dora1976
31.08.05, 16:38
I jednak wyszło na moje, od ok.3 miesięcy coś się stało z moim 1,5 rocznym
synkiem stał się strasznie nerwowy, w nocy rzuca się po całym łóżku, śpi na
kolankach z pupą w górze, nie ma za bardzo apetytu, przeszedł ostrą biegunkę,
co chwile podłapuje infekcje i nie przybiera na wadze. Przeszedł badania na
jaja pasożytów, grzyby, lamblie które nic nie wykazały. Lekarka winę zwalała
na zęby jednak nie chciałam wierzyć w jej opinie ale cóż miałam zrobic ?
jeszcze raz robić wszystkie badania prywatnie? aż wreszcze wyłowiłam z kupy
dwa robale które wyglądały jak dzikuny, zaniosłam prywatnie do laboratorium.
I tu zaczyna się cyrk ide na drugi dzień po wyniki a wyników nie ma ,
dlaczego? nie mozna rozpoznać co to za robale! idę na drugi dzień - wyników
też nie ma i nie będzie! nie wiadomo w 100 % co to jest!, zawołałam
kierownika który wreszczie mi wyjaśnił o co chodzi. Byli pewni na 90 % ze to
owsiki tyle ze nie mogą dokładnie zbadać bo nie ma jaj jest tylko sam robal i
to martwy i wyglądem nie przypominający owsika - teraz musimy szukać jaj
Dzisiaj bierzemy wszyscy pyrantelum i mam nadzieję ze w końcu skończą się
nocne koszmary i wszystko będzie ok.
Przestrzegam wszystkie mamy bądzcie czujne! nie wierzcie nikomu tylko własnej
intuicji, przekonałam się o tym na własnej skórze.