Dodaj do ulubionych

nieobecność w szkole

09.12.06, 17:31
Julek jest znowu przeziębiony, znowu bierze antybiotyk i znowu musi siedziec w
domu. To wszystko oznacza zaleglosci w szkole, zwlaszcza, ze juz wczesniej
nawet przy katarze zatrzymywalam go w domu. Jak sobie z tym radzicie? Co mowi
szkola na czeste nieobecnosci? Wiem, ze choroba Julka to wypadek losowy, a nie
moje "widzimisię", ale zawsze jestem skrepowana, kiedy po raz kolejny musze
meldowac, ze Julek ZNOWU chory...
pozdrawiam,
Justyna, mama Julka (wspólna komora)
Obserwuj wątek
    • gwiazdeczka69 Re: nieobecność w szkole 12.12.06, 16:59
      witam serdecznie!
      moim zdaniem to zależy od nauczycieli(wiadomo zawsze sie trafi jakis swir-ale
      oby tak nie było)wiec jak chodziłam do podstawówki to wychowawczyni była jedyna
      nauczycielka(miałam wspaniała wychowawczynie)wiec od rodziców znała cała
      sytuacje(moje czeste choroby, meczenie, nawet pomoc innych przy noszeniu
      tornistra),i jesli wychowawczyni synka tez jest w miare komunikatywna to nie
      bedzie mam nadzieje problemow.ja bylam ''szóstkowa'' uczennica wiec nawet duze
      zaległosci bylam w stanie nadrobić(ale oczywiscie to bylam moja ciezka praca i
      pomoc rodzicow)a rodzice umowili sie z nauczycielka ze w czasie choroby(jesli
      sie dobrze czulam) bede w domu przerabiala material na ktorym mnie nie bylo a
      jak przyjde do szkoly po chorobie to np. po lekcjach w formie kartkowki czy
      odpytania nauczyciel sparwdzi moja wiedze i dodatkowo moga wpasc mi oceny za
      zaliczenie materiału.jesli wychowawczyni jest pomocna to w okresie gdy np.
      synek jest zdrowy moze raz czy dwa po godzinie zostac na dodatkowe
      wytłumaczenia jakiegos zagadnienie ktore nie rozumie-ale 1 badz 2 konkretnych
      radze unikac sytuacji typu jestem po chorobie i nic nie wiem. nauzcyciel
      powinien byc zadowolony jesli moze pomoc w konkretnym temacie bo widzi ze uczen
      juz zna w maire material ktory zostal przerobiony i sie w nim orientuje.cdn.
      • gwiazdeczka69 Re: nieobecność w szkole 12.12.06, 17:08
        wczesniej pisałam o klsie 1-3 potem poszłam do 4 a tam juz kazdy nauczyciel byl
        od czegos innego.i zmieniła sie wychowawczyni i powoli bylo coraz gorzej. bylam
        wtedy bardzo chora , czesto nie chodzialm na lekcje, nie zintegrowałam sie z
        klasa i nawet doszło do tego ze od nikogo nie otrzymałam pomocy(moja klasa byla
        porabana wiadomo taki wiek)a wychowawczyni powtarzała tylko; no i co ja moge
        zrobic? ale jesli nieszło mi np. z matematyki to rodzice załatwili mi
        korepetycje (6 klasa)a jesli byly jeszce jakies problemy to pomagal ktos z
        rodziny. ale w szkole tez wtedy zdarzali sie fajni nauczyciele- po lekcjach
        proponowaLI POMOC ITD. REASUMUJAC:NAJLEPIEJ JEST NA STUDIACH -WYKLADOWCY JAK
        USŁYSZA JAKA MAM SYTUACJE(a caly miesiac nie chodzialm na zajecia i teraz tez
        czesto mi sie zdatrza opuszczac)kazdy poponuje pomoc i chwali nawet za
        najmniejszy sukces.powodzenia !smilesmile
        • jupora Re: nieobecność w szkole 12.12.06, 19:54
          Dzięki! To, że jesteś na studiach mimo kłopotów ze zdrowiem, bardzo podnosi na
          duchu. Staramy się właśnie tak postępować, ale każda kolejna nieobecność bardzo
          nas stresuje (zwłaszcza mnie). W tym roku nauczycielka (wychowawczyni) jest
          super, rzeczywiście zgadza się na uzupełnianie lekcji w domu, gorzej z szefem
          naszej podstawówki, który tak się zachowuje, jakby pierwszy raz widział chore
          dziecko.
          Pozdrawiam,
          Justyna, mama Julka (wspólna komora)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka