u961 14.07.05, 08:09 Jak oduczyć sania smoczka uspokającego u córki 17 - miesięcznej i 2,5 letniego syna Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agapati1 Re: sanie smoczka 14.07.05, 09:02 Na smoczek nie ma chyba skutecznego sposobu.Przejdzie samo.Mój synek też duldał smoka nawet gdy poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku smoczek nosiłam w pudełeczku bo z nim zasypiał.Próbowałam różnych sposobów obcinałam końcówkę i zaraz potem leciałam do apteki nocnej.Któregoś dnia pokazałam puste pudełeczko i mały powiedział że się zgubił.Szukał go jeszcze w przedszkolu dwa dni i potem zapomniał.Twoje dzieci są jeszcze małe mój skończył ze smoczkiem jak miał jakieś 3,5 roku.Życze jednak powodzenia,może tobie uda się wcześniej skończyć z tym nałogiem. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
iwek33 Re: sanie smoczka 14.07.05, 21:41 Właśnie pożegnaliśmy się ze smokiem. Synek ma dwa latka i bardzo był od smoczka uzależniony. Denerwowało mnie to ostatnimi czasy okropnie, starałam się, zeby "mymlał" smoka tylko jak szedł spać, ale ostatnio już się to nie udawało. Też starałam się nie dawać mu smoka w dzień, ale zawsze jak gdzieś wychodziliśmy brałam go do torebki, kieszeni itp. czyli zawsze byl w pogotowiu. Zauważyłam, że chyba zaczyna mu się wada zgryzu: górne jedynki lekko wysunięte. Nikt w rodzinie u nas nie ma wady zgryzu więc przyuszczam, ze to wina smoka. I podjęłam decyzję, że najwyższy czas z tym skończyć, choć spodziewałam się strasznych histerii, płaczów itp. Ale postanowiłam i już, myślę, że później byłoby coraz gorzej, tak naprawdę, to ten smok był poprostu wygodny dla mnie: łatwo uspokoić dziecko, łatwo położyć spać, bo bez prostestów zasypiało, no i twarda decyzja: koniec. Pewnego ranka smoczek schowałam, a dziecku opowiedziałam historyjkę, że był bardzo potrzebny pieskowi z podwórka dla jego malutkich szczeniaczków, a my przecież smoka nie potrzebujemy, bo jesteśmy już duzi ( Tu seria przykładów: babcia nie ma smoka, dziadek , tata, mama, starszy brat....) efekt: ryk !!! Tak jak się spodziewałam, histeryczny płacz "Kaka !!!!" u nas tak się nazywał , jakoś dzieciaczka uspokoiłam śniadankiem i zabawą. Problem zaczął się około 13 poobiedzie, jak mały miał isć spać. Płacz, wściekłość ryk, ( aż mnie kusiło, ze by wyjąć smoka z ukrycia, dać Miśkowi, który na pewno zaraz by zasnął i mieć odrobinę spokoju, ale gdybym teraz wyjęła smoka to mały już nigdy by mi nie uwierzył w wyrzucenie smoka pieskom i inne historyjki i zawsze wygrywałby batalie o swojego kaka. Postanowiłam wytrzymać; mały tego dnia nie spał w dzień, no nie zsnął, musieliśmy się cały czas bawić, co chwila zabawa przrywana była krzykiem o smoka. Wieczorem wykąpalam małego i położyłam do łóżka, o dziwo nie domagał się już tak usilnie smoka: chyba ze zmęczenia zaraz zasnął. Rano obudziłam s ię z myślą, że oto kolejny ciężki dzień walki przed nami, a tu niespodzianka..mały obudził się uśmiechnięty i nie szukał smoka. Zapytał tylko kaka u pieśków? Potwierdziłam i ku mojemu zdumieniu sprawa smoka zakończyła się definitywnie. Od tego dnia ( czyli jakieś dwa tygodnie) nie ma u nas smoków, mały jakoś tak wydoroślał i cieszę się, że nie poddałam się tego dnia, gdy tak się awanturował, choć było mi go żal. To my-rodzice musimy podjąć decyzję i pomóc dzieciom pozbyć się tego nałogu, bo tak sądzę, ze ssanie smoczka u dwulatka to już przyzwyczajenie graniczące z nałogiem. Hej . Odpowiedz Link Zgłoś