df32
18.07.04, 23:29
Witaj, Chalsiu,
Jestem mamą ośmiotygodniowej Uli z podejrzeniem o alergię pokarmową. Z
ogromną uwaga czytałam wszystkie Twoje wypowiedzi na temat diety
eliminacyjnej, a poniewaz jak wiele dziewczyn tu zauwazyło, to forum to
skarbnica wiedzy i lekarze powinni wszystkie wątki uwaznie czytac, pozwalam
sobie napisac do ciebie z zapytaniem.
Otóz mojej małej pierwsze oznaki alergii pojawiły się w 3 tygodniu życia, ale
ja wtedy o alergii nie wiedziałam nic. Mała miała krostki na buzi, czerwone,
z białymi czubkami, zlewające się w plamki, kupki zielonkawe z obecnością
śluzu, czyli krótko mówiąc - klasycznie... Stosowałam się więc do rad
pediatry i wykluczyłam ze swojej diety nabiał, owoce cytrusowe, orzechy,
miód, mleko i czekoladę. Niestety, zmiany nie ustępowały, a nawet pojawiły
się nowe krostki na brzuchu, szyi i główce. Wtedy odkryłam internet i
zaczęłam czytać Wasze rady i opinie i włos mi się na głowie jeżył. Poszłam
Chalsiu, za Twoją radą i od razu zaczęłam stosowac ostrą dietę eliminacyjną,
żeby móc maksymalnie wykluczyć wszystkie alergeny. Od dwóch tygodni jem więc:
wieprzowinę i indyka (gotowane w wodzie z solą), pieczywo kukurydziano-ryżowe
Chaberka, ziemniaki, ryz, marchewkę, buraki, brokuły, jabłka (jedno dziennie
bez skórki), chrupki kukurydziane, wafle ryżowe. Popijam wodę, sok marchwiowo-
jabłkowy wyciskany świeży, małą kawę rano i od czasu do czasu herbatę.
Dodatkowo zjadam jedną tabletkę Prenatalu, calcium pantenonium i tabletkę
cerazette. To koniec.
Niestety, poprawa jest niewielka, a mija właśnie dwa tygodnie stosowania
diety. Krostki nadal są, chociaż już tylko na policzkach, główce, za uszami i
na szyjce. I te nieszczęsne kupy ze śluzem również nie ustapiły. Poza tym,
mam wrażenie, że te krostki ją swędzą i drapie się, zwłaszcza w nocy, przez
co śpi niespokojnie i marudzi.
Mam teraz ogromny dylemat - czy czekać jeszcze, a jeśli tak, to jak długo,
czy też może zacząć odstawiać kolejne produkty z aktualnej diety. Czy
odstawiać po jednym (o rany, to wtedy będzie miesiącami trwało), czy może po
dwa. I najwazniejsze - które produkty mam wywalic z diety? Czy teraz to
będzie kwestia loterii, czy też np ryż może być najbardziej "podejrzany"?
Miotam się sama co robić, wszyscy w rodzinie mnie przekonują, że przesadzam,
jedynie mąż mnie wspiera i pociesza.
Dzisiaj jestem w ogóle załamana, bo mieliśmy chrzciny małej i wszystkie
ciotki mnie napadły swoimi radami, które może i bezcenne były, ale 20 lat
temu, kiedy o alergii niewiele wiedziano.... I te pytania, współczujące
spojrzenia, bo tego nie jesz, tamtego nie jesz... Eh, szkoda gadać....
Z góry dziękuję za odpowiedź, wiem, że na pewno będzie mądra i poparta
doświadczeniem i wiedzą.
Pozdrawiam serdecznie,
Dominika