mamgabi
24.12.07, 22:03
Mój synek ( kilka dni temu skończył rok) po raz pierwszy zachorował
w październiku. Pierwsza diagnoza- oskrzela. I tak z małymi
przerwami do grudnia. 2 serie zastrzyków i doustny antybiotyk.
Próbowałam stawiać bańki, smarowałam borsuczym sadłem. I tak
szpitala nie uniknęliśmy. Spędziłam tam prawie 2 tygodnie. Na RTG
wyszło zapalenie płuc.Antybiotyk, wziewki, inhalacje, encorton,
singular... Wyszliśmy 2 dni temu. Jak rzęziło w październiku dalej
rzęzi. Mamy nadal inhalować (bedrual, pumicort, mucosolvan), klepać,
prowokować kaszel. Od wczoraj mały gorączkuje 38- 39,7. Daję syropki
przeciwgorączkowe, robię zimne okłady. W czasie dzisiejszej wizyty
lekarka stwierdziła, że musimy do inhalacji włączyć gentamecynę.
Jestem przerażona. Tym bardziej, ze za wszystko winny jest ponoć
wirus.
Jak długo trwa leczenie zapalenia płuc.? Czy gentamecyna to
standart? A może wrócić do baniek i sadła? Jak często stosować
bańki? Co jeszcze można zastosować z naturalnej medycyny? poradźcie
proszę.