Dodaj do ulubionych

moje frustracje

12.03.07, 12:07
A ja po czasie euforii znow wpadam w kryzysy.. Chodzą za mną, wyją (maja
prawie 14 miesiecy). Owszem, są chwile że się ladnie bawią, ale w ogólnym
rozrachunku wychodzi że bez mamy nie da się żyć sad
A nawet jak się bawią - wtedy musze poświęcić czas starszej corce (3 lata, do
przedszkola pojdzie dopiero od wrzesnia).
I zyje w ciaglym poczuciu zaniedbywania ktoregos, bo nie da sie z malymi
bawic i starszej pomagac lepic z plasteliny.. Jak to godzić? Moja mama
chetnie mi pomaga ale ja chce te pomoc ograniczac do minimum.
A prace domowe? Moge z nimi nastawic i wyjac pranie ale jak tylko wchodze do
kuchni dra sie jak szaleni.. A nie moge wszystkiego ciagle zostawiac na
wieczory, jak juz spia..

Jak Wy sobie radzicie? Zwlaszcza majac starsze dziecko w domu?
Obserwuj wątek
    • monikgebicka Re: moje frustracje 12.03.07, 21:55
      Dobrze Cie rozumiem mam podobną sytuację w domu: 13m-czne bliźniaki i
      trzylatek, który do przedszkola pójdzie od września(mam nadzieję).Chłopaki chcą
      by być z nimi cały czas, czepiają się nóg, marudzą, a starszy baw się ze mną
      itd itp.
      Moją odskocznią jest praca, a ułatwieniem to, że 3 razy w tygodniu kupuję tam
      obiady.Dla młodszych gotuję osobno 1,2 razy w tygodniu duży garnek jest na 2
      dni i jeszcze zamrażam, by było w zapasie.Czasem daję im jeszcze kupcze
      zupki.Gotuję jak chłopaki śpią (ok. 1,5 do 2godz.)starszy niestety ogląda bajkę
      na DVD czasem rysuję czy coś podobnego w kuchni w czasie gotowania.Ty masz
      lepiej możesz gotować z córcią.Mojego to jakoś nie bawi.
      Porządki ogólnie leżą.sprzątamy jak sie uda razem z mężem raz na tydzień jak
      chłopaki wyjdą na dwór z babcią lub ze mną.Mąż myje podłogi, a wieczorem jak
      zasną ja kończę łazienkę. na bieżąco myjemy tylko naczynia i zamiatamy
      codziennie.
      Ja żyję nadzieją, że już niedługo chłopaki będą bawić się razem, będzie lato
      więcej czasu na dworze więc może się trochę od nas odkleją.
      Ja mam pytanie do Ciebie?codziennie wychodzisz z cała trójką na spacer?
      codziennie kąpiesz bliźniaki?
      U mnie to leży nie zawsze mam siłę na to i trochę gryzie mnie sumienie.
      Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale tak się podekscytowałam, że ktoś
      podobnie czuje jak ja.
      Pewnie jest nas więcej!!!! Odezwijcie się dziewczyny.Dobrze jest się tak
      czasami wyżalić, czy podzielić radościami, a nam będzie raźniej się zmagać z
      codziennością.
      pa
      • prolens Re: moje frustracje 15.03.07, 11:13
        Wychodze codziennie, chyba że starsza jedzie do babci wtedy śpią na balkonie.
        Ale wychodziłam dotychczas jak spali, podcazs porannej drzemki, nie chcieli mi
        inaczej siedziec w wózku, chyba że podczas szybkiej jazdy ale Basia szybko nie
        chodzi. Więc dla wygody i spokoju chodziłam jak spali. Teraz bardzo się
        wszystkiminteresują, zaczynaja chodzić więc wychodzimy jak nie śpią. Ale ciężko
        jest wtedy zgrać potrzeby trójki dzieci.

        Kąpiemy też codziennie, na raz wszystkich w dużej wannie, ładnie się wtedy
        bawią i jest to dla nas chwila oddechu. Ale sama trójki na raz bym nie wykapała.
    • mathiola Re: moje frustracje 12.03.07, 22:22
      Ja nie wiem, ale chyba dużo rzeczy olewam po prostu. Prace domowe wykonuję
      wtedy kiedy mam ku temu sposobność albo ochotę smile) Nie zabijam się, żeby mieć
      błysk w mieszkaniu, grunt, żeby podłogi były czyste, bo maluchy raczkują smile)
      Jeśli muszę coś zrobić, a małe jęczą, no to jęczą, po prostu. Od jęczenia
      jeszcze nikt nie umarł, (co najwyżej ja na nerwy). Synek z plasteliny lepi sam,
      bo wie, że ja jestem beztalencie. Podobnie z rysunkami. Czytanie książki odbywa
      się w pokoju na podłodze między maluchami, albo wtedy kiedy one śpią, albo
      wtedy, kiedy są grzeczne. Synek wie, że kiedy jest nerwowo i mówię, że nie mam
      czasu, to znaczy że jest nerwowo i ja naprawdę nie mam czasu. Może jest jakiś
      wyjątkowo rozumny pod tym względem, a może tak go nauczyłam, nie wiem. Nigdy
      nie miałam oporów, żeby odmówić mu wspólnej zabawy, jeśli mi coś nie leży,
      obiecuję, że zrobimy to później i robimy to później (staram się dotrzymywać
      słowa).
      Generalnie trzymam się zasady: moje zdrowie (również psychiczne) przede
      wszystkim, reszta jest resztą. smile
      • mathiola Re: moje frustracje 12.03.07, 22:28
        A obiady dla małych gotuję raz w tygodniu - duży gar - i zamrażam.
        Wieczory są dla mnie i tylko dla mnie. Żadnego sprzątania, najwyżej ciuchy
        powiesić.
        Kąpię małe co drugi dzień. Spacery codzienie, jeśli ładna pogoda, bo i dla mnie
        to relaks (pomijając schodzenie po schodach i wdrapywanie się na górę, horror),
        lepiej się wtedy czuję jak trochę połążę.
    • bwas Re: moje frustracje 12.03.07, 23:55
      Jak fajnie, że nie umnie tylko dzieci zaniedbane. Ciągle ktoś płacze a ja jedna
      na trójke sad Jedyne czego pilnuje to żeby nie były głodne reszta pozostaje
      historią. Ja ciągle sobie powtarzam, że za rok bedzie lepiej - twój post mnie
      lekko podłamał.
      • prolens Re: od bwas 15.03.07, 11:28
        Będzie lepiej, bo jak pomyślę co sie u mnie w domu działo rok temu to włos się
        na glowie jeży i za nic nie chciałąbym tego roku jeszcze raz przezywac... Jest
        lepiej odkąd siedzą, potem raczkuja.
        No ale niestety jedna osoba na trójkę małych dzieci to mało.. Wiadomo, sa
        chwile gdy wszystkie maluchy zadowolone bawią się grzecznie a ja mogę kątem oka
        poczytać gazetę.. Ale najczęściej jest młyn i marudzenie któregoś od rana do
        nocy. No i zaczęłą się zazdrość i rywalizacja na całego między bliźniakami -
        jak jedno płacze ijest tulona na kolanach od razu przychodzi drugie i tez
        zaczyna płakać i chce na kolana. A jak wtedy muszę wytrzeć pupę starszej?
    • anna_sla Re: moje frustracje 13.03.07, 10:34
      Ja wprawdzie jeszcze nie jestem na tym etapie, bo chłopcy jeszcze nawet nie
      raczkują, ale mam pewne sugestie, może się sprawdzą??.. Córa w większości chodzi
      za mną krok w krok i nawet jak się bawi szybko zauważa, że mnie nie ma i zaraz
      zaczyna szukać po mieszkaniu, przez co w 90% czynności uczestniczy razem ze mną
      i chłopcami.. Kiedy śpiewam im do snu, ona albo śpiewa ze mną, albo wgramola się
      na mnie i tuli albo razem tańczymy. Pranie to raczej staram się wstawiać tak by
      wieszanie wypadło w porze ich snu albo wieczorem, ale pewnie już wkrótce cała
      trójka będzie w tym uczestniczyć (podając mi pranie??).. Kiedy karmię chłopców
      (łyżeczką) córa wtedy albo dosadza się z książeczką i każe sobie czytać lub
      opowiadać o obrazkach albo każe sobie farbki podać.. a ja staram się robić
      wszystko na raz tj.
      - gdy każe sobie czytać ja proponuję jej wybrać taką książeczkę co ma duże
      litery (i najlepiej mało tekstu) i trzymać ją sobie na kolankach (siedząc obok
      mnie) i czytam wolno tak by w międzyczasie odrywając oczy od książki zdążyć
      chłopcom po łyżeczce amku włożyć do ust.. Opowiadanie jest proste, bo wystarczy
      raz rzucić okiem co tam jest i wciągać ją do rozmowy - co tam jest, a jakiego
      koloru itp. - ona już przyzwyczaiła się, że nie zawsze patrzę wówczas w jej
      kierunku, ale liczy się sam fakt, że rozmawiamy/czytamy..
      - farbki.. jeśli jestem w trakcie karmienia, wyciągam kiedy chłopcy nie krzyczą
      lub gdy mają zaspokojony pierwszy głód i albo podpowiadam jej co ma malować,
      chwalę za to już zrobiła (udając, że widzę np. piękne serduszko, chmurkę itp) i
      gdy mam naprawdę chwileczkę namaluję szybko kwiatka itp.
      - albo odwracam jej uwagę od tego czego ode mnie chce mówiąc "zobacz jak chłopcy
      za Tobą patrzą, kochają Cię bardzo, pewnie chcą się z Tobą popatrzeć" albo
      proszę by dla nich zatańczyła (lubią na nią patrzeć) lub pomachała do nich
      różnymi zabawkami (albo np. nałożyła mi na głowę jakiegoś misia - wszyscy to
      uwielbiają)..

      Generalnie do wszystkiego wciągam całą trójkę na tyle na ile się da i jestem
      przekonana, że tak będzie dalej i kiedy będę szła do kuchni wszyscy będą ciągnąć
      za mną sznurkiem, zwłaszcza, że córa jest tego nauczona od urodzenia, bo kiedy
      nie dała mi od siebie odejść zabierałam ją ze sobą w nosidełku, w leżaczku, albo
      rozkładałam na podłodze kołdrę, wysypywałam zabawki i bawiła się grzebiąc często
      w słoikach albo garnkach.. Teraz naczynia staram się myć na bieżąco, dlatego w
      kuchni nie przebywam długo.. Obiad gotuję wieczorami na następny dzień albo
      drugie danie w porze południowej drzemki dzieci.. Obiadek dzieciom gotuję albo
      rano kiedy śpią albo również w czasie południowej drzemki albo i wieczorem na
      następny dzień (ale wolą bardziej świeżą).. Moi chłopcy śpią 3-4 razy dziennie
      po trochę (ząbkują i mają zaburzony cały harmonogram, nie)..

      Staraj się wciągać ich wszystkich do wszystkiego w taki czy inny sposób, dzieci
      z tak małą różnicą wieku mogą wiele rzeczy robić razem, jedno pokazywać, drugie
      opowiadać, przekładać itd.. choćbyś miała w tym celu wyciągnąć po 3 garnki i 3
      łyżki i wysłuchiwać koncertu podczas np. mycia naczyń smile) bylebyś mogła zrobić
      najważniejsze rzeczy a resztę ogarnąć wieczorem gdy śpią (np. umyć podłogę czy
      zebrać czyste garnki czy zabawki z podłogi)

      Ja nie regulowałam swoich dzieci do jednego określonego harmonogramu, śpią kiedy
      chcą, jedzą kiedy chcą, kąpanie czeka gdy conajmniej dwójka nie śpi i jestem z
      tego zadowolona, ponieważ są chwile kiedy jesteśmy wszyscy razem (jest ich
      najwięcej), ale są też chwile, kiedy jestem osobno z każdym, np. gdy jeden
      bliźniak śpi, córka się bawi sama (bo przecież też to robi) lub ogląda bajkę,
      mogę wtedy poświęcić czas drugiemu bliźniakowi.. Bywa, że chłopcy zajmą się sami
      sobą i zabawkami, mam wtedy chwilę dla córy, albo gdy chłopcy śpią, tak, że
      codziennie conajmniej raz jestem z każdym z osobna.. Dzięki temu żadne raczej
      nie powinno się czuć zaniedbane.. ale zobaczymy czy tak samo będę mądra za 7m-cy
      ;P (a swoją drogą sądziłam, że jest większa różnica między naszymi bliźniakami)

