Gość: Autor: Gość: astra
IP: *.altec.pl
22.05.10, 18:02
Pozwoliłam sobie uwidocznić tę wypowiedź, dobrze, że ktoś, kto zna sprawę od "kuchni" napisał co wyrabia sławny profesor....skandal...:
"Witajcie forumowicze,
Pomyślałam, że warto rzucić trochę światła na proceder, którego w
swojej, nazwałabym to naiwności, nie do końca jesteście w stanie
zrozumieć. Implany ceramiczne medela od zawsze sie psuły, przede
wszystkim ze względu na tworzywo, z którego były wykonane. teraz
Sonata, którą Skarżyński raczyłbył ujawnić na polskim rynku od około
roku jest pewnie lepszym produktem, ale na oceny trzeba trochę
poczekać. Pytanie dlaczego pozwalano sobie na wiercenie dużych
zagłębień w kościach nawet u małych dzieci tak długo ? To interesy
drodzy państwo. Skarżyński od wielu lat jest pupilkiem firm (obu
zresztą) bo wszczepia w Polsce wiele implantów. Starą technologię
ceramiczną trzeba było sprzedać gdzieś, bo koszty z nią związane
były dla Medela niższe. Skarżyński przystał na to, bo jako dyrektyor
państwowej jednostki kupuje implanty za 100% ceny, nie walcząc o
rabat, bo po co ? NFZ płaci za procedurę z naszych podatków 80
tysięcy. Sam dostaje w zamian 15-20% implantów do kieszeni, które
później wszczepia np. Ukraińcom. Nie dziwcie się więc, że wciska
zawsze to co jest dla niego bardziej korzystne. Ostatnio zresztą
przychyla się ku Cochlearowi, bo skopiował elektrodę implantu Medela
dla Cochleara i lansuje się z tym faktem dla budowania swojej
karykaturalnej postaci. Nie dziwicie się także, że w Polsce NFZ niby
to refunduje koszty jednego implantu ? We wszystkich rozwiniętych
krajach (Szwecja, Niemcy) od razu wszczepia się implanty
obustronnie, bo udowodniono, eże kierunkowośc słyszenia jest ważna.
Nie zastanawia Was fakt, że ktoś może lobbuje za tym ? Nie wiem, czy
to Skarżyński ale dziwne jest, że wszczepia implanty osobom starszym
ponad 70 latkom z resztkowym słuchem idąc coraz dalej wwe
wskazaniach, mimo, że na zchodzie u takich osób z częściową
wydolnością słuchu implantów nie dotuje się z państwowej kasy, bo to
rodzaj polepszenia komfortu życia, a nie przymusu, jak w przypadku 2
implantów. Ktoś za tym stoi, a my rodzice nie mamy szans na rzetelne
podejście, bo wszyscy o zdanie pytają jedną - najbardziej
zainteresowaną osobę. Inne aspekty są też przerażające. Reoperacje i
wymiany implantów z powodu zakażeń ran po nacięciu skóry,
bakteriami szczepów szpitalnych opornych na antybiotyki wynikają z
przeładowania fabryki w Kajetanach pacjentami i czystego
(karygodnego) niechlujstwa. Najpewniej narzędzia do operacji są zbyt
krótko sterylizowane (wymagane 4 godziny zamieniają na 30 minut) i
bakterie (przetrwalniki) na wiertłach pozostają po ropnych perlakach
i infekują zdrowe kości implantowanych. Ale i to się opłaca.
Przecież każdy wymieniony implant to ponowne skasowanie NFZ (nas
samych) za 80 tysięczną procedurę i "tantiemy" dla szefa na budowę
własnego centrum Medincus nieopodal Centrum państwowego. Brud,
zmęczenie personelu pracującego na chwałę szefa ponad ludzkie siły
przeliczają się na cierpienie pacjentów. Może ktoś obserwował
płukania rany przy zropiałej ranie po zakażonym implancie? Chyba
nigdzie na świacie nie udałoby się usunąć biofilmu bakteryjnego z
implantu płukanką z antybiotyku, ale w Kajetanach to gra pozorów
stanowiąca preludium do ponownego wszczepienia implantu.
Niewykonywanie tomografii wynika z braku czasu i źle pojętej
pewności siebie Skarżyńskiego. Fundusz i Ministerstwo Nauki kupują
mu urządzenia za miliony, teraz będą budować nikomu niepotzebne
wielkie centrum wszczepiania implantów za 100 milionów, a to
wszystko z pieniędzy podatników, czyli nas. A my pacjenci jesteśmy
tylko dawcami punktów do rozliczania niebotycznych kontraktów
załatwianych pod stołem z kolegami. WIERZĘ,ŻE ŚWIADOMOŚĆ RODZICÓW I
DOROSŁYCH PACJENTÓW POZWOLI WYMÓC ZACHOWANIA GODNE LEKARZY U TYCH,
KTÓRZY Z MEDYCYNY ZROBILI POMYSŁA NA WIELKĄ KASĘ DLA SIEBIE I
NAJBLIŻSZEJ RODZINY. TO PRZECIEŻ MY ZA WSZYSTKO PŁACIMY !"