mika324
01.03.08, 15:58
W kwietniu kończy mi sie urlop macierzyński.Napewno przedłużę okres pobytu z
dziećmi do grudnia, czyli jeżeli bym wracała do pracy dzieciaki miałyby 14
miesięcy.Moje pytanie wiąże sie z tym jak wy sobie radzicie po powrocie do
pracy.Czy udaje się Wam nie zabić o własne brudy i przede wszystkim chodzi mi
o nianie, czy znalezienie niani (dobrej) do rozbrykanych 14miesięcznych
dzieciaków to naprawdę cud.no i przede wszystkim czy taka kobieta ma
cierpliwość do dwójki nieswoich dzieci,które psocą .Jak patrzę czasami na
nianię, która wiza wi pilnuje mniej więcej 1,5 roczną dziewczynkę i np. przy
minusowej temperaturze pali przy uchylonych drzwiach, a mała krząta się jej
pod nogami, to szlak mnie trafia.Owszem do pracy chciałabym wrócić, ale czy da
się rady.Jeszcze jedno, mieszkam w warszawie i z tego co czytam to niania
znaczy wydatek minimum 2000.Mi pozostaje połowa tej kwoty i drugi etat po
powrocie do domu.W zwiąku z tym pytanie co za te dwa tysiące mozna mieć.Nianię
studentkę (niewyobrażam sobie jak by sobie poradziła ) czy Panią w średnim
wieku (40-55).starszej pani opiekującej sie takimi pociechami także sobie
niewyobrażam.Wiem, że pewnie histeryzuję, a powrót do pracy to fajna rzecz(
tym bardziej że człowiek w domu dostaje głupawki,( np problemy z werbalizacją
swoich myśli, czy błędy ortog. to zaczyna być u mnie stand.)Prośba dziewczyny
czy przeżyłyście powrót do pracy w miarę bezboleśnie.Czy w dużych miastach
wszyscy zarabiają przynajmniej po piątce, żeby przynajmniej zostało dla nas
tyle co niani, to może by mniej bolało.A może to ja jestem tylko taka
niedorajda życiowa