Dodaj do ulubionych

co zamiast marchewki i jabłka?

10.09.04, 22:24
Drogie grupowiczki, poradźcie.

U mojej Zosi w 6-ym tygodniu ujawniła się skaza biakowa - wysypka na
policzkach. Przeszłam z piersi i Nanu na Bebilon pepti. Po tej zmianie
wysypka zniknęła.
Jednak od klikunastu dni Zosia ma znowu wysypke na policzkach - tym razem
slabszą i ma ona tendencję do znikania i pojawiania się (przedtem była cały
czas i wyglądała coraz gorzej). Do tego, po wewnętrzenej stronie kolanek
pojawiła się sucha skóra. Zosia skończyła 4 miesiące 2 tygodnie temu, w
związku z czym zaczęłyśmy wprowadzać przecierki. Póki co Zosia jada właściwie
stale jabłko i marchewkę a do tego próbuje jabłaka z czymś i marchewki z
czymś - była do tej pory dynia i ziemniak.

Przed włączeniem przecierków tez już była niewielka wysypka na policzkach ale
pediatra twierdziła, że to prawdodpodnie ślian maceruje jej skórę - Zosia śpi
zawsze na brzuszku, a że ślini się sporo często lezy buzią na mokrej od sliny
pieluszcze. Nie mam więc pewności, że ta wysypce winne sa przecierki. Jednak
ta sucha skóra na nóżkach niepoki mnie.

Czytając to forum juz się zorientowałam, że zdarza się uczulenie na marchewkę
i jabłko. Postanowiłam więc zacząć eliminować marchewkę, a potem jabłko.
Zosia jada przecierki ze słoiczków - większośc z nich zawiera właśnie
marchewkę i jabłko. Co więc w zamian? Jak sobie radzicie?

Pozdrawiam,
Iza.
Obserwuj wątek
    • wroc.aga Re: co zamiast marchewki i jabłka? 10.09.04, 23:04
      No te przecierki zawierają jeszcze inne rzeczy, np wit C. Ale zastanawia mnie
      to, że tak szybko podajesz coś innego niż mleko. I ta rezygnacja z karmienia
      piersią też mnie dziwi. Ale to tylko takie luźne rozmyślania.
      • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 10.09.04, 23:33
        wroc.aga napisała:

        > No te przecierki zawierają jeszcze inne rzeczy, np wit C.

        No tak. Czy dziecko może być uczulone na witaminę C?

        Zaczynając z przecierkami zastanawiałam się co lepsze: gotowe czy własne
        (pomijając oczywiście wygodę). Z tymi własnymi problematyczne jest dla mnie to,
        że tak naprawdę nie wiem co jest w warzywach i owocach kupowanych w sklepie.
        Założyłam, że te w słoikach są "czyste chemicznie" ... choć może to złe
        założenie.

        > Ale zastanawia mnie
        > to, że tak szybko podajesz coś innego niż mleko.

        Zgodnie z zaleceniem pediatry.
        Zreszta słoiczki zaczynaja się własnie od takich "po 4-tym miesiącu".

        > I ta rezygnacja z karmienia
        > piersią też mnie dziwi.

        Zosia oprócz wysypki miała paskudne kolki (po każdym jedzenie) i istniała
        szansa, że sa one związane z uczuleniem. Po jakimś czasie okazało się, że nie
        były. Jednak wtedy, ponieważ Zosia oprócz piersi była dokarmiana mlekiem
        modyfikowaym, eksperymenty z mlekiem + eksperymenty z moją dietą oznaczały dla
        mnie zbyt dużo niewiadomych, których poszukiwanie w sytuacji gdy dziekco
        plakało cały dzień nie miało dla mnie sensu.

        Pozdrawiam,
        Iza.
        • kruffa Re: co zamiast marchewki i jabłka? 11.09.04, 09:19
          Do 8 miesiaca małej nie udało się nic wprowadzić, a dzieciak oprócz alergii był
          okazem zdrowia.
          Mi też pediatra (otrzymała odemnie miano mega kretynki) kazała dziecku dawać sok
          z marchwii w 4 m-cu !!!!!

          Kruffa

          • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 11.09.04, 11:45
            kruffa napisała:

            > Do 8 miesiaca małej nie udało się nic wprowadzić, a dzieciak oprócz alergii
            był
            > okazem zdrowia.

            Czy to znaczy, że w 8 miesiącu Twoja Mała przestała mieć alergię na to, na co
            miała wcześniej?
            A czym objawała się ta alergia?

            > Mi też pediatra (otrzymała odemnie miano mega kretynki) kazała dziecku dawać
            so
            > k
            > z marchwii w 4 m-cu !!!!!

            Hmmm, soków to ja jestem przeciwniczką w ogóle smile
            U nas zalecenie było najpierw przecierki z jabłka, potem jabłka z dodatkami,
            potem jarzyny. Pod koniec 5-tego miesiąca mamy zacząc z kaszkami (osobno lub
            mieszane z owocami). O sokach w ogóle nie było mowy.
            Zastanowiło mnie to, bo wydaje mi się, że zwykle najpierw zaleca się kaszki, a
            potem resztę. Chyba, że się mylę.

            Kruffo, dlaczego uważasz, że to za wcześnie na wprowadzanie dodatkowego
            jedzenia?

            Pozdrawiam,
            Iza
        • wroc.aga Hej IZO! IZO! 11.09.04, 16:42
          Ja Cię nie ganię, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że często nasze decyzje
          są konsekwencją zaleceń pediatrów.
          Nie wiem czy dziecko może być na wit C uczulone, natomiast nie wiem ile tej wit
          jest w takim słoiczku. Ja napisałam w zeszłym tyg, do Inst. Matki i Dziecka,
          aby mi wyjaśnili po co w ogóle ta wit c w słoiczkowych daniach. Jak na razie
          czekam na odpowiedź. Wiesz to że słoiczki się zaczynają od 4 miesiąca nie
          znaczy, że każde dziecko w 5 miesiącu MUSI je dostać. Mój Jasiek dostał brokuła
          gerbera mając 8 miesięcy - to był pierwszy słoiczkowy pokarm. Szybko się jednak
          ze słoiczków wycofałam, bo poszłabym z torbami przy apetycie dzieckasmile)) A
          pediatra zamiast dać nam skierowanie do alergologa mówiła o "rzuceniu"
          karmienia piersią". Tylko, że ja się tyle naczytałam, że dzieci karmione
          mają "lepszy start", że nie chciałam, natomiast zmieniłam przychodniesmile)) Ale z
          tym lepszym startem to też różnie bywa, więc się tym nie sugeruj. Czasem z tego
          co tu Dziewczyny piszą trzeba odstawić od piersi wcześnie. Niestety tego uczymy
          się tego na własnych doświadczeniach.
          IZO, tak więc ja Cię nie oceniam. Nie każdy ma czas by gotować dla dziecka, nie
          każdego też stać by kupować "ekologiczne" warzywa. Ja np mam z tym duży
          problem, bo 2,5 zł za pęczek eko rzodkiewki, czy 4 za pęczek marchewki to dla
          nas za dużo. A warzywka często kupuje od babcinek na targowiskach.
          A te eksperymenty z dietami naszymi i dzieci to przeszłyśmy pewnie wszytkie,
          może w różnym stopniu, ale wszystkie.
          • izado Re: Hej IZO! IZO! 11.09.04, 23:50
            wroc.aga napisała:

            > Ja Cię nie ganię, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że często nasze
            decyzje
            > są konsekwencją zaleceń pediatrów.

            Ago, ja nie poczułam się zganiona smile Jestem wdzięczna za wszelkie rady i
            opinie.

            > Nie wiem czy dziecko może być na wit C uczulone, natomiast nie wiem ile tej
            wit
            >
            > jest w takim słoiczku. Ja napisałam w zeszłym tyg, do Inst. Matki i Dziecka,
            > aby mi wyjaśnili po co w ogóle ta wit c w słoiczkowych daniach. Jak na razie
            > czekam na odpowiedź

            Jak będziesz coś wiedziała to napisz.
            Mnie ta witamina C też zastanowiła. Póki co odstawiam jabłko, bo wychodzi mi,
            że to bardziej jabłko niż marchewka - wysypka pojawia się po południu (razem
            czy osobno? zawsze mam z tym problem sad, rano jej nie ma, a Zosia przed
            południem je jabłko, po południu marchewkę (ale to wypada już po pojawieniu się
            wysypki). Wygląda mi więc na to, że uczula ją to co przed południem. nie wiem
            czy to dobry trop, bo póki co z alergiami mam nikłe doświadczenie. Nie to co z
            kolkami smile sad
            Jeżeli wysypka zejdzie następną probę z jabłkiem (za jakiś czas) zrobię z
            takim nie ze słoika.

            > Wiesz to że słoiczki się zaczynają od 4 miesiąca nie
            > znaczy, że każde dziecko w 5 miesiącu MUSI je dostać.

            Tak, wiem smile Chodzi jedynie o to, że w 5-tym miesiącu można podjąć próbę
            wprowadzenia tego pokarmu, choć oczywiście nie musi się ona skończyć sukcesem.

            > A
            > pediatra zamiast dać nam skierowanie do alergologa mówiła o "rzuceniu"
            > karmienia piersią".

            U nas pediatra niczego nie sugerowała. Kiedy do niej trafiam (w 8-ym dniu życia
            Zosi) karmiłam ją i piersią, i mieszanką, bo zaczęło się to już w szpitalu
            (były problemy). Lekarka zaakceptowała "zastaną" sytuację, radziła oczywiście
            karmienie piersią, ale nie naciskała na to twierdząc, że najważneijsze jest
            nienierwowe podejście do kamienia dziecka. I ja uważam, że ma w tym
            zdecydowanie rację.
            Dodam jeszcze, że na learkę ne zostałam "skazana" tylk sama ją wybrałam
            kierując się opinami osób, których dzieci od lat są pod jej opieką i że jest
            ona neonatologiem pracującym około 20 lat w szpitalu klinicznymw Katowicach-
            Ligocie.

            > Tylko, że ja się tyle naczytałam, że dzieci karmione
            > mają "lepszy start", że nie chciałam, natomiast zmieniłam przychodniesmile)) Ale
            z
            >
            > tym lepszym startem to też różnie bywa, więc się tym nie sugeruj.

            Taką wlasnie uzyskałam odpwiedź od pediatry - że nie ma gwarancji ani reguły.


            > Nie każdy ma czas by gotować dla dziecka, nie
            >
            > każdego też stać by kupować "ekologiczne" warzywa.

            Z ekologicznymi warzywami z tego co wiem to jest tak, że bardzo często mają
            one "nalepkę: ekologiczne", co skutkuje jedynie wysoką ceną i niczym więcej, a
            już napewno nie gwarancją jakości. Niestety sad

            Jeżeli ktoś zna sklep z ekologiczną żywnością nie tylko z nazwy w okolicy
            Katowic to z chęcią skorzystam.

            > A te eksperymenty z dietami naszymi i dzieci to przeszłyśmy pewnie wszytkie,
            > może w różnym stopniu, ale wszystkie.

            Dlatego właśnie pytam tych co mają już doświadczenie smile

            Zastanawiam się jak to jest z tym właściwym czasem wprowadzania pokarmów...
            Wydaje mi się, że jeżeli nie ma problemów to nie ma również przeszkód by to
            robić. A jeżeli są to mam nadzieję, że odczekanie je usunie.

            Pozdrawiam,
            Iza.
            • wroc.aga Re: Hej IZO! IZO! 12.09.04, 01:13
              Izo, a czy to nie jest po słoneczku? Bo może po tym jabłku idziecie na spacer i
              to reakcja na światło słoneczne?
              I jeszcze tak sobie skojarzyłam, że mój mały miał kiedyś szorstkie miejsca na
              rączkach, ja się zastanawiałam po czym ,w głowę zachodziłam, a to było
              od.....wiatru. Niby było ciepło, ale tam gdzie wtedy kilka dni byliśmy,
              wiaterek rzeczywiście troszkę wiał i "drażnił" skórę. Ale nie wiem czy jest to
              możliwe u Twojej córeczki, bo nie wiem czy zawsze ma coś na nóżkach.
              I jeszce co mi koleżanka podpowiada: jej córce lekarka poleciła dawać gotowane
              jabłuszko i pomogło, mimo, że wszystkie "słoiczkowe" uczulały.
              A co do szptalnego dokarmiania noworodków to mi się nóż w kieszeni otwiera jak
              sobie przypomnę....Podobnie zresztą jak o pomocy przy karmieniu piersią. Gdyby
              nie położna środowiskowa, która nas odwiedziła chyba w 5 dniu po porodzie to
              pewnie też bym nie karmiła. Ale to było już 19 miesięcy temu, a następnym razem
              wyjdę zaraz po porodzie i jużsmile))))))
              No pomądrzyłam sie trochę, ale już pora spać smile
              • izado Re: Hej IZO! IZO! 12.09.04, 16:17
                Ago,
                być może rzeczywiście jest tak jak piszesz z tymi suchymi miejscami na nóżkach -
                może są od czegoś innego. Podejrzewam ocieranie się nóżek o nosidło, bo
                właśnie "lokalizacyjnie" mi to tak pasuje. Wprawdzie nosidła używamy dłuzej niż
                ma to na nóżkach, ale może skóra w końcu się zbuntowała. Początkowo było to
                lekko różowe, teraz jest tylko twardsza i suchsza skóra. Dość dobrze schodzi to
                po Linomagu (moim zdaniem Linomag jest w ogóle dobry na wszystko smile

                Po jabłku Zosia śpi, potem je mleczko i potem dopiero jest spacerek.
                Dzisiaj jabłka już nie było (była tylko marchewka)i wygląda mi to lepiej - po
                południu nei nastąpiło zaostrzenie. Zastanawiam się jednak czy rzeczywiście nie
                odstawić wszystkiego przynajmniej na 2-3 tygodnie i potem spróbować jeszcze
                raz, tyle że z jabłkiem właśnie niesłoiczkowym.

                Zamiast tych przecierków może lepiej pójdzie z kaszką. I tu znowu mam dylemat.
                Lekarka poradziła Sinlac - ale jak przeczytałam jego skład to nieźle się
                zdziwiłam - chlorek czegoś tam itd. itp. Spojrzałam więc na zwykłą kaszkę
                kukurydzianą niemleczną (trafiłam akurat na BoboVitę), a tam wprawdzie
                podobnych rewelacji w składzie nie ma ale jest za to tajemnicza "substancja
                wzbogacająca".

                Co do dokarmiania - w szpitalu, w ktory rodziłam (przez cc) mają bzika na
                punkcie karmienia piersią itd. Jednak u mnie były problemy z pokarmem, Zosia
                zamiast jeść, ciągle spała, bardzo spadała na wadze i miała coraz gorszą
                zółtaczkę - dlatego pediatra zdecydowała o dokarmianiu. Szpitalne położne w
                karmieniu piersią były tak "pomocne", że pewnie nie mnie jedynej ciarki
                przechodziły na myśl o karmieniu piersią sad Położna środowiskowa była
                doskonała ale jakoś to wszystko się rozjechało nam i tak się zlożyło.

                Pozdrawiam i dziękuję za "pomądrzenie się" smile,
                Iza.
    • kruffa Re: co zamiast marchewki i jabłka? 11.09.04, 09:16
      W tej chwili jest sezon. Możesz ewentualnie kupić kabaczka, dynię etc.
      A z wprowadzaniem pokarmów wogóle jeszcze poczekaj. W tym wieku dziecku
      wystarcza tylko mieszanka.

      Kruffa
      • dominikams Re: co zamiast marchewki i jabłka? 12.09.04, 18:15
        Tak, Izo, zdecydowanie dzieciaczek jeszcze za mały. Odstaw wszystko,jak objawy
        znikną, ruszysz z pojedyńczymi składnikami. Ja bym najpierw spróbowała ryż, nie
        Sinlac, bo tam za dużo składników. I nie spiesz się, naprawdę masz jeszcze duzo
        czasu. W ogóle to bym poczekała, aż mała skończy 6mies.

        Pozdrawiam
        • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 12.09.04, 21:58
          dominikams napisała:

          > Tak, Izo, zdecydowanie dzieciaczek jeszcze za mały. Odstaw wszystko,jak
          objawy
          > znikną, ruszysz z pojedyńczymi składnikami.

          Dziękuję Wam za rady. Tak właśnie zrobię smile

          Pozdrawiam,
          Iza i Zosia (21.04.2004)

          • nika333 Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 10:27
            Izo, wszystko co pisza dziewczyny, to prawda. Kiedy moj synek mial pol roku pil
            tylko moje mleko + hydrolizat kiedy bylam w pracy. W wieku 7 miesiecy udalo nam
            sie wprowadzic ziemianiaka, potem krolika, kiedy skonczyl 8 miesiecy. Teraz ma
            rok i jego dieta ograniczona jest do 5 skladnikow poza mlekiem (ziemianik,
            buraki, kukurydza, krolik i kasza jaglana). Sloikow w ogole nie kupuje, bo maja
            dodatki w postawi witamin badz maki ryzowej na ktora syn jest uczulony. Jest
            tez uczulony na marchew i jablko. Mimo takiej diety rozwija sie bardzo dobrze.
            Wazy ponad 11 kg.
            • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 11:09
              nika333 napisała:

              > Izo, wszystko co pisza dziewczyny, to prawda. Kiedy moj synek mial pol roku
              pil
              >
              > tylko moje mleko + hydrolizat kiedy bylam w pracy.

              Ja nie oponowałam przed tym wprowadzaneim nowych rzeczy właśnie dlatego, że
              Zosia nie jest karmiona piersią - w obawie, że mieszanka jej nie wystarczy.
              Ale grzecznie posluchałam Waszych rad smile - dziś już Zosia nie dostaje nic
              oprócz mleka.
              Gdyby to byla tylko wyyspka to może bym jeszcze czekała ale słyszę, że ma też
              sapkę więc ewidentnie uczulenie.


              > Sloikow w ogole nie kupuje, bo maja
              >
              > dodatki w postawi witamin badz maki ryzowej na ktora syn jest uczulony.

              A czy nie obawiasz się tego co zawierają produkty kupowane w sklepie, a o czym
              nie wiesz - środki ochrony roślin, nawozy, karmy dla zwierząt, antybiotyki?

              Co do mąki ryżowej - zamierzam zacząć za drugim razem od kaszki. Może moje
              pytanie jest ignoranckie, ale jak pisałam dopiero zaczyna z alergiami - czy w
              takim razie kaszki i kleiki ryżowe lub kukurydziane też mogą uczulać?

              Pozdrawiam,
              Iza i Zosia (21.04.2004).

              • wroc.aga Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 12:04
                Mogą, nie znaczy muszą. Dla mnie problemem jest to, że wszystkie kaszki smakowe
                są słodzone - tą kwestie też poruszałam w liście do IMiD, nadal bez odpowiedzi.
                A ja taka głupia jestem, że uparłam się ograniczyć cukier do minimum
                minimumsmile)) Na poczatek wybierz jakąś kaszkę lub kleik bezsmakowy, ja znam
                kleik ryżowy i kleik kukurydziany, ja a właściwie Jaś zaczynał od nich.

                Będzie dobrze, nie martw się. Najważniejsze to mieć świadomość, że problem jest
                a Ty już ją masz. Moja kuzynka karmi swoje 8-miesięczne dziecko mlekiem krowim
                i bułkami - bo ją też tak karmili. Nieważne, że dziecko w nocy źle śpi, kupy są
                biegunkowe, czuć je pewnie nawet na podwórkusmile) No i najgorsze to drapanie
                skóry i to, że przez to złe wchłanianie nie przybiera na wadze i jest strasznie
                apatyczne. Nie cierpię się wtrącać jak kto wychowuje dzieci, ale żal mi małego.
                A moje delikatne uwagi, że mój Jaś miał podobne objawy póki nie wykluczyliśmy
                niektórych pokarmów są zbywane zdaniem: "Ono na pewno nie ma alergii." Czasem
                mam ochotę odpowiedzieć, że na pewno za to ma głupich rodziców.
                • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 20:16
                  wroc.aga napisała:

                  > A ja taka głupia jestem, że uparłam się ograniczyć cukier do minimum
                  > minimumsmile))

                  To jest nas dwie smile Bo ja uparłam się by robić to samo smile Póki co słoiczki
                  wybierałam tylko takie bez cukru, a do picia Zosi od dawna daję tylko czystą
                  wodę.

                  > Na poczatek wybierz jakąś kaszkę lub kleik bezsmakowy, ja znam
                  > kleik ryżowy i kleik kukurydziany, ja a właściwie Jaś zaczynał od nich.

                  Tak właśnie miałam zrobić.
                  A propo, ten zalecony nam Sinlac to był ze względu na skazę białkową, zresztą
                  na opakowaniu jest napisane, że jest właśnie przeznaczony dla uczulonych na
                  bałko mleka krowiego i białko sojowe. Pradę mówiąc nie rozumiem tego - co ma
                  być w tym Sinlacu takie dobre ze względu na te uczulenia?
                  Poza tym Sinlac zawiera również oleje roślinne, czyli różni się i tym od
                  zwykłej kaszki. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z Sinlaciem?

                  > Będzie dobrze, nie martw się.

                  Dzięki za pociechę. Ja ciagle mam nadzieję, że to minie, że Zosia wyrośnie z
                  tego szybko.

                  > Moja kuzynka karmi swoje 8-miesięczne dziecko mlekiem krowim
                  > i bułkami - bo ją też tak karmili.

                  Aż dziwne, że take rzeczy jeszcze się zdarzają. A co na to ich pediatra? Chyba
                  chodzą do jakiegoś?

                  Pozdrawiam,
                  Iza.
              • nika333 Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 12:55
                Izo, chyba sie nie zrozumialysmy. Nie kupuje sloikow, bo nie maja mi nic do
                zaoferowania. Jak dotad nie ma sloikow z samym ziemniakiem czy burakiem, za to
                prawie wszystkie zawieraja make ryzowa, na ktora moj syn jest uczulony - nie
                moze jesc ryzu. Reaguje tez wysypka np. na cebion i multicebion (prepatary
                witaminowe). CO do innych dodatkow, obawiam sie, ale staram sie jakos ich
                unikac. Krolika mam ze sprawdzonej hodowli, wazywa z ogrodu tescia. Poza tym
                np. moj synek mniej reaguje na jablko gotowane niz sloikowe (jablko oczywiscie
                kologiczne- z ogrodka). Wiem, ze calej tej chemii nie da sie uniknac..

                Oczywiscie, ze kaszki i kleiki ryzowe i kukurydziane moga uczulac co nie
                znaczy, ze uczula i Twoje dziecko.
                • izado Re: co zamiast marchewki i jabłka? 13.09.04, 20:20
                  nika333 napisała:

                  > Izo, chyba sie nie zrozumialysmy.

                  Nie, nie, ja zrozumiałam smile To był taki "przeskok myślowy" na problem, który
                  mnie ciagle nurtuje - niestety nie mam pewnego (najlepiej własnego) źródła
                  warzyw i owoców, a cóż dopiero mięsa sad

                  Ale zamierzam następnym razem sprobować i tak z jabłkiem z warzywniaka, a nie
                  ze słoika.

                  I mam nadzieję, że nie okaże się, że Zosia jest uczulona i na kaszki sad

                  Pozrawiam,
                  Iza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka