Dodaj do ulubionych

Sylwester, strzały i huki a niemowlę

IP: *.* 30.12.02, 20:10
Witajcie,Czy zabezpieczacie/zabezpieczaliście jakoś uszka niemowlęcia przed sylwestrową głupawką narodu objawiającą sie bezwładnym strzelaniem? Zastanawiam się, czy wystarczy małą przytulić, czy włączyć telewizor jako zagłuszanie, czy posłuchać mamy i babci, które spędzały tu w domu kilka tych imprez i które bardzo doradzają zatkanie uszu watą - ponoć wrażenie jest takie, jakby szyby tłukli i strzelali pod samymi oknami? Agatka ma skończone 7 miesięcy i słuch raczej dobry - jak tatuś kichnie nagle, to mała aż podskakuje!PozdrawiamAtunia
Obserwuj wątek
    • Gość: Siunia Re: Sylwester, strzały i huki a niemowlę IP: *.* 31.12.02, 02:34
      Atuniu,moja Wika też była taka wrażliwa.Natomiast w Sylwestra jej na słuch chyba padło ;)Miała kilka dni i nic ja to nie ruszało.Rok póxniej, ten sam dylemat miałam co i Ty. Ale okazało się, że i wówczas spała jak zabita. A zaznaczam, że strzelali pod naszymi oknami :)Nie wiem jak to będzie w tym roku - ma już dwa latka.Zobaczymy.- Siunia
    • Gość: Katarka Re: Sylwester, strzały i huki a niemowlę IP: *.* 31.12.02, 12:42
      Potwierdzam to co pisala SIunia. Dzieci w przeciwienstwie do psow przechodza to strzelanie jakos spokojnie. Moja corka miala w pierwszego Sylwka pol roku i pomimo ze stalam nad jej lozeczkiem gotowa ja utulac nie obudzila sie ani na chwile, mimo ze spala czujnie i na karmienie budzila sie co 2 godziny. W nastepnego, gdy miala 1,5 siedziala z nami i padla ok. 23.30 wiec na strzelanie miala akurat pierwszy mocny sen. Natomiast juz kolejne stala z nami przy oknie i bardzo jej sie ognie podobaly. Aha, a jak wlozysz jej ta watke do uszu to moze sie obudzi i przestraszy czemu taka dziwna cisza, ty do niej cos mowisz, ruszasz ustami a ona slyszy jak przez mgle? Ja bym nic nie wkladala, tylko byla przy niej i w razie czego na raczki i nucenie do uszka. Pozdrawiam.
    • Gość: Aluc Re: Sylwester, strzały i huki a niemowlę - a jak było w praktyce IP: *.* 01.01.03, 10:42
      Bałam się o Maksia, bo koło północy zwykle się budzi na jedzenie i śpi wtedy jak zając pod miedzą :) z drugiej strony perspektywa uspokajania Grubiarza przez godzinę w akompaniamencie wystrzałów jakoś do mnie nie przemawiała ;) syzyfowa praca, w dodatku z okien widzimy fajerwerki w całej Warszawie oprócz Ursusa :lol: żal tracić taki widokMaksio obudził się jak w zegarku, zdążyłam tylko umoczyć usta w szampanie (jednak był :lol:), oczywiście o jedzeniu nie było mowy, zabrałam go z sypialni do pokoju dziennego (wczoraj raczej nocnego :lol:) i przez pół godziny oglądaliśmy w trójkę sztuczne ognie - Maksio był zachwycony, trzepał łapkami, pokrzykiwał i śmiał się :Dkiedy skończyły się wystrzały pod blokiem, wróciliśmy do sypialni i Maksio ucyckany :lol: zasnął szybciutko i spał do czwartej, czyli jak na niego baaaardzo długo :D
      • Gość: atunia Re: Sylwester, strzały i huki a niemowlę - a jak było w praktyce IP: *.* 01.01.03, 10:53
        Witam ponownie,Faktycznie - Agatka strzały za oknem zignorowała (wprawdzie na wszelki wypadek poprosiłam dresiarzy, żeby strzelali pod własnym domem, a nie pod moimi oknami - o dziwo - usłuchali, cud noworoczny!), chociaż dziś znów podskakuje na każde kichnięcie tatusia... Czyli słuchu też nie uszkodziło :-), da się przeżyć (chociaż jak dla mnie, to moda na bezwładne huki mogłaby przejść w modę na ładne kompozycje kolorystyczne cichych farerwerków). Tylko spanikowane koty musieliśmy uspokajać, ale to już temat na inne forum :-).Pozdrawiam i pomyślności w tym nowym 2003 roczku życzęAtunia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka