Dodaj do ulubionych

regres i co dalej

27.12.11, 13:57
Dziewczyny mam problem i szukam porady. Wiele wiecie, wiele przeszłyście, może poradzicie co powinnam zrobić, bo czuję aktualnie się zapętlona, mam chaos w głowie.
Mój syn 5,5 (wczesniak z obciążeniem okołoporodowym) jest chyba po regresie. Piszę chyba, ponieważ pewności nie mam. Mały na dzień dzisiejszy ma diagnozę - zaburzenia SI (od groma nadwrażliwości). Od kwietnia systematycznie uczęszczamy na terapię, w wakacje było zdecydowanie lepiej (poprawa była ogromna).
Od połowy października - początku listopada spadek formy. Przemęczenie, przeciążenie, niechęć do działań. Lekko odpuściłam synkowi (tzn. ograniczyliśmy terapię pedagogiczną, synek ma problemy z małą motoryką), wydawało mi się że będzie lepiej i cóż. okazało się że regres. Teraz (chyba po regresie) wróciło wszystko - nadwrażliwość słuchowa (jasełka w przedszkolu okazały się dla niego zdecydowanie za głośne, mieliśmy iść , on miał z dziećmi śpiewać, ale widząc reakcję synka szybko uciekłam), nadwrażliwość dotykowa, emocje szaleją (1. migiem przejmuje moje emocje, wyczuwa na kilometr. 2. znów przestymulowanie szybko przychodzi, wystarczy 2h odwiedzin u dziadków na obiedzie, potem płacz, zachowania a'la rozpieszczone dziecko, bo nie radzi sobie z nadmiarem bodźców), znów mały nie czuje swojego ciała (lęk przestrzeni, wysokości), potrzeby fizjologiczne tylko ze mną (te tzw. cięższe tylko przy mnie i w domu), niechęć do oddawania moczu, trzymania penisa, niechęć do jedzenia wielu potraw, lęk przed wodą, boi się też że zginie mu jego ulubiony miś (gdy ja się np. kąpię to koniecznie mam mu sprawdzić czy w wannie nie ma misia), skubie ranki itp. Mały w domu nosi sznurówkę i przekłada ją z ręki do reki zwykle coś sobie opowiadając (nie są to wymyślone historie, raczej scenki z życia lub opowiada sobie książki - kocha "czytać" ). Ma od lata opcję kotłownia (zmienialismy ogrzewanie w domu) - młody z klocków buduje piece, na wzór tych z ofert firmowych, wiele wie o ich budowie itp. Przychodzi do mnie i np. mowi - mama zbuduj mi opitme plus - tłumaczy jakie ma komory, gdzie popielnik itp. Synowi zdarza się powiedzieć coś tekstem z książki (np. nie rób min, miałaś mowić co czujesz - to z kubusia puchatka), ma bogaty zasób słów.
Robiłam diagnozę autyzmu/ZA w IE w Łodzi, byłam też u 2 psychiatrów. Orzeczono że to nie autyzm.

Do tego mój mały ma zdiagnozowane zaburzenia poczucia bezpieczeństwa (jestem po rozwodzie, ex mąż odszedł do innej kobiety gdy syn miał 1,5 roku) , gdyby mógł siedziałby mi na głowie, nie chce żebym tyle pracowała, ciągle w domu sprawdza czy i gdzie jestem. No i jestem dla niego wyroczną - tylko mama wie, tylko mama zrobi (choć w kwestii pożywienia potrafi powiedzieć że babcia robi lepiej).
Syn chodzi do przedszkola, po zajęciach ok 15 odbiera go babcia i do mojego powrotu z pracy jest u dziadków.
Dziewczyny poradźcie co robić. Rozmawiam z naszą terapeutką SI, chodzimy na zajęcia, odwiedzamy też neurologopedę (mały ma onm w buzi, język niespionizowany). Odpuściłam terapię pedagogiczną na pewno do wiosny - w domu staram się przemycać różne zabawy pobudzające małą motorykę. I mały chętnie ze mną się bawi, wykonuje różne rzeczy, gra itp. aha - syn ma wyobraźnię, potrafi np. udawać że zrobił mi herbatę albo że sadzi kwiaty w ogrodzie i dla mnie je zrywa.

Zastanawiam się co powinnam zrobić. Może warto jakieś sanatorium?
W marcu jesteśmy zapisani do Kajetan, bo myślę o tomatisie. Poza tym czekam na wizytę w naviculii, ale to dopiero styczeń 2013. Jeśli możecie - proszę o radę. Może czegoś nie dostrzegam? Coś powinnam zmienić?
Sama padam już na tzw. pysk. Czuję że i ja jestem mocno przeciążona. Pewnie to też nie wpływa na syna dobrze :(

P.s. przepraszam jeśli mało składnie napisałam. jestem po b. trudnych 3 dniach.
Obserwuj wątek
    • kasia_de Re: regres i co dalej 27.12.11, 14:07
      hmm, a co wg specjalistów wykluczyło autyzm? jakich kryteriów diagnostycznych nie spełniał?
      • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 14:19
        co niby na nie - wyobraźnia, empatia, okazywanie mi uczuć, właściwe dobieranie słów, wchodzenie w relacje - opowiadał co narysował, pokazywał swoje prace, mówił gdzie co się znajduje na prośbę osoby badającej. To tak na szybko co pamiętam
        • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 14:22
          aha - on niby nawiązuje kontakt wzrokowy (ze mną super), ale... - to ale polega na tym że gorzej mu idzie z osobami obcymi.
          poza tym śmieje się z żartów, choć nie zawsze wyłapuje że to co mówię, to nie na serio.
    • mruwa9 Re: regres i co dalej 27.12.11, 14:44
      a ja sie zastanawiam, na ile wlasnie dziecko jest przestymulowane. terapie, rehabilitacja, to wszystko pochlania czas, ktory moze dziecko po prostu chcialoby spedzic w wybrany przez siebie sposob i w swoim ulubionym miejscu- w domu. Moze po prostu wyhamowac z terapiami, po prostu miec czas pobyc w domu i nacieszyc sie soba nawzajem oraz sytuacja pt. nic nie musze.
      Ja z moim dzieckiem przestalam wychodzic z domu, w odwiedziny. jest szkola i dom. I tak bylo przez pare lat, jesli wychodzilismy gdzies, to na zmiane, jedno z nas zawsze zostawalo w domu z corka. Po jakims czasie mloda dojrzala do wizyt, co prawda wizyty sa krotkie i obowiazkowo z zestawem wlasnych przedmiotow (laptop i ulubione filmy), ale zaczyna to dzialac.Tylko zanim zaczelismy wymagac, aby dziecko dostosowalo sie do nas, najpierw my dostosowalismy sie do niego. II potem ewentualne zmiany pomalu, malymi krokami.
      • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 14:53
        wiesz mnie się wydaje że ja wszystko co mogłam dostosowałam do syna. nie ma mnie i moich potrzeb (nie pamiętam kiedy wyszłam z domu sama dla siebie). jest on, jego potrzeby, jego terapia. staram się by miał to, czego potrzebuje.
        wiem co na syna działa źle, czego nie lubi, nie jest zmuszany do niczego czego nie toleruje itp. więc to chyba nie to... jeśli o terapię chodzi - zostało tylko SI, pedagogiczna odpuszczona, neurologopeda ograniczony. Myślę jednak że nie mogę odpuścić wszystkiego w 100% i zamknąć go w domu, bo mu zaszkodzę.
        • legenda3 Re: regres i co dalej 27.12.11, 19:54
          Szironna, ja też miałam pierwszą myśl, kto diagnozował dziecko. To, że syn bawi się z wyobraźnią i właściwie dobiera słowa, rozumie niektóre żarty to nie są wyznaczniki braku autyzmu, chociaż bardzo działają na plus. Zaburzenia SI nie biorą się znikąd, są niejako efektem nieprawidłowej biochemii mózgu, która także towarzyszy autyzmowi. Nie chcę tez wmawiać ci, że syn ma autyzm, ale ja tez wiem z doświadczenia, że tylko zespół, który zna się na autyzmie, pracuje z autystami, ma duże doświadczenie w diagnozowaniu może postawić prawidłową diagnozę zwłaszcza dzieciom z pogranicza.
          Pogorszenie funkcjonowania zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym jest tez charakterystyczne dla dzieci z ASD, wynikać może z wielu przyczyn, z których główne, to: alergie jeśli dziecko jest alergikiem zwłaszcza wziewnym (jesień i zima to sezon na pleśnie i grzyby mikroskopowe ponadto więcej jest w domu roztoczy bo mniej się wietrzy), mniejsza ilość światła słonecznego (niektóre dzieci reagują pogorszeniem nastroju), mniejsza ilość witamin w pożywieniu, infekcje leczone antybiotykami i niszczenie prawidłowej flory bakteryjnej w jelicie. Nie będę się rozpisywać bo to bardzo obszerny temat. Może te najważniejsze problemy dotyczą tez twojego synka, wówczas możesz się zastanowić czy zrobić mu jakieś badania, zmienić dietę, suplementować tran czy witaminy. To może pomóc oprócz terapii, jaką ma aktualnie ustawioną.
          • legenda3 Re: regres i co dalej 27.12.11, 19:55
            Aha, i to nie jest regres, jedynie pogorszenie funkcjonowania, bo nie stracił żadnych umiejętności, tylko gorzej się zachowuje, prawda?
            • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 20:56
              Tak, prawda.
          • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 20:55
            o ASD nie pomyślałam. Synek jest wcześniakiem z obciążeniem okołoporodowym, do niedawna miał nawracające zapalenia krtani, reakcje alergiczne są, do tego wybiórcze jedzenie nie zapewnia wszystkich witamin. Dziękuję za tę uwagę :)
            co do diagnozy - syna diagnozowano w Instytucie Ericksonowskim w Łodzi (psycholog i psychiatra, w oddzielnych terminach i niezależnie od siebie). Następnie byłam u dr Pisuli z Warszawy. Czekam na diagnozę w Naviculii w Łodzi ale terminy koszmarne.
            Ja wiem i widzę, że mój synek jest "inny", chciałabym wiedzieć co tak naprawdę mu jest, bo gubię się już w domysłach. I nie wiem do końca jak z nim postępować, co z czego wynika w jego zachowaniu itp. Sama też u siebie widzę pewne zaburzenia, może dlatego wyczuwam mojego syna (on bardzo mocno wyczuwa moje emocje).
            Badań robiłam sporo - kał (robaki i candida) - było ok, powtórzę znów, alergia (miał testy skórne które nic nie wykazały, ale wiem na co syn alergicznie reaguje), okulista i ortoptysta (syn ma astygmatyzm w jednym oku, podobno patrzy też kątem oka - słowa terapeutki od SI). Choroby dróg oddechowych są u nas częste, ale bezantybiotykowe (syn nie umie wydmuchać nosa), choć w tym sezonie to przeważnie przeziębienia a nie krtań czy oskrzela. Był czas kiedy stosowałam dietę bezmleczną i bezglutenową (miał candidę ++), teraz je wszystko (to co akceptuje, a wiele tego nie ma oraz sporadycznie słodycze typu ciastko maślane czy ukochane przez niego kinderki - mocno ma je ograniczane i jada tylko od tzw. święta).

            Mały nie cofnął się w umiejętnościach, po prostu wróciły nadwrażliwości, syn szybciej się przestymulowuje i nie umie poradzić sobie z emocjami. "Walczę" też z poczuciem wartości u małego - szybko się zniechęca, jeśli wydaje mu się że czegoś nie umie - ucieka od zadania. Zwykle jest wtedy zmęczony i chce mu się spać.
            Bardzo chciałabym wiedzieć jak mam z synem postępować, bo czasami czuję się bezradna, choć przecież moja wiedza jest o niebo większa niż pół roku temu.
            Dziękuję za wszelkie rady, podpowiedzi i zainteresowanie. Bardzo dziękuję
            • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 21:19
              > o ASD nie pomyślałam.

              napisałam głupotę co dopiero teraz widzę.
    • czarna_ida Re: regres i co dalej 27.12.11, 20:47
      U nas niby tez nie jest gorzej, ale cos sie dzieje.. Nie ogarniam co, niestety..
      U nas ze syn slucha sie tylko dwoch osob ojca i jednego znajomego..
      Nikogo wiecej, a ja mam pod gore, bo nie umiem go uspokoic, a od niego jeszcze uslysze taka '' wiazanke'' mam wrazenie ze nie wie po co sie przeklenstw uzywa, ale sa niestety dosc mocne :-(
      I sam sie nakreca, to tak jakby chcial lawine zatrzymac. Nie wiem jak sobie poradze dalej, bo zostawanie z nim w domu, to katorga.
      Nikt mnie nie przygotowal na takie cos.. Czasami siedze i placze z bezsilnosci..
      Moze Twoj syn na oprocz zaburzen SI takze ma CZR, czyli ani autyzm ani asperger ?
      U nas ma CZR wpisany ale moim zdaniem to autyzm, z nadpobudliwoscia..
      Moze warto isc do kogos jeszcze ? Rozumiem Ciebie, bo ja pracuje, wystarczy mi weekend cale dnie z synem, i ja do pracy na rzesach ide.. A obracam naprawde duzymi pieniedzmi, i nie moge pozwolic sobie na bledy :-(
      • szironna Re: regres i co dalej 27.12.11, 21:07
        Czyli i u Was pogorszenie funkcjonowania? Przykro mi :( Domyślam się że i Ty jesteś padnięta i czasami nie wiesz co zrobić, by właściwie zadziałać.
        Te wiązanki i słownictwo - też uważam że Twój synek nie do końca wie, co mówi. Jest świadomy tego, że te słowa ranią, że są brzydkie. Zatem tak daje ujście emocjom. Słuchać tego na pewno łatwo nie jest. Wyjściem jest poinformowanie synka że nie tolerujesz takiego słownictwa, nie zamierzasz tego słuchać, zatem wychodzisz z pokoju. Kiedy się uspokoi z chęcią znów z nim porozmawiasz/pobawisz się/poczytasz mu książkę itp. Nie pokazuj że te słowa Cię ranią i powodują Twoją bezradność. Reaguj spokojnie ale stanowczo. Powinno minąć (mam nadzieję).
        U mojego syna działa chwalenie, motywowanie itp. Karanie według mnie się nie sprawdza.
        Co podpada pod CZR? U nas jest obserwacja pod kątem ZA (obserwuje moja terapeutka od SI, obserwuję ja, bo syn pewne cechy ma, ale diagnozę wiadomo - stawia lekarz).
        Mam latem znów wizytę u dr Pisuli, czekam na Kajetany i Naviculę. Szkoda że nie można działać od zaraz, wszędzie terminy. U lekarzy u których byłam - poszliśmy prywatnie. Niestety dalej nie wiem na czym stoimy, co bardzo mnie męczy.
        • legenda3 Re: regres i co dalej 27.12.11, 22:51
          Szironna, sama wiesz, że synek jest trochę inny, konkretna diagnoza wiele nie zmieni i tak rehabilitacja jest objawowa (SI), logopedyczna czy pedagogiczna, co które dziecko potrzebuje. Jeśli to mu zapewniasz to szukaj dodatkowych przyczyn w samopoczuciu i stanie fizycznym dziecka. Tak jak pisałam wcześniej, w dodatku dzieci z zaburzeniami SI często mają problem z zidentyfikowaniem co właściwie im przeszkadza, dolega, niepokoi, więc są po prostu "niegrzeczne". Niestety nasza rola polega na tym żeby zorientować się o co chodzi i ewentualnie leczyć i pomagać. Jeśli chodzi o testy alergiczne to mnie więcej niż zwykłe testy IgE na poszczególne alergeny dała obserwacja dziecka co i kiedy mu szkodzi oraz panel testów IgG n opóźnione alergie pokarmowe Imupro300.
          Dr Pisula to uznany specjalista od autyzmu, więc jej opinia jest raczej miarodajna.
          • szironna Re: regres i co dalej 28.12.11, 08:38
            Tak, masz rację. Obserwacja dziecka jest b. ważna - ja dzięki temu też wiem na co syn reaguje alergicznie.
            Terapię mamy (WWR) - SI, neurologopedia, pedagogika (ostatnie zawieszone). Działam też w domu.
            U mojego synka najgorszym wrogiem są emocje - mały nie umie sobie z nimi radzić, szybko się nakręca - i wybuch gotowy. Staram się unikać stresowych dla niego sytuacji, ale się nie zawsze da. Chociażby przedszkole - tu ma wiele bodźców, hałasu, stresów. Niemniej wiele robię, by mały się czuł jak najbardziej komfortowo.

            Dr Pisula diagnozy autyzm nie postawiła. Orzekła że zaburzenia SI są. Czy jest coś więcej (ZA, CZR) - nie powiedziała jednoznacznie, że nie ma. Wydaje się, że to tylko mocne zaburzenia SI, ale tak naprawdę różnie być może. Syn jest do rehabilitacji i obserwacji "zostawiony". Późnym latem mamy kolejną wizytę u niej.
            • rauxa Re: regres i co dalej 28.12.11, 09:10
              u nas tradycyjnie październik/listopad/grudzień - pogorszenie nastroju, więcej stymulacji wzrokowych, płaczliwość, nerwy, zaburzenia snu, zmniejszenie komunikatywności, izolowanie się - i tak co roku,

              stabilizuje się powoli grudzień/styczeń - i nadchodzi wspaniała wiosna,

              w tym roku jest lepiej - na szczęście nie chorował poważniej, nie było antybiotyków jesienią, daje mu tran i homeo na wzmocnienie odporności, przyzwyczaił się tez do przedszkola i nie cierpi tak jak w zeszłym roku jeśli chodzi o szkolne hałasy (dość spora nadwrażliwość słuchowa),

              Radzi sobie jak może- my tez staramy się jak możemy pomoc mu przetrwać - wracamy do wizualnej rozpiski, planu dnia na drzwiach, nagrań video - co i jak ma robić,

              po południu bardzo zmęczony - (w ciągu tygodnia po przyjściu z przedszkola),
              często śpi po południu - (jak skończył 2 lata przestał spać w ciągu dnia),

              diagnoza spektrum autystyczne, ma 4.5 lat
            • mruwa9 Re: regres i co dalej 28.12.11, 09:11
              Wiesz, co jest czesta przyczyna akcji zlosci i frustracji u dzieci z autyzmem? Brak komunikacji. Moze skup sie przede wszystkim na rozwoju dwukierunkowej komunikacji, niekoniecznie werbalnej (choc twoje dziecko mowi, ale nie wiadomo, na ile rozumie to, co mowi,). jesli dziecko bedzie potrafilo przekazac, co jest zrodlem jego zalu czy wscieklosci, bedziesz w stanie zadzialac przyczynowo. Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze odkad rozumiemy sie z dzieckiem, napady zlosci czy zalu praktycznie ustaly, a dziecko jest najslodszym i najmilszym czlowiekiem na swiecie.
              Poszukaj sobie ksiazek Carol Gray:
              www.thegraycenter.org/social-stories
              www.eduksiegarnia.pl/swiat-historyjki-spoleczne-p-838.html
              Moze PECS?
              www.pecs.org.uk/general/what.htm
              Nawet, jesli twoje dziecko nie ma autyzmu, to nie jest wykluczone, ze tego typu metody moga mu pomoc, a przy okazji wniesc do waszego zycia wiecej spokoju.
              • irutxeta Re: regres i co dalej 28.12.11, 10:03
                właśnie tak - brak efektywnej komunikacji,
                zima wracamy do piktogramów i historyjek społecznych: przygotowania dnia, wyjścia do lekarza, zakupy, spacer, ze coś się zepsuło albo trzeba zrobić coś nowego,

                nagrywamy tez historyjki - na początku prawie cały rozkład dnia - teraz tylko od czasu do czasu - ale zima nie zje obiadu/kolacji, nie ubierze się, nie wyjdzie na spacer bez obejrzenia sobie uprzednio filmiku,

                latem i wiosna radzi sobie dobrze werbalnie - zima się blokuje - frustracja od razu idzie do góry,
                w trudnych dla niego sytuacjach widać jak rozpaczliwie poszukuje właściwych slow w głowie ale emocje już buzują i gotowy atak nerwów;)
                • mruwa9 Re: regres i co dalej 28.12.11, 11:52
                  Opowiem taka historyjke: kiedys byllam z chorym dzieckiem w domu (dziecko z autyzmem), ale przyszla pora odbioru pozostalych dzieci z przedszkola/szkoly. Z lenistwa nie chcialo mi sie przygotowac obrazkow, po prostu powiedzialam corce, ze jedziemy odebrac rodzenstwo. I trafilam na totalny opor. Ze 20 minut zajelo mi wtlaczanie dziecka sila do samochodu, ja spocona, dziecko splakane. Zupelnie bez sensu. Nastepnego dnia sytuacja miala sie powtorzyc, ale pomna doswiadczen dnia poprzedniego poswiecilam tych kilka minut na przygotowanie obrazkow o tym, co mamy zrobic. I dziecko z usmiechem,w podskokach, samo chetnei pobieglo do samochodu i usadowilo sie w srodku.
                  jeszcze ze 2 lata temu zmiana trasy do domu, jazda inna, niz zwykle droga, wywolywala auutomatycznie histerie i czarna rozpacz, teraz udaje nam sie wpadac nawet na spontaniczne zakupy w drodze do domu, bo przypomnialo nam sie, ze czegos waznego brakuje. I jest ok, a dziecko dzielnie maszeruje z koszykiem miedzy regalami. Fakt, to ostatnie to zasluga szkoly i regularnych wyjsc na zakupy po owoce, ale tez dziecko dojrzalo do takiej elastycznosci.
                  • szironna Re: regres i co dalej 28.12.11, 19:04
                    mruwa łatwo nie masz :( całe szczęście że jesteś mamą świadomą, co wcale nie znaczy że przez to Ci lżej. Cieszę się, że jest u Was poprawa, każdy krok naprzód to duża ulga. U mnie tego co u Was nie ma, ale syn nie ma autyzmu (mam na myśli klasyczny, bo jakieś cechy chyba są), więc i inaczej trzeba do niego podchodzić. Zatem nie reaguje tak gwałtownie na zmiany. Nie muszę też stosować obrazków do komunikacji.
                    Niemniej mój syn wszystko musi zrozumieć, pojąć sens tego co mamy zrobić, inaczej jest albo niechętny albo po prostu stawia weto.
                    • mruwa9 Re: regres i co dalej 28.12.11, 20:06
                      No wlasnie to, ze dziecko nie mowi niekoniecznie musi swiadczyc o tym, ze rozumie, o czym mowa. I nawet dla dzieci wysokofunkcjonujacych czy z pogranicza, obrazki moga byc bardzo pomocne. A zwlaszcza historyjki spoleczne. Przeczytaj te ksiazke Carol Gray, moze znajdziesz tam pozyteczne informacje, ktore ulatwia wam codzienna egzystencje. Niezaleznie od tego, czy twoje dziecko ma, czy nie ma autyzmu.
                      (ja ksiazki Carol Gray akurat nie czytalam :-) ale pare innych ksiazek, opisujacych te metode (niestety, te "moje" ksiazki nie ukazaly sie po polsku, a szkoda). Diagnoza diagnoza, ale warto skupic sie na odkryciu klucza do dziecka, zeby po prostu zylo sie wam latwiej, bez nerwow i szamotaniny. Dlatego polecam , mimo wszystko, te lekture. Owe metody bywaja tez pomocne u dzieci z ADHD, ktore nic wspolnego z autyzmem nie maja (choc czesto ADHD i ZA wspolistnieja).
                      • szironna Re: regres i co dalej 29.12.11, 19:28
                        dziękuję za radę - na pewno po książkę sięgnę.
                        wiesz, ja generalnie potrafię już wyczuć swoje dziecko, wiem kiedy nastąpi "wybuch". dlatego zwykle udaje się nam omijać trudne momenty. tyle, że niekiedy teoria sobie, a rzeczywistość... święta, jasełka, cała ta otoczka plus pogoda sprawiły że syn nie dał rady wszystkiego ogarnąć (pilnowałam by nie było "HALO ŚWIĘTA!" dookoła niego, ale same próby w przedszkolu już swoje zrobiły). no i ja miałam nerwowy okres, zatem i moje emocje synek szybko przejął, mimo że bardzo się starałam być w domu spokojną. ale niestety widać nie udało się, zresztą myślę że nie jest to do końca możliwe.
                        od wczoraj synek jest "czysty" - pomocny, spokojny, współdziałający, zero przestymulowań itp. co prawda nadwrażliwości są znów b.widoczne (znów dziś przeszkadzała pralka, a do niedawna nie słyszał jej), ale tu wiem co robić. poza tym oddał cały stres i emocje "poszły w komin". ostatnie dni pokazały mi jednak, że muszę jeszcze bardziej wybiegać myślami do przodu, być jeszcze bardziej przewidująca i na etapie początkowym działać. przed nami dzień babci i dziadka - pewnie znów w przedszkolu będą próby. co prawda powiedziałam opiekunce, żeby wyłączyła małego z udziału, ale na próby na pewno będzie chodził, bo nie mają pomysłu co z nim wtedy zrobić. i klops.a nie zostawię przecież synka w domu do 20.01 (pracuję i nie mam szans być tyle w domu). zastanawiam się na razie co robić, może pan "gospodarczy" by go wtedy przejął? szukam pomysłów w głowie, by nie zafundować synkowi powtórki z rozrywki.
                        no i na bal karnawałowy synek nie pójdzie, szkoda jego stresu.
                        • mruwa9 Re: regres i co dalej 30.12.11, 01:37
                          a myslalas o takich ochraniaczach na uszy, przeciwhalasowych? Sa do kupienia w marketach budowlanych. A moze mp3 z wlasna muzyka, jesli taka istnieje, ale ze sluchawkami nakladanymi na uszy, obejmujacymi je, a nie wtykanymi do przewodow sluchowych? Zeby odizolowac dziecko od przykrych dla niego dzwiekow? Nie caly czas, ale np. w domu, gdy masz zamiar wlaczyc pralke? Mysle, ze istnieje sporo srodkow pomocniczych, kognitywnych, ulatwiajacych codzienne funkcjonowanie. na przyklad kalendarz, w ktorym mozna zamieszczac obrazki o planowanych wydarzeniach (np. Dzien Babci, urodziny, itd), zeby dziecko mialo czas na psychiczne przygotowanie sie do wydarzen? My mamy tablice z tygodniowym schematem, cos w tym stylu:
                          www.hi.se/sv-se/Hjalpmedelstorget/Kognition/-/Kognition/Sok-hjalpmedel/-sid-1/
                          gdzie kazdemu dniu tygodnia jest przypisany odpowiedni kolor, akurat w Szwecji jest to ujednolicone i poniedzialek zawsze jest zielony, wtorek niebieski, itd. Nasza tablica jest wykonana z materialu, do ktorego da sie przyczepiac obrazki na rzepy (obrazki robie sama: wyszukuje w programie komputerowym lub w googlach, drukuje, laminuje, przyklejam samoprzylepny kawalek tasmy z rzepem). takie banalne rzeczy potrafia usystematyzowac dzien. Takoz timer, ktory ulatwia okielznanie czasu. Ogrom pomyslow i mozliwosci.
                          Co do nazywania i odczytywania uczuc oraz emocji, co u twojego dziecka wykluczylo autyzm- moje dziecko jest niskofunkcjonujace. I mimo to swietnie potrafi odczytywac emocje na zdjeciach, obrazkach, piktogramach. Komentuje, ze ktos jest smutny, a ktos sie smieje do rozpuku ( a moje dziecko z nim). gdy ktos obok placze, moje dziecko wpada w autentyczna rozpacz i smutek nie do opanowania. Nikt by dziecka z autyzmem o taka empatie nie podejrzewal...
                          Tyle, ze ja nie twierdze, ze twoje dziecko ma autyzm, zeby nie bylo niejasnosci, nie kwestionuje diagnozy stawianej przez specjalistow. Ale byc moze metody, ktore ulatwiaja zycie osobom z autyzmem okaza sie pomocne rowniez w waszym przypadku. Bo to nie diagnoza sie liczy, tylko dziecko i jego dobrostan (jego oraz jego rodziny).
                          • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 11:31
                            na uszy zakupiłam mu nauszniki, nie takie zwykłe pomponiaste, tylko zakładane od tyłu, z pluszem w środku, dobrze izolujące. i po domu w nich biega. na szczęście wystarcza mu taka ochrona. ale w przedszkolu jest problem o tyle, że on już zaczyna się wstydzić - np. sznurówka tylko w domu, podobnie uszy. szukałam czegoś fajnego, nie nachalnego, ale na razie niczego takiego nie znalazłam. a on się krępuje przy innych, poza tym nie powie opiekunce że chce wyciszenia. ja po nim poznam (no i mnie też komunikuje), a opiekunka nie. niestety nasze przedszkolanki o zaburzeniach SI nie wiedziały nic, ja im dopiero podsuwałam różne materiały i informacje. a i tak raczej nie widzę u nich potrzeby doedukowania się. pani mi przeważnie mówi że zwykle nie ma dla małego czasu, bo tyle dzieci. i ja to z jednej strony rozumiem, ale z drugiej mam bunt w sobie, że jest jak jest.
                            muzyka zaś na razie w odwodzie u nas. włączam co prawda małemu klasyczną, chorały gregoriańskie, ale dosyć szybko wyłącza.
                            co do kalendarza my też mamy - podzielony na daty, dni, pory roku, miesiące, nawet można info o pogodzie zawiesić. niemniej nie ma czegoś, co w Twoim mi się b. podoba - możliwości zawieszania info co nas czeka, muszę takiego poszukać. dziękuję za podpowiedź :) jeśli nie znajdę, zrobię sama. na pewno małemu pomoże. raz jeszcze dziękuję :)
                            aha - zegar mamy, mamy też tablicę obowiązków - małemu się b. podoba.
                            jeśli natomiast o diagnozę chodzi - wiesz ja sama nie wiem czy on ZA nie ma. bo cechy są na pewno. i wiem że autyzm jest niejednorodny. zatem należy całościowo patrzeć. myślę, że czas - może rok przyszły - dadzą mi odpowiedź jak to jest z moim synem. i myślę, że, skoro mały jest zaburzony, to na pewno metody dla autystyków nam nie "zaszkodzą", wręcz przeciwnie. zresztą niejedno zdrowe dziecko mogłoby z nich korzystać (i skorzystać na nich) z wielkim powodzeniem.
            • ania-pat1 Re: regres i co dalej 28.12.11, 09:50
              "
              > coś więcej (ZA, CZR) - nie powiedziała jednoznacznie, że nie ma. Wydaje się, że
              > to tylko mocne zaburzenia SI, ale tak naprawdę różnie być może. Syn jest do re
              > habilitacji i obserwacji "zostawiony". "
              Widzę, że nie jestem sama z diagnozą w "zawieszeniu". Moja córka ma wpisane - "pewne cechy ZA - do obserwacji". Diagnoza z "wpisem w papiery" przed pójściem do szkoły (obecnie ma 5 lat 3 mies). kiedy czytam o twoim synku, to jakbym czytała o mojej córce (na dodatek też wcześniaczka z obciążonej ciąży) - u nas regresy, czy pogorszenia zachowania wynikają zazwyczaj z pojawiającego się powodowanego alergią/infekcją niedosłuchu (w uchu gromadzi się płyn i dodatkowo zaburza odbiór bodźców - siada układ przedsionkowy i dodatkowo wzmaga się nadwrażliwośc na dźwięki - bo one wtedy są rozmyte i "dudniące") - córka robi się trudna choć objawów infekcji brak. Pogorszenia zazwyczaj są jesienią a lepiej jest latem. Spróbuj zatkać mu ucho (dokładnie) palcem i coś szepnąć - (ale nie bezpośrednio) - czy słyszy ( a potem powtórzyć " operację"na drugie ucho) - ja szeptam coś nieprzewidywalnego np. turkusowa gwiazdka (bo inaczej inteligentna bestyja sobie dopasuje słowo do dźwięku).
              • szironna Re: regres i co dalej 28.12.11, 19:26
                ania-pat dzięki za radę - badałam w ten sposób słuch, było ok. niemniej robiłam tak latem. dziś powtórzyłam i wydaje się być ok. niemniej nadwrażliwość wróciła - widzę to wyraźnie. dziś na przykład strzelano na naszym osiedlu z petard - synek poinformował mnie że "coś głośno wali na dworze" i poprosił o pomoc. założyłam mu na uszy moje nauszniki i to na szczęście wystarczyło. wyglądał uroczo :-)
                aha - od dziś zdecydowana poprawa. myślę że syn już "oddał" to co działo się w przedszkolu (jasełka itp) oraz w domu z okazji świąt (choć w domu starałam się by było lajtowo i bez opcji - synu ).

                Też Cię frustruje brak jednoznacznej odpowiedzi co jest córce? Mnie trochę tak. Co prawda nie ma to wpływu na terapię, ale chyba chciałabym wiedzieć na 90% co ma mój syn, dla samej siebie (wiem że to teoretycznie nic nie zmieni, bo czy z ZA czy z CZR czy "tylko" z zaburzeniami SI to i tak będzie to samo kochane dziecko).
                Muszę też przygotować się na to, że w okresie jesienno-zimowym będzie trudniej, wiosną i latem lżej. No i działać, terapeutować, nie zapominając o budowaniu poczucia bezpieczeństwa i wzmacnianiu poczucia wartości u syna.
                Dziękuję dziewczyny za wpisy, pomogłyście mi bardzo. Słowo pisane pomaga poukładać w głowie chaos, który pojawia się w trudnych chwilach. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję.
    • szironna Re: regres i co dalej 28.12.11, 19:57
      dziewczyny jeszcze jedno mi się nasuwa -
      1/czy żeby wyjechać na turnus rehabilitacyjny trzeba mieć orzeczenie o niepełnosprawności?
      2/warto z takich turnusów korzystać czy lepiej organizować wyjazdy indywidualne?
      • szironna Re: regres i co dalej 28.12.11, 19:57
        napisałam "jedno mi się nasuwa" a pytania są dwa - nie ma to jak jasność przekazu ;)
        • halogen75 Re: regres i co dalej 28.12.11, 20:08
          szironna napisała:

          > napisałam "jedno mi się nasuwa" a pytania są dwa - nie ma to jak jasność przeka
          > zu ;)

          Ja właśnie założyłam wątek "2 pytania- przedszkole specjalne", po czym wstawiłam 3 pytania;) Szczerze mówiąc w tym całym smutku zaczęłam się sama śmiać do siebie;)
      • halogen75 Re: regres i co dalej 28.12.11, 20:05
        Ja się dołączę do grupy, u których jest źle. Wydawałoby się jeszcze niedawno, że gorzej być nie może ale okazuje się, że w naszym przypadku może. Myśleliśmy, że regres (u nas faktycznie miał on formę cofania się) w pewnym momencie odpuścił i że powoli zaczynamy się z samego dołu wspinać na schody do góry ale kiedy weszliśmy parę stopni do góry spadliśmy jeszcze niżej niż byliśmy przedtem:/ Też padamy na gębę, też zaczyna się w nas rodzić totalna niewiara a zaczyna wkradać się poczucie bezsensu. Mówiąc krótko widzieliśmy już w pewnym momencie małe światełko w tunelu, niestety okazało się, że to nadjeżdżający z mega prędkością pociąg:/ I nie będę tego opisywać, bo tego po prostu nie da się opisać.
        Dlatego łączę się po prostu w ogólnym bólu:(
    • kasia123m Re: regres i co dalej 28.12.11, 23:33
      moj 5 latek z SI tez koncem listopada ,poczatkiem grudnia mial cos w rodzaju przeterapeutyzowania.mial dosc jednym slowem i tez troszke zwolnilismy.mysle ze dziecko czasami potrzebuje takiej normalnej zabawy,siedzenia w domu i nudzenia sie z mama czy bawienia autkami czy w sklep.Pani pedagog zwrocila nam uwage..bo on w kazdej zabawie zaczal dopatrywac sie elemntow terapi...i mowil ze niczwego sie uczyc nie chce.w opini z przedszkola mam napisane ze unika trdnosci..bez zachety niepoejmie proby rozwiazania problemu jakby mu sie nie chciało.Tylko ze u nas on nagle teraz zrobil sie strasznie inteligenty cfany i psykaty.nerwowy niesamowicie..jak mu cos niewychodzi lub idzie niepojego mysli to sie zlosci.wrzeszczy psykuje i ostatnio nawet klepie sie rekoma po buzi jakby niewiedzial co z tymi rekoma zrobic..Dodam ze zawsze w chwili ekstytacji podskakiwal i lekko machal tymi rekoma ale u nas ma to ponoc zwiazek z niedojzaloscia ukladu nerwowego i niepanowaniem nad ukladem nerwowym.
      Nerwowy sie zrobil i wybuchowy moze przez to ze mojaj mama powaznie zachorowala i ja jestm wrak...nerwowa placzliwa...a on niesamowicie reaguje na moje emocje.taty prawie wogoe nieslucha.
      Co do przebodzcowania to w wigilie zasnal o 12 w nocy...za duzo wrazen...a w 2 dzien swiat o 2 w nocy.Tydzien przed swietami tez przyszedl do nas w nocy i spac niemogl i wtedy co kilka sekund przy zasypianiu tak mu drgalo cialo.nawet mowilam do meza ze moze by go do neurologa wziasc bo kurde jak to poczatki jakiejs padaczki.A too moze jakies pobudzenie było..nie wiem.
      co do powtarzalnosci zabaw...moj rysuje bardzo czesto sklep i podpisuje polo.rysuje tez duzo innych rzeczy...ale ten rysunek pojawia sie bardzo czesto.
      u nas postep widac teraz duzy...ale w listopadzie wszystko stalo..widac bylo przemeczenie po przedszkolu..zagubienie...moze to efekt rozpoczecia przedszkola.przedszkolanki juz drugi rok mowia ze jak on po wakacjach przylazi do przedszkola to z 3 tyg jest strasznie...zanim on przywyknie...i potem z dnia na dzien coraz lepeij.w koncu w wakacje nie ma takiego przeciazenia bodzcami...a jeszcze w tym roku sama zalatwilam neurologopede...pedagoga...plus nasze si...od stycznia ma miec 2 razy w tyg si....
      Ale hustawki emocji ma tez 5 latek kolezanki..zdrowy zupelnie..wrzaski krzyki psykowanie...wymuszanie...wiec to pewnie normalne dla tego wieku.sasiadki corka zaczela teraz chodzic z nami do przedszkola i tez mowi ze dziecka niepoznaje ze taka niedobra.U nas dochodzi do tego totalne rozkojarzenie...jak sie ubiera to siedze i mowie..ubierz spodnie...patrz jak ubierasz...a on nie patrzy na spodnie tylko wklada i np wklada dwie nogi do jednej nogawki...problem z niepatrzeniem na to co robi nadal mamy..zwlaszcza jak sie ubiera..sika...nie patrzy na buty na spodnie i po 3 razy ubiera...i ciagly tekst nie umie...ja nie umie..i jek...nie umie..i czesto brak checi sprobowania...lepeij z gory zalozyc ze nieumie...Ale jak zrobie cos podstepem...wychodzimy bo kolezanka -czeka to potrafi sie bardzo szybko ubrac sam...kurtki niepotrafi ubrac..ale cwiczymy...
      Moj jest podwrazliwy wiec wiecej sie tarza ociera jak jest przemeczony.Momentalnie to widac.Z czuciem ciala tez jakby troche gorzej..wpada na przedmioty...zatacza sie...tego chyba tez juz bylo mniej.Moze to pogoda..moze siedzenie w domu...a nie bieganie pol dnia po polu...nie wiem.
      Ale nasza teraputka twierdzi ze sa lepsze i gorsze dni...to samo w przedszkolu..sa dni kiedy caly dzien sie grzecznie bawi z jakims dzieckiem,dziecmi..a sa dni kiedy ciagle wchodzi w konflikty.
      co do waszego skubania ranki..moj we wrzesniu i listopadzie lizal rece...wczesniej tego nie bylo...a teraz znow lata co 5 min siku....i pije duzo....juz raz mial cukier sprawdzany dwa miesiace temu ale czasami sie zastanawiam czy niepotaorzyc badan...
      acha apropo jeszcze przemeczenia..w listopadzie byl u psuholog przedszkolnej..chciala go zobaczyc w poradni tak jak chodzimy do pedagoga wiec sie zgodzilam..wlazl do gabinetu i po 20min mnie zawoalaa on ryczy..normalnie niemoglam go uspokoic...byla tam taka kostka zasznurowana i on ja rozwiazal i chcial zawiazac ale nie umial wiec ryk...noi zrezygnowac tez z tego niechcial...nie szlo mu przegadac...stwierdzilysmy ze albo go cos lapie albo wlasnie przetreniowany tymi wszystkimi terapiami..raz to sie tylko zdaqrzylo...jakos w listopadzie...
      rozpisalam sie ale tak czytam Twoj post i mysle sobie ze moze to taki chwilowy niby regres przed jakims wielkim skokiem rozowjowym..zdrowe dziecko lekki ma zastoj przed skokiem a u naszych widac to bardziej...
      acha i tu mnie dziewczyny wysmieja ale ja mojemu daje eyeq..od sierpnia...wrzesien pazdziernik listopad,...grudzien...4 miesiac i teraz wlasnie w grudniu widac duze postepy..moze to przypadek..ale to nieszkodzi wiec czemu nie....
      • szironna Re: regres i co dalej 29.12.11, 19:31
        dziękuję kasia za wpis - widzę teraz jak bardzo nasze dzieciaki są do siebie podobne, mimo że takie różne. układ nerwowy zdrowych dzieciaków jest przeciążony, a co dopiero naszych zaburzeniowców.
    • kasia123m Re: regres i co dalej 28.12.11, 23:56
      acha i w wakacje przez miesiac budowal zsyp z klockow..z pudelek..i wrzucal smieci..rysowal bloki i zsypy...nawlekajac koraliki u pedgaoga na sznurek tez raz sie upieral ze to zsyp..trawalo z 3 -4 tyg...minelo....a jak mial 3 lata albo 3,5 to tez mial raz taka fiksacje ze zawsze jak wchodzil do sklepu to pokazywal mi wentylator...tez trwalo z 3-4 tyg..pamietam bo pisalam tu dziewczynom wtedy..minelo nigdy nie wrocilo...
      • legenda3 Re: regres i co dalej 29.12.11, 00:03
        Co do skubania skórek przy paznokciach, mój syn też może stawać w zawodach. Czasem muszę mu zaklejać te rany plastrem żeby się zagoiły bo wydłubuje sobie dziury. Myślę, że to się dzieje w sytuacjach nadmiaru bodźców, coś w rodzaju stymulacji,
        • halogen75 Re: regres i co dalej 29.12.11, 00:44
          legenda3 napisała:

          > Co do skubania skórek przy paznokciach

          Kurczę, normalnie Was już nie czytam:P Jakoś niedawno był tu wątek o zepsutych zabawkach i reakcjach dzieciaków na nie. Siedzę sobie, czytam, myślę, eeeeeeeeee, nas to nie dotyczy, przynajmniej na razie. Parę dni później słyszę mega ryk w pokoju, lecę mało nóg nie połamię, bo przecież jak nic coś okropnego się wydarzyło. Patrzę, a moje dziecię wyje w niebogłosy nad lekko przechylonym kółkiem w samochodziku. No i zaczęło nas już dotyczyć;)
          Wczoraj młody pięknie operował ząbkami przy kciuku....no nie, nie czytam, bo znów zacznie nas dotyczyć;)
        • szironna Re: regres i co dalej 29.12.11, 19:33
          ja bandażuję palec - plaster synek ściąga. niby niechcący i przypadkowo ;) wiadomo - korci go żeby skubnąć. u nas pojawiło się to niedawno, rana niby zagojona, ale z powodu skubania skóra zgrubiałą i są skórki. więc synek dłubie
          • an_7 Re: regres i co dalej 29.12.11, 21:54
            Mój wcześniak (4 lata) też chciałby być cały czas ze mną. Innych podobieństw w zachowaniu nie znalazłam, może z wyjątkiem tych fiksacji na określonym temacie. Ale u nas one się nie zmieniają i nie przybywają nowe.
            Czy u Was obciążeniem okołoporodowym były wylewy dokomorowe? U nas tak było i do tej pory specjaliści nie wiedzą, czy to autyzm, czy konsekwencje tych wylewów.
            • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 06:08
              wylewy mój syn miał obustronne I/II st. wchłonęły się, ale nikt tak naprawdę nie powie, czy i jakich skutków nie pozostawiły. poza tym faszerowano mnie tyloma lekami, że to na pewno obojętne nie było (od 6 m-ca leżałam w szpitalu na podtrzymaniu bo szyjka się skracała, nastraszono mnie potężnie, stres był ogromny, dziś wiem że niepotrzebnie budowano wokół mnie grozę, ale stało się. Tyle, że dzięki temu mój syn miał b.niekorzystne warunki rozwoju. Nie dość że mama mega zestresowana, to łyka mnóstwo leków, ciągle leży i na koniec fundują mu cc).
              aha - mój syn odtwarza historie z życia - budowanie kotłowni, zabawa w zepsute auto - powtarza to wszystko co przydarzyło się nam w domu. nie tworzy s-f, co podobno jest charakterystyczne dla autyzmu (piszę podobno, bo powtarzam opinię psychiatry).
              Konsekwencji wylewów chyba się nie przewidzi - mózg jest b. plastyczny, u dziecka po wylewach III/IV może nie zostać ślad, a u drugiego - z wylewami "tylko" II st już jak najbardziej. Ale to wszystko na pewno wiesz :) Tak na marginesie - rodzice dzieci z problemami czasami spokojnie by mogły specjalizację z tego zrobić. Swojego czasu mogłabym być ekspertem od wcześniactwa ;)) Znam wielu takich rodziców, tu na forum też ich widać. Szkoda, że tak naprawdę wiele informacji trzeba samemu odkrywać, kopać, szukać. Przeciętny lekarz nie ma pojęcia o np. zaburzeniach SI. Nie chodzi mi tu o wiedzę ekspercką, ale chociażby o wyczulenie na pewne charakterystyczne objawy i podpowiedź - co należy zrobić. Długo się miotałam, nie wiedząc co jest nie tak z moim synem. Lekarze uspokajali - że nadrobi, że wcześniak, że wrażliwy, że to efekt przeżytego stresu. A ja niby uspokajana dalej czułam, że coś nie gra. Sama wygrzebałam info o SI. I tak sobie myślę, że gdyby nie mój upór, moje dziecko do dziś nie miałoby żadnej rehab. Ale gdyby ktoś wcześniej mi powiedział - masz rację, idźcie na terapię - na pewno bylibyśmy dalej. No ale jest, jak jest. Mam nadzieję, że jednak zmienią się standardy (ta moja naiwność ;) ) i pediatra, przedszkolanka, czy nauczycielka będą wiedziały co to zaburzenia SI, podobnie jak autyzm, ZA, CZR itp. I, tak jak pisałam, nie chodzi mi o wiedzę ekspercką, ale o świadomość występowania tych zaburzeń i wyczulenie na ich objawy.
              • ania-pat1 Re: regres i co dalej 30.12.11, 09:59
                Mnie się wydaje, że coraz więcej osób ma świadomość (zwłaszcza przedszkolanek) - gorzej z pediatrami. Ja bardziej się boję etapu - lat "naście" kiedy to rówieśnicy będą wyznaczać standardy (a nie ukochana pani przedszkolanka). Boję się znęcania, boję się przemocy sex (czy będzie umiała odmówić, czy jej potrzeba akceptacji nie przeważy, czy się obroni, czy poszuka pomocy.....).
                A odpowiadając na wcześniejsze pytanie - diagnoza w "zawieszeniu" z jednej strony męczy, ale z drugiej daje delikatną nadzieję. Co nie zmienia faktu, że (cyt za przedszkolanką) funkcjonuje inaczej niż reszta grupy i ma tego świadomość - na szczęście chce mieć na to wpływ i wkłada ogromnie dużo wysiłku w to, żeby być częścią grupy (z drugiej strony z tego samego powodu jest często zmartwiona i zadaje pytania typu _ kiedy będę taka jak Kasia? , czy ja już mówię jak Karolinka? czyli lubią mnie, mamo? a wszyscy mnie lubią? - jej świat jest czarno-biały jeśli odpowiem, że nigdy nie jest tak, że wszyscy nas lubią i wystarczy kilku naprawdę dobrych znajomych - wtedy jest histeria i podsumowanie - czyli mnie nie lubią...). Czasem po takiej rozmowie puszczam wodę w łazience i płaczę, a po 5 mnin. wychodzę uśmiechnięta. A potem czytam "mądre" artykuły, że osoby z ZA niczym się nie przejmują i wszystko "po nich spływa". Chętnie bym zaprosiła szacownych autorów do siebie.
                • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 11:49
                  nasze przedszkolanki niestety nie miały pojęcia co to zaburzenia SI, podsuwałam materiały, prosiłam o konkretne działania. i jest lepiej, choć nie ma się co łudzić że idealnie. niemniej mnie cieszy, że w ogóle opiekunka chce pomóc. w połowie września musiałam zmienić synkowi grupę, gdyż pani opiekująca się dziećmi stwierdziła, że wie lepiej. zatem syn wrócił do domu 3 razy bodajże podrapany, był smutny, zgaszony, a kiedy zostawiono go samego w szatni - nie wytrzymałam (jestem ugodowa, wolę rozmawiać niż krzyczeć, ale tu nie wytrzymałam - zwłaszcza że pani poniżyła moje dziecko (mały nie dał rady założyć butów - jak na złość zmieniliśmy na trzewiki, i pani powiedziała przy całej grupie że jak ktoś nie umie sobie poradzić, jest inny i niezdara to niech siedzi za karę sam), które nie mogło zrozumieć dlaczego pani o nim zapomniała). po tym incydencie zmieniłam grupę i jest lepiej. może dlatego, że w grupie jest przewaga dziewczynek, lubią synka i trochę się nim opiekują. ale i panie się starają. a to już dużo.
                  Zastanawiam się dlaczego Twoje dziecko czuje się inne - ktoś jej o tym mówi, zwracają na to uwagę w przedszkolu? Bo tak sobie myślę - gdyby o tym nie mówiono, czy mała potrafiłaby sama na to uwagę zwrócić? Przecież dzieciaki są różne - i ja tak mówię synkowi - jedno woli czytać, drugie budować wieże z klocków, trzecie pięknie rysuje, a czwarte jest po prostu żywe. Mały nie mówi mi, że on jest inny. Możliwe że nie jest tego w stanie zauważyć, bo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy żyjąc w swoim świecie (nie ma świadomości), ale możliwe iż to efekt nie zwracania na to uwagi.
                  Masz wrażliwe dziecko, myślę że trzeba w niej wzmacniać poczucie wartości, zwracać uwagę na zalety, je podkreślać (nawet nadmiernie). Może to by pomogło? Wyobcowanie miłe nie jest - a raczej jego poczucie - coś o tym wiem. Zatem tym bardziej boli, że takie małe dziecko już jest tego świadome. Jeśli mogę doradzić, to ja bym rozmawiała z małą o innościach ludzi. I mówiła że właśnie to jest piękne, dzięki temu świat jest ciekawy, możemy poznawać różnych ludzi. Uczyć się od nich, a oni od nas. Porozmawiaj też może z przedszkolanką czy ta "inność" córeczki nie jest podkreślana w jakiś sposób, może o tym rozmawiano?
                  • mruwa9 Re: regres i co dalej 30.12.11, 11:56
                    kolejny post, dowodzacy mojego przekonania, ze emigracja byla najlepsza rzecza, ktora moglismy zrobic dla naszych dzieci.. Moze i to jest polityka strusia, ale ja nie wiem, czy mialabym sily, zeby sie kopac z koniem w polskich placowkach -sic! - edukacyjnych. Wole sie skupic na dziecku, a nie na walce z systemem i niekompetentnym personelem.
                  • ania-pat1 Re: regres i co dalej 30.12.11, 16:50
                    Nie podkreślano, o innościach rozmawiamy. Widzi bo: nie potrafi rozmawiać jak inne dzieci - "waży słowa" - a dzieci w grupie plotkują o ciuchach, o tym co było w weekend itd, jej rozmowa to dalej pytanie-odpowiedź (bardzo precyzyjnie sformuowane) - dzieci się niecierpliwią (stąd lepszy kontakt ze starszymi, którzy wytrwaja do końca wywodu), na dodatek słaby kontakt wzrokowy - mówi do koleżanki a patrzy na kolegę/w okno - potrafi nie zauważyć, że ktoś już zmienił obiekt zainteresowania (w domu mówi - mamo, ale dla mnie to takie trudne patrzeć na osobę z którą rozmawiam - czy wszyscy myślą, że nie jestem fajna?), widzi, że dzieci komunikują się niewerbalnie - a sama tego nie czyta (mamo ćwiczmy miny, żebym rozumiała o co chodzi... - no to ćwiczymy....). Widzi, że tylko ona nie może wysiedzieć przy grze planszowej (mamo nie moglam się skupić, bo cały czas myślalam, że już chcę się bawić lalką), - ona idealnie wyłapuje 'innostki' (a potem się martwi). Panie w przedszkolu wspierają, tłumaczą - ale pewnych spraw przeskoczyć się nie da. Za numer z butami chyba bym zabiła.
                    • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 19:28
                      Masz bardzo mądre i wrażliwe dziecko. Z jednej strony to dobrze, bo mała wiele rzeczy jest i będzie w stanie zrozumieć. Ale z drugiej strony gorzej - zbyt wielu rzeczy jest/będzie świadoma i - dopóki nie uda jej się z tym radzić na swój sposób (przynajmniej w stopniu ją zadowalającym), lekko nie będzie. I Tobie, i jej. Z tego co piszesz widać jak bardzo jej ta "inność" przeszkadza :(
                      Nie pozostaje Ci nic innego jak rozmawiać, pokazywać różnice między ludźmi i tłumaczyć, że inna nie znaczy gorsza. Dobrze gdyby miała koleżankę, kogoś dzięki komu nie czułaby się w grupie sama. Ale niestety tak pewnie nie jest? No i nie ma co się łudzić, w tym wieku dzieci wiele rzeczy robią intuicyjnie.
                      Tak na marginesie - sprawa z butami spowodowała, że po raz pierwszy od bardzo dawna, zamiast iść rozmawiać, miałam ochotę w ogóle zabrać syna i trzasnąć drzwiami. Bo o czym tu rozmawiać? O totalnym braku empatii, rozumu i dojrzałości?
                      Mruwa jeśli tam gdzie mieszkasz otaczają Cię ludzie bardziej świadomi - to bardzo się cieszę :)
              • tijgertje Re: regres i co dalej 30.12.11, 10:38
                szironna napisała:
                > aha - mój syn odtwarza historie z życia - budowanie kotłowni, zabawa w zepsute
                > auto - powtarza to wszystko co przydarzyło się nam w domu. nie tworzy s-f, co p
                > odobno jest charakterystyczne dla autyzmu (piszę podobno, bo powtarzam opinię p
                > sychiatry).

                Najwyrazniej wasz psychiatra ma inne zrodla od naszych ;) zarowno od lekarzy/terapeutow slyszalam, jak i po mlodym i sobie widze, ze mamy wlasnie problem z tworzeniem nowych rzeczy, wymyslaniem czegos ot tak z glowy. Mowy nie ma o s-f. Mlody ma Planete Kasprow i istne cuda sie na niej dzieja, ale znajac go, wiem, z czym mial do czynienia i w kazdej jednej opowiesci rozpoznaje odzwierciedlenie realnej rzeczywistosci, tego , co sam doswiadczyl, a przetwarzanie w cos odrealnionego pozwala mu odreagowac i przetrawic wiele spraw. To tak, jak film rysunkowy: popstacie zmyslone, niepodobne do ludzi, ale sytuacje sa dokladnym odzwierciedleniem realnych zdarzen. W mojej diagnozie jednym z powodow wykluczajacych ZA byla zbyt mala fantazja. Nie myslic z kreatywnoscia, bo niektorym sie wydaje, ze to jedno i to samo ;) Roznica polega na tym, ze dziecko z fantazja potrafi na bazie pewnych znanych rzeczy cos nowego dokladac. Z moja kreatywnoscia jest tak, ze nie dokladam niczego od siebie, tylko przetwarzam rozne znane mi elementy, z ktorych powstaja czasem zupelnie zaskakaujace efekty, ale nie ma w nich absolutnie niczego nowego, choc wielu osobom tak sie wydaje tylko dlatego, ze nie znaja niektorych elementow uzywanych przeze mnie jako baza.
                • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 11:55
                  hm...no widzisz. co lekarz to diagnoza ;)
                  mnie mówiono że autystycy uciekają w świat fantazji, swój świat, nim żyją i nie zwracają uwagi na to, co obok się dzieje. a tu proszę - okazuje się że aby mieć ZA trzeba mieć dużą fantazję. Pogubić się w tym wszystkim można.
                  Mój młody fantazję ma - zrobi na niby herbatę, zerwie kwiatki i upiecze ciastka, jedząc je potem ze smakiem. Poza tym przetwarza sytuacje życiowe we własnych zabawach. Postaci nierzeczywistych nie tworzy. Ale to pewnie o niczym nie świadczy, bo tak czy siak - całościowo należy patrzeć. A on zaburzony jest, ja to widzę b. wyraźnie. Zresztą każdy będący w temacie zobaczy.
                • mit-och Re: regres i co dalej 30.12.11, 21:48
                  Zastanowiłam się chwilę nad wyobraźnią...
                  Wg Psychosłownika "W najwęższym znaczeniu tego terminu, pod pojęciem fantazji rozumieć należy marzenie dzienne, scenariusz snuty przez podmiot w stanie świadomości, w którym prezentuje sobie pożądany lub niepożądany przebieg pewnych przyszłych lub przeszłych wydarzeń."
                  Czyli można mieć wspaniałą wyobraźnię i fantazję czerpiąc z gotowca czy nie?
                  Mój młody oczywiście rozwija fabułę swojej zabawy klockami na bazie już przyswojonej, to ma fantazję, czy nie?



                  • kasia123m Re: regres i co dalej 30.12.11, 22:02
                    no wlasnie tego ja tez nierozumie...
                    ale sprawdzałam ta cala teorie umysłu na podstawie testow ktore sa w necie bo syn ma juz 5 lat...noi zajazyl idealnie.....w sensie ta historyjka ze damianek i michac razem chowaja misia za poduszke...damianek wychodzi....a michas w tym czasie wyjmuje misia i chowa go pod lozko.damianek wraca i gdzie bedzie szukal miska...noi mlody wyjasnil mi ze za poduszka bo tam go razem schowali....czyli ze wcielil sie prawidłowo w role tak? dobrze to rozumie?
                    Albo ten drugi test..ze wzielam pudelko od pasty do zebow i zapytalam co jest w srodku...odpowiedzial ze pasta..wiec pokazalam mu ze cukierki...a potem zapytalam ze gdyby teraz przyszdl tata to co by powiedzial ze co jest w pudelku..i odpowiedzial pasta.
                    Czy rzeczywiscie jest tak ze dzieci z ZA tego niepotrafia?czy to jest kolejna informacja niepewna bo kazdy przypadek jest inny?
                    moj mlody oprocz tego ze zrobil sie inteligenty i duzo na plus to zrobil sie tez pyskaty i niegrzeczny.czasami zastanawiam sie na ile jego upor wynika z zaburzen SI,na ile z tego ze jednak wciaz jest pepkiem swiata bo jedyne dziecko w rodzinie plus jeszcze rehabilitowane( troche czasu mu poswiecam), a na ile to moze jednak jest nienaturalne.No bo ilez mozna jeczec ubierajac sie codzien...po co jeczec ze nie umie jak umie ubrac sie caly...teraz sie uparlam na ubieranie kurtki i nieodpuszcze...za duzo w zyciu go wyreczalam..zaburzenia zaburzeniami ale moze powinnam wiecej od niego wymagac...
                  • tijgertje Re: regres i co dalej 31.12.11, 00:21
                    mit-och, dziecko z zaburzeniami autystycznymi wyobraznie ogranicza do pewnych schematow. wiele dzieci jesli sie w cos bawi, bawi sie zawsze dokladnie w ten sam sposob. dziecko moze np bawic sie w sklep i komus, kto widzi je pierwszy raz bedzie sie wydawac, ze mowy o autyzmie nie ma, bo przeciez bawi sie tematycznie. Czesto jednak jest tak, ze ta zabawa to powielanie stalych schematow i z wyobraznia nie ma nic wspolnego. Autysta sam moze wymyslac niestworzone historie, ale jest to jego pewien schemat, nad ktorym ma kontrole. Sproboj sie wtracic i cos pozmieniac, to zdrowe dziecko natychmiast dopasuje historie do nowych elementow i rozwinie nowy watek bez najmniejszych problemow, powtarzajac ta sama zabawe nagle zacznie sie bawic zupelnie w inny sposob. Autysci maja z tym problem. Trzymaja sie schematow, robia wrazenie, ze maja bujna wyobraznie, ale na zmiany wprowadzone z zewnatrz wielu z nich po prostu wpadnie w panike, a wczesniej czy pozniej i tak wroci do formy wyjsciowej. Roznica jest taka, ze wyobraznia autysty jest mocno ograniczona przez wiele elementow, zasad i sztywnych schematow myslenia. Jesli pojawi sie nowy element, to dziecko nie wie, co z nim zrobic. Znasz zabawe w wymyslanie zastosowan klucza? zaqwsze mnie zadziwiala, bo dla mnie zastosowania byly zawsze ograniczone rzez realne mozliwosci, nigdy nie przyszlo mi do glowy, zeby klucz wykorzystac w jakis dziwaczny, nierealny i zaskakujacy sposob. W podstawowce mialam nauczyciela plastyki, ktorego panicznie sie balam. Nie rozumialam go za grosz. Pan byl artysta i w pracach, tworzonych przez blisko 30 dzieci na ten sam temat, szukal wlasnie elementow indywidualnej wyobrazni. Wiekszosc dzieciakow nie miala problemu z rysowaniem drzew rozowa kredka, kiedy zalapaly, ze chodzi o wlasna inwencje i temat jest tylko zarysem calosci. Ja uparcie rysowalam realnie do bolu. Nawet jak dostawalam paly, pan kazal malowac cos jeszcze raz, to robilam dokladnie to samo co wczesniej. jego lekcje byly dla mnie koszmarem. Nie potrafilam wowczas pojac, ze jak pan przyniosl poster z gorami i fiordem i kazal to malowac, a chodzilo mu wylacznie o przyklad, zeby eksperymentowac z farbami i nauczyc sie operowac pedzlem w taki sposob, zeby cieniowac kolory i bawic sie efektami mieszania farb. Dla mnie to byla jedna z trudniejszych prac, bo choc kombinowalam dobrze, to efekt nigdy nie byl taki jak na zdjeciu, kolory wychodzily mi inne, a juz najwieksza katastrofa byla chec pomocy przez pana. Machnal mi na papierze kilka razy pedzlem zupelnie zmieniajac efekt tego, co zrobilam sama i juz nie potrafilam zrobic jednego pociagniecia pedzlem. Jako wzorowa uczennica z troja z plastyki na polrocze okazalm sie szczesciara, gdy nagle zmieniono nam nauczyciela i moglam robic po swojemu, bez zapedow artystycznych;) Z wiekiem czlowiek sie roznosci uczy i teraz rozowe drzewa to nie jest dla mnie problem: nie, zebym sama na to wpadla, po prostu nauczylam sie nieco o roznych sposobach, stylach malarskich i oczekiwaniach innych i teraz to rozowo fioletowe lasy moglabym malowac. O ile bym uwierzyla, ze potrafie;)
                    • mit-och Re: regres i co dalej 01.01.12, 21:27
                      Czytając Twoje przemyślenia Tygrysku mogłabym uwierzyć, że mój synek nie ma nic wspólnego z ZA i autyzmem. Obserwując jego rysunki - raczej nie trzyma się prawdy jeśli chodzi o kolory, drzewa mogą być niebieskie, różowe itp. jest dość kreatywny również jeśli chodzi umieszczanie elementów. Gdy natomiast bawimy się w coś i ja poddaję nową myśl - zawsze jest dla niego atrakcyjna i włącza ją do zabawy, przyjmuje nawet bardzo abstrakcyjne rzeczy - często kłócące się z rzeczywistością. Nie ma z tym problemu. Ale za tym, że jest to aspi świadczy fakt, że np. jest monotematyczny i bardzo chętnie włącza moje zdania i sposoby zabawy do swojego repertuaru, dzięki czemu temat mu się nie nudzi i ciągle ma coś nowego do powiedzenia. Np. temat "więzienie" został opracowany do perfekcji, od przeglądania stron, budowania więzienia z kartonu (to więzienie nosił wszędzie ze sobą - i od każdego dostawał nowe wskazówki) i zabawy wymarzonymi klockami lego zawierajacymi złodziei. Słowem - aby zgłębić temat bardzo chłonie wszelkie informacje i wykorzystuje je w zabawie, jest w tym bardziej zaangażowany niż "zdrowe" dziecko, co czyni z tego fiksację. Tak ja myślę. Ale każde z dzieci jest inne...
                      • tijgertje Re: regres i co dalej 03.01.12, 13:15
                        mit-och napisała:

                        > Czytając Twoje przemyślenia Tygrysku mogłabym uwierzyć, że mój synek nie ma nic
                        > wspólnego z ZA i autyzmem.

                        Jak napisalas na koncu, autysci sa rozni. Ja nie potrafilam rysowac czergos niezgodnego z rzeczywistoscia, slyszalam o chlopcu z autyzmem, ktory cuda malowal stawiajac tylko i wylacznie kropki. jego wewnetrzny swiat byl zupelnie inny od mojego, nie oddawal w rysunku zadnych linii, malowal abstrakcyjne kropki, ale z wiekszej odleglosci jego obrazy tworzyly realne przekazy glownie przyrody. Ja zawsze bylam zafiksowana na rzutach, planach budynkow i labiryntach. Mlody podziela fascynacje labiryntami i mapami, baaaardzo dlugo, jesli juz cos rysowal, to byl to albo labirynt, albo mapa prowadzaca do ukrytego skarbu;)
    • tijgertje Re: regres i co dalej 30.12.11, 10:47
      wiecie co? Czytam ten watek i dochodze do wniosku, ze wlasniwie niewiele nowego sie dowiaduje;) Mnostwo rzeczy przerabialismy lub przerabiamy z mlodym, z tym, ze niektore dla mnie sa chlebem powszednim i nie uwazam ich za problem. Tu sie odzywa moj wlasny autyzm, bo mlody jest do mnie bardzo podobny i czasem trudno postawic granice miedzy "normalna" norma, a "autystyczna" norma. Mam na mysli to, ze pewne rzeczy wlasnie przez to,z e robie czy robilam podobnie i sa problemem z ktorym moznaby bylo walczyc ja nie widze jako problemu. Moj autyzm ma mnostwo dobrych stron i niektorym sie wydaje, ze przez to, ze syna rozumiem, samo sobie ze wszystkim poradzimy. Takei sytuacje jednak uswiadamiaja mi, ze gdybysmy zostali sami, to mimo swietnj relacji z synem niekoniecznie bylabym w stanie zapewnic mu odpowiednie przygotowanie do samodzielnego zycia. No ale coz, nie mam powodow do uskarzania sie na swoj los;) Choc czasem i mi jest ciezko, zwlaszcza w sytuacjach jak przedwczoraj, gdy mlosy jest autentycznie gleboko nieszczesliwy, bedac przekonanym, ze jego zycie jest nic nie warte, ma najgorszy zywot na swiecie i najchetniej chcialny umrzec, albo zamienic sie z dziecmi ulicy pracujacymi po 16 godzin w kopalniach (widzial w tv reklame fundacji pomagajacej takimm dzieciom). Na szczescie sa to tylko momenty, ale ta przytlaczajaca beznadzieja jest koszmarem, z ktorym sobie nie potreafie (na razie) poradzic.
      • szironna Re: regres i co dalej 30.12.11, 12:10
        ja też na swój los nie narzekam. wiem że jest ogrom nieszczęść na świecie. wiem że moje dziecko jest kochane i jedyne. niemniej widząc jak czasami się "męczy" chcę wiedzieć jak najwięcej, by mu pomóc. wiem że sama też jestem zaburzona (m.in. nadwrażliwa, więc rozumiem co i dlaczego może mojemu dziecku przeszkadzać), może dlatego wyczuwam małego jak nikt. niemniej są sytuacje w których czuję się bezradna. tak było w święta. dziś wiem co i dlaczego się stało, wtedy miałam taki mętlik w głowie, że aż kipiało ze mnie.
        myślę że każdy z nas nauczył się w dużej mierze funkcjonować mniej lub bardziej bezproblemowo (mam tu na myśli dzieci lepiej funkcjonujące, bo z głęboko zaburzonymi na pewno łatwo nie jest - i tu przed rodzicami chylę czoła, bo na pewno duża odporność psychiczna jest potrzebna), wielu rzeczy nie postrzegamy jako innych. ja sama czasami się na tym łapię, że wiele rzeczy uznaję za normalność, a jednak to nie do końca prawda ;) choć z drugiej strony - czym jest normalność ;)
        • halogen75 Re: regres i co dalej 01.01.12, 15:16
          szironna napisała:

          > ja też na swój los nie narzekam. wiem że jest ogrom nieszczęść na świecie.

          A ja czasem narzekam:) I wcale się tego nie wstydzę, nie hamuję się w tym narzekaniu jeśli jest raz kiedyś. Jestem człowiekiem, aż człowiekiem i tylko człowiekiem i narzekanie czy podświadome żalenie się na wiele czynników jest dla mnie cząstką emocji wypływającą właśnie ze zwykłego człowieczeństwa i jestestwa. Mogę pohamować tego nadmiar ale w ogóle? Po co?:)

          niemniej widząc jak czasami się "męczy"
          > chcę wiedzieć jak najwięcej, by mu pomóc.

          No właśnie. Mam podobnie. Kiedy mały jest szczęśliwy i daje nam to wyraźnie odczuć, że tak jest nawet te duże problemy stają się małymi albo przestają nosić miano problemów. Kiedy jednak jest odwrotnie i nie mam tu oczywiście na myśli jednorazowych stanów zdenerwowania, płaczliwości, bo bez przesady, ale długotrwałe procesy nie mające końca związane z ciągłym, nieustającym płaczem, godziny krzyków, dnia rozpoczętego frustracją i zakończonego frustracją w takiej samej skali lub jeszcze większej mimo wszelkich prób uspokojenia tego stanu rodzi się poczucie bezsensu. Myślę, że nawet najwaleczniejszemu rycerzowi w najsolidniejszej zbroi się to zdarza i nie wierzę jeśli ktoś napisze, że takich stanów nigdy nie miewa. Obojętnie czego dotyczą, miewa. Z tą może różnicą, że jeden doznaje ich częściej, drugi rzadziej i niewątpliwie mają one też różne podłoże i różną siłę.
          • szironna Re: regres i co dalej 02.01.12, 06:26
            halogen z tym narzekaniem miałam na myśli takie jęczenie ciągłe - że jaka jestem pokrzywdzona, nieszczęśliwa itp. i żałujcie mnie ludzie ;), bo tego nie mam. na tzw. zewnątrz ;) nie skarżę się, ani nie narzekam.
            ale doły to i owszem - miewam. chyba jak każdy. tak jak piszesz nikt nie jest robotem. nie jest też wielbłądem. robimy wszystko by było dobrze i naturalnym jest, że przychodzą chwile gorszego nastroju. niemniej myślę że bywają one pomocne, oczyszczamy się i nabieramy energii do dalszych zmagań ;) moja babcia nauczyła mnie (niejako przez osmozę :) ), aby w życiu szukać pozytywów i nie marnować czasu na nieustanne żale. popłakać i owszem - na to należy sobie pozwolić, ale potem trzeba wytrzeć oczy i zastanowić się nad tym, co zrobić, by problem rozwiązać/zmniejszyć/oswoić, bo od narzekania tylko frustracji się można nabawić. myślę, że babcia miała rację - nieustanne samonakręcanie tylko szkodzi. nie tylko nam ale i naszym bliskim, bo się na nich przenosi. ja to doskonale widzę w moim domu - kiedy jestem zestresowana mój syn od razu przejmuje moje emocje i w domu robi się nieciekawie. dlatego uczę się wyciszać (techniki oddychania), niemniej uczę też syna, że negatywne emocje należy z siebie wyrzucić (uczymy się mówić o tym, co czujemy). i mały przychodzi do mnie informując - mama jestem zdenerwowany, muszę się uspokoić. wtedy budujemy namiot, masujemy się albo przykrywamy kołdrą obciążeniową i czytamy książki. a kiedy mnie się zdarza, że jestem zdenerwowana syn mówi - dam Ci chwilę żebyś się uspokoiła. wie już, że tego potrzebuję.

            chcę jeszcze jedno napisać - jesteśmy różnie doświadczani, nie ma sensu tego porównywać, bo i po co? choć pewnie mniej lub bardziej świadomie czasami to robimy. i cóż - ja wiem, że pomimo tego, że mój syn jest zaburzony, mogłabym mieć bardziej chore dziecko. dlatego też wstyd by mi było non stop narzekać i jęczeć. czasami patrzę na innych rodziców, zmagających się z większymi przeciwnościami losu - i to też mnie prostuje.

            tak na marginesie - dziewczyny macie w domu worki treningowe? zastanawiam się nad kupnem dla synka - właśnie po to, by pozbyć się złej energii. tyle czy to się sprawdza? są worki wiszące i stojące, myślałam o tym ostatnim. ale że najtańszy nie jest, to myślę na razie ;)
            • halogen75 Re: regres i co dalej 02.01.12, 10:05
              > tak na marginesie - dziewczyny macie w domu worki treningowe? zastanawiam się n
              > ad kupnem dla synka - właśnie po to, by pozbyć się złej energii. tyle czy to si
              > ę sprawdza? są worki wiszące i stojące, myślałam o tym ostatnim. ale że najtańs
              > zy nie jest, to myślę na razie ;)

              Popytaj znajomych, może na początek pożyczą i sprawdzicie czy się przyda;) Popytaj też w wypożyczalniach sprzętu rehabilitacyjnego lub sportowego. Czasem jak coś jest nie najtańsze staram się na początek pożyczyć, by nie wtopić niepotrzebnie pieniędzy. Jak się coś sprawdza przez dłuższą chwilę, ponoszę koszty (czasem kupuję używki), jak nie chwyta, odpuszczam. Wypożyczyłam w ten sposób na 2 miesiące rower stacjonarny dla starszej. Po 1,5 miesiąca już wiem, że nie jest nam potrzebny, że jednak muszę rozejrzeć się za innym sprzętem. Dobrze zatem, że nie weszłam w jego zakup, nawet refundowany. Pytać warto wszędzie. Nam kiedyś szkoła wypożyczyła na pół roku wielki materac do ćwiczeń.
              • szironna Re: regres i co dalej 03.01.12, 06:05
                hm... nie pomyślałabym żeby cokolwiek wypożyczyć. raz - nie sądziłam że takie rzeczy są do wypożyczenia. dwa - widzę jeszcze jeden problem.
                tak czy inaczej przespacerujemy się kilka razy do sklepu sportowego - mały będzie miał okazję "wypróbować".
                • czarna_ida Re: regres i co dalej 03.01.12, 08:43
                  szironna, ja takze na zewnatrz nie staram sie narzekac, bo i tak mnie malo kto zrozumie, a jeszcze dopier..li, to opisalam min w watku ''zale''.
                  Mnie najbardziej dotyka to ze jesli sobie jakos radzę to tez bedzie zle, bo jak to ?
                  Mnie brakuje pomocy, psychologicznej, i tez tego jak sobie radzic z dzieckiem, zeby zycie bylo znosniejsze a nie ciągłą walka.. Ja się nie czuję ani ''matką Polką''' z misja, zbawiania swiata..
                  Ja widzę jedno, ze rodzina ma w nosie, kto powinien wspierac jak nie rodzina i to najblizsza ?
                  Znajomi takze sie wykruszyli.. Ja bym chciala wyjsc do kina, do kosmetyczki ( to juz gorsze, bo finanse), czy nawet lezec caly dzien w lozku :-) Nie da sie, po prostu.. Ja szukam swojej drogi..
                  Tego swojego odstresowacza, zeby mnie moje ''super'' zycie od kiedy pamietam nie zabilo ..
                  • szironna Re: regres i co dalej 03.01.12, 14:20
                    doskonale Cię rozumiem - chyba każda z nas potrzebuje dla równowagi psychicznej odskoczni. pobycia z samym sobą, zrobienia czegoś dla siebie. na tym polu ja też przegrywam jak na razie. nie ma szans na hobby, nie ma szans na kino, fitness, kosmetyczkę czy zwykłe chorowanie. całą dobę trzeba być na posterunku. prawda jest taka, że jeśli pomocy się nie ma, jest ciężko. tym bardziej że na 1 osobę spada praca, terapia, logistyka, obowiązki domowe itp., no i najważniejsze - dziecko wymagające jednak większej uwagi/pracy/spokoju/stabilizacji niż przeciętny mały człowiek. dlatego każda dodatkowa para rąk w cenie ;), chociażby jedna sobota w miesiącu dziecka u dziadków. tyle że nie każdy ma taką możliwość niestety. poza tym jest jeszcze jedna kwestia - finanse, doskonale wiecie drodzy rodzice ile kosztuje terapia i rehabilitacja dzieciaków. i aby na nią mieć trzeba pracować, czasami podwójnie. to też się "gryzie" z wyrzutami sumienia. pracuję - nie ma mnie przy dziecku - nie ćwiczymy tyle ile powinniśmy itp.itd.

                    myślę, że jeśli ktoś nie ma dłuższego kontaktu z dzieckiem w jakikolwiek sposób "innym", nie zdaje sobie sprawy z tego, ile to kosztuje wysiłku i pracy - również nad sobą (cierpliwość, konsekwencja, stanowczość, wytrwałość, empatia, odporność psychiczna to podstawa przecież - i nie chodzi tu tylko o dziecko, ale i o wszelkie działania na zewnątrz). osoba z zewnątrz nie wie po prostu jak to jest i nawet nie można mieć o to pretensji, bo niby dlaczego ma wiedzieć? przykre jedynie to, co tak często widoczne tj. postawa typu: jeśli czegoś nie rozumiem, to będę to negował, albo też udowadniał że mimo wszystko wiem lepiej jak być powinno. nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego ludzie tak szybko oceniają negatywnie życie innych (dziecko zaburzone = dziecko rozpieszczone, dziecko przestymulowane = bo matka zamiast nim się zająć pracuje zawodowo itp.) na szczęście wielu na tym świecie ludzi z dużym serduchem i z tego cieszyć się trzeba, takich ludzi wyławiać i nimi się otaczać.
                    swoją drogą wierzę w to, że kumulowanie w sobie negatywnych emocji szkodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka