Dodaj do ulubionych

Miasto przyjazne blizniakom

19.05.08, 23:25
powiedzcie mi, jak jest w Waszych miastach i miasteczkach z zalatwianiem roznych spraw (od urzedowych po zakupowe) z podwojnym wozkiem?

Niedawno przyjechalam do rodzicow (ok. 50 tys miasteczko)na 2 miesieczne wakacje i okazuje sie,ze miasto jest zupelnie nie przystosowane do "moich potrzeb".
chodniki przypominaja kocie lby i jak wychodzimy na spacery to wozek a w nim dzieciaki caly sie telepie.
jest moze z 10 duzych sklepow (eufemistycznie nazwijmy je hipermarketami) i tylko do jednego moge wjechac podwojnym wozkiem (tzn tylko wjechac, bo juz za zakupy zaplacic nie moge, bo odstep miedzy kasami jest tyci tyci i wyjechac sie nie da)
autobusu niskopodlogowego jeszcze nie udalo mi sie zauwazyc (ale to nie jest wielki problem, bo mozna sie przejsc, duzych odleglosci nie ma...gdyby tylko nie te kocie lby.
Do tzw centrum handlowego nie wejde (bo sa schody, ewentualnie na parterze kilka papierniczych, kantor, kosmetyczne mozna sobie odwiedzic. ubraniowe i z butami sa na pietrach a windy brak)
do osiedlowego sklepiku tez nie moge wejsc, bo niestety przeszkoda sa schodki i rozmiar sklepiku.
W urzedzie miasta nawet kurcze podjazdu nie ma.
O miejscach do karmienia i przewijania to juz nawet nie chce wspominac, bo ich po prostu nie ma.
Na szczescie z kims do pomocy latwo jest zorganizowac zakupy i inne wazne sprawy, bo ktos w tym samym czasie zosatnie z maluchami przed dana instytucja lub po prostu w domu...
ale samotna mama w takim nieprzyjaznym dla dzieci miescie po prostu zginie

pozdrawiam
l.l
Obserwuj wątek
    • lidiaa Warszawa 19.05.08, 23:57
      Niby stolica i co z tego ?
      W centrach handlowych są pokoje rodzinne z przewijakami (ale np: w
      galerii mokotów kubeł z pieluchami nie był wyrzucany chyba od paru
      dni).
      W pozostałych miejschach - totalna partyzantka.
      Ja już nawet nie patrzę, czy jest przewijak - od razu kombinuję, czy
      chociaż kawałek blatu w łazience jest.
      Ostatnio byliśmy w Wilanowie - poszliśmy do extra knajpy - łazienka
      super zrobkiona ale oczywiście bez przewijaka.
      Ręce opadają, tym bardzoiej, że koszt takiego urządzenia nie jest
      duży - liczą się tylko chęci restauratorów/ handlowców i właścicieli
      tego typu miejsc.
      Zdarza nam się wychodzić z dziećmi na bardzo długo - np: na cały
      dzień i wtedy zmiana pieluchy jest baaaardzo dużym problemem.
      A naprawdę nie trzeba wiele !
      Dobrze, że idzie lato to będzie można pod gołym niebem.
      Co do hipermarketów - ja ze swoją emmaljungą mieszczę się tylko w
      jedną kasę w tesco. Jak jest zamknięta to klops sad Wystarcza mi
      tylko 78 cm ale i to czasami jest za dużo np: dla osiedlowej poczty.

      Ponarzekałam, ale powiem jedno - nauczyłam się kombinować i radzić
      sobie w różnych sytuacjach.
      Teraz na długi weekend jedziemy do Niemiec i myślę, że sytuacja
      będzie dużo lepsza.
      • 100ania Marki k/W-wy 20.05.08, 08:11
        Na pocztę nie wejdę, bo schody.
        Do osiedlowych sklepów wchodze po zamianie wózka na "jeden za drugim", wcześniej mieściłam się na "styk" tylko do jednego.
        W Urzędzie Miasta schody i brak windy.
        Chodniki troche poprawione od czasu, jak się tu sprowadziłam. Ze starszym synem nie dawałam rady przejechać wózkiem po wertepach. Teraz przynajmniej wzdłuż większych ulic da się chodzić, mniejsze to masakra.
    • anna_sla Re: Miasto przyjazne blizniakom 20.05.08, 11:02
      u nas chodniki lepsze, aczkolwiek czasem za wąskie i ciężko przejechać (alb
      wcale nie można) a zapomnieć już można o wyminięciu się wózka podwójnego z
      pojedynczym. Do urzędów istotnie masakra, do niektórych węższym wózkiem można
      wjechać jakoś, szerszym już absolutnie. W dużych sklepach różnie, ale istotnie
      częściej można wjechać niż wyjechać z nich. Do małych to można zapomnieć. Nasza
      galeria łużycka owszem ma windę, ale szerokim wózkiem nie można wjechać. Moja
      przychodnia również jest dość kłopotliwa. Od wejścia od frontu są schody (kilka,
      ale już dyskwalifikuje to wjazd wózkiem), z drugiej strony jest podjazd, ale na
      pojedynczy wózek. Dalej jest winda, fajna, szeroka, tylko co z tego, jak
      wyjeżdżając z niej na piętrze w przychodni korytarz jest zbyt wąski i zastawiony
      dodatkowo krzesłami, że trudno wyjechać..acha i winda dojeżdża tylko na 1
      piętro. Do gabinetów na 2-im już nie.. W przychodni w szpitalu zaś, jest
      podjazd, jest winda ale na końcu, praktycznie trzeba przejechać pół szpitala by
      dotrzeć a na końcu prosić by pozwolono przejechać przez laboratorium, więc
      praktycznie nie jest to miejsce dostosowane do przejazdu jakimkolwiek wózkiem
      smile) grunt, że można dotrzeć do rejestracji na parterze, nie?? hehe

      Natomiast wiele mogłabym powiedzieć o wysokości krawężników na przejściach dla
      pieszych/wózków..
      • cytrusowa Kolonia/Niemcy 20.05.08, 12:40
        no to ja opisze tzw. raj.

        male sie tu urodzily, tu mieszkamy i nie wroce do Pl przez najblizszy rok - jak
        wrocimy, wozki beda sporadycznie uzywane.

        - przede wszystkim chodniki raczej dobre, z obnizonymi kraweznikami. zdarzaja
        sie kloce i torhce sil trzeba by podbic wozek,

        - komunikacja miejska: jesli juz to jezdze tramwajami.
        bajka. prawie.
        tramwaje niskopodlogowe, szerokie, duzo miejsca. sa w srodku miejsca dla wozkow,
        niestety pojedynczyc, wiec blizniaczy na styk.
        Niemcy maja swira na punkcie rowerow, wiec czesto te miejsca sa zajete wlasnie
        przez rowery.
        nauczylam sie pchac.-) bo mylsa tylko o sobie.
        nikt nikomu nie ustapi miejsca jak sie tego nie zazada.
        autobusy sa niskopodlogowe i mysle, ze tez daloby rade jezdzic. szczerze mowiac
        nie jechalam.

        - sklepy: kazdy niemal sklep jest przystosowany dla matek z
        dziecmi/niepelnosprawnych.
        sa szerokie wejscia, szerokie przejscia, windy.
        zdarzaja sie mniejsze sklepy typu Plus, Aldi, gdzie troche trzeba poglowkowac.
        ale da rade.
        w wielu sklepach (a na pewno tych, gdzie sa art./ciuchy dla dzieci) sa pokoje do
        przewijania - osobne.
        przewijaki sa.
        to,c o mi sie tu spodobalo, to drogerie DM, podobne do Rosmanna, gdzie czesto sa
        przewijaki, chusteczki i pieluchy ogolnie dostepne.

        ale nikt sobie nie bierze, nie kradnie - po prostu uzywa w danym moemncie.

        - w centrach handlowych tez sa pokoje do przewijania, w restauracjach foteliki
        do karmienia-. niestety czesto zdarza sie ze tylko dwa i akurat jedno jest zajetesad

        - lekarz: u naszego jest winda, neistety za waska na wozek. ale juz nie mamy z
        tym problemu, bo male ida same.
        jak byly mlodsze, jezdzilam zawsze z kims (teraz tez). raz bylam sama, to z dolu
        zadzwonilam po pielegniarke, przyszla i wniosla jedna mala.

        - urzedy: wszedzie dostosowane do potzreb niepelnosprawnych/matek z dziecmi

        - przystanki tramwajowe/przejscia podziemne/kolej: wszedzie jest winda

        - mieszkania: jesli nowy blok, to najczesciej juz bez schodow do klatki, z
        winda. z pomiezsczeniem na wozki


        sumujac:
        naprawde zyje sie tu wygodnie ale o wszystko trzeba wlaczyc.

        Niemcy sa chyba w calym kraju przystosowani do potzrb niepelnosprawnych, ktorzy
        zyja pelna para. pelno ich na miescie, nie siedza tak jak w Pl w domach.

        strazsnie mi smutno jak poimysle o polskich niepelnosprawnych, bedacych
        wiezniami czterech scian.
        • prolens Re: co do Warszawy 20.05.08, 14:04
          Ja uważam, że w porównaniu z innymi miastami w Polsce Warszawa jest
          przyjaznym miastem.
          Weżcie pod uwage choćby autobusy niskopodlogowe, windy przy coraz
          wiekszej ilosci kladek, w centrum.. Nowe nawierzchnie sa kładzione
          tylko wg europejskich norm.
          Nie jest żle, naprawdę.
          • lidiaa Re: co do Warszawy 20.05.08, 18:04
            Ja dziękuję Bogu, że mieszkam w sąsiedztwie metra i mogę wszędzie
            się ruszyć z dziećmi i że mam windę w bloku.

            Cytrusowa,
            Dziękuję za opis syutuacji w Niemczech smile
            To bardzo optymistyczne bo właśnie jutro wyjeżdżamy z dziećmi do
            Berlina i mam nadzieję, że będzie ok smile
          • chrust5 Re: co do Warszawy 21.05.08, 09:58
            Z miast z blizniakami bylismy tylko w Zakopanem, nie liczac krotkich
            wypadow do Olsztyna czy innych miast. Rzeczywiscie, Warszawa na
            takim tle wyglada niezle. Mamy wozek jeden ze zdrugim, wiec wchodzi
            wszedzie, a korzystamy z tramwajow lub autobusow niskopodlogowych,
            wiec da sie dojechac. Szczerze mowiac gorzej bylo w Chicago, a
            przeciez Stany slyna z przystosowania do niepelnosprawnych smile
    • ewelina_1 Re: Miasto przyjazne blizniakom 21.05.08, 19:28
      No to u mnie są już "schody" przy wyjeździe z domu smile tzn. nie ma
      drogi, jest tylko ujeżdżona cięzkimi autami droga polna, więc i
      wózek musi być dostosowany do warunków terenowych. A i tak czasem
      nie mogę się ruszyc z domu, bo są spore problemy np. po deszczu, bo
      koła głeboko topia się w błocie i utknę pod własnym domem. Albo w
      zimie, jeśli jakieś ciężarowe auto zrobi głębokie koleiny a potem to
      zamarznie. Osobowym autem jest problem przejechać.
      Ale jak już wyjadę, to jadę smile
      Do autobusu nie wsiądę: nie ma niskopodłogowych autobusów, często są
      to autobusy typu przewozowego, do którego nie da się wejść żadnym
      wózkiem. Poza tym w autobusach jest taki tłok, że trzeba mieć
      szczęście, że się wogóle do niego wsiądzie bez wózka. Ale to już
      osobna historia.
      Idę więc na pieszo (ok. godzinę w jedną stronę).
      Chodniki - różnie, no ale mam wersję terenową wózka więc sobie
      radzę smile
      Sklepy: do jednych wejdę, do innych jest problem. W centrum
      handlowym z wieloma sklepami jest winda - wózek do niej wejdzie,
      więc jest ok.
      Urzędy, poczta - nie ma szans - wysokie i strome schody. Była kiedyś
      winda zewnętrzna dla niepełnosprawnych, ale ją zdemontowali, bo była
      zepsuta.
      Moja przychodnia - ma podjazd dla niepełnosprawnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka