Dodaj do ulubionych

zazdrość!!!

IP: *.* 25.06.02, 09:39
Sluchajcie, jak to u Was wyglada z zadroscia??? Moje bąbelaski już się dokładnie dostrzegają i są maksymalnie zazdrosne!!! O wszystko! O zabawki, karmienie, picie, butelkę, mamusię, tatusia... obłędu można dostać! Jak się jeden bawi krówkami, a drugi nie ma, jest ryk i awantura. Jak się Kamil bawi grzechotką, a Jędrek to zobaczy, będziw ył i czekał, aż Kamiś tę grzechotkę upuści (mimo że ma 10 innych!!!), zabierze mu i będzie się z satysfakcją bawic, a Kamil będzie ryczeć.... Siedzą w wózku i tylko patrzą, który się jaką zabawką bawi, bo chce mieć koniecznie taką samą! Karmię jednego, drugi natychmiast umiera z głodu... Jeden pije, drugi natychmiast też musi, no bo jest przecież odwodniony!!! jak sobie z tym radzić???? CO będzie później?? ONe mają niecalę 7 miesięcy! Już mi ręce opadają... a na dodatek: idą im ząbki, w nocy prawie nie śpią, jedzą co 2 godziny lub częściej, ja już padam... pozdrawiamasiaT
Obserwuj wątek
    • Gość: XXL Re: zazdrość!!! IP: *.* 25.06.02, 23:02
      Cześć. Jestem mamą z trochę większym "stażem" i muszę ci powiedzieć, że ta zazdrość się dopiero zaczyna. Moi chłopcy mają po 5 lat. Jak pytam "komu kanapkę?" a Kuba mówi -mnie- to i tak robię dwie najczęściej identyczne- majonez odmierzony miarką- bo wiem, że Miśkowi apatyt skoczy na widok kanapki brata. Jak robię coś do picia- to też dwie szklanki ( z miarką)- bo po tyle samo musi być- zmierzą to skrupulatnie. Oczywiście sami sobie słodzą, bo nie daj Boże, któremuś mama sypnie więcej. I zabawki też przez dość długi okres mieli identyczne- może nie powinnam tego robić- ale w ich przypadku tylko to przynosiło efekty.Tylko w ten sposób dało się uniknąć konfliktów. Mieli też jednakowe ubrania- niektóre- od czasu kiedy o mało nie wydrapali sobie oczu o bluzkę z autkiem. Teraz jest już inaczej... Ubrania kupujemy według upodobań... Kuba niebieską, Misio -czerwoną bluzeczkę...sami wybierają, Kuba - klocki, Misiek- farbki...i jest już fajnie, czasem nawet zamieniają się "na zawsze"...zabawkami albo ciuchami. A co do uczuć to też podobnie- musieli być karmieni jednocześnie, chyba, że któryś spał... jego strata, noszeni jednocześnie- kręgosłup mi niestety wysiadł, przytulani, głaskani- zawsze razem- dzięki Ci Boże za dwie ręce i piersi...Na nocniki też siadali razem i jak jeden zrobił kupę to drugi też coś z siebie wydusił...dla zasady.Dużo zmieniło się kiedy poszli do przedszkola. Kuba ściągał buty w szatni,krzyknął jakieś "cześć mamuś" albo i nie zdążył, bo był już w sali, a Miś musiał pożegnanie celebrować- trzy całusy, czytanie jadłospisu, znowu trzy całusy i papa.Obecnie mają różnych przyjaciół w przedszkolu- Michał Patrycję, a Kubuś - Patryka, bawią się w innych kącikach, wybierają inne zajęcia. A w domu nadal muszę zwracać uwagę na to ,żeby któregoś z nich nie przytulać częściej niż brata, bo obrażają się - na mnie - tym razem.Życze Ci Asiu dużo siły - chyba będzie ci potrzebna.
    • Gość: AgnieszkaJ. Re: zazdrość!!! IP: *.* 26.06.02, 10:14
      Hej, moje dziesięcimiesięczniaki też są straaaaaaszliwie zazdrosne! Byłyśmy przez kilka dni na przymusowych wakacjach u babci - mąż z starszą córeczką nad morzem, u nas remont bloku, ponad 30 stopniowe upały - koszmar, przeprowadziłam się na tydzień z dziewczynkami do mamy - tu pokazały różki. Pluskały się w wanienkach na dworze - oczywiście piszczały, bo ciągle jedna zazdrościła drugiej jej wanienki, które różniły się kolorami, musiałam zmieniać im te wanienki co 5 minut. Na rączki pojedynczo wziąć nie można - zaraz druga piszczy. Jedzenie - jak jedna je, druga też musi, przy czym jak jedzą razem, to pruchają zupkami do siebie. Rano, kiedy się widzą "po spaniu" witają się dzikimi okrzykami radości a za sekundę jest płacz, bo zabierają sobie zabawki. A podwójnych nie mają, bo większość to spuścizna po starszej siostrze. O wspólnej zabawie nie ma mowy - jedna nie może drugiej dotknąć, bo jest wrzask, najlepiej bawią się w oddzielnych pokojach, ale to tylko przez chwilkę. Dziś dałam Julce i Weronice marchewkę do chrupania - za chwilę ryk - Julka trzyma dwie marchewki i łobuziacko się śmieje, a Weronika się zanosi płaczem. To dałam dwie marchewki Weronice, coby obie miały zajęte po dwie rączki, miałam nadzieję na chwilowy spokój - ale gdzie tam, za chwilkę ryk Weroniki - Julka siedzi z czterema marchewkami i triumfem w oczach. I takie sytuacje są co chwilkę. Też czekam chwili, kiedy zabawią się razem. Z innymi dziećmi owszem, ale z sobą nie. A jakie są zazdrosne o swoje umiejętności - Weronika jest sprawniejsza ruchowo, raczkuje w takim tempie, że szok, staje bez trzymania, co jej siostrę przyprawia o krzyk, zwłaszcza, jeśli pochwalę Weronikę. Za to Julka ma podejście "intelektualne" do życia , bo potrafi pokazywać kilka rzeczy - papa, jaka duża urośnie, jak bije zegar itp, uwielbia być za to chwalona, a Weronika wtedy dostaje szału, jak Julka coś pokazuje. Tak przez cały dzień - wydaje mi się, że ze sobą non stop rywalizują. A wzajemne ściąganie gumeczek i spineczek z głowy (muszą je nosić, bo mają grzywy do bródki), to dopiiero wrzaski!!!!!Pozdrawiam, AgnieszkaJ.
    • Gość: madzia22 Re: zazdrość!!! IP: *.* 27.06.02, 22:30
      Ja nie unikam konfliktów, nawet wręcz przeciwnie czasem je prowokuję - daję im dwie różne rzeczy. I czekam co zrobią. Jeśli jest awantura, tłumaczę im, że muszą się nauczyć współdziałania, nie ma innego wyjścia. Jeśli kłócą się o mamy kolanka, mówię im, żeby znaleźli sobie drugą mamę, bo jedna im nie wystarcza, etc.Mam pewne sukcesy - uwielbiają bawić się razem, współpracują, żeby osiągnąć jakiś cel itp.Madzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka