Zanim urodzili sie chłopcy (3 miesiące) myślałam, ze skazywanie dziecka na
bycie jedynakiem to czysty egoizm rodziców

Teraz nie jestem tego juz taka
pewna ... Moja 3-letnia córka wspaniale przyjęła braci, nie okazuje im
wrogości ani jawnej zazdrości, co najwyżej jest bardziej nieposłuszna i często
płacze z byle powodu akurat wtedy, kiedy chłopcy też ryczą ... wiadomo, chce
zwrócić na siebie uwagę ...
Do tej pory dużo sie razem bawiłyśmy, nwet w leżącej ciązy miałyśmy wiele
zabaw na leżąco

a teraz córka chodzi za mną i prosi "pobaw sie ze mną" a co
słyszy ? " Kochanie, jak nakarmę chłopców", "Kochanie, teraz płączą, muszę ich
wziąć na ręce i uspokoic/zabawic/pohuśtać w leżaczku". Ona to przyjmuje jak
wyrok, nie buntuje sie, tylko ma takie smutne oczy

A ja jestem chodzącym
wyrzutem sumienia .... Najpierw chłopcy ciągle byli przy piersiach, teraz chcą
zeby poświęcać im uwagę, stosy karuzelek, przyrządów gimnastycznych itd
załatwiaja sprawę tylko na kilka minut. Spią niewiele, najwyżej 3 godziny
dziennie, głównie na spacerach ....
Moze macie jakies patenty na wspólne zabawy z dzieciakami, w tym niemowlakami
? Jak znaleść czas dla starszaka ? Ile czasu dziennie przeznaczacie na
wylączną zabawę ze starszym dzieckiem ?
Nie moge sie doczekac az będą tacy duzi, ze wezme ich wszystkich na kolana,
poczytam bajki, albo bedziemy razem grać w piłkę

Ale co do tego czasu ?
Nie chce, zeby cierpiało moje strasze dziecko.