luiza20
19.10.05, 12:06
Dawno tu nie zaglądałam...
Napiszę, żeby podtrzymać na duchu wszystkie zmartwione, umęczone mamy, którym
brak juz sił do walki z alergią. Przez ostatnie 3 lata zadawałam sobie
pytanie: Kiedy to sie wreszcie skończy?! Nie spałam, nie jadłam, straciłam
ciążę i ciągle walczyłam o zdrowie mojego synka. Dziesiątki badań, kilku
lekarzy, różne warianty diety, poradnie i... żadnej poprawy. Syn całe noce
płakał, męczył się, budził co 15 minut, a ja nie mogłam mu pomóc.
Najlepszym lekarzem okazał się czas.
Mniej więcej od połowy lipca śpimy, a ja czuje jakbym sie urodziła na nowo.
Synek jest duzo spokojniejszy, poszedł do przedszkola. Nadal nie je wielu
produktów, ale brzuszek boli go rzadko. Nadal zdarza się, że w nocy
muszę "wydusic" z niego gazy, ale bywa tak raz w tygodniu. Nie jęczy, nie
gruzie kciuka, nie muszę podawać mu nic ciepłego na rozluznienie.
Myślałam, że poprawa nigdy nie nastąpi, że to będzie trwało i trwało bez
konca. Czekałam 3 lata, a miałam wrażenie, że to wieczność.
Nie ma rady. Trzeba stosować sie do zaleceń lekarzy i uzbroić się w
cierpliwość. Wiem, że to nic odkrywczego, że alergia często mija z wiekiem,
ale ja w pewnej chwili przestałam w to wierzyć.
Drogie Mamy! U waszych pociech tez kiedys nastapi poprawa, a walka z brzydka
kupą, wzdęciami, wysypką zostanie tylko złym wspomnieniem.
Być może u mojego synka pojawią sie nowe "sensacje", alergia wziewna lub
kontaktowa, ale mam cichą nadzieję, że najgorsze chyba mam juz za sobą.
Pozdrawiam serdecznie,
Luiza