ciągły płacz, po prostu padam na
      twarz.. Krzysio wydziera się non stop, do tego sporadycznie i równie nerwowo
      Bartuś + sfrustrowana Madzia, dla której brakuje mi czasu..
      • vikas Re: o zmęczeniu 01.10.06, 22:18
        do 5 miesiąca spałam niewiele i na pół siedząco.padałam o 21,21.30 różnie to bywało.do tej pory budzą się w nocy raz,dwa,a nawet i po 4-5 razy zależy od dnia na szczęście trafiają się coraz rzadziej.na mnie kryzys przyszedł teraz kiedy mają po 16 miesięcy.wcześniej choć padałam byłam spokojniejsza,bardziej wyrozumiała i cieszyłam się najdrobniejszą rzeczą związaną z dziećmi.wcześniej noce były koszmarne,a teraz dnie tym bardziej,że śpią kiedy chcą nigdy o tej samej porze.Życzę Ci żeby było lepiej,będzie na pewno.ja poczekam jak będą miały po 2 latka teraz daję na luz bo zwariuje
    • karolcia65 Re: o zmęczeniu 01.10.06, 23:25
      Dobry wieczor,

      Witaj w klubie, kochana. To ze teraz jest jak jest to prawie u wszystkich
      normalne. I ja walczylam ze zmeczeniem (i mezem, bo na poczatku byl okropny,
      hi, hi), nie mialam sil, denerwowalam sie byle czym, ryczalam po katach albo w
      lazience albo w piwnicy. Tez bylam agresywna, raz sie wydarlam, efekt latwo
      sobie wyobrazic, wiec nie powtorzylam wystepu, choc czasem marzyl mi sie ryk
      lwicy.

      Twoje maluszki sa jeszcze malutkie, jak troche podrosna beda dluzej spac
      wnocy, a wtedy i Ty odpoczniesz. Masz moze kogos, kto moglby sie nimi jakis
      czas zajac, a Ty moglabys sie przespac? Moj maz zajmowal sie dziecmi w weekend,
      a ja spalam sobie jakies 3 godz dodatkowo. Pomagalo.

      Jak o mnie chodzi, wytrzymaj jeszcze 2-3 miesiace. To nie duzo, choc tak sie
      wydaje, potem juz bedzie latwiej.

      Trzymam kciuki.

      Pa, pozdrawiam,

      Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
      ur. 10.10.2005.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
      • anna_sla do karolci.. 02.10.06, 10:10
        Te dwie Twoje panny są niemal identyczne od trzeciej czy to dlatego ubierasz je
        inaczej? Ciekawy wózek masz, nie jest taki ściśnięty, znaczy te budki nie są
        tak blisko siebie..
        • karolcia65 Re: do karolci.. 02.10.06, 13:21
          Witaj,

          Krysia i Natalka to blizniaczki jednojajowe, Zosia to trzecia trojaczka.
          Roznie je ubieram. Czasem identycznie, czasem roznie, zawsze jednak w tym samym
          stylu. Jak ogrodniczki, to u wszystkich. Nie ma tak, ze jedna ma ogrodniczki,
          druga sukienke a trzecia spioszek. Brzdace to zgrana druzyna, takze pod
          wzgledem ciuszkow, hi, hi.

          A wozek to wlasnorobka, sklecony z blizniaczego i pojedynczego. Przyklad
          zaczerpnelismy od innych rodzicow trojaczkow i sprawdzil sie w 100%.

          A jak Twoi chlopcy, jaki macie wozek, jakie ciuszki i jak dajesz sobie rade
          psychicznie. Pamietam twoje obawy zwiazane z wybuchowoscia. Mam nadzieje, ze
          wsjo ok.

          Pozdrawiam,

          Karolcia z Krysia, Natalka i Zosia
          ur. 10.10.2005.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34599210
          • anna_sla Re: do karolci.. 02.10.06, 23:23
            Jeszcze nie wybuchłam ;P jednak doświadczenia z córką dość uodporniły mnie,
            sama się dziwię, że tyle mam cierpliwości. Jedynym problemem jest brak rąk ;P..
            ale to co dzieje się teraz z naszą córeczką chwilami przechodzi wszelkie
            pojęcie i jesteśmy zbyt często wobec niej bezradni.. Tu czasem wybucham uncertain bo
            wciąż nie znalazłam dobrego sposobu na nią..

            Ja mam wózek Inglesina..

            Jeśli chcesz pooglądać foteczki moich dzieci zerknij na www.annas.photoblog.pl
    • anneta73 Re: o zmęczeniu 05.10.06, 20:44
      dzięki,że tu trafiłam.Czuję to samo.Moje dzieci mają 3 miesiące a ja jestem
      wykończona.Zwłaszcza kolki i ten ciągły płacz.Ale mam nadzieję,że to w końcu
      minie
      • anna_sla Re: o zmęczeniu 05.10.06, 23:38
        Właśnie odkryłam, że powodem płaczu moich malców są właśnie kolki. Chyba lekkie
        skoro nie reagują tak mocno jak większość co słyszałam. Co wieczór jest ten sam
        cyrk od 17-19 do 23-24. Nie wiadomo w co ręce włożyć, a najlepiej uspokajają
        się leżąc na poduszce na moich kolanach lekko kołysani, ale takich poduszek i
        malców zmieszczę tylko jedno i gdy nie ma tatusia po prostu jest "sajgon" i
        muszę zostawiać ich momentami samych (wrzeszczących), bo jeszcze muszę córkę
        położyć..

        Teraz dociera do mnie, że z córką miałam dokładnie to samo i nie wiedziałam
        dlaczego, rany jaka "niedouczona" wówczas byłam..
    • nemezja1 Re: o zmęczeniu 16.10.06, 09:00
      Witam,
      własnie wrócilismy z ponad 2-tygpdniowego pobytu u babci (mojej mamy), ktora
      dopiero teraz pierwszy raz zobaczyla swoje wnuki. I wiecie co, stwierdzilam, ze
      pomoc pomocą, ale DOBRA POMOC jest na wage zlota. Wczesniej przyjezdzala do nas
      tesciowa i pomagala, ale ja i tak nie czulam sie mniej zmeczona i nie
      odpoczywalam przy niej. Natomiast moja mama przez te 2 tyg. przenosila sie o
      godz. 3 w nocy do pokoju dzieci i do rana przy nich czuwala, a ja w tym czasie
      sobie smacznie spalam ...smile). Potem o 7 trano je karmiłysmy, babcia szła do
      pracy. Po powrocie zdążyła zrobic obiad, zajac sie dziecmi (wtedy ja moglam sie
      jeszcze zdrzemnąc jesli mialam potrzebę). O 7 wieczorem kąpała ich i
      oporządzała (w domu robimy to we dwoje z mężem!), karmiłyśmy i czas wolny.
      Wstawała ze mną na nocne karmienia. I o dziwo!!!! cały czas była wyspana,
      wypoczęta i radosna. A do tego jeszcze parę razy miałam wychodne , robiła mi
      masaże, i ogólnie mnie mocno psychicznie wspierała. Teraz zdecydowanie lepiej
      sie psychicznie czuje, nabralam jakby pewnosci siebie - pewnie po prostu
      odpoczelam.... No i babcia wrócila na stałe do Polski i wiem, że jakby co to
      wpadnie i pomoże smile)Ważne jest też to, że nie boję się z nią zostawiac dzieci,
      mam do niej zaufanie. Pozdrawiam i życzę wszystkim zmęczonym mamom takiego
      odpoczynku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka