masha25 14.11.08, 23:00 Możecie napisać mi o metodach pracy z dziećmi w Oratorze. Zamierzam udać się tam na konsultacje, ale chciałabym poznać opinie i ich metody pracy z dziećmi. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
achoc Re: orator 15.11.08, 15:13 Maja jest rehabilitowana w Oratorze od 4 lat. Jeździmy na 4 zajęcia w m-cu - 2x trening słuchowy i 2x terapia indywidualna. Rehabilitacja jest prowadzona metodą audytywno-werbalną - nastawiona na słuchanie, słuchanie, słuchanie... Moja opinia - to najlepszy ośrodek w naszym pięknym kraju. My jeździmy z Poznania, ale są też dzieci dojeżdżające z Gdańska czy Koszalina - i każdy twierdzi, że naprawdę warto. Zajrzyj na stronę Oratora: www.orator.wroclaw.pl Odpowiedz Link Zgłoś
masha25 Re: orator 15.11.08, 19:30 A możesz napisać mi jakieś przykładowe ćwiczenia? jestem bardzo ciekawa. Stronę już przeglądałam Odpowiedz Link Zgłoś
elawal Re: orator 15.11.08, 22:50 witaj! my też jesteśmy z poznania. byliśmy z naszą córeczką kilka razy w pzg i prywatnie u surdologopedy i cały czas czułam się taka bezradna, strasznie mnie to przygnębiało. za radą innych rodziców pojechaliśmy do oratora, i uwierz mi już po konsultacjach gdzie nie było żadnych ćwiczeń tylko rozmowa poczułam się silniejsza, wiedziałam, że nie jestem sama, że mogę liczyć na profesjonalna pomoc. ciągle przeraża mnie perspektywa dojazdów 4x w miesiącu do wrocławia, ale napewno będziemy jeździć, bo jestem pewna, że warto. jak pojedziesz to sama zobaczysz o czym mówię. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaliwki Re: orator 15.11.08, 23:54 Doskonale wiem o czym Pani mówi. My mamy rehabilitację domową z Dźwięków Marzeń. Niby fajnie, bo pani przyjeżdża do domu itd. Ale Liwia prawie wcale nie chciała współpracować. Ciągłe wymyślanie nowych "ćwiczeń" i czołganie się po podłodze za małą było nieco niepokojące. Obecnie jesteśmy po konsultacji i warsztatach dla rodziców. Pierwsze indywidualne zajęcia będą na początku grudnia. Krótko mówiąc zostaliśmy oświeceni! Teraz nareszcie mamy kogoś, kto wie najlepiej, co robić z Liwią i jak ćwiczyć. Chodziaż to początek naszej przygody z Oratorem to odczuwamy ogromną ulgę i jesteśmy spokojni o dalszą rehabilitację. Już teraz ćwiczę z małą przy stole i nie możemy wyjść z podziwu jak bardzo jej się to podoba i jak chętnie współpracuje!! W naszym przypadku buntu nie było, no chyba, że pokaże rogi w Oratorze Wielka szkoda, że nie trafiliśmy do Pani Lidki wcześniej. Będziemy dojeżdżać 200km z Katowic, ale wkońcu warto! Wielkie dzięki dla Ciebie piaseckaanna2 za zachęcenie do wizyty w Oratorze! Pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
elawal Re: orator 16.11.08, 12:52 mamaliwki, w takim razie musiałyśmy się spotkać podczas warsztatów my byłyśmy już na treningu słuchowym, a zajęcia indywidualne też zaczynamy w grudniu, nasze dzieci są w takim samym wieku, więc pewnie spotkamy się na treningu słuchowym. życzymy sukcesów. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaliwki Re: orator 16.11.08, 14:17 No nie ma wyjścia na pewno się widziałyśmy! Bardzo proszę Cię o konatkt-mój nr.gg:10117511. Zamierzacie implantować małą? Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
piaseckaanna2 Re: orator 17.11.08, 21:33 mamaliwki napisała: > Doskonale wiem o czym Pani mówi. My mamy rehabilitację domową z Dźwięków Marzeń > . Niby fajnie, bo pani przyjeżdża do domu itd. > Ale Liwia prawie wcale nie chciała współpracować. Ciągłe wymyślanie nowych "ćwi > czeń" i czołganie się po podłodze za małą było nieco niepokojące. > > Obecnie jesteśmy po konsultacji i warsztatach dla rodziców. Pierwsze indywidual > ne zajęcia będą na początku grudnia. Krótko mówiąc zostaliśmy oświeceni! Teraz > nareszcie mamy kogoś, kto wie najlepiej, co robić z Liwią i jak ćwiczyć. Chodzi > aż to początek naszej przygody z Oratorem to odczuwamy ogromną ulgę i jesteśmy > spokojni o dalszą rehabilitację. > Już teraz ćwiczę z małą przy stole i nie możemy wyjść z podziwu jak bardzo jej > się to podoba i jak chętnie współpracuje!! W naszym przypadku buntu nie było, > no chyba, że pokaże rogi w Oratorze > Wielka szkoda, że nie trafiliśmy do Pani Lidki wcześniej. > Będziemy dojeżdżać 200km z Katowic, ale wkońcu warto! > > Wielkie dzięki dla Ciebie piaseckaanna2 za zachęcenie do wizyty w Oratorze! > Pozdrawiamy! NA zdrowie))) Odpowiedz Link Zgłoś
siuniek Re: orator 16.11.08, 13:41 Opinie już poznałaś, ja mogę się jedynie dołączyć ze swoją, która będzie podobna do tych wcześniej napisanych. Jako chyba najstarszy stażem oratorowym rodzic na tym forum potwierdzam to co piszą dziewczyny - od pierwszych zajęć wiesz co i jak masz robić, nie tylko w rehabilitacji ale również w wychowaniu, edukacji i życiu codziennym. Trudno mówić o przykładowych ćwiczeniach, bo to tak że do wszystkich dziecki stosuje sie te same metody i sposoby. Wszystko zależy od wieku, charakteru dziecka, ale równie dużo zalezy od podejścia rodziców - czy "oddadza pole" czy nie. Mogę Ci,jeżeli chcesz, jedynie opisać jak wyglądała nasza cała rehablitacja. Jaki my robiliśmy ćwiczenia, ale może się okazać że Ty będziesz robiła zupełnie co innego. Gdybyś chciałam, to pisz i pytaj siuniek@gazeta.pl lub gg 7609669 Jak przeglądałaś stronę to widzisz, że jest dużo różnego rodzaju zajęć - my obecnie jeździmy na konwersacje i na tańce (efekty czego będzie można obejrzeć na zabawie 13 grudnia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_o_l Re: orator 16.11.08, 17:59 pani Lidka naprawdę robi wrażenie myślę że jak ktoś jest zagubiony i nie wie od czego zacząć i jak działać to tam można uzyskać pomoc, szkoda tylko że to tak daleko, a wiadomo podróże z maluchami do najprzyjemniejszych nie należą, ale warto Odpowiedz Link Zgłoś
achoc Re: orator 17.11.08, 10:13 Widzę, że dziewczyny już odpisały. Ćwiczenia trudno opisywać, bo faktycznie zawsze wyglądają inaczej. Ale mają na celu jak najlepsze słuchanie, rozumienie, a w efekcie mówienie. To, co na pewno Pani Lidka powie Wam na wstępie to, że podstawą rehabilitacji są ćwiczenia w domu, które prowadzą rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
ambela Re: orator 17.11.08, 17:38 A ja mam pytanie, czy jest ktoś na forum, kto nie jest zadowolony z ORATORa? My jesteśmy po pierwszych konsultacjach i delikatnie mówiąc jestem rozczarowana. Iza, mama Poli. Odpowiedz Link Zgłoś
achoc Re: orator 17.11.08, 18:21 Ja znam kogoś, kto po pierwszych konsultacjach powiedział "nigdy więcej tam nie pojadę", a potem jednak się zdecydował i jest jednym z najbardziej zadowolonych rodziców, a osiągnięcia jego dziecka są naprawdę spektakularne - Ola, napisz jak to było u Was. Napisz czym się rozczarowałaś, może ktoś z nas pomoże. Fakt, że wszyscy tak wychwalamy Oratora, że nowi rodzice mogą spodziewać się jakiś "cudów", a ich nie ma - jest tylko ciężka praca! Dużo zależy od tego, czego się oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ambela Re: orator 17.11.08, 22:03 Rozczarowało mnie podejście albo raczej określenia, których się tam używa np. "wszystkie dzieci, które trafiają do ORATORa są niewytresowanymi rottweilerami", "pani dziecko jest głuche jak pień" itp. Wam to naprawdę nie przeszkadza? Bo nie sądzę żeby tylko z nami tak rozmawiano, bo pani podawała przykłady wielu dzieci (i rodziców), w których określenia z minuty na minutę coraz bardziej mnie wbijały w krzesło. No i metody wychowawcze też nie bardzo mi pasują. Jaki sens jest w zmuszaniu dziecka (19mies.) do ćwiczeń? My stosujemy zasadę ćwiczeń przez zabawę i dobrze nam idzie a gdy próbowałam wprowadzać metody z oratora to Pola płakała całymi dniami. Fakt wiele ćwiczeń, które nam zaproponwano będziemy robić ale nie będę jej karać za gorszy dzień. Przecież to dziecko a nie robot do wykonywania poleceń. Iza, mama Poli. Odpowiedz Link Zgłoś
siuniek Re: orator 18.11.08, 14:32 Tak zgadza się po pierwszej konsultacji powiedziałam "nigdy więcej", ale szybko tam wróciłam. Tylko ja wiem ile ncy przepłakałam, ile mnie to nerwów kosztowało, ile musiałam odbyć rozmów z babciami Jaśka żeby nie psuły efektów pracy w Oratorze. Ale tego teraz mam efekty. Ambela - piszesz że poruszyły Cię sformułowania p. Lidki. Ale taka jest prawda - jak inaczej określiłabyś np. 4-letnie dziecko, które nie pozwala matce pójść samej do toalety; 3-letnie dziecko, które jest wożone wszędzie spacerówką lub noszone na rękach, nawet jeżeli ma do przejścia 50 metrów, bo postawione na nogi płacze, a właściwie wrzeszczy; 4-latkę, która bije rodziców po twarzy, jeżeli nie spełniają jego zachcianek; 4-latkę która wymaga od matki żeby za każdy kęs spożyty podczas obiadu dostawała jajko niespodziankę lub 5 zł. To są fakty, ja te dzieci znam, widziałam ich zachowanie na własne oczy. A że głuche - to też przecież prawda, gdyby słyszały to byśmy tam nie trafili. To normalne że chce się jakoś problem, dramat złagodzić, umniejszyć, a najłatwiej przychodzi to w określaniu, w opisywaniu. Łatwiejsze do przyjęcia są określenia - ma wadę słuchu, na niedosłuch. Znam jedną osobę, która od zawsze mówiła o swoim sunu i wnuku że są głusi. Czasem trzeba dać na siebie wylać kubeł zimnej wody, żeby móc się otrząsnąć i przystąpić do działania. Mnie zanim trafiłam do Oratora zburzyła wypowiedź lekarki, która robiła Jaśkowi pierwszą berę - "takie - (czytaj głuche) dzieci są jak zwierzątka, można je wytresować". Nie zapomnę tych słów do końca życia, ale uwierz mi teraz jak mam okazję się z nią spotkać, to kobieta nie wie co ze sobą zrobić, żeby mi w oczy nie spojrzeć. To tyle na razie. Napisz jakie to metody wychowawcze Ci nie odpowiadają? I napisz proszę dlaczego zdecydowałaś się na konsultacje w oratorze, skoro Twoja ćwiczenia i zabawa przynoszą dobry efekt? Mam taką propozycję dla Ciebie, daj sobie trochę czasu, spróbuj ochłonąć z emocji i przemyśleć raz jeszcze to wszystko co usłyszałaś. A gdybyś chciała pogadać to pisz moje gg 7609669 Ps. Agnieszka - a z tymi spektakularnymi osiągnięciami to zdecydowanie Koleżanko przesadziłaś Odpowiedz Link Zgłoś
ambela Re: orator 18.11.08, 15:54 Do oratora trafiliśmy między innymi przez to forum, był tak wychwalany, że postanowiłam spróbować. Ale też dlatego, że w tej chwili chodzimy d PZG na Żydowskiej w Poznaniu i tam panie od roku robią z Polą dwa rodzaje ćwiczeń a na moje pytania co robić w domu mówią, że to co na zajęciach!!! Więc wszystko co robimy w domu wymyślam sama ale nie jestem surdologopedą i lepiej bym się czuła gdyby ktoś mną pokierował. Ćwiczenia, które przedstawili nam w oratorze wydały mi się naprawdę sensowne więc tym bardziej mi żal, że mają takie podejście do wychowywania (albo raczej tresowania). Jak już napisałam nie mam zamiaru karać Poli za to, że ma zły dzień i nie chce ćwiczyć, no i nie wyobrażam sobie sytuacji, że jestem wypraszana za drzwi jak Pola będzie płakać i jak już też pisałam moje dziecko nie jest robotem ani psem żeby je tresować. I jakby się nie zachowywało nikt absolutnie NIKT nie ma prawa o niej mówić "niewytresowany rottweiler". A swoją drogą nie wiem na jakiej podstawie p. Lidka tak określiła również Polę skoro przez godzinę Pola spała a drugą płakała, bo się jej bała. Może to instynkt samozachowawczy? Więc nic innego mi nie pozostaje jak go posłuchać Iza, mama Poli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tata_jasia Re: orator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 20:27 Jestem ojcem Jasia. Wcześniej nie pisałem na tym forum, a nawet rzadko czytałem. Uważałem, że wystarczy, że udziela się moja żona. Jednak Twoje wypowiedzi bardzo mnie poruszyły. Wydaje mi się, że nie jesteś przekonana do drogi jaką proponuje Orator. Jeśli zaczynasz zbieranie informacji o Oratorze od szukania osób, które nie są zadowolone z rehabilitacji to myślę, że powinnaś dać sobie spokój. Dlaczego nie pytasz o osoby, które są zadowolone i nie interesuje Cię co należy zrobić, aby Twoje dziecko mogło nawiązać pełny kontakt z otoczeniem? Osiągnięcie sukcesu wymaga przyjęcia zasad obowiązujących w Oratorze. Głównym celem terepeutów z oratora jest doprowadzenie do tego, aby dziecko prawidłowo funkcjonowało w tzw. normalnym świecie, by poszło wraz z rówieśnikami do szkoły powszechnej, zdobyło takie wykształcenie na jaki pozwala jego poziom intelektualny. Często jedyną przeszkodą w osiągnięciu tego celu są rodzice dziecka. W Oratorze wypracowano zasady, które się sprawdzają od co najmniej 20 lat. Dowodem na to,że te zasady są słuszne jest mój syn. Albo te zasady sie przyjmuje i osiąga się sukces, albo walczy się z terapeutami i stoi w miejscu, tracąc kolejne miesiące i lata. Orator to nie tylko rehabilitacja dziecka głuchego, ale przede wszystkim (przynajmniej na początku) rehabilitacja rodziny, najbliższego otoczenia dziecka. Nikt nie będzie także karał Twojego dziecka. Wyproszenie rodzica za drzwi nie jest karą, a jedynie sposobem na rozpoczęcie współpracy terapeuty z dzieckiem. Taką współpracę często uniemożliwia obecność rodzica (który nie wie po co jest w Oratorze i nie przyjmuje proponowanych mu zasad, nie chce współpracować). Uwierz wyproszenie rodzica jest ostatecznością. Rehabilitacja w Oratorze to ciężka praca, a nie zabawa. Zapewniam Cię, że współpraca z Panią Lidią Lempart nie jest usłana różami. Nie usłyszysz zapewnień, że jest dobrze i będzie lepiej. Uszłyszysz natomiast szczerze wypowiedziane słowa, które bardzo Cię zabolą i zmuszą do refleksji. Jednak te słowa będą miały na celu dobro Twojego dziecka. Rehabilitacja proponowana przez terapeutów z Oratora wymaga, czasami, przewrócenia dotychczasowego sposobu wychowania, a nawet sposobu życia. Całe życie rodziny musi być podoprządkowane określonym przez terapeutów celom. Nasze życie do niedawna toczyło sie od wyjazdu do wyjazdu do Wrocławia, od turnusu do turnusu, od warsztatów do warsztatów. Z zajęć z dzieckiem zwalnia jedynie cyt. "pożar, powódź, śmierć własna". Zajęcia w Oratorze i praca z dzieckiem w domu to nie zabawa.Terapeuta kieruje rodzicem i wymaga od niego. Jeżeli będziesz trwać przy swoim stanowisku (przezentowanym w postach), to pozostań przy tym co robisz do tej pory. Oszczędzisz sobie wiele nerwów, może nawet cierpienia. I szukaj dobrej szkoły z internatem. Mnie do Oratora przekonało porównanie dwojga dzieci w Klinice w Poznaniu: chłopca rehabilitowanego w PZG i dziewczynki z Oratora. Dziewczynka miała ledwie trzy lata i mówiła zdaniami, potafiła nawiązać kontakt z otoczeniem. Natomiast siedmoletni chlopiec wydawał z siebie tylko monosylaby. Oboje mieli w tym samym dniu wszczepiony implant i byli "głusi jak pnie". Mam nadzieję, że spotkamy sie w Oratorze np. przy okazji turnusu i wymienimy poglądy. Może do tego czasu i Ty zmienisz zdanie o Oratorze. Jeśli zdecydujesz się na współpracę z Oratorem to zobaczysz wiele "niewytresowanych rottwailerów" i ich przerażonych, sfrustrowanych rodziców. Zobaczysz także rodziców szczęśliwych, którym się udało i mimo tego nie chcą sie rozstać z Oratorem i dzieci, które tęskną za Panią Lidką. Daj sobie szansę. Daj szansę swojemu dziecku. W Oratorze wiedzą co w rehabilitacji głuchego dziecka jest najlepsze i najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaliwki Re: orator 18.11.08, 20:57 Święte słowa- Pani Lidka powiedziała także bardzo ważną rzecz podczas naszej konsultacji, że nie ma dzieci z którymi jej się nie udało, są tylko rodzice z którymi się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
terenia3000 Re: orator 18.11.08, 22:00 To i ja się dołączę. Do Oratora trafiłam również poprzez forum. Chodzimy tam na zajęcia już ponad rok. Pierwsza konsultacja również nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia. Również nie podobały mi się pewne określenia, których używa p. Lidia. Ale zaufałam tym osobom, które od wielu lat pracowały z dziećmi z wadą słuchu. P. Lidia nazywa wiele rzeczy po imieniu - nie każdemu to się podoba, ale faktem jest, że wielu rodzicom właśnie taki, a nie inny komunikat jest potrzebny. Potrzebny do tego, aby uświadomić sobie, że problem jest i sam się nie rozwiąże. Że trzeba pracy, pracy, pracy i wyrzeczeń ze strony rodziców, aby za kilka lat móc posłać dziecko to normalnej szkoły (nawet nie integracyjnej!) i móc cieszyć się normalnym życiem. P. Lidia udziela wskazówek jak pracować z dzieckiem na czym się skupić - ale całą rehabilitację prowadzi rodzic w domu. Rehabilitacja w Oratorze - głównie w tych pierwszych latach jest bardzo intensywna, bo właśnie te lata są dla dzieci najcenniejsze, wtedy najszybciej przyswajają sobie mowę i nowe umiejętności. Terenia - mama Dominiki; wada 50/60 db; 21 miesięcy; ma bardzo bogaty słownik, śpiewa, mówi kawałki wierszyków, buduje 3-4 wyrazowe zdania, liczy do dziesięciu, zaczyna rozpoznawać literki ... W sąsiedztwie mamy dwoje normalnie słyszących dzieci w wieku 3 lat - one mogą się uczyć od Dominiki mowy. Nie jest wytresowana - jest dobrze rehabilitowana. Odpowiedz Link Zgłoś
achoc Re: orator 19.11.08, 15:02 Podpisuję się obiema rękami pod postami moich poprzedników. Wiem, że jest się w szoku jak pierwszy raz się usłyszy "głucha jak pień". Znacznie lepiej brzmi - nie(do)słyszy. Chcesz bronić Polę przed "tresowaniem" - jest dla mnie zrozumiałe - ale spójrz na to z innej strony. Twoje dziecko, czy tego chcesz czy nie - jest głuche, będzie musiało włożyć znacznie więcej wysiłku, żeby osiągnąć tyle, co przeciętny rówieśnik, będzie zmuszone do ciężkiej pracy - takie są fakty! Jak zamierzasz ją do tego przygotować - turlając się po podłodze z zabawkami czy pokazując obrazki jak będzie miała "lepszy dzień"? Te ćwiczenia dla nas banalne dla dzieci głuchych są bardzo trudne i naturalne jest, ze wtedy budzi się opór. Pola jest coraz większa i zapewniam Cię, że za chwilę nie będzie chciała robić tego, co Ty (przed wami bunt dwulatka i wiele innych buntów po drodze). Twoje dziecko żeby jakkolwiek poradzić sobie w szkole musi umieć w wieku 6 lat czytać i to dobrze - jak je tego nauczysz? Zapewniam Cię, że fajna zabawa w literki szybko jej się znudzi, bo takie są dzieci. Twoje dziecko musi czuć, że ma w Tobie oparcie, ale to Ty rządzisz, Ty jesteś autorytetem. "Tresowanie" w Oratorze to tylko i wyłącznie KONSEKWENCJA, jeśli rodzić/terapeuta powie coś tak ma być i już. Nikt się nad dziećmi nie znęca, nikt ich nie tłamsi psychicznie - dzieci są szczęśliwe, otwarte i pewne siebie. Dzieci uwielbiają Oratora! My mieliśmy jechać we wtorek, ale niestety nasza pani terapeuta się rozchorowała - Maja pół dnia przeżywała,że jej przykro, że nie pojedziemy (a też na początku ryczała i nie chciała ćwiczyć). Jak się zapytasz mojej córce kogo kocha, to zaraz po rodzicach, siostrze i babciach wymienia panią Beatę (swojego terapeutę)i panią Lidkę. Iza, wychowanie polega na zakazach, nakazach, nagrodach i karach, przekonasz się o tym, mam nadzieję, że nie za późno. A że słowa bolą, cóż takie jest życie.... Odpowiedz Link Zgłoś
mjtom Re: orator 27.11.08, 13:34 Cieszę się, że ktoś Wami "potrząsał" w sprawie tego jak trzeba zajmować się dziećmi głuchymi . Kamień mi z serca spadł już nie muszę się obawiać, że jak powiem głuche to dostanę obuchem w łeb. O sobie mówię, że jestem głucha, a czasem że nie słyszę. Nawet łatwiej mi się wymawia, hihihi. Jako dziecko słyszałam często żem "głupia, bo głucha". Zawsze tu na forum powtarzałam, nie traktujcie dzieci jak kalekie, bo nimi nie są. Nie możecie dawać im taryfy ulgowej, musicie z siebie dawać jak najwięcej i tego samego wymagać od dzieci. Człowiek od zawsze miał w sobie lenia i wygodniej dać dziecko do szkoły z internatem dla głuchych czy nauczyć dziecko języka migowego. Bo tak łatwiej i prościej, bo i dziecko nie będzie się stresować... Te które nie ćwiczą, nie uczą się, nie pracują nad sobą są głupsze od tych co wykorzystują swoje "szare" komórki. To trzeba nazwać po imieniu. Zawsze mówiłam też, ze dawajcie dzieci do masowych instytucji, tj. do żłobka, przedszkola, szkół podstawowych, liceów... To dla ich dobra. Was zabraknie i co zrobią one? Nie nauczymy ich życia wśród słyszących to samo sobie nie poradzą, będą społecznymi kalekami. I nie można pobłażać im, bo głuche. Trzeba tak samo wychowywać jak zdrowe dzieci. Moje dziecko umiera, nie czuje, ze jest inne. Nigdy mu z mężem nie dałam odczuć, że jak chore to nie ma się uczyć nowych literek, że mamusia za niego go ubierze, nakarmi... Ma się nauczyć radzić sobie sam, czasem możemy pomóc. Ale wtedy mam nadzieję, że będzie sobie lepiej radził z infekcjami, z porażką. Uodporni się. Podobnie dzieci głuche. Jeśli będziemy wychowywać je w kloszu, to padną na wolności, bo byle niepowodzenie wpędzi ich w depresję. Ja byłam wychowywana "normalnie" wśród zakazów, nakazów, kar, nagród. Często się buntowałam, ale masowy żłobek, przedszkole, szkoły i studia sprawiły tym kim jestem obecnie. Jestem odporniejsza na stres, poradziłam sobie z niepowodzeniami, z tragedią choć teraz jest mi bardzo ciężko z powodu synka. To staram się z uśmiechem na twarzy wymagać od syna to wszystko, co każdy rozumny rodzic powinien wymagać od swojego dziecka. I walczyć z jego chorobą i Mikołajka nauczyć tym samym tego samego... Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: orator 27.11.08, 18:36 Przeczytałam wątek i powiem szczerze w szoku jestem. To co opisuje Ambela to zwykłe chamstwo, którego nic nie usprawiedliwia. Gdyby ktoś tak wyrażał się o moim dziecku to najpewniej dostałby w twarz. Czyż dzieci to nie ludzie, którym należy się szacunek? Niezależnie od tego czy słyszą czy nie. Wcale się nie dziwię, ze zrezygnowała. Zdziwiona byłabym gdyby wyraziła zgode na takie traktowanie dziecka. Ja nigdy wcześniej o w/w ośrodku nie słyszałam, ale surdologopedzi, którzy pracują z moim dzieckiem na Białostockiej w W-wie maja zupełnie inne - czytaj ludzkie- podejście do dzieci i te dzieci również osiągaja sukcesy. Mój syn nie ma jeszcze pięciu lat a już mówi biegle w dwóch językach i jakos nie zdarzyło się w żadnym momencie terapii aby ktoś odezwał się po chamsku lub też lekceważąco w stylu - głuchy to głupi. Nic mnie tak dawno nie zdziwiło jak rzeczy opisywane w tym watku. Nie rozumiem tego i nie rozumiem akceptacji rodziców dla takiego traktowania dzieci. Dla mnie to karygodne i niczym nie usprawiedliwione chamstwo. Oczywiście opieram swoje wnioski na postach, a nie na doświadczeniu, ale na Boga, dziecko to nie pies i nie wolno go tresować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: orator IP: *.mmj.pl 27.11.08, 19:45 O jakim tresowaniu mówisz?- widać nic nie zrozumiałaś z tego wątku-mówi się trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: orator 27.11.08, 20:04 A jest jakieś inne znaczenie słowa tresura, które padło kilkakrotnie w tym wątku? Zrozumiałam wystarczajaco dużo i uswiadomiłam sobie np. to, ze mój syn chodzi do cudownych specjalistów, którzy odznaczaja się wysoka kultura i doświadczeniem Chylę czoła przed poradnią na Białostockiej. Myślałam, że tak jest wszędzie, ale chyba jednak nie Odpowiedz Link Zgłoś
ambela Re: orator 27.11.08, 22:40 Fogito wielkie dzięki za Twoje słowa, bo już myślałam, że jestem jakaś nienormalna Szczerze mówiąc żałowałam,że się w ogóle odezwałam na tym forum ale po Twoich słowach już mi lepiej Iza, mama Poli Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: ambela 28.11.08, 07:05 Jak już napisałam - nie dziwię się, że uciekłaś. Ja bym pewnie jeszcze komuś przyłożyła na odchodnym. Pozdrawiam i życzę sukcesów bez tresury Odpowiedz Link Zgłoś
mjtom Re: orator 27.11.08, 23:10 Fogito napisała: "w stylu - głuchy to głupi." Hm, nie bardzo wiem o co Ci chodzi. Bo takie określenie to ja spotkałam w moim osobistym życiu jakieś prawie 30 lat temu, kiedy w ogóle nie było zrozumienia dla takich jak ja "głuchych". Więc bardzo Cię proszę nie obrażaj innych, bo oni takiego określenia w swoich postach nie użyli i wątpię żeby w ośrodkach jak Orator też takie stosowali wobec dzieci. No i nie słyszałam,że mówili w ośrodku po chamsku. Czy kiedykolwiek słyszałaś jak się ktoś zachowuje lub odzywa się po chamsku? I jeszcze coś, moim zdaniem, gdyby było tak jak mówisz, nie byłoby tego Oratora. Więc proszę się przeczytaj tekst ze zrozumieniem. Określenie tresura to wg mnie przenośnia. Gdyż podobnie jak pies i dziecko potrzebuje zakazy i nakazy, jasno określone granice. Może powinni używać innego określenia? Ale niestety niektórzy rodzice nie rozumieją właściwego znaczenia co to wychowywać dziecko, więc może padło słowo tresura, bo bardziej przemawia do rozumu? Ale pozostawiam to już Tobie nie przemyślenia i innym rodzicom... Czasem się zastanawiam czy do takich dzieci niesłyszących nie powinna przyjechać taka superniania, by przemówić do rozumu właśnie rodziców... Pamiętajcie, ze nadopiekuńczość jest też niedobra dla dzieci. Pozdrawiam serdecznie, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: orator 28.11.08, 07:04 Moja wypowiedź oparta jest na lekturze postów, więc ja nic nowego nie wymyslam. Napisałam ' w stylu' bo nie był przecież to dosłowny cytat. Chodzi raczej o komentarz do traktowania dzieci w Oratorze jaki przedstawili tutaj rodzice. I to rodzice w większości zadowoleni z w/w ośrodka. Problemy wychowawcze i nadopiekuńczośc moim zdaniem nijak się maja do słuchu dziecka lub jego braku. A z tego co widzę w TV to superniania przyjeżdża raczej do rodziców dzieci słyszących I cały czas nie godzę się na porównywanie dziecka do psa a wychowywania go do tresury. Takie teksty to wybaczę u facetów spod budki z piwem a nie u wykształconych bądź co bądź terapetów. Odpowiedz Link Zgłoś
achoc Re: orator 29.11.08, 13:51 O to właśnie cała afera, że użyte słowo "tresura" i użyte słowo "głuchy" zostały potraktowane jako obraza. W przypadku pierwszego jest dla mnie jasną przenośnią i nawet gdyby traktować je dosłownie nie ma dla mnie aż tak złych konotacji jak dla Ciebie. O drugie słowo nie ma co się obrażać, bo jest zgodne ze stanem fatycznym. Wojna o słowa! Chyba jednak nie czytałaś mojego komentarza dotyczącego traktowania mojego dziecka, które jeździ tam od 4 lat i kocha tam wszystkich) Myślisz, że jakby było tłamszone, bite, tresowane, itd. co sugerujecie, to z taką chęcią by tam jeździło (tak jak setka innych dzieci nota bebe)??? A poza tym nikt nikogo nie zmusza do jeżdżenia do Oratora - jednym to pasuje, innym pasuje państwowy PZG. Pragnę jedynie zauważyć, bo może o tym nie wiecie, że gdyby nie wieloletnia walka Oratora z NFZ, ministrem zdrowia i Bóg wie jakimi władzami nie byłoby refundacji implantów dla naszych dzieci (w takiej ilości jak teraz)- poczytajcie sobie posty na tym forum sprzed 4-5 lat o kolejkach, zbieraniu pieniędzy na wszczep itd. Nie znam innego ośrodka/terapeutów, którzy by tak walczyli dla dobra i przyszłości swoich dzieci, którzy by tak kochali te swoje dzieci! Więc nie rzucajcie kalumnii na ludzi, o których nic nie wiecie i którzy więcej zrobili dla głuchych dzieci niż my wszyscy na tym forum razem wzięci! Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: orator 29.11.08, 18:30 hmmm... padło jeszcze stwierdzenie 'takie dzieci są jak zwierzątka i można je wytresować'... sorki, ale czy to też jest dla Ciebie przenośnia? Wydaje mi sie to być raczej określeniem dosłownym a nawet dosadnym Mam nadzieję, że dzieci nie są tam bite ani tłamszone czy poniżane, ale czy muszą być przy okazji terapii poniżane i obrażane. Ja nie pozwoliłabym nikomu obrazic swojego dziecka w ten sposób i dlatego wyraziłam swoje zdziwienie akceptacja owego stanu rzeczy przez rodziców, którzy przyprowadzaja tam swoje dzieci. Sukces w terapii można osiagnąć zachowujac jednocześnie godnosc dziecka i swoją własną. I ja nie rzucam kalumnii tylko cytuję wypowiedzi rodziców - no chyba, że ich słowa uznasz za kalumnie... Odpowiedz Link Zgłoś
siuniek Re: orator 29.11.08, 21:38 Jeżeli chcesz cytować wypowiedzi rodziców to zrób tak jak radzi Ci mjtom - przeczytaj ten wątek raz jeszcze, tylko postaraj się go zrozumieć. To ja napisałam o "dzieciach - zwierzątkach, które da się wytresować" - tylko że te słowa wypowiedziała lekarka szpitala powiatowego w pewnym mieście na Dolnym Śląsku, a nie terapeuci z Oratora. Twierdzisz, że w oratorze dzieci są tłamszone, poniżane i pozbawiane godności. Ciekawe z czego wyciągasz takie wnioski, skoro jeszcze kilka dni temu napisałaś że pierwszy raz słyszysz o tym ośrodku. Można powiedzieć, że to Ty rzucasz kalumnie pod adresem rodziców takich jak ja czy Agnieszka oraz tamtejszych terapeutów opierając się na jednostkowej opinii ambeli, która była w ośrodku na jednym spotkaniu czyli ok. 1 -2 godz. Wejdź na stronę oratora i pooglądaj zdjęcia i potem miej odwagę powiedzieć czy tak wyglądają poniżane,obrażane dzieci i pozbawieni godności rodzice. Jeździmy do oratora prawie 6 lat, ani raz podczas zajęć, spotkań, warsztatów czy turnusów nie zostaliśmy obrażeni ani poniżeni. Wręcz przeciwnie dostaliśmy wsparcie zarówno psychiczne jak i metodyczne do pracy z naszym głuchym dzieckiem, dostaliśmy wskazówki jak pracować, jak się bawić i jak go wychowywać. Nie żałujemy ani jednej chwili spędzonej z terapeutami tego ośrodka. Bardzo wiele im zawdzięczamy, bo dzięki tej konsekwencji (tresowaniu) nasz syn jest teraz wesołym, przyjacielskim i radosnym chłopcem, lubianym przez dzieci w szkole i chwalonym przez nauczycieli, a nie rozpuszczonym, egoistycznym, samolubnym jedynakiem. Wiadomo, że każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej i nikt nikogo nie chce tu zmuszać do rehabilitacji w oratorze - panie i tak mają dużo pracy z ponad 100 dzieci. A do tego jeszcze walczą - jak pisała Agnieszka - z urzędniczą machiną nie tylko dla dobra dzieci z oratora, ale dla wszystkich dzieci głuchych w Polsce. Walczą o refundowanie wymiany procesorów, a właściwie przeprowadzane operacje, o prawidłowe dopasowywania ustawień procesorów, o przestrzeganie praw przy egzaminach gimnazjalnych i maturalnych itp. itd. Życzę Ci, abyś odnosiła dalsze sukcesy wychowacze i terapeutyczne wraz ze swoimi specjalistami z poradni na Białostockiej (nie wątpię że są dobrzy, choć nigdy o takiej poradni nie słyszałam), a innym pozwól decydować o swoich działaniach i staraj się ich nie obrażać. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: siunek 29.11.08, 21:55 Zarzucasz mi brak zrozumienia tekstu pisanego a sama nie rozumiesz co czytasz. Ja skomentowałam tylko epitety, które wcześniej zacytowali inni rodzice. Bo dla mnie używanie niektórych w/w sformułowań to jest obrażanie - jak inaczej można to nazwać? Poza tym nie opieram się tylko na opinii Ambelii, ale na wszystkich wypowiedziach w tym watku. Jeśli uważasz, że to co napisali rodzice jest nieprawdą, to ja bardzo chętnie się z Tobą zgodzę jeśli tylko pozostali napiszą, że to był żart i nikt w Oratorze dzieciaków do zwierząt/psów nie przyrównuje. Nie sądzę, żebym też w jakikolwiek sposób obrażała w/w poradnię a przynajmniej nie bardziej niż wypowiadajacy się wcześniej rodzice. To w końcu nie ja opisałam kontrowersyjny sposób komunikowania się terapeutów - mówiąc delikatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
siuniek Re: siunek 29.11.08, 22:54 Twierdzisz, że nie rozumiem słowa pisanego - wskaż więc mi jeśli możesz fragmenty wypowiedzi innych niż ambela osób, na podstawie których opierasz swoje sądy o oratorze. Mam wadę wzroku, noszę okulary, więc może czegoś nie zauważyłam. Raz jeszcze proszę pokaż mi te epitety, obraźliwe sformułowania stosowane przez terapeutów z oratora wobec dzieci i rodziców. Przeczytałam raz jeszcze ten wątek i mogę Ci z całą stanowczością powiedzieć, że to co mówią rodzice na temat pracy Oratora to stuprocentowa prawda. Żeby była jasność chodzi mi o wypowiedzi rodziców, którzy spędzili w Oratorze trochę więcej czasu niż 2 godziny, rodziców którzy chcą pomóc swoim dzieciom, chcą je przygotować do życia wśród osób słyszących. I tacy właśnie rodzice są chlubą tej poradni, są podstawą poradni i stowarzyszenia, które tam istnieje. Twierdzisz że nikogo nie obrażasz - piszesz o karygodnym i niczym nieusprawiedliwionym chamstwie, które przystoi facetom przy budce z piwem - czyż nie jest to obraźliwe sformułowanie odnoszące się do osób, o których nie masz zielonego pojęcia. A za kontrowersyjne - mówiąc delikatnie - pozwolę sobie uznać Twoje wypowiedzi, które nie są głosem w dyskusji tylko utwierdzaniem się w przekonaniu że Ty robisz dobrze, a wszyscy inni tu piszący nic nie rozumieją i dają się obrażać, poniżać i tłamsić. Mało tego jadą do tego ośrodka przez wiele godzin z różnych stron Polski i na dodatek jeszcze za to płacą. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: siunek 29.11.08, 23:20 Chcesz, żebym napisała, że mam halucynacje wzrokowe Owszem to Ambela zacytowała wypowiedź pni L., ale rodzice piszący po niej potwierdzili ów 'charakterystyczny' sposób zwracania się terapeutki do dzieci a raczej do rodziców. I nie sugerujesz chyba, ze Ambela kłamie? W każdym razie każdy ma wolny wybór i jeśli komuś to odpowiada to super. Odpowiedz Link Zgłoś
siuniek Re: siunek 30.11.08, 22:03 A więc jednak stanęło na moim napisałaś wiele niesłusznych i krzywdzących opinii na temat ośrodka, opierając się tylko na wypowiedzi ambeli. Jestem pewna, że ona na konsultacji usłyszała o rotweilerach i głuchych jak pień dzieciach.Usłyszała zapewne też wiele innych słów, których tu nie przytoczyła. Inni też usłyszeli to co usłyszeli, ale tego tu nie przytoczyli choć starasz im się te słowa włożyć w usta, aczkolwiek przyznali że p. Lidka prezentuje charakterystyczą postawę. Wszyscy, którzy znamy metody pracy w Oratorze i znamy p. Lidkę doskonale wiemy że ten "charakterystyczny" sposób zwracania się do rodziców jest szczególny i dość bezpośredni, ale ostatnie co można o tym stylu powiedzieć to że jest chamski i bezczelny. Ta charakterystyczność polega przede wszystkim na otwartości i bezpośredniości. Tam nie bawią się w pieszczenie i owijanie w bawełnę, tam nie mówią o osobie, która ma brak odpowiedzi przy 100 dB że ma ubytek słuchu, tylko że jest głucha. Tam nie mówią o dziecku które bije matkę, że jest niespokojne. Tam nie chowają glowy w piasek i nie przymykają oczu na problemy wychowawcze nie związane bezpośrednio z wadą słuchu. Tam mówią, że rodzic dla dziecka ma być opoką, autorytetem, wsparciem i pomocą, a nie koleżanką z którą się można pobawić i której można dyktować warunki. Tam mówią, że należy być konsekwentnym w tym c się robi, że dziecko musi stosować się do zakazów i nakazów, do poleceń rodziców, terapeutów i nauczycieli. Mówią tam wiele innych ciekawych rzeczy do dzieci, do rodziców, do innych terapeutów (nie tylko z Polski), a także do nauczycieli, wychowawców, opiekunów. Zapewne bardzo byś się zdziwiła, gdybyś usłyszała opinie nauczycieli, którzy brali udział w warsztatach, nauczycieli szkół masowych, którzy poświęcają swój wolny dzień (sobota) i jadą tam na kilkagodzinne zajęcia żeby wiedzieć jak pracować z głuchym dzieckiem. Nie jest moim celem przekonywać Ciebie czy ambelę, że orator to raj na ziemi. Bo tak nie jest są tam i łzy i pot i zmęczenie, ale jest też zabawa, radość i szczęście z osiąganych sukcesów. A przede wszystkim jest nauka i dla dzieci i dla rodziców, że jeżeli się chce to można wszystko osiągnąć. W jednym się z Tobą zgodzę i tym myślę zakończy tę wymianę zdań, każdy wybiera to co uważa za najlepsze. I oby jak najmniej z nas się w tych wyborach myliło, bo czasami może być już za późno na nowy wybór. ____________________________ Ola - mama Jasia lat 8; wada ok. 90 dB, aparaty widex AIKIA zaaparatowany w wieku 2 lata 8 m-cy Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: siunek 01.12.08, 06:58 Skoro akceptujesz otwartość i bezpośredniość wypowiedzi terapeuty z oratora, to czemu oburza Cię, jeśli ktos nazwie w/w teksty chamskimi. One po prostu są chamskie i inaczej się tego nazwać nie da. A dla mnie chamstwo jest niczym nie uzasadnione, bo wszystko mozna wyrazić w kulturalny sposób. I nie zapędzaj się tak - ja nie pisze opinii o oratorze, bo go nie znam. Skomentowałam tylko sposób wysławiania się tam zacytowany przez Ambele i potwierdzony przez innych rodziców. W każdym razie każdy z nas ma widocznie inny próg wrażliwości i jeśli komus odpowiada takie a nie inne traktowanie to mnie nic do tego. Ale skoro takie teksty są cytowane na forum publicznym to chyba należy się spodziewać, że prędzej czy póżniej ktoś je skomentuje. A co formy terapii, która opisujesz, to nie różni się ona niczym od innych znanych mi miejsc - no prawie niczym, ale o tym juz mówiłyśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_o_l Re: siunek 01.12.08, 09:51 Wydaje mi się że nie chodzi o formę ale o zaangażowanie, Pani Lidka rozmawiała ze mną na warsztatach parę minut i zapamiętała nas i nasz problem, jak dzwoniłam tam i rozmawiałam z panią sekretarką to pytała mnie przez nią o nasze problemy, pamięta wszystkie dzieci i ich indywidualne problemy, dla mnie nieważne jest czy nazwą rehabilitację mojego dziecka tresurą, ważne jest czy mu pomogą czy nauczą mówić czy wskażą jak mam działać a to zdaje się w oratorze jest do uzyskania i dlatego ta dyskusja jest sporem dla sporu... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia11022000 Re: siunek 01.12.08, 11:41 oj ale się tu dzieje. no dobra śledzę ten wątek z dużą ciekawością ale po cichu. Ba-nawet umówiłam się na konsultację do oratora, które się odbyły niecałe 2 tygodnie temu. ale ze względu na toczący się spór wystawiam moją ocenę: - Pani Lidka - jest konkretna i szczera do bólu, a że nazywa rzeczy po imieniu to nie znaczy że jest chamska - nikt mnie ani mojego dziecka nie obrażał, - atmosferę oceniam na pozytywną, - różnorodność form zajęć do pozazdroszczenia – bo nie dostępna w innych ośrodkach. Mimo że Pani Lidka po rozmowie stwierdziła że moja córka jest za dobra aby obejmować ją jakąkolwiek terapią ( bo jej już nie potrzebuje) to nie uważam tego wyjazdu za stracony. Skorzystanie z doświadczenia Pani Lidki jest bardzo cenne, do tej pory w uszach słyszę jej wizję co do dalszego prowadzenia córki i nie ukrywam są w niej punkty których jeszcze "nie strawiłam", bo dla mnie są zbyt rewolucyjne. Ale ...może. ogólnie uważam że warto podjąć trud współpracy z Panią Lidką. a co do PZG na żydowskiej w Poznaniu- cały rok tam jeździłam - i szczerze 100 razy wole styl oratora – nawet tak koszmarnie opisany w postach (choć nie zgadzam się z ta opinią) - niż kompletny brak kompetencji większości pracowników na żydowskiej. mama Sylwii ur.2000 UP-implant medel 40c+ od 03/2003 /UL-implant medel pulsar od 12/2007 Odpowiedz Link Zgłoś