Dodaj do ulubionych

krótka relacja z pola bitwy

18.04.08, 16:15
Mąż przywiózł mi znów laptopa do szpitala więc krótka relacja
Z dzieciakami jest różnie, raz lepiej, a jak się cieszę to znów
zaczyna być gorzej. Najgorszy jest ten widok takich maleńkich,
bezbronnych dzieci, których nie można dotknąć ani przytulić. Nawet
sobie nie wyobrażałam jakie dzieci potrafią być maleńkie i jak ktoś
nie widział takiego dziecka to sobie tego nie wyobrazi.
Przerażające. Poplątane milionem rureczek, kroplówek itd.Ale jestem
dobrej myśli, chodzę do nich co chwilkę, rozmawiam z nimi. Odciągam
mleczko, ale miałam już jeden kryzys, że na dwa dni zaniknał mi
pokarm, wyobraźcie sobie moje przerazenie. Ale już wróciło do normy.
Matylda znów spadła na wadze mimo wcześniejszego wzrostu, ale
dostała żółtaczki więc to pewnie przez to. Błażej znów miał bezdechy
ze spadkiem akcji serca, zapomina sobie oddychać. To jest koszmarne,
wygląda jakby dziecko umierało i jak go przywracają. Normalnie łzy
same lecą. Dziewczyny nikomu tego nie życzę, bo straszne są takie
przeżycia.
Generalnie wiem, że będzie dobrze, innej opcji nie ma.
Mamy wcześniaków, a jak to było u Was?
Obserwuj wątek
    • anys.d Re: krótka relacja z pola bitwy 18.04.08, 19:02
      jak czytam co przezywacie to az mi lzy pociekly....
      Bedzie dobrze. Trzymam kciuki za was i nie poddawaj sie,nie
      denerwuj, dzieci to wyczuwaja, nawet takie malenkie.
      U nas tak nie bylo, urodzily sie o czasie silami natury z 10 pkt.smile)
      ale za to teraz mamy powazna, przewlekla chorobe u jednej corci,
      ktora ujawnila sie pol roku temu(maja teraz 2,7mies.). Jestem tez
      dobrej mysli i nie wyobrazam sobie tego inaczej!!!!!!!!!
      pozdrawiam cieplutko
    • mamaigiiemilki Re: krótka relacja z pola bitwy 18.04.08, 19:58
      kochana, ja ur tez w 33tyg, tak jak ty; dziewczyny wazyły 1700 i 1800/46cm; z tym ze ja wyladowalam w szpitalu w 31tyg i dostalam leki na rozwoj pluc u dziewczyn; ur sn; Emila ur sie w dobrej kondycji(7,8pkt), Iga troche gorzej(4,5,67pkt)ale to zrozumiale, od Emili odeszly wody i zdarzyla sie przygotowac na wyjsciesmilea Iga zostala "wyrwana"z blogiej nieswiadomosci, przebito jej pecherz plodowy;
      generalnie z corami bylo wszystko ok, ladnie przybieraly na wadze, nauczyly sie jesc- najpierw karmiono je przez sade a potem butla;nie mialy problemow z oddychaniem;
      pokarm odciagalam, ale to bylal meka, wkoncu przestalam- zreszta akurat tu mam najgorsze wspomnienia, mialam nawal, nikt nie pomogl, koszmar...wkoncu przeszlam na butle(panny rozwijaly sie super, nie chorowaly, takze w razie czego, nie martw siesmile

      po 2tyg moglysmy wyjsc do domusmilez tym ze akurat w ten dzien ja dostalam goraczki i musialysmy jeszcze zostac; cory ladnie jadly, ladnie plakaly jak byly glodne no i ladnie przybywaly na wadze(wychodzilysmy z waga 2300z kawalkiem); generalnie nie mam zlych wspomnien, zycze ci, aby u twoich dzieci tez wszystko skonczylo sie ok; ja do dzis dziekuje Bogu za to, ze nie doswiadczylam bolaczek bycia matkak wczesniakow...musialysmy tylko jezdzic na wizyty u okulisty(pierwsze 2,5m);
      pozdrawiam i zycze zdrowka dzieciom; a tobie spokojnych dni;
      • mamaigiiemilki Re: krótka relacja z pola bitwy 18.04.08, 20:05
        tytaj masz link do forum o wczesniakach- skarbnica wiedzy, dziewczyny odpowiedza na wszystkie twoje pytania:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
        jeszcze raz pozdrawiam i trzymam kciuki za was;
        • mika324 Re: krótka relacja z pola bitwy 19.04.08, 00:02
          jak za niedługo wrócicie do domu, to dzieciaki dadzą ci tak w kość, że te złe
          myśli szybko znikną.Masz dwójkę dzieciaczków, którym wprawdzie trzeba trochę
          pomóć, ale pomyśl że za rok o tej porze to bedzie dwójka rozrabiaków.pozdrawiam
          i trzymaj się ciepło.
          Apropos pokarmu, z tym to nie przesadzaj.Ja zadręczałam się co niemiara i
          dusiłam te cyce, aż do momentu programu o blizniakach, gdzie Marta Kuligowska(
          ta z TVN 24), powiedziała, że dokarmia swoje dzieci i nie każda matka musi być
          od razu matką-polką.Iprzez to uświadomiłam sobie, że niekoniecznie jest się
          dobrą matką wówczas tylko gdy karmi sie piersią.Jest taka ogromna nagonka, a
          czasami poprostu nie da się.Moje dzieciaki są od drugiego miesiąca na
          sztucznym(mają 6 miesięcy) a ja odzyskałam równowagę
    • anna_sla Re: krótka relacja z pola bitwy 18.04.08, 20:48
      Ja nie miałam aż takich odczuć. Byłam już przyzwyczajona do inkubatora,
      kroplówek itd. Największy koszmar przeżyłam przechodząc to pierwszy raz z
      córunią. To było straszne, ryczałam jak bóbr, dlatego wiem jak się czujesz..
      Przy chłopcach już miałam inne odczucia a i silniejsi byli mieli 10 i 9 pkt
      Apgar (kiedy córa miała tylko 5), a ja nawet przeżyłam wkłuwanie wenflona choć
      miałam ochotę pobić pielęgniarkę, że tak mi dziecko maltretuje (miała problem
      się wkłuć i długo go męczyła)...
      • aggy80 Re: krótka relacja z pola bitwy 19.04.08, 08:44
        ja urodzilam w 34 tyg (waga 2232 i 1716) i od pierwszych chwil prawie cale dnie
        kangurowalam moje dzieci, mimo ze Jasmi byla 2 tygodnie w inkubatorze, a Malwi w
        cieplarce, nie bylo zadnego problemu z przytulaniem, kable byly na tyle dlugie
        ze moglam je wyjac i na fotelu polezec z maluchami na piersiach. dopiero po
        trzech tygodniach male przeszly tylko na moje mleko i tak dociagnelysmy do 6
        miesiaca, teraz maja 18 miesiecy i wciaz lubia possac rano i wieczorem.
        pozdrawiam i 3mam kciuki za Was, wszystko bedzie dobrze, wiem ze ten czas sie
        bardzo dluzy, ale zobaczysz ze jak juz wyjdziecie ze szpitala to szybko
        zapomnisz i bedziesz cieszyc sie zyciem z blizniakami 'na wolnosci'.
        pozdrowienia.aga
    • 100ania Re: krótka relacja z pola bitwy 19.04.08, 11:02
      moi chłopcy są z początku 31tc.
      Igor dostał 9,9,9 pkt (1630g) ale urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc i miał kłopoty z oddychaniem. Oskar (1420g) 4,2 pkt intubacja, reanimacja. Obaj cztery doby na respiratorze, dwie doby na lekach nasennych i krążeniowych. Przez dwa tygodnie karmieni sondą, obaj naświetlani z powodu żółtaczki przez 3 doby. Pierwsze próby karmienia butelką odbywały się z tlenem pod noskiem. Oskar z powodu bezdechów przeszedł jedną transfuzję. Wypisani po 5,5 tygodniach z wagą 2300 (Igor) i 2017 (Oskar) do domku. Rehabilitowani przez kilka miesięcy, neurologicznie w tej chwili ok pomimo wylewów II-go stopnia.

      Tu masz link do forum o wcześniakach
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
      tam jest sporo doświadczonych mam, które odpowiedzą ci na wiele pytań.
      Głowa do góry będzie dobrze. Świetnie rozumiem że się boisz, też byłam przerażona, ale musisz myśleć, że wszystko będzie ok i dzieciaki dadzą sobie radę.
      • ewcians Re: krótka relacja z pola bitwy 19.04.08, 23:37
        Moje Dzieci na świat przyszły przez cc w pierwszym dniu 27 tc. Zuzia 950g, 27
        cm, 3 i 6 w Apgarze, Kacperek 900 g, 25 cm, 3 i 6 Ap.
        Dzieci od razu zaintubowane, umieszczone w inkubatorach.
        Zuzia zaintubowana była przez 2 dni, następnie poczatkowo wspomaganie n-Cepap,
        następnie tlen bierny łącznie przez 2 m-ce czasu.
        Kacperek respirator 17 dób, następnie n-Cepap, tlenozależny przez 2,5 m-ca.
        Zuzia żadnych infekcji, krwe toczona ze względu na zanemizowanie 2 razy.
        Kacperek w 4 dobie operacja zamknięcia przewodu tętniczego, problemy z jelitkami
        i przyswajaniem pokarmu przez pierwsze 2 tygodnie, i sporadycznie podczas
        infekcji. Gdy miał ok. 1,5 m-ca przyplatała się pierwsza SEPSA, szybka reakcja,
        udało się uniknąć respiratora, antybiotyk przez 3 dni. Zaraz po niej (2 dni
        później) druga SEPSA - i tu już gorzej, Dziecko w stanie ciężkim/krytycznym.
        Respirator +antybiotykoterapia przez 2 tygodnie. Wyszedł z tego.
        Po drugiej SEPSIE nastąpił niewielki wylew, który pozostawił po sobie torbielki,
        wszysko wchłonęło się bez śladu w 6-tym m-cu życia.
        W 4 m-cu operacja usunięcia przepukliny pachwinowo-mosznowej oraz wodniaka jąderka.
        Oczywiście Dzieci miały robione centralne wkłucia. Były długo karmione przez
        sondę, a Kacperek sporo czasu był dożywiany pozajelitowo.
        Zaszczytu kangurowania dostąpiłam dopiero po 1,5 m-ca życia moich Maluszków -
        pierwszą przytuliłam Zuzię.......ok 2 m-ca życia mogłam przytulić Kacperka.......

        Bezdechy podczas tego czasu pojawiały się bardzo często, nawet z czasem nauczono
        mnie jak mam Dzieci wyprowadzać z bezdechów, karmić z tlenem i "wyłapywać"
        spadki saturacji obserwując Maleństwa. U wcześniaczków niestety bezdechy to
        rzecz normalna i trzeba się poprostu oswoić z tym widokiem.....
        Natomiast po wyjściu Dzieci do domu Kacperek już ani raz nie załapał bezdechu
        ani nie miał spadków - miałam butlę z tlenem na wszelki wypadek w domu. Zuzia
        załapała jedyny raz bezdech, gdy miała zapalenie płuc i trafiła po
        dwutygodniowym pobycie w domu na miesiąc do szpitala.


        Po wypisie ze szpitala Dzieci były rehabilitowane przez 2 m-ce (WNM)
        Obecnie mają ponad 17 m-cy, już biegają - mam na myśli dosłowne bieganie, bardzo
        pewnie chodzą, rozrabiają na całego, Kacperek pepla zdaniami (oczywiście
        prostymismilesmile), Zuzia rozkręca się powolutku z mową. Są zdrowe, choć prognozy
        były okrutne (retinopatia - której nie miały, porażenie - jako wynik
        niedotlenienia, opóźnienie w rozwoju).....wiem, że ciężko jest się zmusić do
        tego - ale nie płacz przy Maluszkach......nie myśl negatywnie, mów do Nich,
        śmiej się, śpiewaj Im (Dzieci to baaaaardzo lubią!!!!!), opowiadaj jaki piękny
        świat na Nich czeka, tylko NIE PŁACZ, Dzieci to czują - a smutna Mama dosłownie
        Je przygnębia....... postaraj się "wyłączyć łzy, obawy i smutek" gdy wchodzisz
        na oddział.
        Powiem Ci jeszcze, że ja byłam osobiście świadkiem (zza szyby) reanimacji mojego
        Synka (takich miał więcej, ale dzięki Bogu mnie nie było dane być tego naocznym
        świadkiem), czyli patrzyłam na to, jak mój Syn......odchodzi, jednak wówczas w
        myślach prosiłam Go by walczył, że warto, że jest o co, bo życie jest takie
        fajne, mimo, że łzy napływały mi do oczu połykałam je.....nie pozwoliłam
        wypłynąć ani jednej, ciężko było bardzo, ale wiedziałam, że muszę mojemu
        Maleńkiemu Księciowi dać siły do walki........
        Nie wspomnę jak ciężko mi było, gdy mój Synuś sporadycznie otwierał oczęta i
        patrzył na mnie wzrokiem umęczonym.....jakby z pytaniem "mamo, dlaczego boli,
        długo jeszcze?", serce pękało, ale i mobilizowało by jeszcze więcej Mu
        opowiadać, by widział uśmiech na mojej twarzy, czuł dotyk pełen
        miłości.........nie pozwalało się załamać, choć byłam naprawdę na pograniczu
        tego załamania. Dzieci trzymały mnie w pionie, a ja dodawałam Im sił i
        mobilizowałam Je do walki.
        My tę wielką batalię wygraliśmy..........życzę KAZDEMU WCZEŚNIACZKOWI takiego
        finału jak nasz, a KAŻDEJ MAMUSI WCZEŚNIACZKA by wciąż była w stanie odkrywać w
        sobie nowe pokłady tak potrzebnej Jej siły.....

        • mamakubusia9 Ewcians 28.04.08, 23:42
          Twoja historia jest o niebo gorsza, aż mi się łezka zakręciła.
          Jesteś wielka i strasznie dużo przeszłaś, współczuję. Ale cieszę
          się, że tak dobrze się skończyło, to daje nadzieje, że wszystko
          będzie dobrze.
          Ja nigdy nie płaczę i nie płakałam przy dzieciach, miałam w sobie
          tyle siły, żeby dotrzymać te łzy na później i wyłam do poduszki.
          Teraz już się trochę oswoiłam z tym smutnym widokiem dzieci w
          inkubatorkach i tak emocjonalnie już nie reaguję. Rozmawiam z nimi,
          ale kangurować pozwalają mi tylko Błażeja, Matylda jest jeszcze za
          słaba. Najgorsze jest to, że wypisali mnie ze szpitala, dojeżdżam do
          dzieci codziennie z pokarmem 40km, ale nie mogę być u nich cały
          dzień bo w domu mam jeszcze starszaka. Jestem taka rozdarta i nie
          wiem jak długo to jeszcze potrwa.
          • ewcians Re: Ewcians 29.04.08, 00:55
            MAMOKUBUSIA
            Tak naprawdę każda historia każdego Wcześniaczka jest bardzo poruszająca i każda
            mrożąca krew w żyłach..... . Owszem - to co za nami było jak największy koszmar,
            z którego nie dało się wybudzić. Życie już kilka razy mnie doświadczyło, ale TAK
            jeszcze NIGDY i mam nadzieję, że również NIGDY nie przyjdzie mi przechodzić
            przez to samo jeszcze raz.

            Wiem, ciężko patrzy się na swoje Ukochane Maluszki w tych strasznych
            inkubatorach, miliony rurek, coś piszczy non stop, mrugają przeróżne światełka,
            a człowiek patrzy bezradnie to na Dziecinę, to na sprzęt i......nie wie o co w
            tym chodzi.

            Z czasem ja osobiście nauczyłam się co z czym się je i dlaczego piszczy,
            wiedziałam kiedy to fałszywy alarm i wiedziałam również kiedy nie i trzeba
            reagować natychmiast. Mam nadzieję, że Ty nie dojdziesz do tego
            momentu......(brrr) zaprzyjaźnienia się z tymi wszystkimi ustrojstwami. Tego Ci
            z całego serca życzę!

            Co do dojeżdżania do szpitala wiem o czym mówisz, ja dojeżdżałam codziennie 100
            km w jedną stronę. Też nie mogłam siedzieć u Dzieci całymi dniami bo dojazdy
            zajmowały mi 3h a czasem więcej czasu, tak więc średnio 6 h spędzałam w autobusach.

            Dodatkowo Ty masz jeszcze Starszaczka w domu - wiadomo, że Maluch też potrzebuje
            Twojej uwagi i Ciebie. Podziwiam Cię, że wytrzymujesz to rozdarcie......to
            naprawdę musi być ciężkie!

            Świetnie, że możesz kangurować choć Błażejka, i wiem jak bardzo czekasz na
            dzień, gdy będziesz mogła po raz pierwszy przytulić Matyldzięsmile, na pewno nawet
            się nie zorientujesz kiedy to będzie JUŻ.

            Pocieszę Cię Kochana, że nawet mniejsze od moich i bardziej "doświadczone"
            Wcześniaczki wyrastają na piękne zdrowe Dzieci!
            Także na pewno wszystko będzie dobrze - MUSI - bo przeciej inacej być nie może!!!!
            Pisz co u Was......z niecierpliwością czekam na wieści!