      P.S. ha, rozwiązałam problem schodzenia po schodach z coraz większą trójką
      dzieci na raz ;P Kupiłam sobie nosidło turystyczne i jednego zarzucam na plecy,
      drugiego na ręce i córa idzie sama, albo za rączkę smile))))
      • prolens Re: moje frustracje 15.03.07, 11:37
        Dzieki Aniu za rady, w zasadzie staram się postępować podobnie jak Ty, ale
        trudniej bawić mi się z trójką razem na podłodze, bo maluchy wszystko Basi
        zabierają, psują. Jak czytam jej książeczkę, podchodzą i wyrywaja. Jak budujemy
        z klocków domy dla zwierzątek, rozwalą wszystko. A jak staram się robić z nią
        coś na stole staja przy nas i płaczą bo też chcą się tym samym bawić.
        Myślę ze dopóki nie zmądrzeja, jeszcze te pół roku, będzie ciężko.

        A potem będą pewnie wpólnie budować zamki.

        U nas jest sztywny harmonogram, drzemki i posiłki o okreslonych porach,
        wszystko wspólnie. Tylko podczas porannej drzemki Basia nie śpi z nimi. Przez
        pierszwe pół roku spali i jedli na zmianę ale potem udało się ich wyregulować.
        Także cały czas spędzamy wspólnie.

        • anna_sla Re: moje frustracje 15.03.07, 14:27
          prolens napisała:

          > Dzieki Aniu za rady, w zasadzie staram się postępować podobnie jak Ty, ale
          > trudniej bawić mi się z trójką razem na podłodze, bo maluchy wszystko Basi
          > zabierają, psują. Jak czytam jej książeczkę, podchodzą i wyrywaja.

          hihi, to rozkładajcie cztery książeczki i po paru stronach wymieniajcie się ;P
          Tak się teraz śmieję tylko.. wiesz ja nie wiem tak naprawdę jak to jest czytać
          książeczkę, bo u nas zwykle po 2 stronach max. córa się nudzi i sama mi wymienia
          książeczkę lub wciąga tylko w opowiadanie o ilustracjach. Nie wiem czy już za
          pół roku to się zmieni, bo trwa to u niej od bardzo dawna. To, że czasem
          wysłucha nawet te dwie strony, że w ogóle każe mi czasem czytać to jest dla mnie
          szok smile))))

          > Jak budujemy z klocków domy dla zwierzątek, rozwalą wszystko. A jak staram się
          robić z nią coś na stole staja przy nas i płaczą bo też chcą się tym samym bawić.

          No właśnie i tego też jeszcze nie znam, bo córa całą ma przyjemność właśnie w
          tym, że układa piramidę i ją burzy, a jak proponuję układanie domku itp. to ją
          też nudzi i rozwala smile)) Ona w ogóle we wszystkim jest krótkoterminowa i ustala
          własne zasady, bo nawet jak kolorujemy coś wyrywa mi jedną kredkę by wcisnąć
          drugą zamiast dać mi szansę samej zmienić ;P Chwilę maluje na jednej stronie by
          potem obrócić na drugą i wkrótce pobiec po drugą kartkę.. Nie wiem czy jest to
          jakiś efekt mojego niedociągnięcia czy ona po prostu taka jest, a może
          faktycznie się zmieni za te pół roku??.. albo może właśnie rozwinie się pod
          kątem wszechstronności?? smile)))) Póki co ja jedną ręką np. maluję z nią na jej
          stoliczku siedząc na podłodze a drugą bawię się z chłopcami na podłodze obok. Na
          razie im to odpowiada i póki w ogóle maluję córa się nie bulwersuje smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka