Dodaj do ulubionych

dysplazja i gips

01.05.04, 18:48
Witajcie! Nasza córeczka właśnie dziś skończyła pół roku i od prawie miesiąca
ma założony gips z powodu za późno wykrytej dysplazji (dokładniej rzecz
biorąc, z powodu dysplazji zlekceważonej przez panią doktor). Podobno będzie
go nosić jeszcze przez 4 miesiące. Może ktoś z was miał podobne doświadczenie
i może się podzielić z nami? Jak to było, jak długo był ten gips, czy potem
trzeba było nosić jakiś aparat itp? A jak sobie radziliście z gipsem i np. z
siedzeniem? Julka ma już na to ogromną ochotę, a niestety nie bardzo może.
Czy są może jakieś specjalne mebelki dla takich biedaków?
Będziemy bardzo wdzięczni za odpowiedź, można też na nasz adres prywatny:
marfa_petrovna@interia.pl
Marta i Dmitrij, rodzice Julki
Obserwuj wątek
    • osmag Re: dysplazja i gips 02.05.04, 13:08
      Niech maleństwo spędza jak najwięcej czasu na podłodze. Jest to dla niej
      świetna gimnastyka tak teraz potrzebna. Ruch powoduje lepsze ukrwienie a to
      przeciwdziała powstawaniu odleżyn.
      Na ogół nie trzeba nosić aparatów po zdjęciu gipsu. Dzieci szybko adaptują się
      do nowych warunków i najczęściej jest to trudniejsze dla rodziców niż dla nich.
      Życzę cierpliwości i trzymam kciuki za was.
      • dusia_dusia Re: dysplazja i gips 13.05.04, 13:12
        Osmag, jak to jest z tym leżeniem na podłodze: na plecach, na brzuchu, czy
        wszystko jedno? Problem polega na tym, że Jula nie wytrzymuje długo, bo na
        brzuchu denerwuje ją, że nie może się ruszyć, dotrzeć do zabawki, podnieść
        brzucha itp, a na plecach też szybko się nudzi patrzeniem w sufit. Więc dużo
        czasu spędza w wózku okrakiem na poduszce i oparta o druga poduszkę – w ten
        sposób może brać zabawki, potrząsać nimi, manipulować itp. No i oczywiście jest
        dużo noszona – bo w ten sposób też może poznawać świat, który w normalnych
        warunkach zaczynałaby badać sama (ma 6,5 miesiąca, pewnie zaczynałaby już
        pełzać i na pewno przekręcać się na brzuch). Dodam, że gips sięga jej powyżej
        pępka, więc chyba pomaga zachować w dobrym położeniu dolną część kręgosłupa,
        nawet kiedy półsiedzi w wózku. Co o tym sądzisz?
    • bunia17 Re: dysplazja i gips 05.05.04, 16:09
      Wiem co przeżywacie, moja córeczka również była unieruchomiona w gipsie z
      powodu zwichniecia stawu biodrowego, tylko my na szczęście byliśmy pod kontrolą
      fantastycznego ortopedy, który niczego nie lekceważył. Nasza Niunia miała
      założony gips jak maiła 4 tyg. więc to trochę inna sprawa, jak miała 5,5
      miesiąca leczenie zostało zakończone więc chyba nie zawiele ci pomogę. My
      byłyśmy w gipsie 6 tygodni a później 5 tyg. w rozwórce Koszli. Odnosnie
      pielęgnacji to oczywiście musieliśmy udoskonalić Pampersy tj. powycinać rzepki
      i upychać pod gips, końcówki gipsu wykładalismy czymś w rodzaju watoliny no i
      sto razy dziennie sprawdzałam czy Niunię nie uciska gips bo bobasy w tym wieku
      szybko przybierają na wadze. Oczywiście komplie to przemywanie wacikiem. Na
      szczęscie nie miałyśmy odparzeń a skórka po zdjęciu gipsu wyglądała
      rewelacyjnie, żadnych podrażnień. W związku z tym że moja Niunia była malutka
      to dawałam radą ją nosić praktycznie przez cały dzień i nie sprawiało to tak
      dużo kłopotu poza tym, ze poprawiła mi się kondycja. Aca, no i oczywiście
      Weronika ani razu nie zapłakała z powodu tego gipsu, w przeciwieństwie do mnie.
      Na pocieszenie dodam, iż powinniście być "zadowleni", że dziecko nie musi leżeć
      mna wyciągu kilka tygodni, widziałam takie maluszki w szpitalu,
      koszmar........, ten gisp w porównaniu z tym to błahostka. Acha, Niunia szybko
      nadrobiła zaległosci w siadaniu i przekręcaniu się, a nawet większość
      równieśników wyprzedziła w chodzeniu.Pozdrawiam i trzymam kciuki, jeśli macie
      jakieś szczegółowe pytania chętnie pomogę.
      Basia
      • dusia_dusia Re: dysplazja i gips 08.05.04, 09:59
        Ogromne dzięki za wszystkie odpowiedzi i podnoszenie na duchu. My też od
        tygodnia jesteśmy już pod opieką bardzo dobrego ortopedy (dr. Okłota, którego
        zresztą polecały uczestniczki forum), ale szkoda, że tyle miesięcy już zostało
        stracone. Powiedział on, że lepiej byłoby jednak, gdyby Juleczka była na tym
        wyciagu, żeby była gwarancja, że kość trafiła na sowje miejsce. Miejmy
        nadzieję, że mimo wszystko tak jest, to sie pewnie wyjaśni przy następnym
        przegipsowaniu, za półtora miesiąca. Tymczasem tydzień temu była już pierwsza
        zmiana gipsu, bo Jula ruszając nogą tak go wygięła, że nie spełniał swojej roli
        (!). Jest teraz strasznie szeroka, jak prawdziwa żaba, no i niestety o wiele
        gorzej spi - budzi się co 30-45 minut, czasem co 2 godziny, a więc większość
        nocy spędza ze mną w łóżku, posysając po obudzeniu się. Tatuś wylądował na
        łóżku rozkładanym w kuchni, bo z w żaden sposób się nie mieścimy razem (Jula ma
        szerokość 60 cm!). W ciągu dnia też śpi tak sobie, najlepiej na spacerze albo u
        mnie na brzuchu. Nie wyobrażam sobie, co byłoby, gdybym musiał pracować.
        Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam, z nadzieją, że za 3 miesiące (mniej na pewno
        nie będzie) zdejmą jej gips i wszystko będzie dobrze -Marta
    • bunia17 Re: dysplazja i gips 10.05.04, 08:12
      Nas też prowadził Dr. Okłot, tyle że od samego początku, bo już w szpitalu
      położniczym dostałam od Pani Ordynator na niego namiary po tym jak wyczuła u
      Weroniki przeskakiwanie w bioderku, tak wiec głowa do góry jetescie pod
      najlepsza opieką. Ja dziękują Bogu że na niego trafiliśmy bo mogło to się
      skończyć dłuższym leczeniem. Trzymam kciuki, i głowa do góry wszystko będzie
      dobrze. Pozdrwaiam goraco.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka