lecimy jutro samolotem

16.02.09, 09:18
same.
po raz pierwszy.
male skonczyly dwa lata, wiec juz mozemy.

prosze o trzymanie kciukow ale i o sugestie doswiadczonych.

jak to rozegrac logistycznie

wejscie do samolotu po shcodach - nie dam rady na rekach z malymi i nie dam
rady z obydwoma na raz wejsc

siedzenie w samolocie - przysluguja im osobne fotele, jak je trzymac przy
starcie i ladowaniu, bo sie beda wyrywac i moga wypasc, to juz wiem.

co zrobic przy schodzeniu do ladowania - strasznie bola je uszka i
placza...wezme smoczki, bo to jednye co mi an mysl przychodzi. pic nie chca
wtedy. tylko palcza i chca sie tulic. a przeciez nie mozna,b o MUSZA byc
przypiete...
    • chrust5 Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 10:36
      O! Jestes dzielna! A jakies ciekawe picie, typu slomki czy cos
      takiego, szczegolnie pyszne? Nawet mnie potrafia bolec uszy, a co
      dopiero takie maluchy. Co do reszty nie pomoge, lecielismy we
      dwojke, ale z dwumiesiecznymi i bagazami po dwuletnim pobycie smile
      • blizniaki14 Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 10:54
        powodzenia smile ja się nie znam w życiu nie leciałam i chyba nigdy nie polecę
        samolotem, po prostu tego boję się najbardziej w życiu, tak jak i płynąć
        statkiem, wolę stąpać po ziemi smile
        • kasia.z Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 12:10
          Może lizaki przy starcie/lądowaniu?
    • kremenaj Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 14:07
      Czesc,
      moje sa juz weterankami latania, lataly juz 3 razy ale loty 2 godzinne. Ostatnio lecialysmy na swieta ja i dziewczyny wiec mialy jakis rok i 9 miesiecy. Bralam wozek az do wejscia do samolotu tam go obsluga odbierala. Prosilam o pomoc przy przytrzymaniu dzieci a sama szybciutko skladalam wozek. U nas jedna miala miejsce a druga na kolanach i tak startowalismy. Na szczescie nie plakaly ani przy starcie ani przy ladowaniu, przy wczesniejszych lotach przy ladowaniu i niestety nic nie dalo sie zrobic bo to uszy.
      W czasie lotu biegaly sobie po samolocie, bylo pustawo, one dosc grzeczne a ludzie sie do nich usmiechali. Stewardesa dala im kubki do zabawy a ja mialam nowe ksiazeczki i nowe zabawki ktorymi tez sie bawily. Do zagryzania im wzielam ulubione paluszki i chrupki, to starczylo.
      Z praktycznych rzeczy to wzielam sobie taka torbe na ubrania zeby sie z tym nie obtykac bo przeciez mialy kurtki czapki itp.
      Po ladowaniu wysiadam ostatnia/wchodze tez ostatnia i stewardesa mi zazwyczaj pomaga je ubrac lub tez cos bierze zeby bylo szybciej i sie nie zgrzaly. Tam ide wozkiem po bagaz odbieram, zostawiam na chwile na wozku i wychodze z samym wozkiem z dziewczynami i oddaje je czekajacej babci a sama wracam sie po wozek z bagazami.
      Trzymam kciuki, u nas bylo zawsze duzo lepiej niz tego oczekiwalam.
      Moga sie przydac ubranka na zmiane bo kolezanki syn np wymiotowal, ale to glownie dlatego ze go nakarmila cala butla przed wylotem.
      pozdrawiam
      • cytrusowa kremenaj 16.02.09, 14:29
        dzieki za pomysl z ta torba, bo ja zawsze upychalam w lukach bagazowych, potem
        byl problem z wyciaganiem.

        w sumie moje tez weteranki latania ale zawsze z dwoma doroslymi

        co do wozka to sie zastanawiam, bo moje niestety tak latwo nie wchodza do wozka,
        a tym bardziej na lotnisku, kotre jest straaasznie ciekawesmile ale sporobuje
        chyba jednak, bo to niebezpieczne, by na pasie biegaly same. nawet jelsi mam je
        trzymac za rece, teoretyczniesmile
        • kremenaj Re: kremenaj 16.02.09, 14:59
          Tak tez mi sie wydawalo ze juz lataliscie smile
          Mi bez wozka nie udaloby sie ich utrzymac smile choc dosc grzeczne sa w nowych okolicznosciach. A i smoki tez wzielam co bylo dla nich atrakcja bo normalnie maja tylko do spaniawink
          Powodzenia raz jeszcze smile
          • papasowa rady latajacej mamy 16.02.09, 16:17
            ja n start i na ladowanie daje gumy rozpuszczalne mamby i butelki z
            woda te ze sportowym ustnikiem......do zabawy zawsze sprawdzaja sie
            magiczne tablice ze zmazikiem.....dlugopis przywiazany wiec nie
            wyrzuca a malowac mozna bez konca......ksiazeczki do
            czytania.......tak bylo do tej pory ale tez sie boje bo kwietniu lce
            sama z dwoma 2,7 miesiecy...moze modelina?
    • dwa.trzy.cztery Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 18:39
      trzymam kciuki!
      • nina02 Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 21:00
        Też trzymam kciuki, bo to wielka wyprawa!
        Moje miały prawie 2,5 roku jak lecieliśmy - na razie jedyny raz. Co
        prawda sytuacja inna, bo w ostateczności polecieliśmy w dwie osoby
        dorosłe, ale w czasie, kiedy trzeba mieć zapięte pasy właściwe
        zajmowałam się nimi sama, bo miejsce miałam między nimi, a mąż 2giej
        strony. Miałam nadzieję że jedno (to bardziej strachliwe) będę mogła
        wziąć na kolana i przypiąć swoimi pasami, ale byli b. restrykcyjni i
        maluchy mające własne miejsce muszą na nich siedzieć, ale okazało
        sie że nie bali sie startu/lądowania .Moi są dość drobni więc też
        mogliby się wysunąć pod pasami - polecam podłozenie poduszek pod
        pupy (mozesz poprosić obsługę zazwyczaj mają) - my tak zrobiliśmy.
        Do jedzenia mielismy : ulubione flipsy i paluszki + banan (lot ok 2
        h) i picie w kubkach niekapkach z ustnikiem , ale z uszkami nie było
        zadnych problemów - tak że start i lądowanie odbyło się bezstresowo
        (przynajmniej dla nich)- nawet się nie zorientowali. Najbardziej sie
        umęczyłam z utrzymaniem ich na miejscach, zwłaszcza,że mój mały
        zapi.ecie pasów od razu rozpracował i co chwile próbował rozpiąć
        (ale większość dzieci tego nie robi - dużo wcześniej podpatrzył jak
        rozpina sie samochodowe i wtedy był większy problem. Do zabawiania
        miałam oczywiście nowe ksiązeczki, notesik + kredki i zabawki -
        samolociki dla każdego. Pomogły troche , ale nie na cały czas.

        Trzymam kciuki -dacie radę!
    • ania61 Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 22:44
      My mamy za soba już sporo lotów. Zwykle 3,5 godzinne, ale też wakacyjne z
      przesiadką w sumie ... 10 godzin w podróży. Ja latam zawsze z meżem, i do celu
      docieramy skonani. Dziewczyny dostaja jakiegoś dopalacza,że nie usiedza na
      miejscu, więc u nas dskonale sie sprawdzily SZELKI.Zwłaszcza na lotnisku. Latamy
      juz bez wózków. W samolocie układanki drewniane NOWE, jakieś książeczki i jakieś
      kolorowanki. Niestety moje dziewczynki były wszystkimi tymi atrakcjami tym razem
      mało zainteresowane. Całą podróż non stop biegałay do stewardes po "bebek"
      pomimo,że mieliśmy swój. Śliniaki jednorazowe to tez dobry pomysł.
      • ania61 Re: lecimy jutro samolotem 16.02.09, 22:45
        Ja bym posadziła jedna na kolanach, a drugą przypieta pasem obok podczas startu
        i lądowania.
        • cytrusowa Re: lecimy jutro samolotem 17.02.09, 21:55
          no i juz po locie w jedna strone.

          nie bylo zle podczas samego lotu, gorzej z dojciem - problem z
          wchodzeniem do samolotu i wzsiadaniem, bo byly schodz a nie rekaw i
          obie chcialy na rece.
          sam lot dobrze zniosly, pawie wogole nie plakaly pomimo pory drzemki.
          problem pojawil sie dopiero podczas schodzenia do ladowania - bol
          uszu. placz straszliwy, nic nie pomagalo, nie chcialy jesc i picsad

          no ale nie dopisalam, ze male sa mocno przeziebione i podejrzewam,
          ze jenda corka ma cos z uchem niestety.\

          dzieki za kciuki
          • jummymami Re: lecimy jutro samolotem 17.02.09, 22:16
            moze przyda sie w druga strone bo za pozno przeczytalam,
            wpierw super ze podroz byla ok, a to drugie to podaj dziewczynkom
            krople do nosa , ponoc pomaga jak tak zrobilam u moich, czytaj post
            lot 8 godzin ktory pisalam chyba w sierpniu 2008
Pełna wersja