A ja po czasie euforii znow wpadam w kryzysy.. Chodzą za mną, wyją (maja
prawie 14 miesiecy). Owszem, są chwile że się ladnie bawią, ale w ogólnym
rozrachunku wychodzi że bez mamy nie da się żyć

A nawet jak się bawią - wtedy musze poświęcić czas starszej corce (3 lata, do
przedszkola pojdzie dopiero od wrzesnia).
I zyje w ciaglym poczuciu zaniedbywania ktoregos, bo nie da sie z malymi
bawic i starszej pomagac lepic z plasteliny.. Jak to godzić? Moja mama
chetnie mi pomaga ale ja chce te pomoc ograniczac do minimum.
A prace domowe? Moge z nimi nastawic i wyjac pranie ale jak tylko wchodze do
kuchni dra sie jak szaleni.. A nie moge wszystkiego ciagle zostawiac na
wieczory, jak juz spia..
Jak Wy sobie radzicie? Zwlaszcza majac starsze dziecko w domu?