Gość: ewa2
IP: *.*
15.01.03, 19:15
Szukam słów otuchy. Już od kilkunastu dni czuje się jak ukarana. Gniecie mnie żołądek, boli mnie głowa, długo nękały mnie mdłości. Kiedyś uważałam że ciąża to jeden z piękniejszych okresów macierzyństwa. Długo wahałam się czy zdecydować się na trzecie dziecko. Postanowiliśmy spróbować bo w domu kręcą się sami chłopcy wiec będzie szansa na dziewczynkę. A tymczasem ciąża nie jest taka piękna. W dodatku nie udało się z dziewczynką . Wiem że USG nie daje 100% pewności, ale lekarz powiedział że wyraźnie widać „ „siusiaka” i to w oby przypadkach i w dodatku wyglądają na jednojajowe, wiec mała szansa pomyłki. Jak się dowiedziałam że to chłopaki to płakałam pół godziny. Oczywiście będę ich kochać i póki będą małe to w zasadzie wszystko jedno. Żal mi tylko że jak będą dorosłe to nie przyjdą po przepis na kurczaka w śmietanie ani na piernk-kwiatek. Mąż mówi że będę „rodzynkiem”. A ja myślę że będę samotna i zapracowana piorąc i gotując dla tylu chłopów. A oni tylko zjedzą i pójdą do swoich męskich zajęć.