alinaw1
23.01.11, 18:05
Dziś po szaleństwie na sankach mój syn dostał ostrego ataku w okolicy jąder. Po godzinie mąż pojechał z nim do szpitala. Myslałam, ze wróci z jakimś lekiem albo skierowaniem na masaż, a tu telefon, ze jedzie na operację. Szok, załamka. Mąż mówi, ze straszny pośpiech. Nie wiem o co chodzi . Dowiedziałam sie tylko, ze chodzi o skręt jąderka. jest na Niekłańskiej. Za pół godziny operacja. Podpowiedzcie, co to, jak to przeżyć...