Niedawno zaczelam dziecko kapac w siemieniu lnianym, jednoczesnie odstawilam
leki, jakie Ania brala (fenistil, nie smaruje tez mascia z hydrokortyzonem) z
niepokojem czekalam na efekt, widzialam juz oczami wyobrazni corke cala
pokryta czerwonymi, swedzacymi placami, a tu... nic

Skora ladna (poza
jednym dniem, kiedy byl upal i cieplo oraz pot spowodowaly nasilenie zmian
skornych, ale nastepnego dnia juz bylo duzo lepiej), suche placki powoli
schodza, nie tworza sie nowe... az nie moge sie napatrzyc. Czy faktycznie
siemie lniane ma takie dobroczynne dla skory dzialanie? Jak lekarka to
zaproponowala, stwierdzialm, ze co tam, nie zaszkodzi, a tu takie cuda
wianki

Ktos z Was moze przerabial to siemie i u niego tez byly dobre
efekty?