Dodaj do ulubionych

przedszkole dla alergika

25.01.11, 16:52
czy u was nie było problemu z państwowym przedszkolem dla dziecka?czy nie odmówiono wam przynoszenia własnych posiłków?pytam mam które muszą z powodu silnej alergii dziecka same donosić jedzenie.Jak wtedy opłaty za przedszkole wygladaja?
Obserwuj wątek
    • oasis331 Re: przedszkole dla alergika 25.01.11, 20:39
      Jeśli masz taką możliwość to zapisz dziecko do przedszkola dla alergików. Tak będzie najlepiej dla Ciebie i dziecka. Będziesz miała pewność, że dziecko dostaje tylko wskazane przez Ciebie produkty. Ja przeniosłam dziecko z normalnego przedszkola do przedszkola dla alergików. W normalnym przedszkolu pozwolono mi ( choć niechętnie ) przynosić jedzenie dla dziecka. Było to jednak dosyć problematyczne bo do każdego przyniesionego posiłku trzeba było dostarczac również próbki dla Sanepidu. Każda próbka w osobnym pojemniczku więc do samego obiadu było tych próbek kilka. Dodatkowo przedszkole chciało żebym przyprowadzała dziecko po śniadaniu czyli ok. 9, a takiej możliwości nie miałam.

      Myślę, że w takim przedszkolu dla alergików dziecko mniej odczuje, że nie je tego co wszyscy bo takich dzieci jak Twoje będzie tam więcej.
      • tin_t Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 06:15
        nie odmówiono. młody jest przyprowadzany po śniadaniu, na obiad zjada swoje drugie śniadanie czyli kanapkę, a po 14 idzie do domu na obiad. w tym momencie płacimy symboliczną opłatę stałą, ale w naszym mieście godziny od 8.30 do 13.30 są darmowe.
        • anet01 Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 10:50
          niestety we wrocławiu nie ma przedszkoli dla alergików jest tylko żłobek i to jeden.U nas ciężko by zdrowe dziecko się dostało mało miejsc,przedszkoli itd....co dopiero alergiczne.Będe próbować,najpierw czeka mnie rozmowa z dyrektorami przedszkoli.
          • oliwkawawa Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 14:30
            W Warszawie są specjalne przedszkola dla alergików, ale są też takie które przygotowują posiłki dla dzieci z alergiami. Przede mną dopiero wybór przedszkola więc nie wiem jak to będzie, ale mam nadzieje że uda mi się przynosić posiłki małemu, bez żadnych akcji z próbkami do sanepiduuncertain A planuję go posłać do zwykłego państwowego, niedaleko domu, tylko właśnie z tą opcją posiłków dla alergików.

            Co do specjalnego przedszkola dla alergików-nigdy nie możesz mieć pewności co zje dziecko. Jeśli sama go nie nauczysz co może a czego nie, nie masz co liczyć na innych. Co z tego że z kuchni dostanie "swój" posiłek, kiedy na placu zabaw jakiś rówieśnik da mu cukierka. To Ty musisz nauczyć dziecko że nie może brać takich poczęstunków od innych dzieci czy dorosłych.

            A co do jedzenia czy niejedzenia tego co inne dzieci-w specjalnych przedszkolach też tego nie unikniesz. Tam są różne dzieci. Jedno uczulone na jajo, inne na gluten, inne na jabłko. Nigdy nie będzie tak że wszystkie dzieci jedzą to samo. To kolejna sprawa, którą powinnaś wpoić swojemu dziecku....
            • oasis331 Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 15:33
              Tak wpojenie dziecku, że czgoś mu nie wolno jeść o podstawa. Moje dziecko wie, że ma odmienną dietę i nigdy nie weźmie niczego od kogoś bez skonsultowania ze mną czy mu wolno. Poza tym już wie, że paluszki, czekolada itp nie są dla niego i sam odmawia. To prawda, że i w przedszkolu dla alergików są dzieci z różnymi dietami ale tam jest więcej dzieci, które czegoś nie mogą. Dodatkowo nie ma sytuacji takich jak urodziny, cukierki i moje dziecko, które stoi z boku i się przygląda. Ustalamy ze wszystkimi rodzicami co dziecko przynosi gdy ma urodziny tak by każde dziecko mogło dany smakołyk zjeść.
              • tin_t Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 16:35
                my też się martwiliśmy, że inne dzieci zjadają słodycze, a nasz nie może. zostawiłam w przedszkolu paczkę słodyczy, które może jeść, więc w tym czasie dostaje swoje. poza tym pytaliśmy Panią, jak funkcjonuje w grupie (normalne przedszkole państwowe) i Pani twierdzi, że to dzieci przychodzą i pytają, czy też mogłyby mieć swoje jedzenie! smile
                • anet01 Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 16:45
                  Właśnie tego się boję,ale prędzej czy pózniej pójdzie do szkoły i będzie musiał wiedzieć że moze jeść tylko to co mu mama da a nie to co inni mu dadzą badz ze sklepiku.Wiadomo ze starszy zrozumie prędzej jak bedzie z maluchem nie wiem.We wrocławiu zacofanie jak cholera niby też duze miasto a przedszkoli takich nie ma.Już jest ciężko bo mały potrafi coś skubnąć i uciec.Tłumaczymy mu ile wlezie czasem jak sobie weźmie coś z lodówki i ucieka to ma radoche.Ale jak jesteśmy u znajomych inne dziecko je jakieś chrupki to mały nie bierze albo pyta moge?
                  • aljoszka Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 21:03
                    Ja miałam pecha i mi w "zwykłych" przedszkolach odmawiano, w prywatnych też...nie chcieli brać odpowiedzialności, albo teksty typu "ojej, to co to dziecko w ogóle je? " ;/

                    Chodzi od września do przedszkola dla alergików i jestem bardzo zadowolona. Menu ma super, układane przez dietetyka, codziennie same smakołyki, a ja nie muszę się martwić smile...takze jak ktoś ma tylko taką możliwość, to polecam.
                    • oliwia244 Re: przedszkole dla alergika 26.01.11, 21:43
                      moja chodzi do państwowego przedszkola.
                      noszę codziennie posiłki od a do z
                      wszystko ma swoje
                      za przedszkole nie płacę opłaty za jedzenie.
            • kruffa Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 09:26
              Chyba nigdy nie byłaś w przedszkolu dla alergików. Już moje 2 dziecko chodzi do takiego przedszkola.
              Pilnują tam wszystkiego bardziej niż w domu. Przedszkole jest z założenia bezglutenowe, właśnie aby uniknąć nawet najmniejszego kontaktu z glutenem, w przeciwnym razie musiałyby być 2 kuchnie.
              Moje dzieci nie jadły nigdy wędliny, margaryny itp, więc dostawały albo z domu, a potem (gdy takich dzieci było więcej) panie zaczęły piec dla nich mięso. Słodyczy KATEGORYCZNIE dzieci przynosić nie mogą, gdyby się tak zdarzyło - rodzic jest wzywany. Maluchy są tego uczone od początku. Już po kilku miesiącach dzieci są w stanie wymienić, który kolega/koleżanka czegoś tam nie je.
              Panie pamiętają, które dziecko ma dostać ciastka (bo takie też czasami bywają) bez jajka, a które jajko mogą. Pamiętały (bez kartki, która i tak wisi na ścianie), że córka je rybę na obiad, ale nie wolno jej podawać ryby wędzonej.
              Kiedyś córka oznajmiła, że jadła serek homogenizowany (gdy już mogła jeść biały ser). Poszłam do pani, która zajmuje się zaopatrzeniem, a pani odpowiedziała mi że absolutnie nie, bo przecież moje dziecko je tylko ser z Garwolina i taki jej kupują.
              Panie po prostu zmieliły jej ten ser i dodały odrobinę wody i cukru. Jak panie się zorientowały, że córka je już masło ze sklepu, stwierdziły żebyśmy nie przynosili, tylko powiedzieli, które dokładnie masło ma być dla niej kupowane itp itd.
              Ogólnie: w takim przedszkolu podajesz na początku roku co dziecko jeść może (jest określona lista produktów), a czego nie. W trakcie roku (w zależności od potrzeb) możesz do tej listy dodać produkty lub wycofać.
              W takim przedszkolu jest menu dostosowane do każdego dziecka i sprowadza się to do tego że może być tego dnia kilka zup i kilka różnych II dań.
              Pamiętam, że na zakończenie roku w przedszkolu było kilka rodzajów racuchów - jako słodkości. Wszystkie oczywiście bez glutenu, mleka i jajka. Ekstremum były takie racuchy bez niczego - nawet bez cukru, bo okazało się że są dzieci, które nie mogą owoców ani cukru.

              Dodam, ze mówię tutaj o przedszkolu państwowym do którego uczęszcza 100 dzieci.

              Kruffa
              • aneta26 do Kruffa 27.01.11, 09:33
                a przedszkole warszawskie? jeśli tak - to które??
                • magdalenka77 Re: do Kruffa 27.01.11, 11:18
                  nr 72
                  Moja 2 też tam chodzi (w tym córka, która naprawdę mało produktów może jeść) i też jestem zadowolona. Dzieci przedszkole uwielbiają!
                  • aljoszka Re: do Kruffa 27.01.11, 16:09
                    A Mój chodzi na Zoliborz na ul Popiełuszki i jest też tak jak Kruffa napisała.
                    U nas mimo,ze są też dzieci zdrowe( choć to mniejszość) to nie ma w przedszkolu czekolady, cukierków, nie jedzą też jaj w czystej postaci itd. Nie ma w noszenia do przedszkola też żadnych słodyczy.
                    Przy jedzeniu dzieci są podzielone stolikami np mój syn siedzi przy stoliku z dziećmi, które mają taką samą dietę jak on. Każdy posiłek jest podpisany.
                    Ogólnie wszyscy tam stają na wysokości zadania...można też sobie zawsze pójść do kuchni i poczytać skład tego co dzieci dostają, dać jakieś wskazówki itd.
                    Ja się też bardzo bałam jak to będzie jak pójdzie do przedszkola, czy czegoś tam przypadkiem nie zje, a teraz jestem naprawdę bardzo zadowolona, bo wiem,ze dostaje pyszne i wartościowe posiłki i do tej pory nie było żadnej wpadki.
                    • aljoszka Re: do Kruffa 27.01.11, 16:11
                      A i u nas też są racuchy, placki, ciasteczka wink Wszystko bg, bez mleka, bez jaj smile
              • waiting_for Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 16:56
                Dzięki za to szczegółowe info o przedszkolu dla alergików!
                Mój młody uczulony na wiele pokarmów, więc zastanawiałam się, gdzie go wysłać do przedszkola, ale chyba rozwiałaś moje wątpliwości smile

                W takim przedszkolu będzie się na pewno lepiej czuł i nie będę się zamartwiać, że przez przypadek dadzą mu do jedzenia jakiś alergen.
                Choć do najbliższego przedszkola dla małych alergików mamy, niestety, kawałek drogi...
                • anet01 Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 18:53
                  Mogę wam tylko pozazdrościc ze u was w Warszawie są takie przedszkola.
                  • aljoszka Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 19:06
                    Oj, jak na zapotrzebowanie to i tak jest ich za mało...No i minus taki,ze są skumulowane po jednej części Warszawy.

                    Waiting for..Ja swojego wiozę przez pół miasta. Mieszkam po prawej stronie Wisły, a po prawej nie ma żadnego takiego przedszkola...no może jest jedno - w wesołej, ale tam mam jeszcze dalej.
                    A tak wszystkie są niestety po lewej. No, ale co zrobić...
                    • waiting_for Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 19:14
                      aljoszka, ja tez po prawej stronie Wisły smile I tam też pracuję, więc średnio mi się uśmiecha przeprawa przez most, ale nie widzę innego wyjścia. Dobrze, że w ogóle jest taka możliwość, szczególnie, że z tego co piszecie dziecko dostanie tam fajne jedzenie i nie będzie czuło się wykluczone z niczego.

                      A ciężko dostać się do takiego przedszkola? Co jest decydujące?
                      • aljoszka Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 20:09
                        No ja codziennie "walcze" na moście hehe,ale idzie się przyzwyczaić.
                        Dostać się raczej łatwo, już za samą alergię dziecko ma 64 pkt, a jak jeszcze obydwoje pracujecie to macie 32 pkt, czyli w sumie prawie 100...U nas w przedszkolu wszystkie dzieci się dostały. Pewnie też zależy dużo od dzielnicy, ale Centrum czy Zoliborz to raczej mało oblegane dzielnice pod względem przedszkoli. Rekrutacja będzie jakoś w kwietniu pewnie, wniosek wypełniasz on-line. Musisz mieć też przygotowane zaświadczenie od alergologa o alergii.
                        • waiting_for Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 27.01.11, 20:57
                          dzięki za info smile
                          • ma_niusia Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 28.01.11, 10:21
                            Mnie to co prawda czeka dopiero za rok, ale też już się staram zorientować w sytuacji. Znalazłam w pobliżu mojego miejsca zamieszkania na ul. Sandomierskiej 2 tylko słyszałam ogólnie nie najlepsze opinie o tym przedszkolu, więc już sama nie wiem.
                            Mój jest alergik (bezglutenowy, bezmleczny i sporo owoców, do tego pleśnie i roztocza) a ja samotna matka, więc chyba szanse na dostanie się mamy?
                            • roosihana Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 28.01.11, 10:32
                              Jako samotna mama masz duże szanse na miejsce w przedszkolu.
              • oliwkawawa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 28.01.11, 11:50
                Kruffa, masz rację. Nie byłam w tym przedszkolu, więc nie wiem jakie tam panują zasady. Jednak mój post nie był żadnym zarzutem w stronę takiego przedszkola. Jak dało się zauważyć dotyczył on innej kwestii-tego, że warto dziecku wpajać pewne zasady od samego początku, bo czy to w przedszkolu, czy na placu zabaw, czy u kolegi-nie możemy zawsze kontrolować tego co jedzą nasze dzieci. One muszą wiedzieć co mogą a czego nie. W przeciwnym razie prędzej czy później dziecko coś weźmie od kogoś i będzie kłopot. I nie musi to być w przedszkolu.

                A jak sobie radzą Twoje dzieci z alergią na roztocza tam w tym przedszkolu? Pytam, bo z tego co pamiętam córka bodajże silnie reagowała/reaguje na roztocza. A w tych przedszkolach niestety pełno dywanów, przynajmniej na zdjęciach w internecie tak to wygląda...
                • kruffa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 28.01.11, 12:38
                  Ja nie wyobrażam sobie, aby dziecko z alergią nie było uczone zasad od małego.
                  Znam takie dzieci, które się nie stosują, ale są to dzieci u których w domach raz się przestrzega zasad a raz nie.
                  Nie znam alergicznego dziecka, które jest świadomie wychowywane a które po cichu zjadłoby coś czego nie może. Dobrze wychowywane dziecko alergiczne odmówi poczęstunku - nawet wtedy gdy teoretycznie może coś zjeść, ale nie jest w 100% tego pewne. I to nie jest teoria, tylko tak się te dzieci zachowują.

                  Co do dywanów - w naszym przedszkolu w każdej sali jest jeden średniej wielkości dywan z bardzo krótkim włosiem, codziennie odkurzany rainbow'em. Ilość pluszaków jest ograniczona do minimum.Pościel jest prana raz w tygodniu w Jelpie, tak więc córka nigdy nie miała z tym problemu.

                  Kruffa
                  • oliwkawawa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 28.01.11, 13:33
                    Kruffa ja to wszystko wiem. I moje dziecko jest tak wychowywane, już w wieku niespełna 2,5 roku nie tknął nic ze stołu i zawsze pyta czy może, choćby to był chrupek kukurydzany które może jeść. A jak czytałam kiedyś Twoje opisy, że Twoje dzieci od małego tyle potrafią to nie potrafiłam w to uwierzyć, i nie wierzyłam że moje też tak będzie potrafiło-teraz już wiem że da sięsmile

                    Niestety takich dzieci jak nasze znam mało, w zasadzie to chyba tylko z tego forum... Wszyscy rodzice alergików jakich znam "na żywo" nie przykładają do tego wagi, mało tego-dzieci często są dokarmiane alergenami przez kogoś z rodziny, bo rodzicom brakuje odwagi aby porządnie zwrócić uwagę...

              • oliwkawawa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 19.10.11, 16:43
                kruffa napisała:

                > Chyba nigdy nie byłaś w przedszkolu dla alergików. Już moje 2 dziecko chodzi do
                > takiego przedszkola.
                > Pilnują tam wszystkiego bardziej niż w domu. Przedszkole jest z założenia bezgl
                > utenowe, właśnie aby uniknąć nawet najmniejszego kontaktu z glutenem, w przeciw
                > nym razie musiałyby być 2 kuchnie.
                > Moje dzieci nie jadły nigdy wędliny, margaryny itp, więc dostawały albo z domu,
                > a potem (gdy takich dzieci było więcej) panie zaczęły piec dla nich mięso. Sło
                > dyczy KATEGORYCZNIE dzieci przynosić nie mogą, gdyby się tak zdarzyło - rodzic
                > jest wzywany. Maluchy są tego uczone od początku. Już po kilku miesiącach dziec
                > i są w stanie wymienić, który kolega/koleżanka czegoś tam nie je.
                > Panie pamiętają, które dziecko ma dostać ciastka (bo takie też czasami bywają)
                > bez jajka, a które jajko mogą. Pamiętały (bez kartki, która i tak wisi na ścian
                > ie), że córka je rybę na obiad, ale nie wolno jej podawać ryby wędzonej.
                > Kiedyś córka oznajmiła, że jadła serek homogenizowany (gdy już mogła jeść biały
                > ser). Poszłam do pani, która zajmuje się zaopatrzeniem, a pani odpowiedziała m
                > i że absolutnie nie, bo przecież moje dziecko je tylko ser z Garwolina i taki j
                > ej kupują.
                > Panie po prostu zmieliły jej ten ser i dodały odrobinę wody i cukru. Jak panie
                > się zorientowały, że córka je już masło ze sklepu, stwierdziły żebyśmy nie przy
                > nosili, tylko powiedzieli, które dokładnie masło ma być dla niej kupowane itp i
                > td.
                > Ogólnie: w takim przedszkolu podajesz na początku roku co dziecko jeść może (je
                > st określona lista produktów), a czego nie. W trakcie roku (w zależności od pot
                > rzeb) możesz do tej listy dodać produkty lub wycofać.
                > W takim przedszkolu jest menu dostosowane do każdego dziecka i sprowadza się to
                > do tego że może być tego dnia kilka zup i kilka różnych II dań.
                > Pamiętam, że na zakończenie roku w przedszkolu było kilka rodzajów racuchów - j
                > ako słodkości. Wszystkie oczywiście bez glutenu, mleka i jajka. Ekstremum były
                > takie racuchy bez niczego - nawet bez cukru, bo okazało się że są dzieci, które
                > nie mogą owoców ani cukru.
                >
                > Dodam, ze mówię tutaj o przedszkolu państwowym do którego uczęszcza 100 dzieci.
                >
                >
                > Kruffa

                To teraz napiszę jak to wygląda z mojego punktu widzenia.
                Mowa o tym samym przedszkolu. Może od tego czasu się coś (drastycznie) pozmieniało??

