logineczka
09.05.06, 18:19
synek niedługo skończy dwa latka, ale od pierwszych badań moczu, 3,4 m-ce po
urodzeniu wychodziła nam ciągle e.coli, oczywiście siusiu do woreczka
itd.....antybiotyki, furagina i te inne w końcu lekarka skierowała nas do
szpitala(inna, z tamtej zrezygnowaliśmy, coś mi było nie tak, kolejne leki i
do domu...), i tam robili synkowi cewnikowanie brrr. co się okazało? mocz
jałowy, czysciutko, ale zrobili wymaz spod napletka i wyszło, ze tylko tam ma
tę bakterie, antybiotyk miejscowo i już po kilku nastepnych badaniach nic w
moczu nie ma, nawet przy domowym naszym sposobie pobierania, wiadomo, siusiak
umyty itd...no, ale zawsze to nie laboratoryjnie i mimo wzyseko mocz jałowy.
no i teraz nefrolog stwierdziła, ze aby wykluczyć wady (refuks itd)
należałoby zrobić mikcję, podobno to trwa troszke, te ż się zakłada coś na
siusiaka i kroplówka kapie a mały w tym czasie pewnie ryczy.. mąż nie bardzo
mi też szkoda małęgo, a lekarka mówi..: no, jak państwo nie chca, niemuszą
ale potem jak by coś z nerkami sratatata, moze być za późno. co Wy na to? już
się ciezysłam, ze koniec z e.coli, a tu jeszcze jakieś chore badania,zeby
stwierdzić...no własnie, co???? czy to niezbędne, jesli nie zrobie, to kiedy
ewentualnie i jak sprawdzic, czy synek jest zdrowy. czy któraś z was miała
podobny problem? dzięki