29.05.09, 10:20
Witam ciekawa jestem jak karmiłyście swoje pociechy po urodzeniu i po powrocie
do domu nie długo ide do szpitala i nie wiem jak się przygotować proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • juliza Re: karmienie 29.05.09, 10:38
      Ja od początku dokarmiałam mieszanką. Piersią karmiłam mało. Byłam zresztą tak
      zmęczona, że nawet nie bardzo się do tego przykładałam. Gdybym do szpitala szła
      teraz, wzięłabym ze sobą co najmniej 2 butelki, czajnik elektryczny i mleko
      modyfikowane (najlepiej HA, bo nie wiadomo, czy dzieci nie będą alergikami).
      Odwiedzającą rodzinę prosiłabym o dostawy wody mineralnej. Mówię tutaj o
      dzieciach takich jak moje - zdrowych, urodzonych o czasie, które miałam przy
      sobie od razu po cc.
    • fufun Re: karmienie 29.05.09, 11:11
      witam,
      Ja karmiałam dziewczynki piersią (ur. w 40tc przez cc). Położne
      próbowały mi je dokarmiać mieszanką bo twierdziły, że po cc nie dam
      rady karmić dwóch ale się uparłam i je pogoniłam. Na początku
      zajmuje to sporo czasu ale można ustawić sobie i dzieciom rytm i
      potem już idzie z górki. Córki karmiałam piersią przez pół roku,
      dopiero stopniowo przechodząc na mieszanki. Jeśli chodzi o mleko to
      w szpitalu podają sami wyłacznie swoje (chodzi o wymogi sanitarne).
      Pozdrawiam i powodzenia
      • samaela Re: karmienie 29.05.09, 11:18
        Ja również karmiłam maluchy piersią od początku(ur. 38 tc, cc). Raz, podczas
        pobytu w szpitalu, zdarzyło się , że nie mogłam dobudzić, jednego z chłopaków na
        karmienie, próbowały też położne, ale nic z tego, więc nakarmiły go na silę
        szpitalną mieszkanką (spał naprawdę długo).
    • nochalopagus82 Re: karmienie 29.05.09, 11:33
      Ja też od samego początku karmiłam butelką. Ani razu nie przystawiłam chłopców do piersi. Była to moja w pełni świadoma i przemyślana decyzja, której do dziś nie żałuję. Dzięki temu od samego początku jako tako panowałam nad domem i dziećmi. Miałam sporo czasu na wszystko inne- nie tylko na dzieci, ponieważ chłopcy bardzo ładnie jedli i dużo spali. Po karmieniu niemal od razu zasypiali i spali ok 3 godzin czyli aż do następnego karmienia. Dzięki temu dość szybko udało nam się wypracować w miarę stały rytm dnia- pory drzemek, spacerów i karmień. Poza tym mój mąż mógł bardzo mocno zaangażować się w opiekę nad chłopcami- razem wstawaliśmy w nocy, razem karmiliśmy no i mogłam od początku zostawiać chłopców z kimś innym jak zachodziła taka potrzeba. Poza tym nie czułam się taka "uwiązana".
      • agnieszka28288 Re: karmienie 29.05.09, 11:45
        Ja jestem w 33-cim tygodniu mam rozwarcie i ide w poniedziałek do szpitala małe
        już ważą po 2 kg lekarz twierdzi ze nie ma na co czekać ułożone są główkami do
        dołu i muszę się przygotować a jak z ubrankami brałyście odrazu ze sobą?
        • bweiher Re: karmienie 29.05.09, 13:06
          To podobnie jak ja.Tyle ze mi wody odeszły w 34 tyg i szybko robili
          cesarkę bo parte dostałam już w karetce.A więc mega szybko wszystko
          się działo.

          Ubranka miałam ze sobą wzięte ale okazały się niepotrzebne bo
          dzieciaki cały czas w inkubatorach leżały.Niby były zdrowe i
          dostały po 10 pkt,ale się jeszcze wychładzały szybko.Potem doszła
          żółtaczka.A więc ubranek nie mieli założone tylko pieluchy.
          Karmiłam butelką-taki był mój wybór od początku(mam już jedno
          dziecko które karmiłam piersią).Nie będę się wywodzić czemu taka
          decyzja.Nie to jest ważne.
          Dodam jeszcze że bliźniaki leżały na oddziale wcześniaczym a więc
          nie miałam ich przy sobie.W zwiazku z moim cc i znieczuleniem
          ogólnym zobaczyłam małych dopiero w 2 dobie i tylko dzieki mężowi
          który był przy dzieciach cały czas i wysyłał mi smsy i mmsy
          wiedziałam co i jak.
          No mówie,niby dzieci zdrowe ale jak zobaczyłam te maluszki 2 kilowe
          w inkubatorach to łezka mi się zakręciła w oku.A mój mąż chłopisko
          potężne tez sie wzruszył smile
        • agnrek Re: karmienie 29.05.09, 14:18
          Moje dziewczynki urodziły się w 34tc. Ważyły 1990 i 230 g.
          Przez kilka dni w inkubatorach i później cieplarkach dostawały mój
          pokarm, w 5 i 6 dobie przystawiłam je do piersi. Nie było łatwo,
          położna (1 sztuka tylko była) nie miała czasu mi pomagać, ja byłam
          sama, ale dzielnie walczyłam. Dziewczynki ssały w miarę dobrze, ale
          co chwila przysypiały, a mnie ciągle brakowało trzeciej ręki, żeby
          je budzić. Drugiego dnia się poddałam i zaczęłam im odciągać pokarm
          i podawać co 3 godziny butelką. Też było ciężko, bo zjadały po 40-50
          ml i to mordowały na śpiocha. Karmiłam jednocześnie, potem miałam
          może pół godziny przerwy, potem znowu odciąganie na kolejne
          karmienie, budzenie dzieci, przewijanie i karmienie. I tak 8 razy na
          dobę sama przez pierwsze 4 tygodnie do nich wstawałam. Było cieżko,
          ale nie poddałam się prawie 3 m-ce. Jedną z dziewczynek czasem
          przystawiałam do piersi, ale raczej dla uspokojenia. Do mojego
          pokarmu dodawałam wzmaciacz pokarmu Bebilon, sporadycznie dostawały
          Bebilon Nenatal (gdy nie mogłam odciągnąć, bo byłam poza domem z
          dziećmi).
          Gdy miały 6 tygodni, okazało się, że maja silna anemię, czekał nas
          szpital i to mogło być powodem takiej senności i braku sił. Z anemią
          walczyliśmy aż do 14 m-ca życia dzieci, cały czas w tym okresie były
          porblemy z marnym jedzeniem. Teraz mają 1,5 roku i jest ok - jedzą
          dobrze.

          Kiedyś trafił mi się artykuł o tym, że wcześniaki czasem trudno
          nauczyć ssania, trzeba bardzo wielu prób i często nawet 3-
          miesięcznego utrzymywania laktacji i ciągłej walki, aby się powiodło.
          Z początku miałam wyrzuty sumienia, że sobie nie poradziłam, bardzo
          się nastawiłam na karmienia piersią, ale teraz, z perspektywy czasu
          myślę, że odciągając im pokarm zrobiłam dobrze.
    • esti75 Re: karmienie 29.05.09, 13:28
      rodziłam sn w 37tc jedną większą miałam od razu przy sobie i ją
      karmiłam piersią a mniejsza leżała dwa tyg na neonantologi(chyba tak
      to się pisze?)i jej donosiłam moje mleko tzn w szpitalu ściągałam
      szpitalnym odciągaczem w takie małe buteleczki a jak wyszłyśmy z
      Sarunią na 3 dobę to musiałam niestety dojeżdżać i wtedy rano tak o
      8 ściągałam jej na cały dzień a wieczorem drugi raz jechałam i
      ściągałam na nocke i tak prawie dwa tyg a żę w domu jeszcze dwójka
      starszych była i i jedna mała to wszyscy pod szpitalem na mnie
      czekali z mężem,uroki bycia mamą.
    • doti_2 Re: karmienie 29.05.09, 13:38
      jak się przygotować..

      nie załamywać się tym że karmisz 24h na dobę z przerwą na siku i krótki prysznic
      - to normalne na początku

      mieć na uwadze że na początku dzieci mogą jeść bardzo długo, u nas karmienie
      trwało do 1,5 godziny z przerwami oczywiście, odkładałam jedno i zaraz trzeba
      się było brać za następne..

      Po powrocie do domu z córą przeszliśmy na butelkę i karmienie mieszane (trochę
      bebilonu trochę mojego odciąganego) - zbytni nerwus z niej był żeby czekała na
      to co z piersi poleci.

      Przed pójściem do szpitala przygotować w domu wszystko na tip-top włącznie z
      pościelą w łóżeczkach i jedzeniem na najbliższe 2 tygodnie (no chyba że poza
      mężem ktoś jeszcze będzie ci pomagał, to wtedy luzik pozałatwia wszystko na
      bieżąco). U mnie początkowo w domu musiały być non stop 2 osoby do opieki, dla
      mojego osobistego zdrowia psychicznego bo nie chciałam z maleństwami zostać
      całkiem sama nawet na godzinę.
    • krystynka123 Re: karmienie 29.05.09, 15:40
      hejka.moje córeczki mają obecnie 5 miesięcy.urodziłam je naturalni w 39 tyg.już
      dwie godz. po porodzie przyniesiono mi je i tak już zostało do wyjścia naszego
      ze szpitala.ale mi to odpowiadało gdyż od samego ppoczątku nastawiłam się na
      karmienie piersią.i od samego początku karmiłam je obie na raz.wzięłam sobie na
      kolana szpitalną poduchę,położyłam je obie przed sobą i przystawiłam,od razu
      załapały i jakoś poszło choć na pewno lekko nie było.karmić na siedząco dzień
      inoc potrzeba dużej mobilizacji i chęci,ale udało się.początki w domu również
      niellekie,karmienia długie,a w przerwach(krótkich)gotowanie obiadków dla
      pozostałej dwójki,niestety mąż nie mógł mi pomagać.ale najgorszy pierwszy
      miesiąc zleciał,karmienia się skróciły wszystko się unormowało.teraz mają pięć
      miesięcy,zaczynają jeść zupki i deserki,karmię je dalej obie na raz to mi
      znacznie skraca czas i wszystkie się dotego przyzwyczaiłyśmy.i nie jest prawdą
      jak powiedziała mi położna w szpitalu,że nie dam rady wykarmić dwójki dzieci bez
      dokarmiania.można i jest to możliwe,jeśli się chce.A córy rosną i pięknie
      wyglądają,są okrąglutkie i pulchniutke,a w szpitalu były ciuszki
      szpitalne,dopiero do wypisu miałam swoje ubranka.życzę dobrego porodu i
      karmienia satysfakcjonującego zarówno ciebie i jak i twije maluszki.pozdrawiam.
    • hannamay Re: karmienie 29.05.09, 23:33
      moje sa urodzone w 35 tc i pomimo ze byly zdrowe i silne i tylko 4 dni w
      szpitalu nie mialy odruchu ssania, poza tym mialam starsze 26 mzne w domu wiec
      nie staralam sie o wypracowanie tego odruchu a szkoda .. karmilam swoim
      wylacznie mlekiem odciaganym przez 18 mcy, z tym przez pierwsze 5 mcy tylkko i
      wylacznie ..

      przygotuj sie ze poczatki nie sa latwe, nei wiem czy chcesz butle podac czy
      karmic piersi aale jesli to drugie to WALCZ WALCZ WALCZ!!!

      i jeszce jedno ciekawi mnie bardzo dlaczego w 33 tc lekarze nei chca jeszcze
      poczekac i zaradzic tylko decyduja sie na porod? przeciez usg moze sie mylic co
      do wielkosci dzieci a poza tym wciaz sa to dzieci bardzo wczesno urodzone - nie
      do konca wyksztalcone narzady itd .. sama pamietam moje skarbki malenkie a maily
      po okolo 2.5 kg a ich paznokietki, raczki, cialko takie jeszcze niedoskonale
      ... u ciebie jakby nei bylo to 7 tyg wczesniej .. niemal 2 mce .. czemu tak
      spisza sie? tym bardziej ze nei jestes w szpitalu ani jak wyglada nie jest to
      interwencja natychmiastowa .. zastanawia mnei bardzo ..
      • agnieszka28288 Re: karmienie 30.05.09, 10:37
        Witam pierwszą córcie urodziłam w 25-tym tygodniu ważyła 650g teraz mała ma już
        5 lat zdecydowaliśmy się na drugie okazało się ze są blizniaki od początku ciązy
        były problemy najpierw krwawienia a potem w 18-tygodniu założyli mi szewek na
        szyjkę,który po dwóch i pół miesiąca póścił trafiłam do szpitala z rozwarciem 3
        cm ale udało się je powstrzymać to było w 28-tygodniu teraz znowu się zrobiło
        małe ciągle się pchają na świat.Lekarz prowadzący wysyła mnie do szpitala a tam
        się okaże co dalej ale są bardzo nisko ułożone.
        • bweiher Re: karmienie 30.05.09, 13:39
          O Jezu,no to swoje juz przeszłaś....
          Nie wiem czy to cię pocieszy ale jak mi wody odeszły w 32 tyg i
          urodziłam,to neonatolog powiedziała ze bliźniaki są zawsze
          dojrzalsze o ok 2 tyg.A więc mimo że według karty ciązy rodziłam w
          32 tygodniu,to oficjalnie mam wpisane 34.I tego się trzymam smile
          • agnieszka28288 Re: karmienie 30.05.09, 14:26
            Witam mam pytanko to ile twoje pociechy ważyły i jak długo przebywały w szpitalu?
            • bweiher Pytasz mnie? 30.05.09, 14:49
              Już wyzej opisałam jak było u nas.
              Miały po 2 kg.Dokładnie- Synek 2040 a córka 1980.
              Teraz mają 15 miesięcy.
        • hannamay Re: agnieszka -- 30.05.09, 23:29
          oj zdecydowanie juz za duzo przeszlas .. mam nadzieje ze jeszce troche uda ci
          sie pobyc w ciazy .. kazdy tydzien jak sama wiesz jest zbawienny. chcoiaz teraz
          to juz z gorki, nawet nei wyobrazam sobie ile przeszlas patrzac na swoja malenka
          coreczke takiego okruszka .. ach ..

          co do terminu o ktorym pisze poprzedniczka, nie jestem lekarzem ale blizniaki to
          takie same dzieci jak pojedyncze i ich rozwoj jest taki sam w tych samym czasie
          rozwijaja sie pluca, serce, paznokcie itd .. caly rozwoj czlowieka mozna
          podzielic na tygodnie i co w nich przypada i tak samo jest z blizniakami, nic
          tutaj nei przyspiesza tego rozwoju a wrecz przeciwnie czasami .. lekarze czesto
          pomijaja te ostatnie tygodnie np jesli chodzi o zamowiana z gory juz cesarke
          zazwyczaj z wlasnej wygody ..
          • hannamay Re: agnieszka -- 30.05.09, 23:32
            i jeszcze jedno - najwazniejsze - zycze ci duzo szczescia i powodzenia, i
            pomimo wszystko dlugich jeszcze tygodni ciazy .. daj znac co u ciebie i kiedy
            urodzisz swoje malenstwa!

            trzymaj sie!
          • juliza do hannamay 30.05.09, 23:45
            W tych "pomijanych przez lekarzy" ostatnich tygodniach nie rozwijają się już
            płuca i paznokcie, tylko dzieci przybierają na wadze. Ciążę bliźniaczą uznaje
            się za donoszoną po 36 tc - słyszałam to od niejednego lekarza. Urodziłam dzieci
            na początku 39 tc (3150, 2940). Córka urodziła się z wgniecioną głową na
            wysokości ciemienia. "Strach pomyśleć, jak mogłoby to wyglądać, gdyby była w
            brzuchu jeszcze 2 tyg" - to słowa lekarza. I nie miało to nic wspólnego z
            cesarką z własnej wygody...
            • bweiher Re: do hannamay 31.05.09, 22:43
              Hannamay,ja też lekarzem nie jestem dla tego wierzę w to co mi
              mówia specjaliści.Nie wiem w którym tygodniu Ty urodziłaś ale myślę
              że jakbyś miała
              wcześniaki to byś się interesowała tym co nieco. My musieliśmy dużo
              jeździć po lekarzach specjalistach i ja się bardzo dużo
              dowiedziałam.
              Jeśli już koniecznie chcesz coś
              napisać,to się najpierw zorientuj jak jest naprawdę.
              Nie piszę tego zeby Cię zezłościć,a więc nie hukaj zaraz na mnie.
              Specjalnie na potwierdzenie moich słów cytuję dla Ciebie i dla
              agnieszki:

              Czy wszystkie bliźnięta to wcześniaki?

              -"Naukowcy uważają, że bliźnięta osiągają dojrzałość 2 tygodnie
              wcześniej niż dzieci z ciąży pojedynczej. Za poród przedwczesny
              uważają oni ciąże zakończone przed 35 tygodniem. Wg WHO poród
              przedwczesny to poród przed 37 tygodniem ciąży. Zgodnie z tymi
              informacjami ponad połowa bliźniąt rodzi się przed czasem."-
              wczesniaki i blizniaki.net (-na jednym i drugim piszą to samo.)

              -"Są bardzo duże szanse na poród przed 40. tygodniem. Połowa
              bliźniąt przychodzi na świat około 37. tygodnia ciąży. Nie oznacza
              to, że dzieciom będzie coś dolegać – niektórzy lekarze uważają, że
              bliźnięta osiągają dojrzałość około dwóch tygodni wcześniej niż
              dzieci z ciąży pojedynczej. Za poród przedwczesny w przypadku
              bliźniaków uważają oni zakończenie ciąży przed 34. tygodniem.
              Wszystko zależy od tego, jak czują się dzieci. Jeśli wystąpią
              komplikacje – w przypadku zdrowia matki czy maluszków – lekarze
              mogą podjąć decyzję o wcześniejszym zakończeniu ciąży. Lub wprost
              przeciwnie – o jej podtrzymaniu." -ciąża i poród


              Wbij sobie w gogle o dojrzewaniu ciąźy bliźniaczej i sobie
              poczytaj.Wszędzie piszą tak samo.
              • hannamay Re: do hannamay 31.05.09, 23:57
                wybacz ale nie chce koniecznei czegos napisac, i nei koniecznie musisz moje
                wywody czytac chociaz i to zapewne uznasz za "hukanie" .. moje tez sie urodzily
                5 tyg wczesniej i co? sa terminowe, bzdura! wg prowadzacego ciaze ze wzgledu na
                komplikacje wynikajace z podwojnej ciazy - supelkowosc pepowiny i inne, uwaza
                sie ciaze 36 tc za gotowa do rozwiazania w warunkach koniecznychco nei znaczy ze
                wg pediatry dzieci urodzone w 36 czy 35 tc sa full term i w pelnym terminie
                urodzone. te dzieic wciaz sa wczesniakami i wciaz poza "nabieraniem na wadze"
                jak zasugerowala kolejna osoba komentujaca, nastepuje szereg zmnian .. i nei
                mowie tutaj o paznokciach julizo ..

                a idac tym tokiem, ciaze trojaczkow pewno jest pelnoterminowa juz w 30 tc, zas
                czworaczkow pewno juz w 26tc, a nie mowuie juz o osmioraczkach .. i cud ze te
                wlasnie osmioraczki dzieci tutaj na naszym podworku niemal doczekaly w brzuchu
                mamy 36 tc ..

                jesli ciaza blizniacza bylaby terminowa w 34-35 czy 36 tc i po tym terminie
                stanowila by zagrozenie dla mamy, dzieci.. pewno kazdej matce podawano by
                hormony na wywolanie porodu a co wiecej zapewne by poddawano wszystkie mamy cc w
                wyznaczonym terminie.

                i wybacz nie "hukam na ciebei" jelsi nawet tak odbierasz moje posty.
                • hannamay Re: do hannamay 01.06.09, 00:20
                  z drugiej zas strony .. niech wszystkie dzieci sa zdrowe, Mamy szczesliwe bez
                  wzgledu na to czy urodzone w 34 czy 40tc.

                  powodzenia!
                  • agnieszka28288 Re: do hannamay 01.06.09, 06:47
                    Witam dziękuje za odpowiedzi jestem juz spakowana i za godzinę ruszam do
                    szpitala a tam lekarze ocenią dokładnie mój stan. Jak wrócę to się odezwę,
                    dzieszę się że znalazłam to forum ponieważ można się wiele z niego dowiedzieć.
                    Dziekuje i pozdrawiam. Agnieszka.
                    • hannamay Re: do hannamay 01.06.09, 23:35
                      agnieszka --

                      powodzenia raz jeszce, duzo juz w zyciu przeszlas - zaslugujesz na duzo
                      szczescia i zdrowe, spokojne i szczesliwe dzieci!!!

                      raz jeszce trzymaj sie i pisz!
                • bweiher Re: do hannamay 01.06.09, 16:16
                  Nie zrozumiałaś mnie chyba.Nigdzie nie napisałam że dzieci urodzone
                  w 35 tc są dziećmi donoszonymi.A jeśli masz jakieś pytania lub
                  wątpliwości co do tego co mówią specjaliści neonatolodzy lub nawet
                  rehabilitanci to skieruj się z pytaniami do nich.
                  I niestety muszę czytać "Twoje wywody" skoro są na mój temat i
                  podważają moje słowa.

                  Oczywiście zgadzam się z Tobą całkowicie-zdrowie dzieci
                  najważniejsze.
            • agnrek koleżanka julizy 01.06.09, 12:23
              No to się wypowiem ja - koleżanka ze szpitalnej sali julizy smile
              Rodziłyśmy jednego dnia, z tą małą różnicą, że juliza miała ciążę
              względnie znośną, ja od 28 tc już leżałam w szpitalu, dziewczynki
              pchały się na świat ostro. Ona swoje dzieci miała bardzo szybko przy
              sobie po porodzie, moje walczyły z zapaleniem płuc w inkubatorach.
              Utrzymujemy kontakt do dzisiaj i szczerze zazdroszczę juzlzie, że
              ominęły ją te kłopoty wcześniacze, które my mieliśmy ze swoimi
              dziećmi. Ja pierwsze pół roku wspominam jako koszmar - tragedia z
              karmieniami, wędrówki po lekarzach różnych specjalności,
              rehabilitacja, odkręcanie powikłań i tak dalej.

              Zmierzam do tego, że różnica między donoszonymi dziećmi a
              wcześniakami jest kolosalna, poza tym każde dziecko jest inne i nie
              można generalizować, że "jak się chce karmić, to się będzie
              karmiło". Widzą to często mamy, które mają co najmniej dwoje dzieci -
              każde rozwija się inaczej, ma inne wymagania, a wychowywane są tak
              samo.
              • monika01065 Re: koleżanka julizy 03.06.09, 12:15
                Dziewczyny ja też się wypowiem na ten temat.Moje dzieci urodziły się dwa dni
                przed 37 tyg.i tez oczywiście traktowane były jako wcześniaki co mnie
                denerwowało.Oczywiście wizyty u neurologa i wszystkich innych specjalistów
                oczywiście ze względów wcześniactwa, także nie wiadomo komu tu wierzyć.Dzieci
                rozwijają się jak najbardziej prawidłowo nie miałam żadnych problemów z
                karmieniem i innymi rzeczami.Pozdrawiam
                • hannamay Re: koleżanka julizy 03.06.09, 22:54
                  widzisz co lekarz to inne podejscie. niektorzy to juz na zimne dmuchaja .. a
                  swoja droga u nas male w 35 tc - wczesniaki jak nic - a zadnych specjalistow,
                  zadnych rehabilitacji, wizyt u neurologow itd .. po czterech dniach do domu -
                  pewno juz po dobie wyszlyby gdyby nei stan bilirubiny lekko podwyzszony i po
                  powrocie wlasnie tylko trzeba bylo krew sprawdzic bo niby czesciej chwyta
                  wczesniaki zoltaczka niz terminowe dzieci i pilnowac aby jadly co najmniej 40ml
                  co dwie godziny az dobija do wagi 3kg.
                  • agnrek Re: koleżanka julizy 05.06.09, 13:14
                    Widzisz, zawsze jest wybór - możesz iść do specjalisty, płacić
                    słono, otzrzymywać dobre wieści i twierdzić, że to jest chuchanie na
                    zimne. Możesz też nie robić nic i potem mieć wyrzuty sumienia i
                    nigdy sobie nie darować, że coś zaniedbałaś.
                    Moje córeczki było po 2-4 razy u okulisty i jest ok, były kilka razy
                    u ortopedy i neurologa (za słabe napięcie mięśniowe), jedna miała 2
                    razy robione echo serca (nieprawidłowości stwierdzono już w ciąży) i
                    kilka razy usg nerek (poszerzona miedniczka), były u audiologa
                    (antybiotyk podany na zapalenie płuc może uszkadzać słuch).
                    Przytrafiła im się cieżka anemia, 14 razy byłam z nimi w szpitalu na
                    zastrzykach z epo.
                    Wiadomo, utopiliśmy morze pieniędzy, poświęciliśmy sporo czasu, ale
                    nie odbieramy tego jako dmuchanie na zime. Na szczęście wykaraskały
                    się ze wszystkiego smile
    • monika01065 Re: karmienie 03.06.09, 12:32
      Przepraszam urodziłam dwa dni przed 38 tyg.
    • monik39 Re: karmienie 06.06.09, 11:10
      Ja rodziłam w 37 tyg, 5 dniu przez cc. Pokarm dostałam dopiero w 4
      dobie, a więc przez ten czas maluchy były karmione mieszanką. Caly
      czas dążyłam do tego aby karmić je naturalnie ale z perspektywy
      czasu było to ponad moje siły. Mała przyzwyczajona do butli nie
      chciała ssać cyca i dla niej ściągałam pokarm laktatorem (na
      początku robiłąm to co 2-3 godziny). Gdy już nie miałam pomocy przy
      maluchach było strasznie ciężko bo musiałam wygospodarować czas na
      ściąganie pokarmu. Dzieci karmiłam naturalnie 9 miesięcy. Plusem
      tego jest że są zdrowe, świetnie się rozwijają i nie mają alergii.
      Gdybym ponownie urodziłą bliźniaki myślę że karmiłabym je piersią,
      bo czego się nie robi dla swoich dzieci aby były zdrowe, ale
      znacznie krócej.
      • hannamay Re: monik39 06.06.09, 22:28
        poklony dla ciebie .. wiem sama co to znaczy co 2 godz odciagac pokarm - przez
        18 mcy tak robilam wlasnie co 2 godz i rzeczywiscie czego sie nie robi dla
        swoich pociech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka