camina
01.12.06, 13:16
Dziewczyny, ja już nie daję rady z nimi..
Moje chłopaki to istne torpedy, które wszędzie sieją zniszczenie i robią
totalną demolkę wszystkiego co im wpadnie w ręce. Mają 15 mies. i nie wiem
czy to etap pzrejściowy takiego zachowania czy moje błedy wych. czy moze po
prostu tacy są. Uwielbiąja wszystko rzucać, walić o podłogę zabawkami,
butalką do picia, jak zabraniam o podłogę to idą i walą w lustro od szafy
albo w szybę, niszcząc przy tym swoje zabawki i inne rzeczy. Jak widzą leżace
czyste pranie na kzreśle to jest sekunda i wszytsko jest rozniesione po domu,
drą wszelkie papierki, gazety, które gdzieś nam umskną, rozlewają specjalnie
picie po dywanie i patrzą co się dzieje, przy jedzeniu wkłądają rece do
miseczki, jak daję im łyżeczkę do jedzenia to wezmą dwa razy apotem walą nią
w jedzenie brudząc wszystko dookoła. Uciekają z nocnika niczym perszing,
wrzucają wszytsko za wersalkę.
Jeszcze miesiac temu mogłam wyjsć spokojnie do tolaty, teraz jak wychodze to
zastaję demolkę w pokoju. Usunęliśmy wszystkie niebezpieczne rzeczy z zasięgu
ich rąk, ale wszytskiego się nie da. Ciągle gadam i gadam, ze nie wolno, ale
skutku - żadnego. Jak im wytłumaczyć, ze tak się nie robi, że nie można
wsadzać rąk do jedzenia? Jeszcze trochę i bede musiala super nianię wezwać.
Nie mam nawet z kim porównać swoich dzieci, bo koleżanki mają super spokojne
dziewczynki i mówią, że "chłopcy tak mają". Czy rzeczywiście?
A jak u was było w tym wieku? Co robić?