nie jestem bardzo doswiadczona w temacie, bo to pierwszy raz u nas
wysypka. wlasnie rozszerzam dziecku (od poczatku wylacznie na
piersi) diete, juz od ponad miesiaca. i jeszcze do tygodnia bylo
wszystko dobrze.
diete rozszerzamy powoli, nowy produkt 5-7 dni. mimo to ciezko mi
wychwycic, co nas uczulilo/ nie jest tolerowane. jednak domyslam
sie, od czego moze byc wysypka. synek mial podane tarte jablko
sklepowe (po tym, jak jablko sloiczkowe sie przyjelo) przez kilka
dni. po dwoch dniach podawania takiego jablka pojawila sie leciutka
wysypka (kilka drobnych punkcikow) na ramionkach. wnioskuje, ze to
raczej od chemii, jakie maja w sobie obecnie jablka...
czy dobrze mysle?... mam zal straszny do siebie, ze podalam takie
jablko dziecku...

dzis juz 6 dzien wysypki, ktora zajela juz klatke piersiowa i
bruszek (do linii pieluszki). wysypka to drobne krosteczki/punkciki,
dosc gesto i rownomiernie rozlozone na skorze.
jablka oczywiscie juz takiego nie podaje, ale kontynuuje podawanie
jedzenia, ktore do tej pory bylo ok.
poza wysypka nie ma innych objawow, synek wyglada i zachowuje sie
jak zdrowe dziecko, ma apetyt.
bardzo chcialabym poprosic o porade bardziej doswiadczone w temacie
mamy:
- w jakim czasie od podania skladnika zle tolerowanego/uczulajacego
pojawia sie maksymalnie wysypka? czy to co u nas jest, to wlansie
wysypka 'alergiczna'?
- jak dlugo rozwija sie taka wysypka (czy mam sie spodziewac, ze
wysypka zejdzie jeszcze na raczki, nozki...?) i jak dlugo sie
utrzymuje - po jakim czasie zanika?
- czy dobrze robie karmiac wciaz synka innymi rzeczami niz moje
mleko? czy powinnam przerwac calkowicie podawanie pokarmow stalych,
karmic tylko piersia az do zaniku wysypki?
to na razie chyba tyle. poprosze o pomoc...