            Acha - nie wiem czy już tam trafiłaś w każdym razie na gazecie istnieje forum
            Wcześniaczych mam:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
            To skarbnica wiedzy i bardzo doświadczonych Mam - pomogą w każdej sytuacjismile

            Ściskam Cię mocno i przesyłam zarówno Tobie jak i Maluszkom całą furę
            pozytywnych fluidówsmile
            • traganek Powodzenia 29.04.08, 08:15
              Moje dzieci urodziły się w 26 tc. Dużo przeszły. Antoś spędził w
              szpitalu 6 mcy, Zosia 10 mcy. Ale teraz mam w domu dwójkę normalnych
              dwulatków (no prawie, bo Zosia jest trochę mniejsza i niedawno
              dopiero zaczęła chodzić). Trzymam kciuki, żeby Twoje maluszki szybko
              opuściły mury szpitalne...
          • optymist1 Re: Ewcians 29.04.08, 08:44
            trzymaj sie kobieto, dasz radę smile a za kilka miesięcy juz nie bedziecie o tym
            pamiętać i starszak tez zapomni, ze mama była w szpitalu i rodzeńswto smile
    • montinta Re: krótka relacja z pola bitwy 29.04.08, 13:32
      Mamokubusia! Popłakałam sie jak bóbr...Z całego szczerego serca życzę Wam dużo siły w tych trudnych chwilach. Jestem pewna, że wszystko z Maluszkami będzie dobrze. Pomodlę się za Was Wszystkich mocno. Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!
    • karolcia65 Re: krótka relacja z pola bitwy 29.04.08, 23:06
      Dobry wieczor,

      Chyba sie nie znamy, bo od jakiegos czasu rzadko bywam na Forum.
      Brak czasu.

      Bardzo mocno trzymamy za Was kciuki. Wszyscy jestesmy pewni, ze
      jeszcze pare tygodni i wrocicie szczesliwie do domu.

      Moje trojaczki urodzily sie w 33tc. Wszystkie byly okablowane,
      wszystkie mialy bezdechy. Bylam z nimi przez prawie caly czas.
      Ciagle cos wylo, piszczalo, skowyczalo. A to kroplowka sie
      skonczyla, a to wilgotnosc w inkubatorze trzeba bylo poprawic, a to,
      o zgrozo, bezdech!!! Na poczatku szalalam, potem, wyrodna matka, juz
      sie przyzwyczailam i tylko sie martwilam, ze kolejny tydzien musimy
      byc w szpitalu. Nigdy nie mialam dola, choc lekki strach to i
      owszem. W koncu to moje krew, myslalam, panny sa nie do zdarcia. I
      mialam racje, do teraz sie o tym przekonuje i chce jeszcze smile
      Aha, moglam przytulac moje Tulinki. Takie okablowane kladli mi na
      gole cialo, przykrywalysmy sie i kangurkowalysmy po kilka godzin.
      Oczywiscie z kazda z osobna. Czy u Was sie nie da? Spytaj lekarzy,
      bo moim zdaniem to bardzo pomaga obu stronom.

      Trzymaj sie, musze leciec.

      Pa, pozdrawiamy,

      Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
      ur. 10.10.2005.
    • mamakubusia9 Re: krótka relacja z pola bitwy 03.05.08, 14:48

      Dzięki dziewczyny jesteście kochane! Wybaczcie, że tak mało tu
      zagladam, ale strasznie mi czas ucieka. Ciągłe odciąganie pokarmu,
      mycie, wyparzanie butelek, jazda 1,5h do szpitala w jedną stronę
      (straszne korki) i spowrotem. Do tego Kuba okropnie marudny
      ostatnio. Nie wiem tak naprawdę jak zareaguje na dzieciaczki bo niby
      wszystko wie i sam mówi, że kocha dzidziusie, ale na ile to dla
      niego abstrakcja to się okaże po powrocie dzieci do domu.
      Jesli chodzi o bliźniaki to nadal nie wiadomo kiedy wyjdą ze
      szpitala, przechodzą kolejne żółtaczki, ale waga wreszcie zaczyna
      rosnąć. Błażeja teraz prawie codziennie mogę przystawiać do piersi,
      to boskie uczucie, a i mam wrażenie, że on już mnie wyczuwa jak
      wchodzę bo od razu zaczyna mielić jęzorkiem i mlaskać smile))) Straszne
      z nich słodziaki, już nie mogę się doczekać kiedy i Matyldę będę
      mogła wziąć w ramiona i nakarmić. Niestety narazie nie mogę jej
      kangurować, ale jestem dobrej myśli, że to będzie już naprawde
      niedługo smile
      • mamaigiiemilki Re: krótka relacja z pola bitwy 03.05.08, 19:58
        fajnie, ze napisalas; czekamy na wiadomosci z "pola bitwy"; oby były takie dobre jak dzis; trzymajcie sie dzielnie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka