chester28
30.04.12, 14:03
Dodam, że chodzi o testy alergiczne dla półtoraroczniaka. W poszukiwaniu przyczyn spadania na siatce wagi synka mieliśmy testy-punktowe(prick), płatkowe(na pokarmy) i IGE ogólne i na mleko. Z pricków i płatkowych wyszło nam mnóstwo alergii-co ciekawe na mało alergizujące produkty np.indyk,ryż, ale też na jajko, i inne. Z punktowych, gdzie badane były też często alergizujące produkty-seler, pomidor,soja,itp.-te akurat wyszły negatywnie, natomiast potwierdziło się mleko, jajka. Ige-całkowite i na mleko ujemne. Wcześniej byliśmy prywatnie u alergologa, który odradzał nam robienie testów przed ukończeniem 3.roku życia, bo to nam tylko namąci w głowie, a nie będzie wiarygodne. W szpitalu jednak w te testy wierzą.
No i mam pytanie:Czy mam wierzyć w wyniki testów? Objawy alergii nadal występują, pomimo eliminacji tych produktów(czerwone poliki, często zaparcia, kłopoty z wagą). A może zrobić dodatkowe testy z krwi(jakie?)? W tej chwili wyłączyłam dziecku m.in.tak dobre źródło witamin i żelaza jakim jest żółtko-objawy alergii nie mijają-może to był błąd? Jaka jest wiarygodność testów u tak małego dziecka?(jesteśmy zapisani do jeszcze innego alergologa i już w rejestracji powiedziano mi, że testów skórnych/płatkowych w tym wieku nie zrobią-ale zależy mi na wizycie)
Z góry dziękuję za jakiekolwiek podpowiedzi-bo naprawdę nie wiem już, co o tych testach myśleć.