                Synek po raz kolejny już wrócił do domu zsypany i drapiący się.
                Kiedy dzwonię i pytam co syn jadł panie nie pamiętają, jedna drugą dopytuje. Na pytanie czy w kluskach jest jajko-"yyy, nie wiem, chyba nie?". Na pytanie jaki chleb jadł na śniadanie-"chleb?? aa, tak, jadł kukurydziany" - co jest w składzie? - "nie wiem w tej chwili"
                Etc. etc.
                Przez pierwsze dni syn był karmiony jakąś szynką z indyka kupioną w sklepie (czarno na białym napisałam, że syn NIE MOŻE jeść sklepowych wędlin, tylko mięso pieczone w domu, bez żadnych dodatków! ma alergię wstrząsową na JAJO, MLEKO i SOJĘ). I ja się potem głowię co jest mojemu dziecku, czemu się drapie i nie śpi po nocach....? Potem pani przynosi mi etykietę i czytam i oczom nie wierzę!!!! "soja, mleko, śladowe ilości jaja, glutenu, etc etc. cała długa lista składników w tej pysznej wędlince. Ręce mi opadły....
                Menu jakie tam widuję codziennie nie przypomina menu alergika-wołowinka, pomidory, sos pomidorowy, surówka z selera, jajko, płatki na mleku....
                Moje dziecko dostaje prawie codziennie zupę marchewkową, bo innych rzeczy nie może (podejrzewam że zupy dla pozostałych dzieci są albo na wywarze albo z silnymi alergenami typu pietruszka, por czy seler...

                Nie wiem co zrobić z tym fantem w chwili obecnej. Najchętniej przeniosłabym syna do przedszkola obok domu i zanosiła mu posiłki. Ale teraz już pewnie po ptakach i miejsc brak. Po co wożę dziecko przez pół W-wy do przedszkola "dla alergików" kiedy i tak na nic to wszystko?? Teraz zawożę dla niego część jedzenia, bo boję się że znowu dostanie coś co mu szkodzi..
                A mam pod nosem przedszkole i mogłam tam zanosić mu posiłki, nie martwić się o nic, nie dojeżdżać codziennie po syna komunikacją miejską, z półrocznym dzieckiem na ramieniu...

                Jestem zła. Bardzo zła.
                • anet01 Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 19.10.11, 18:02
                  Współczuje bo Mój od września chodzi do 5godzinnego punktu przedszkolnego z własnym posiłkiem i narazie bez żadnych wpadek.
                  • oliwia244 Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 19.10.11, 21:52
                    bardzo współczuję, ze tak wyszło sad
                    a przyznam, ze początek wątku czytałam z zazdrością! och jakbym chciała móc odprowadzić dziecko i nie myśleć o jedzeniu.
                    ale widze, ze tak się nie da.

                    Staraj się o przeniesienie pod dom.
                    Ja nigdy nie starałam sie o przedszkole dla alergików, wybrałam luz komunikacyjny i noszenie w pojemnikach.
                • kruffa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 20.10.11, 09:18
                  Nie gniewaj się, ale to ty nie dopilnowałaś menu.
                  Ta wędlina była tam od zawsze. My przez kilka lat przynosiliśmy wędlinę do przedszkola, potem - jak było już kilkoro takich dzieci jak moje - było pieczone mięso. Może już nie pieką, bo nie ma takiej ilości dzieci, które nie mogą jeść wędliny ze sklepu. Przyniosłaś dziecku jego wędlinę? Dowiedziałaś się co dziecko dostanie?
                  Ogólnie - takich dzieci jak nasze (twoje i moje) jest naprawdę niewiele - nawet w tym przedszkolu. Wiem to ponieważ do tego przedszkola chodziło 3 dzieci z naszej rodziny i takie skrajne przypadki jak nasze można było policzyć na palcach jednej, no może 2 rąk. Rozmawiałam z wieloma matkami i widziałam co ci "straszni" (wg rodziców) alergicy jedli.
                  A że jest seler, pomidor? Pewnie, że jest, bo dlaczego 100 dzieci ma być katowana dietą 10-składnikową, skoro może jeść więcej? Tylko dlatego, że 10-20% dzieci nie może? Zresztą z wiekiem dieta dziecka się zmienia. Moja córka w 4 roku bytności w przedszkolu (załapała się jeszcze na zerówkę) z całego menu nie jadła tylko zup mlecznych i żurku (był z kwaskiem).
                  Tyle, że ja (mając dziecko ze skrajną alergią pokarmową) przed zapisaniem pierwszego dziecka - dokładnie przepytałam panią dyrektor co dzieci DOKŁADNIE dostają do jedzenia i przynosiłam zamienniki (wędlinę i masło klarowane).
                  Zupy na wywarze mięsnym nie są, a pietruszka nie jest silnym alergenem - może ją jeść ponad 90% alergików. Por w ogóle nie należy do silnych alergenów i naprawdę niewielu alergików nie może go jeść.

                  To forum wypacza obraz alergików jako ogółu i potem wszyscy myślą, że są tylko tacy alergicy ja nasi, a to naprawdę mały odsetek. I może właśnie ten odsetek nie powinien być zbiorowo żywiony.

                  Kruffa
                  • oliwkawawa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 20.10.11, 11:25
                    Ja nie dopilnowałam diety? Ale co miałam zrobić? Jechać tam i stać kucharkom za plecami i kontrolować co dają dziecku? Zrobiłam listę rzeczy, które dziecko może jeść a których nie może. O taką listę mnie poproszono. Nikt nie prosił abym przyjechała i zaglądała im do szafek i lodówek i sprawdzała co mają w swoich zasobach... Nikt nie prosił o to aby dostarczała cokolwiek, bo zapewniano mnie że wszystko mają. Na końcu mojej listy rzeczy dozwolonych i zakazanych jest informacja, że w razie gdyby czegoś nie miały, gdyby czegokolwiek potrzebowały to proszę o telefon (podany numer) a ja to dostarczę od ręki. Czy to chleb, czy to mleko ryżowe, czy to specjalny makaron.
                    Wielkimi czerwonymi literami zaznaczyłam, że nie WOLNO kategorycznie dawać mu niczego co zawiera mleko, jaja, soję etc. Bo ma wstrząsową alergię.
                    Że dozwolone jest mięso z indyka pieczone tylko z dodatkiem soli ewentualnie. Już chyba prościej się nie dało. Napisałam o tym, że syn miał wstrząs po jajku.
                    Panie w przedszkolu nie potrafią czytać etykiet?? To było karygodne. I nie pisz, że to moja wina czy mój błąd. Oddałam dziecko do przedszkola dla alergików. Czytałam wiele dobrych opinii na jego temat, że panie pilnują diety, że znają menu dzieci na pamięć.
                    Wiem, że nie wszystkie dzieci to alergicy, a nie wszyscy alergicy to takie przypadki jak nasze ALE dziwi mnie fakt, że przedszkole jest zupełnie bezglutenowe, ale bezmleczne czy bezjajeczne już nie. A przecież takich dzieci bezglutenowych też pewnie jest tam niewiele, może nawet mniej niż tych uczulonych na mleko czy jajko? Nie wiem, nie sprawdzałam tego, to nie jest stwierdzanie faktu tylko moje domysły.
                    Więc jeśli można zabronić glutenu całkowicie, to może można też ograniczyć chociaż typowe alergeny typu mleko, jajo, pomidor. To wszystko może się w kuchni, w procesie przygotowywania dostać na talerz mojego dziecka. U nas śladowe ilości są niebezpieczne. Nie mówię tylko o silnej reakcji, ale uwierz mi że u nas to nie tylko głupia wysypka. Moje dziecko ma silne AZS. Po takiej akcji jak wczoraj pół nocy nie spało bo się drapało i wołało że swędzi...
                    Tu chodzi o zdrowie (i nawet życie) mojego dziecka. Panie były uprzedzane, z dyrekcją na czele że mój syna jest tak silnym alergikiem. Pytaliśmy o to czy podadzą w razie czego adrenalinę. Powinny więc znać powagę sytuacji!!
                    Uważam, że to przedszkole dało ciała. Nie ja.
                    Zaufałam im, po przeczytaniu m.in. Twojej opinii Kruffa, i opinii innej znajomej. Na podstawie tego co powiedziała dr Z (że to najlepsze miejsce dla alergika jak mój syn).

                    PS. Z tym porem się zapędziłam. Chodziło mi o seler i pietruszkę głównie. Mój syn tego nie może jeść...
                    • kruffa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 20.10.11, 13:46
                      Ponad 90% dzieci z tego przedszkola, jeśli nie więcej nie ma problemu z tą wędliną. A jeśli dziecko reaguje na śladowe ilości to nie powinno w ogóle być w żywieniu zbiorowym. Śladowe ilości oznaczają ni mniej ni więcej, że w zakładzie przetwarzane produkty zawierające te składniki, a nie że jest to dodawane.

                      jeśli można zabronić glutenu całkowicie, to może można też ograniczyć choć
                      > iaż typowe alergeny typu mleko, jajo, pomidor.

                      Tutaj wychodzi właśnie twój błąd polegający na braku rozmowy z dyrektorką lub chociaż z tzw. intendentką. Przedszkole jest bezglutenowe nie dlatego, że można się pomylić, ale dlatego iż gdyby chciano wprowadzić pokarmy glutenowe musiałaby być osobna/druga kuchnia - właśnie ze względu na właściwości produktów glutenowych.
                      Ty nie masz zwykłego alergika, ale dziecko ze skrajnie ciężką alergią. Jeśli ma się takie dziecko to kontroluje się wszystko.
                      Ja z tym przedszkolem nie miałam najmniejszych problemów, ale tylko dlatego, że przed zapisaniem tam córki umówiłam się na rozmowę z dyrektorką, którą dokładnie przepytałam co do diety, warunków. Zostałam poinformowana jakich firm kupują produkty i sobie je sprawdziłam wcześniej. Potem takie same szczegółowe rozmowy przeprowadziłam z wychowawczynią - w myśl zasady " kontrola najwyższą formą zaufania" wink
                      Zrobiłam to właśnie dlatego, że moje dziecko miało tak ciężką alergię. Nigdy nie było żadnej wpadki, a wręcz przeciwnie - panie były nadgorliwe, co musiałam potem prostować. Takie dzieci jak nasze zdarzają się - nawet w takim przedszkolu - baaardzo rzadko. W grupie mojej córki było tylko jedno dziecko na takiej restrykcyjnej diecie, a w grupie syna nie było chyba żadnego.
                      Pilnowałam wszystkiego, ponieważ uważam, że to ja urodziłam takie dziecko i nie mogę zrzucać na nikogo swoich obowiązków. Do dr. Zawadzkiej chodzę od lat i wiem jaki odsetek jej pacjentów stanowią takie dzieci jak nasze. Jest to zapewne poniżej 5% jesli nie mniej. Jesteśmy odosobnionymi przypadkami. Nie raz z nią o tym rozmawiałam i to ona powtarzała mi, ze muszę wszystko kontrolować, a potem nauczyć tego dziecko.

                      Musisz przyjąć do wiadomości, ze masz skrajnie chore dziecko i musisz wszystko sama kontrolować. Pamiętam jak byłam w szoku, gdy moja córka poszła na urodziny koleżanki z przedszkola - wg jej rodziców ciężkiej alergiczki. I choć moje dziecko nie było na gluten uczulone i mogło już jeść jajka - gdybym nie zabrała jej jedzenia - nie miałaby co jeść, choć potraw z nabiałem tam nie było.

                      Kruffa

                      • oliwkawawa Re: Oliwkawawa - Zanim coś naspiszesz - sprawdź. 20.10.11, 15:06
                        Kruffa, wiem że moje dziecko jest skrajnym przypadkiem. Ale konsultowałam to z alergologiem, uznała że do TEGO przedszkola może chodzić.
                        Jesteśmy na punkcie alergii syna wręcz przewrażliwieni. Co jak co, ale zaniedbania w tej kwestii nie można nam zarzucić. Nie jesteśmy typem rodziców co to twierdzą "ee, to tylko wysypka".
                        Dziecko od kiedy tylko pamiętam ma wpajane, że jest alergikiem, że pewnych pokarmów jeść nie może. Że to co jest na jego talerzu jest jego, i to mu nie szkodzi, a to co jest na talerzach innych już nie. I nie ma prawa nic wziąć od nikogo, nic co nie jest sprawdzone. Zawsze pyta (aczkolwiek pamiętajmy że to tylko dziecko).
                        Powtarzam ponownie-rozmowy z dyrekcją były, uprzedzaliśmy z jakim dzieckiem będą mieć do czynienia. Uprzedzaliśmy o konieczności podania adrenaliny i innych leków. Przyjęto do wiadomości, potwierdzono. Zaufaliśmy im. Lista produktów przekazana. Jeszcze jedno, o czym wcześniej nie napisałam - pierwszego dnia jego pobytu posłałam swój chleb oraz swoje mięso z indyka, bo nie oczekiwałam że będą mieć pieczonego indyka specjalnie dla mojego dziecka (bo zdaję sobie sprawę z tego że nie wszyscy muszą przestrzegać takiej diety jak on).
                        Produkty te odesłano twierdząc że mają i chleb odpowiedni dla niego i mięso z indyka. Mąż miał biec do kuchni i sprawdzać etykiety? Lista czarno na białym przekazana. No nie róbmy też idiotów z ludzi tam pracujących, bo tak by się zapewne poczuli gdyby mąż zaczął im przeszukiwać kuchnięwink Przecież nie będę kontrolować każdego dnia co podają dziecku. To niemożliwe. Musiałabym tam być, sama przeczytać etykiety i jeszcze patrzeć jak wszystko jest przygotowywane. Nie jestem w stanie kontrolować wszystkiego w 100% na tym etapie, kiedy już chodzi do przedszkola.

                        Śladowe ilości według mnie mogą się też przytrafić w przedszkolu, nie tylko w fabryce czy zakładzie produkcyjnym. Wystarczy że łyżka, którą wcześniej nakładano sos na wywarze z wołowiny przypadkiem trafiła do gara z ziemniakami. To taki przykład. Są też inne sytuacje gdzie śladowa ilość może trafić do ust mojego dziecka.

                        Może piszę jak potłuczonawink ale po prostu ciśnienie mi skoczyło, zdenerwowałam się sytuacją, i strach zajrzał mi w oczy, bo takiej reakcji jak wczoraj syn nie miał już dawno. Pilnujemy go tak, że nie ma prawa nic mu się stać.

                        W przedszkolu mnie nie ma. Nie jestem w stanie upilnować wszystkiego przecież. Muszę przecież zaufać kadrze, prawda...?

                        Nie zrzucam na nikogo żadnych obowiązków czy też odpowiedzialności, ale skoro przedszkole jest dla alergików, skoro dyrekcja potwierdza, że podołają, że taki mega alergik nie stanowi dla nich problemu-to chyba muszę zaufać? Nie mogę dziecka zamknąć w domu dopóki nie wyrośnie z alergii, bo tak się nie da. Kontakt z rówieśnikami jest bardzo zdrowy. A nie zanosi się, aby z alergii wyrósł przez najbliższe lata.

                        Podkreślam raz jeszcze-dyrekcja oraz kuchnia poinformowane zostały o zakresie diety mojego syna. W razie problemów zadeklarowałam, że produkty będę dostarczać, że gotowe posiłki mogę dostarczać. Posłałam pierwszego dnia jedzenie dla syna, które zostało odesłane z zapewnieniem że wszystko dla niego mają.
                        Gdzie popełniłam błąd w takim razie? Bo ja już sama nie wiem...
          • misanka Re: przedszkole dla alergika 20.10.11, 11:12
            > niestety we wrocławiu nie ma przedszkoli dla alergików

            ale np publiczne przedszkole na ul. Braci Gierymskich, miało na swojej stronie jeszcze w maju (jak była tegoroczna rekrutacja) informację, że prowadzą żywienie dla alergików, jako jedyne takie przedszkole ww Wrocławiu - nie wiemjak teraz nie patrzyłam na tę stronę już dawno

            no i w wielu inych "zwykłych" wrocławskich publicznych przedszkolach prowadzą dietę nawet dla bezglutenowców, choć zależy to oczywiście tylko od dobrej woli pań kucharek i wychowaczyń
            • oliwkawawa Re: przedszkole dla alergika 20.10.11, 15:10
              Byłam dziś na rozmowie z panią dyrektor (swoją drogą, jest to przemiła kobieta). Przejęła się sytuacją, wychowawczynie również. Rozmawiałyśmy, zostałam zapewniona że będą pilnować tego jeszcze bardziej. Trochę się uspokoiłam.
              Zdaję sobie też sprawę, o czym powiedziałam pani dyrektor, że nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować, że pewne rzeczy dzieją się poza nami, poza naszym zasięgiem. Nie wiemy którego dnia ktoś w zakładzie produkcyjnym przypadkiem się pomyli i dorzuci do bezjajecznego makaronu jajko.. Na to nie mamy wpływu. Pozostaje mieć jedynie nadzieję że tak się nie stanie.
              Z placówki jestem zadowolona, nie mam naprawdę nic do zarzucenia. Ale diety dziecka bagatelizować nie mogę, i będę wpadać w panikę za każdym razem kiedy wróci zsypany...
              • klaramama-to-ja Re: przedszkole dla alergika 20.10.11, 17:07
                moja córka od września poszła do żłobka, który jak Panie twierdzą przestrzega wszelkich diet eliminacyjnych. Córka uczulona jest min na mleko. i co? dzieci dostają mięso w sosie chrzanowym, a każdy chrzan kupny zawiera mleko w proszku... Skończyło się na 2 tyg. napadzie astmy. Panie twierdzą, że mają to w menu od bardzo dawna, w żłobku jest wielu alergików, ale takiego przypadku, żeby ktoś zgłaszał problemy po tym obiedzie nie miały.

                prawda jest taka, że trzeba odwiedzić Panią intendentkę, wziąć od niej listę produktów, które zamawiają, kopie menu i samemu wszystko sprawdzić. np. pieczywo podawane w żłobku jest wprawdzie bezmleczne, ale 2 z 3 rodzajów zawierają lecytynę sojową. Kolejne rzeczy - seler- dopiero po mojej którejś wizycie okazało się, że warzywa gotowane też zawierają go w swoim składzie. O wędlinach nie wspomnę

                Mam nadzieję, że Panie z Waszego przedszkola wezmą sobie do serca Wasz przypadek i będą szczegółowo sprawdzać etykietki
                • aljoszka Re: przedszkole dla alergika 21.10.11, 11:04
                  Kurcze, to ja bym chyba zrezygnowała..sad Ja jetem bardzo zadowolona z naszego przedszkola dla alergików,chodzimy już drugi rok i nie było wpadek, u nas to naprawdę bardzo się boją i stają na głowie,żeby każdemu zapewnić idealną dietę. Ja to mogę w każdej chwili wejść do kuchni i kucharki pokazują jakie masło, jaka wędlina, jaka mąka itd i nich wszystko załatwiam.
                  Także jak w przyszłości ktoś będzie szukał, to ja z całego serca polecam przedszkole dla alergików na żoliborzu.
                  • anet01 Re: przedszkole dla alergika 21.10.11, 11:24
                    No i tu wniosek się sam nasuwa,najbezpieczniej przynosić dziecku własne przygotowane posiłki.A i tu może zdarzyć się wpadka bo a nóż dziecko coś skubnie od innego malucha(to chyba rzadkość bo taki alergik wie doskonale ze tego robić mu nie wolno)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka