Gość: Colin
IP: *.*
10.05.02, 15:02
Od początku zakładałam, że karmienie w nocy jest rzeczą naturalną i było to całkiem znośne – do czasu.Od jakiś dwóch tygodni, jestem budzona co godzinę, a raz zdarzyło się nawet że co pół. Dodam, że moje maluchy mają 4 miesiące i są tylko na piersi. Przybierają ładnie, w ciągu dnia nie domagają się tak często posiłku i lekarz uważa że pokarm matki całkowicie im wystarcza. Sama zakładałam aby choć przez pierwsze 6 miesięcy karmić wyłącznie piersią. Ostatnio jednak jestem u kresu wytrzymałości. Myślałam, że jest to może kryzys spowodowany szybszym wzrostem. Przeżyłam taki już jak bliźniaki miały 3 tygodnie, jednak trwał góra 4 dni. Najgorsze jest to, że mam coraz mniej entuzjazmu aby się nimi na co dzień dobrze zająć (zabawy, itp.), a ich potrzeby w tym względzie wzrastają. Nie mogę też odespać tego skumulowanego zmęczenia w dzień. Czy im chodzi o jedzenie czy może komunikują jakieś inne potrzeby? Dodam, że od przeszło 3 miesięcy śpię z nimi w łóżku, bo nie miałam siły się tyle razy z niego zwlekać. Co robić? Kiedy budzą się równocześnie budzę oczywiście męża i tym sposobem oboje jesteśmy rano wykończeni. Może zrobiłam błąd, że karmiłam w swoim łóżku śpiąc razem z maluszkiem, ale wierzcie mi nie mialam siły czekać aż się napije i odkładać do łóżeczka. Teraz odkladam kiedy budzi się braciszek i kiedy ten pierwszy zorientuje się że nie śpi przy piersi - krzyk. Błagam - pomóżcie, Ella